Soul Eater - 2016-05-13, 17:52 Ogier po kilku powtórkach zaczynał odczuwać zmęczenie. Poza bieganiem na torze rzadko miewał jakieś inne treningi, więc teraz miał miłą niespodziankę. Nie okrążając już niepotrzebnie basenu wszedł do wody ostatni raz i wyszedł na brzeg. Woda ściekała po jego karej sierści, ale już zdawał się nie zwracać na to uwagi. Gdyby otrzepywał się za każdym razem to dostałby fisia. Na koniec jedynie machnął kilka razy ogonem, by pozbyć się z niego nadmiaru wody. Po skończonym treningu opuścił halę wraz z Aidenem.
ztAnonymous - 2016-05-18, 20:07 Zrobiłam z nim jedno okrążenie wokół basenu i ponownie wprowadziłam do wody, by analogicznie postąpić i za drugim, trzecim, a także czwartym razem. Dopiero po upływie tych kilkunastu minut zdecydowałam się dać ogierowi zasłużony odpoczynek i odstawić go do boksu. Nie zapomniałam również o uprzednim wysuszeniu konia, dlatego najpierw ściągnęłam z niego nadmiar wody, a później, gardząc solarium, wzięłam ogiera po prostu na trawę. Pozwalając mu całkiem skorzystać z wiosennego słońca, nie oponowałam kiedy zaczął skubać zielone źdźbła, by ostatecznie odstawić go do boksu.
/ztDaiquiri - 2016-05-19, 10:55 Powitał przybyłego ogiera basowym rżeniem, natychmiast zwijając szyję w 'rogal' i łypiąc na rywala okiem. Szybko jednak zapomniał o nim, stając przed zadaniem ponownego zanurzenia się w basenie, co ponownie uczynił bez wahania. Wszedł do basenu, wkrótce tracąc grunt pod nogami i zaczynając płynąć, w jednostajnym, równym tempie, podczas czego oddychał głośno i miarowo. Po kilku następnych powtórkach rzeczywiście był wystarczająco zmęczony, ale wciąż rozglądał się bystro dookoła, najwyraźniej mając w zanadrzu jeszcze pewne pokłady siły. Takie jak znalazł na leniwy wypas na trawie, którym zajął się na kolejne kilkanaście minut, podczas których wysechł do końca. Wrócił do stajni. /ztNicol Illas - 2016-06-20, 13:14 Nicol, przyszła z ogierem na basen. Chciała rozluźnić, jego spracowane mięśnie i dostarczyć mu nieco rozrywki. Zdjęła z niego sprzęt, zostawiając tylko ogłowie na łbie, wpierw podeszła do brzegu, dając mu chwilę na zapoznanie się z miejscem i wodą. W sumie, nawet nie wiedziała czy ogier lubi, albo zna basen. Dlatego wolała, najpierw to sprawdzić.El Dorado - 2016-06-20, 14:24 Kary szedł cały czas za kobietą, nie wiedząc zbytnio dokąd go prowadzi. Nie miał nigdy okazji przebywać na basenie, więc widok hali z basenami bardzo go zaskoczył. Postawił uszy na sztorc, oglądając się dookoła. Nieufnie podszedł do jednego z basenów, na początku bardzo się przy tym opierając. Powęszył chwilę przy wodzie, upewniając się, że nic z niej nie wyskoczy i go nie zje. Postąpił jeden krok do przodu, zanurzając jedną nogę w wodzie, ale zaraz ją cofnął.Nicol Illas - 2016-06-20, 14:36 No, tak jakby widział, że go tam goniła po arenie. Za ucieczkę, dostał po nosie (nie dosłownie), mógł uszkodzić nie tylko siebie, ale i innych. Myślała, że im starszy koń tym bardziej, jakiś rozgarnięty. Jednak, chyba nie zawsze z wiekiem w parze idzie myślenie. Tragedia No chyba w swoim 12 letnim życiu, był na basenie, to niech nie wyolbrzymia.
