To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Jonah Wrens - 2014-09-17, 23:15

Nabrałem powietrza w płuca i przytrzymałem je chwilę. Z głośniejszym westchnięciem wypuściłem je i się w końcu odezwałem uśmiechając kątem ust.
-No dobra, jak będę jechał to Cie zabiorę. Ale nie chcesz poznać mojej rodziny, bo będą paplali, że w końcu dorosłem.
Nie żebym bawił się nie wiadomo jak, albo był kobieciarzem tyle, że moja rodzinka nie potrafiła mnie sobie wyobrazić w czymś poważnym i zaraz by tak myśleli, skoro przedstawiłem im jakąś dziewczynę, a nigdy tego nie robiłem.
-Musisz mnie zapoznać ze swoją babcią.
Ściągnąłem usta i cmoknąłem krótko już sobie wyobrażając ów spotkanie. Może Jess wdała się w babunie? :lol:
-Za mały.
Mruknąłem leniwie podnosząc się do góry. Znowu wróciłem spojrzeniem do morza.
-Ale takiego fajnego jak Ci znajdę na pewno nie masz.
Skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej i odwróciłem się w jej stronę.

Jessie - 2014-09-17, 23:24

- To raczej ty nie chcesz, aby mnie poznali, ja tam nie mam nic przeciw, mogę poudawać twoją dziewczynę przy jednym obiedzie - zażartowała. - To musiałbyś ze mną pojechać na wigilię. Święta z rodziną Reese, mhmm, marzenie! - rzuciła, naraz wywracając dyskretnie oczami. Na pewno w jakimś stopniu wdała się w babcię. Tylko w jej wydaniu wszystko wyglądało gorzej bo i miała dostęp do większej ilości środków :lol2:
- Zobaczymy - mruknęła, rzucając mu nieco wyzywające spojrzenie. Może ją jednak zaskoczy? Pewnie znajdzie coś wyuzdanego >: :lol2: - Kiedy chcesz iść na zakupy?

Jonah Wrens - 2014-09-17, 23:31

-Takie poświęcenie z Twojej strony? No proszę.
Aż ją trąciłem w ramię z rozbawioną miną. Później jej by nie było do śmiechu gdyby wypytywali o dziwne rzeczy. :lol: Kij wie, sam nie wiedziałem jakby się zachowywali.
-Chyba jednak wolę poznać samą Twoją babcię.
Ściągnąłem brew w głębokim zastanowieniu. A może jednak? Ciekawie byłoby poznać swoje rodzinki. No tak. Jess mogła robić aktualnie wszystko i jeszcze więcej.
Jakby tak miało być to niczego by jej nie przyniósł i tak wyglądałaby ślicznie bez stanika. :lol:
-Jak chcesz możemy jechać nawet teraz.
Wyciągnąłem kluczyk od samochodu merdając nim na jednym palcu. Wbrew pozorom wcale to nie była propozycja prowadzenia mojego auta, o nie. :lol2:

Jessie - 2014-09-17, 23:38

Oj bez przesady, chyba by ich nie wypytywali o żadne krępujące rzeczy! A nawet jeśli, to i tak nie zrozumiałaby ich pytań. A oni jej odpowiedzi. Chyba, że zmusiliby Jo do tłumaczenia.
- Niewykonalne. Nie zaproszę jej tu, bo jeszcze nie wróci do domu - o nie, tego by nie zniosła. Babcia to jednak babcia i nie musiała wiedzieć, co robi jej wnuczka.
- Dobra! - zgodziła się entuzjastycznie, a widząc kluczyki, odruchowo je złapała. - Ha! Ale ja poprowadzę :> - i nie czekając na sprzeciwy, zeskoczyła z maski i wsiadła do bryki za kierownicę. Posłała brunetowi niewinny uśmiech, a przy tym nieustępliwy, dając mu do zrozumienia, że i tak go nie puści na swoje miejsce. No przecież nie rozbije mu autka <3

Jonah Wrens - 2014-09-17, 23:44

No tak..ale to nie fair bo on musiałbym tego słuchać. Swoją drogą to działało w drugą stronę i u niej, czyż nie? I te dziwne spojrzenia innych..tak mógłbym powiedzieć jakąś głupotę na jej temat. :lol: Spełnienie marzeń.^^
-Może zamieszkać u mnie, nie będę narzekał.
Wyszczerzyłem się zadowolony. No, no coraz bardziej mi się to podobało. Jednak Jess skutecznie ściągnęła uśmiech z mojej twarzy. Byłem wręcz przerażony odprowadzając ją wzrokiem do miejsca kierowcy. Natychmiast zeskoczyłem z maski i dorwałem się do drzwi od jej strony, otwierając je szeroko i nachylając się do środka.
-Nie ma takiej opcji. Nie dam Ci prowadzić mojego auta. Siadaj tam.
Skinąłem głową w stronę fotela pasażera. No nie było opcji, chyba bym się zapłakał gdyby coś zrobiła mojej toyotce.

