Bacardi - 2014-04-13, 19:14 Na pochwałę skierowaną w jego stronę zarżał gardłowo, potrząsając głową. Ponownie został naprowadzony na tor. Ogier przebiegł jedynie pół toru i najzwyczajniej w świecie zatrzymał się. Znudził się tym ciągłym przeskakiwaniem, a że był koniem strasznie szybko nudzącym się, zaprzestał biegania. Wielce dumny z siebie zaparł się nogami i uniósł wysoko łeb. Ani kroku dalej nie zrobi.Vanessa Forest - 2014-04-13, 19:22 Przyglądała, się poczynaniom ogiera i miała nadzieję, że ten przejazd wyjdzie mu jeszcze lepiej niż tamten. Nagle, ten sobie zatrzymał i stanął. Zauważyła, że przez jego ruchy przemawiało znudzenie i duma. Nie, nie da mu wejść na głowę ! Ma przeskakiwać i tyle. Poczekała, chwilę nie chciał się ruszyć. Podeszła, złapała go za kantar i przypięła lonżą do uwiązu. Zmieniła przeszkody na wyższe. Odpięła go z uwiązu i za pomocą lonży nakierowała go na przeszkody ciągle trzymając lonżę, przymuszając do skakania.
- Pokaż, co potrafisz. Rusz tyłek ! - powtarzała szydząc z jego uporu i prowokując do ruchu.Bacardi - 2014-04-13, 19:33 Skoro ogier nie chciał skakać - skakać nie będzie. Vanessa nie miała chyba do czynienia z takim upartym koniskiem. Kiedy tylko zaczęła ciągnąć go za uwiąz, od razu zaczął się buntować. Zaczął się szarpać z kobietą, nie dając się pociągnąć. Bacardi jak na ogiera miał sporo siły i na pewno kobieta tak szybko go nie pokona. Przytulił uszy do potylicy i zaczął stawać potężne dęby, wymachując przednimi kopytami w powietrzu.Vanessa Forest - 2014-04-13, 19:41 Nie, bała się go wcale. Ale ta walka nie miała najmniejszego sensu i ciąganie się z nim nie dawało większego efektu. Przeszła, więc do kroków ostatecznych jakim był bat. Wyciągnęła go szybko i dwa razy delikatnie wymierzyła go w grzbiet. To musiało podziałać. Oprócz tego zachęcała go do ruchu pysznymi, marchewkami podsuwając mu pod nos tak, że musiał się ruszyć. Wzięła, jednak głęboki oddech i uspokoiła się nieco nie siłując z nim.Bacardi - 2014-04-13, 19:50 Bat sprawił, że jeszcze bardziej się najeżył, stawając dęba. poczuł nawet w pewnym momencie, jak dziewczyna dostaje kopytem w dłoń. Z całej siły wyrwał lonżę z rąk Vanessy i pognał przez tor, pokonując wszystkie poprzeczki. Niczym jak na rodeo zatrzymał się na tylnych nogach w kącie hali wcisnął zad w kąt, nie wyciągając uszu z grzywy.Vanessa Forest - 2014-04-14, 18:50 Poczuła ból, w ręce kiedy koń ją kopnął. Mimo, wszystko nie wkurzyła się do niego. Spokojnym krokiem, zbliżyła się do niego.
- Spokojnie, już spokojnie - powtarzała czułym tonem. Z anielską cierpliwością głosem i delikatnym masażem chrap uspokajała go. Nie brała, go za lonżę tylko dawała mu ochłonąć i pozbyć emocji. Czekała, aż ochłonie aby zabrać go do stajni.Bacardi - 2014-04-14, 19:03 Podczas otrzymanego masażu po chrapach, odsunął nieco uszy od potylicy. Nadal jednak obawiał się kobiety. Nikt, nigdy go nie bił i nie wiedział jak ma się zachować. Fuknął gniewnie na bat, który dostrzegł niedaleko dziewczyny. Bał się go. Poczuł go już na swojej skórze raz i więcej nie chciał.Vanessa Forest - 2014-04-14, 19:14 Ciągle, uspokajała go delikatnym masażem chrap. Szeptała cicho, mu czułe słówka z olimpijskim spokojem. Nie była, na niego wkurzona i nie miała do niego żadnych pretensji. Koń, mimo wszystko już odrobinę się uspokoił ale ciągle był przerażony i w szoku. Nie, źle postąpiła używając bata nigdy więcej tego nie użyje nigdy na żadnym koniu ! To, była zła decyzja i to się nigdy nie powtórzy. Była, zła sama na siebie, że posunęła się, aż do tego. Sprawnym ruchem, wywaliła bat daleko od siebie. Koń, już nie widział przy niej bata.
