Leon - 2016-05-10, 08:27 Jasne najprościej zwalić na kogoś, a uznać siebie za aniołka, takie to żałosne. Jednak czego się można spodziewać, po kobietach? Mało jakie go zachwycały, mało które uważał za wartościowe, godne czegokolwiek. Zresztą cała jego grupa, była siebie warta, jedno "lepsze", od drugiego. Po rozłożeniu własnego namiotu i ogarnięciu miejsca, rozejrzał się wokoło. Zauważył kobietę, walczącą, z własnym namiotem, ah te kobiety..
-Pomóc? - rzekł do niej, pojawiają się nie wiadomo skąd, niczym cień. Oh Nadya, nie wiem co gorsze, towarzystwo chłopaka, czy brak namiotu.Diego Montana - 2016-05-10, 08:33 Najwyżej Diego go przygarnie, pod warunkiem, że nie chrapię Inaczej skazany, na spanie pod niebem, albo będzie walczył, do usranej. Diego miał drinka, wolał coś mocniejszego, ale nie coś, co go od razu kopnie.
-Ja bym się nie pojawił? - to prawie jakby, w cuda wierzył Na pewno konie, by się ucieszyły, z możliwości popluskania się, w wodzie. Oni sami również, nieco mogą popływać, kto im w końcu zabroni? Jezioro, to nie rzeczka, bywa bardziej bezpieczna, niż takie coś.Naomi Eaton - 2016-05-10, 09:04 Teren
Podobnie jak Sergei, od czasu do czasu spoglądała przez ramię kontrolując, jak wygląda sytuacja w przypadku Franczeski. Sama całkiem dobrze się bawiła, pozwalając Szerkerowi wyciągać nogi w biegu. Niemniej zastosowała się do poleceń prowadzącego ich Rusa, na jego komendę przechodząc do kłusa. Od razu zaczęła anglezować, wyciszając przy tym ogiera po biegu subtelnymi półparadami, aż do uzyskania zadowalającego, spacerowego tempa. Wówczas pogłaskała go po szyi, niebawem przechodząc do stępa. W międzyczasie obejrzała się na towarzyszącą im nastolatkę, upewniając się, że wszystko u niej w porządku po tej galopadzie - choć powinno tak być, dzieciaki zwykle czerpały z tego największą frajdę.
* * *
Jezioro
Po wielogodzinnej przeprawie w siodle, dotarła ze swoją grupą na miejsce. Zatrzymała Szerkera, po czym zsunęła się z jego grzbietu. W podzięce za udany, a przede wszystkim bezpieczny i przyjemny teren, pomiziała go po szyi, a następnie zajęła się rozsiodływaniem gniadego. Kolejno puściła go na padok, gdzie mógł należycie odpocząć - wytarzać się, napoić i najeść. Przez chwilę obserwowała konia, jak wchodzi w grupę, po czym zajęła się sobą. W przeciwieństwie do wielu innych kobiet, które udało jej się zaobserwować w międzyczasie, nie miała żadnego problemu z rozstawieniem namiotu. Ustawiła go między innymi, nie stroniąc od towarzystwa ludzi, z którymi liczyła się zintegrować. Przynajmniej z tą częścią, która wydała jej się godna zainteresowania w trakcie terenu, bo istniały też osoby, które zawiodły ją sposobem, w jaki traktowały swoje konie. Wszakże pewnych rzeczy nie dało się przeoczyć.
Uporawszy się z namiotem i umieściwszy w nim swoje rzeczy, w środku przebrała się w wygodniejsze ciuchy - dopasowane, jeansowe rurki, czarną podkoszulkę, na którą narzuciła rozpinaną, czarną bluzę oraz trampki, z którymi nie rozstawała się przy okazji takich spotkań. Na nowo uczesała włosy, wiążąc je w staranny kucyk, chociaż znając życie - kilka niesfornych kosmyków zapewne miało niebawem wyjść i zacząć jej przeszkadzać.
Póki co udała się do rozpalającego się ogniska, w ręku niosąc puszkę piwa, które lubiła niemniej niż tłumnie zgromadzeni panowie . Zajęła miejsce na prowizorycznej ławeczce, skąd rozejrzała się za jakąś znajomą osóbką, ewentualnie za kimś, kto jeszcze nie miał towarzystwa.
