To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Dark Tirith - 2014-02-26, 21:21

Przeżuł wędzidło, dość chętnie przechodząc do galopu. Kary misiek z rozwagą stawiał kolejne kroki, aby nie wpaść przypadkiem w jakąś dziurę zrobioną przez leśne gryzonie albo krety. Wzrok miał wbity przed siebie, ale tylko od czasu do czasu leniwie przekręcał trochę pyskiem, aby zarejestrować mijane drzewa o różnych pniach, które niekiedy pokrywał mocno zielony mech. Strzelił ogonem jak bicz, który z donośnym świstem przeciął powietrze. Rozszerzył nozdrza aż do ukrwionych miejsc, by lepiej pompować powietrze, które było mu niezbędne do życia. Nawet nie wiedział kiedy dostał pomoce do zejścia w niższy chód. Jeszcze niezbyt zadowolony z powody zaprzestania galopowania, nie chciał za specjalnie przejść do stępa. Pomyślał jednak, że dłuższy dystans do przebiegnięcia kłusem będzie jeszcze bardziej męczący niż ślimacze tempo lżejszego chodu. Mocno potrząsając łbem, przeszedł w końcu do wybranego, najwolniejszego chodu. Potrząsając szyję, wyciągnął ją bardziej przed siebie, aby zaraz poskubać się w pierś. Zastrzygł uszami na bok, bowiem dosłyszał tam szmer świadczący o aktywności jakiegoś leśnego zwierzątka. Kiedy całkowicie obrócił głowę w tamtą stronę, zdawało mu się, że widział białą kitkę przemierzającą pośpiesznie krzaki. Najwyraźniej zauważyła obcych i pobiegła dalej przejęta strachem.
Sara - 2014-02-27, 19:02

Dłuższą chwilę utrzymywała nieparzystokopytnego podopiecznego w stępie, nie pozwalając na jakiekolwiek wybryki z jego strony. Obejrzała się za siebie słysząc przenikliwy szmer, jednak ta sama biała kita, którą spostrzegł hanower gdzieś jej umknęła w gęstwinie. Wzruszyła więc lekko ramionami sądząc, że jednak coś jej się przesłyszało i wreszcie skupiła się na trasie. Jeszcze kilka dobrych minut pozwoliła miśkowi odpocząć, a sama napawała się pięknymi widokami i urokami lasu. Wreszcie nawdycha się świerzego leśnego powietrza, z dala od miejskiego zapachu spalin i dymu, a także stajennego, uciążliwego smrodu. Odetchnęła z ulgą mrużąc przy tym lekko oczy, co nie oznaczało jednak, że nie była czujna. -Kłus.- Ostrzegła ogiera. Zaproponowała odpowiednie pomoce do przejścia w kłus, a kiedy kary poruszał się już w równomiernym tempie poczęła anglezować w rytm jego ruchów. Tak jak wcześniej kłusowali przez spory odcinek trasy, dużo większy niż ten, w którym stępowali. -Galop.- Skwitowała podganiając konia do odpowiedniego chodu. Naciskając nieco mocniej na lewe strzemię zasugerowała nogę. A co tam, chce niech się męczy. Również tutaj uważała by czasem jakaś przeszkoda nie 'urosła' im na drodze, za rogiem, drzewem czy krzakiem.
Dark Tirith - 2014-02-28, 20:20

Korzystając z chwili stępa, czasem próbował zboczyć z ścieżki. Jednak i to nie wypaliło, ponieważ Sara przez cały czas miała skrócone wodze i przez to trzymała stały kontakt z pyskiem. Trzasnął ogonem, trochę niezadowolony z takiego obrotu spraw. Rozchmurzył się jednak, przechodząc po raz kolejny do stępa bez żadnych gubień swojego tempa czy gwałtownego machania głową na znak protestu z strony ogiera. Przez cały czas jego uszy były skierowanie w stronę krzaków, z których wydobywały się głośniejsze szmery niż zwykle. Nie chciał, żeby to coś wyleciało mu pod nogi i kary musiał uciekać nieskoordynowanym ruchem w bok, w którym na pewno zostałby poszkodowany on albo dziewczyna. Nie chciał zrobić jej krzywdy, co stałoby się zapewne, kiedy by nie uważał. Nie wybaczyłby sobie i doznał ponownego urazu psychicznego, kiedy po raz kolejny ktoś musiałby przez niego cierpieć. Dopiero kiedy wymienili kępę roślinności, zdecydował się na przejście w ostrożny galop.
Sara - 2014-03-03, 18:11

