Naomi Eaton - 2018-04-26, 23:40 - Ano właśnie. Szkoda, że tym razem nie nocujemy nad jeziorem, fajnie byłoby popływać z końmi - wtrąciła, gdy Elynn wspomniała o kąpieli w rzece. Co prawda nie o tego rodzaju kąpiel chodziło, ale Nao nie omieszkała się podzielić z dziewczyną swoimi spostrzeżeniami. Byłoby to fajne urozmaicenie, a tymczasem pozostało im liczyć na to, że w drodze powrotnej będzie nieco ciekawiej.
- Towarzystwo powinno ci się spodobać, chyba że znowu porobią się grupki - stwierdziła, krótko oglądając się na innych uczestników, którzy powoli zaczynali się gromadzić przy ognisku.
- Mi się podobało, ale wiesz, co roku towarzyszyli nam juniorzy albo początkujący i to ja musiałam im przewodzić. Jestem instruktorem w Orchardzie - wyjaśniła, jednocześnie wchodząc do środka namiotu by się przebrać z jeździeckich ciuchów, nie krępując się obecnością Elynn jeśli zdecydowała się na ten sam krok. - Także ja się cieszę, że w tym roku nie będą do mnie podchodzić dzieciaki kiedy będę chodzić z piwem - dodała, nieco rozbawiona. Zawsze miała do tego dystans i też nie kitrała się z alkoholem przed swoimi podopiecznymi w ubiegłych latach, ale mimo wszystko i tak wystrzegała się pewnych rzeczy, bo wiadomo jak to bywa z dzieciakami.
Po przebraniu się i zostawieniu rzeczy w namiocie, wyszła z niego i rozejrzała się wokół. - To co, idziemy do reszty? - Zagadnęła, a gdy Elynn wyraziła aprobatę co do tego pomysłu, podeszła z nią do ogniska gdzie akurat szukano chętnych do zagrania w butelkę. Rzuciła swojej nowej koleżance tylko pytające spojrzenie, po którym obie dołączyły do gry.
Popijając piwo, z zainteresowaniem śledziła przebieg gry. Kiedy padło pierwsze pytanie, uśmiechnęła się i utkwiła wyczekujące spojrzenie w Elizabeth, jakby spodziewając się już jakiejś odpowiedzi. Miała zresztą dobrego nosa, bo zgodnie z przypuszczeniami - Kanadyjka nie była po tej samej stronie barykady co Nao (i Elynn, ale tego blondynka jeszcze nie wiedziała).
Za drugim razem gwint butelki wypadł na nią, a zadane przez Elizabeth pytanie w żaden sposób jej nie speszyło. - Tak, wiele razy - odparła, nie kryjąc rozbawienia. Elizabeth trafiła ze swoim pytaniem na właściwą osobę, co tu wiele mówić. Zanim jednak temat się rozwinął, Nao zakręciła butelką, mając nadzieję, że wylosowana osoba zechce przyjąć wyzwanie.Anthony Wayford - 2018-04-26, 23:53
Ukryj:
Aaren napisał/a:
Po odpowiedzi, która padała brunetka od razu rozpoczęła pocałunek nieco dłuższy niż początkowo planowała. Alkohol działał na nią podobnie jak na bruneta, choć miała zdecydowanie mocniejszą głowę. Niestety na jej niekorzyść działał fakt, że ostatnio naprawdę rzadko sięgała po alkohol i dlatego dzisiejszego wieczoru znacznie łatwiej było o lekkie podchmielenie.
Kończąc pocałunek uśmiechnęła się na widok znajomej czerwieni na ustach Tonego.
- To używanie szminki jest bez sensu.- Zaśmiała się i opuszkiem kciuka starła czerwony kolor z dolnej wargi bruneta.
- Nie szarżuj tak z alkoholem...- zamruczała wyjmując mu butelkę z dłoni i odstawiając gdzieś obok podniosła się jednocześnie z ławeczki. Sprawnie zajęła miejsce na kolanach Tonego, bo w końcu tutaj jest najwygodniej. <3
Nie mówiąc nic więcej objęła go za szyję i na nowo złączyła ich usta, nie dbając o to, że nie byli tu sami. Chwilowo większość ławeczek była pusta, a oni siedzieli w odosobnieniu.