-Nie zachowuj się jak tchórz. - odparła, wchodząc na swój podest. Ogier zbytnio wyjścia nie miał, chyba, że wolał kabanosiki angloaraba El Dorado - 2016-06-20, 14:48 Kiedy dziewczyna weszła na podest on załączył tryb osła, zapierając się wszystkimi czterema kończynami. Nie miał ochoty na kąpiel. Stał tak dobre kilka minut, zanim postąpił parę kroków do przodu. Powoli zaczął zanurzać swoje cielsko w wodzie, głośno wypuszczając przy tym powietrze przez nozdrza. Woda dla niego mogłaby być cieplejsza. Położył uszy po sobie, pokazując jak to bardzo jest niezadowolony i zanurzył się w końcu po samą szyję. Wydał z siebie mordercze stęknięcie, zaczynając przebierać nogami.Nicol Illas - 2016-06-21, 11:18 Miała go tam wepchnąć? Pewnie sama, by się przy tym wykąpała. Jednak tchórz
-Taki duży, a wody się boi. - rzekła do karosza. Szczerze mówiąc, miała niezły ubaw z tego powodu. Niech nie marudzi, kąpiel mu dobrze zrobi. Rozluźni się, popływa i przecież, większość koni to lubiła. W końcu pan i łaskawca, raczył po woli ale jednak, wejść do wody. Nie wnikała, jaka jest woda w basenie, ale pewnie nie lodówka, poza tym nie mogła też być za ciepła. Poruszali się w tym okrągłym basenie, kobieta prowadziła ogiera na lonży, kręcąc go po całej długości w obie strony.El Dorado - 2016-06-21, 13:16 Przebierał nogami co chwilę parskając przez rozszerzone nozdrza. Nie wiedział co inni widzą w tym pływaniu dookoła, chociaż mógł przyznać, że woda przyjemnie masowała jego mięśnie. Gdyby jeszcze mógł tak po prostu sobie w niej leżeć bez potrzeby machania kończynami to już całkiem byłby w niebie. Po pierwszym okrążeniu czuł jak jego mięśnie zaczynają się powoli męczyć. Pływanie jakby nie patrzeć było sporym wysiłkiem. Przyłożył uszy do potylicy, by uchronić je przed nalaniem się do nich wody. Co jakiś czas zerkał w kierunku właścicielki, która stojąc na wysepce miała zapewne większy ubaw od niego. On też by chciał sobie tak postać i popatrzeć jak inni pracują. Po kilku okrążeniach zmienił kierunek, robiąc kolejne kółka. Każde przy akompaniamencie parsknięć i stęknięć.Nicol Illas - 2016-06-22, 12:12 Masowanie, lekkie ciało i mniejszy w sumie wysiłek, bo w wodzie przecież, byliśmy lekki jak piórko. O niech nie narzeka Zawsze mogło być gorzej. Faktycznie cienko u niego z kondycją, to nic po najbliższych treningach, przymusowo basenik. Wcale nie było jej wesoło, gdyby mogła, wykąpałaby się z nim Zrobili około 8 kółek, potem podprowadziła ogiera do wyjścia z basenu. Nie wycierała go, po prostu poszli się pochodzić/popaść przed stajnią.
z.tEl Dorado - 2016-06-22, 18:06 Po zrobieniu kilku kółek w końcu pozwolono mu wyjść na brzeg. Chyba jeszcze nigdy nie czuł takiej ulgi i chciał jak najprędzej trafić do boksu. Otrzepał się, pozbywając się nadmiaru wody ze swojej sierści. Teraz już tylko chciał trafić do twojego boksu, by tam wytarzać się w trocinach. Oby tylko były świeże. Trącił dziewczynę w ramię i wyszedł razem z nią.
ztChris Moore - 2016-08-18, 14:04 Przed oboma panami otworzyły się wrota wodnego królestwa, gdzie konie mogły poprawić swoją kondycję, a ludzie popracować nad techniką wycierania ich i chodzenia po mokrych kafelkach. Chris od razu skierował się ku okrągłemu basenowi i tu dał Vesiowi chwilę na zapoznanie się z otoczeniem, być może już mu znanym... Od razu zrzucił z siebie buty i skarpetki, odstawił je na bok i poprowadził szaraka ku spokojnej wodzie, spodziewał się raczej, że na folblucie nie zrobi ona wrażenia, więc miał zamiar tylko sprawdzić, czy na pewno i po zamoczeniu się po kolana ewakuować się na brzeg. Nie uśmiechało mu się prowadzenie Jaszczura z wody!Vesiputous - 2016-08-18, 14:25 Wszedł na halę jak do swojego własnego boksu! Bywał tutaj już, więc pomieszczenie nie robiło na nim większego wrażenia. Tylko, że w jego boksie nie było wody... No właśnie.
Vesi poszedł do brzegu basenu, tak jak go Chris poprowadził. Zatrzymał się przed wodą i podniósł do niej ostrzegawczo kopyto. Czemu stajesz przed majestatem ogiera, oceanie?! Siwus potrząsnął głową stuloną do piersi, kopnął przodem w wodę i odkicał na bok zuchwale. Będzie się bił z tą wodą!
Nie no, nie był taki frajerem, żeby bać się basenu. Tylko tak na początek musiał pokazać, kto tu jest królem, no. Dokładnie o to chodziło.
Tak więc jak już odbiegł na bok to się zamaszyście odwrócił przodem w kierunku wejścia do basenu. Zniżył głowę do ziemi i zaczął powoli sunąć przed siebie, rozdymając szeroko chrapy Chrap, chrap! Jego kopyta miarowo stukały o podłoże, aż nie stanęły znowu nad taflą wody. Chraaaaaaaap, zachrapał ogier. Podniósł raptownie pysk do góry i obrócił mordkę do Chrisa z ożywionym, pytającym spojrzeniem. Patrz stary ta wodę, jak ona sprytna! - zdawało się mówić jego bystre spojrzenie. Jednak ogier nie czekał na żadną pomoc ze strony chłopaka. Był samodzielny. Sa-mo-dzie-lny!
