To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Stajnia - Basen

Parnassus - 2017-06-01, 22:52

Posłusznie ruszył przed siebie, wyraźnie czerpiąc przyjemność ze spaceru po wodzie. Strzygł uszami po bokach, cały czas pozwalając sobie na pełną przyjemność dopóki jego ciało aż po kłąb nie zanurzyło się w wodzie. Mimowolnie musiał zacząć płynąć, choć akurat to nie należało do jego ulubionych zajęć. Wiedział jednak jak powinien to robić. Oddychał głęboko i spokojnie, posuwając się systematycznie do przodu i choć nie czuł jeszcze zmęczenia, w pierwszej kolejności chciał wyjść na brzeg. Nie nalegał, toteż poproszony o kolejne okrążenie bez zawahania kontynuował. Jego ciało zaczynało się męczyć opory wody stały się na tyle duże, że czuł pewnego rodzaju dyskomfort ale nie próbował robić nic głupiego. Ot, jego celem stało się spadziste wyjście z basenu, a potem może jakaś trawa?
Seth - 2017-06-02, 15:32

(powiedzmy, że są sami)

Skierował się z Keenem na basen, który ostatnio cieszył się sporą popularnością. Zapewne w swym krótkim życiu ogier nie raz miał do czynienia z basenem, ale Seth postanowił ich wizytę tutaj rozpocząć przez oprowadzenie karego po obiekcie. Nadal ukrócał jego wybryki, o ile takie zaistniały Nie widział dla nich powodu, przynajmniej dopóki anglik stał na suchym lądzie. Następnie podprowadził go bliżej basenu, w okolicy wejścia na okrągły basen. Tam zatrzymał na chwilę dwulatka i trzymając w jednej dłoni pewnie lonżę, przykucnął, sięgnął do basenu i wrócił do poprzedniej pozycji i przejechał mokrą dłonią po kości nosowej dwulatka. Jest już mokry, teraz nie ma odwrotu.

Aiden Craven - 2017-06-02, 16:21

Po pokonaniu drugiego okrążenia przez ogiera, Aiden już sam zadecydował o tym, że tyle na razie wystarczy. Gdy Parnassus dopłynął do wyjścia, blondyn ponownie przeszedł na mostek i ruszył wzdłuż korytarza, umożliwiając arabowi wyjście na brzeg. Wówczas zrównał się z nim i poklepał po mokrej szyi, a następnie odsunął się, nie chcąc zmoknąć i dał karemu wolną rękę. Przez najbliższe parę minut mógł stać w miejscu bądź spacerować z Aidenem po obiekcie, by zaczerpnąć sił na kolejne baseny. Przerwy były bardzo istotne, więc chłopak nie żałował arabowi wolnego czasu, nie chcąc go zmuszać do nadmiernego wysiłku. Już teraz zapewne był dość zmęczony, choć dwa baseny brzmią niepozornie.
Parnassus - 2017-06-03, 20:11

Wychodząc z wody od razu ruszył do wyjścia jakby miał nadzieję na opuszczenie basenu. Nie lubił się przemęczać kiedy nie widział takiej potrzeby, ale kiedy mu nie pozwolono na tak jawną samowolkę, przeszedł jeszcze kawałek spacerując u boku mężczyzny. Przez cały ten czas oddychał ciężko, czując jak mięśnie grzeją ze zmęczenia. Nie było to jednak szczególnie nieprzyjemne i stresujące. Po kilku minutach zregenerował siły na tyle, by ponownie wejść do wody. Zanim to nastąpiło jednak dla pewności odwrócił się w stronę młodego dżokeja, delikatnie zahaczając chrapami o jego dłoń jakby szukając marchewek. Bo przecież tak się postarał ;c
Aiden Craven - 2017-06-03, 20:52

Niestety na nagrodę w postaci jedzenia musiał jeszcze poczekać. Aiden po prostu nie zabrał ze sobą niczego, co byłoby zjadliwe, więc gdy został trącony w dłoń, mógł jedynie posmyrać palcami chrapy karego. - Nie mam nic dla ciebie - dodał na potwierdzenie, po czym skierował się z Parnassusem w stronę basenu. Przechodząc na kładkę, zachęcił konia do ponownego wejścia do wody poprzez stawianie małych kroczków korytarzem. U wylotu tym razem nakłonił go do popłynięcia w prawą stronę, zakładając, że wcześniej płynął w lewą. Przeszedł na wysepkę i gdy Parnassus już płynął, Aiden chodził obok niego, ponownie dając ogierowi możliwość wyjścia na brzeg po pokonaniu pierwszego okrążenia, lub wykonanie drugiego za ciosem.
Parnassus - 2017-06-03, 21:31

