Bastian Collins - 2014-01-28, 20:50 Niedługo dane było mu się nacieszyć tym, że koń poprawnie zareagował na jego polecenie. Choć wprawdzie tak było to po krótkiej chwili Who znów zaczął kłusować, co wywołało na ustach Bastiana krótki uśmiech. Widział jak w tym młodziku drzemie nieposkromiona energia i cieszył oczy każdym ruchem wykonanym przez trzylatka.
Nie dał mu dłużej czekać. Zmusił go co prawda do zatrzymania i przepięcia lonży na drugą stronę, ale kiedy to się stało, zacmokał na konia wpierw aby przeszedł do kłusa, a następnie jeszcze raz by z pomocą bacika wywołać u ogiera galop.
Podpowiedział mu także słowem co ma wykonać, aby przyzwyczajać gniadosza do kolejnych poleceń. Nie musiał się ich dziś nauczyć, najważniejsze aby się z nimi oswoił. Krok po kroku i dojdą do tego, co właściwie koń powinien umieć.
Przez chwilę przez myśl mojego bohatera przeszła na dziś praca na drążkach.. ale szybko postanowił z tego zrezygnować. Stopniowo winni pracować najpierw nad spuszczeniem energii, a dopiero w późniejszych fazach ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.Who Knows - 2014-01-28, 22:19 Możliwe, że dojdzie do momentu, w którym Who energii będzie mieć w sam raz... Ale na razie się nie zanosi. Można ją za to będzie potem spożytkować na dłuższe treningi czy po prostu ukierunkować na pracę. Dla chcącego nic trudnego... A młody chciał. I Bastian pewnie też.
Gdy mężczyzna przepinał lonżę, gniady dreptał niespokojnie w miejscu, ale jednak łba mu nie zabierał i nie wyrywał się. Gdy powrócił na koło z automatu wszedł w stęp, dość aktywny, nie widząc powodów do stania sobie ot tak w miejscu. Na cmoknięcie bardzo chętnie przeszedł w kłus, nie tracąc ani na chwilę płynności, rytmu. W tempie tym szedł lekko, prawie leciał... Choć to ustawienie, akcja nóg nie wymagały od niego żadnego pomyślunku. Można powiedzieć, że były wbudowane. Jednym uchem oczywiście pilnował, czy przypadkiem Sebastian nie ma mu czegoś do powiedzenia. Dość szybko skojarzył, że po słowie następuje zmiana... Konkretnych jednak słów z chodami jeszcze nie kojarzył. Stulił uszy na bacik, ale jednak przyspieszył. Aż takim nerwusem, żeby od razu go kopać (bacik, nie Bastiana) to on nie był... Tutaj już tak wyrównane tempo to nie było, raczej ciężko było za nim nadążyć, bo wyciągał naprzód jak tylko mógł i prawie że cwałował... Tylko to, że porusza się po łuku go zatrzymywało. Jak już wspominałam wcześniej - przez to, że na razie nie był zbyt rozciągnięty było mu to po prostu z deczka niewygodne.
A drągi... Lepiej nie, on by tu nad nimi latał raczej niż na nich ćwiczył... Ale innym razem... Czemu nie?Bastian Collins - 2014-01-28, 22:33 Tak się właśnie domyślam, dlatego z drągów trener szybko zrezygnował. Przeszły przez jego myśli dosłownie na chwilę i dokładnie w tym samym miejscu się zatrzymały. W głowie.
Bastian uśmiechnął się krótko, kiedy koń wyrwał do przodu niczym torpeda. Faktycznie niemal nie zdążał obracać się razem z ogierem i już całkiem konkretnie kręciło mu się w głowie. Po stulonych uszach konia widział także, że musi mu być niewygodnie, czemu postanowił szybko przeszkodzić.
- Wooolnieeej - wypowiedział, uspokajającym tonem głosu, po chwili dodając dwuliterową zlepkę "prrrrrr". Delikatnie skrócił lonżę, aby zostawić ogierowi nieco mniej miejsca i poniekąd zmusić go do zwolnienia. Oczywiście tylko na chwilę, aby jeszcze bardziej nie pogarszać jego ustawienia.
Jeśli koń zwolnił, swobodnie pozwolił mu się wybiegać. Nie widział przeciwwskazań - jeśliby chciał to już na padoku pozaciągałby sobie ścięgna galopując szalenie bez rozstępowania. Teraz, kiedy był już po całej rozgrzewce.. to co mu się mogło stać?