Samodzielny ogier groźnie machnął kopytem do przodu, na drugiej nodze wzniósł się w górę i w takiej oto śmiesznej pozie wysunął się przed siebie. Jak mu nogi opadły do wody, to sobie całą pierś ochlapał wodą. Chrap, chrap. Zerknął na Chrisa, odetchnął i wlazł do wody już całkowicie. Bez zbędnych dalszych pytań ruszył przed siebie, jakby nic takiego specjalnego się przed chwilą nie wydarzyło. Chris Moore - 2016-08-18, 19:22 Gdyby w jego boksie była woda... Cóż, możnaby się zastanawiać czy Vesi jest koniem czy konikiem morskim. Jeśli tym drugim to ma trochę przechlapane, będzie musiał (a może nie?) poświęcić życie dla porodu, dla przedłużenia gatunku! No i nie będzie w tym życiu miejsca na żaden sport, bo dla koników morskich nie ma zawodów.
Z rozbawieniem przyglądał się walce ogiera. Woda chyba nie była aż tak chętna do podjęcia rękawicy, bo niemrawo prysnęła po jego ciosie i tylko trochę zmętniała. Już brał się za zagrzewanie go do boju, kiedy szaraka wyraźnie opuściła ochota na wojaczkę. Nic dziwnego! Przy takim przeciwniku... Tylko za co zabrał się później? Próbował tę wodę z basenu wydmuchać, coś wywęszyć? A może te chrapanie to alfabet morsa był? Chris zmarszczył brwi, starając sobie przypomnieć podawane przez ogiera sygnały. Krótki, krótki, długi - U. Może chodziło raczej o "Uuuuuu"? Pełne zachwytu bądź zadziwienia, jak to tylko u i a być może! Póki jeszcze miał szansę zamienił uwiąz przy halterze na dłuższą linkę, wspiął się na brzeg i przeszedł po trapie na środek koła. Vesi miał dość luzu, by kręcić się po brzegu i poznawać morskie, czy oceaniczne otchłanie, gdy Chris przekładał "trap" na swoją wysepkę, nie chciał, żeby dechy zawadzały szarakowi. Jednego był pewien - woda mu się spodobała, było to wypisane w jego podekscytowanym spojrzeniu. Nie miał chyba odpowiedniej wprawy, bo do wody wkroczył marszowym krokiem, wysoko unosząc nogi, jakby mógł je jeszcze zostawić na powierzchni!
-Przykro mi. Będziesz cały mokry - oznajmił rycerz, plamiąc swe serce kłamstwem - nie było mu wcale tak przykro.
Zacmokał, zachęcając Jaszczura do wkroczenia w wodne ostępy. W pewnym momencie podłużne wejście do basenu wprowadzało kopytne na tor koła, gdzie grunt miały tylko przy wejściu/wyjściu. Chris podjął decyzję za folbluta i poprosił go o zakręcenie w prawo, czas się zapętlić, wejść na koło i pływać!Vesiputous - 2016-08-18, 21:54 Ogier konika morskiego rodzi dzieci. To byłoby... ciekawe doświadczenie dla Vesiego. Krucze, czemu by nie? A może on chciałby spróbować! Że też natura go poskąpiła macicy, no. Zrujnowane marzenia o urodzeniu bliźniąt...
Poderwał głowę i cofnął się gwałtownie, gdy Chris przeszedł trapem na środek platformy. Patrzył się przez chwilę na niego jak na debila, nie wiedząc, co jest grane. Nie, nie skojarzył dźwięku trapu z trapem i Chrisem. A się zląkł biedak. Może to jakiś smok znowu? Skoro smok, to lepiej chować się do wody!
I tym samym ogier ochoczo wpadł do basenu, bardzo żwawo rwąc przed siebie. Smok! Smok! Smok! Uciekał przed imaginacją, skręcając w prawo zmanipulowany perfidnie przez Chrisa. I co teraz? Gdzie popłynie? Przed siebie nie mógł, musiał po łuku. A co z jego dziećmi? Prawnika poproszę!
Chrapał nad powierzchnią wody, przebierając kopytami zdecydowanie nazbyt energicznie jak na pierwsze okrążenie. Poskutkowało to tym, że już pod koniec pierwszego basenu miał dość. Łapiąc grunt przy wyjściu złapał się go i wyszedł do brzegu. Pozostał jednak w wodzie po kolana, obróciwszy głowę do Chrisa. Oddychał szybko i głośno, wyraźnie podekscytowany i zmęczony. Zmęczony swoją własną ekscytacją. Może Chrisu powinien się z nim przejść, zanim wrócą do pływania?