To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Harley Davidson - 2013-11-18, 20:49

Zakażenie przez piasek nie przez Temi! No co ty, on wie, że jest czysta! Sam ją chyba nawet szorował przecie. Podszedł do niej, w powietrzu się wyczuwało wędrówkę, ale po jego postawie trudno było to zauważyć. On tu do ukochanej kolejnej musi gnać! :lol2:
Jeśli klacz uciekła, to cofnął się do framugi, grzebiąc po kieszeniach, oparł się o drzwi i czekał... Gest ten wskazywał nadejście jedzenia przecież! Pokazał klaczy marchewkę. Tak właściwie to pół marchewki. Bo całych już nie miał. I kusił. Stał i kusił. Tak tylko wspomnę, że refleks miał chłopak dobry, więc... No właśnie, więc uważaj.

Artemida - 2013-11-18, 21:04

No właśnie. Teraz informacje wydają się bardziej czytelne xD Temi przyglądała się mężczyźnie jakiś czas i to dość uważnie. Widok marchewki widocznie ją ucieszył i pojawił się entuzjazm. Podreptała jakiś czas w miejscu nie wiedząc co za bardzo zrobić. Długo nie myślała, wolnym kłusem znalazła się przy misiaczku w zamiarze wyrwania mu pomarańczowej własności. Zaczęła próbować. Oddaj! :p
Harley Davidson - 2013-11-18, 21:11

Odsunął dłoń na odległość jak najdalszą, on próbował ją złapać za munsztuk, czy co to tam było (ta rozległa wiedza o sprzęcie :lol2: ). Oczywiście chciał od razu dopiąć jej lonżę, żeby mieć ją pod jako taką kontrolą. I tak pewnie będzie naprawdę trudno odprowadzić ją do stajni.
Podczas tej gimnastyki zastanawiał się, czy Temi za kimś spokojnie idzie do owego gmachu... Oczywiście, jeśli dała się zapiąć to dał jej marchewkę, nawet się przymierzył do otworzenia drzwi na korytarz. Ale ja pewnie daje temu za prosty scenariusz. :lol:

Artemida - 2013-11-18, 21:27

Temi za wszelką cenę chciała dostać marchewkę. Chwilami napierała na miśka, ale cofała się, żeby nie zrobić mu przypadkiem krzywdy. Z podpięciem na pewno miał problemy, gdyż nie tylko on się gimnastykował. Temi się wręcz produkowała. Ruszała łbem w każdą stronę, jak nie z jednej to z drugiej strony może ją dostanie. Chwilami się zapominała i kłapała na niego zębiskami. Można jej ufać. To, że daje się miśkowi głaskać to nie znaczy, że może jej ufać. Od tak w jeden dzień nie ma mowy. Oczywiście czym więcej czasu Temi jest w jego środowisku tym lepiej i może kiedyś będzie w stanie skoczyć za niego w ogień. Nie schrzań tego misiaczku <3
Harley Davidson - 2013-11-18, 21:41

Oj nie mam zamiaru tego zniszczyć! To będzie piękna przyjaźń na lata. Wieczność!
W końcu udało mu się ją podpiąć, marchewka do niej trafiła. Skorzystał z tego, że chwilowo ma wolną jedną rekę i otworzył drzwi dość szeroko, pokazał jej drugi smakołyk, lonżę trzymał tuż pod jej pycholem podczepioną, żeby w razie czego wspomóc się siłą swego ramienia. Kusił jedzonkiem.
Jedzenie to droga do prawie wszystkiego moi drodzy!

Artemida - 2013-11-18, 22:05

Temi wzięła smakołyk, zadowolona ze swojego osiągnięcia, jednak to była też klęska z której na razie nie zdawała sobie sprawy. Szarpnęła parę razy łbem sprawdzając jak mocno trzyma ją misiek. Na razie nie chciało się jej wyrywać. Wolała zjeść kolejną marchewkę, która pojawiła się jej przed oczyma. Starała się ją mu zabrać. Na drogę nie zwracała uwagi. Przecież to jest marchew!
Harley Davidson - 2013-11-18, 22:32

Zahipnotyzował ją w ten oto właśnie sposób, poprowadził do stajni. Co jakiś czas klacz dostawała smakołyk za grzeczną (powiedzmy w miarę) drogę, potem pojawiał się kolejny, by wskazywać jej trasę! Harłak uśmiechał się, choć blady był nieco i zmęczony upływem krwi. Tak, upływająca krew męczy, kochani!

