Brian - 2017-05-01, 18:31 Cały czas starał się ją pocieszyć po wpadce, zauważając, że nadal ma focha i tknięcie dziesiątej przeszkody wpływa nią nią negatywnie. Jakoś jednak udawało mu się prowadzić ją dalej, starał się też ją motywować do pokonania kolejnych przeszkód, których zostało im już niewiele. Ruszyli więc na trzynastkę, Brian pilnował po drodze aktywnego i równego tempa, posyłając jej od czasu do czasu półparadę. Przed trzynastka zwolnili nieco, bo wystarczyło tutaj tylko zeskoczyć, jednak Brian wolał dmuchać na zimne ze strachliwą Imagination. Naprowadził ją na środek uskoku i zamknął w pomocach. O ile klacz się czegoś nie przestraszyła, powinni zostawić dość łatwo uskok za sobą. Skręcili następnie w stronę czternastki, przed którą Brytyjczyk zastosował podobne pomoce. Naprostował ją i naprowadził na środek przeszkody, zamknął w pomocach, wziął bardziej na siebie i dociążył jej zad, by we właściwym miejscu odesłać ją do skoku łydką. Następnie oddał jej wodze na kontakcie,zgrał się z holsztynką w skoku i wyszedł za jej ruchem. Podobnie sprawa się miala przy następnej przeszkodzie, chyba, że nastąpiła jakaś nieprzewidziana sytuacja. Tak czy owak ją pokonali, by ruszyć na ostatnią przeszkodę. Gdy doprowadził czterolatkę w jej pobliże naprostował ją na szesnastkę, znowu zamknął w pomocach i dociążył zad, by odesłać ją do skoku, oddać jej stosowną ilość wodzy i wyjść za jej ruchem. Po lądowaniu pochwalił ją krótko i nie zwalniając doprowadził do końca toru. Potem wrócili na rozprężalnię, gdzie się rozstępowali w każdym chodzie. Brian dawał klaczy sporo luzu, o ile go nie nadużywała, jeżeli miała jeszcze na to siły i ochotę. Potem zsunął się z jej grzbietu, by odprowadzić ją do stajni.
ztImagination ST - 2017-05-01, 21:13 Kierując się na trzynastkę uważnie słuchała komend mężczyzny, tym samym zwalniała jak na pstrykniecie palcami. Uskok lekko ją przeraził, co okazała położeniem po sobie uszu i prychnięciem wraz z lekkim zawahaniem w ruchu, lecz pomoce mężczyzny skutecznie pomogły jej w pokonaniu go i skierowaniu się na kolejną przeszkodę. Ta była dla niej już mniej straszna, dlatego bez ogródek wybiła się w skok na sygnał od mężczyzny i umiejętnie pokonała ją, wliczam w to oczywiście baskill, odpowiednie wybicie i lądowanie. Kolejna przeszkoda pokonana prawidłowo, choć z lekkimi trudnościami - ta również nie wyglądała dla niej zbyt przyjaźnie. Skok wyszedł lekko spłaszczony, klacz widocznie zawahała się przed wykonaniem skoku, lecz nie powtórzyło się to na ostatniej przeszkodzie. Na niej skok był już ładniejszy, z odpowiednim łukiem tułowia oraz wyciągnięciem szyi. Nic dziwnego, że po tym otrzymała pochwałę, na którą zareagowała miłym chrapnięciem i zaczepieniem chrapami ręki mężczyzny.
Na koniec spokojnie odpoczywała z nudów zaczepiając mężczyznę, podobnie z resztą jak w drodze powrotnej do stajni. Zawsze to podgryzała jego bluzę czy też kurtkę, albo lizała i łapała chrapami spodnie. W końcu co innego ciekawego mogła robić?
/z.tBlue Velvet - 2017-05-12, 11:49
Nicol Illas napisał/a:
...
