To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Klif

Aiden Craven - 2018-09-30, 14:08

- Będę mieć to na uwadze - stwierdził, niby z rozbawieniem, choć niekoniecznie było mu do śmiechu. To było zwyczajnie obrzydliwe! Mimo to, gdy już nieco przetrawił posmak wódki, zapijając go colą, spróbował się napić znowu... I znowu było niemal tak samo niedobre. Alkohol mu po prostu nie smakował, jaki by nie był. I szczerze wątpił, że ktokolwiek pił go dla smaku.
- Na to wygląda, że nie umiem i się nie nauczę - stwierdził, ale raczej wesoło, bo wcale mu nie zależało na takiej umiejętności. W sumie lepiej dla niego. Mogłoby się zrobić nieciekawie gdyby w jakiejkolwiek używce znalazł sposób na radzenie sobie z problemami. Tymczasem dawał radę sobie bez takich pomocy i chyba nawet nie było po nim widać, że cokolwiek go trapi, bo dobrze się z tym krył. Zresztą już dawno nie spotkało go nic przykrego ze strony rodziców ani czyjejkolwiek.
Uniósł brew w pytającym geście, jakby chcąc zapytać, jakie rzeczy miała właściwie na myśli. - Mówisz, że po tym zechcę tarzać się w piasku? - Zapytał, chyba trochę powątpiewając w moc tego "napoju", choć w gruncie rzeczy nie potrzebował go do takich aktywności.
- Od dawna masz turkusowe włosy? - Zagadnął, najwyraźniej nie interesując się niczym, o co zwykle pytali inni ludzie. Bardziej go interesowało to co miała na głowie i czy może częściej eksperymentowała z kolorami, bo choć sam miał teraz swój naturalny kolor, to często rozjaśniał go do bardzo jasnego, chłodnego blondu... Na którym idealnie przyjąłby się turkus czy jakikolwiek inny kolor, choć Aiden jeszcze nigdy się nie odważył na taki krok.

Robeen - 2018-09-30, 19:35

Nikt nie pil wodki dla smaku. Przynajmniej ja sie jeszcze nie spotkalam z taka osoba. Alkohol glownie pilo sie by zapomniec o swoich problemach albo zayczajnie mocniej sie wyluzowac i dodac sobie odwagi.
Ja lubilam alkohol. Bo mozna bylo myslec inaczej niz na codzien. Zreszta mialam po nim zwykle jeszcze lepszy humor.
- Tego nie trzeba sie uczyc, w porownaniu do palenia papierosow, ziola czy cygaro. - oznajmilam oblizujac piekace wargi po kolejnym lyku.
Picie z gwinta bylo nieeleganckie i jakos mocno „nie halo”, szczegolnie w przypadku mojej plci. Ale nie myslalam o kieliszkach, niestety.
- Nie wiem czy sie chce po tym tarzac w piachu ale.. sadze ze mnie najdzie taka ochota bo glupie mi przychodza czasem pomysly do glowy- usmiechnelam sie wystawiajac kawalek swego rozwego jezyka.
Jego pytanie mnie rozbawilo czego nie probowalam ukrywac.
-Od niedawna. Zwykle mam bardzo jasny blond,prawie biale. Aczkolwiek moze jeszcze niebawem pofarbuje na rozowo. A dlaczego pytasz? Tez planujesz zmienic kolor swoich? - nie chcialam do niczego go namawiac,jesli nie mial ochoty pic alkoholu to wcale nie musial.
Siegnelam po sok biorac spory lyk, a nastepnie upilam wodki jakies dwa lyki i znow sok. Ble. Ale jeszcze dwa i nie powinien mi przeszkadzac smak bezbarwnych procentow..

