To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Anne Howard - 2014-01-28, 11:09

Ariana napisał/a:
/Sorry, przez ostatnie dni nie miałam dojścia do jakiegokolwiek komputera.

Przez chwilę stała, a jedyny ruch, który dało się od niej zobaczyć to lekkie drżenie. Czując kojący dotyk Anne na swojej karej szyi zastrzygła uszami odciążając lewą, tylną nogę. Zbierając się do stępa parsknęła głośno i wyciągnęła szyję. Już przetrawiła sytuację, nie stresowała się nią jakoś bardzo. Na szczęście nic się nie stało, a teraz kara klacz dumnie kroczyła przed siebie, przyprószona ścieżką luźno kołysząc się na boki. Odznaczała się na białym śniegu, a jedyne co maskowało ją choć w połowie to równie ciemne jak jej sierść pnie drzew i ogołocone gałązki niskich, czy czy wyższych krzaków. Kiedy już jej oddech się uspokoił do jej uszu dotarł znajomy głos - ten odgłos towarzyszył żwawemu poruszaniu się kopytnego stworzenia gabarytów... konia. W jednej chwili podniosła energicznie łeb i nastawiła uszy na sztorc, żwawy stęp zmienił się w bardziej leniwy i już po chwili odwzajemniła cichym, aczkolwiek długim i jakże melodyjnym rżeniem. Parsknęła cicho i znów zmieniając tępo na bardziej żwawe szastnęła zamaszyście ogonem. Kątem oka bacznie przyglądała się ogierowi, szybko jednak zapomniała o nim i tylko od czasu do czasu rzucała mu pobieżne spojrzenie, albowiem skupiła się na trasie przed sobą. Nieszczególnie przysłuchiwała się rozmowie Ann i Jareda, z pewnością by ich nie zrozumiała.


Po raz kolejny poklepała Arianę po karej szyi. Cały czas pilnowała jej tempa, co by przypadkiem nie zwalniała ani nie przyśpieszała. Głowa Ann obróciła się w kierunku Jareda.
- Od dawna tu jesteś?- zapytała, przez kilka chwil nie spuszczając z niego swojego przenikliwego wzroku. Później zaczęła się wpatrywać w drogę przed nimi, która była teraz mocno przyprószona śniegiem.

Krakatau - 2014-01-28, 18:20

Stępował żwawo, rozglądając się co jakiś czas to na prawo, to na lewo. Jako, że dawno nie wychodził poza obręb zabudowań stajennych, interesowało go dosłownie wszystko.
Całkowicie zignorował drugą parę, skupiając się na wydawanych przez Jareda poleceniach i trasie jaką miał do pokonania. Kroki stawiał ostrożnie, starając się nie poślizgnąć na oblodzonym szlaku, pokrytym miękkim, skrzącym się puchem. Raz po raz z jego chrap wydostawało się ciche parsknięcie a obłoczek ciepłego powietrza wędrował ku ziemi, aż po pewnym czasie rozpływał się całkowicie.
Jedno ucho skierowane do tyłu, przysłuchiwało się rozmowie ludzi. Co prawda dla achała były to tylko puste, nic nie znaczące wyrazy, jednakże wolał być czujny. Żeby nie było, Kremuś rozumiał komendy takie jak: kłus czy galop, albowiem niektórzy mniej doświadczeni jeźdźcy ich używali. Ot, takie przyzwyczajenie.

/Przepraszam, że musieliście tyle czekać. W sumie, to nie miałam na co odpisywać :lol:

Ariana - 2014-01-29, 16:05

//Nie wiem czy to moja kolej... Uświadomi mnie ktoś? :lol:

Była tak bardzo owładnięta widokami rozciągającymi się dookoła, że nijak zareagowała na dotyk Anne, jednak na wydawane przez nią pomoce była wyczulona. Poznawała to miejsce, w końcu już raz tu była, lecz miejsce to wydawało się jej teraz bardziej tajemnicze niż poprzednio. Drzewa lekko przyprószone śniegiem nie przypominały tych zielonych, także ścieżka nie była taka sama kiedy to spoczywała na niej warstwa śniegu. Biały puch skutecznie tłumiłby jej żwawe kroki gdyby nie to, że co rusz skrzypiał pod kopytami karej. Raz po raz skupiając się na trasie machała ogonem na boki, a jeszcze częściej z jej chrap wydobywała się para wyglądająca niczym stróżki dymu, która to po paru sekundach rozpływała się. Para krocząca obok nie wzbudzała w niej wielkiego zainteresowania, była zbyt zajęta chłonięciem widoków. W pewnym momencie jak nie na małą buntowniczkę przystało zarżała niezadowolona, nie do końca wiedząc czym. Szastnęła czarnym ogonem i pomimo starań Ann przyśpieszyła nieco tuląc uszy.

