To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Krugerrand - 2014-09-24, 23:08

Nadszedł czas na rewolucję, kiedy to koń orze pole człowiekiem. Zresztą Matt jest zadowolony, więc czego chcieć więcej? :lol:
Słysząc znajomy i lubiony głos ze strony piaskowego potwora, fuknął głośno. Czyżby ów stwór pożarł człowieka? Gniadosz musiał wysilić wzrok, aby spod miliona ziarenek piasku dostrzec twarz ciemnowłosego. Wszystko co ustalił szybko uciekło mu z głowy, gdy dwunożny się poruszył, toteż holsztyn ponownie wspiął się na zadnich nogach odchodząc trochę do boku, aby zwiększyć między nimi odległość, choć to wierzchowiec teraz mógł zrobić komuś krzywdę. Opadając na ziemię, skulił uszyska i trzepnął ogonem po stawach skokowych, wreszcie odpuszczając. To jego śpiewak, żaden piaskowy ludek. Tak więc pozwolił się dotknąć, powoli rozluźniając mięśnie i opuszczając szyję. Spojrzał w stronę wody, obserwując falę, podczas gdy jeździec zainteresował się niebem. Robiło się ciemno, faktycznie. Najwyżej ich powrót do stajni będzie szybszy, choć Matthew mógł jeszcze o tym nie wiedzieć.<3 :lol:

Matthew - 2014-10-02, 22:55

Oj uważaj, bo jeszcze polubi jak się nim orze i będzie się zaprzęgał do Krugera, a ten będzie musiał biegać przez parę godzin bez przerwy. Dwie strony medalu. :lol:
Gadał ciągle do gniadego zauważywszy, że to mu troszkę rozjaśnia umysł. Odsunął się także lekko gdy koń stanął dęba. Zagwizdał cicho, stopniowo obniżając tonację przeciągłego dźwięku.
Jak już koń stał spokojnie i Matt mógł odetchnąć, to tak sobie jeszcze chwilkę potrwał z czołem na jego szyi. Policzył baranki w myślach, potem trochę na głos, odpędzając stres minionych chwil i nagromadzoną adrenalinę. Już było bezpiecznie, już koń mu nie uciekał, już nie musiał się aż tak martwić. No bo troszkę to zawsze musiał, na przykład teraz rosło zagrożenie w postaci powrotu do stajni po ciemku. Psia mać by to. Kudłaty zaśmiał się do siebie, głupi wariat.
Oderwał się w końcu od Krugera, złapał go pewnie za wodze i poprowadził przed siebie. Konsekwentnie go naprowadzał tak, aby szedł równo, wyprzedzając go jedynie głową i co najważniejsze, aby nie wahał się wrócić w bliższe otoczenie wody. Podeszli gdzieś tam w okolice, gdzie piasek był stabilniejszy ze względu na większą wilgotność, ale gdzie fale nieczęsto dosięgały. Bellamy miał nadzieję, że to się okaż najbezpieczniejszą strefą dla konia.
Poklepał konia po szyi, poszeptał coś do niego i stanął przy jego boku, uprzednio wodze mu nakładając na szyję. Nie wypuszczał icj teraz z ręki, nie chcąc ryzykować zanadto. Pomacał ogiera po plecach i boku, troszkę na niego ponapierał kierując siłę ku ziemi i skoczył kilka razy, opierając się na nim. Robił to spokojnie, na luzie, czekając aż i Kruger będzie gotowy na przyjęcie jeźdźca z powrotem na grzbiet. No a jak już do tego doszło, to Mefja się zręcznie odbił od ziemi, jednak z piasku jak wiadomo gorzej było, a więc musiał sobie pomoc łapiąc ie jedną ręką grzywy ogiera. Drugą się mocniej zaparł na jego boku i wciągnął się na konia. Szczyt zdobyty! Przytrzymał ogiera, coby nie ruszył bez jego pozwolenia i usiadł wygodniej. Pogłaskał go po szyi i pomiział przy kłębi, nucąc cicho. Za chwilę pozwolił mu ruszyć stępem przed siebie, troszkę podbierając wodze. Dopilnował, aby Kruger przypomniał sobie o pracy z wędzidłem i koniecznym skupieniu, a potem poprosił go o wejście do kłusa. Tam go trochę porozluźniał, w miarę możliwości robiąc żucie z ręki. Chciał, aby koń sobie uświadomił że nadal jest dobrze i nikomu się nigdzie nie spieszy (no nie, wcale).
A w końcu wyprowadził go w galop. Jak tylko poczuł, że ogier wkręca się w wyższy chód dał mu sygnał na wodzy, aby póki co trzymał wolne tempo i skupił się na równym rytmie. Po paru chwilach pozwolił mu trochę wyciągnąć jeśli ten wyrażał takie chęci.
No i tym samym zmierzali powoli ku wyjściu z plaży.

