Kate - 2013-12-02, 18:05 Pochwaliła młodą widząc, że radzi sobie coraz lepiej. Uśmiechnęła się przy tym pod nosem. <3 Po kilku minutach kłusa dziewczyna poprosiła Compromise o przejście do stępa, by zaraz przepiąć lonżę na drugą stronę przy okazji klepiąc pięciolatkę po szyi. Następnie znów wysłała ją na koło, rzecz jasna w stronę przeciwną. Tutaj po chwili stępa znów głosem poprosiła młodą o kłus. Przy tym chodzie chwilkę dłuższą pozostała jeśli było wszystko ok. Podobnie jak wcześniej nie poganiała jej, nie przyspieszała kroku. Pozwoliła jej poruszać się według jej upodobań z wyłączeniem trybu "ślimaczek" i ślepego pędzenia. <3Compromise - 2013-12-02, 19:27 Chyba każdy ;lubi jak się go chwali, a Compromise to już w szczególność uwielbia gdy zadowala dwunoga <3 Co więcej daje jej to dalsza motywacje do pracy, toteż słysząc ton głosu Kate, od razu postarała się o nieco elastyczniejszy ruch. Jak zwykle, bez problemu dała sobie przepiąć lonże i równie szybko zmieniła kierunek. Od razu po komendzie przeszła do kłusa, tym razem o wiele łagodniej, bez niepotrzebnego zadzierania głowy. Nie czując na sobie żadnej presji, poruszała się lekko, nie wlekąc się, ani nie pędząc. zamiast tego co chwile zerkała na dziewczynę, czekając na dalsze sygnały.Kate - 2013-12-02, 21:15 - Świetnie, o to chodzi. - pochwaliła znów karą, po czym jeszcze chwilę przetrzymała ją w tym energicznym kłusie. Następnie poprosiła o zwolnienie do stępa zerkając także, czy młoda wykazuje jakieś oznaki zmęczenia. Jeżeli zbyt wiele takowych nie było po niedługim odpoczynku w niższym chodzie przywróciła kłus, by za moment wydać komendę "galop" tym samym rzecz jasna prosząc o przejście do wyższego chodu. Tutaj również zwracała uwagę, czy aby Compromise porusza się równym, nie za szybkim tempem, nie spinała się zbytnio. W razie potrzeby powtórzyła zagalopowanie przechodząc wpierw do kłusa, by zaraz następnie poprosić pięciolatkę o galop.Compromise - 2013-12-02, 21:55 Taki ruch był dla klaczy przyjemnością, a i kondycja nie była byle jaka, toteż oznak zmęczenia nie było niemal wcale. No może nie licząc nieco mokrej sierści na szyi, ale po chwili stepa, kara gotowa była na galop. Poprawnie przeszła do kłusa i zaraz potem wyskoczyła do galopu. Pierwsze dwie fule gnała, lecz zaraz przypomniała sobie o kobiecie i zwolniła nieco. Po dwóch okrążeniach również zaczęła się rozluźniać, lecz przy trzecim niespodziewanie się potknęła, lecąc na pysk, w ostatniej chwili ratując się przednimi nogami sytuacja ta nieco ja wystraszyła więc klacz odskoczyła w bok, szarpiąc się na linie.Kate - 2013-12-03, 15:28 Szarpnięta za lonże poleciała nieco do przodu, choć nie upadła od razu. Prawie... A prawie to olbrzymia różnica! Cóż, starała się młodą uspokoić głosem wypowiadając niezbyt głośno jakieś miłe słówka przeciągając znacznie samogłoski. Przy tym stopniowo zaczęła skracać lonżę zwalniając bieg klaczy i prowadząc ją coraz bliżej środka.