Kiedy nabrała wodzy i zaczęła wymagać od niej galopu położyła po sobie uszy niechętnie odpowiadając na pomoce do zagalopowania. Na początku galopowała nieco spięta niechętnie schodząc do ręki, dopiero po paru kółkach odpuściła. Podobnie było przy pierwszym skoku, przy którym mimo przypilnowania chamsko stanęła dziewczynie nie chcąc oddać skoku. Zapewne oberwało jej się ostrogą/batem na co odpowiedziała podrzuceniem zadu, ale gdy ponownie najechały już mniej topornie szła na przeszkodę pokonując ją we wskazanym przez nią miejscu odbicia. Kolejne skoki były już lepsze choć Nicol musiała ją dość mocno pilnować przed każdym skokiem.
Po chwili przerwy udała się na wskazane przez dziewczynę miejsce na jej pomoce ruszając galopem, już nieco chętniej niż wcześniej, choć nadal potrzebowała „motywacyjnej” ostrogi czy bata.Caroline Hathaway - 2017-05-17, 12:42 Przyszła z klaczą na tor crossowy. Właściwie rzekłabym że przyjechała, bo po wyjściu ze stajni dosiadła klacz i stępem skierował się na tor. Wtedy już częściowo przynajmniej w stępie się rozgrzała, bo przyjście na tor moment im zajęło. Dotarły na miejsce gdzie mogły się w spokoju rozgrzać, kobieta oprowadziła klacz dookoła w celu pokazania obiektu. Szły wcześniej na długiej wodzy, a na obiekcie Caro pozbierała ją do wyższego ustawienia. Zachęciła ją do wejścia na kontakt z jej ręką, a dosiadem i łydkami zachęcając do podstawienia zadu i uaktywnienia go. Po przejechaniu tak dwóch okrążeń na dwie strony ze zmianą kierunku, zaczęła z nią wykręcać różne wolty, wężyki czy serpentyny. W to wszystko wplotła zmiany kierunków no bo na obie strony, a także przejścia między chodami.Nearly Perfect - 2017-05-17, 21:15 Z zainteresowaniem się wokół rozglądając przyszła tu, przyprowadzona przez Caroline, którą niosła na swym grzbiecie. Pomimo nadmiaru energii, który chętnie by spożytkowała i na co dostała od kobiety szansę, zachowała spokój. Kolorowowłosa oprowadziła ją po miejscu, gdzie mogły się rozgrzać. Potem kobieta zebrała ją do wyższego ustawienia i zachęciła do wejścia na kontakt, podstawienia i uaktywnienia zadu, co też Perfect wykonała, chociaż niekoniecznie od razu na sto procent. W ten sposób przejechały po dwa okrążenia na obie strony i kolorowowłosa zabrała się za wykręcanie z klaczą figur. Na figurach kasztanka prawidłowo się wyginała, wpisując się w koła, czy łuki i utrzymywała tempo, z umiarkowanym skupieniem i zaangażowaniem. Z kolei zrobiły kolejne dwa okrążenia na obie strony, zmieniając kierunek jazdy przez przekątną. W te okrążenia Caroline wplotła również przejścia między chodami, z którymi selle radziła sobie lepiej w miarę trwania rozgrzewki.Caroline Hathaway - 2017-05-17, 21:50 Klacz o ile Caroline pamiętała to znała tor crossowy, bo brała udział już w takim treningu czy zawodach. Nie miej kobieta jej we wszystkim pomoże, a przynajmniej taką miała nadzieję. Swój nadmiar energii miejmy nadzieje że spożytkuje na torze crossowym. Tam miejmy nadzieje że wyjdzie im na dobre, a w szczególności klaczy. Nikt nie spodziewał się od razu cudów, ale choć jakiś postęp na początek. Z czasem kobieta planowała trudniejsze zadania, więc istniała szansa na poprawę jakości ich ruchu i ogólnej pracy. Caroline oczywiście