Jessie - 2014-09-18, 17:02

Nie do końca, jej rodzina mówiła wyłącznie po angielsku, także bez problemu by ich zrozumiał. A jeśli przy swojej rodzinie powiedziałby o niej jakąś głupotę to na pewno by się zorientowała, chociażby po ich minach :lol: .
- Ej, czy ja dobrze słyszę? Proponujesz mojej babci mieszkanie, zamiast chociażby mnie? - zapytała ze śmiechem. Wiedziała, że woli starsze! Chyba mu coś o tym mówiła, gdy się najebała...
- Nie psuj mi zabawyyy - mruknęła, wyginając usta w podkówkę. Oczywiście ani drgnęła, wciąż uparcie siedziała na miejscu kierowcy. - Nie zrobię mu krzywdy, umiem jeździć! - zapewniła go, zaraz robiąc spojrzenie szczeniaczka >:

Jonah Wrens - 2014-09-18, 19:32

-Zakładam, że masz swoje i nie chcesz u siebie babci. Ale jeśli chcesz proszę bardzo mogę i Ciebie przygarnąć, ale wtedy musiałabyś spać ze mną.
Uśmiechnąłem się łobuzersko i uniosłem kilkakrotnie brwi do góry, w dość prowokacyjnym geście. No, no zazdrość i to o swoją babcię, hęę? :lol:
-Nie ma mowy Jess.
Tym razem mój głos był aż zbyt stanowczy. Już w głowie widziałem chyba wszystkie katastrofy w jakich za udziałem brunetki mój samochód mógłby "zginąć".
-Może innym razem.
Odparłem nieco luźniej, jednak jej oczy szczeniaczka nie zadziałały. Pochyliłem się tak, żeby nie zaryć głową o sufit samochodu i wsadziłem jedną rękę pod jej nogi, zaś drugą wcisnąłem jakoś za jej plecy. Spróbowałem ją podnieść i wyciągnąć z samochodu tak, by i ona się nie uderzyła. Spróbowałem bo mogła zdążyć przykleić się mocno do fotela. Jednak jeśli tego nie zrobiła, po prostu ją przytuliłem do swojej klatki piersiowej.
-Dam Ci poprowadzić gdzieś za miastem. :lol:

Jessie - 2014-09-18, 19:47

- Nie, bo twój pies znowu mi zje bieliznę - burknęła, patrząc na niego z chochlikami w oczach. No pewnie, że mogłaby u niego zamieszkać! Ale pies tak czy inaczej nie miałby wstępu do góry, o.
Poddała się, widząc, że Jonah nie odpuści, czegokolwiek by nie zrobiła (no dobra, może by coś zdziałała na zasadzie pokażę ci cycki, jak dasz mi poprowadzić).
- W ogóle nie znasz się na zabawie - zarzuciła mu, robiąc obrażoną minę. Przecież umie jeździć, naprawdę! Czy on widział na jej aucie chociaż jedną rysę?! :lol2:
- To puść, pojadę swoim, i tak nie może tu zostać na noc. - dodała, spoglądając na swojego nissana.
Dobra, jak nie jednym, to pojadą na dwa. Wyścigi! :lol2:

Jonah Wrens - 2014-09-18, 19:59

-Ja tam bym na to nie narzekał..
Podrapałem się w tył głowy uśmiechając się szeroko. Ale nie, faktycznie nie może wchodzić na górę, a przynajmniej nie do sypialni. Zbyt wiele cennych rzeczy tam miałem. Bo gdyby dobrał się do moich korków..zabiłbym. :lol: A czy pokazanie piersi by jej pomogło? Cóż widziałem je, a jak się postaram to pewnie zobaczyłbym i drugi raz.
-To moje oczko w głowie.
Odezwałem się trochę głośniej, jakbym wyciągnął właśnie najsilniejszy argument dlaczego nie może prowadzić.
-No dobra, to leć i jedziemy.
Zanim postawiłem ją na ziemi zabrałem rękę spod jej pleców by mogła zobaczyć otwartą dłoń skierowaną w jej stronę.
-Oddaj mi tylko kluczyki.
Spojrzałem się na nią rozbawiony i postawiłem ją dopiero wtedy gdy oddała mi to co najważniejsze. Wsiadłem w samochód i odpaliłem silnik jednak poczekałem, aż Jess pojedzie pierwsza i dopiero za nią ruszyłem.

