Kate - 2014-04-04, 19:56 Dziewczyna westchnęła, widocznie siwus nie miał zamiaru odpuścić. A już myślała, że taki grzeczny konik z niego. :c Stała przodem do kuca i patrzyła na niego równie pewnie, jak i on.
- Lasimaalaus - pewnym, dość głośnym głosem zwróciła się do wałacha raczej w celu nagany, niż prośby o ogar po prostu. Stawiam, że pewność siebie nie zmalała przy tym u kuca i został on tak, jak stał. Uparty jeden. Kate więc sama już podeszła do Witka chwytając go sprawnie za ogłowie unikając przy tym ewentualnego ugryzienia. Po chwili zbiła z nim kółko trzymając go wciąż tak starając się nie ciągnąć go za wędzidło zbytnio, żeby potem nie miał warg jakoś poranionych, czy coś. O ile już się uspokoił, pochwaliła go, na razie oszczędnie dość i zrobiła jeszcze kilka tych okrążeń, ot. Ze dwa może.Lasimaalaus - 2014-04-04, 21:29 Usłyszawszy swoje jakże szlachetne imię z jej ust, potrząsnął łbem. Teraz brzmiało to hardziej, dziewczyna się trochę spięła. Opuścił więc delikatnie łeb, ale nadal nisko go nie miał. Dał się spokojnie złapać, bo przecież miejsca się nie ruszy... No i jak mieli potem iść to i owszem - nie szedł. :'D
Ale Kate pewnie go jakoś pogoniła, więc w końcu łaskawie musiał za nią ruszyć, biedaczek. No i sobie chodzili, wrażenia to na nim nie zrobiło. Zwiesił trochę łeb i nasłuchiwał uchem w kierunku dziewczyny, no ale ciekawe, co będzie potem.Kate - 2014-04-06, 21:34 Kiedy Witek stracił nagle ochotę na jakiekolwiek poruszanie się, oczywiście nie z własnej woli, bo inaczej pewnie by sobie trochę pobiegał może, Kate pogoniła go trochę batem znów lekko za jego zadkiem nim machając. Jeśli było trzeba powtórzyła tylko tą czynność zachęcając go jeszcze do zrobienia kroku jakimś cmokaniem, czy coś, ot. No więc potem już Lasimaalaus ruszył, czy to po działaniach Kate, czy od tak sobie.
Nieco ją zdziwiło, że siwy podczas tego "spacerku" był taki grzeczny i nie próbował jakoś się buntować. No ale była zaskoczona pozytywnie tym jego zachowaniem, tylko ciekawe, czy nie szykuje jakiejś niespodzianki. Tego już nie przewidzi.
Po tych kilku kółkach Kate poklepała kuca zaraz znów posyłając go w korytarz z tymi samymi przeszkodami, bez żadnych zmian. Jak widać nic się nadzwyczajnego nie stało, być może też nic ciekawego zbytnio dla kuca. ;>Lasimaalaus - 2014-04-08, 22:22 No potem przy niej chodził przyzwoicie, co miał zrobić? Krnąbrny nie był ot tak, a powodu nie miał, by się szarpać będąc prowadzonym. Tylko wcześniej sprawdzał Kate.
Pochodzili tak i został ponownie puszczony w korytarz. Z początku znowu się nakręcił i dość płasko przefrunął nad pierwszą przeszkodą, ale dalej szereg gimnastyczny zrobił już przyzwoicie, wcześniej doprowadzając tempo do ładu i skupiając się na powierzonym mu zadaniu.
Jeśli Kate go nie zwalniała, to rzecz jasna, poleciał na drugie koło, znów całkiem przyzwoicie pokonując korytarz. Z resztą... W ogóle to był niechętny jeśli chodzi o zatrzymywanie się teraz, czy choćby zwolnienie, coby pozwolić dziewczynie na zmianę przeszkód.
Jak się do tego zabierzesz, Kate? <:Kate Meredith - 2014-04-12, 18:45 Weszła prowadząc Americo na lonży. Odpieła mu lonżę i zaczęła go czyścić szczotką. O ile się dał założyła mu czarpak i siodło. Rozejrzała się jeszcze po hali czy na pewno jest okey, i chyba było okey. Kolejnie nałożyła mu jeszcze kaloszki,ochraniacze i ogłowie. A jeśli się nie dał starała się go jeszcze jakoś przekupywać.Anonymous - 2014-04-12, 19:02 ///Sory za offa
Korytarz skokowy służy do puszczania konia aby sam skakał! Tutaj z siodłem nie wolno -_-Kate Meredith - 2014-04-12, 19:07 // jeju, już się zmywamy. Jednak, nie tu, nie tu xD Dzięki za info.Anonymous - 2014-04-12, 20:11 Weszła z Truse, nie czekając na Vanessę ustawiła niskie przeszkody i poklepała ogiera. Ona wie, że gniady jej ufa a ona to odwzajemnia. Miała kiedyś konia niestety rodzice musieli go sprzedać... Trefnisia tak bardzo chcę ujeździć oswoić, już nigdy nie chcę aby ktoś zabrał jej konia! Dlatego tak bardzo zależy jej na arabku. Przeszkody był przylepione do lewej ściany a z prawej ogrodzone. Odpięła lonżę chwyciła za kantar rozpędziła True i puściła na przeszkody.
