Zasady:
1. W jednej rundzie bierze udział tylko 5 osób.
2. Każda osoba w grupie dzieli się trzema faktami na swój temat. Dwa są prawdziwe, jeden nie.
3. Pozostali uczestnicy muszą odgadnąć, który z faktów jest kłamstwem.
4. Jeżeli zgadujący nie odgadnie, który z faktów jest kłamstwem, musi wypić jednego shota. Jeżeli odgadnie, osoba, która przedstawiała fakty na swój temat, musi wypić.
5. Gra jest tym ciekawsza i zabawniejsza, im kreatywniejsze przedstawiacie pomysły, także wysilcie się na coś oryginalnego i absurdalnego ;).
Przebieg gry:
1. MG ustala w kolejność, w jakiej osoby przedstawiają fakty o sobie. Nie można jej zmienić, chyba, że ktoś będzie zwlekać długo z odpisem/da znać, że nie ma czasu.
2. Zgadywać można niezależnie od kolejki, stosując się do zasad gry. Żeby niepotrzebnie nie wydłużać, osoba zadająca "zagadkę" może powiedzieć zgadującemu czy zgadł np. przez GG, a wtedy zgadujący może zedytować swój post/dodać szybko drugi razem z faktami o sobie.
3. Po odgadnięciu zaczyna kolejna osoba.
Ruth - 2018-04-27, 23:52 Ona o dzieciach nie myślała w ogóle, nie planowała też je mieć. Przede wszystkich nie widziała dla siebie perspektyw na związek, po drugie jest nadal bardzo młoda a po trzecie ma Dalię. Choć możliwym jest, że te rzeczy można pogodzić, to kolejne dziecko i to w nadal w młodym wieku wydawało jej się abstrakcją. Do tego nieatrakcyjną.
- Wiesz Seth, ona ma osiem lat. Nie mogę jej mówić rzeczy takimi, jakimi naprawdę są. Nie mogę jej powiedzieć, że jej dziadek to jednocześnie jej ojciec. Że jej siostra to matka a uznawać za ojca ma jeszcze inną osobę. - Powiedziała całkowicie prawdziwie i westchnęła, dalej głaszcząc jego polik. Nie mogła powiedzieć Dalii tego wszystkiego, jednocześnie sprawa była na tyle pokomplikowana, że pojawienie się przyszłego męża, który nagle ma być też przedstawiony jako przyszyły tata... to zbyt skomplikowane. Nie mogła do tego dopuścić.
- Mamy jeszcze czas a na razie bawmy się. - Rzuciła zmieniając temat i wpiła sę na krótko w jego usta następnie odrywając się i wskazując ruchem głowy ognisko i grających tam ludzi. Miała ochotę zaszaleć i zapomnieć o wszystkich stresujących rzeczach, dziejących się wokół jej osoby.
- To co, idziem potem na butelkę? - Rzuciła z zawadiackim uśmiechem i oparła się czołem o jego czoło. Tutaj także mógł pojawić się problem, gdyż jej ruchowość była dość ograniczona, mimo to mogła się w miarę prawidłowo ruszać.Jessie - 2018-04-28, 15:17 - Bardzo dobrze - odparła, nie zwracając uwagi na jego niepewność, jak zresztą zawsze gdy tylko podtrzymywał rozmowę z grzeczności, udając zainteresowanie i pozorując dialog. - Ucieszyłam się, Aaren jeszcze chyba nigdy nie była tak szczęśliwa - dodała, niejako nakreślając Jonahowi, dlaczego w ogóle poruszyła przy nim ten temat. Aaren po prostu była jej coraz bliższą koleżanką, więc interesowanie się jej sprawami było czymś zupełnie normalnym. Jess nie zamierzała jednak spędzić całego wieczoru na plotkowaniu, więc zaraz na dobre zmieniła temat.
- Jeszcze nie - przyznała, mimo to chętnie przytulając się do męża, bo w jego ramionach zawsze było najlepiej. ^-^ - Jadłam u Aaren, ale ty pewnie jesteś głodny? - Spytała, w razie twierdzącej odpowiedzi podchodząc z nim po jakieś jedzenie, które mógł sobie przygotować na ognisku. - Czekałam na ciebie, głuptasie. Jasne, że mi nie przeszkadzasz. - Odpowiedziała, po czym odmachała Lisie, o czym zdaje się zapomniałam wspomnieć w poprzednim poście. Wbrew pozorom tego roku na rajdzie nie pojawiło się aż tylu znajomych Jess, żeby była wiecznie zabiegana między nimi.Drew Pascail - 2018-04-28, 16:33 Proszę bardzo może być zazdrosna, skoro chce mu podbudować ego, oby tylko z tym nie przesadzała, bo dobrze wie, że o zazdrości nie ma powodów.
