To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Diego Montana - 2014-04-25, 19:24

-Też na to liczę. Odparł, w sumie siedzenie w knajpie nie było czymś co i jemu przypadało do gustu. Słuchał opowieści kobiety z zaciekawieniem o swoim koniu. -To fantastycznie, mam nadzieję że uda ci się go wychować. Oparł dopijając swoje piwo, gdy dostał esemesa. Przeprosił ją skinieniem głowy by zajrzeć do komórki. Po odpisaniu wrócił do rozmówcy. -W sumie siedzenie tu nie jest przyjemne, może masz ochotę na kakao i ciastka? Bo muszę i tak iść do domu w pilnej sprawię to cię zapraszam. Oczywiście nie było to nic zobowiązującego, mogła pójść a mogli się umówić na kolejny termin jeśli miała by ochotę.
Vanessa Forest - 2014-04-26, 09:58

Dopiła swój kufel. Jej też się tu za bardzo nie podobało, ale przynajmniej było tanie piwo. Sama wyciągnęła swojego Iphone i sprawdziła godzinę. Trochę już czasu minęło, pewnie będzie musiała się zbierać.
- Muszę już iść, przepraszam. Może innym razem - przeprosiła go. Wstała z krzesła, rozprostowała nieco zastałe kości. Wyciągnęła z torebki odpowiednią kwotę i zapłaciła za piwo.
- To cześć - powiedziała do mężczyzny i wyszła z lokalu.
z/t

Diego Montana - 2014-04-26, 16:08

-Do usłyszenia. Odparł po czym sam zapłacił i wybył.

z.t

Anne Howard - 2014-05-02, 19:15

Po raz kolejny tutaj zawędrowała. Być może dlatego, że chciała się upić w samotności i żeby ktoś ją później całkiem nieprzytomną zawiózł do domu. Nie, dzisiaj nie mogło się tak skończyć. Sapnęła cicho, kiedy już schody zostały pokonane. Weszła do lokalu, gdzie zaraz do jej uszu dobiegł dźwięk brzdąkania na gitarze. Tak więc poprosiła o jakiegoś jedynego kolorowego drinka, którego można by tutaj dostać i przysiadła sobie przy jakimś wolnym miejscu, co z resztą było prawie nie możliwe. Panował dzisiaj tu niesamowity tłok, co dziewczynę mocno zdziwiło.
Rene - 2014-05-02, 19:24

Różowo włosa istota. Miał ochotę poznać jakąś istotę w tym właśnie stylu, a w głowie udupiło mu się, że właśnie tutaj mógł takową znaleźć.
Żartuję. Nawet mi się to zdarza.
Dziw, że wpuścili go do pub'u. Miał zarzucony na głowę kaptur swojej szarej bluzy, która przykryta była skórzaną, motocyklową bluzą. I luźne, szare dresy, naciągnięte na chuderlawe dupsko. I "airmaxy", bo nawet on w tej swojej śmiesznej starości starał się czasem poczuć jak jakaś durna gimbaza (bez urazy oczywiście dla ludzi chodzących do gimbazjum, ja ten okres mam już za sobą). Otarł nos, upewniając się tym samym, czy aby na pewno nie pozostał na nim ślad po koksie, by po chwili rozejrzeć się odrobinę nieprzytomnym wzrokiem po lokalu. Faktycznie, sporo było tutaj ludzi, ale to nie było teraz dla niego istotne. Pewnym krokiem ruszył powoli w stronę baru, by tak usadowić to swoje ubrane w dresy dupsko właśnie tuż obok różowo-włosej dziewczyny. Mieszanie ćpańska z alkoholem nigdy nie było zbyt mądre, ale on sam też do najmądrzejszych nie należał... zamówił więc piwo.

Anne Howard - 2014-05-02, 19:30

Przyglądała się strasznie intensywnie zawartości swojej szklanki, kiedy drzwi do lokalu trzasnęły głucho, wyrywając kilka osób z widocznego narkotykowego otępienia. Dziewczyna jeszcze nie była tak mocno porąbana, żeby brać. Nigdy tego nie spróbowała i pewnie nigdy to się nie zdarzy. Chyba że naprawdę coś niepokojąco złego stanie się w jej życiu, że będzie chciała o tym natychmiast zapomnieć.
Kątem oka przez chwilę skupiła swój wzrok na nowym przybyszu. Nie skomentowała tego, że przysiadł się obok niej przy barze. Jak już wiadomo, nie chciała nigdy skupiać na sobie powszechnej uwagi całego ludu, więc nie odezwała się ani słowem. Cóż, pewnie kultura kazałaby się chociaż grzecznie przywitać, ale ona nie przejmowała się tym. Zakaszlała cicho, dopijając resztę drinka.

