To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Anonymous - 2016-05-10, 13:45

Postawił butelkę na ziemi, pochylając się i tym samym pozwalając dwudziestolatce na dalsze masowanie karku i ramion, które rozluźniało bruneta w niewielkim stopniu.
- To nie takie proste - mruknął niechętnie, nie chcąc mówić nic więcej na ten temat. Ponownie przetarł dłonią twarz, starając się ogarnąć. Nie miał na to większego wpływu. Chociaż nikt nie był świadom tego, co stało za zachowaniem bruneta, nawet on sam, to jedno było pewne - było to coś więcej niż jego usposobienie. Nakręcał się dosłownie bez kontroli, nie panując nad nieznaną chorobą, która podszeptywała mu takie, a nie inne reakcje.
- Po prostu zajmijmy się czymś innym.. - powiedział, okręcając butelkę dookoła.

Sara - 2016-05-10, 13:46

Jasnowłosa miała zdecydowanie wygodniejszy tryb życia i właściwie do większości miejsc przemieszczała się z pomocą samochodu, ostatnio również nieco zaniedbując swoje stajenne obowiązki. Nieregularne treningi i brak większego zaangażowania w życie stajni robiły swoje i nie poprawiały jej kondycji w najmniejszym stopniu. Nie pomogło nawet rzucenie palenia, co w takich okolicznościach nie miało żadnego znaczenia. Jednak po powrocie do Eastbourne dziewczyna stopniowo wraca do normalności, dlatego również zaczyna bardziej angażować się we własny tryb życia, starając się go zmienić - oczywiście na lepsze.
-Nie.- odparła stanowczo, a żeby zwiększyć powagę swojego sprzeciwu pokręciła lekko głową. Obowiązek czy nie, jeśli kobieta nie miała na coś ochoty, po prostu tego nie robiła i koniec. :lol: Nie miała nawet pojęcia, że Harley jechał w terenie za Aaren, w końcu nie widziała go, bowiem dzielił ich zbyt spory odstęp. Gdyby była świadoma, pewnie nie byłaby taka uradowana i z pewnością zechciałaby zrobić mężczyźnie na złość, bez tego by się nie obeszło. Niemnie jednak blondynka wiedziała jak działa męski mózg i zdawała sobie sprawę z tego, że Davidson mógł oglądać się na innymi kobietami - póki nie robił tego przy niej i nie posuwał się o krok za daleko nie miała nic przeciwko temu. Sama chętnie przyglądała się przystojniejszym mężczyzną, ale nie kusiła się o nic więcej.
Słysząc jego stwierdzenie, przewróciła teatralnie bursztynowymi oczami. -Bardziej oklepanego tekstu nie mogłeś wymyślić?- wymruczała, jeszcze przez chwilę przyglądając się mężczyźnie beznamiętnym spojrzeniem. Jednak po czasu rozchmurzyła się i uśmiechnęła delikatnie. Nie miała o sobie wygórowanego zdania, nie uważała się za kobietę ponad inne, lecz zdawała sobie sprawę ze swoich walorów i mocnych stron. Blondynka ma mocną głowę, ale cóż... nie da się ukryć, że przy zmęczeniu, pustym brzuchu i takiej pogodzie alkohol uderza do głowy znacznie szybciej, o czym niedługo wszyscy się przekonają. :lol:
-A wtedy ty grzecznie nam je dasz.- stwierdziła, posyłając mężczyźnie wymowne spojrzenie. Pokręciła lekko głową, upijając spory łyk piwa. Później poszła spełnić wcześniej wspomniane czynności, a powróciwszy z zainteresowaniem zaczęła przyglądać się działaniom Harleya. Bez ogródek zajęła swoje miejsce, wzdychając cicho, by w ten sposób dać chociaż niewielki upust swojemu zmęczeniu. Wzięła podany kijek, uprzednio otwierając paczkę pianek, a następnie nabijając dwie z nich na zaostrzony patyk. To już Sara będzie musiała określić. :lol: Zerknęła na niego ukradkiem, widząc jak patrzy na tę słodką przekąskę. -No weź, wiem, że chcesz.- zachęciła bruneta, posyłając mu nieco zadziorne spojrzenie.
-Z Aaren? Powinnam być zazdrosna, czy mogę sobie odpuścić?- spytała w taki sposób, jakby za wszelką cenę próbowała go zmylić i przekręciła lekko głowę. Wyczekująco wpatrywała się w Davidsona, z lekko uniesionym kącikiem ust.
-Jakoś tak... nie zgraliśmy się. A na sam koniec w ogóle wszyscy się rozdzielili.- wzruszyła lekko ramionami, wyraźnie się krzywiąc. -A wcześniej się pokłócili.- dodała, lecz nie wspomniała o tym, że Leon zaatakował słownie również ją. Być może była to jej wina, może nie powinna się w ogóle mieszać, ale niezmiernie irytowało ją zachowane mężczyzny i zwyczajnie nie mogła tego zignorować.