Jessie - 2014-09-18, 20:05

Sądziła, że zapomni o kluczach i jednak jakoś uda się jej wsiąść do jego auta, ale jak się okazało - pamiętał bardzo dobrze. Wręczyła mu zatem kluczyki i zaraz stała na ziemi. Nie mając nic do dodania podeszła do swojego auta, wsiadła, odpaliła silnik i wyjechała z miejsca parkingowego, nikogo nie potrącając ! :lol2: Później wjechała na ulicę, w lusterku spoglądając, czy Jo jedzie za nią i pojechali, co tu dużo mówić. /zt
Matthew - 2014-09-22, 17:13

Po zejściu z klifu nad plażą właśnie na niej się znaleźli - kudłaty z Krugerem, rzecz jasna. Jeśli przy schodzeniu gniady zechciał przyśpieszyć, to Matt pozwolił mu na wejście do kłusa. A jeśli nie, to i tak za chwilę sam go o to poprosił, wyjeżdżając naprzód, w kierunku wody. Po drodze jednak wziął go na obszerną woltę, na której sprawdził, jak z ustawieniem i rozluźnieniem ogiera. Pojechali jedną ósemkę i potem po szerokim zygzaku Bellamy poprowadził konia na brzeg. Tam go zatrzymał na mokrym piasku, aby woda mogła obmyć mu kopyta. Pochylił się nieco i pogłaskał go po szyi. - Jak się miewasz, stary? - zagadnął go i wyprostował się; zaczął drapać konia po kłębie. Chwilkę tak go miział, a następnie wypchnął lekko biodrami do przodu. Wejdzie głębiej do wody?
    //Poszukuję weny, wymienię się za kubełek Internetów. :'C

Krugerrand - 2014-09-22, 17:40

Matthew i Krugerrand - wszystkie zakątki świata. :lol:

Gniadosz nie próbował przyśpieszać nawet gdy zejście okazało się być całkiem znośne. Miał dobrze wbite w głowę to, że po stromych zejściach trzeba iść powoli, a nie łeb na szyję. Był uważny, jednak gdy Matt poprosił go o przejście do kłusa, wykonał polecenie. Spokojnym krokiem, uważnie obserwując luźny piasek rozchodzący się pod naciskiem jego kopyt. Jego uszy ponownie uciekły do przodu, zaś wzrok utkwił w falach. Przecież widział je z góry, a teraz były tak blisko! Aż chciał je dotknąć, tyle, że ciemnowłosy znów zaczął bawić się ustawieniem, w dodatku na figurach. Holsztyn bez problemu zszedł głową do dołu, ładnie zaokrąglając szyję. Parsknął głośno wchodząc na woltę, a na niej wykonując nieco mniejszą ósemkę. Wyginał się ciałem zależnie od łuków figury swobodnie poruszając się między przyłożonymi łydkami. W sensie, że nie próbował naprzeć bokiem na którąś z jego łydek. Gdy tylko piasek stał się bardziej lepki, ogier stanął niczym wryty i pochylił pysk furkocząc chrapami. Musiał się rozeznać w obecnej sytuacji, aż wreszcie przełamał się i rozluźnił spięte mięśnie. Skupiając się akurat na dotyku ze strony jeźdźca, szarpnął głową do góry i ruszył do przodu. Niczym dzielny wojownik ruszył na wojnę z falami, jednak gdy stał już do podbrzusza w wodzie i jedna z fal chciała się na niego rzucić stanął wysokiego dęba i zaczął szaleńczo wymachiwać nogami. Gdy opadł do wody, niestety nie było to końcem przygody Maccika, gdyż przestraszony gniadosz, kiedy sam siebie ochlapał i zobaczył kolejnego najeźdźcę (czyt. falę) wyskoczył z czterech nóg i starał się wygalopować na brzeg. Byleby być bezpiecznym!