Aiden Craven - 2018-09-30, 20:34

- Ale umieć trzeba, bo bez tego... lepiej nie próbować - stwierdził, przypominając sobie parę takich sytuacji, w których ktoś nie miał umiaru albo paskudnie mieszał, a potem "umierał" na drugi dzień. To brzmiało jak coś, co mogłoby spotkać niepijącego Aidena, gdyby jednak się wreszcie porządnie napił.
- Jak coś to się nie krępuj - zapewnił ją z rozbawieniem, które wywołało samo wyobrażenie tego i innych głupich pomysłów, jakie potencjalnie mogły pojawić się w jej głowie. - Z ciekawości... Też czasem rozjaśniam włosy do takiego blondu i czasem się zastanawiam jakby to było położyć jeszcze kolor. Szybko się spłukuje? - Wyjaśnił powód swojego zainteresowania, które było dość nietypowe, bo jednak niewielu chłopaków farbowało włosy. Aiden miał sporo takich cech, które wyróżniały go spośród reszty. Często był wyzywany za to w szkole od pedałów, ale powiedzmy, że jakoś sobie z tym radził.
Jeśli chodzi o picie, to dalej dotrzymywał Robeen towarzystwa, w zupełnie niewymuszony sposób, choć mimo wszystko trzymał dość wolne tempo. Szybko poczuł rozgrzewające działanie wódki, co było chyba jej jednym z nielicznych plusów.

Robeen - 2018-09-30, 21:54

-I tutaj się zgodzę. Ale potrafię trzymać kontrolę. Nie musisz się obawiać, że będziesz mnie musiał dziś gdzieś taszczyć. - Uniosłam dłoń by poklepać go po ramieniu pokrzepiająco. Posłałam blondynowi uśmiech nastolatki.
- Wypiję to chyba przestanę się krępować, bo chwilowo coś mnie blokuje. - Wypaliłam nie szczypiąc się. Nie było mi jakoś łatwo, ale liczyłam że alkohol zaraz mi pomoże i rozwiąże język i zdejmie blokadę.
-Poważnie? - Uśmiechnęłam się zaskoczona jego odpowiedzią. To prawda. Mężczyźni raczej tego typu zadań się nie podejmowali albo zwyczajnie się do tego nie przyznawali. Aiden był inny i za to zaczęłam go "szanować inaczej". Coraz bardziej odnosiłam wrażenie, że zaczynam go lubić.
-To zależy jakiej farby użyjesz. Bo są takie co spłukują się dość szybko, czyli po pierwszym spłukaniu i takie, które wytrzymują parę płukań. - Liczyłam, że podałam dość wyczerpującą odpowiedź.
- Może kiedyś będziesz spał i będę miała okazję Cię ufarbować. - Zarechotałam cicho ponownie pijąc wódkę, którą popiłam sokiem.
Wiało, ale.. alkohol powoli nas rozgrzewał. Paliło mnie za każdym razem w przełyku, gdy tylko wódka lądowała w moich ustach. Na szczęście z każdym kolejnym kieliszkiem było to odczuwalne znacznie mniej.

Aiden Craven - 2018-09-30, 22:32

- No co ty? Wyluzuj, jestem tu tylko ja. A mnie się wstydzić nie musisz. - Zapewnił ją, zresztą chyba niepotrzebnie, bo już miała okazję przekonać się o tym, że dotrzymywał słowa i był bardzo wyrozumiały. Skoro nie bawiły go jej popisy na desce (a przynajmniej nie aż tak), to raczej mało prawdopodobne, że czymś zdołałaby się ośmieszyć. No chyba że totalnie by popłynęła, ale podobno umiała się kontrolować.
Kiwnął twierdząco głową, nie wstydząc się tej części swojego wizerunku. Nie sądził by szybko miało mu się to znudzić, tym bardziej, że wiele ludzi go z tym kojarzyło. Jeżeli gdzieś pojawiała się rozczochrana, platynowa czupryna, to wielce prawdopodobne, że był to właśnie Aiden. - To może kiedyś zgłoszę się do ciebie po poradę. Wolałbym nie skończyć z jakimś dziwnym, zielonym kolorem na głowie - zaśmiał się, doskonale zdając sobie sprawę z tego, jak się czasem kończyły tego rodzaju eksperymenty. - Ej, ej. Bez takich niespodzianek - ostrzegł ją, trącając zaczepnie nogą. Szaleństwo ma swoje granice i takie decyzje zdecydowanie wolał podejmować sam... Bo jeszcze by się obudził z jakąś tęczą na głowie albo nie wiadomo czym. : o
- To może opowiesz mi coś o sobie i wtedy się rozkręcisz? - Zaproponował, chcąc jej pomóc we wspomnianym rozwiązaniu języka.