Jared - 2014-02-02, 13:34

Matko... Zapomniałam ;_;

Pochwalił Krakatau lekkim poklepaniem po kremowej szyi.
- Można tak powiedzieć... Jestem Jared... Ja już niestety wracam. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy, w bardziej... korzystnych warunkach.
Uśmiechnął się lekko prowokująco i zawrócił konia, na szerokiej ścieżce. Popędził ogiera do kłusa, aż w końcu zniknął zza zakrętem.

z.t

Anne Howard - 2014-02-10, 22:49

Pomachała Jaredowi na pożegnanie, nie odrywając ręki od wodzy. Czując wyraźne przyśpieszenie klaczy z kłusa, pochyliła się do przodu, w tym chodzie jeszcze przechodząc do półsiadu. Zachęciła klacz półparadą i wyraźnymi pomocami, żeby przeszła do nieśpiesznego galopu. Jeśli karuska przyśpieszała, Anne jak najbardziej starała się, aby zbytnio się nie rozpędziła. Chociaż większość śniegu już się roztopiła, wolała dmuchać na zimne, bo nie wiadomo, co się nawinie po drodze. Gdzieś w oddali usłyszała świergot ptaka, który zawiadomił dziewczyną o tym, że przyroda powoli budzi się już teraz z zimowego snu. Uśmiechnęła się pod nosem i wróciła do rzeczywistości, nadal pilnując tempa Ariany.
Ariana - 2014-02-12, 16:13

Przyśpieszyła od razu, kiedy tylko wyczuła odpowiednie do tego przydatne pomoce. Nie wszystko poszło jednak po myśli Anne, ponieważ kara hanowerka postanowiła, że to ona wytyczy dalszy szlak i ona sama wybierze sobie tempo, które by jej odpowiadało. Przyśpieszyła więc z niepośpiesznego galopu do całkiem szybkiego, niemal przemieniającego się w dziki cwał. Nie zważając na pomoce wydawane przez dziewczynę ruszyła wybraną ścieżką, co o mało nie skończyło się wypadkiem. Śliskie podłoże sprawiło, że ledwo uchroniła się od upadku, który z całą pewnością byłby bolesny. Poza tym kto wie, jakiej kontuzji by się nabawiła. Zwalniając do żwawego kłusa szarpnęła łbem, na tyle mocno by brunetka na chwilę straciła kontrolę nad wodzą. Szastnęła poddenerwowana ogonem i prychnęła głośno. Energia coraz bardziej wzbierała w niej na nowo, już po chwili zapomniała co mogło stać się kilka minut temu. Niespecjalnie miała ochotę słuchać swojego jeźdźca, wolała robić wszystko po swojemu, tak też było w tym przypadku. Czyżby coś się jej odmieniło? Z pewnością, już nie będzie taka grzeczna, a nawet jeszcze gorsza. Z niewiadomych przyczyn ubzdurała sobie, że jest silniejsza od Anne i, że na pewno to ona przejmie nad nią kontrolę, tylko czy to się sprawdzi? Jeśli nie, użyje bardziej radykalnych środków.
Anne Howard - 2014-02-12, 16:41

Zacisnęła wargi, widząc jak klacz niebezpiecznie przyśpiesza do cwału. I to dość wybuchowego, jeśli można to tak określić. Anne też prawie uniknęła wypadku, kiedy to Ariana wykonała dość nieokrzesany i bardziej nieokreślony manewr w śliskim i mokrym miejscu. Skróciła wodze, tym razem nie pozwalając jej na żadne większe wybryki z jej strony. Zmrużyła oczy, nie zmuszając karej do przejścia w stęp, który jednak teraz wydawał się najlepszym rozwiązaniem. Niech sobie nie myśli, że jest od niej silniejsza i może sobie robić co chce, bo tu nie ma samowolki. Nie mogła pozwolić na to, żeby przysłowiowo ją 'zdominowała', co widziała już tysiąc razy w klinikach dla koni wymagającej specjalnej opieki, chociaż dziewczyna nie powiedziała, że Ariana taka jest. Potrzeba jej tylko konkretnej pracy z człowiekiem. Nadal trzymała ją mocną ręką, nie pozwalając na wyskoki do przodu.
Ariana - 2014-02-14, 19:20

