Lucas - 2018-04-26, 01:28 Wiedział, że Kath może zaczepić temat Aaren, bo dla osoby ''z zewnątrz'' to, co wydarzyło się przed chwilą, było za pewne dziwne. Nie był jednak pewien czy chce o tym rozmawiać i czy chce o tym rozmawiać akurat z nią i akurat teraz. U niego opcja wygadania się nie przynosiła wcale ulgi, a wręcz umacniała zdenerwowanie, bo tylko więcej o tym myślał.
- A nie widzisz? Tryskam pierdolonym szczęściem - odparł oschle, chociaż nie chciał w żaden sposób zaatakować blondynki. Nie była niczemu winna, ale Lucas nie mógł odsunąć od siebie paskudnego humoru, więc było to po prostu od niego silniejsze.
Bez większego zastanowienia wysypał wszystkie rurki z pokrowca i zaczął je trochę nerwowo składać, dając zajęcie dłoniom. Musiał się czymś zająć, bo nie miał tutaj nic innego, na czym mógłby się wyżyć i choć po części poprawić swoje samopoczucie.
Mimowolnie spiął się w reakcji na dotyk Amerykanki, bo takie gesty wcale mu teraz nie pomagały. Dobrze wiedział, że nie zdoła go uspokoić, dopóki sam tego nie zrobi, a to nie było takie łatwe.
- Wybacz Kath, ale to są moje rodzinne sprawy i nie mam ochoty teraz o nich rozmawiać - odparł, nie dając się ani trochę pociągnąć za język. Wolał wszystko w sobie zdusić, nie lubiąc otwierać się przed ludźmi, o czym dziewczyna powinna już wiedzieć.
- Po prostu nie popieram wyboru mojej siostry, okej? - dodał po chwili, nie chcąc być dla blondynki zbyt ostrym. Musiał się bardzo pilnować, żeby nie dostała przez przypadek rykoszetem, ale taki już był. Bardzo łatwo się wkurzał i wtedy po prostu puszczały mu hamulce.Liam - 2018-04-26, 09:05
Leanne napisał/a:
...
- Przytulić, pogłaskać i przygarnąć. - Zrobił minę a'la zbity szczeniak, jakoś trzeba było sobie zagwarantować opiekę, czyż nie? - Nie, nie mam gorączki, te niewyrośnięte kudłacze były mordercze, wsiądziesz kiedyś na konia, to chociaż troszkę to zauważysz... - Mruknął, bo co, ona nie ma zamiaru wierzyć w gremliny? Toż to ludzie widzą zdecydowanie mniej prawdopodobne istoty, a ona martwi się akurat o niego. Ech... Ciężkie życie faceta rozumnego.
Raz, dwa śmignął się przebrać i wziąć jakiś mocno prowizoryczny "prysznic", a gdy w końcu był gotowy,, suchy i czysty, wrócił do Leanne z zadziornym uśmiechem na ustach, może ten uśmiech wynikał ze spsikania się środkiem na owady? Lepiej późno niż wcale.
Ruszyli razem w miejsce wprost idealne do rozbicia namiotu, Liam był co do tego bardzo wybredny, więc szukał tak długo, aż znalazł miejsce spełniające jego wymagania.
- Normalnie bym płakał, żebyś ty to zrobiła, ale już naprawdę chcę mieć to za sobą. - Zaśmiał się i zabrał do rozbijania namiotu, radząc sobie przy tym całkiem nieźle, survival to jego drugie imię Jonah Wrens - 2018-04-26, 09:07 Gdy w końcu dojechałem na miejsce, odstawiłem siwego do boksu i zająłem się nim, zanim poszedłem do reszty. Po drodze na miejsce "spotkania" wyciągnąłem bluzę z auta i założyłem ją, idąc już w stronę ogniska, które poniekąd było centrum imprezy. Szukałem spojrzeniem znajomych twarzy, raczej witając je skinieniem lub krótkim powitaniem, aż odnalazłem w końcu tego małego wielorybka. Podszedłem do Jess i objąłem ją ramieniem, całując krótko w czoło. Jeśli przy kimś stała to przywitałem się i z nimi, krótkim "cześć".
-Jak Ci minęła podróż?
Raczej jej wieczny entuzjazm ciężko byłoby chociażby przygasić, więc pewnie nawet gdyby ktoś ją przewiózł po największych dziurach to i tak powiedziałaby, że się świetnie bawi.Vivianne Feron - 2018-04-26, 11:58 Zaśmiała się krótko na ten komentarz i pokręciła głową. Super, że wszyscy nabijali się z niej i jej wesołego konika!
- Zdarza się, w końcu to zwierzęta i czasem instynkt bierze nad nimi górę – wzruszyła ramionami, pociągając kilka łyków z butelki swojego nowego piwa. Nawet najspokojniejszy koń mógł stracić nerwy i po prostu odbiec od grupy, czy się wystraszyć. Rajd był przyjemnością, ale i ryzykiem, którego partycypanci postanowili podjąć się w czasie zapisu i większość z nich powinna wiedzieć, z czym się to wiązało.