Aaren Wayford - 2016-05-10, 13:52

Z wyczuciem rozcierała jego mięśnie, delikatnie dłońmi schodząc na barki oraz plecy, nie poddawała się tak łatwo, czując jak w niewielkim stopniu mięśnie zaczynają odpuszczać, poddając się przyjemnej stymulacji.
Nie odpowiedziała nic, z uwagą przyglądając się zachowaniu Anthonego. Rozumiała jego wzburzenie, które w połączeniu z jego szybko łapiącym bodźce charakterem często lubiło wymykać się spod kontroli. Nie była świadoma jego choroby, która prędzej czy później z pewnością się objawi dając o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie, teraz jednak próbowała odwrócić jego myśli.
- A na co miałbyś ochotę ?- zapytała będąc gotowa podjąć się niemal każdego, nawet najgłupszego pomysłu.

Anonymous - 2016-05-10, 14:06

/Sara, kusisz na letnie avy! :lol:

- Możemy zająć miejsce przy ognisku - zaproponował, podnosząc głowę i obracając ją w bok tak, aby móc spojrzeć na Aaren przez ramię. Chętnie porobiłby wiele innych rzeczy, ale bądźmy szczerzy - nie miał na to sił po wielogodzinnym rajdzie. Trzymał się więc swojego pierwotnego planu, który ograniczał się do zjedzenia i napicia, ewentualnie atrakcji które mogły wyniknąć z tego drugiego. Żel truskawkowy czeka! :lol2:

G-Dragon - 2016-05-10, 14:06

W skupieniu skubał trawę, co jakiś czas zerkając na inne konie. Żaden nie zawracał sobie zbytnio głowy jego obecnością, więc nie miał na co narzekać. Spokój, trawa. Niczego więcej nie było mu trzeba. Zarzucił w pewnym momencie pyskiem i zaczął gryźć się po zadzie, bo coś go użarło. Machnął zadnią nogą, kładąc po sobie uszy. Cholerne robactwo.
Aaren Wayford - 2016-05-10, 14:13

// Zakładaj te różowe kąpielówki ! :lol2:

- To chodź.- mruknęła krótko muskając ustami jego szyję i zostawiając zapewne krótki niedosyt po tym miłym geście. Podniosła się biorąc jednak bluzę kangurę i zakładając ją na siebie przez głowę. Poczekała aż Antonio ogarnie tyłek, trzymając w dłoni piwo zaczekała na niego przed namiotem, gdzie temperatura była już wyraźnie niższa.
Żel ? Jaki żel ? :lol2: Nic nie wiem na ten temat.
Gdy brunet do niej dołączył w jego towarzystwie udała się w stronę ogniska, zajmując miejsce na jednej w prowizorycznych ławek, wzrokiem omiotła twarze zebranych ludzi. Jej obity tyłek niezbyt dobrze znosił twarde siedzisko, ale przez te parę godzin będzie w stanie wytrzymać, ewentualni zacznie chodzić wokół ogniska. XD
Przykładając gwint do ust upiła kilka sporych łyków piwa, zatrzymując spojrzenie najpierw na siedzącej Naomi, a następnie Sarze piekącej pianki.*

*wybaczcie ale nie ogarniam kto jeszcze urzęduje przy ognisku

Sensationet - 2016-05-10, 14:14

Rozwiał się problem, złego humoru klaczy, jako jedna, z wielu na tych pastwiskach miała ruję. Błogo <3 Jakby wiedziała, że właściciel o niej myśli, bo spojrzała, w jego kierunku. Wodowanie? Chętnie !
Nadya - 2016-05-10, 14:17

No jasne, niech się pobiją. Ona by pewnie też nie przestała i by ich musieli rozdzielać, chyba, żeby mieli się zabić. Nadya będąc w dobrej formie sprawiała mylne wrażenie niewinnej istotki, do czasu. Ciekawe po czyjej stronie stanęliby ci, którzy odważyliby się ich rozdzielić?
Nadya nie była pewna czego tyczyło się to może: doprowadzenia jej do zawału, czy pomocy w ustawieniu namiotu, po chwili jednak stwoerdziła że tego pierwszego. Jednak musiała przyznać, że jej namiot, który dotąd nie chciał współpracować, stanął w tempie ekspresowym. W końcu. Spojrzała na Leona z zaskoczeniem, zaraz jednak się zreflektowała.
- Dziękuję. - odpowiedziała spokojnym tonem, ale z morderczym wzrokiem.Zgarnęła swoje porozwalany dookoła rzeczy i wrzuciła do namiotu, tak by nie narazić jego konstrukcji. Nie chciała żeby jej się rozłożył w środku nocy.