Jestem zagubiona w akcji, ale jakby miał ktoś ochotę popisać, niech podbija c:Francesca - 2016-05-10, 09:39 Teren
Na szczęście koń, na prawdę był wyrozumiały, dzięki temu udawało jej się dożyć, do końca rajdu. Miała jedynie nadzieje, że gdyby jednak go poprosiła, to by zwolnił, wolała nie zabić ich, gdzieś na drzewie. Już wystarczy, że jeden na nim zawisł. Przez mocne tempo które koń, utrzymywał, kobieta miała chwilę zawahania. Jednak zdała się na niego i jego możliwości, intuicję. Były tu też wyścigowce, więc chyba, gdyby chciał, to nawet do końca, nie dałby rady. Głównie trzymała się Naomi, słuchała rad Serga, w końcu bardziej doświadczeni, to trzeba im ufać. Kiedy mieli przejść, do kłusa kobieta siadła mocniej w siodło, hamując wałacha dosiadem i lekkim, ściągnięciem wodzy. Przeszła, do angelzowania w siodle, oczywiście po zwolnieniu do kłusa. Utrzymywała, podobne tempo co Naomi, trzymała się jej, zaraz tuż obok, lub lekko za. Pogłaskała/poklepała ogiera, dziękując mu również słownie, za do, że im tak dobrze szło <3 Krótko później, poprzedzając półparadami, poprosiła wałcha, o zwolnienie do stępa.
~~~~~
Jezioro
Dziewczynę dupa nieco bolała, od tego ciągłego siedzenia, w siodle. Jednak właśnie rajd, dobiegł końca, dojechali do jeziora, czyli ich głównego, celu podróży. Postawiła kasztana, w bezpiecznym miejscu, gdzie go rozsiodłała, ogłowie zamieniła, na wzięty kantar. Jeszcze raz, podziękowała mu, za pracę oraz trud, głaskanie oraz zdrowa marchewka. Potem, zaprowadziła go na padok, był tam bezpieczny, a ona z uśmiechem obserwowała jego poczynania. Dopiero po chwili, wracając, do swojej grupy. Dziewczyna rozłożyła swój namiot, przebrała się, w wygodniejsze ciuchy.
-Przepraszam, jest pani instruktorką, prawda? - odezwała się, do Naomi. Mając nadzieję, na krótką rozmowę, a może nieco dłuższą? Kto wie.Naomi Eaton - 2016-05-10, 10:31 Bycie instruktorem miało jeden zasadniczy minus - ciążyło nad nim poczucie odpowiedzialności, nie tylko pod kątem bezpieczeństwa, ale również dawania dobrego przykładu swoim uczniom, nie tylko tym właściwym, ale również potencjalnym. Naomi nie potrafiła tego oddzielić i nawet po godzinach pracy czuła się zobowiązana do sprawowania opieki nad młodszymi, co wydawało się być nawet rozsądne w tych okolicznościach, gdzie towarzystwo najwyraźniej zamierzało się nie oszczędzać. Niemniej, jak każdy dorosły, miała chęć skorzystać z tego rajdu i zresetować się, nie patrząc na konsekwencje, które niósł ze sobą wypity alkohol. Na samą myśl, że jutrzejszy poranek będzie prawdziwą nocą żywych trupów, uśmiechnęła się sama do siebie, biorąc do ust kolejny łyk piwa.
W pewnym momencie podeszła do niej Fransesca, co przynajmniej na ten moment przekreśliło komfort Naomi, choć nie dała niczego po sobie poznać. Wszakże lubiła ludzi, wszystkich - młodych, rówieśników i starszych. Nie miała nic przeciw samej rozmowie, ale nic nie mogło zmienić tego, że poczuła się zwyczajnie głupio, siedząc i żłopiąc piwo przy nastolatce. Co prawda dzieciaki w jej wieku robiły o stokroć gorsze rzeczy, ale to wcale nie pomagało blondynce w zignorowaniu tego faktu. Dlatego też dyskretnie odstawiła piwo, obracając twarz ku Franczesce z delikatnym uśmiechem.