Czując bardziej zdecydowane sygnały posyłane przez dziewczynę nastawiła uszy na sztorc i szarpnęła energicznie łbem w bok. Parsknęła głośno uderzając zaraz ogonem o swoje ciemne boki. Nadal nie miała zamiaru słuchać Ann, toteż z kłusa zwolniła znów do stępa, aby zrobić jej na złość. Tylko czy brunetce nie właśnie o to chodziło? Wyciągnęła łeb i zaczęła sunąć bardziej leniwie. Długo tak nie pospacerowała, niespodziewanie zatrzymała się i otrzepała łeb poruszając nerwowo uszami w przeróżne strony. Niespokojnie rozkopała kopytem mokry śnieg. W ułamku sekundy podrzuciła zadem, rżąc przy tym krótko, lecz głośno i znów ruszyła żwawym kłusem, który niemal przemieniał się w galop. Tak łatwo nią panienka Howard nie 'zawładnie', kara na początku dała jej zbyt wielką nadzieję na to, że ten teren będzie spokojny i nic im nie przeszkodzi. Co to, nie nie Ariana.
Anne Howard - 2014-02-17, 17:12

Przygryzła wargę, widząc próby zwolnienia klaczy. Niestety Anne za późno zareagowała, ponieważ już ona sama przeszła do stępa. Widać było, że robi to z pewną siebie dozą złośliwości. Kiedy znów, po kilkunastu sekundach kara weszła w ożywiony kłus, niemal zahaczający o galop, dziewczyna skróciła wodze. Dała jej mocną półparadę, po czym kolejne pomoce do niskiego ustawienia, typowo ujeżdżeniowego. Przez kilkaset metrów utrzymywała to ćwiczenia, nadal trzymając Arianę mocną ręką, pilnując jej tępa. Kiedy jednak chciałaby znów przyśpieszać, dawała jej wyraźne wskazówki do wolt, pilnując przy tym prawidłowego wygięcia. Ręka była równo ułożona, nie latała na wszystkie strony, co miałoby znów w jakichś sposób zdenerwować karuskę.
Ariana - 2014-02-17, 17:23

Wyraźnie nie spodobało jej się to, że Anne koniecznie usiłuje ją zdominować. Kara hanowerka parsknęła przeciągle i głośno zaraz to wyginając się znacznie przy pierwszej wolcie. Każde z okrążeń pokonywała bez większego sprzeciwu jednak i tak musiało do niego dojść, czy prędzej czy później. Po dobrych kilku, może kilkunastu minutach położyła uszy po sobie i szarpnęła łbem poparskując. Szastnęła ogonem kierując się trasą, którą sama sobie wyznaczyła. Skręciła w jakąś wąską ścieżkę, a chód jakim się poruszała nie był ospały. Wręcz przeciwnie, żwawy kłus. Uświadomienie jej kto tu rządzi zajmie trochę czasu.
Anne Howard - 2014-02-17, 18:59

Westchnęła głośno, widząc, jak klacz sama wyznacza sobie drogę do przebycia. Ma charakterek- przemknęło przez głową Ann, uśmiechając się przy tym pod nosem.
- Damy sobie chyba już dzisiaj spokój?- powiedziała, jakby zwracając się jednocześnie do siebie i do karej. Po chwili zawróciła ją na główny szlak w stronę stajni.

z/t

Ariana - 2014-02-17, 19:39

Słysząc westchnięcie automatycznie uchyliła oboje uszy do tyłu, te szybko jednak znów stanęły na sztorc i pochłaniały dźwięki dochodzące ze szlaku i okolic. Charakterek miała, nie dawała się tak po prostu zdominować człowiekowi. Nie bacząc na polecenia, czy pomoce brunetki nadal brnęła wytyczonym przez siebie szlakiem, dopóki ponownie nie usłyszała jej głosu. Jakby rozumiejąc o co chodzi dziewczynie tym razem posłusznie zawróciła i pokierowała sie na główny szlak, co nie oznaczało jednak końca wybryków z jej strony. Co jakiś czas szarpała łbem, czy rżała głośno, lub podrzucała lekko zadem. Ostatecznie jednak uspokoiła się nieco i z ładnie zawiniętą w łuk szyją, w kłusie pokierowała się do stajni.

zt.