Nie znajdując u człowieka nic interesującego, posłusznie ruszył w stronę wody, znów zanurzając się w niej powoli. Podobnie jak wcześniej wszedł do wody, wyraźnie zainteresowany pluskiem jaki rozchodził się pod jego nogami. Postawił uszy, celowo stawiając nogi tak, by jak najmocniej uderzały o powierzchnię cieczy, co z jakichś niewyjaśnionych przyczyn sprawiało mu niesamowitą frajdę. Zapewne gdyby ktoś kiedyś zechciał pojechać z nim w teren nad wodę lub jeszcze lepiej poszedł tam z nim piechotą, byłby najszczęśliwszym koniem na Ziemi. Teraz niestety nie mógł pozwolić sobie na zabawę, w końcu znów tracąc grunt pod nogami. Bez sprzeciwów zaczął płynąć, całkowicie zdając się na decyzję Aidena dotyczącą kolejnego okrążenia. Osobiście wolałaby przerwę, ale nie robił niczego, co mogłoby ten fakt zasygnalizować Blondynowi.
Aiden Craven - 2017-06-04, 11:40

Nie dostrzegając u ogiera chęci wyjścia na ląd po przepłynięciu pierwszego okrążenia, ani nie widząc żadnych objawów, które świadczyłyby o konieczności zrobienia przerwy, zachęcił Parnassusa do przepłynięcia jeszcze jednego basenu. Cały ten czas chodził wolno wokół wysepki, pilnując by lonża, na której trzymał Parnassusa była luźna i w żaden sposób nie zaburzała jego równowagi. Kiedy arab ponownie znalazł się na wysokości wyjścia z basenu, blondyn przeszedł na mostek i wyprowadził karego na ląd. Podszedł do niego i poklepał po mokrej szyi, po czym ściągnął z jego sierści nadmiar wody za pomocą ściągaczki. Korzystając z ładnej pogody, na stępa do całkowitego wyschnięcia wyszedł z Parnassusem na dziedziniec stajni. Spacerując po nim pozwalał ogierowi na skubanie trawy, więc chyba można uznać, że przyjemnie spędzili ten czas. /zt
Parnassus - 2017-06-04, 12:45

Posłusznie przepłynął jeszcze jedno okrążenie, wychodząc na ląd kompletnie wycieńczony. Piętnaście minut pływania wbrew pozorom było bardzo wycieńczające, toteż nie miał już ochoty zupełnie na nic poza odrobiną odpoczynku. Nie zaczął jednak wyraźnie sygnalizować swojej niechęci do pracy. Na szczęście wiedział również, że ściągaczka równała się końcu treningu, toteż posłusznie pozwalał ściągnąć z siebie nadmiar wody, ciekawsko odwracając czerep w stronę chłopaka. Obserwował jego działania, z chęcią wychodząc na trawę. Lubił spędzać z ludźmi czas właśnie w ten sposób, toteż z pełnym rozluźnieniem schylił łeb, zaczynając jeść trawę.
/zt

C.J. Marshall - 2017-06-04, 17:33

Podjął spojrzenie ogiera i przez chwilę milczał, w dodatku nie wykonując najmniejszego ruchu. Z boku wyglądało to jak próba charakterów, ale CJ w rzeczywistości nie miał niczego takiego na myśli. - Dobry koń. O to właśnie chodzi - odezwał się wreszcie, z początku jakby przez przekonania, by po chwili nadać tonowi swojego głosu więcej emocji, by rzeczywiście nakłonić Charlestona do wejścia do wody. Dodatkowo pociągnął lekko za lonżę, zachęcając kasztana do uczynienia kolejnych paru kroków wgłąb korytarza i zanurzenia się w wodzie do momentu utraty gruntu pod nogami, co powinno zmotywować konia do przepłynięcia całej długości i wyjścia na brzeg po drugiej stronie.
Charleston - 2017-06-05, 17:27