- To chyba lepsze znieczulenie, co?- Uśmiechając się czarująco trąciła nosem jego szyję i musnęła ją krótko ciepłymi wargami.
Spodziewał się raczej krótkiego buziaka, ale kiedy Aaren zainicjowała znacznie dłuższy pocałunek, nie opierał mu się i wręcz się zapomniał, chwilowo nie zwracając na nic innego uwagi.
- Trochę tak - przyznał jej rację, uśmiechając się kątem ust, gdy już starła mu z nich swoją szminkę. - Przecież zacząłem dopiero drugą butelkę - zaprotestował, niechętnie oddając jej piwo, na które miał teraz naprawdę dużą ochotę. Marszcząc delikatnie brwi, przyglądał się jej kolejnym działaniom, które z jednej strony mu odpowiadały, a z drugiej przeszkadzały. Wokół nich robiło się coraz gęściej, a Tonemu jak zawsze było w niesmak takie obściskiwanie się przy wszystkich (chyba, że był kompletnie pijany), dlatego na kolejny pocałunek odpowiedział już z mniejszą pasją. - To tylko odwraca uwagę - mruknął, spoglądając po niej, aż wreszcie zerknął na ludzi rozpoczynających grę w butelkę. Nie dopatrzył się jednak niczego ciekawego. Sam rozegrałby to lepiej, ale o tym być może Aaren się przekona w swoim czasie. <3Aaren Wayford - 2018-04-27, 00:11 Czując jak odwzajemnia pocałunek uśmiechnęła się szerzej uznając, że chwilowo nadają na tych samych falach. Lubiła się zatracać w takich chwilach i zapominać o całym bożym świecie.
- Ale bierzesz leki przeciwbólowe...- mruknęła troskliwie mimo wszystko butelkę stawiając na ławce w zasięgu jego ręki. Kolejny pocałunek trochę ją zawiódł, na co zareagowała lekką dezorientacją, przez którą posłała brunetowi pytające spojrzenie. Może takie zachowanie było odrobinę niekulturalne, aczkolwiek do tej pory byli tu sami, najwyraźniej towarzystwo bardzo szybko się zebrało.
- Skoro tak to proszę.- Podała mu to piwo, o które tak zabiegał i zeszła z męskich kolan (jeśli jej na to pozwolił <3) siadając tuż obok. Wolał inne antidotum, więc nie zamierzała się narzucać, nie mając mu jednak za złe takiego wyboru.
Sama sięgnęła po swoją butelkę i solidnie pociągnęła z niej kilka łyków chcąc tym samym wprawić się w lepszy nastrój. Przyglądała się grze w butelkę wspomnieniami wracając do ubiegłego rajdu i pamiętnej bitej śmietany.
Od razu zaznaczę, że nie złapała focha! Po prostu piwo z nią wygrało. :-(Eva - 2018-04-27, 15:59 No ona było mocno zdziwiona jego obecnością tutaj, ale trudno się było jej dziwić nie? Poczekaj jeszcze wsiądzie na konia ! Tylko nie wiadomo na jakiego, biorąc pod uwagę fakt że ostatnio Evie się stawka wykruszyła. Jednak ona jeszcze coś wykombinuje on zobaczy. Jeździectwo wcale nie było takie złe, ale no nie każdy musiał je lubić nie? Przyjrzała się badawczo facetowi, który wyglądał na nieco zagubionego w tym środowisku. No ona faktycznie nie wyglądała teraz zbyt wyjściowo, ale przebierze się jak dokopię się do swoich rzeczy.
-No właśnie. Nie wyglądasz na kogoś kto jeździ konno. Jednak rajd i dla takich jest ekscytujący i dobry. - odpowiedziała do niego, sama się przy tym lekko uśmiechając. Facet w jej mniemaniu wyglądał nieco przerażająco, był wielki i dobrze zbudowany. Przy tym jeszcze przystojny i czarujący, pewnie laski leciały na niego jak muchy na lep.