    //Dupa wołowa ze mnie, że dopiero teraz odpisuję. Pardon najszczersze!

Krugerrand - 2014-10-06, 18:06

Jakoś to pogodzimy, mały deal i będzie każdy zadowolony. Matthew poora sobie ziemię, a Kruger poucieka przed piaskowym potfforem i będzie miał radochę z tego, że ciąga go za sobą. Kto wie, może każdego jeźdźca będzie chciał tak sprawdzić? Na pewno Randolph będzie wdzięczny za to! <3 :lol:
Gdy w jakże romantycznym klimacie stali wsparci o siebie, (a raczej mężczyzna wykorzystał gniadego jako podpórkę) słońce czym prędzej chowało się za horyzontem. Wszystko robiło się coraz ciemniejsze, aż wreszcie holsztyn poczuł ciągnięcie na wodzy. Ruszył za mężczyzną zbliżając się do wody bez problemu. W końcu co to za trudność przejść się do tych śmiesznych spienionych bałwanów? Phi.. Dopóki człowiek mu towarzyszył, wszedłby do paszczy lwa. Ale nie próbujmy bo może się okazać, że to jednak bujda i uciekłby a Matt zostałby potrawką.
Zerknął w stronę jeźdźca, który obecnie molestował jego plecy i przeciążał. Wiedział z czym to się je, więc stanął równo i rozłożył ciężar na wszystkie nogi, by nie zachwiać się w momencie gdy ciemnowłosy na niego wskoczy. Gdy jednak znalazł się na grzbiecie, gniadosz ruszył do przodu parskając głośno. Buntował się przed jakąkolwiek pracą, gdyż już nie to było mu w głowie, a dotarcie do stajni, tak więc od niechcenia zaczął memłać paszczą i opuszczać mordę. Co się ustabilizowało i zatrzymało na wysokim zebraniu, gdy Niemiec ruszył kłusem. Nie obniżał się pyskiem, zaś uszy postawił na szpic. To jasne, ściemniało się, więc musiał obserwować otoczenie, ot instynkt mu podpowiadał.
W momencie galopu, zaczął mocno pierwszymi foulami zgarniając dużą ilość terenu, co pewnie później zostało skrócone. Nie mniej jednak chciał już się znaleźć w bezpiecznej i znajomej okolicy (rzecz jasna z jeźdźcem na grzebiecie. Nie zostawi swojego przyjaciela na lodzie.:3). Matt nie musiał czekać długo na odpowiedź, holsztyn mocno odpychał się od ziemi, zaś nogi rozciągał byleby do stajni.
/zt


/nie martw się, ze mnie też taki ogar, że.. :lol:

Matthew - 2014-10-06, 20:24

A więc zniknęli za ciemniejącym horyzontem.
    zt.

Jack - 2014-11-05, 20:28

Od czasu do czasu trzeba wziąć głębszy oddech w samotności, prawda? Prawda. Aczkolwiek jemu to się zdarza ostatnio zbyt często i zbyt długo. Czyżby nasz rozrywkowy niegdyś Jacuś zmieniał się powoli w dorosłego, odpowiedzialnego introwertyka? Nah. Ten mężczyzna pozostał dalej dzieckiem, którego musi od czasu do czasu chować pod grubą skórą.
Wchłaniał ustami świeżość powietrza, by potem wypuszczać pary kłąb w głąb ciemności. Ponownie ta sama gadka o stęsknieniu się za tym miejscem nic by nie zmieniła - bo prawdopodobnie i tak zniknie prędzej, czy później; na dłużej, czy też na krócej. Przystanął więc na samym brzegu, tak by fale jeszcze muskały czubki jego trampek. Schował skostniałe łapska w kieszenie spodni i cóż... Pusty wzrok śledził równomiernie widnokrąg. Rozmyślał. A i jemu nawet się zdarza.