nie zapominała o pochwałach dla klaczy, ale oczywiście nie było co minutę. Każda kolejna poprawnie wykonana sesja, to była właśnie pochwała. Po rozgrzaniu się w stępie i po powrocie na pierwszy ślad, kobieta wysunęła lekko ręce w przód, docisnęła łydki do jej boków i z krzyża wypchnęła do kłusa. Wtedy pokrążyły po 2 okrążenia w kłusie na obie strony na większym luzie, by pozbierać ją znowu na wyższe ponowne ustawienie. Wtedy znowu dwa koła na prawo i lewo, by zacząć wykręcać figury jak w stępie. Głównie wolty, serpentyy i wężyki, gdzie kobieta pilnowała jej wygięcia na łukach. Prowadziła ją wewnętrznymi pomocami, a zewnętrznymi ją ograniczając. Wszytko ponownie na obie strony, by w to wszystko wpleść zmiany kierunku i przejścia między chodami. Nawet pojawiały się zatrzymania, a po wszystkim i po powrocie na ślad przygotowała za pomocą półparad do wejścia w galop. Ponownie wysunęła ręce w przód, docisnęła łydki do jej boków, a także zaznaczyła rozpoczęcie galopu na prawo. Znowu najpierw nieco luzu w galopie, a potem zaczęli wykręcać figury jak w kłusie i stępie. Tutaj również zmienili nogi prowadzące, pewnie przez kłus. Przejścia i zatrzymania również się w ich treningu pojawiały, wszystko by jak najlepiej się rozgrzać przed właściwym treningiem.Nearly Perfect - 2017-05-17, 22:28 Na pewno znała tor z zawodów, jednak ostatnio startowała wyłącznie na klasycznym parkurze i trudno powiedzieć, żeby jej to nie odpowiadało. Plus był taki, ze na takim parkurze było mniej elementów, które mogły ją spłoszyć, chociaż na upartego można było znaleźć je wszędzie. Cóż trening w założeniu miał działać pozytywnie, poza pewnymi ekstremalnymi wyjątkami w rodzaju kontuzji, ale o tym nie maco gadać, bo kontuzji nikt by sobie nie życzył.
po rozgrzaniu się w stępie Caroline dodała jej łydki i Perfect płynnie przeszła do żwawego, ale zrównoważonego kłusa. Pokrążyli w kłusie na luzie przez dwa okrążenia, zmieniając strony. Potem kobieta pozbierała ją na wyższe ustawienie. Znowu po dwa okrążenia na stronę i odbiły na pierwszą z figur. Na nich kasztanka poprawnie się wyginała, wpisując w figury i łuki, utrzymując tempo i ustawienie. Potem znowu krążyły na obie strony, zmieniając kierunek i ćwicząc przejścia, czy nawet zatrzymania. W większości z tymi element ;-( ami klacz radziła sobie poprawnie.
Dalej wróciły na ślad, gdzie kolorowowłosa przygotowała ją do przejścia w galop, w który selle francais weszła nieco zbyt energicznie, jednak kobiecie powinno dość sprawnie udać się skorygować jej tempo. W galopie wykonywały analogiczne ćwiczenia do tych z kłusa: figury, zatrzymania i przejścia, zmiany kierunków, a także zmiany nogi prowadzącej.Caroline Hathaway - 2017-05-18, 08:37 No nie wątpię, ale czasem jednak należało sobie urozmaicać życie. Cross był świetną odskocznią od reala, więc Caro właśnie się na niego zdecydowała. Miała nadzieje że mimo wszystko rudej też przypadnie do gustu. Startowały co najmniej 2 razy w zawodach crossowych, więc miejmy nadzieje że i na treningu sobie poradzą. No właśnie nikt nie chciał słyszeć o kontuzji, a nawet myśleć. Starała się o jak najpoprawniejsze rozgrzanie klaczy w trzech chodach. W razie co delikatnie ją korygowała, ale nie przewidywała