To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Anonymous - 2014-07-06, 14:48

Nie była raczej typem psa który gryzł bez powodu, raczej w obronie własnej lub właściciela. Spojrzała na An kiedy puknęła ją w nos, machnęła rudawym ogonem gdy podpięła jej smycz. Ruszyła za dziewczyną do domu, po drodzę gdzieś za plażą zostawiając pamiątkę.

z.t

Samanta - 2014-07-11, 16:50

Przyszła z gniadoszem na plażę. Dawno tutaj nie była. Po raz pierwszy przywiało ją tutaj kiedy przyjechała do Orchard. Później jakoś nie było czasu aby odwiedzić to wspaniałe miejsce. Spojrzała na Huntera, którego próbowała trzymać tak, aby szedł tuż obok niej. Nie miał zwalniać, czy też przyspieszać.
Pospacerowała tak z nim po miękkim piasku, aż wkrótce zatrzymała go i wymownie na niego spojrzała. Musiała mu podciągną popręg. W innym wypadku będzie musiała sobie odpuścić jazdę na gniadoszu.
- Ładnie tu co?
Zagadnęła i spróbowała zapiąć popręg. Nie jakoś mocno. Kilka dziurek.

Anonymous - 2014-07-11, 18:56

Przyszedł tu raczej hamowany przez Samantę, gdyż uważał, że tę całą drogę szybciej by było przebyć w kłusie, a jeszcze lepiej w galopie. Gdy dotarli na plażę, ogier wyraźnie zwolnił. Powodem było nagle pojawienie się szumu i dziwne powietrze. Lion nigdy nie był na plaży i nie miał jakiejkolwiek styczności z słoną wodą. Nozdrza miał rozszerzone i uszy postawione. Bacznie obserwował wszystko wokoło. Gdy usłyszał kobiecy głos, skupił swoją ulotną uwagę na Czerwonej. Miała bardzo miły ton głosu i zdążył już ją trochę polubić. Widząc jednak, że przymierza się do popręgu, położył uszy płasko na czaszce i tupnął przednią nogą, robiąc niepodkutym kopytem całkiem spory dołek w piasku. Nabrał znaczną ilość powietrza w płuca, aby uniemożliwić maksymalne podpięcie nielubianego urządzenia. Nie było to jednak konieczne, gdyż został on podpięty luźno. Uspokojony takim obrotem sprawy, spuścił lekko łeb, ale nadal nerwowo machał ogonem. W sumie to zniósł to całkiem mężnie... Obyło się bez gryzienia i kopania... Było nieźle.
Samanta - 2014-07-11, 19:33

Do kłusa mogliby przejść, a nawet do galopu, gdyby ogier nie był tak negatywnie nastawiony do popręgu. Coś za coś.
Doskonale widziała reakcje British Liona na podpinanie popręgu. Widząc jak nabiera powietrze cicho westchnęła, uspokajająco głaszcząc go po szyi. Myślała, że pójdzie jej łatwiej.
- No maluchu... Przecież to nic takiego...
Łatwo było jej mówić, bo ona popręgu nie potrzebowała. Korzystając z okazji, że wypuścił powietrze, bo za długo trzymać go nie mógł podciągnęła popręg, aby bez problemu utrzymał siodło.

Anonymous - 2014-07-11, 19:56

Podniósł łeb oburzony, że też ona mogła tak go potraktować. Nie zadowolony z obrotu sytuacji tupnął po raz kolejny, ale wiedząc, że już po sprawie przestał się stawiać i opuścił lekko głowę. On nie lubił samej czynności podpinania popręgu, a nie samej pracy pod siodłem. Machnął jeszcze kilka razy ogonem, aby pokazać, że nadal jest obrażony za takie traktowanie. Nie gniewał się jednak długo, parsknął głośno, pokazując swoją gotowość do akcji. Machnął głową w górę i w dół, grzebiąc kopytem w piasku. Jak już przemęczyli się z popręgiem mogliby już zacząć się ruszać.
Samanta - 2014-07-11, 20:09