Gdy chłopak zaczął mówić o znajomych, Vivianne automatycznie powiodła wzrokiem w tę stronę, w którą się obrócił. Cóż, przyjeżdżanie ze swoim towarzystwem zawsze wiązało się z tym, że grupka będzie większość czasu spędzać ze sobą, angażując innych ludzi na chwilę, bądź w ogóle. Nie był to dla niej problem – dobrze rozmawiało jej się z Aidenem, a jeśli ten postanowi zmienić towarzystwo, to pewnie zajmie się sobą w jakiś inny sposób.
- Tak to już jest. Zakochują się i zapominają o bożym świecie, jakby to, że mają partnera pozbawiało ich możliwości wyjścia gdziekolwiek – ona także wzruszyła ramionami, nie przywiązując się jakoś szczególnie do swoich słów. Miała natomiast wielu znajomych, którzy po znalezieniu miłości rzucali swoją pasję by 24 godziny na dobę przebywać z partnerem, z którym często potem się rozstawali. Nie rozumiała rezygnowania z własnego życia na rzecz miłości, a w tę drugą jakoś specjalnie nawet nie wierzyła, co mogłoby w zasadzie wyjaśniać, dlaczego na rajd przyjechała sama. Szkoda, że Harłak wyjechał, btw. ;<
Chwilę później podeszła do nich Aaren, która niespodziewanie rzuciła się na blondyna od tyłu i złożyła na jego policzku soczystego buziaka. Brunetka podniosła w górę brew, dziwiąc się takiemu zachowaniu, ale nie skomentowała go w żadnym stopniu, odzywając się ponownie dopiero, kiedy dziewczyna od nich odeszła.
- Cóż, to chyba wszystkiego najlepszego – zaśmiała się krótko, kręcąc przy tym głową, a następnie przeniosła wzrok na ognisko – myślisz, że są już gotowe?Bastian Collins - 2018-04-26, 14:19 Uśmiechnął się jedynie krótko na wspomnienie o jej granicach i postanowił, że sam będzie także nieco sprawował nad tym pieczę. Oczywiście nie zamierzał zabraniać jej pić czy prawić jakieś morały, ale zwyczajnie chciał się trochę poprzyglądać i w odpowiednim momencie wycofać dziewczynę z akcji. No i może trochę dokarmiać w międzyczasie, bo jedzenie przy piciu było bardzo ważne.
Przekręcił swój kijek na drugą stronę, pozwalając kiełbaskom upiec się równomiernie, a na wzmiankę o Anne wzruszył tylko ramionami, jakoś specjalnie nie wnikając w tę relację.
- Kto ją tam wie - mruknął, choć z wyczuwalnym zawodem w głosie. Siostra najwyraźniej zajęta była swoim życiem, albo - co gorsza - znalazła sobie jakiegoś faceta, z którym spędzała cały swój czas, a on nie zamierzał się prosić o spotkanie czy nawet głupiego smsa. Już dawno przestał być jej nianią i nie chciał wracać do tego stanu rzeczy, postanawiając nawet nie prosić jej o żadną przysługę, jak choćby popilnowanie psa.
- Do mnie się nie odzywa ani słowem - ponownie zaciągnął się jointem, a gdy ten się skończył, zgasił go w trawie, podnosząc się by sprawdzić oba kijki z jedzeniem. Zarówno jego mięsko jak i kiełbaska Elizabeth były już gotowe, toteż, powierzywszy wcześniej swoje pożycienie brunetce, poszedł po dwa plastikowe talerzyki, na których w chwilę później wszystko leżało gotowe do jedzenia. Ukradł też na moment keczup i majonez, więc mieli pełen wypas tylko dla siebie!Jasper Nowell - 2018-04-26, 15:01 On natomiast nie szukał już nikogo, kogo chciałby poznać sam z siebie. Oczywiście jeśli Delphine postanowi go komuś przedstawić, to nie będzie miał nic przeciwko, ale zwyczajnie wystarczało mu towarzystwo kobiety i ewentualnie, czasem na chwilę, jakichś innych osób. Nie zamierzał jej jednak ograniczać i mogła iść rozmawiać z kim tylko chciała, podczas gdy on dołączyłby się może do Bastiana czy choćby Lisy, których już znał i w których towarzystwie lubił przebywać.
Na propozycję gry w butelkę zamyślił się przez chwilę, ale odpowiedź znał już od momentu, w którym zadano mu pytanie. Nie był na tyle rozrywkowy, by dobrze czuć się w tego typu „wyzwaniu i całowaniu”, toteż szybko pokręcił głową, będąc w swej odpowiedzi stanowczym i konsekwentnym.