Kathrin - 2014-11-05, 20:40

Każdy potrzebował chwili sam na sam z sobą, gdzie można napawać się ciszą otoczenia bez żadnej szczekającej mordy wokół. xD
Prawdę mówią Kat również święta nie była, gdy znikał on ona także rozpływała się gdzieś w gwarze tego miasta, mimo to mając z nim kontakt wracała wtedy gdy i on się pojawiał. Tęsknota jednak robi swoje, bo jak tu nie tęsknić za takich kochanym dzieciakiem <3.
Ona także spacerowała brzegiem morza pozwalając swoim adidaskom delikatnie zanurzać się w jaśniutkim i mokrym piasku. Co jak co ale chodzenie w obcasach po plaży zdecydowanie odpada. A szczególnie w przypadku gdy ktoś tak jak Kath lubi sobie wieczorkiem pobiegać. Jak widać nie tylko Jacuś był zwolennikiem nocnych spacerków, blondynka także lubiła się szlajać po nocach tu i tam, ale tego nasz Jacek wiedzieć nie musiał. A wiec "Ciiii".
Oczywiście nie było możliwości aby na niego nie wpadła, biegnąc tak przed siebie ze słuchawkami na uszach.
Zamotana zatrzymała się i zdjęła te swoje słuchaweczki w tym natłoku wrażeń przepraszając Jacka nawet nie zauważyła, że to on xD.

Jack - 2014-11-05, 20:54

Spokojnie. Wszystkie informacje zdobędzie przy pierwszym, lepszym podpiciu się. Ah, poza tym... Czy zdoła się oprzeć jego osobistemu urokowi? Nie sądzę. Jeszcze jest inna opcja: wszystko wykrzyczy mu... ale to już jak zdobędą się na osobne, intymne spotkanie xD.
Czując, że właśnie ktoś na jego egzystencję raczył wpaść, uratował się, cofając jedną z nóg i wbijając ja z powrotem w ziemię. Jednak jeszcze czujności trochę posiadał! No i chcąc nie chcąc, już intuicyjnie złapał w talii drobne ciało kobiecinki. Ale czy ten głos nie był mu jakoś znajomy? Chwilę przetrawiał wszystkie informację, zanim do niego dotarło, że to właśnie jego druga połówka wskoczyła w jego ramiona. Przypadkowo, czy też nie... Zawsze się też tak kończy :lol: .
- Przeprosisz mnie odpowiednio w innym miejscu. - bez jakiegokolwiek pohamowania po prostu wypalił. Oplótł ją ramionami i zaczął ściskać, a jakże.
To nawet zabawne, jak długo bez siebie wytrzymują będąc zawsze (nie)uroczyście [niepotrzebne skreślić]razem.

Kathrin - 2014-11-05, 21:13

Ciekawe kto z kogo będzie wyciągał informacje, bo Kat wbrew pozorom łepetynkę ma mocną. :P
Gorzej będzie w tym urokiem, któremu nie sposób się oprzeć :lol2: .
A o tym czy będzie mu krzyczeć zadecyduje to jak bardzo Jacuś się postara :P.
Dopiero po chwili natłoku informacji i wrażeń wszystkie trybiki zaskoczyły w tym blond łebku by zatrybić, że stoi przed nią nie kto inny tylko jej maskotka.
Wtuliła się w niego mocno, a na jego wypowiedź zareagowała podniesieniem łebka i wymownym spojrzeniem.
- Każdą, która tak na Ciebie wpadnie obejmujesz tak czule ?- uśmiechnęła się promiennie w jego stronę, jeśli nie był ślepym Jackiem to na pewno to zauważył pomimo tych panujących ciemności.
Wytrzymują ze sobą na odległość nie mając wyjścia, po prostu muszą sobie ufać.
Nie czekając długo spragniona jego bliskości trąciła swoimi wargami, wargi bruneta, które czule obdarowała pocałunkiem.