- Nigdy więcej. Przepraszam - powiedziała spokojnie.Bacardi - 2014-04-14, 19:19 No dobra... Po jej kojącym głosie i czułym dotyku, nieco się rozluźnił. Jego mięśnie nie były już tak spięte jak na początku, a i uczy się wyprostowały. Z cichym prychnięciem przytulił łebek do klatki dziewczyny, lekko ją przy tym popychając. Już zdecydowanie spokojniejszy obił ogonem o swój bok i potrząsnął głową, roztrzepując swoją grzywę na boki.Vanessa Forest - 2014-04-14, 19:27 Widząc, że koń się uspokoił na jej twarz spłynął wielki uśmiech. Już, nigdy nie użyje bata, mimo wszytko czuła potrzebę zapewnienia o tym konia. Mimo, iż jej nie rozumiał.
- Nigdy, więcej nigdy - zapewniła o tym konia. Czule go poklepała i wzięła za lonżę.
- Chodźmy - rzuciła w stronę konia. Udała się w stronę stajni.
z/tBacardi - 2014-04-14, 19:31 Ufnie podążył za nią dając się wyprowadzić z hali.
z.tCaroline Hathaway - 2014-04-20, 18:31 Kobieta nie wiedziała dlaczego akurat wybrała to miejsce na trening z Petit. Od wypadku nie skakała a to przecież już prawie rok. Wjechała stępem na korytarz skokowy bo tak profesjonalnie się nazywał by na chwile ściągnąć lejce i zatrzymać klacz. Rozejrzała się w koło by ocenić co można zrobić na pewno, co spróbować a co ominąć. Poklepała klacz po szyji, by lekko ściągnąć wodzę w prawej ręcę i dać jej znak prawą łydką by ruszyła stępem wzdłuż ścian. Na rozgrzewkę kilka kółek nie zaszkodzi nim zaczną w ogóle skakać.Vanessa Forest - 2014-04-20, 19:26 Weszła na korytarz skokowy prowadząc blisko siebie Bacardiego. Musi z nim potrenować, bo lonża to nie wszystko. Ogr powinien się zaprawiać już w jakąś dyscyplinę, a ostatnio dość dobrze pojął co to są skoki. Oboje znali to miejsce więc uznała, że od razu mogą przejść do treningu. Przywiązała go na chwilę na uwiązie. Zobaczyła, że na tym jest też jeszcze jakaś dziewczyna z koniem chciała się przedstawić.
- Hej jestem Vanessa - przywitała się. Zabrała się za ustawianie toru trochę jej to zajęło, ale wreszcie był gotowy. Złapała konia za kantar i naprowadziła na przeszkody.Bacardi - 2014-04-20, 19:38 Dreptał wesoło obok Vanessy. Prychnął, kiedy zauważył, że jest to korytarz skokowy. Już nie mógł się doczekać treningu. Przyjaźnie zarżał w stronę innego konia i kobiety. Przywiązany za uwiąz, na początku starał się wyrwać. Wszystko jednak okazało się fiaskiem i zaprzestał czynności. Naprowadzony na przeszkody rozpędził się do kłusa, starając się uważnie przeskoczyć wszystkie przeszkody. Przy każdym wyskoku, szastał swoim ogonem na boki. Oczywiście niektóre belki z głośnym trzaskiem opadały na ziemię. Bacardi nie przejmował się tym jednak. Kolejne przeszkody, starał się przeskoczyć już poprawnie.Vanessa Forest - 2014-04-20, 19:43 Vanessa przyglądała się skakaniu konia. Nie radził sobie idealnie ale było lepiej niż ostatnim razem. Trzeba będzie nad tym jeszcze popracować. Zmarszczyła, przez chwilę czoło. Powtórzy jeszcze ze dwa razy te niskie przeszkody, a potem da mu wyższe, żeby mu się nie znudziło jak ostatnim razem. Po raz kolejny cierpliwie złapała konia i naprowadziła na tor. Czekała na jego "efektowne" skoki.