No oczywiście jako dżentelmen musiał ponieść jej bagaże, a przynajmniej te ciężkie.
- Piękna, to ty jesteś. - odpowiedział z uśmiechem zagnieżdżonym w kącikach jego warg, wykorzystując tę okazję do złożenia jej komplementu, gdyż nadawała się idealnie. Podążył spojrzeniem za wskazanym miejscem i pokiwał głową, również zadowolony z wyboru.
- Okej, no to chodźmy. - odpowiedział, nie puszczając jej dłoni dopóki nie dotarli na miejsce, gdzie Drew n chwilę puścił jej rękę i odsunął się, żeby rozłożyć im namiot, gdyż to również należało do dżentelmeńskich obowiązków. Namiot był dość spory i dwuosobowy, tak że powinno im tam być wygodnie.Oliver Pelerieux - 2018-04-28, 18:10 Kiedy wreszcie się ogarnęliśmy przy namiocie, zaproponowałem Aileen dołączenie do reszty. Jak się okazało, część osób siedzących przy ognisku rozpoczynała pierwszą rundę gry w butelkę... A ja, cóż, nie mogłem przegapić tej okazji.
Zatem zgłosiłem nas do gry i to na mnie spadło zakręcenie butelką po raz pierwszy. Miałem nadzieję trafić na Aileen, zgodnie ze złożoną jej obietnicą, ale gwint butelki wycelował w Elizabeth. Po chwili namysłu zadałem jej pierwsze lepsze pytanie, potencjalnie niewygodne, ale Kanadyjka zdawała się nie wahać przed odpowiedzią. Uśmiechnąłem się tylko kątem ust, nie biorąc jednak tej odpowiedzi do siebie.
Podczas gry otworzyłem już trzecie piwo i może dlatego tak łatwo przyszło mi na myśl jedno wspomnienie, kiedy zostałem wylosowany i zapytany o jedno z najbardziej kompromitujących wspomnień z życia. Pewnie znalazłbym coś gorszego, ale to było pierwsze co przyszło mi do głowy.
- Kiedyś gdy po nocy próbowałem wymknąć się z domu mojej dziewczyny tak, żeby nie zauważyli mnie jej rodzice, bo byłem tam "nielegalnie", spadłem ze schodów oblewając siebie, ściany i dywan colą. Oczywiście mnie złapali i nie byli zadowoleni, ale przynajmniej nie musieliśmy się już więcej ukrywać - opowiedziałem, naturalnie nawiązując do czasów koledżu, kiedy byłem jeszcze nieletni. I o czym z zebranych wiedziała tylko Aileen (czy może raczej mogła się domyślić) nie mówiłem tu o byle jakiej dziewczynie, tylko tej, która została parę lat później moją narzeczoną. Nie chciałem jednak tego mówić by uniknąć pytań.
Zanim zakręciłem butelką, spojrzałem na Aileen, mając szczerą nadzieję, że to właśnie na niej zatrzyma się gwint, bo w końcu miałem dla niej specjalnie wyzwanie. Mistrz Gry - 2018-04-28, 18:13
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 1:
Oliver (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Elynn (4) -> Naomi (5) -> Aileen(6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Oliver ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Aileen.
LOSOWANIE #5 Zakręcona przez Olivera butelka zwróciła się ku siedzącej obok Aileen. Osoba: Aileen.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wypij szybko puszkę/butelkę piwa, kręć się przez 15 sekund w kółko, a następnie pobiegnij do przodu.
Aileen - 2018-04-28, 21:04 Trafiło się, że towarzystwo jednak grało w tą butelkę a że liczyłam na masaż zgodziłam się pójść z Olim zagrać. To był błąd. W momencie kiedy kręcił butelką po raz pierwszy miałam wrażenie, że jej gwint bezlitośnie zbliża się w moją stronę, tak się jednak nie stało - wypadło na Elizabeth. Wszystkie te pytania i wyzwania nie wydawały mi się trudne, stąd nie obawiałam o to co mi się trafi... to też był błąd. Wysłuchałam uważnie narzuconego wyzwania i zdając sobie sprawę z tego, że byłam głodna, zmęczona, obolała i jeszcze wściekła od razu założyłam klęskę. Może nie było tu problematyczne samo picie, lecz późniejsze ruchy.