Jack - 2014-11-05, 21:26

Spokojnie... Do tych litrów, co oni we dwójkę położą, to nikt nie ma głowy, ha!
Nah, uroczo. Niecałą minutę temu zdążył ją złapać i tylko przytulić, a już dostaje zjebke. Mimo tego dalej jej nie puszczał, aczkolwiek przy tym dał jej swobodę ruchów, które to sobie wykonywała. Uśmiech zauważył. Był na tyle niej blisko, że zdołał, plus księżyc na tyle mocno świecił, że wcale nie było aż takiego mroku. Noc, jak każda inna za oknem.
Pokręcił nosem w udawanym zastanowieniu, delikatnie przy tym unosząc brwi.
- Ale nie od każdej bije tyle miłości! - żartobliwa zaczepka na start? A nie daj Katuś ma okres, czy co :lol: .
Oczywiście, każdy pocałunek jej sumiennie oddawał, zatapiając się w jej cieplutkich ustach.

Kathrin - 2014-11-05, 21:49

Oj kiedyś muszą się spić i to tak porządnie :lol2: !
W tam zjebkę po prostu kobieta zazdrosna jest, no co się dziwisz tyle czasu go nie widziała. A nuż może się jakaś obok niego kręci i trzeba by takiej przypomnieć, że Jacuś ma już swoją właścicielkę :lol2: <3.
- Cóż za wymijająca odpowiedź, nie podlizuj się.- zaśmiała się szczerze opuszkiem palca pukając go w nosek <3.
Nie mogła się powstrzymać i jak już zatopiła się w jego usta to w nich utonęła, pocałunek stawał się co raz żywy i namiętny, a drobna Kath przylgnęła mocniej do swojego kaloryferka tuż obok <3.

Jack - 2014-11-06, 21:10

A sprzedadzą im tyle alkoholu, gdziekolwiek? :lol2:
To dobrze, że zazdrosna. Aczkolwiek do czasu, aż w końcu nie będzie jego cieniem i zacznie bacznie obserwować każdy ruch, gest, czy uśmiech do innej panny. A co do tych innych, co miałyby się koło niego kręcić... Ah, chyba nie ma drugiej takiej głupiej, co by go zechciała, co? :lol:
- Nah, kocie; czysta prawda. - odpowiedział, ściskając ją w pasie coraz to mocniej. Ano, stęsknił się także, co z każdym głębszym pocałunkiem ukazywał. Podgryzł ją niejednokrotnie w wargę, w międzyczasie, aczkolwiek czule i nieco zaczepnie.


W końcu tyyyyyyyyyyyyyyle bez kobiety, ktoś musi mu pomóc, halo. :lol2:

Kathrin - 2014-11-06, 21:32

Pojadą do hurtowni jakąś wynajętą ciężarówką i wkręcą jakiś kit o zakupie do wyposażenia monopolowego. Z ich wdziękiem i naturalnie wrodzonymi umiejętnościami aktorskimi na pewno dadzą radę :lol2: .
Nie sądzisz, że to genialny pomysł ? XD
Nie popadajmy w paranoję, przecież mu ufa w innym przypadku i bez braku zaufania ich związek nie miałby najmniejszego sensu.
Ahaha to Kath aż taka głupia ? :lol2:
- Ale czarujesz.- zaśmiała się kręcąc głową z niedowierzaniem. - A najgorsze jest to, że świetnie Ci to wychodzi.- odpowiadała na jego zaczepki, skubiąc i podgryzając jego słodkie wargi.
Łapkami objęła go za kark, bawiąc się kosmykami jego włosów <3.


Jaką pomoc masz na myśli ? ;>

Papierówka - 2015-03-17, 21:44

.....Zaraz po opuszczeniu budynku stajni, Evangelina dosiadła klaczy, pomagając sobie leżącymi gdzieś obok kamieniami i - złapawszy się za cordeo - poprosiła klacz o skierowanie się na ścieżkę prowadzącą nad morze. Dziewczyna jeszcze nie znała tutejszych terenów zbyt dobrze, dlatego liczyła, że nikt nie zmienił oznaczeń szlaków. Okazało się, że wszystko było w porządku, bo już niedługo dziewczyny wyjechały stępem na plażę.
.....Averne nie była koniem zajeżdżonym, dlatego ich współpraca ograniczała się do komend łydkami i cordeo, Papierówka mogła mieć jedynie nadzieję, że klacz zrozumie jej intencję i skręci, to w prawo, to w lewo, to przyspieszy, to zwolni.
.....Poklepała klacz po łopatce, kiedy powoli zbliżały się do linii brzegowej. Dziewczyna chciała urozmaicić klaczy wycieczki, dlatego po wypadzie na łąkę, zabrała ją na plażę.
- Jak ci się podoba? - zapytała entuzjastycznie, nachylając się do uszu gniadej.