W końcu, gdy już ta znalazła się bliżej zawodniczki dziewczyna przytrzymała ją chwilę przy sobie, obejrzała karą, czy aby nic jej nie było, zerknęła na ślad, by się upewnić, że nie znajdują się tam jakieś kamienie. Następnie ponownie wysłała młodą na koło na razie obserwując ją chwilę w stępie.Compromise - 2013-12-03, 16:39 Automatycznie zaczęła uciekać przed nieznanym zagrożeniem, galopując w panice po kole, zaraz jednak doszedł do niej łagodny głos Kate, więc powoli klacz się uspokoiła, w końcu przechodząc do stepa i ostatecznie zatrzymując się przy kobiecie. Drżała jeszcze lekko, zaraz jednak obecność dwunoga uspokoiła ją do reszty, tak, że grzecznie stała, gdy ta oglądała ja oraz podłoże. Bez oporu wróciła na ślad, idąc bez żadnej kulawizny.Kate - 2013-12-03, 17:12 Jako że młoda była widocznie w dobrym stanie Kate po niedługim czasie znów poprosiła ją o kłus. Jeśli również z tym chodem nie było problemów po dłuższej chwili zawodniczka ponownie pogoniła klacz do galopu, tutaj w dalszym ciągu nie wymagając od niej jakiegoś pędu wielkiego. Wręcz przeciwnie, choć nie zależało jej specjalnie, by kara od niechcenia poruszała się po tym kole. Taki równy, nie za szybki galopik. ;3Kate - 2013-12-14, 17:45 Jako że Compromise nie opowiada powiedzmy, że Kate dokończyła lonżowanie, to znaczy jeszcze chwilę poganiała młodą w galopie, potem rozkłusowała i dosyć długo rozstępowała. Po odpowiednim czasie zabrała karą do stajni.
zt/Compromise - 2013-12-19, 17:32 /ztNemezys - 2013-12-27, 23:15 Weszła razem z Last Breath na sam środek koła. Rozplątała lonżę na tyle ile potrzebowała, ustawiła sobie wszystko tak jak trzeba, czyli w tym przypadku lonża w lewej, bat w prawej.
- Dobra mała, dalej, idziemy.- powiedziała pogodnie dając jej nieco luzu na lonży, żeby wyszła na okrąg. W razie gdyby nie chciała się odkleić od dziewczyny przejeżdżała końcówką bata po ziemi przed jej kopytami ponaglając ją bardziej stanowczym tonem do ruszenia się do przodu. Jeśli kobyła szła już po kole spokojnie pochwaliła ją i starała się utrzymywać ją w dość żwawym stępie, jeśli przyspieszała do kłusa lub w ogóle do galopu zwalniała klacz głosem, coś typu "hoo hoo" lub "prrrrr", różne stosowała, bo różnie konie reagowały. Jeśli to nadal nic nie dawało, zmniejszała klacz koło, żeby nie wyrabiała, co zmuszało ją do przejścia do niższego chodu :3Anonymous - 2013-12-28, 20:15 Szła spokojnie, z wyuczonym opanowaniem, dopóki nie zauważyła bata w pobliżu swoich kopyt.
W jednej chwili odskoczyła od lonżującej ją dziewczyny. Uszy położyła po sobie, „przysiadając” na tylnych nogach. Ciągnęła lonżę z całą siłą zdrowego pięciolatka. W oczach miała panikę, co chwila można było zobaczyć białka jej dużych oczu. Wiedziała, co się stanie za chwilę, miała doświadczenie. Człowiek zacznie krzyczeć, podniesie bat. Będzie ją bić. Wtedy ona będzie musiała go kopnąć. Przybiegnie inny, złapie ją, ale Księżniczka i tak się wyrwie i odbiegnie. Będą jej szukać, a potem zamkną w boksie.
Na razie tylko szarpała lonżę, czekając na ruch ze strony kobiety. Kantar i lonża trzeszczały niebezpiecznie, grożąc zerwaniem.Nemezys - 2013-12-29, 10:15 - Whooouuuu!- pod wpływem emocji powiedziała to nieco głośniej i energiczniej, niż chciała, żeby zabrzmiało. Nie za bardzo z początku zaczaiła o co chodziło klaczy, jednak wzięła pod uwagę bata. Najwyżej, jak sytuacja będzie tego wymagała, to go wyrzuci. Ile już razy lonżowała konia w sumie bez niczego? Póki co nie używając badyla z frędzelkiem popuszczała jej lonżę, nie zamierzając jej zbytnio zatrzymywać. Gdyby nie przytulone uszy do potylicy, może by zaczęła z nią w jakiś sposób walczyć, bo wzięłaby to po prostu za brak szacunku konia lub nadmierne podniecenie się okazją do pobiegania. Ach ten owies nieraz podchodzi do mózgu .