Był zbyt dumny by w sytuacji takiej jak ta nie zmierzyć się z zadaniem. Mężczyzna do niczego go nie sprowokował, nie dał mu punktu zaczepienia ze swojej strony do tego, aby się spłoszyć lub wycofać, także otoczenie było spokojne i nie skłaniało go do ucieczki. Podrzucił więc jednorazowo łbem tym samym kończąc ich wymianę spojrzeń po czym niby od niechcenia postąpił kilka kolejnych kroków wgłąb basenu. Owe kroki jeszcze były lekkie i nonszalanckie, jednakże wraz ze wzrastającym stopniem zanurzenia kasztan jakby coraz bardziej ważył każdy kolejny, ostrożniej przesuwał się naprzód stąpając po obniżającym się dnie. W końcu dotarł na taką głębokość, na której kolejne postawienie kopyta na podłożu wiązałoby się ze schowaniem pod wodą znacznej części głowy, która przecież już była wyciągnięta maksymalnie w górę a podbródek, sanki i ganasze były częściowo zanurzone. Stąd też, nie bardzo widząc inną opcję, nieznacznie odepchnął się od dna tym samym rozpoczynając proces przepływania basenu. Przebierał nogami sumiennie choć trochę nieregularnie, jako że nie miał jeszcze doświadczenia w pływaniu. Niemniej jednak przesuwał się sukcesywnie do przodu przemierzając długość basenu w raczej standardowym tempie, co kilka machnięć kończynami oddychał z takim charakterystycznym chrapnięciem, by w końcu dotrzeć do celu, czyli do gruntu pod nogami. W pierwszej chwili zetknął się z nim kopytami w dosyć nieporadny sposób, jednakże w okamgnieniu udało mu się złapać równowagę co w wodzie było bardzo ułatwione. Zaraz też zaczął kroczyć spokojnie pod górkę, aż w końcu wynurzył się całkowicie i wówczas ponownie zmierzył CJ'a spojrzeniem swoich ciemnych ślepi, jakby pytał z wyraźnym dystansem, co dalej następuje.
C.J. Marshall - 2017-06-07, 15:21

Utkwił uważne spojrzenie w Charlestonie, właściwie pierwszy raz mając do czynienia z płynącym koniem. Widok ten był co najmniej ciekawy, więc CJ nawet nie próbował kryć swojego zainteresowania. Pojedyncze chrapnięcia, które wyrywały się ogierowi, budziły w mężczyźnie lekki niepokój; nie wiedział właściwie czego się do końca spodziewać. Dopóki jednak ogier utrzymywał głowę na powierzchni i sukcesywnie przesuwał się do przodu, Marshall nie panikował i wraz z ogierem szedł wzdłuż basenu, uważając by lonża nie była zbyt luźna ani zbyt napięta, utrzymana raczej nad powierzchnią wody.
Po przepłynięciu pierwszego basenu i wyprowadzeniu kasztana na brzeg zrobił mu dłuższą przerwę, intuicyjnie domyślając się, że było to obciążające dla organizmu zwierzęcia, które w dodatku nie było przyzwyczajone do tego rodzaju wysiłku. Skrócił zatem lonżę by zacząć spacerować z Charlestonem po obiekcie, dając mu czas na uspokojenie oddechu i nastawienie się na powtórkę z rozrywki. Po upływie paru minut ponownie podszedł z kasztanem do basenu, raz jeszcze zachęcając go do wejścia do środka i przepłynięcia całej długości.

Charleston - 2017-06-08, 12:50

Tuż po wejściu na suchy ląd przystanął i otrzepał się z wody, samolubnie nie zwracając uwagi na to, czy mężczyzna stał tuż obok i czy nie został przez to przypadkiem ochlapany. Wykonawszy tę czynność parsknął przeciągle i otarł łeb o ramię stajennego, nie wkładając w to co prawda żadnego specjalnego uczucia ale przez to poniekąd "zniżył się do poziomu człowieka", co w przypadku tego osobnika jakoś był w stanie przełknąć. Następnie bez oporów ruszył za CJ'em i stępował w jego towarzystwie raźnym krokiem mimo lekkiego zmęczenia wynikającego ze zmagania się z oporem stawianym przez wodę w czasie pływania. Niemniej całkowite ustabilizowanie oddechu i nabranie nowych sił nie trwało długo i już niebawem raz jeszcze znalazł się przed zejściem do basenu, tym razem wchodząc do niego bez oporów, chociaż od początku kroczył bardziej rozważnie, jakby wyczekując momentu w którym przestanie dotykać dnia i ponownie zacznie płynąć. Tę samą długość przepłynął minimalnie wolniej niż za pierwszym razem, aczkolwiek nie oznaczało to, że był już padnięty. Nie chrapał wcale głośniej podczas przemieszczania się w wodzie ale wyraźnie chętniej wyszedł później na powierzchnię aby troszkę dłużej musieć regulować tętno.
C.J. Marshall - 2017-06-08, 17:26