Obserwował konia uważnie, dbając o to, aby zachowywał równe, nieco wolniejsze tempo. Odłożył bat, który zdecydowanie miał się teraz nie przydać i kręcił się dookoła, zawsze zajmując pozycję na wysokości zadu ogiera oraz nieco za nim.Who Knows - 2014-01-28, 23:37 Na chwilę jego uszy znów wróciły do poprzedniej pozycji, by wyłapać jego słowa. Na prr skrócił wykrok, ale do kłusa nie przeszedł. Pozostał w galopie, przez chwilę nasłuchując, czy komenda przypadkiem się nie powtórzy i nie będzie proszony o przejście w kłus jednak... To jednak nie nastąpiło. Koło stopniowo się skracało, żeby go zwolnić. W ramach protestu szarpnął łbem, na chwilę porządnie wypadając zadem, żeby jakoś sobie trochę lonży w odpowiednim kierunku wyciągnąć. Czyli oczywiście na zewnątrz... Trwało to ledwie kilka sekund, bo Bastian bez trudu odczytywał dawane przez niego sygnały i Who mógł wrócić do poprzedniego ustawienia i uniknąć tego chwilowego dyskomfortu.
Trzeba przyznać, że samo wybieganie się zajęło mu dłuższą chwilę... Nie zwalniał jeszcze, kiedy jego boki już unosiły się w widocznie głębszych oddechach. Pod koniec jednak dało się dostrzec, że nie idzie już tak jak przedtem - szyja wyciągnięta naprzód, rozluźniona, nisko unoszone nogi, chód nieco rozleniwiony. W końcu sam przeszedł w kłus, spoglądając na Bastiana, niepewny czy może sobie na taką swawolę pozwalać.Bastian Collins - 2014-01-29, 10:43 W zasadzie można się było spodziewać, że kondycja ogiera nie będzie jego najmocniejszą stroną. Sebastian od razu zauważył zmianę w ruchu, kiedy ogier poczuł zmęczenie, a więc postanowił dalej go nie męczyć.
Kiedy gniadosz przeszedł do kłusa, przyzwolił na to ten jedyny raz. Utrzymywał go w tym chodzie jeszcze przez jakiś czas, aż w końcu nakazał przejście do stępa zarówno słowem jak i ulubionym dźwiękiem "prr".
Rozstępował ogiera porządnie, dając mu poruszać się w obie strony po około dziesięć minut na każdą, a kiedy już to zrobił, skrócił lonżę, aby zwierzę do niego podeszło. Poklepał go po łopatce.
- Dobry koń - pochwalił i wyruszył z nim w stronę pozostałych rzeczy, które przytargał tutaj ze sobą. Kiedy już pozbierał je w kupę i był jako tako gotowy do wyjścia, zgasił światło i wraz z ogierem wrócił do stajni.
zt.Who Knows - 2014-01-29, 12:51 Wiadomo, gniady jeszcze nie w treningu... Ale tę kondycję dało się nadrobić. Przez chwilę pozostał jeszcze w kłusie, nie zmuszając się już do 'szpanowania'. W chwili obecnej brakowało mu na to i siły, i ochoty. W stępie zmrużył nieco ślepia, rozchodził się na spokojnie, oddech po pewnym czasie wrócił do normy... Kiedy poczuł, że lonża nieco się skraca prawie z miejsca ruszył ku mężczyźnie przeczuwając kolejną zmianę kierunku... Ale okazał się to już koniec. Na poklepanie łopatki Whoś zareagował krótkim rżeniem, podstawił mu łeb prawie że pod dłoń, licząc na jakieś głaskanko.
W końcu ruszył za nim do stajni.