Robeen - 2018-10-07, 13:42

-Wiem, sama nie rozumiem tego stanu rzeczy. - Naprawdę byłam skrępowana, głównie dlatego że nie wiedziałam dlaczego tak działa mój organizm na Aidena. Było mi z tym faktem niezręcznie.
Stąd też postanowiłam podjąć drastyczne kroki. Podniosłam nogi nieco ponad ławkę, by móc się z nimi obrócić, na chwilę tyłem do blondyna. Chwyciłam szybko sok, wzięłam parę łyków, by zaraz zastąpić napój bezbarwnym szajsem. Piłam szybko z butelki nieco się zmuszając, co by mieć już z głowy picie tego gorzkiego syfu. Na szczęście nie było już tego wiele, co nie zmieniało faktu że gorysz w moich ustach była ogromna i trzeba było ją osłodzić sokiem. Po chwili gdy już przebrnęłam przez to odwróciłam się ponownie w kierunku chłopaka. Wyszczerzyłam niewinnie białe zęby w uśmiechu.
Zarejestrowałam wcześniejszą jego zaczepkę nogą, to był znak że nie był spięty. Jak to było możliwe, że ja byłam jakaś nie "teges" , a on normalnie się zachowywał, a nie pił. A ja musiałam wydoić to, żeby się przełamać.
-No słuchaj, nie mogę Ci niczego obiecać, bo może będę chciała żebyśmy byli jak dwie krople wody? I zrobię Ci identyczny kolor, co mój?- Posłałam mu zagadkowe spojrzenie i odstawiłam pustą buteleczkę po alkoholu na ziemię.
Ciepło rozlało się po moim żołądku ale uczucie pieczenia jeszcze nie znikało.
- No cóż... - Zaczęłam cichutko pomrukując, przegryzłam kącik dolnej wargi wpatrując się we własne dłonie, które spoczęły na prowizorycznej ławce między moimi udami.
- Nie mam rodziny. Jestem sama, nie wychowywałam się w normalnym domu. - Zwilżyłam usta nieco wzruszając ramionami. Alkohol powoli zaczynał mieć wpływ, zaczęłam się rozgadywać. Uciekłam wzrokiem od twarzy chłopaka ponownie na swe palce. Suwałam nimi po ławce, a nogami delikatnie szurnęłam po jej bokach. Ale chwila, zaraz niezręczną ciszę zlikwidujemy.

Aiden Craven - 2018-10-07, 13:44

Szkoda, że się obróciła tyłem, bo mina Aidena była w tamtej chwili bezcenna. Przyglądał się jej z niedowierzaniem pomieszanym z... przerażeniem? Chyba tak, bo trochę obawiał się efektu tego działania. Gdyby sam tak zrobił, na pewno ścięłoby go z nóg. Co prawda na chwilę, ale jednak.
Dość niepewnie uśmiechnął się w odpowiedzi, jako że dopiero zaczął z niego schodzić ten chwilowy szok. Ciekawe czy jej to pomogło? Jemu faktycznie nie było to potrzebne żeby czuć się swobodnie, bo taki już był. Oczywiście były sytuacje, w których był maksymalnie skrępowany i alkohol zapewne mógłby to zmienić. Ale ta zaliczała się do normalnych i nie było powodu się spinać, nie?
- To jeszcze bym przeżył. Ale, ale... To nie było przyzwolenie - ostrzegł ją zawczasu, nie kryjąc rozbawienia.
Wiele spodziewał się usłyszeć, ale niekoniecznie coś takiego. Prawdę mówiąc lekko podcięło mu to skrzydła, bo nigdy nie wiedział, co zrobić w takiej sytuacji. Poza tym smuciło go to, że na tym świecie chyba nie ma osoby wolnej od trosk.
- Jeżeli cię to pocieszy, to ja też nie, chociaż mam rodzinę - odezwał się, w przeciwieństwie do niej wciąż patrząc na rozmówcę i nie uciekając wzrokiem. Czasem rodzina czy jej brak wcale nie były wyznacznikiem szczęśliwego życia.