super większych problemów. Po rozgrzaniu się kobieta zwolniła ją stopniowo do kłusa, a potem do stępa. Zrzuciła jej na moment wodzę, by klacz się mogła rozluźnić i odpocząć przed ciągiem dalszym treningu. Po krótkim odpoczynku poprosiła klacz o wznowienie kłusa, by ustawić ją ponowie odpowiednio na pomoce i wyregulować tempo. Dopiero wtedy skierowała ją na kopertę 40cm, wyprostowała ją na nią i zamknęła w korytarzu pomocy. Doprowadziła ją do miejsca wybicia, by w nim odesłać klacz do skoku. Oczywiście łydką ją odesłała, by zaraz przejść do półsiadu i przesunąć ręce w przód w geście oddania wodzy. Pokonały ją ogólnie po 3 razy na obie strony, by skierować klacz na drugą wyższą bo 50cm kopertę. Wszystko odbyło się w ten sam sposób co na poprzedniej i również po trzy raz na każdą stronę. Wtedy wypchnęła ją do galopu na prawą nogę najpierw, kierując się po obszerniejszym łuku na stacjonatę 50cm. Ponownie w dystansie wyregulowała tempo, zamknęła ją w pomocach i doprowadziła do miejsca wybicia. Tam łydką odesłała ją do skoku nad przeszkodą, zgrywając się zaraz z jej ruchem w locie. Pokonały ją znowu po trzy razy na prawo i lewo, by się skierować na okser 50x60. Wyregulowała ponownie tempo, zamykając w pomocach i prowadząc do dalszego miejsca wybicia. Tutaj odesłała ją ponownie do skoku, przechodząc zaraz w półsiad i oddając jej wodzę. Tutaj również po trzy skoki na prawo i lewo, by zwolnić ją stopniowo do kłusa i stępa. Dała jej ponownie luz przed torem crossowym.Nearly Perfect - 2017-05-18, 14:31 Po wstępnym rozgrzaniu się Caroline zwolniła ją do stępa przez kłus i oddała wodze. Perfect nie była zmęczona, jednak nie mogła mieć pewności co jeszcze przygotuje dla nich kobieta, więc lepiej jest nabrać trochę oddechu i odpocząć chwilę. Kasztanka obniżyła nieco łeb i nie odstawiała cyrków spokojnie krążąc po obiekcie, dopóki Caroline nie poprosiła ją o kłus i nie wróciła do wyższego ustawienia.
Wtedy skierowała kasztankę na ustawione przeszkody, zaczynając od śmiesznie niskiej koperty. Kolorowowłosa doprowadziła ją do przeszkody i dodała łydkę do wybicia. Wszystko to było poniekąd zbędne, bo i bez tego na tym etapie klaz by sobie poradziła. Instynktownie się wybiła, pokonując kopertę z dużym zapasem, chociaż skok był ekonomiczny. Podobnie się to odbywało przy kolejnych powtórzeniach. Następnie kobieta skierowała ją na nieco tylko wyższą kopertę, bo 50 cm. I tutaj selle poradziłaby sobie nawet przy skromniejszych pomocach przy pokonywaniu koperty. Przy kolejnych powtórzeniach na obie strony również nie sprawiała jej trudności, za to siedmiolatka zaczęła się niecierpliwić kolejnymi powtórzeniami na przeszkodach dla liliputów. Ożywiła się, gdy kolorowowłosa poprosiła ją o galop z prawej nogi, wchodząc w niego znów zbyt energicznie. Caroline wyregulowała tempo i doprowadziła ją zamkniętą w pomocach na stacjonatę 50 cm, którą znowu pokonały po trzy razy na każdą ze stron, co Nearly kwitowała niezadowolonym prychaniem, mimo to za każdym razem pokonywała przeszkodę na czysto. Z kolei po pokonaniu po trzy razy na stronę stacjonaty, dwudziestosiedmiolatka skierowała ją na okser 50x60 cm. Za pierwszym razem pokonała go płynnie, wybiła się we właściwym miejscu i zgrała z