To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Duży maneż

Anonymous - 2013-12-09, 20:14

No dobra. Niech chłopak z jajami się nie obrazi na Velveta Voice bo Velvet nie wiedział. W sumie Velvet w realnym życiu też nie zna się na ujeżdżeniu niech się Harley nie martwi. Voice przeprasza jeśli uraził.
Piaffu uczył się w poprzedniej stajni ale czy on to jeszcze pamięta? Tym bardziej że piaffu normalny koń uczy się ze 2 lata, a on tylko rok. Chyba tak, ale nie mówię że wykona to perfekcyjnie bo też ukierunkowany był bardziej na skoki. On również był lekko zdenerwowany, lecz po chwili wyobraził sobie marchewkę i już nie był zdenerwowany był szczęśliwy pełny luzu.

Sara - 2013-12-09, 20:27

Koń piaffu uczy się przez lata, czasem szybciej łapie, czasem trochę czasu to zajmuje, co do nauki ludzi tejże figury to zupełnie inna sprawa. U ludzi liczy się zaangażowanie, chęci i również jak w przypadku koni długie ćwiczenia - lecz pojmują dużo szybciej niż zwierze kopytne. Przynajmniej tak mi sie wydaje. Nieco wybita z rytmu przez pytanie Harleya, zaprzestała ćwiczenia, zatrzymała Darka i nie dała mu ruszyć w żadną stronę. -Jak Ci wygodniej- Oznajmiła uśmiechając się lekko, jak zazwyczaj z resztą. Ona sama preferowała piaff z kłusa, jednak jako dresażystka równie dobrze wykonywała też ten ze stania i stępu. -Polecam ten z kłusa- Skinęła lekko głową w stronę chłopięcia ( :lol2: ) i ponownie skupiła się na Darku. Tym razem zaczęła od kłusa, w chodzie ułożyła się odpowiednio do wykonywanego ćwiczenia i zaraz ponownie skróciła kłus do tego stopnia, żeby koń mógł zacząć swój piaff. Tak samo jak poprzednio z początku dała kilka sygnałów bacikiem, szybko jednak skończyła z nimi. Chwila w miejscu wystarczyła, potem pozwoliła Tirithowi na swobodne ruszenie do przodu. Jego chód skracała nadal, z początku dając wyczuwalne pomoce bacikiem. W ten sposób przeszli w pasaż.
Dark Tirith - 2013-12-10, 19:27

Dark zaczął rozpamiętywać swoje początki piaffu. Chyba każdy to przyzna, że jest to trudna sztuka opanować go do perfekcji. Bynajmniej kary się starał i po jak dla niego długim czasie szkolenia w końcu umiał dość porządnie tą figurę. Prychnął głośno, raptem zatrzymany. Podążył za spojrzeniem Sary i napotkały jego cudne oczęta Harleya i Velveta. Cóż, jednak dalej trudno było mu się pogodzić z tym, że jest tu inny ogierzysko. :lol2: Łypnął na niego jednym okiem i podniósł swoją głowę, zaokrąglił zad, by okazać się jeszcze wyższym, ponieważ jak na samego hanowera był wysoki. Z ochotą i zaangażowaniem wszystkich jego czterech kończyn ruszył do kłusa, który niebawem skrócił tak, żeby wyszedł z tego piaff nie z tej ziemi. Wszystkie jego kopyta opadały i wznosiły się rytmicznie oraz miękko. Nie mógł oczywiście o sowitym podciąganiu ich do góry. Spędzili tak kilka długich chwil, po czym za namową blond czupryny przeszedł do jak najbardziej normalnego kłusa. Tym razem jednak poczuł, że zabawa się odwraca, bo teraz chodziło o jego maksymalne wyciągnięcie, co zrobił z niebywałą ochotą. I tak, po krótkim czasie oczekiwania, przeszedł w pożądany pasaż.
Harley Davidson - 2013-12-10, 20:57

-Dziękuję za te cną radę, mon cheri!
Posłał jej w powietrzu całusa, oczywiście nie spuszczając z ust szerokiego uśmiechu, który pojawiał się na nich ilekroć spojrzał na Sarę. Szybko jednak musiał spuścić wzrok z ukochanej! Ćwiczenie go czekało! Wypchnął ogiera z biodra, wspomagając pomoce łydką. Dał mu chwilę na dosłownie kilka kroków w stępie, po czym znów znak do przyspieszenia! Żadne trudne zadanie to na razie nie było. W kłusie jednak najpierw przeszedł na mocniejszy kontakt, wszedł na długą ścianę. Tu przesunął łydki trochę do przodu, przycisnął je do boków konia, skracając przy tym wodze i utrzymując dość zrównoważoną, prostą postawę. Ciekaw był czy Velvet załapie. Jakimś cudem dał radę nawet na chwilę skupić swój umysł na słowach i tak oto z jego ust wyszło pytanie:
-Czym różni się piaff od pasażu?
Po kilku dłuższych chwilach, niezależnie od efektu, popuścił nieco wodze i cofnął łydkę przechodząc do kłusa anglezowanego. Jeśli ogier szedł leniwie, to podpierał go łydką.
Ogółem Harłak podążał do przodu całym swoim przodem naraz jakby, ręce pozostawione miał w jednej pozycji, łydki nie odchodzące od boków konia za mocno, z piętą w dół.