[z/t]Anonymous - 2014-01-30, 21:53 Szła za swoją opiekunką. Gdy ta poklepała ją po szyi, Dise szturchnęła ją lekko pyskiem. Teraz znów podążyła za nią, nieco się bojąc bata, który trzymała w swojej ręce. Nie wierzyła jednak w to, że dziewczyna uderzy ją. Po chwili do jej uszu dotarły słowa, których nie rozumiała. Nie wiedziała, co ma robić, ale bat poruszany za jej tylnymi nogami sugerował, że może chodzi o pójście w przód? W każdym razie była przekonana, że nie w tył gdyż wtedy doszłoby do bolesnego kontaktu z batem... no chyba, że nastolatka cofałaby go. Teraz w głowie klaczy lekko się namieszało. Nie rozumiała co ma robić, nikt jej tego nie uczył, ale poszła o wolny krok w przód, sprawdzając, czy o to chodzi dziewczynie. Niestety, na za szybkie postępy to chyba nie mogła liczyć, ale za to na wierną przyjaciółkę owszem. Spojrzała na brunetkę, sprawdzając, co powie, choć pewnie i tak tego nie zrozumie, to wkrótce się nauczy trochę z ludzkich słów.Anonymous - 2014-01-31, 07:53 Zobaczywszy, jak dziewczyna się uśmiecha, ucieszyła się. Może dobrze wykonała komendę? Teraz usłyszała słowa. Wypowiadane były ciepłym tonem, co dodawało jej otuchy i chęci do dalszej pracy. Znów usłyszała tą samą komendę. Widząc, że dziewczyna nie zaprzeczała, ale wręcz pochwaliła ją, zrobiła ten sam krok, po czym kolejny. Nie zrobiła jednak więcej, gdyż nie była pewna, czy o to chodzi. Teraz nadstawiła uszu, by usłyszeć co nastolatka na to powie.Anonymous - 2014-01-31, 08:06 Gdy usłyszała pochwałę od właścicielki, zanim jeszcze wypowiedziała komendę Dise już zaczęła stawiać takie same jak poprzednio kroki. Wiedząc, że wykonuje tę komendę poprawnie, nie kończyła zanim nastolatka nie każe jej skończyć. Jej uszy skierowały się w stronę dziewczyny, czekając na kolejne słowa dziewczyny.Anonymous - 2014-01-31, 08:20 Poczuła dotknięcie bata, jednak nie bolesne, więc zaczęła rozumieć, co to znaczy. Przyspieszyła tempo kroków, sprawdzając, czy może o to chodzi. Starała się zrozumieć każde słowo nastolatki, co przychodziło jej z trudnością, ale niekiedy potrafiła coś wychwycić. Teraz znów czekała na to, co powie dziewczyna.Anonymous - 2014-01-31, 08:42 Gdy usłyszała komendę, stanęła, obserwując, co robi dziewczyna. Gdy ta ją przytuliła, Dise wtuliła w nią swój pysk. Teraz dziewczyna odłożyła bat i przyszła do niej z siodłem. Klacz nie wiedziała do czego ono służy. Po chwili nastolatka wyszeptała coś do jej ucha. Nie zrozumiała tego, ale wiedziała, że dziewczyna ma zamiar coś zrobić. Gdy poczuła, że napiera na nią, Dise zaczęła panikować. Nie chciała zrobić krzywdy jej właścicielce, ale zaczęła rżeć nerwowo i odeszła o krok, bojąc się. Co prawda, nie wierzyła, żeby dziewczyna miała jej coś zrobić, ale taka już się urodziła. Trzeba będzie ją nauczyć i przyzwyczaić.Anonymous - 2014-01-31, 09:00 Gdy poczuła, że dziewczyna zaczyna ją gładzic, uspokajała się powoli. Spojrzała na nią, po czym przymknęła lekko oczy. Musiała ochłonąć, od dawna boi się jak ktoś próbuje na nią wejść. Z tym się urodziła i trzeba próbować to zwalczać. Póki co, to nie dawała się dosiąść, ale na pewno w końcu się przyzwyczai.Anonymous - 2014-01-31, 13:30 Kiedy dziewczyna kierowała się w stronę boku Dise, obserwowała ją uważnie. Gdy oparła się o nią, zareagowała na to tak, jak miała - odebrała to jako odpoczynek nastolatki. Teraz dziewczyna objęła ją. Jak na razie nie miała żadnych przeczuć co do zachowania właścicielki i nie myślała, że ma ona zamiar ją nauczyć wozić ludzi na swoim grzbiecie, czego tak unikała.Anonymous - 2014-01-31, 13:47 Czując, jak dziewczyna kładzie się na niej, nadal starała się być spokojna. Teraz właścicielka głaskała ją, co uspokoiło ją w całości. Nie ruszała się dając jej "odpocząć".Anonymous - 2014-01-31, 14:08 Usłyszała słowa dziewczyny, których po części nie rozumiała, ale coś na swój sposób na pewno zrozumiała. Po chwili poczuła, jak ta wchodzi wyżej na nią. Dise zarżała z przerażenia, jednak do końca nie wiedziała, co się dzieje. Po chwili poczuła, jak dziewczyna siedzi na niej z głową na jej kłębie. Zaczęła się wiercić, chcąc,aby zeszła. Nie wiadomo dlaczego, ale klacz ta boi się kiedy ktoś choćby usiłuje wejść na jej grzbiet. Nie chciała jednak zrobić krzywdy nastolatce, ale raczej zachęcić, aby zeszła. Czuła, jak ją obejmuje, ale strach był silniejszy i za wszelką cenę chciała, aby dziewczyna zeszła.