kobietą. Przy nawrocie wróciło jej zniecierpliwienie, by podczas ostatniej powtórki celowo trącić drąg, który jednak nie spadł na ziemię. Kiedy jednak Caroline próbowała ją nawrócić na przeszkodę kasztanka się zaparła i cała usztywniła. Ostatecznie jednak przy użyciu mocniejszych pomocy dała się skierować na okser, ale nadal była usztywniona. Potem zwolniły stopniowo do stępa, gdzie znów otrzymała od kobiety trochę luzu.Caroline Hathaway - 2017-05-18, 14:35 Niech nie marudzi, że powtarza skoki. Zawsze mogłaby gówno robić, a nie skakać. W razie braku odpowiedzi na mocniejsze pomoce, nie omieszkała Caroline użyć bata czy ostrogi. Nie uznawała lenistwa i robienia rzeczy na odpierdol. Mogła powtarzać do skutku, co robiła jeśli trzeba było. Po odbyciu krótkiej przerwy w stępie na długiej wodzy, przyszedł czas na ponowną pracę na wysokim obrotach. Pozbierała klacz do poprzedniego ustawienia, by poprosić ją o kłus i skierować na linię startu - umowną. Tam wypchnęła ją do galopu i skierowała na tor, pogalopowały naprzód w kierunku jedynki, która znajdowała się tuż za linią startu. Klacz jednak jakoś mało chętnie galopowała naprzód, opierając się i szukając chyba pretekstu do ucieczki. Kobieta jednak wysyłała jej półparady, pchając z dosiadu i łydkami w przód. Udało im się dzięki temu jakoś dojechać do pierwszej przeszkody choć z lekkimi problemami. Wyglądała jak końska podkowa i nie wyglądała zbyt fajnie pewnie w oczach konia. Kobieta jednak nie zamierzała się poddawać, a i dać klaczy pretekstu to ucieczki. Dopchała ją do miejsca wybicia do pierwszej przeszkody, by w nim odesłać klacz do skoku nad przeszkodą. Wyszła zaraz za jej ruchem, przechodząc do półsiadu i oddając jej wodze. Po lądowaniu postarała się o lepsze tempo galopu, a także rozjechanie jej w dystansie. Skręciły w lewo w kierunku drugiej przeszkody, wyglądającej jak sofa. Wyprostowała ją do przeszkody, by zamknąć ją w pomocach i skupić ją na sobie. Na parę foule przed cofnęła się w siodle, by wziąć klacz bardziej na siebie. Dopchała ją mocniej do przeszkody, a konkretnie do miejsca wybicia. Wybrała nieco dalsze ze względu na szerokość przeszkody, by odesłać ją ponownie łydką do skoku. Zgrała się ponownie z jej ruchem w locie, by po wylądowaniu skierować ją na trzecią przeszkodę. Mieli spory kawałek do pokonania w galopie, gdzie klacz o dziwo znacznie chętniej galopowała naprzód i nie stawiała już oporu. Nieco przyspieszyły do przeszkody wyglądającej jak domek, gdzie Caroline ponownie siadła w siodło na kilka foule przed. Wzięła ją ponownie na siebie i doprowadziła do miejsca wybicia, by na czysto pokonać i tą przeszkodę. Po lądowaniu znowu czekał ich kawałek do czwórki, więc poprosiła ją o nieco aktywniejszy galop. Udało im się to nawet wypracować, co cieszyło niezmiernie kobietę. Mieli oddać tutaj trzy skoki, co wymagało od nich skupienia i zaangażowania. Doprowadziła ją do pierwszej przeszkody, zaczynając od góry. Pokonały ją bezpiecznie i na czysto, by do każdej kolejnej pojechać po lekkim łuku. Za każdym razem prostowała rudą i doprowadzała do miejsca wybicia. Tam odsyłała ją łydką do skoku, by przechodzić w półsiad i oddawać jej wodzę. Po lądowaniu za członem 4c, pojechały po prostej do piątki.