Anonymous - 2013-12-11, 18:00

Co jakie mon cheri? Velvet chyba ogłupieje na tych treningach niż zmądrzeje. Widać było że pomiędzy Sarą a Davidsonem zaczyna się robić chemia. I dobrze że skupił się na Velvecie bo Voice zrzygał by się widzą dalsze całusy i te uśmieszki do Sary ( jak dziecko zamykające oczy jak ktoś się całuje no kurde). No ćwiczenie czekało! Za dosiadem i łydką, Velvet ruszył stępem niechętnie. Gustował raczej w szybszych chodach. Na szczęście smutek VV nie trwał długo bo dostał sygnały do kłusu! Ogier poczuł mocniejszy kontakt z jego pyskiem i nakierowanie na boczną ścianę, pod którą wjechał. W ten został zboczony z kursu. Łydki był w innej pozycji skrócone wodzę? O co chodzi?! Velvet zatrzymał się nagle i niespodziewanie, szarpnął mocno za wodze i głową też w tym samym czasie. Nie że spanikował ale po prostu nie wiedział o co chodzi. Ruszył kłusem za znakiem Harleya. I tak kierowany przez Harłaka kłusował sobie po maneżu.


//Lol zakończenie najlepsze.

Sara - 2013-12-11, 18:20

Słowa Harleya, nie ukrywa rozśmieszyły ją nieco, toteż zaśmiała się cicho. Wzrok mając wbity nadal w Darka, a raczej drogę przed sobą skomentowała krótko: -Nie bajeruj- Oczywiście nie złośliwie. W końcu popuściła wodze i dała ogierowi normalnie kłusować. Jak zawsze poklepała go w nagrodę i poprowadziła pod dłuższą ścianę. Słysząc pytanie kierowane w jej stronę uśmiechnęła się lekko i zwolniła chód swojego podopiecznego do stępa. -Podczas piaffu koń praktycznie nie przesuwa się w przód, natomiast w pasażu porusza się według wskazówek jeźdźca- Wytłumaczyła najprościej jak się da. Chciała załatwić to szybko i powrócić do dalszego treningu, no chyba, że Harley chce godzinne wywody... Monologi na ten temat. Pomimo iż podczas tłumaczenia, uwagę skupiła w większość na mężczyźnie, nie pozwalała Tirithowi na zwolnienie, albo przyśpieszenie. Widząc zachowanie VV pokręciła karcąco głową i z zaciekawieniem obserwowała reakcję Harłaka, na toż to zatrzymanie się ogiera.

//Sory, ale moja wena... :ble:

Dark Tirith - 2013-12-11, 19:34

Nie skomentował jak według niego zbyt dobrego zachowanie Velveta. Przy rozluźnieni wodzy ze strony Sary tak jak miał w zwyczaju, wyciągnął szyję do przodu. Nie przestawał jednak aktywnie kłusować. Począł teraz obserwować Velta, co przysporzyło mu już wielu pomysłów do uszczypliwych uwag, jakich stosował do ogierów, co mu za skórę zaleźli. Nie polubił go od momentu, kiedy wleźli na duży maneż. Poczuwszy jakby aprobatę do znacznego przyśpieszenia, miejscami zdawało się, że prawie wchodzi w ujeżdżeniowy galop. Miał nadzieję, że Sara nie będzie miała tego mu za złe.
Harley Davidson - 2013-12-12, 21:14

-Okej.
W rzeczywistości wiedział, że Sara chce tej bajery. Na pewno. Tylko po co ona teraz, skoro już właściwie są razem? Ta jej definicja nic mu nie zobrazowała i ta różnica nadal pozostała dla niego mętna. Postanowił być upierdliwy po treningu i wtedy jeszcze ją powypytywać o to, i owo. Ale pewnie chodziło o to, że akcja nóg była jakby taka sama, ale krycie terenu inne... No nic, potem się dowie.
Szybko jego uwagę przykuł jednak Velvet... Który się zatrzymał, choć nie za bardzo powinien. Harłak dał mu porządną łydkę, minimalnie popuszczając kontakt na wodzach. Miał nadzieję, że ogier chociaż automatycznie ruszy nogi do góry, czy tam do przodu. Że w ogóle je ruszy. A przy tym przyhamowywał go wodzą, żeby prawie w ogóle się nie poruszał, czyli tak jakby szedł w miejscu. Jakby. I nie miał zamiaru odpuścić, co najwyżej powtórzyć sekwencję tego od kłusa. Ale to dopiero zaraz, jak Velvet nadal nie będzie rozumiał. Stanowczo przytrzymał jego łepetynę w miejscu, co zapewne nie było dla niego dość przyjemne, bo mógł poczuć na wargach czy może nawet na chwilę na zębach wędzidło... Mocniej niż zwykle. Miał zamiar jakoś u niego grzeczne zachowanie wyegzekwować... Chociaż to i tak nie był tak trudny poziom, jak Monte Cassino.