Robeen - 2018-10-07, 13:44

Ostatnią rzeczą, jaką w tej chwili przypuszczałabym było, że mogę go piciem z gwinta rozbawić, a nie spłoszyć. Zatem wedle mego uznania wolałam nie pchać się na jego czarną listę ryzykując, że już go nie spotkam i będą nici z nauki na deskorolce.
Miał rodzinę i nie miał normalnego domu?
-Piją?- Strzelałam tak, bo miał jakiś wstręt do alkoholu i szukałam gdzieś przyczyny po swojemu.
-Swoją drogą, przyzwolenia nie potrzebuję, bo daję je sobie sama. - Wytknęłam język w kierunku chłopaka. No co, nie oszukiwałam. Sama byłam sobie sterem, żeglarzem i okrętem i naprawdę często nie miało to dla mnie znaczenia czy ktoś pozwala, czy też nie. Sama podejmowałam większość decyzji mierząc się z ich konsekwencjami. Czy były dobre, czy niekoniecznie. Zwykle nie należały do przyjemnych, bo zwykle broiłam więc musiałam za swe czyny jakoś beknąć. Powoli zaczęłam uśmiechać się do samej siebie, wzrokiem nie oddalałam się już od jego twarzy skanując każdą jej "mini" zmarszczkę".
- Pij to szybciej słabeuszu. Bo ja wytrzeźwieje,a Ciebie złapie. - Podniosłam obie nogi i objęłam nimi nieznacznie chłopaka w pasie, by nim "zahuśtać" na boki zaczepnie.

Aiden Craven - 2018-10-07, 13:45

Nie no, bez przesady... Nie był to ten rodzaj przerażenia, który mógłby skreślić ich znajomość. Aiden był po prostu zaskoczony, ale nie oceniał Robeen w żaden sposób i na pewno nie wpłynęło to na budującą się jego opinię o niej.
- Nie - przy całym szeregu wad, jakie miał jego ojciec... Akurat nie można było powiedzieć, że miał problem z alkoholem. Ale to nie było żadne pocieszenie. - Mój ojciec jest komisarzem policji, a mama sędzią. Więc chyba możesz sobie wyobrazić, że nie mam łatwo - nie mógł więc jak inni nastolatkowie chodzić na wagary czy niegroźnie naginać prawo, choćby właśnie takim piciem w plenerze. Ojciec kontrolował każdy jego krok i wszyscy jego koledzy doskonale znali Aidena. - On, poza tym, ma paskudny charakter. Zawsze krytykował wszystko co robię - dodał, wzruszając obojętnie ramionami. Było mu już wszystko jedno, bo nie mógł już tego zmienić. Niby uwolnił się od toksycznych rodziców, ale już zawsze miał pamiętać te setki krzywdzących słów, które z czasem zaczęły się przeradzać też w poniżanie i przemoc fizyczną. Tak, to wszystko działo się w domu, gdzie prawo stoi na pierwszym miejscu. Typowy scenariusz, wcale nie tak rzadki. W końcu najciemniej pod latarnią...
O tym już jednak nie wspominał Robeen na głos, tylko zachował to dla siebie. Pewnie z tonu jego głosu i mowy ciała wywnioskowała, że musiało się pod tym kryć coś więcej, i niech tak pozostanie.
- Robię co mogę - rzucił na swoje usprawiedliwienie i na potwierdzenie swoich słów, wziął parę łyków pod rząd, prawie każdy z nich przeplatając łykiem słodkiej coli.

Robeen - 2018-10-07, 13:45

Nie znałam go na tyle by zdawać sobie z tego sprawę, a wiedziałam dobrze że różni są ludzie i naprawdę różnie mogą reagować.
Poważnie, aż tak miał ustawionych rodziców? Kiedyś byłam święcie przekonana, że dzieciaki z takich domów mają najlepiej. Zburzył mój światopogląd.
Po wysłuchaniu tak nieoczywistej historii nabrałam ochoty by zagrać tym rodzicom na nosie.
-Chyba nigdy nie przyjdę pod Twój dom, chyba że wkradnę się przez okno. - Zachichotałam przyciągając Aidena do siebie za rękaw. Złożyłam mu cmoka na policzku.
To był tylko pretekst by się rozchmurzył i może przestał przeżywać to, o czym przed chwilą opowiadał. Zbyt dobrze zdawałam sobie sprawę z tego, że takie rzeczy potrafią boleć.
- Jeszcze zdążysz mu udowodnić, że jest popaprańcem. - Oznajmiłam uśmiechając się łagodnie. Zsunęłam się z drewna by móc stanąć ten krok dalej i spojrzeć w dół.
-Zejdziemy zaraz niżej? - Blondyn mógł usłyszeć mój łagodny ton wyławiający się z gardła. Rozłożyłam szeroko ręce na boki jakbym miała zaraz ochotę stąd odlecieć.