Gwałtownie się odsunęła kiedy ogier pokazał swoje niezadowolenie kopiąc w piach. Nie chciała zrobić sobie krzywdy w nogę.
-Przepraszam, że tak szybko go zapięłam.
Szepnęła głaszcząc go po kości nosowej. Nie miała innego wyboru. Gdyby nie postąpiła tak szybko nigdy nie udałoby się im zabrać za jazdę. Złapała wodze w dłonie, wyregulowała strzemiona, wsunęła stopę w strzemię, odbiła się od ziemi i miękko wylądowała w siodle.
- No to ruszamy...
Poklepała gniadosza po szyi i chwytając oburącz wodzę dała mu łydkę do stępa.

Anonymous - 2014-07-11, 20:54

Zadowolony, że przeszli do bardziej przyjemnej części machnął głową i zarżał radośnie. Ruszył już kiedy Czerwona wsiadała. Kiedy poczuł łydkę, ruszył wielce szybkim stępem. Idąc czuł ziarenka piasku przesuwające się pod jego kopytami. Nie było to dla niego nowe zjawisko, ale i tak chciał najpierw wybadać teren. Jego aktywny stęp przybrał już taki obrót, że można by wyczuć rytm i próbować do niego anglezować. Kłus to jeszcze nie był, ale takie stadium pomiędzy kłusem a wolniejszym chodem. Jeżeli nie zostanie zatrzymany bez wątpienia przejdzie do kłusa. Taki piękny otwarty teren... Wprost stworzony do galopu...
Samanta - 2014-07-11, 21:05

Ogierowi najwyraźniej bardzo podobała się dawka ruchu. Samanta nie miała najmniejszego zamiaru nie pozwalać mu się wyszaleć. Sama potrzebowała chwili zapomnienia. Skupiła się na ruchu gniadosza i sama unosiła się w rytm jazdy. Widziała też, że British Lion próbował wyrwać się do szybszego chodu. Za pomocą wodzy nakierowała Huntera na wilgotniejszy piasek tak, że tylko morska piana lekko obmywała jego kopyta. Kiedy zapoznał się z nowym podłożem pozwoliła mu przejść do kłusa dając mu lekką łydkę.
Anonymous - 2014-07-11, 21:20

Przeszedł na mokry piasek, chód po nim lekko się różnił, więc odłożył swoje aspiracie biegania na później. Teraz już wyraźnie można było stwierdzić, że szedł tędy koń, a przynajmniej zanim te ślady jego obecności zmyje marska woda. Raz po raz czuł lekkie ochłodzenie, kiedy woda obmywała jego kopyta. Czując łydkę bez problemu przeszedł do kłusa. Był to jak najbardziej kłus roboczy i nie był jakiś pełen gracji. Kiedyś ktoś uczył go pięknych chodów, ale już bardzo dawno nikt tego od niego nie wymagał. Było jednak widać, że koń jest zdrowy i pełen energii. Stopniowo przyśpieszał i wystarczyła teraz tylko jedna łydka aby przeszedł do galopu, albo jeszcze może minutka i sam to zrobi.
Samanta - 2014-07-12, 10:14

Niech ogier nie będzie taki niecierpliwy. Szybko się zmęczy i będą musieli zakończyć swój pobyt na plaży, a co jak co było tutaj naprawdę ładnie.
Gdy British Lion zmienił swój chód poklepała go po szyi.
-Dobry konik...
Pochwaliła go i rozejrzała się po terenie. Po piasku kręciło się tylko kilka osób w tym więcej było dzieci i jakaś grupka nastolatków najprawdopodobniej kryjąca się z butelkami pełnymi na pewno nie soków.
Nie pozwalała gniadoszowi przyspieszać. Była jedynie skłonna pozwolić mu na żwawe utrzymanie kłusa.
-Gdzie ci się tak śpieszy, Kolego?