- Zgadza się - odparła, dochodząc do wniosku, że jest chyba najbardziej rozpoznawalnym instruktorem Orchardu, chociaż skóra Sary też nie była wolna od tatuaży. Naraz posłała nastolatce zainteresowane spojrzenie, zastanawiając się, czy miała związane z tym inne pytania.Drew Pascail - 2016-05-10, 10:48 A ja sobie wypraszam drewno!
- Mogłaś zwrócić uwagę w pewnym momencie na trasie, że dwa angliki zaczęły się ze sobą ścigać. - zwrócił się do Caroline. - No więc ja jechałem na jednym z nich, na Soul Eaterze. - dodał, celowo wymieniając imię konia. W końcu kobieta mieszkała dłużej w Eastbourne i pewnie dużo czasu spędzała w stajni, więc może zna Soula, a Drew chętnie dowie się o nim czegoś więcej. Nie ma to jak pojechać na rajd na nieznanym koniu, ale że był tutaj całkiem nowy innej opcji nie było. Prawdę mówiąc ten nieplanowany wyścig był niezapomniany i chociaż wywołał niezłe zamieszanie na trasie, jak i w grupie Pascail'a, emocje były niezapomniane.
- A ty? - spytał, na chwilę oglądając się w stronę zagrody dla koni, by od razu móc zlokalizować się i przyjrzeć wierzchowcowi, na którym przyjechała tutaj kolorowowłosa.Brian - 2016-05-10, 11:21 Normalnie chyba nie chrapie, ale po wypiciu dużej dawki alkoholu kto to wie. On też miał mocną głowę i mógł dużo wypić, ale nie chciał żeby tak od razu zaczęło mu szumieć w głowie, bo jeszcze przegapi całą zabawę.
- No własnie zdziwiłbym się, gdyby ciebie tu nie było, zwłaszcza, że kiedyś gadaliśmy o tym, żeby pojechać na teren. - odpowiedział. Więc teraz mogą zrealizować swoje zauważania: kąpiel z końmi + alkoholowa impreza. Brian na pewno by sobie czegoś takiego nie odmówił.Nadya - 2016-05-10, 11:52 Pół godziny (nie no żart, trochę mniej) później namiot Nadyi nadal nie chce stać. Wolę nie wiedzieć o czym to świadczy. Zaczynała wszystko od początku, ale donikąd to nie prowadziło i jej namiot wyglądał raczej jak legowisko kogoś bezdomnego. Zaraz szlag ją trafi, a przecież ani nie miała dotąd okazji się napić (procentów), ani coś zjeść i dalej tkwiła w stroju jeździeckim na rajd. Pochłonięta swym zajęciem zauważyła Leona dopiero gdy się odezwał i prawie podskoczyła zaskoczona. Wyprostowała się, spojrzała na chłopaka i w pierwszej chwili chciała mu złamać nos, za to, że ją zaskoczył. Ale, ale, niby miała się integrować tak?
- Chcesz żebym dostała zawału? - syknęła. Żadnych cześć, miło mi - to takie nudy. Gdyby jej cera wykazywała skłonności do rumieńców, Bravo byłaby czerwona jak burak. Zrobiło jej się głupio, że przywitała go w tak niemiły sposób, a on zaoferował jej pomoc. Jeszcze głupiej byłoby jej ją przyjąć, ale jeśli nie chciała spać pod gołym niebem chyba nie miała wyjścia.