Spojrzałam na Olivera wzrokiem ''Wiem gdzie mieszkasz i mogę zadbać, byś się stamtąd wyniósł'' po czym skierowałam się po prowiant, skąd wzięłam pierwszą lepszą puszkę piwa i wróciłam do towarzystwa rzucając do Olivera, by przygotował telefon ze stoperem. No i się zaczęło.
Pomińmy już to, że wypiłam to za szybko, niż mogłam sobie pozwolić nie mają normy czasu, przy okazji brudząc sobie bluzę pozostałościami piwa spływającymi w rogu ust. Pomińmy też to, że kilka minut wcześniej wypiłam piwo i naprawdę mój żołądek był pewny.
Jesus, umrę ze wstydu albo z wyprucia żołądka, naprawdę. Po wypiciu migiem wstałam, postanawiając stosować metodę na chorobę lokomocyjną, tym samym zaczęłam się kręcić na czuja, z zamkniętymi oczyma, coby nie czuć ochoty na wymioty. Pomińmy, że prawie upadłam na ten pusty łeb potykając się o własną nogę. Tutaj przydał się wcześniej wspomniany stoper, który NA PEWNO był jakoś zmieniony, czy cokolwiek kurde, bo ja nie wierzę, że tak długo trwa 15 sekund... Nie wspominając o tym, że ostatnie okrążenie to już była masakra to podbiegnięcie było prawie niemożliwe. Zrobiłam dosłownie trzy kroki, po których padłami nie wiem czy dlatego, że mój żołądek zaczął strajkować, czy ze zmęczenia, czy z głupiego śmiechu, którym wybuchłam tuż po padnięciu na łapy. Zaraz po tym jak głupia taczałam się po ziemi ze śmiechu, powiedzcie mi, że nikt tego nie uwieczniał! Kurwa, mój żołądek, brzuch, cycki na które wylądowałam i ego, auć.
- Za to nie tylko masaż się należy, ale też kąpiel z bąbelkami. - Rzuciłam podchodząc znów do kółka i dając Oliverowi kuksańca w bok, by pochwycić butelkę i zakręcić nią z takim zamachem, jakbym nagle miała 40 w bicku i nadmiar adrenaliny, co właściwie było całkiem realne.Jonah Wrens - 2018-04-28, 21:30 -Czyli trzymasz się z nią jakoś bardziej?
Uniosłem brew nie mając pojęcia, że przeoczyłem taki etap w jej życiu. W sumie nie wiedziałem z kim wychodzi i wcale mnie to nie bolało, bo działało to tak samo w drugą stronę. Póki byliśmy grzeczni, nie było czego się czepiać.
-Pewnie, ja do jedzenia zawsze jestem pierwszy.
Obejmując ją ramieniem puściłem ją dopiero przy stole z jedzeniem, biorąc sobie zwykłą kiełbę żeby nie było, że wydziwiam. Zanim jednak zabrałem się za jej pieczenie, ściągnąłem z siebie bluzę i zarzuciłem ją na ramiona Jess, bo tak naprawdę to ona w tej rodzinie była małym tragarzem. Stając przy ognisku, spojrzałem na nią jakże niewinnie i wykorzystałem moment, w którym spojrzała na znajomą, a następnie wróciła do mnie spojrzeniem.
-Biblioteka.
Wpatrywałem się w nią uparcie, unosząc jedynie kącik ust. Czekałem, czy się zawstydzi czy raczej puści to płazem.Mistrz Gry - 2018-04-28, 21:31
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 1:
Oliver (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Elynn (4) -> Naomi (5) -> Aileen(6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Oliver ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Aileen.
LOSOWANIE #6 Butelka dłuuugo się kręciła wokół własnej osi, aż wreszcie wycelowała w Bastiana, któremu przypadło wyzwanie, prawdopodobnie inspirowane chwilowym upojeniem Aileen. Osoba: Bastian.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wypchaj buzię piankami i rapuj przez minutę. Tylko uważaj żeby się nie zadławić!
Jessie - 2018-04-28, 21:42 - Ostatnio tak - jej również nie przeszkadzało, że prawie nic nie wiedziała o jego znajomych. Tak na dobrą sprawę to z tych bliższych znała tylko Lorien, a to i tak nie za dobrze.