-Ja jeżdżę od dziecka, więc nic dziwnego że tu jestem. Idę do busa po rzeczy, a ty co planujesz? - zapytała ruszając w kierunku autobusu, patrząc czy facet idzie czy nie idzie za nią. Pewnie przyda się jej rycerz na białym koniu, co pomoże jej z namiotem Jej lęki czy strachy jej nie opuszczały, ale starała się trzymać je na wodzy i nie pokazywać.Jessie - 2018-04-27, 16:36
Ukryj:
Jonah Wrens napisał/a:
Gdy w końcu dojechałem na miejsce, odstawiłem siwego do boksu i zająłem się nim, zanim poszedłem do reszty. Po drodze na miejsce "spotkania" wyciągnąłem bluzę z auta i założyłem ją, idąc już w stronę ogniska, które poniekąd było centrum imprezy. Szukałem spojrzeniem znajomych twarzy, raczej witając je skinieniem lub krótkim powitaniem, aż odnalazłem w końcu tego małego wielorybka. Podszedłem do Jess i objąłem ją ramieniem, całując krótko w czoło. Jeśli przy kimś stała to przywitałem się i z nimi, krótkim "cześć".
-Jak Ci minęła podróż?
Raczej jej wieczny entuzjazm ciężko byłoby chociażby przygasić, więc pewnie nawet gdyby ktoś ją przewiózł po największych dziurach to i tak powiedziałaby, że się świetnie bawi.
Obejrzała się na Jonaha, który wreszcie się odnalazł (oby w tym czasie był zajęty rozkładaniem namiotu!) i powitała go uśmiechem, spotęgowanym przez otrzymanego buziaka. - Świetnie. Trochę nam to zajęło przez postoje, ale było fajnie. Wiesz że Aaren i Tony się zaręczyli? - Na pewno nie wiedział, ale ona już zadbała o to, by był poinformowany. <3 To właśnie z tą dwójką przyjechała na miejsce autem, dlatego uznała ten szczegół za warty wspomnienia. - A tobie jak? Shock dał radę? - Zapytała, nawet nie wiedząc, że ogier jak zwykle odwalał. Na szczęście nigdy nie była tego świadkiem nie licząc tych paru sytuacji na zawodach, gdzie siwy i tak zwykle w pełni nie pokazywał swoich możliwości.Jonah Wrens - 2018-04-27, 16:51 Zależy który namiot miała na myśli.. Tak poważnie, to oczywiście.. mieliśmy już rozłożony namiot
Spojrzałem się na nią trochę zdezorientowany. Nie żebym był nieciekawy innych ludzi, ale uznałem to raczej za niepotrzebną informacje. Ale skoro oni zajęli się Jess bo ja chciałem przyjechać tu konno, to nie mogłem tego puścić mimo uszu, a jakoś zareagować.
-To chyba dobrze?
Przyglądałem się Jess, nie wiedząc do końca jak mam ugryźć ten fakt, mimo wielkich chęci. Słysząc jej pytanie uśmiechnąłem się i pogłaskałem ją po widocznym już brzuchu. Chyba jednak tym razem to miało się udać.
-Dobrze jak zawsze. Nie jest Ci zimno?
Objąłem ją ramieniem i przycisnąłem lekko do siebie, żeby mogła się w razie potrzeby trochę ogrzać.
-Mogę Ci coś przynieść jeśli chcesz. Poza tym nie przeszkadzam Ci?
Nie byłem pewien do końca czy z kimś rozmawiała, więc wolałem się upewnić. Mimo, że przy mnie była normalna to raczej innych potrafiła wręcz molestować swoją obecnością. Mistrz Gry - 2018-04-27, 17:30
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 1:
Oliver (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Elynn (4) -> Naomi (5) -> Aileen(6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Oliver ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Aileen.
LOSOWANIE #3 Butelka długo się kręciła wokół własnej osi, aż wreszcie wycelowała w Naomi. Osoba: Elynn.
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wypij tajemniczą miksturę (mieszankę alkoholi i napojów) przygotowaną przez uczestników.