- Tak, jeśli możesz, proszę. - zdobyła się spokojny ton, któremu jednak brakowało do życzliwości.Anais - 2016-05-10, 12:49 Ciemnowłosa już nabrała powietrza do ust i pochylając się nieznacznie, przygotowała się do dłuższej wypowiedzi w kwestii Wayforda, jednak w momencie zrezygnowała. Zacisnęła usta w cienką linię i odchrząknęła cicho, kiedy blondynka popatrzyła się w ich stronę w taki sposób. Wolała nie kontynuować tematu, w obawie przed konfliktem. Bez słowa zabrała się za bardziej zorganizowaną pracę, tylko zerkając po twarzach przyjaciółek i chłopaków, raz na jakiś czas pokuszając się o nieznaczny uśmiech. Kiedy Jessie wdała się z krótką rozmowę z Tonym, Anais przyjrzała się im uważniej, chwilę potem przenosząc strapiony wzrok na Hayley. Widziała jej niezadowolenie, lecz czuła się przytłoczona gęstniejącą atmosferą i nawet przez moment nie pomyślała o tym, by jakoś załagodzić sytuację. Pokornie pomogła w poskładaniu namiotu, a kiedy był on już gotowy, dziewczyna spojrzała na ich wspólne dzieło, lekko przekręcając głowę. W chwilę późnej, odwróciła się w stronę Jess, bowiem usłyszała z jej ust obelgę kierowaną wprost w osobę Tonego. Nie skomentowała tego w żaden sposób. Milczenie czasem było najlepszym wyjściem, więc Anais zwyczajnie milczała, co zapewniało jej większy komfort - nie musiała przejmować się tym, że zaraz ktoś będzie miał do niej żal, o to co powiedziała. Mimowolnie przysłuchiwała się dziewczętom, a upewniwszy się, że Hayley się uspokoiła i nieco rozluźniła, na twarzy brunetki momentalnie pojawił się delikatny uśmiech.
-Nie mówmy o tym więcej, zajmijmy się czymś... przyjemniejszym.- zaproponowała łagodnym tonem, kusząc się o kolejny, subtelny uśmiech. Podparła się jedną ręką, powoli przygotowując do wstania, bowiem miała w planie zajrzeć do stajennego vana, licząc na to, że znajdzie tam coś fajnego i przydatnego.
-Pójdę do tego stajennego samochodu, chcecie z niego coś konkretnego?- spytała, będąc gotową do zapamiętania każdego życzenia.Anonymous - 2016-05-10, 13:11 Potwierdził przypuszczenia Aaren krótkim pomrukiem, nie mając ochoty bardziej się rozwijać w temacie Jess. Objęty za szyję, zmrużył oczy i odchylił głowę do tyłu, opierając jej tył o ramię brunetki. Nie potrzebował takich zapewnień z jej strony, w końcu nijak zdanie innych nie wpłynęło na jego samoocenę. Czuł się tylko rozgoryczony, nic więcej.
- Nie mam ochoty im niczego udowadniać - mruknął w odpowiedzi, choć lekko mijał się z prawdą. Chętnie by "porozmawiał" z jedną i drugą na osobności, ale naprawdę nie skończyłoby się to dobrze. Nie mógł sobie ufać w tej kwestii. Dlatego też przygryzł delikatnie wargę, unosząc z powrotem powieki. - Ja bym się raczej spodziewał powtórki na ognisku - odparł, biorąc od Aaren butelkę piwa, nawet którego smak został mu chwilowo obrzydzony. Nic nie mógł poradzić na agresję, która w nim zakiełkowała i nie znalazłszy ujścia, kłębiła się w ciele. Niby wyglądał na spokojnego, ale rzeczywistość była zgoła inna, więc zaraz wziął kilka łyków, jeden po drugim.Aaren Wayford - 2016-05-10, 13:26 - Po prostu nie myśl o tym.- rzuciła zanim jeszcze zdecydowała się sięgnąć po piwo, które zaczęła otwierać przy pomocy zapalniczki lub drugiego piwa.
- Podejrzewasz, że nie dadzą Ci spokoju ?- zmarszczyła brwi sama czując powoli kiełkujące w niej negatywne emocje. Podobnie jak Tony, gotowa była porozmawiać z tymi niedowiarkami w cztery oczy, nie tylko po to aby wyjaśnić im kwestię orientacji bruneta, ale też skutecznie nalegając by dały mu spokój.
- Ignoruj je po prostu i będzie dobrze.- podchodząc ponownie do mężczyzny, upiła łyk piwa jednocześnie przez chwilę ogrzewając swoje dłonie aby po chwili dotknąć nimi ramion Wayforda, które zaczęła z wyczuciem masować, chcąc pomóc mu się rozluźnić.