Słońce powoli zbliżało się ku zachodowi. Pomimo, że nadeszła wiosna i na zewnątrz jest już nieco cieplej nadal nie wiadomo czego się spodziewać. W końcu tego przysłowia o marcu nie wymyślili na darmo. Tak więc nadal w galopie skręciła w jedną z bocznych ścieżek. Ją pokonali stosunkowo szybko - o ile kopytny nie miał żadnych zastrzeżeń i nie sprzeciwiał się. To właśnie o tej wieczornej porze na żer wychodziły przeróżne, niewielkie, leśne istotki. Blondynka miała jednak szczerą i wielką nadzieję, że jakieś stworzonko nie postanowi wyskoczyć prosto pod spore, końskie kopyta. Na ich szczęście podczas pokonywania niewielkiego, wąskiego odcinka trasy nie pojawiła się żadna puszysta, czy też mniej owłosiona mordka. Ponownie wyjechali na główny szlak. Mówiąc szczerze wystarczyłoby tylko zawrócić, ale chciała by Dark jak najbardziej się zmęczył. Tak więc zrobili kółko galopem. Dopiero teraz ściągnęła do siebie wodze oddziaływając na karego odpowiednimi pomocami i dosiadem zwolniła go do kłusa. Jak przy poprzednich razach także przy tym anglezować zaczęła dopiero kiedy i koń, i ona znaleźli odpowiedni rytm. Na razie nie pozwalała schodzić mu do stępa, nie ważne jak bardzo by tego pragnął. Dobrze wyczuje kiedy Tirith będzie już zmęczony i nie będzie w stanie z siebie już nic więcej wycisnąć.
Dark Tirith - 2014-03-03, 20:25

Swój wzrok skierował gdzieś nad linię drzew, która sprawiała wrażenie łączenia się z horyzontem. Zmrużył oczy, napotykając swoim spojrzenie lśniące o tej porze dnia purpurą słońce. Raczej się nie sprzeciwił, chętny do poznania nowej ścieżyny, która być może miałaby zaprowadzić ich w inne czarowne miejsce do odkrycia w tym lesie. Kiedy podniósł głowę, na gałęziach mykały rude wiewiórki, które zrzucały na ziemię orzeszki. Na szczęście żaden z nich nie trafił w Sarę albo karego, bo wtedy byłoby raczej nieciekawie. Nawet się nie spostrzegł, kiedy ponownie wrócili już na utarty szlak przez końskie kopyta. Nadal nie mógł zrozumieć, czemu to miejsce o porze wczesnej wiosny potrafiło go tak oczarować. Był już trochę na nie treningowych terenach Orchardu i wciąż miał wrażenie, że nie odkrył wszystkiego. Co do zmęczenia, to niech sobie marzy, bo on tak szybko tego nie robił. Ot, wcale nie przeszedł do kłusa! Postawił sobie za punkt honoru, że nie zamierza teraz przechodzić do niższego chodu. Pobawił się tym jeszcze trochę, po czym z szarpnięciem wodzy przeszedł do kłusa, który jednak z ledwością ocierał się o galop.
Sara - 2014-03-03, 21:30

Zupełnie nie spodobało jej się to, że nieparzystokopytny postanowił się jej sprzeciwić. Warknęła coś pod nosem, coś zupełnie niezrozumiałego. Z resztą i tak nikt by tego nie usłyszał, ponieważ są tu sami, a założę się, że Dark nie zrozumiałby. Pomimo iż hanower początkowo nie przeszedł od razu do kłusa długo nie pogalopował. Odpowiednimi pomocami, ruchami i sygnałami płynącymi z jej ciała wręcz zmusiła go do przejścia w wolniejszy chód. Kiedy to szarpnął wodzą mruknęła coś równie niezrozumiałego i ponownie pokuszając się o stanowczo wydane pomoce nie pozwoliła mu na robienie tego co chciał. Od razu z kłusa spowolniła chód do stępa. -Co w ciebie wstąpiło?- Spytała go niezbyt zadowolonym tonem. Nikt nie lubi jak coś idzie nie po jego myśli, a ona tym bardziej tego nie lubiła. -Tak bardzo lubisz się męczyć? Nie ma sprawy.- Odezwała się do konia znów dając mu chwilę na odsapnięcie. Po krótkiej, lub dłuższej chwili podgoniła znów do kłusa, zaraz potem do galopu i utrzymywała go w tempie niemal ocierającym się o dziki cwał. W tym najszybszym prawie chodzie pokonali spory odcinek. Można by go porównać z tymi wszystkimi pokonanymi już odcinkami ich trasy, więc teraz nie było nawet mowy o niezmęczeniu. Jeśli jednak to nie wystarczyło co rusz zawracała karego w węższe, czy szersze dróżki żeby tylko się zmęczył. Sporo czasu zajęło im to szybkie tempo, nawet blondynka się nieco zmęczyła. Już ledwo siedziała w siodle, tak długi trening dał o sobie porządnie znać, a jeśli jutro nie będzie obolała, będzie się cieszyć jak dziecko. Pod koniec tej wyczerpującej trasy pozwoliła Darkowi zwolnić do takiego chodu, do jakiego tylko chciał i o ile chciał.
Dark Tirith - 2014-03-04, 17:54