Sara - 2014-02-25, 18:42

Wkrótce zza zaśnieżonych drzew i krzewów wyłoniła się jakby jedna postać. Jednak chwilę później można było wyraźnie odróżnić dwie persony, nie tylko człowieka, ale i konia. Kiedy byli już nieco głębiej w lesie narzuciła bardziej wymagające tempo. Dając wyraźny sygnał łydką, skróciła nieco wodze wymagając od swojego podopiecznego ładnego zawinięcia szyi w zgrabny łuk. Nie pozwalała na zwalnianie, czy zbytnie przyśpieszanie. Chciała uzyskać równe tempo, a kiedy minęła niedługa chwila i Dark Tirith załapał odpowiedni rytm Sara dopasowała się w nie i zaczęła anglezować. Na samym początku chciała zmęczyć nieco karego hanowera, a dopiero potem dać mu odsapnąć. Oczywiście, na razie to kłus, ale już niedługo przejdą w galop. A może wykonają kilka ćwiczeń rozgrzewających? Puki co cieszyła się niezbyt szybkim tempem. Rozglądała się na boki, podziwiając biały las i napawając się świeżym zapachem. Z dala od domów i ludzi, których ma już nieco powyżej uszu.
Dark Tirith - 2014-02-25, 19:07

Położył uszy po sobie, wkraczając na nieznany mu do tej pory teren. Kiedy jednak pochłonął wszystkie dźwięki i zapachy, zastrzygł miśkowymi uszami i szedł raźniejszym krokiem. Jego głowa coraz okręcała się w stronę, gdzie dochodził nawet najcichszy szelest. Ruszył z impetem do przodu, strzelając ogonem dla pogłębienia efektu zaangażowania. Poskubał się w pierś, przechodząc do dość szybkiego kłusa. Jedno ucho przekręcił bardziej do tyłu, czekając na następne polecenia Sary. Po kilku minutach dość zgrał się z właścicielką, a jego krok stał bardziej sprężysty i nie sprawiał wrażenie sztywnego oraz wymuszonego na nim. Chyba każdy jeździec chciał, żeby jazda była przyjemnością dla obu stron. Na tym w końcu polegała idea jeździectwa lub coś w ten deseń.
Sara - 2014-02-26, 21:08

Czując duże zaangażowanie kopytnego podopiecznego popuściła nieco wodze i siadając głębiej w siodło poklepała go po łopatce. Po niedługiej chwili ze żwawego kłusa podgoniła do bardziej wymagającego tempa, jakim jest galop. Dokładając łydkę wspomogła ogiera przydatnymi pomocami. Oddziałała na niego również mocniejszym dosiadem, a to wszystko poprzedziła krótką komendą. -Galop.- Coby zmotywować bardziej hanowera cmoknęła dwukrotnie. Rozejrzała się pobieżnie po najbliższym otoczeniu, coby nie popełnić jakiegoś błędu. W końcu, kto wie czy za rogiem, za drzewem, czy krzakiem nie znajdzie się jakaś przeszkoda. Obojętnie mała, czy duża. Nie widząc przed sobą niczego, co mogłoby im przerwać równe tempo utrzymywała miśka w galopie przez dłuższą chwilę. Następnie stopniowo zaczęła schodzić, aż do stępa. Popuściła wodze, tak by koń mógł wyciągnąć szyję. Dała mu odsapnąć i złapać głębszy oddech. Ustabilizować tempo i tętno. W końcu galopowali dość długo. Owszem chciała go zmęczyć, ale nie wykończyć. Tak więc, teraz stępem przemierzali kolejne metry. Właśnie w tej chwili miała czas by lepiej rozejrzeć się i zapoznać z widokami. Podobnie jak Dark jeszcze tu nie była, a nawet jeśli nie przypominała sobie akurat tej trasy. Ale, ale - spokojnie - nie zgubią się, Sara ma dobrą orientację w terenie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group