Alain - 2016-05-10, 14:20

-Żadna nowość.- wzruszył lekko ramionami i uśmiechnął się złośliwie, zerkając ukradkiem na blondynkę. Przestało mu już nawet przeszkadzać to, że chwilę wcześniej dziewczyna zachowała się w stosunku do niego tak chłodno. Był zadowolony, że kryzys w ich relacji został zażegany - nawet jeśli nie całkowicie, to jednak na tyle, by nie panowała pomiędzy nimi tak sztywna i zgęstniała atmosfera. A humorki Monroe... cóż, mógł je znosić. Przez tak długi czas znajomości zdążył się przyzwyczaić do jej charakterku i choć czasem cholernie działała mu na nerwy to nauczyć się ignorować, to co byłoby dla niego niewygodne. Sącząc ospale piwo, obserwował jak blondynka radzi sobie z rozkładaniem wszystkich rzeczy w namiocie. Z racji, że uporała się z tym szybko, brunet odwrócił wzrok, zaczynając wodzić nim po najbliższej okolicy. Nie doszukiwał się na siłę znajomych twarzy, ale kilka takich wpadło mu na oko - na przykład taki Harley, którego zmierzył przelotnie, chwilę później wracając do Monroe.
-Królewna będzie mogła obserwować swoje pałacowe rumaki.- mruknął, odprowadzając ją wzrokiem. Widząc jak przykuca nad wodą, w pierwszej chwili nawiedziła go myśl, by wepchnąć dziewczynę do jeziora, jednak powstrzymał się od głupich wybryków, dla własnego świętego spokoju. Kiedy jasnowłosa zaczęła się przebierać, Francuz mimowolnie zaczął ją obserwować, ot taki odruch.
-Właściwie... jak chcesz.- odparł nieprzekonany, bowiem wiedział, że nie znajdzie tutaj byt wielu swoich znajomych, a nie było mu spieszno do nawiązywania nowych relacji. Odruchowo spojrzał w stronę jednego ogniska, tym razem dostrzegając przy nim więcej znajomych osób. Skuszony ich obecnością, uśmiechnął się nikle do Monroe. -Chodź, Królewno...- mruknął z dobrze wyczuwalną nutą ironii, nie zapominając o tym, że dzisiejszego wieczoru nazwał ją już tak kilka razy. Jeśli Monka ruszyła za nim, to prędzej czy później dopierdolił się do Tonego i Hareya. :lol:
-Cześć.- rzucił beznamiętnie, po chwili przyglądając się pozostałym osobom, których raczej nie kojarzył, no może oprócz Aaren, bowiem ją zdążył już poznać.

// Mogę kusić dalej :lol2: ~ Sara

Diego Montana - 2016-05-10, 14:51

To wyrzuci go, z namiotu najwyżej, czym się przejmujesz? :lol2: Diego, też mógł dużo wypić i nic, jednak wolał nie schlać się na początek, jak Brian, chciał się nieco, wpierw zabawić.
-Szkoda, że byliśmy w jednej grupie. - odparł, uśmiechając się, nieco krzywo. Szkoda szkoda, jednak co poradzić? Nie rozważania, przypadkiem? :lol2: To najpierw konie, potem mogą dalej, zdrowo pić. W końcu, nie chcą się, chyba utopić po pijaku, nie?
-Widzę, że chyba mamy podobne przemyślenia, może je zrealizujemy? - odparł, jakby czytając mu, w myślach. Spojrzał, w kierunku padoków, dostrzegając na nim gniadosza, a potem ponownie na Briana.