Aiden Craven - 2018-10-07, 13:46

- Już z nimi nie mieszkam. Po tym jak uciekłem z domu powiedział mi, że mogę nie wracać - odparł, niszcząc jej plan zagrania na nosie Cravenowi. Swoją drogą, lepiej było się tego wystrzegać. Ten człowiek nie miał żadnych skrupułów. Aiden co prawda nie wiedział jakich praktyk dopuszcza się na komisariacie, ale może to i lepiej...
Uśmiechnął się lekko w reakcji na cmoknięcie w policzek, które faktycznie pomogło mu się odrobinę rozchmurzyć. - Nie wiem czy chcę mu cokolwiek udowadniać - rzucił obojętnie, na tym kończąc temat. Przez wiele lat chciał mu udowodnić, że jego pasje nie są głupie, i że też coś potrafi osiągnąć w życiu, ale liczne niepowodzenia sprawiły, że odechciało mu się. Teraz robił wszystko tylko dla własnej satysfakcji. Łącznie ze studiowaniem, którego się finalnie podjął, choć nie na wymarzonym przez rodziców kierunku.
- Możemy nawet teraz - zgodził się, biorąc kolejny łyk, którym już praaawie wykończył butelkę, czego jednak chyba nie zamierzał robić. Choćby dlatego, że gdy wstał, odrobinę zakręciło mu się w głowie. Został krok za Robeen, co pozwoliło mu przyjrzeć się jej sylwetce, gdy stała tak z rozpartymi ramionami na samej krawędzi. - Tylko nie skacz, szkoda by było - stwierdził, lekko zmulonym głosem, bo procenty wcale nie dodawały mu energii. Wręcz przeciwnie, najchętniej zostałby w miejscu i kontemplował jakiś widok, prowadząc głębokie rozmowy, choć niekoniecznie mądre. :lol:

Robeen - 2018-10-07, 13:46

- To chodź! - Odwróciłam się do chłopaka, wrzuciłam nasz "prowiant" i jego pozostałości do plecaka, po czym chwyciłam dłoń Aidena swoimi drobnymi i też już chłodnawymi palcami ciągnąc go w swoją stronę. Kiedy już zwabiłam go do siebie wyprułam szybkim krokiem w kierunku drugiego zejścia, które było całkiem widoczne z tej odległości. Ostrożnie przykucnęłam na krawędzi i... tak. Wpadłam na iście "genialny" plan. Puściłam w końcu dłoń blondyna co by się nie musiał dalej schylać i zaczęłam staczać się z tejże wysokości po piachu. Ten odcinek był o tyle lepszy od tamtego pod względem turlania się, że nie było kamieni, kamyczków (a przynajmniej nie było ich widać). Nabrałam niezłej prędkości ale większość kontrolowałam swoim ciałem, co nie do końca może było widoczne. W końcu kiedy wylądowałam na górze, przekręciłam się na brzuch i zadarłam głowę do góry podpierając się na łokciach.
-Twoja kolei! Czekam! - Uniosłam jedną z rąk do góry i machnęłam dając sygnał, że przecież musi tu zejść, nie podaruje mu jak tego nie zrobi. Muszę przyznać, że przez ten bieg trochę się rozgrzałam, więc było fajnie.
To nie tak, że puściłam mimo uszu jego słowa, bo z pewnością jeszcze do nich wrócę. Ale zwyczajnie zapragnęłam by na chwilę go oderwać od tych smętności.
Fiu fiu, to mamy chyba tutaj parę przeciwieństw. Petarda i flak..całkiem ładnie to brzmi :lol:

Aiden Craven - 2018-10-08, 21:06

- To idę! - Mówiąc to, wstał z miejsca, by następnie podać jej rękę i zejść wspólnie do momentu, kiedy trzymanie się za ręce było jeszcze bezpieczne. Później musieli się już rozstać, by każde z osobna mogło zejść... albo sturlać się na dół, co prawdę mówiąc, trochę ciężko mi sobie wyobrazić, ale nieważne. :lol: Odprowadził wzrokiem Robeen do samego dołu, a kiedy go zawołała, zaczął schodzić, czy może raczej zbiegać w dół. Mając jednak na uwadze nachylenie zejścia, bardziej przypominało to "zeskakiwanie", podczas którego naprawdę ciężko było zachować równowagę, zwłaszcza ze względu na narastającą prędkość. Nic dziwnego, że pod koniec niemal podzielił los Robeen, z tą różnicą, że na sam dół zjechał na tyłku.
Faktycznie zrobiło mu się po tym cieplej, co dziewczyna mogła wywnioskować po wypiekach, które pokazały się na jego twarzy. Przez chwilę czuł jak ciepło wręcz od niego bucha pod bluzą, co było dość zdradliwym odczuciem.
- Ale pusto - rzucił, bardziej do siebie, niż dziewczyny i rozejrzał się po opustoszałej plaży, stawiając na niej pierwsze kroki. Ludzie nie wiedzieli co tracą omijając plażę poza sezonem letnim.

Robeen - 2018-10-20, 09:11

Obserwowałam uważnie Aidena i jego poczynania. Co prawda nie odważył się na sturlanie ale jazda na czterech literach nie należała do najgorszych, wręcz zasługiwała na oklaski z tego tytułu że na piachu mu się to udało. Zatem podniosłam się by siąść na ziemi po turecku i klasnęłam kilkakrotnie w dłonie.
-Brawo Panie Aj! - Uśmiechałam się głupkowato powoli zaraz wstając.
-A my to co?- Zapytałam słysząc co wypowiedział niezbyt głośno. A kiedy blondyn był już bliżej pociągnęłam go zaczepnie za bluzę. Mojej uwadze nie umknęły wypieki, na których widok mój uśmiech znacznie się powiększył ale nie zachęciło mnie to do powolnego spaceru, a wręcz przeciwnie. Wyskoczyłam jak z procy przed siebie ponownie chwyciwszy szybko chłopaka za skrawek bluzy, który w startowaniu puściłam.
-Berek! - Po raz kolejny. Miałam ochotę go wymęczyć najbardziej jak to możliwe. Poza tym była tego zaleta - wyrobienie kondycji. Ja musiałam być w formie, żeby wiać z przywłaszczonymi przez siebie rzeczami. A Aiden przypomni sobie jak wyglądają zabawy z "dziećmi".

Aiden Craven - 2018-10-20, 20:48

- Nie czujesz się mała przy morzu? - Rzucił w odpowiedzi, być może dając jej do myślenia. On na przykład zawsze czuł się tu jak na końcu świata, gdy wokół nie było innych ludzi, mimo że ta sama plaża latem była najzwyklejszym miejscem na świecie. Jesienią i zimą stawała się jednak magiczna, szczególnie z samego rana i wieczorami, gdy naprawdę nie było tu nikogo. Uwielbiał to, chociaż był duszą towarzystwa.
Aidenowi zdecydowanie nie było trzeba przypominać jak się bawić z dziećmi, bo dzięki JJ'owi nawet nie zdążył o tym zapomnieć, ale jakakolwiek zabawa z Robeen - nawet głupi barek - przybierała zupełnie nowy wymiar. Choćby dlatego, że nie musiał dawać jej forów ani specjalnie na nią uważać.
Spróbował złapać dziewczynę zanim zdążyła od niego odskoczyć, ale umknęła mu dosłownie w ostatniej sekundzie, więc śmiejąc się puścił się za nią biegiem. Bieganie po piasku nie było proste, ale dziś było mu to na rękę, bo dziewczyna wolniej przez to uciekała. :D Dopadnięcie jej nie zajęło mu wiele czasu, ale zamiast ją klepnąć i zacząć uciekać w drugą stronę, powtórzył swój ruch z wtedy i złapał ją w pasie. Tym razem jednak obrócił się z nią, tym samym wytracając siebie i ją z równowagi, co poskutkowało wylądowaniem na piasku.
- Przede mną nie uciekniesz - rzucił i korzystając z tego, że była na niego skazana, zaczął ją łaskotać. Mogła nie zaczepiać... :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group