Anna Ross - 2018-04-27, 20:26 Jak on tak mógł? W sensie tak ze stoickim spokojem to ignorować? Ona tak nie umiała. Cały ten czas od tamtego momentu gdzieś to tam jej w głowie siedziało. Ona w końcu nie wytrzymała nerwowo i psychicznie (no w sumie poniekąd to to samo), musiała coś z tym fantem zrobić. Ona go obserwowała bacznie niczym jastrząb, który szukał ofiary. Ona cierpliwie wyczekała odpowiedni moment, kiedy facet będzie mógł porozmawiać choć chwilę. Lekko się skuliła pod wzrokiem faceta, który pewnie nawet niewiele ale był jednak od niej wyższy. Uniosła brew ku górze, patrząc na byłego partnera. Do góry zaraz powędrowała druga brew, a po sekundzie je ściągnęła i zmrużyła oczy.
-Tak jak ty? - odparła na jego słowa. Przewracając oczami, które zaraz zamknęła odganiając od siebie niepożądane emocję. Wzięła głęboki oddech i zazgrzytała zębami, mając przez krótki moment ochotę urwać mu łeb. Jednak się na szczęście powstrzymała przed chęcią zabicia go. Po prostu zamierzała ruszyć przed siebie dalej po coś mocniejszego do picia. On posiadał jakieś uczucia? No nie może być Kobieta w między czasie nim on się namyślił, zrobiła jeden krok w przód. Nie zdążyła wrócić do swojego namiotu po nerkę z rzeczami i pójść w siną dal, więc usłyszała jego słowa.
-Prawda, ale to nie pierwszy raz. - odparła, odwracając się ponownie na pięcie w jego kierunku. Stali ponownie twarzą w twarz. Nie znała aż tak Briana od tej "haniebnej" strony, bo zapamiętała go dość dobrze nie licząc momentu a raczej dnia rozstania. On ją zranił, zdeptał i bóg wie co. Ona odeszła z honorem i godnością, a ponownie spotkali się jakiś czas temu tutaj. Do tej pory rywalizowali tylko w zawodach, a teraz? Kto wie jak to będzie i co to będzie. Musiał w końcu dorosnąć a nie zachowywać się jak rozkapryszony dzieciak w jej mniemaniu.Brian - 2018-04-27, 20:49 Stoicki spokój był po części pozorem, jemu to też czasem zajmowało myśli, zwłaszcza, gdy mijali się w stajni, lub rywalizowali w zawodach i musiał udawać, że jej nie zna. Czy miał jednak zamiar coś zmienić? Nie. Zranił Annę przez swoje wycofanie się z ich związku i uznał, że próba nawiązania jakichkolwiek kontaktów wyjdzie tylko na gorsze. Tego się do dnia dzisiejszego trzymał.
No cóż, nie byłaby pierwszą osobą, która chciałaby urwać mu głowę. Jego specjalnością był uśmiech, który prosił się o to, żeby dać mu w gębę, a wszystko dla odrobiny adrenaliny, chociaż kto wie?
- Nie mam zamiaru zaprzeczać, że tak nie jest. - odpowiedział i wzruszył barkami, prezentując typową zamkniętą postawę, z rękami zawieszonymi na klatce piersiowej. Prawda, zdawał sobie sprawę ze swojej przewiny, nie ukrywał jej, lecz przyznawał się do niej. Gdyby mógł się cofnąć do przeszłości wybrałby inny sposób i tyle w temacie.
Rozkapryszony czy nie, wcale nie miał zamiaru zmieniać swoich zachowań i przyzwyczajeń.Adam Ouvard - 2018-04-27, 21:02 Wcale nie twierdził, że jeździectwo było złe, po prostu miał z nim jak dotąd bardzo mało do czynienia. Faktycznie początkowo czuł się nieco zagubiony i poniekąd nadal tak było, gdyż Eva była chyba jedyną osobą jaką tu znał.
- Bo nie jeżdżę. Dotarłem tutaj z pomocą koni mechanicznych. - dodał, nie zdradzając, że wahał się, czy w ogóle się trudzić, by pokonać ten kawał drogi. W końcu jednak zdecydował, że zaryzykuje i zobaczy jak to wygląda. W razie czego mógł spędzić cały czas w swoim namiocie pijąc, albo na spacerach.