Harley Davidson - 2016-05-10, 14:55

TO SĄ JACYŚ PRZYSTOJNIEJSI? ;/ Na pewno nie od niego! Przemilczał kilka zaczepek. Tak, to prawda, że jak tylko poproszą pobiegnie po te kiełbaski i nawet je upiecze! Niektórym nie umiał po prostu odmawiać... I był tego świadom. Tak naprawdę wizja kobiety wolnej i decydującej o wszystkim co zrobi i czego nie zrobi lepiej pokrywała się z tym obrazem kobiety ukształtowanym w jego łbie - piękna, poniekąd niebezpieczna, władcza i zdolna do Legendarnego Kobiecego Gniewu. Co prawda wszystkie przedstawicielki płci pięknej różniły się od siebie, nie wszystkie spełniały te wymogi bycia kobietą... Ale jego mózg jak na razie się tym nie przejmował. Grunt, że te najbliższe czasami potwierdzają niektóre z tych punktów! Rozsiadł się wygodnie, wziął w dłoń kijek i uległ namową spostrzegawczej Sary.
-Skoro nalegasz, to może z dziesięć zjem... - odwzajemnił uśmiech, lekko unosząc brwi.
Ciekawe czy te opakowanie tyle ich liczyło! Jak na razie nabił tylko jedną i przytrzymał ją nad ogniem, oczywiście nabitą na ten prowizoryczny ruszt. Dawno nie próbował tego specjału, więc na razie skusi się tylko na jedną, potem się zobaczy. On sam chyba też ma opakowanie takich słodkości w plecaku, więc tego na pewno im nie zabraknie. Wolną dłonią sięgnął po butelkę piwa. Szczerze mówiąc pochłaniał je niebywale szybko, już prawie sięgał dna, w głowie tylko trochę delikatnie szumiało. Nie wiedział, kiedy doszedł do momentu, w którym już nawet nie spoglądał na etykietę, by zobaczyć czy to jakaś lubiana przez niego firma. Taka uważność co do marek trzymała się go na razie tylko w kwestiach picia bourbonu i whisky. Uśmiech spełzł mu z ust, zawiesił na nie uważne spojrzenie ciemnych oczu. Ona go chyba próbuje wywieźć w pole! Tylko które? Przybrał więc bardzo poważny wyraz twarzy i odezwał się:
-Myślę, że zazdrość była by tu bardzo na miejscu. Tak...
Pod tą prostą maską dało się oczywiście zauważyć ironię, kolejną grę. Najwyraźniej jego zazdrość miała ominąć - z początku skład grupy Sary go skonfundował, trochę wystraszył. Większości z tych ludzi nie znał i nie wiedział, czy przypadkiem to towarzystwo nie będzie dla Sary zbyt męczące... Albo zbyt przyjemne. :lol: Przynajmniej jej podróż była ciekawsza, choć pewnie przebiegiem zdarzeń zbliżona do jakiegoś odcinka brazylijskiej telenoweli. Albo polskiego serialu a la "Dlaczego ja?". Mimo to postanowił trochę podrążyć temat i wybadać sprawę.
-Pokłócili?
Widział tę niespodziewaną gonitwę i wydawało mu się, że ta kłótnia może mieć związek ze sprawą. Chwilowo jednak odwrócił uwagę od blondynki, bo przy ognisku pojawili się kolejni znajomi. Przywitał się krótkim "siema" i skinieniem głowy z Alainem. Nie mieli chyba nigdy okazji spotkać się solo, ale znali się z pewnością ze wspólnych szaleństw i imprez, jako, że obaj należeli do gangu Tony'ego. Po chwili konspiracyjnie pochylił się do ucha Sary.
-Psst, dzielimy się z nimi piankami?
Towarzystwo z pewnością bardziej pragnęło mocniejszych napitków niż pianek, ale co zaszkodzi spróbować?

Leon - 2016-05-10, 15:13

No co? Przynajmniej ciekawie, by było :lol2: Pewnie za nią, bo on, w końcu taki zły, że wkurzył się na konia, który prawie chciał go zabić, łamiąc mu kark, na drzewie. Jakoś pewnie, nie szczególnie, by się tym przejął. Jednak, no z założenia kobiet się nie bije, chyba, że same tego chcą :lol2: Niech nie przesadza, w końcu mogła być bardziej ostrożna, bo mógłby gwałciciel ją zaatakować, nawet, by nie krzyknęła. Do stawiania namiotu, trzeba mieć wprawę, a może predyspozycję? :lol2:
-Nie ma za co, Leon. - odparł w końcu, w kierunku kobiety. No, przynajmniej ktoś jeden, go docenił 8-) Nie wyglądał na wystraszonego, jej morderczym wzrokiem, raczej olał to.