losuje kostkami, by było ciekawiej.Nearly Perfect - 2017-05-18, 15:34 Wypraszam sobie! Perfect nie była leniwa, a ostatni skok oddała na odpierdol tylko dlatego, że miała dość powtarzania po kilka razy przeszkód, które dodatkowo nie przekraczały 50 cm wysokości. Jeżeli Caroline użyła bata lub ostrogi, kasztanka w końcu pokonała ostatni raz okser, ale chodziła dalej usztywniona, utrudniając tym pracę kobiecie. Nie skorzystała z długiej wodzy, wręcz przeciwnie, jeszcze wyżej unosząc łeb. Po chwili odpoczynku Caroline pozbierała ją do wyższego ustawienia, prosząc z kolei o kłus. Klacz nie utrudniała jej pracy w inny sposób, poza swoim usztywnieniem. Kiedy minęły umowna linię startu poprosiła ją o galop, do którego klacz przeszła, nadal usztywniona, znowu "wskakując" w galop zbyt energicznie i tym razem zwolnienie jej do mocnego, a spokojniejszego tempa wymagało nieco wysiłku. Kiedy jednak z kolei Caroline udało się unormować jej tempo, selle dla odmiany zaczęła galopować z mniejszym oddaniem, jakby szukała sposobności do ucieczki. Dodajmy do tego jej ciągłe usztywnienie i można powiedzieć, że nie ułatwiała Caroline sprawy. Kolorowowłosa jednak dopchała ją do przeszkody, posyłając jej dodatkowo półparady, więc koniec końców znalazły się pod jedynką, której wygląd nie wzbudził uznania francais. Caroline udało się jednak odesłać ją do skoku. Podczas skoku siedmiolatka odpuściła trochę w swoim usztywnieniu, zabaskilowała nad przeszkodą, mniej więcej zgrywając się z kobietą. Nadal jednak była w dużym stopniu usztywniona, Caroline udało się jednak zachęcić ją do polepszenia tempa galopu w pewnym stopniu i rozjechania w dystansie, do dwójki. Skręciły w lewo, po czym zbliżają się do dwójki, kolorowowłosa naprostowała ją do przeszkody, wzięła bardziej na siebie i dopchnęła do miejsca wybicia. I tym razem odpuściła nieco, jednak nie całkiem w swoim usztywnieniu, wybiła się we wskazanym miejscu, lepiej zgrała z kobietą, oddając dalszy skok.
Ruszyły dalej na trójkę, do której miały spory kawałek.Tym razem Nearly chętniej galopowała, więc przyspieszyły tempa do czwartej przeszkody, wyglądającej jak domek. W podobny sposób co wcześniej właścicielka doprowadziła ją do przeszkody. I tym razem kasztanka nieco odpuściła w usztywnieniu, podrywając do sou najpierw przody potem tyły i zgrywając się z kobietą. Do czwórki znów czekał ich spory odcinek trasy. Klacz nadal chętnie galopowała, a to, że sporo odpuściła i nie była już tak usztywniona, tez powinno ułatwić amazonce sprawę. Dalej czekał ich szereg 4abc. Kobiecie udało się nawet doprowadzić klacz aktywnym galopem do pierwszego członu, który pokonały na czysto, by po łuku skierować się na kolejny człon. Przed nim Caroline prostowała selle francais i oddawały kolejny czysty skok. Nie inaczej było z 4c. Z każdym kolejnym skokiem rozluźniała się, tak, że jej usztywnienie stawało się niemal niewyczuwalne, aż podczas skoku na 4c rozluźniła się całkowicie. Następnie pogalopowały po prostej do piątki.Caroline Hathaway - 2017-05-18, 16:43 Caroline miała poszanowanie do koni, no własnych to już wiadomo. Jednak nigdy nie cackała się z nimi przesadnie jak z jajkiem. Jeśli musiała to używała bardziej zdecydowanych pomocy. Przeszkody jak przeszkody, to nie ich wielkość ma znaczenie a sposób pokonywania. Po przeskoczeniu szeregu czekała na nich kolejna przeszkoda. Piątka była stosunkowo blisko, ale klacz znowu miała opory przed galopowaniem. Do tego była to dość trudna przeszkoda, Starała się ponownie rozjechać klacz, zachęcić do galopu naprzód. Siadła nieco mocniej w siodło przed rowem, by zamknąć ją w pomocach i doprowadzić do miejsca wybicia. Poprosiła ją ledwo o przejście większe nad tym, by wziąć ją na siebie i poprowadzić na górkę