Prawdę mówiąc zbił ją z tropu tą nagłą zmianą tematu. Spojrzała na niego pytająco, przez sekundę nie mając pojęcia o czym mowa, aż wreszcie powiązała fakty. Nice try! Ale nie tym razem.
- Jo - mruknęła z rozbawieniem, dźgając go za karę palcem w bok. - Nawet nie próbuj tego robić - dodała, mając na myśli zawstydzanie jej. Przed chwilą była bliska zaproponowania mu aby dołączyli do gry w dwie prawdy i kłamstwo, ale chwilowo odłożyła ten pomysł na bok, bo pewnie wyskoczyłby z tą biblioteką i jej reakcja zepsułaby całą zabawę. Mistrz Gry - 2018-04-28, 21:53
DWIE PRAWDY I KŁAMSTWO
RUNDA 1:
Seth -> Ruth -> Tony -> Aaren -> James Levrull
Gracze z pierwszej rundy zebrali się w kole i rozpoczęli grę od Setha.
Jonah Wrens - 2018-04-28, 22:01 -Skąd taki pomysł? Nie żebym miał coś przeciwko tylko chyba trochę się różnicie?
Okej, może połączyła je walka w kisielu, budyniu, czekoladzie czy co to tam było.. ale one były trochę takimi przeciwieństwami. No ja do końca nie znałem tej "różowej" strony Jess na całe szczęście bo bym zwątpił, ale i tak z tego co znałem, wiedziałem że się mocno różnią.
Dźgnięty w bok tylko się wyszczerzyłem i odsunąłem od nacisku jej palca, obejmując ją wolnym ramieniem.
-Myślałem, że jednak może coś wskóram ale chyba Cie popsułem do końca.
Zagrajmy! Przecież to będzie najlepszy pomysł, jak zaczną padać takie pytania, a ona będzie się denerwowała z powodu moich odpowiedzi Reakcja byłaby właśnie idealna! -Czemu dałaś się popsuć? Kiedyś jak się musiałaś przede mną rozebrać to się już rumieniłaś.
Pociągnąłem ją w swoją stronę, tak żeby ją pozaczepiać.Bastian Collins - 2018-04-28, 22:05 Już prawie zacierał rączki na wybór Elizabeth do trójkąta którejś z siedzących dookoła pań, ale uniósł w górę brew, gdy wybrała Olivera. Rzucił jej niewybaczające spojrzenie, a chwilę później przyjrzał się chłopakowi, ostatecznie uznając, że z takiego wyboru też mógłby być zadowolony. W końcu.. żeby życie miało smaczek..
Tymczasem przyglądał się kolejnym pytaniom i wyzwaniom, kierując wzrok to na osoby kręcące, to na odpowiadające czy robiące różne, dziwne rzeczy. Cóż, wypicie alkoholu i kręcenie się wokół własnej osi było dość podłe, szczególnie, gdy wiedziało się, że to słaby punkt tej osoby, ale przecież na tym właśnie polegała gra w butelkę – nie znała litości i miała przynieść dużo zabawy.
W końcu przyszła pora i na niego – pech chciał, że akurat wylosowała go nieco podchmielona dziewczyna, której w głowie mogły tworzyć się przeróżne pomysły, ale – jak się okazało – wcale nie było tak źle jak przewidywał. Mógł wprawdzie nie wrzucać w siebie wcześniej trzech kiełbasek, ale nikt nie wspominał, że musi je połknąć, a jedynie wypełnić sobie nimi usta. No i rapować. Właściwie największym problemem był dla niego wybór repertuaru, ale i z tym poradził sobie już chwilę później, w drodze powrotnej od stolika z prowiantem, z którego zgarnął Marszmelloły.
Usiadłszy z powrotem przy „współzawodnikach” zaczął wsuwać sobie pianki do ust, jedna za drugą, w końcu wypełniając całą buzię. Problem pojawiał się w momencie tworzenia się śliny, która zmiękczała te dziwne słodycze, tworząc w ustach jedną, wielką, rozbryzgującą się, maź. SAMI TEGO CHCIELIŚCIE.
Już w chwilę później zaczął śpiewać. Wprawdzie nie wiem, czy można nazwać to rapem, ale poleciał po bandzie i wybrał Mezo – Aniele (tak, tak, powiedzmy, że w angielskiej wersji :D), w którym zasłuchiwał się jeszcze za dzieciaka/nastolatka. Wtedy taka muzyka była na topie!
Zwrócił się w stronę Elżbiety, by do niej pokierować jakże piękne słowa.