Anonymous - 2013-12-14, 16:48

Nie powinien? Ale chciał to nic się w tym temacie nie zrobi. Poczuł mocną łydkę i minimalne popuszczenie wodzy co bardzo go ucieszyło. Niestety Harley nie odpuścił tak łatwo. Dopiero teraz zrozumiał że chodzi mu o piaff. I począł wykonywać polecenie. Tak oto wyszło na jaw że bardzo dawno temu wykonywał ten ruch dresażowy. Ogonem lekko uderzył o zad a uszy postawił na sztorc. -Teraz zadowolony?- Pomyślał.

//.Wena

Sara - 2013-12-14, 18:31

-Twoje Okey mnie nie satysfakcjonuje- Skrzywiła się lekko wzrok zawieszając na Harleyu. Czy chciała? No może troszkę... Ale bajery niech sobie Harłak odłoży na potem, po treningu. -Chodzi o to, że podczas piaffu nie ma punktu zawieszenia, koń porusza się w miejscu, natomiast pasaż ma swój punkt zawieszenia. Podczas jego wykonywania kończyny konia pozostają na chwilę uniesione. Co do akcji nóg jest podobna w obu figurach, pomijam oczywiście fakt, że koń musi mocno angażować swój zad.- Objaśniła już chyba nieco bardziej zwięźle i porządnie. Ale jeśli panicz Davidson nadal chce, to może wytłumaczyć mu to jeszcze inaczej. Po profesorsku. Ale powracając: Ruszyła Darka do żwawego kłusa. W jej wykonaniu to nie był typowo ujeżdżeniowy trening, po prostu mieszała różne ćwiczenia, żeby tylko zmęczyć swojego ogiera. Poprowadziła karusa pod ścianę. -Może coś nowego hm?- Spytała, oczywiście konia. Sama do końca nie wiedziała czy Dark miał do czynienia z trawersem, ale skoro tak dobrze potrafi piaff i pasaż... Kolejnej podstawy ujeżdżania też musieli go wyuczyć! Kiedy ogier nie zdążył się jeszcze do końca wyprostować, podczas skręcania na dłuższą ścianę wykorzystała sytuację. Zewnętrzną łydkę przesunęła nieco za popręg i działała tak, by zad przesunąć do środka. Wodze napięła, oczywiście wewnętrzną wodzą, jak i łydką pilnowała wygięcia Tiritha, zewnętrzna wodza przypominała mu jedynie o poprawnym zgięciu szyi. Łydką zewnętrzną działała na przesunięcia hanowera i utrzymywała ruch w bok, coby się nie zapomniał. Pomimo tego ćwiczenia nie zabierali VV i Harleyowi dużo miejsca, wszystko działo się pod długą ścianą.
Dark Tirith - 2013-12-14, 18:58

Wyszczerzył zęby i kłapnął nimi w kierunku Velveta, by wyrazić jako tako swoją wrogość do niego. Nawet niech Sara nie próbowała ściągnąć wodzy, żeby go przed tym powstrzymać, po narobiłaby sobie tylko nieprzyjemnych odcisków. Kłusował żwawo i z jak największą chęcią parcia do przodu. Gdy Sara podprowadziła go pod ścianę maneżu, nie spodziewał się wysyłania takich sygnałów. Po pierwsze, był dość zdziwiony. Nie przesunął, jak się spodziewała, od razu zadu, ponieważ potrzebował chwili na przetrawienie tychże informacji. Na łydkę... Cóż, zareagował dość energicznie i spontanicznie. Przesuwał łopatki według wewnętrznej części ściany, jakby to tak nazwać. Szyjkę trzymał ładnie wygiętą, tak jak potrzeba do tego ćwiczenia. Miał teraz ochotę robić ''krzyżyki'' jak to on nazywał, do równoległej ściany maneżu. Pilnował swoich ładnych, szekszi nóżek, co by mu się przypadkiem nie poplątały. Był tego nauczony, ale dawno nie wykonywał tego ćwiczenia, ale uznał, że Sara powinna być dość z niego zadowolona, jak na pierwszy raz. Ogólnie jako jeźdźca oceniał ją 10/10, ponieważ czuł się jak najbardziej komfortowo. Był już przyzwyczajony do jej gestów itd. Po prostu ją kochał. I niech Harley nie będzie zazdrosny. :lol2:
Harley Davidson - 2013-12-15, 14:05