Diabeł w niego wstąpił, ot co. :lol2:
Cofaj uszy do tyłu, przeszedł do stępa. Słysząc dość zdecydowany i poważny ton Sary, zastrzygł jednym bardziej w lewo, jakby wyłapywał stamtąd jakieś dźwięki, które słyszał tylko on. Zarył kopytami w ziemię, niemal od razu z stępa przechodząc w galop, czasami podrzucając tylne kończyny do góry, jednak na niedużą wysokość. Pędził niemal na oślep, nie zwracając na gałązki pokaźnych rozmiarów, które łamał dotknięciem kopyta. Rozszerzył chrapy, wciągając tym samym więcej powietrza. Jego szyja robiła się coraz bardziej mokra od potu, jednak ogier nie chciał tak łatwo ustępować. W końcu jego tempo zwolniło, co pewnie zauważyła blondynka. Coraz trudniej było mu utrzymać tak zabójcze tempo, więc przybrało to formę leniwego galopu. Kiedy poczuł, że Sara daje mu więcej luzu, powoli przeszedł do kłusa, który chyba praktycznie z punktu widzenia nie miał z nim nic wspólnego. Po chwili niezdecydowania wszedł w niższy chód,

Sara - 2014-03-04, 18:15

Dobrze wiedziała, że nieparzystokopytny się zmęczył. Gdyby tak nie było z pewnością mimowolnie nie przeszedłby w wolniejszy chód. Kiedy jednak zwolnił uśmiechnęła się usatysfakcjonowana i poklepała go po karej, nieco mokrej szyi w ramach pochwały. Z kłusa spowolniła jego tempo jeszcze do stępa, o ile jeszcze się w nim nie poruszał. Usiadła swobodnie w siodle i popuszczając wodze dała ogierowi wyciągnąć przed siebie szyję. Sama nieco odsapnęła, bo co jak co, ale również się zmęczyła. Dziwne prawda? To ten brak kondycji tak na nią działał, chyba jednak częściej musi odwiedzać stajnię i zabierać kopytne na treningi. Kiedy obydwoje już uspokoili swój oddech, po dłuższej chwili znów podgoniła nieco do kłusa coby szybciej znaleźć się na terenie stajni. Mam nadzieję, że bez wybryków Darka znaleźli się niebawem pod stajnią. zt.

//Sorry, że już kończę, ale nie miałam weny na dalszy przebieg tego terenu.

Dark Tirith - 2014-03-04, 19:27

Czując krzepiące poklepywanie szyi, zmarszczył chrapy i wkrótce przeszedł do stępa. Czy to możliwe, żeby w takim wieku tak szybko się męczył? Co innego wykonywanie figur na czworoboku, a co innego szaleńczy galop w tak pięknym terenie. Wyciągnął szyję, tak że niemal mu drżała od szybkiego oddechu. Z jęknięciem przeszedł znów do kłusa, żeby pokierować się w stronę stajni.

z/t

Spoko :)

Jethro - 2014-03-11, 19:40

Przywiało ich tu stępem ze stajni. Jethra na fryzce, a Martina na fiordzie. Ruszyli szlakiem, jak na razie na tyle szerokim, by miejsca spokojnie wystarczyło dla dwójki kopytnych. Siwowłosy milczał, patrząc przed siebie, choć co jakiś czas zerkając na Martina i jego kremusiowego kompana.
Jeśli Evcil była grzeczna, Gibbs poklepał ją po szyi, na rozejściu kerując fryzkę w lewo.
//Ktoś ukradł wenę :c

Evcillesmemis - 2014-03-11, 19:52

Szła żwawym stępem po ścieżce leśnej. Nieco z dala dreptała od fiorda. Nie ufała chłopakowi, który na nim jechał. Prychnęła głośno, zarzucając wysoko łbem, nieco wyrywając lonżę w rąk Jethro. Nie była zadowolona z faktu, że wybyli z nimi. Czasem Evcillesmemis przyspieszała do kłusa. Jeżeli mężczyzna ją spowalniał, to chwilę szła stępem, a po kilku sekundach znowu przyspieszała. Tyle energii w fryzce było, że można było elektrownie zasilić.
Anonymous - 2014-03-12, 18:50