Rene - 2014-05-02, 19:37

Zabawne, że ta wyróżniająca się z tłumu istota wcale tego nie lubiła. Napił się sporego łyku piwa, by pozwolić niemalże eksplodować kubkom smakowym z podniecenia. O kurwa, pomyślał jakże ambitnie i dosadnie, ale to piwo jest kurewsko dobre. Szkoda, że nie siedział jej w głowie, bo powiedziałby jej, że high wcale nie polega na zapominaniu. Polega na tym, że masz po prostu wywalone na problemy, które Cię otaczają, tylko po to, żeby na zjeździe było tylko gorzej.
Wziął głęboki wdech i kątem oka zerknął ponownie na Anne. Miała w sobie coś takiego, co nie pozwalało odciągnąć od niej wzroku na zbyt długo. A kolorowy drink w jej smukłych dłoniach też dodawał jej uroku. I on to widział.
Szybkim ruchem ręki zsunął z głowy kaptur, by ponownie zerknąć w jej stronę. Jesteś brana pod uwagę, nie spierdol tego. Liczył na to, że dziewczę zdenerwuje się i każe mu się odjebać. Poważnie.

Anne Howard - 2014-05-02, 20:07

O widzisz. Pozory mylą i właśnie się o tym przekonałeś. Cóż, dziewczyna nie chce zanieczyszczać swojego organizmu jakimiś toksynami nieznanego pochodenia. Nie mogła zaprzeczyć jednak tego, że koledzy nie namawiali różowowłosej do spróbowania czegoś mocniejszego niż samo piwo. Jednak zawsze w takich sytuacjach starała się myśleć na trzeźwo. Westchnęła głęboko, z głośnym stuknięciem odstawiając już pustą szklaneczkę na blat. Skinęła głową, prosząc zachrypniętym głosem o jeszcze jedną porcję magicznego napoju.
Zauważyła po dłuższej chwili, że przybysz najwidoczniej się na nią lampi, że się tak wyrażę. Nie miała bluzki z ogromnym dekoltem, więc nie zrozumiała, w czym rzecz. Faceci przeważnie lecą na puste lale z dużym biustem.
- Co się tak gapisz?- warknęła, dość nieprzyjemnym akcentem zaczynając ich rozmowę. Niby nie była zła z tego powodu, ale kobieca natura Ann nie pozostawała uśpiona.

Rene - 2014-05-03, 19:08

/Sry, musiałem wczoraj zniknąć.

Zamrugał gwałtownie ślipiami, wybudzony jakby z letargu związanego z gapieniem się na tę istotę. Miała rację, nie warto się truć, jeżeli się nie ma takiej potrzeby. On doskonale o tym wiedział, a aktualnie miał swoistego rodzaju początek zjazdu - czuł, jak zimno opiewa dotychczas rozgrzane ciało, a prawa strona szczęki nieprzyjemnie drętwieje. W ustach powoli robiło mu się sucho, przez co zaraz sięgnął po złocisty napój, którym ugasił suszę w gardle.
- Masz rację, trochę to nieuprzejme. - skwitował jedynie jej ton, by zaraz uśmiechnąć się niepewnie kątem ust.

Anne Howard - 2014-05-03, 19:18

/Spoko c: /

Nie odpowiedziała mu tak od razu. Poczekała, aż przymulony barman poda jej kolejnego drinka. Upiła pierwszy łyk, spoglądając otwarcie na chłopaka. Teraz ona niemal bezwstydnie oceniała wygląd jego twarzy, nie dbając o zbytnie zachowanie pozorów czy kultury. Jeśli on się gapił, to ona też musi się mu zrewanżować przecież. Dziewczynie pod pewnym względem nawet to schlebiało, że ktoś się patrzy na nią jak na święty obrazek.
- Nie ma za co- powiedziała, odganiając w powietrzu niewidzialną muchę. Postukała paznokciami w szkło, a metaliczny odgłos strasznie zaczął działać jej na nerwy, więc zaprzestała tej czynności.
- Anne jestem- przedstawiła się, bo tak chyba wypadało zrobić. Przeczesała wolną dłonią swoje różowe włosy, odwracając się bardziej w jego kierunku.

Rene - 2014-05-03, 19:44

Złapałby ją w pasie i przysunął jeszcze bliżej siebie, ale powolny proces trzeźwienia sprawił, że powoli przypominał sobie o czymś takim, jak moralność. Uśmiechnął się nieco szerzej, kiedy przedstawiła się, przez moment zamyślając się nad gestem, który poczyniła. Przeczesała dłonią włosy, co, swoją drogą, zrobiła bardzo ponętnie.
- Rene. Miło mi, Anne. - odpowiedział, jak na człowieczka z dobrego domu pochodzącego, z doprawdy poważną miną i ogromną kulturą osobistą, która wylewała się w chwili obecnej z niego jak z pieprzonej czary wypełnionej po brzegi gorzkim żalem. Były pewne przyzwyczajenia powynoszone z pewnych miejsc, których nie potrafił się wyzbyć. Z resztą, nie tylko on, bo większość ludzi. I choć kultura nie była mu obca, strasznie nie lubił jej stosować - było to dla niego sztuczne i paradoksalne, tak piękne damy powinno się witać nie z usztywnionym moralnością kręgosłupem, tylko na luzie. Żeby i one nie poczuły się spięte.
Ale cóż poradzić na stare przyzwyczajenia? Mówili mu, że starego konia niczego nie nauczysz. On natomiast z chęcią stwierdziłby, że również niczego nie oduczysz.
- Lubisz przesiadywać tu sama?