Był wielki i dobrze zbudowany, bo tego wymagał od niego hokej, a przerażający miał być tylko dla graczy przeciwnej fdrużyny, chociaż jeśli dodać do tego tatuaże, mógł być przerażający, to po prostu zależy od stereotypów, lub preferowanych kanonów urody. Czy był przerażający poza swoim wyglądem? No cóż, starał się być przerażająco skuteczny na lodowisku.
- No tak. W zasadzie powinienem rozbić namiot. - odpowiedział, idąc za nią. Robiło się ciemniej, więc chciał to zrobi jeszcze za widoku. Zakładając, że dotarli pod bus, po wskazaniu który bagaż należy do niej, Adam podjął się dźwigania go. Zawsze to jakieś ćwiczenie.Caroline Hathaway - 2018-04-27, 21:20 Jezu na żartach się nie znają czy co. Poza tym w końcu chyba może być zazdrosna o swojego przystojnego faceta <3 Nigdy nie wątpiła w wierność czy prawdomówność Drew nawet jak nie byli parą, zawsze przejawiał przynajmniej wobec niej te najlepsze cechy. Zdarzało im się kłócić jak to u przyjaciół bywa, ale to nie było takie na zasadzie "od teraz cię nienawidzę" czy coś w ten deseń. Za długo się znali po prostu chyba. Przeniosła wzrok z Delfina na Drew, kiedy poczuła jego dłoń na swojej. Rozczapirzyła palce, by zaraz je spleć z palcami faceta i potaknęła na jego słowa.
-Pięknie tu. - odpowiedziała z zachwytem i ciężkim, ale pełnym zadowolenia westchnieniem. Była taka zadowolona i radosna, że chyba zarażała cały świat tym Najpierw się zdziwiła kiedy Drew wziął wszystko w sensie swoje i jej, ona miała tylko to co przewoziła na swoim wierzchowcu w ręce. Tego mu nie oddała, bo ważyło tyle co nic. Słysząc jego pytanie rozejrzała się dookoła, szukając dobrego miejsca.
-Może tam? Nie zbyt aż blisko ogniska, by jednak coś można było się kimnąć ale też koło innych ludzi. - w końcu w grupie bezpieczniej i raźniej nie? Wskazała miejsce niedaleko ogniska, ale nie przesadnie blisko zarazem. Dostrzegła tam już jakieś 2 namioty od ludzi, którzy pewnie już zaczęli zabawę.Leon - 2018-04-27, 21:29 Byłoby dziwne, gdyby nie chciała go spotkać czy nie zamierzała jak zwał tak zwał. W tym roku Leon wykazał się sprytem w kwestii namiotu, co będzie korzystne dla nich obojga. No chyba że planowała sama sobie rozkładać namiot lub spać pod gołym niebem. Ciekawe czyja taktyka się okaże skuteczniejsza, a poza tym był cholernie ciekawy jej miny. Spojrzał na Nadyę i jak można było przewidzieć, nie pałał się do pomocy targania jej tobołków. Co za dużo to nie zdrowo w tej dziwnej relacji.
-Chciałaś chyba powiedzieć namiot. - specjalnie podkreślił liczbę pojedynczą. Zaintrygowana? On wcale nie odmawiał jej pomocy, właśnie przeciwnie. Mówiła o tym jego postawa i szatański uśmiech na twarzy, ba! Nawet wybrał już miejsce zanim ona się pozbierała. Wskazał łbem kierunek ruchu i sam tam ruszył miejmy nadzieje że z kobietą. Po dotarciu na miejsce, rozłożył część namiotową z rzeczy które targał. I co się okazało? Miał namiot na dwie osoby, ale nie taki tyci tyci gdzie śpisz jak sardynka w konserwie. Tylko jeden wielki z dwoma oddzielnymi komorami i wspólnym przedsionkiem. I kto był pomysłowy? Zamiast dwóch rozłożą tylko jeden. Uniósł na nią brew, czekając na reakcję.Elynn Sands - 2018-04-27, 21:44 - Wow instruktorem? To musi być fajne zajęcie. Ale pewnie teraz się cieszysz, że możesz odetchnąć i po prostu zabawić. - zdążyła jeszcze odpowiedzieć w nawiązaniu do wcześniejszej rozmowy.