-A co by Cię usatysfakcjonowało w takim razie?
Uśmiechnął się szeroko, słysząc rozszerzoną jeszcze odpowiedź na pytanie. No, to rozumie! Przyznam, że gdy skupił się znowu na powierzonym mu zadaniu zdziwił się - zastanawiał się, gdzie Velvet nauczył się tak szybko piaffu, skoro był koniem zaledwie trzyletnim, czyli praktycznie młodym, niedawno zajeżdżonym. Uczenie go takiej, dość ciężkiej chyba dla nie ujeżdżeniowca figury jako bardzo młodego konia mogło być dość niebezpieczne... Po jakimś dość krótkim czasie pozwolił mu wejść w zwykły kłus, po kilku metrach znów pomoce do piaffu. Kątem oka obserwował Sarę i Tiritha, nawet nie wiedział jak się nazywa to, co teraz robili! Harłak widział, że do siebie pasują - znalazł swój swego po prostu. Ale koń to nie to samo co kochanek chyba! Więc nie był aż tak zazdrosny, jak mogłoby to się zdawać Darkowi.

Anonymous - 2013-12-15, 17:13

Położył po sobie uszy gdy Dark kłapną zębami na niego, na szczęście jego zdenerwowanie nei trwało długo po chwili znów je postawił.
Harłaczku, Velcio uczył się piaffu tylko rok (i to w niezbyt doświadczonej stajni w zakresie dresażu) , dlatego też nie wykonał polecenia dobrze, nawet źle. Znał się tylko na skokach crossach itp na dresażu mniej niestety. Po krótkim czasie przeszedł do kłusa.

Sara - 2013-12-15, 19:37

Kiedy tylko Dark kłapnął zębami przed Velvetem nie szarpnęła wodzy, skomentowała to krótkim, aczkolwiek stanowczym: -Ej- Zaraz potem dodała również stanowczo: -Spokój- Z lekkim grymasem wykonywała jednak ćwiczenie dalej. Po przejściu całej, długiej ściany pozwoliła ogierowi wyprostować się i przekłusować kawałek, na nieco luźniejszej wodzy. Nadal utrzymywała kontakt z łydką. Słysząc Harleya odwróciła się w jego stronę. Wyszczerzyła ząbki w szyderczym uśmieszku. -Nie wiem...- Mruknęła zaraz, a na twarz wparował lekki grymas, który spędził uśmiech. Do tego wzruszyła ramionami. Kolejny raz za dobrze wykonane ćwiczenie pochwaliła Tiritha dotykiem. Pomimo tego, że dawno nie ćwiczył żadnych z figur szło mu całkiem dobrze, ale to i tak za mało... Musi być perfekcyjnie! Spokojnie, jeszcze będzie czas do przypomnienia, ba! Nawet do nauki od podstaw jeśli zajdzie potrzeba. Prowadziła karusa jedno okrążenie w żwawym kłusie, nie pozwalając na przyśpieszenie, czy zwolnienie. Oczywiście kątem oka cały czas bacznie obserwowała VV i Harleya... Nie, Harleya i VV. -Coś wam nie wychodzi- Odezwała się zaraz, przecież musiała troszkę podenerwować Harłaka, dziś miała na to niezmierną ochotę. Po swoim komentarzu, ponownie wyszczerzyła się szyderczo. Nadal pilnowała Darka Tiritha, coby się nie wywinął.
Dark Tirith - 2013-12-15, 21:24

Nie, żeby go szyja bolała po tym trawersie, ale dobrze było mieć ją trzymać pod bardziej naturalnym kontem niż przed chwilą. Zmarszczył chrapy i położył uszy po sobie, gdy jego wzrok napotkał Velveta. Czasami, gdy widział konie które praktycznie nic nie umieją, zastanawiał się, czy trzymanie czegoś takiego w stajni miało jakiś sens. I w tym stwierdzeniu ujawniała się jego dawna natura egoisty, którą zawsze potrafił chować przed światłem dziennym. On się stara, wykonuje to z miszczowską precyzją,a Sarze jeszcze mało?! No normalnie koń się zbulwersował. :lol2: I niech go tu nie straszy, że będzie z nim powtarzać podstawy, bo się wtedy na nią obrazi i pokaże jej trzy litery. Kłusował z chęcią, aż w końcu bach! Zatrzymał się i przez chwilę ani myślał się ruszyć z wybranego punktu zaczepienia. Potem, iż uznał, że może już ruszać, po prostu ruszył kłusem, takim bardziej przypominający pasaż.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group