w kierunku drugiego członu szeregu. Wsparła się batem w razie co, by w miejscu odskoku wyjść z nią do lotu. Po lądowaniu ją przytrzymała w dystansie do trzeciego i ostatniego zarazem członu, który był dość wąskim frontem. Podobnie ją w razie potrzeby odesłała do skoku z lekkim muśnięciem bacika oraz łydką, by się zgrać z jej ruchem w locie. Do szóstki skręcili w lewo, by pojechać dość spory dystans do kolejnej przeszkody. Klacz ponownie miała lekkie opory przed ruchem naprzód, Przeszkoda którą mieli obecnie skakać, to była też dziwna i trudna. Kobieta na kilka foule siadła w siodło, zamknęła ją w pomocach i wzięła na siebie. Pchała ją do samego końca czyli do miejsca wybicia, gdzie łydkę wspomogła cmoknięciem w odbiciu. Zaraz przeszła do półsiadu i oddała jej wodzę podczas skoku, by pochwalić ją krótko głosem po skoku. Do kolejnego szeregu był krótki dystans, a "kosmos" wyglądał śmiesznie. Siódemka to było słońce i księżyc w jednym, a Caro nie spodziewała że to wszystko się tak potoczy zaraz jak się potoczy. Zamknęła ją w korytarzu pomocy, wzięła ją na siebie i dopchała do miejsca wybicia. Odesłała ją łydką do skoku w miejscu wybicia, by się zgrać się z jej ruchem w locie. Wróciła szybko w siodło, by wziąć ją na siebie i by doprowadzić do miejsca wybicia. Klacz chyba dostrzegła spadek w dół za księżycem, co zaowocowało raptownym hamowaniem przed przeszkodą. Caroline złapała się jej grzywy i opadła na grzbiet szyi, a przynajmniej nie wyleciała z siodła i po górce w dół. Pozbierała się dość szybko, by odbić z klaczą na prawo i raz jeszcze najechała na przeszkodę. Tym razem łydkę podparła ostrogą, tym razem przeskoczyły ją bez problemu. Ósemka była po górce w dół, Caroline najbezpieczniej ją sprowadziła w dół i doprowadziła do miejsca wybicia. Tam ponownie łydką odesłała ją do skoku, by ponownie zgrać się z jej ruchem w locie. Poza wyłamaniem oraz słabym tempem galopu pokonali tor jak na razie bez większych przeszkód.Nearly Perfect - 2017-05-19, 10:07 Po pokonaniu szeregu 4abc Perfect nie była już usztywniona, za to znowu galopowała niechętnie i z oporami, więc Caroline znów z pewnym wysiłkiem musiała ją dopchać i rozjechać do przeszkody. Ostatecznie doprowadziła ją do pierwszego członu, zamykając ją w pomocach kasztance udało się pierwszy człon pokonać. Dalej kobieta wzięła ją bardziej na siebie i doprowadziła do drugiego, gdzie w razie potrzeby wspomogła się bacikiem, co nie spotkało się z zadowoleniem klaczy, ale tym razem się nie usztywniała. Pokonała i drugi człon, po czym kolorowowłosa skierowała ją na ostatni, trzeci człon, który pokonały w podobny sposób. Ruszyły dalej do szóstki, do której skręciły na lewo. Do przeszkody miały dłuższy odcinek trasy, na którym selle znów miała pewne opory przed galopowaniem naprzód, nie była też szczególnie zadowolona z wyglądu przeszkody. Same trudne i dziwne przeszkody. Trudne to jeszcze, ale czemu muszą być dziwne? Chyba, że trudne przeszkody muszą być dziwne, a dziwne muszą być trudne. Miało to jakiś sens. Jednak Caroline udało się dopchać i przygotować do miejsca wybicia, gdzie dodała jej łydkę, więc francais wybiła się we wskazanym miejscu, popisała się ładnym baskilem, układając w skoku i zgrywając z Caroline. Kolejno czekał ich szereg w niedużej odległości, który też oczywiście normalnie nie mógł wyglądać. Niemniej dwudziestosiedmiolatka doprowadziła Nearly do pierwszego członu, zamykając ją w pomocach. Pierwszy człon pokonała w podobnym stylu, do którego nie można było mieć żadnych zarzutów, ale dalej nie było tak kolorowo. Dostrzegając spadek, gwałtownie zahamowała przed przeszkodą, parskając nerwowo i tląc uszy. Na szczęście kobieta z pewnym wysiłkiem utrzymała się w siodle i zaraz się pozbierała. Powtórnie