[z/t]

Johnny - 2013-11-20, 20:41

Miło z jej strony, że chociaż na lonży go oszczędza <3
Pochwalił ją głosem szczodrze, stopniowo zwalniając do stępa. Nie widać było u niej większych sladów zmęczenia a była rozgrzana co uznał, że powinien wykorzystać. Jednak to jeszcze nie dzień, w którym będzie jej dane zostawić go na zakręcie czy wysadzić z grzbietu w powietrze :lol: Chłopak w myślach zdecydował się na korytarz. Zwinął lonżę, tym samym powoli 'przyciągając' klacz do siebie.
Kiedy znalazła się przed nim, pogłaskał ją po szyi i po malowanym pysku nie szczędząc czułych słówek <3 by wziąc ją do ręki i wyprowadzić na korytarz skokowy.
/zt

Coco Chanel - 2013-11-20, 21:05

Ambpfff, wylazła z nim <3 /zt
Kate - 2013-11-21, 16:21

Weszła z Compromise podczas drogi co jakiś czas mówiąc coś do niej. Na miejscu zamknęła bramkę i rozwijając stopniowo lonżę posłała młodą na koło. W razie potrzeby, jeśli kara postanowiła zatrzymać się jednak Kate machnęła lekko za jej zadkiem końcówką lonży. Na galop z resztą też nie pozwoliła, wpierw niech się rozgrzeje. :3
Compromise - 2013-11-21, 21:03

Weszła na lonżownik, ze spokojem przyglądając się nowemu miejscu. Od razu zareagowała na pierwszy sygnał dziewczyny, jednak już po chwili przystanęła, niemrawo spoglądając na kobietę. Gdy Kate poruszyła lonżą, kara niechętnie na nowo ruszyła stepem, nadymając chrapy. Co jakiś czas zwalniała nieco, próbując wykorzystać nieuwagę zawodniczki, by się zbytnio nie napracować.
Kate - 2013-11-26, 20:50

Nie zauważyłam, wybacz. :/
Przez jakieś 10 minut pozwoliła jej stępować spokojnie po kole, aczkolwiek nie zezwalała już na zbyteczne zwalnianie. Nie chodziło w końcu o to, by kara sunęła się po tym kole powolnie, czy wręcz stała, nie? ;3 Cóż, po tych minutach zawodniczka powoli poleciła Compromise zbliżenie się do środka stopniowo skracając lonżę. Tutaj przepięła ją i znów wysłała klacz na ślad kontynuując wciąż stępowanie.
Po odpowiednim czasie Kate wydała komendę "kłus" prosząc tym samym pięciolatkę o przejście do wyższego chodu. Jeśli ta zareagowała została pochwalona głosem, jeśli nie - zawodniczka ponowiła polecenie dodatkowo machając lekko końcówką lonży za jej zadem.

Compromise - 2013-11-30, 16:36

Spokojnie dała sobą kierować, w końcu nabierając odpowiedni rytm oraz rozluźnienie. Gdy tylko dostała sygnał do kłusa, ruszyła nim, nieco zadzierając łeb i mocno wyrzucając przed siebie przednie nogi. Momentami kierowała ucho w stronę kobiety jakby tylko czekając na sygnał do galopu. Skoro to nie następowało, nadal nieustannie pędziła na kole, raz po raz lekko zagalopowując. Jej ciało nie było tak rozluźnione jak w stepie, a wręcz przeciwnie. Klacz coraz bardziej nerwowo podchodziła do tej pracy. Niestety zła praca w przeszłości dawała o sobie znać teraz. Niegdyś nie ostała w pełni nauczona chodzenia na loży, więc nie bardzo wiedziała, czego od niej oczekiwano.
Kate - 2013-12-01, 19:49

- Spokojnie... - powiedziała cicho, niemal wyszeptała zaraz potem prosząc młodą o powrót do stępa. Już po zwolnieniu chwilkę przetrzymała karą w tym chodzie nie popędzając jej, nie goniąc, ale też nie dopuszczając do dosłownego "ślimaczenia się". W międzyczasie poprosiła też stajennego o dostarczenie bata, ot.
Po odpowiednim czasie znów wypowiedziała komendę "kłus" w razie potrzeby lekko machając końcówką bata za zadem konia. Po przejściu do wyższego chodu pochwaliła pięciolatkę tutaj również nie poganiając jej, nie przyspieszając jej kroku. Jeszcze raz, spokojnie. ;>

Compromise - 2013-12-02, 17:35

Z niewielkimi trudnościami przeszła do stępa, zaraz jednak łapiąc dobry rytm, a widząc bat nawet nie myślała o zwalnianiu kroku. Na kolejna komendę raźno ruszyła kłusem, rzucając niepewne spojrzenia na ten niemiły przedmiot. Niedługo po tym zapomniała jednak o obecności bata i po paru minutach jej ciało poamłu zaczęło się rozluźniać, przy czym przestała pędzić na oślep, jak to robiła za pierwszym razem. Słysząc przyjemny ton głosu, skierowała ucho w stronę kobiety i parsknęła cicho z zadowoleniem.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group