Był wysoki jak na swój wiek, więc wyglądał zapewne dość... ciekawie, jadąc na koniu gabarytów Dekstera. Na szczęście był szczuplutki i lekki – spokojnie mógłby dosiąść nawet mniejszego kucysia, gdyby nie to, że w czasie jazdy szurałby nogami po ziemi.
Siedział w siodle wyprostowany, może trochę zbyt sztywny jak na taką swobodną przejażdżkę, ale na w obcym terenie i na obcym wierzchowcu czuł się wciąż trochę niepewnie i wolał robić wszystko jak instruktor mu kiedyś przykazał. Blondyn pozwalał maszerować Fiordowi w swoim tempie, a przynajmniej do czasu, aż zbytnio nie zostawali w tyle. Wtedy popędzał go tylko lekko łydkami do powolnego kłusa, aż nie nadgonili przewodnika.
Długo odwlekał zaczęcie rozmowy. Kilka razy sprawdził, czy popręg jest dobrze dopięty, poprawiał sobie strzemiona, długość paska w kasku, wygładzał niewidoczne zmarszczki na czapraku Deksimiliana i majstrował przy wodzach, ale nie mógł tego robić w nieskończoność i musiał wreszcie zostawić sprzęt w spokoju, przez co dotarła do niego ta niezręczna cisza, której nie były w stanie zagłuszyć odgłosy natury. Zrobiło mu się głupio i po prostu musiał się odezwać.
– To pana klacz? – spytał, zerkając z zaciekawieniem to na Fryzkę, to na Jethro. – Jest śliczna. – Zamilkł na chwilę, po czym z uczuciem pogładził Deksa po czyi. – Ty też jesteś – zapewnił i, jakby do tej pory pieszczot było mało, poklepał go jeszcze po zadzie.

Evcillesmemis - 2014-03-15, 20:20

Evcillesmemis w końcu zaczęło się nudzić. Prychnęła głośno pokazując tym samym swoje niezadowolenie i potrzęsła głową. W pewnym momencie klacz, albo się przestraszyła szelestu w krzakach, albo po prostu z zwyczajnych nudów pognała przed siebie galopem, zostawiając gdzieś w tyle chłopaka i Fiorda. Gnała leśną ścieżką, prawie przechodząc do cwału. Nie zatrzymała się na żadne polecenie mężczyzny, który siedział w siodle (o ile takowe były). Przyhamowała dopiero wtedy, kiedy jedna z gałęzi, rozcięła lekko skórę na jej zadzie. Mimo tego i tak zaprezentowała pokaźnego dęba.
Jethro - 2014-03-16, 19:36

Facet jeszcze chwilę nad czymś rozmyślał, po czym wyrwał się z tego stanu, już dłuższą chwilę po pytaniu chłopaka. Spojrzał zaraz na Martina ospowiadając.
-Nie, cienko tu z westernowcami. - Miał na oku Cantatę, ale userka zniknęła z forum. Znów na chwilkę zapadła cisza, przerwana prychnięciem Evcil. Jethro już miał ją przyspieszyć do kłusa, jednak ta nagle wyskoczyła do przodu. Z początku próbował ją przystopować, lecz wpadł na genialny plan. Zaczął ją popędzać w pewnym momencie, starając się odzyskać chociaż sterowność na boki. W końcu się zmęczy, to i trochę się opanuje. Pędzili chyba po samym brzegu ścieżki, gdyż w pewnym momencie wpadli w jakieś wystające z linii drzew gałęzie. Facet uchylił się od dostania gałęziami w twarz, jednak ucierpiał rękaw jego ulubionej, czerwonej bluzy.
//Dęba tak w pędzie, czy to już po zatrzymaniu? Mój mózg ma kapcia, więc nie ogarniam

Evcillesmemis - 2014-03-18, 17:22

//Jak już zdecydowanie przyhamowała xD //

Jethro zbytnio nie bawił się w zatrzymywanie klaczy. Nawet ją popędzał, coby Evcil mogła się wybiegać. Kiedy już odpadła na cztery kopyta, ponownie prychnęła, potrząsając głową. Zastrzygła uszyskami i jeżeli mężczyzna jej pozwolił, to zawróciła wychodząc z gałęzi. Kiedy jej oczom ukazało się kolejne rozwidlenie, od razu przyspieszyła do kłusa, a następnie do galopu. Ona nie była zmęczona. Co to, to nie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group