Anonymous - 2015-03-17, 21:53

Tym razem dała się dosiąść chociaż czuła pewne nieswoje uczucie. Jednak nie postąpiła wbrew sobie źle. Nie miała ogłowia na sobie, wędzidła w pysku, siodła itd. miała tylko niepewny sznurek, a tak papierówka była po prostu zdana na jej łaskę i niełaskę.
Averne na początku stwierdziła, że przejdzie się spokojnie stępem. Oglądała się po bokach, czasem coś tam powąchała, skręciła itd. Ogólnie bez szaleństw... na razie. B)
Na początku dziwnie się czuła mając nowy, nieznany grunt pod kopytami. Taki sypki... musiała się do niego trochę przyzwyczaić. Zwłaszcza do wilgotnego powietrza, który przyjemnie oczyszczał chrapy z wszelkich brudów stajni. Postawiła uszy, o przyjemny szum koił jej zmysły. Zarżała radośnie i entuzjastycznie. Wolnym kłusem zbliżyła się do morza. Dała sobie pomoczyć nogi i lekko pysk. Słona. Ale za to jaka rześka.
Pierwszy raz widziała, aż tyle morza. Żyła na otwartych przestrzeniach, ale morze... jeny, aż brak słów!
Av stanęła lekkiego dęba i od razu pocwałowała po mokrej glebie, wzdłuż samego brzegu przed siebie. Jedynie krótkie spięcie mięśni klaczy poinformowało dziewczynę, żeby przygotowała się na rozładowanie energii klaczy. A jej ma naprawdę dużo. Gniadoszka lekko nosiła, wręcz mało wyczuwalnie, więc Evangeline nie musiała się martwić o wszelkie obicia wrażliwych części ciała :lol2:
Długą grzywę miała rozwianą. To było przyjemne uczucie. A mogła naprawdę długo galopować. Mustangi słynęły ze swej wytrzymałości, a trzylatka nie była wyjątkiem w tym temacie.

Papierówka - 2015-03-17, 22:05

.....Kiedy klacz podeszła do wody, dziewczyna pochyliła się razem z nią, aby zobaczyć jak zareaguje na słony smak cieczy. Widziała fascynację, radość i niejakie zaskoczenie w zachowaniu gniadej, przez co na jej usta wkradł się nieznaczny, triumfalny uśmieszek. Papierówka miała zamiar pokazać Averne tyle świata ile tylko da radę, tak, aby mustang stracił jak najmniej z życia.
.....Nie spodziewała się gwałtownej reakcji klaczy, dlatego kiedy tamta stawiła dęba, dziewczyna nieco pisknęła, automatycznie ściskając konia kolanami. Dopiero po kilku sekundach rozluźniła mimowolny uścisk, dokładnie w chwili, gdy Averne rzuciła się galopem przed siebie. W pierwszej chwili dziewczyna zachwiała się na jej grzbiecie i niebezpiecznie przechyliła na lewo, dzięki cordeo udało jej się jednak odzyskać pion i po chwili siedziała już na grzbiecie konia pewnie, jadąc na oklep......Jej podopieczna niosła równie lekko co poprzednio, dziewczyna miała wrażenie, że leci, a nie galopuje. Złapała równowagę i po chwili mogła już spokojnie puścić sznurek na szyi konia jedną ręką, aby zaraz unieść ją w górę i symbolicznie łapać powietrze, które tak pędziło wokół nich. Chyba o tym zapomniałam wspomnieć, ale Evangelina niecnym podstępem założyła Av błękitną gumkę do włosów na kilka kosmyków między uszami, aby włosy nie spadały podopiecznej do oczu. xP Zrobiła to dyskretnie, podczas głaskania w boksie, dlatego też gniada nie miała szans się zorientować. xP
- Jesteś szalona, wiesz o tym? - rzuciła czule w kierunku konia, na powrót ujmując cordeo w obie dłonie.
.....Obejrzała się za siebie, odgarniając dłonią rozwiane kosmyki włosów z oczu, żeby zaraz przekonać się, jak daleko już były od punktu, z którego wyjechały na plażę. A wyglądać z boku musiały cudownie... <3 Frirajder i jego cudny qń galopingują po plaży. <3 XD



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group