Anonymous - 2014-07-12, 12:15

Czując lekki nacisk na pysku, odłożył swoje plany i utrzymał aktywny kłus. On także rozglądał się po całej okolicy, to co najbardziej przykuło jego uwagę to dzieci. Jedno jego ucho było wyraźnie skierowane w ich stronę, drugie zaś latało z tyłu na przód w zależności czy właśnie Samanta coś powiedziała, czy coś działo się na przedzie. Lion lubił wszystkich ludzi... W boksie. Kiedy był na pastwisku bądź właśnie ktoś na nim jeździł, był bardzo sceptycznie nastawiony do wszystkich ludzi "zewnątrz". A wiadomo dzieciaki biegają, piszczą i robią masę innych irytujących rzeczy. Miał tylko nadzieję, że żadne do nich nie podejdzie, i że szybko oddalą się od jakichkolwiek istot ludzkich. W końcu plaża była dużo piękniejsza bez nich. A tak przynajmniej uważał. Bardzo dobrze mu się tu kłusowało, od początku ich podróży zaczepiły go może tylko trzy muchy, a podłoże było nader wygodne.
Samanta - 2014-07-12, 12:32

Widząc zainteresowanie gniadosza dziećmi, Czerwona uśmiechnęła się lekko pod nosem. Na całe szczęście żaden rozwrzeszczany bachor nie podbiegł do kłusującego ogiera bo nie wiadomo jak wszystko mogłoby się skończyć. Dopiero po kilku minutach w żwawym chodzie znaleźli się w bardziej odludzonym miejscu. Nie było już słychać krzyków dzieci, a tylko od czasu do czasu mijali spacerujące i trzymające się za ręce, zakochane pary.
Dopiero wtedy Samanta pozwoliła ogierowi przyjeść do galopu. Lion otrzymał więcej luzu na wodzy, a i Czerwona zmieniła nieco swoją pozycję w siodle lekko się nachylając.

Anonymous - 2014-07-12, 12:45

Gdy stracili z oczu dzieci, Lion już całkowicie skupił się na przejażdżce. Uszy miał skierowane do przodu, tylko okazjonalnie gdy kogoś mijali, jedno ucho zwrócone było w tamtą stronę, a potem wracało do swego oryginalnego ustawienia. Wtedy przeszedł do galopu, nadal był to chód roboczy, ale wyglądał dużo bardziej majestatycznie niż kłus. Można było wyraźnie wyczuć jak odchylał się w przód i w tył... Jak konik na biegunach, tylko szybciej i jednak trzeba było się postarać aby go wysiedzieć. Nie można powiedzieć, że był niewygodny, ale wygody także nie był... Był to właśnie niewyćwiczony, nieelegancki galop Liona. Pewnie przy pewnej dozie pracy to może się zmienić, był w końcu jeszcze bardzo młodym koniem, ale skupmy się na tym co jest teraz. Ot taki galop.
Samanta - 2014-07-12, 13:13

Samancie w ogóle nie przeszkadzał roboczy chód ogiera. Można było się przyzwyczaić, a Czerwona dość dawno nie jeździła, więc zniesie wszystko. Ile by dała gdyby mogła pojeździć na Ethernale przynajmniej w taki sposób.
Pozwoliła gniadoszowi galopować jak chciał i tylko czasem korygowała jego kierunek. Wiedziała, że Lion jest jeszcze młody i ma sporo czasu do nauki. Poza tym doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Hunter musiał zgubić gdzieś pokłady kumulowanej energii.

Anonymous - 2014-07-12, 13:39

Tego mu było trzeba... Parsknął i trzepnął lekko głową. Odgłosy wiatru, morza i okazjonalne krzyki ptaków mieszały się w jego uszach, ale nie przeszkadzało mu to. Już dawno chciał się wybiegać. Gdyby jechali na twardszym podłożu pewnie byłoby słychać tętent kopyt, ale w takich warunkach był on cichy i... "mokry". Lion zostawiał za sobą głębokie rowki, które przeżywały nawet jedno morskie uderzenie i znikały dopiero za drugim. W sumie to mógłby tak galopować w nieskończoność, tylko jeszcze żeby plaża była nieskończona... Minęło już całkiem sporo czasu od początku ich wędrówki i na szyi ogiera zaczynał pojawiać się pot. Zwolnił nieco, ale nadal był to jak najbardziej galop.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group