- Dziewczyno, jak wino, uderzasz do głowy, aniele, tak wiele, dla Ciebie bym zrobił.. – bardziej właściwie stękał niż rapował, a jego słowa były tak urywane, że w zasadzie ciężko było cokolwiek z nich zrozumieć – ... Nieprawdopodobny upał, idzie jakaś ryba, NIEZŁA DZIDA, prędka akcja - wędka, spławik, stajesz vis a vis niej i zaczynasz prawić, mówisz: "Haj, Haj mam hajs hajs, daj daj się poderwać, ajjj" – tutaj sytuacja się powtórzyła, ale tym razem można było zrozumieć więcej.. z racji tego, że coraz więcej pianki znajdowało się poza jego ustami, w okolicach jego kolan, na trawie wokół niego, a także odrobinę na jego ubraniach.. No cóż, jak małe dziecko.
Po zakończeniu zadania część pianek połknął, a część wypluł (tak, żeby inni tego nie widzieli, by ich nie obrzydzać), a w chwilę później zaśmiał się krótko, dziękując Aileen za zadanie. W tym momencie zakończyli już grę w butelkę, a więc spokojnie można było napić się piwa.. które po takiej ilości słodyczy w ustach smakowało jak najgorszy syf.Seth - 2018-04-28, 22:46 - Rozumiem, naprawdę. - zapewnił ją. Pamiętał gdy miał osiem lat i nie wyobrażał sobie jak mógłby przyjąć na wtedy wątłą klatę wszystkie te rewelacje. - Zatem ograniczmy się do przyjaciela, lub przyszłego męża. - zaproponował. Nie chciał wprowadzać w życie małej zbyt wiele zamieszania.
- Masz rację, jest jeszcze czas żeby się nad tym zastanowić, ale jeśli chcesz, żebym się bawił, to muszę mieć jakieś promile we krwi. - dodał wesoło, bo w końcu wiadomo, że zabawa przychodzi łątwiej po alkoholu, a on póki co był absolutnie trzeżwy. Jego wzrok powędrował do ludzi bawiących się przy ognisku. W sumie to nie byłby taki głupi pomysł. Chwilę potem ogłoszono kolejną zabawę: dwie prawdy i kłamstwo.
- A może dwie prwdy i kłamstwo? - zaproponował, puściłjej oczko i chwyciłjej rękę. Jednocześnie aopatrzył się w tequilę w manierce i poprowadził Ruth w stronę grupki, któa miałą zacząć grać, biorąc pod uwagę, że nadal może być obolała, bo w końcu nie doszli nawet do masażu. To się nadgoni potem.
Dołączyli do grających, tak, że cała ich pięciosobowa grupka siedziała w kole. Nie przemyślał tej decyzji, bo w końcu mieli się bawić, i oczywiście cała runda miała się zacząć od niego. 2 prawdy i jedno kłamstwo. Starał się by nie było to nic oczywistego, ani coś, o czym wiedziałaby Ruth, która siedziała po jednej jego stronie.
- Okej, a więc. Po pierwsze: pracowałem kiedyś jako mechanik samochodowy. Jestem uczulony na psią sierść. Miałem kiedyś tak "cudownego" pecha - złamałem rękę w trzech miejscach. - wymienił, wyraźnym i donośnym, niezmiennym głosem, strzelając pokerfejsa, starając się w żaden sposób nie zdradzić co jest prawdą, a co kłamstwem. A następnie pociągnął z manierki, aby sobie dostarczyć tych promili.Jessie - 2018-04-28, 22:47 - Tylko trochę. - Skłamała, bo prawda była taka, że były swoim całkowitym przeciwieństwem. Taka "druga Jess" była tylko jedna i była nią Hayley, co jednak nie przeszkadzało Jessie w nawiązywaniu innych znajomości z równie dobrym skutkiem.
- Kto z kim przystaje, takim się staje. Coś ci to mówi? - Odpowiedziała, podnosząc na niego wzrok, gdy objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie. O ile te zaczepki nie były łaskotkami, to była je w stanie znieść, a w przeciwnym razie broniła się. Tak naprawdę tylko zgrywała taką pewną siebie i odważną bo prawda była taka, że gdyby takie rzeczy wyszły podczas wspomnianej gry, to chyba zakopałaby się w piasku albo nakryła nogami.
- A może to ty się mniej starasz? - Zasugerowała, wcale go nie prowokując. Nic a nic.