- Hoo hoo, spokojnie maleńka, spokojnie.- kontynuowała przeciągając samogłoski już spokojniejszym i niższym tonem. W tamtym momencie ciszyła się, że nie założyła jej ogłowia z wędzidłem. Jakby się tak szarpała nie wiadomo jak mogłoby się to skończyć dla jej języka bądź kącików warg.Anonymous - 2013-12-29, 19:51 Nieco nerwowa reakcja opiekunki wystraszyła klacz jeszcze bardziej. Stanęła dęba – nie wysoko, ale jednak. Po chwili wszystkie cztery kopyta miała już na ziemi, ale oddychała niespokojnie, z szeroko rozszerzonymi chrapami. Na szczęście kobieta opuściła bat i uspokoiła się. Jej opanowanie stopniowo przeszło na Breath. Księżniczka spuściła głowę i głośno wypuściła powietrze, komunikując, że nie chce się już kłócić. Na próbę szarpnęła jeszcze raz liną, ale gdy nie poczuła zmniejszenia nacisku, odpuściła. Stała teraz możliwie najdalej od Nem, mierząc ją nieufnym spojrzeniem, by przy ewentualnym gwałtowniejszym ruchu czy ponownej próbie użycia bata zareagować jeszcze gwałtowniej. W razie potrzeby nie zawaha się użyć kopyt.Nemezys - 2013-12-29, 20:05 - Spokojnie maleńka.- powiedziała jakby uspokajała również siebie. Starała się nie ukazywać, że stanięcie dęba nieco ją przestraszyło, na szczęście jedynie na moment. Odetchnęła głębiej po czym zerknęła na lonżę w swoich dłoniach. Nie wiele brakowało, żeby trzymała za samą jej końcówkę. Podeszła krok w jej stronę spuszczając wzrok na jej nogi, opuściła ramiona, żeby nie prowokować klaczy swoją postawą do kolejnego ataku paniki.
- Już dobrze.- uśmiechnęła się do niej mówiąc kojącym tonem.
- Nic się nie stało. Idziemy dalej.- zakręciła kółko końcówką lonży obok siebie, a następnie pozwoliła jej opaść luźno. Zacmokała do tego zachęcająco. To nie będzie chyba krótka lonża. pomyślała marszcząc lekko brwi. Trzeba będzie rozgryźć jej psychikę lub dowiedzieć się o jej przeszłości. Niby nie bała się człowieka, jednak wyraźnie miała do niego ograniczone zaufanie.Sara - 2013-12-29, 21:15 // Sorry, że tu ale nie będziemy bardzo przeszkadzać... chyba.
Niepośpiesznym krokiem zbliżali się do hali. Uwiąz mocno zacisnęła w swoich dłoniach, coby jej się Mood nie wyrwał, dobrze wiedziała ile nosi w sobie energii. Po jakimś czasie znaleźli się w określonym miejscu. Instruktorka skinęła na powitanie obecnej również tu dziewczynie z klaczą. Pogłaskała siwka po smukłej szyi i po raz kolejny zaczęła grzebać w kieszeni, żeby tylko wydobyć bielutką kostkę cukru. Kiedy ją znalazła podstawiła ogierowi pod chrapy, dała czas na spokojne przerzucie i połknięcie po czym cmoknęła doń. Na luźnej lonży prowadziła Winning Mooda dookoła, coby zapoznał się z otoczeniem. Nie miała zielonego pojęcie czy był już tutaj, ale jeśli nie to lepiej żeby zapoznał się z nowym miejscem. Nie będzie się rozpraszał podczas dalszej pracy.