najechały na przeszkodę, gdzie Caroline podparła łydkę ostrogą i tym razem bez wpadek po drodze, siedmiolatka pokonała drugi człon. Kobieta bezpiecznie sprowadziła ją w dół, zamknęła w pomocach i doprowadziła do ósemki, gdzie kasztanka wybiła się we wskazanym miejscu, wpasowując się idealnym łukiem w przeszkodę i zgrywając z Brazylijką.Caroline Hathaway - 2017-05-19, 11:07 Po lądowaniu poprowadziła ją dalej na wprost do dziewiątki. Klacz znacznie chętniej galopowała naprzód, co miejmy nadzieje nie było chwilową poprawą. W ostatniej fazie zakręciły na prawo w kierunku kolejnego szeregu. Pierwsza przeszkoda wyglądała jak samochodzik, więc nie powinna im sprawiać większego problemu. Doprowadziła ją do miejsca wybicia, by w nim odesłać do skoku nad przeszkodą. Zaraz wyszła do półsiadu i oddała jej wodzę, by przytrzymać po lądowaniu. W zachowaniu siły z zadu doprowadziła ją do miejsca przeskoku nad członem 9b, by poprosić o wskoczenie na nasyp. Utrzymując skrócenie klaczy i siłę z zadu doprowadziła do wąskiego frontu oznaczonego 9c. Odesłała ją w miejscu wybicia do skoku, by zgrać się z jej ruchem w locie. Po lądowaniu nie rozpędzała jej zbytnio, bo dziesiątka była tuż tuż. Był to okser z drewna, więc nic nadzwyczajnego. Na kilka foule przed przeszkodą wzięła ją na siebie, by doprowadzić znowu do dalszego miejsca wybicia. Po dodaniu łydki w celu wyjścia do skoku, by się zgrać ponownie z jej ruchem w locie. Do jedenastki znowu był bardzo krótki dystans, więc nie rozpędzały się do niej w dystansie. Krzak nie wyglądał zbyt groźnie, więc nie miały większego problemu z jego pokonaniem. Po jego pokonaniu została już im ostatnia dwunasta przeszkoda, która również kwalifikowała się do trudnych. Dojeżdżając do przeszkody wzięła ją na siebie, siadając mocniej w siodło i doprowadzając ją do miejsca wybicia. Podparła łydkę ostrogą dla pewności, by znów w locie przejść do półsiadu i oddała wodzę. Po lądowaniu nad szeroką przeszkodą, zwolniła ją po kilku krokach w galopie do kłusa. Nie zapomniała mimo wszystko pochwalić ją sowicie za wykonaną pracę. W kłusie skierowały się na zad na rozprężalnie, by po rozstępowaniu wrócić do stajni.
z.tNearly Perfect - 2017-05-20, 13:15 Gdy po pokonaniu tej przeszkody Caroline poprowadziła ją dalej, Perfect chętniej galopowała naprzód, kierując się na kolejny szereg, do którego skręciły na prawo. Pierwszy człon nie wzbudził w niej najmniejszych obaw, toteż doprowadzona do 9a, pewnie wybiła się w odpowiednim miejscu, układając w skoku i zgrywając z kobietą. Po lądowaniu kobieta przytrzymała ją do drugiego członu, który kasztanka pokonała z siłą z zadu i lekkimi przodami, by wskoczyć na nasyp i ruszyć do 9c, którą również udało jej się przeskoczyć na czysto. I dobrze, bo może już wystarczy wpadek. Następnie kolorowowłosa nie rozpędzała jej bo dziesiątka - okser z drewna - znajdowała się w pobliżu. Znów przeszkoda nie wzbudziła jej obaw. Caroline wzięła ją bardziej na siebie i doprowadziła do miejsca wybicia,gdzie klacz wybiła się z siłą z zadu, spokojnie i na czysto pokonując przeszkodę i oddając dalszy skok. Do pobliskiej jedenastki utrzymały tempo. Selle nie miała problemu z galopowaniem do przeszkody, ani z samą przeszkodą, którą pokonały na czysto i w ładnym stylu. Pozostała im ostatnia przeszkoda,na którą z kolei pogalopowały. Caroline udało się doprowadzić francais w jej pobliże bez przygód. Wcześniej wzięła ją bardziej na siebie,a łydkę do wybicia podparła ostrogą, jednak Nearly pewnie się wybiła, popisała ładnym baskilem i zgrała z kobietą, by wylądować za przeszkodą. Po chwili zwolniła do kłusa. Otrzymując pochwałę parsknęła zadowolona i skierowała się na rozprężalnię, gdzie się rozstępowały, a potem kobieta odstawiła ją do stajni.