Delfinek - 2016-05-10, 16:02

Słysząc słowa mężczyzny zaśmiała się krótko i z szerokim uśmiechem odpowiedziała.
-Mały ale szybki wariat-no, tak, maleństwo. O co najmniej 30 centymetrów od niej wyższe. Schowam go do kieszeni jak takie Tamagotchi :lol2: .Po wymianie zdań przez towarzyszy westchnęła i wstała otrzepując ciuchy.-Pozwolicie, że Was na chwilę opuszczę. Przydałoby się rozłożyć namiot i trochę ogarnąć.-uśmiechnęła się delikatnie po czym zebrała swoje rzeczy i ruszyła w jakieś odpowiednio bezludne, ale też w miarę bliskie miejsce.
Rozłożyła w szybkim tempie namiot, w końcu wprawę w tym miała niemałą i weszła do środka przebierając się w coś krótszego, wygodniejszego i przewiewnego po czym zostawiła swoje rzeczy, zabierając jedynie zapalniczkę, papierosy i telefon do kieszeni i wróciła do Drew i Caro.

Anonymous - 2016-05-10, 16:07

Naciągnął kaptur bordowej, dresowej bluzy do połowy głowy, po czym wyszedł za Aaren z namiotu. Bluza była na tyle gruba, aby nie czuł lekkiego chłodu, który narastał z każdą godziną. Udał się z brunetką w stronę ogniska, przy którym usiadł tuż obok - jedną ręką obejmując Aaren w pasie w zaborczym geście, zaś drugą trzymając niedokończone piwo.
Podniósł wzrok na Alaina, którego obecność w tym miejscu nie wywołała w Tonym większego zaskoczenia. Zamiast tego przyjrzał się krótko brunetowi, jakby próbując ocenić czy wylizał się już do końca - w końcu wciąż mieli pewną sprawę do załatwienia. Chociaż Wayford nie poruszył więcej tego tematu, wciąż o nim pamiętał.
- Cześć - odparł, przenosząc wzrok na Monroe, która przyszła w towarzystwie Alaina. Nie poświęcił jej jednak wiele uwagi; zaraz powrócił do sączenia piwa, powoli rozglądając się za czymś, co można by upiec na ognisku.

Elizabeth White - 2016-05-10, 17:11

Zgodnie z założeniem wyruszyła na poszukiwanie czegoś do picia. Znalezienie lodówki z interesującym ją napojem zajęło jej dłuższą chwilę, ale gdy już do niej trafiła, wydobyła z jej wnętrza dwie butelki schłodzonego piwa. Prawda była taka, że po części był to jedynie pretekst do ulotnienia się. O ile lubiła towarzystwo Sebastiana, to czuła się nieco niezręcznie, podczas gdy ten rozmawiał z Aaren. Nie wiedzieć czemu poczuła się zniechęcona do jej osoby. Być może było to spowodowane sposobem, jakim się z nią przywitała, ale równie dobrze mogły to być jedynie wymysły Kanadyjki, która czasami za dużo myślała. Zdecydowanie lepiej dogadywała się z facetami - byli prości w obsłudze i bardziej zaufani. Dziewczyny dla odmiany dużo kombinowały, snuły swoje intrygi i posiadały przynajmniej dwie twarze. Ucieszyła się jednak bardzo, gdy wracając spotkała swojego przyjaciela samego. Przy ognisku utworzyły się podgrupki, a ona średnio potrafiła odnaleźć się w owym towarzystwie. Wbrew pozorom jakie sprawiała, była dosyć nieśmiała. Zwłaszcza, gdy nikogo nie znała.
Poszła w ślady Sebastiana i zasiadła w blasku ogniska. Korzystając z okazji, podała mu w dalszym ciągu zakapslowane piwo. Otrzymawszy butelkę z powrotem, upiła z niej sporego łyka, delektując się zimną cieczą opływające jej spragnione gardło.
- Nie martw się, nie jesteś sam - odparła, przesuwając wzrokiem po zgromadzonych. Z pewnością później, gdy wszyscy zażyją odpowiednią dawkę procentów, zawieranie nowych znajomości będzie szło sprawniej. Tymczasem Elizabeth najchętniej oddaliłaby się gdzieś w zaciszny kąt, by podelektować się łonem natury i świeżym powietrzem. Po głowie chodziła jej również kąpiel w jeziorze, aczkolwiek trzymała swoje zapędy na wodzach, czekając aż zrobi się wystarczająco ciemno.
- Gdzie byłeś jak Cię nie było? - zapytała po chwili, wlepiając w Bruneta stalowoszare ślepia.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group