////True nie zapomnij pkt sobie wpisać za lonżę i KorytarzVanessa Forest - 2014-04-12, 20:17 Pojawiła się zaraz po Camili. Zabrała się ustawianie przeszkód, wszystkie były niskie i niezbyt wymagające. Tor, był średniej długości wystarczający na trening dla Bacarda. Zdjęła, z niego siodło i czaprak które położyła w kącie. Teraz, sprawdzi jego umiejętności w kierunku skoków. Lekko nakierowała go na to gdzie ma skakać i wystarczająco rozpędziła.Anonymous - 2014-04-12, 20:24 Ogier ciekawie rozglądał się po pomieszczeniu. W korytarzu był po raz pierwszy. Przyglądał się jak Camila rozstawia przeszkody. Pociągnięty zaczął biec. Kiedy dziewczyna go puściła wybił się z rytmu. Pierwsze kilka przeszkód pokonał bez zrzutki, ale o następne drągi zahaczał. Ostatni drąg strącił. Spanikował. Stanął niskiego dęba rżąc przenikliwie.Anonymous - 2014-04-12, 20:30 Podbiegłą do niego, biedaczek spłoszył się. Zapięła lonże i wyprowadziła z obiektu sportowego. Weszli na sam jego środek a Camila zaczęła masować go na szyi aby się uspokoił. Nuciła jakąś piosenkę, aby ogier wsłuchał się i odprężył się.PO kilku minutach zmieniła przeszkody na jeszcze niższe i znó puściła ogiera. Tym razem nie powinno być problemów. Mimo to Trefniś robi duże postępy jak na jeden dzień.Anonymous - 2014-04-12, 20:50 Jeszcze raz stanął dęba. Zrobił dwa kroki do tyłu widząc, że Camila do niego biegnie. Pozwolił jej jednak podpiąć lonżę. Na samym środku hali stanął. Jego serce biło jak szalone. Pod dotykiem dziewczyny zaczął się bardzo powoli uspokajać. Przestała. Widział, że jeszcze bardziej obniża drągi. I znów go tam puściła. Tym razem ogier próbował dobrze wyznaczyć miejsce wybicia. Tym razem pokonał korytarz bez problemów. Był jednak trochę zdenerwowany, jednak dotarło do niego, że tym razem nic się nie stało.Anonymous - 2014-04-12, 21:04 Podbiegłą do niego i podała kostkę cukru.
-Świetnie!
I pogłaskała go czule na chrapkach. Podpięła lonże i jeszcze dwa razy puściła ogiera. Potem postanowiła zakończyć jazdę, koniec jak na jeden dzień. Została jeszcze kilka minut by pogawędzić z Vanessą. To dzień pełny wrażeń, znalazła sobie konia i zdobyła jego zaufanie. Pierwsza lonża i trening skokowy wyraźnie skoki mu się spodobały. Niech nie myśli że od razu nakieruje go na skoki, na pewno jeszcze nie teraz. Jeśli ogier chciał jeszcze raz przebiec pozwoliła mu po czym skierowali się do wyjścia. Myśli że pół godziny lonży i pół godziny wystarczy mu jak na pierwszy raz.
Z/t Boksy czy pastwisko?
//Pkt Truflu Za KSAnonymous - 2014-04-12, 21:34 Zastrzygł uszami słysząc pochwałę. Jak on rzadko je słyszał. Ze smakiem schrupał kostkę cukru. Z każdym następnym puszczeniem przez korytarz arab był bardziej pewny siebie. Dał sobie przypiąć lonżę. Był już zmęczony. Poszedł grzecznie za dziewczyną.
zt. //boks//Bacardi - 2014-04-13, 12:48 Kiedy siodło zostało z niego ściągnięte, strzelił sobie baranka. Od tak. Nareszcie był wolny! Kiedy zaprowadzony został na nie dość wysoki tor, obił ogonem o swój bok i ruszył kłusem na pierwszą przeszkodę. Wybił się jednak nieco za wcześnie i zahaczył kopytem o poprzeczkę. Prychnął poirytowany zarzucając łbem. Zaraz jednak przed nim pojawiła się kolejna przeszkoda. Tym razem obił się za późno i strącił poprzeczkę, która zaplątała mu się w nogi. Zaraz jednak pozbył się niechcianego towarzysza i kłusując najechał na resztę przeszkód. Mniej więcej udało mu się zorientować o co w tym chodzi. Nadal jednak trzeba by było nad tym popracować.