Matthew - 2014-09-22, 21:08

Jak się gniady zapoznawał z morzem, to Matt gadał do niego coś cicho, uspokajająco. I w końcu udało im się wejść do wody głębiej, a Kruger nawet sprawiał wrażenie ogarniętego. No ale Matt kątem oka dojrzał troszkę mocniejszą falę dochodzącą z boku i poczuł jak końskie mięśnie się spinają. Czuł już co się dzieje, nawet jeśli o tym świadomie nie pomyślał. Pochylił się do przodu, łapiąc rumaka za grzywę albo obejmując go w szyi - w zależności od tego, jak wysokiego dęba strzelił. I gdyby potem nie wystartował na brzeg to może kudłaty by się utrzymał na nim, ale w rzeczywistej sytuacji było ciężko. Cóż rzec, zaczął zsuwać się z jego grzbietu w chwili gdy ten zaczął biec. Tak jeszcze do mokrego piasku wisiał na nim bokiem, kurczowo trzymając się jego włosia. Jeśli po wypadnięciu na brzeg ogier zwolnił (a może nawet i się zatrzymał?) to może Matt i zdołał się podciągnąć z powrotem na swoje miejsce. Jednakże jeśli gniady chciał uciekać dalej, to kudłaty się ewakuował na ziemię, nie puszczając ciągle wodzy. Jasne, że jest zasada, coby ją puszczać zawsze jak się zasada, ale w terenie tak daleko od stajni byłoby to chyba dość niebezpieczne. Także Bellamy hardo ją trzymał, biegnąc obok konia, aby zbyt gwałtownie go nie szarpnąć na niej. Po drodze tylko rytmicznie go wstrzymywał, w sumie dość mocno - ale skoro koń spłoszony, to delikatnego impulsu raczej nie poczuje, no i Matt też nie miał wielkich możliwości teraz się cackać, jak go takie bydlę ciągnie przez piach. :lol:
No ale właśnie, chyba, że został jednak na jego grzbiecie, jeśli Kruger zwolnił po wybiegnięciu na brzeg morza. Wtedy Kudłaty poprawił się na nim prędko i przytrzymał w stępie, kierując na woltę, oddaloną o parę metrów od linii brzegowej.

Krugerrand - 2014-09-22, 22:10

No trochę tego dęba stanął i przede wszystkim nieco mu zajęło opadanie w dół, gdyż mocno szarżował. Ale.. Zatrzymałby się na brzegu gdyby nie fakt, że Matt zamiast siedzieć na jego grzbiecie zaczął wisieć..głuptas! :lol2: Toteż holsztyn niczym świrus zaczął dalej biec. W efekcie czego po chwili ciągnął za sobą Mefja co czuł na mordzie. Chwilę z tym walczył, jednak zbyt mocno czuł jak wędzidła wbijają się w jego dolną szczękę, toteż podskoczył może ze dwa razy mocniej przodami i się zatrzymał. Fuknął głośno i ponownie spróbował podbić się przodem do góry, bo ujrzał piaskowego potwora niedaleko siebie! :lol: Chciał od niego uciec, więc ponownie odskoczył w bok o ile ciemnowłosy nie zdążył się już podnieść, lub chociażby do niego przemówić. Koniur spanikował, bo nie dość, że fala chciała go zjeść, to najwyraźniej pożarła jego towarzysza.. W zamian wywalając mu jakiegoś potwora.:c To straszne!
Ale wybacz..musiał go przeciągnąć po tej plaży.<3 :lol2:

Matthew - 2014-09-24, 16:37

Haha, uwierz, że kudłaty to by się chciał utrzymać na tym jego grzbiecie, ale ciężko było tak bez siodła, no a poza tym grzbiet ogiera troszkę byś śliski, bo woda go zachlapała. Tak więc był zmuszony do jazdy przyklejony do jego boku, no a potem trochę przeorano nim plażę. Pierwszy aż widzę, żeby to koń używał człowieka do wyrównywania ziemi! :lol:
Jak się w końcu gniady zatrzymał, to Matt zgiął się lekko wpół, opierając jedną rękę na kolanie i oddychając głęboko. Potrząsnął głową, aby strzepać z niej drobiny piasku. Spojrzał spod oka na Krugera. - Pojebało cię - skomentował krótko. Wydawać by się mogło, że dostanie zaraz wkurwa, ale tymczasem an jego mordzie wyrósł krzywy z nutą irytacji, ale beztroski uśmiech. I w oczach skrzyły się wesołe iskierki. Wszak nie byłby Mattem, gdyby mu się zaistniała sytuacja nie podobała, prawda? Ba Powtórzyłby ją! :D Ale dla dobra zdrowia zarówno jego jak i ogiera odpuścił sobie, i powoli się wyprostował. Zaczął cicho przemawiać do gniadego, jeśli ten nadal był bardzo zestresowany. Spróbował się do niego zbliżyć. Skupił się na opuszczeniu barków, powolnych ruchach, nie patrzył mu w oczy. Wszystko na luzie.
Jeśli kopytny nie uciekał dalej, to kudłaty podszedł do jego łopatki i delikatnie oparł na niej rękę. Zaczął go swobodnie, z wyczuciem głaskać i ciągle do niego szeptał. W międzyczasie drugą ręką zdjął mu powoli wodze z szyi i złapał je tak jak powinny być złapane. Jeśli ogier już odnalazł Matta pod tym piaskiem i stał sobie dalej, to Bellamy z głośnym westchnieniem pozwolił sobie oprzeć czoło o jego szyję. - O stary, późno się robi - odrzekł cicho, zerkając z ukosa na niebo.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group