Anne Howard - 2014-05-03, 20:11

Pokiwała głową, jakby z wahaniem, kiedy usłyszała jego imię. Kto w tych czasach postrzega kulturę jako coś wartego powszechnej uwagi? Nie mówiąc już o niej w takich miejscach jak to, gdzie jest ona używana rzadziej niż deszcz spadnie na pustyni. W sumie z moich życiowych sytuacji nie mogę powiedzieć wiele, ale roi się niestety też dużo chamstwa. Taaa... Swoich przyzwyczajeń raczej nigdy nikt nie zmieni. Zazwyczaj różowa była otwarta na przyjacielskie kontakty z ludźmi, więc rzadko kiedy była spięta w jakiejkolwiek sytuacji.
- Owszem... Zazwyczaj przychodzę tu po pracy, żeby odreagować wszystkie stresy- odpowiedziała, pijąc przy okazji swojego drinka. Nagle jakieś złote kropeczki zaczęły latać jej przed oczami. Czyżby tak szybko się upiła? Objaw jednak zaraz ustąpił, co Anne bardzo zadowoliło.

Rene - 2014-05-03, 20:17

Złote kropeczki? Cholera, user aż uniósł brew w geście zdziwienia, kiedy to przeczytał, ale akurat jego reakcja jest w tej sytuacji najmniej ważna. Jeśli natomiast chodzi o kulturę, cóż, on z reguły przełamywał wszechobecne chamstwo, chociaż sam słynął z tego, że w towarzystwie potrafił poprawić sobie gacie w dość mało subtelny sposób. Należy jednak rozróżniać dobre wychowanie od wychowania ulicy, które towarzyszyło mu chyba nawet dłużej właśnie od tego dobrego wychowania bogatych rodziców.
Pan psycholog uniósł powoli pięść ku twarzy, by zakasłać krótko, zasłaniając przy tym usta. Był wykończony, nie pamiętał, kiedy ostatnio spał, w krwi wciąż krążyło jakieś pobudzające go świństwo i, bynajmniej, nie była to kofeina. Drżącą dłonią sięgnął do kieszeni luźnych dresów, by wyciągnąć zeń paczkę papierosów.
- Przeszkadzać Ci będzie, jeśli zapalę? - spytał, powoli pakując już peta do ust, by zaraz spojrzeć na nią w oczekiwaniu na odpowiedź.

Anne Howard - 2014-05-03, 20:24

Nieco dyskretnym wzrokiem spojrzała na niego. Gdyby nie była już odrobinę przymulona, stwierdziłaby z całą ochotą, że coś brał. Jednak jej mózg już nie pracował tak dobrze jak kilka godzin temu.
- Nie, pal sobie do woli- powiedziała, sama nabierając ochoty na fajkę. Niby nic, a tak uszczęśliwia człowieka po ciężkim dniu pracy. Czy to nie dziwnie? Dziewczyna zaczynała nabierać przekonania, że jak najszybciej musi skończyć z tym szkodliwym nałogiem. Chorowała na tym sama, jak i chorowały jej finanse. Kiedy usłyszała przeciągły gwizd wydobywający się z środka sali, momentalnie odwróciła głowę, by sprawdzić, kto był taki mądry wydobyć z siebie taki dźwięk. Jakiś już dobrze nachlany chłopak patrzył prosto na nią, ale nie zrobiło to na Ann wielkiego wrażenia.
- Palant- mruknęła, odwracając głowę w kierunku baru.

Rene - 2014-05-03, 20:35

Stwierdziłaby, że coś brał? Oj wątpię, że jeżeli sama niczego nigdy nie brała, była w stanie poznać po kimś, kto brał. Ale nie ważne. Wysunął z paczki jednego papierosa w stronę dziewczyny.
- Chcesz? - zawsze był taki, że jak miał, to dawał. A to, że miał zawsze, bo był jednym z tych rozpieprzonych dzieciaków posiadających wszystko, było inną kwestią. Aż dziw, że go ten chajs nie zepsuł do szpiku kości, tak, jak było z resztą jego znajomych.
Słysząc gwizd, momentalnie spojrzał w stronę napierdolonego samca, który wzrokiem co najmniej zwierzęcym pochłaniał jego rozmówczynię. Nie podobało mu się takie traktowanie damy, z którą postanowił spędzić dzisiejszy wieczór, więc postanowił z tym zrobić porządek.
- Przepraszam na momencik. - dopił jeszcze browar, by zaraz zarzucić kaptur na głowę, łapska wsadzić do dresowych kieszeni i wolnym krokiem ruszyć właśnie w stronę owego samca, z zamiarem zrobienia z nim porządku.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group