Spodziewał się tego ruchu, więc zanim mocniej skrócił lonżę, odczekał chwilę aż ogier otrząśnie się z wody. Parę kropel prawdopodobnie i tak zetknęło się z ubraniem czy skórą ciemnowłosego, aczkolwiek mężczyzna nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Był chyba ostatnią osobą, która narzekałaby na brud wynikający obcowania z końmi. Choć nie można powiedzieć, że polubił te zwierzęta. Były mu tak samo obojętne jak na początku pracy. Być może potrzebował kogoś, kto pomoże mu spojrzeć na nie pod innym kątem niż dotychczas. Samo z siebie raczej nie miało się to zmienić.
Kiedy ogier otarł się o jego ramię, Charlie spojrzał na niego bez emocji, będąc bardziej skłonnym do odwrócenia się niż zachwycenia tym gestem.
W każdym po przepłynięciu drugiego basenu odczekał tyle czasu, ile Charleston potrzebował do unormowania tętna, nie irytując się nawet jeśli potrwało to dłużej niż z początku przypuszczał.
Po obserwacji ogiera doszedł do wniosku, że prawdopodobnie wystarczy mu jeszcze jedna długość basenu na dzisiaj, co by nie przedobrzyć. Zatem raz jeszcze podszedł z kasztanem do brzegu co by wprowadzić go do środka...

Charleston - 2017-06-11, 23:22

Kasztan, jak łatwo było zauważyć, nie należał do koni specjalnie trudnych w obsłudze. Połaził znów, pooddychał sobie, poszastał ogonem strzepując z niego każdorazowo stadko kropli wody. Nie miał buntowniczych skłonności gdy tylko człowiek narzucający mu swoją wolę był opanowany i nie prosił o zbyt wiele, stąd też kolejne wejście do basenu, na które miał jeszcze siłę, zaakceptował nie tyle z pokorą, co po prostu łaskawie przystał na propozycję stajennego i po raz trzeci zaczął schodzić do basenu po opadającym dnie i już po chwili ponownie przemierzał długość basenu, może robiąc to już lepiej technicznie jeśli chodzi o machanie nogami w wodzie niż za pierwszym razem, aczkolwiek nie miał aż tyle siły na precyzję oraz wkładanie dużej ilości energii w wykonywane ruchy, przez co poruszał się trochę wolniej. Niemniej jednak nie opadał z sił i bezpiecznie dopłynął do miejsca, w którym kopyta natrafiły na dno a wówczas ogier z ulgą już oparł na nim swój ciężar i z leniwą gracją zaczął wychodzić na powierzchnię. Stojąc już na płaskim gruncie, co za niespodzianka, otrzepał się solidnie i parsknął przeciągle, co wskazywało na rozluźnienie ale i w tym przypadku zmęczenie, dla niezaprawionego w pływaniu hanowera te trzy długości były już trochę challenging.
C.J. Marshall - 2017-06-11, 23:30

Kiedy ogier wyszedł na powierzchnię, CJ odczekał chwilę w odległości kilku metrów, dając ogierowi czas na otrzepanie się z wody. Następnie podszedł do niego, jednocześnie zwijając lonżę i za pomocą ściągaczki pozbył się nadmiaru wody z ciała kasztana, by pomóc mu w wyschnięciu. Kolejno wyszedł z ogierem z hali, zakładając, że pogoda była bezwietrzna i słoneczna. W takich warunkach Charleston z pewnością wyschnie szybciej niż na hali, zresztą spacerowanie po dziedzińcu było o stokroć ciekawsze niż krążenie wokół basenu. Gdy kasztan był już całkiem suchy, CJ odprowadził go do stajni i pozostawił w boksie. /zt


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group