- Zaraz mi się upijesz. - upomniała go kosmykami rozpuszczonych kruczoczarnych włosów muskając jego szyję. - Nie bierz tego do siebie, co Cię interesuje opinia jakichś wariatek.- mruczała mu przyjemnym głosem nad uchem, chcąc uspokoić i wyciszyć mężczyznę.Zetterholm - 2016-05-10, 13:27 Zetka się nieco zmęczył, skoro przejechali taki kawał. Był sprinterem, a nie długodystansowcem, ale spokojnie dał radę wyciągając z siebie ile mógł. Kiedy dotarli nad jezioro i Nadya go rozsiodłała, ruszył przed siebie kłusem do poidła i napił się orzeźwiającej wody. Nareszcie.Francesca - 2016-05-10, 13:32 Nie którzy, byli na tyle dorośli, że raczej nie potrzebowali niańki. Fran nie była, co prawda pełnoletnia, ale potrafiła sama, sobie poradzić. Tu się mieli odprężać, a nie stresować dodatkowo, nie wiadomo czym dokładnie. W sumie, tylko 2 juniorów tu było, więc też sporo ich, na głowie nie miała. Kusiło jej powiedzenie: nie przeszkadzaj sobie. Jednak chyba, nie do końca jej wypadało, więc postanowiła, to po prostu przemilczeć.
-Chciałam się spytać, czy też pomaga pani w wyborze przyszłego wierzchowca juniorą? Lub ewentualnie, pomaga sprawdzić, co i jak? - miała pewnego konia na oku, jednak bała się, że będzie widziała, tylko same pozytywy, co może jej przyćmić prawdę, o koniu.Monroe - 2016-05-10, 13:36 Na szczęście wystarczyło jedno, piorunujące spojrzenie, by Alain pomógł w rozkładaniu namiotu, toteż Monroe natychmiast rozpogodziła się, chwytając w dłonie piwo, które jej podał. Zaciągając się od czasu do czasu nikotynowym dymem, całkowicie rozluźniała każdą partię swojego ciała, czując jak błogie odprężenie spływa na nią całkowicie. Widząc wszak, że nie jest mu do niczego potrzebna, zasiadła po turecku obok, lekko garbiąc przy tym plecy i opierając dłonie o kolana.
- Dobrze ci idzie, mistrzu – rzuciła całkiem rozbawiona, by przerwać zaległą pomiędzy nimi chwilową ciszę. Przez cały ten czas przypatrywała się Alainowi z enigmatycznym półuśmiechem, wzrokiem dwukolorowych tęczówek błądząc po skupionej twarzy Francuza. W tej chwili było jej bezwarunkowo dobrze i mogłaby tak trwać naprawdę całą wieczność, ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Mężczyzna wszak uporał się z rozłożeniem namiotu dość szybko, na co blondynka westchnęła ciężko, podnosząc obolały tyłek z ziemi. Przyszła kolej na jej działkę, toteż dość szybko rozłożyła karimaty i śpiwory całość wieńcząc krótkim uśmiechem.
- Mamy komnatę z widokiem na konie – zauważyła, wciąż zachwycona doborem miejsca i podeszła do jeziorka, w którym zwilżyła ręce, a także przemyła twarz. Po chwili jednak weszła do środka i nie przejmując się zupełnie obecnością Alaina zmieniła najpierw spodnie z bryczesów na wygodne, opinające jeansy, a później bluzkę. Na wierzch założyła jeszcze bluzę, doskonale wiedząc, że za chwilę zrobi się całkiem chłodno.
- Idziemy do reszty czy siedzimy jeszcze chwilę tutaj?Leon - 2016-05-10, 13:38 Biedaczka, wszystko sprzeciwiało się ku niej, to prawie jak, w przypadku chłopaka. Ja tam nie wiem, o czym to świadczy, że nie chce stać Kiedy kobieta, podskoczyła, nikle się uśmiechnął pod nosem. Gdyby mu przywaliła, pewnie, by jej oddał, to już, w ogóle, wyniknąłby skandal światowy, co najmniej.
-Może. - odparł, pokazując jej dwa rzędy białych ząbków, w uśmiechu. Jeśli nie chciała spać, pod gołym niebem, to niech nie podskakuje Przewrócił oczami, na słowa kobiety, czy wszystkie, w promieniu kilometra, miały okres czy co. Nim się kobieta, obejrzała rurka do rurki, tu materiał, tam materiał, a namiot po chwili stał.