Podążając za przykładem Naomi także postanowiła się przebrać, zanim to jednak zrobiła musiała przytargać do namiotu swoje rzeczy. Jej nowa koleżanka mogła więc w spokoju zamienić ubrania samotnie, a kiedy w końcu Elynn uporała się z wiązaniem sznurówek dołączyła do ekipy przy ognisku. Z chęcią tez przystała na propozycję gry w butelkę, takie zabawy zawsze jej się podobały, a dodatkowo były szansą na poznanie jeszcze kilku osób. Przedstawiła się więc tym których jeszcze nie znała i usiadła na wolnym miejscu, popijając swoje piwo.
Butelka najpierw wybrała Elkę, a potem Naomi. Przy tej drugiej Elynn miała się okazję przekonać, że jej radar był ciągle sprawny i dobrze działający, bo już kiedy pierwszy raz zobaczyła blondynkę miała pewne podejrzenia. Jak się jest wtajemniczonym w takie sprawy, to się po prostu to czuje i tyle . Była to o tyle dobra wiadomość, że sama Panna Kolorowa gustowała bardziej w kobietach niż facetach, więc albo zyska koleżankę i sojuszniczkę, albo, kto wie, może coś więcej .
Butelka zakręcona przez Nao tym razem wskazała na nią, a ona bez zawahania wybrała wyzwanie. W końcu padły już dwa pytania, ktoś musi się odważyć! Po usłyszeniu tego co ma wykonać wzruszyła ramionami. Nie było to nic wielkiego, ani też nic czego by wcześniej nie robiła (bywało się na różnych, dziwnych imprezach...). Nawet nie bardzo patrzyła co jej wlewają do szklanki, a kiedy już dostała swój napój wypiła go kilkoma szybkimi łykami, lekko krzywiąc się na koniec.
- Chyba szybko będę miała banie po czymś takim... -mruknęła, czując duży napływ procentów do organizmu.Nadya - 2018-04-27, 22:25 Czy będzie korzystne, to się jeszcze okaże.
No cóż, skoro nie chciał jej pomagać z targaniem ciężkiego bagażu, to nie. Nadya targała go sama, bo jest niezależną kobietą. Chce z nią nocować w jednym namiocie i nie chce jej nawet podźwigać rzeczy? Po pierwsze jaki z niego rycerz na białym koniu (pomińmy fakt, że Dragon Age nie jest biały), po drugie chyba nie zasłużył sobie na cieszenie się jej obecnością w jednym namiocie, skoro jej nie pomaga!
- Namiot? - zapytała, a jej brwi powędrowały do góry. Miała ochotę zdrapać mu ten diabelski uśmiech z twarzy. - Mam spać z tobą w jednym namiocie? - zapytała, tonem, który mógłby wskazywać, że Leon jest niczym jakieś robactwo, a kto by chciał spać z ohydnymi insektami w jednym namiocie. Nikt kto by nie chciał zostać pokąsanym. Tak naprawdę oczywiście Leon nie był (jej) ohydny, ale brunetka nie lubiła, gdy stawia się ją przed faktem dokonanym, nie zaprotestowała jednak, kiedy Leon wskazał jej miejsce na namiot, bo poddając je rzetelnej ocenie, uznałą za zadowalające. Gdy dotarli na miejsce rzuciła na ziemię swoje bagaże.
- Dobra, skoro to twój namiot, to ty go rozkładasz. - powiedziała. I kto tu jest górą? Ona w tym czasie wyjęła swój śpiwór, karimatę i inne bety do spania. Podczas gdy on zapewne trudził się z namiotem ona poszła po piwko, a gdy wróciła sączyła zimny napój, nie mając najmniejszego zamiaru pomagać Leonowi w czymkolwiek, nawet jakby umiała.
No więc okej, może to nawet korzystne. On pracuje w pocie czoła, a ona się obija - tak być powinno. I tak na szczęście jest.Mistrz Gry - 2018-04-27, 23:34
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 1:
Oliver (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Elynn (4) -> Naomi (5) -> Aileen(6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Oliver ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Aileen.
LOSOWANIE #4 Tym razem butelka zwróciła się w stronę Olivera. Osoba: Oliver.
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Jaka jest najbardziej zawstydzająca/obrzydliwa/najgłupsza rzecz jaką w życiu zrobiłeś?