- Nie, to nie dla mnie – odpowiedział, chętniej natomiast reagując na zaproponowany alkohol. Choć właściwie był także głody i zarówno on jak i Delph powinni coś przekąsić, zanim na dobre rozpoczną spożywanie procentów. To było słuszne, jak wszystko co zazwyczaj robił Jasper, toteż uznał to zajedyne, logiczne rozwiązanie.
- Zjedzmy coś i się napijmyElizabeth White - 2018-04-26, 15:32 Miała cichą nadzieję, że właśnie Collins będzie miał na nią oko, bo wszyscy dobrze wiemy, że w pewnym momencie hamulce puszczały. Tak na wypadek, gdyby jej silna wola i zdrowy rozsądek miały zamiar się w dziwnych okolicznościach ulotnić. Ale póki co, towarzystwo nie zdążyło się jeszcze rozkręcić i wszyscy siedzieli w niewielkich grupkach, więc był to raczej odległy problem.
Słowa Bastiana troszkę rozczarowały Pannę White, bo był jedyną osobą, która mogłaby wiedzieć co słychać u jej przyjaciółki. A skoro do niego również się nie odzywała, pozostało czekać, bo White również nie lubiła się narzucać i prosić o spotkanie. Mogła mieć jedynie nadzieję, że nie było to spowodowane ostatnim podrzuceniem dziewczynie Dragona, który miał swoje humorki i potrafił dokuczyć, czy zeżreć ulubioną parę butów.
- Szkoda, myślałam, że przynajmniej od Ciebie się czegoś dowiem - westchnęła i zapatrzyła się w ognisko, którego płomienie ładnie rumieniły nadziane na kije jedzenie. W międzyczasie co jakiś czas popijała dzierżone piwo w ręce, nie chcąc żeby jej wywietrzało, chociaż myślami była już przy whisky, którą starannie schowała w swojej torbie. Być może będzie to jej gwóźdź do trumny, ale zdecydowanie wolała wypić mniej, a za to coś mocniejszego. Ale to nie teraz. Teraz, była w szczególności głodna i całe szczęście, że kiełbaski wkrótce się upiekły.
Obdarzyła Collinsa szerokim uśmiechem, widząc, że przyniósł wszystko, co było im potrzebne i pomogła mu zsunąć mięsiwo na talerzyki.
- No to smacznego - powiedziała, po czym polała całość dużą ilością keczupu i zabrała się za pałaszowanie.Mistrz Gry - 2018-04-26, 16:46
PRAWDA CZY WYZWANIE?
Zasady:
1. W jednej rundzie bierze udział tylko 6 osób.
2. To, czy otrzymasz pytanie czy wyzwanie jest losowe.
3. Nie można odmówić wykonania wyzwania.
4. Udział biorą tylko pełnoletnie postaci i świadome tego, że wyzwania mogą być... różne.
5. Uczestnicy zobowiązują się do sprawnego odpisywania.
6. Nie można w żaden sposób zmienić otrzymanego pytania lub wyzwania.
7. Jedna runda przewiduje 6 losowań. Może być tak, że jakaś osoba nie zostanie nigdy wylosowana, a jedna kilka razy (maksymalnie dwa razy w ciągu gry). Po szóstym losowaniu i wykonaniu zadania, rozpoczyna się nowa runda (jeśli będą chętni; osoby mogą się zmienić).
Przebieg gry:
1. MG ustala kolejność, w jakiej siedzą uczestnicy gry (siedzą w kole, każda osoba ma przydzielony numer od 1-6).
2. MG rzuca zwykłą kostką do gry - wylosowana liczba odpowiada osobie, od której gra się zaczyna. Osoba dostaje pytanie/wyzwanie, także wylosowane z puli przez MG.
3. Wylosowana osoba realizuje wyzwanie lub odpowiada na pytanie w swoim poście. Następnie pisze, że kręci butelką.
4. MG losuje kolejną osobę, przebieg gry się powtarza aż do końca.
Leanne - 2018-04-26, 21:15 - No to chodź.- Wyciągnęła otwarte rączki przed siebie, gotowa przyjąć to jedno wielkie chodzące nieszczęście w swoje ramiona. Pogłaska i przytuli, a nawet przygarnie jeśli zajdzie taka potrzeba.
- Jak i koń? Czy ty się dobrze czujesz?- Już zaczął majaczyć, najpierw jakieś gremliny, później kudłacze, a teraz chce ją na konia wsadzić. Może lepie się wycofać dopóki jeszcze nie jest za późno?
Poczekała sobie troszkę, aż Liam do niej wróci i wtedy po długim namyśle wreszcie wybrali miejsce na rozbicie namiotu. Nie sądziła, że pan "chodzące nieszczęście" będzie miał jeszcze siły, aby wybrzydzać przy wyborze płaskiego kawałka ziemi.
- I sądzisz, że gdybym robiła to ja, to trwałoby to dwa razy dłużej?- Może tego nie powiedział, ale z pewnością tak pomyślał. Proszę się tu przyznać natychmiast! - To ja może pójdę po piwo, a ty udawaj, że umiesz rozłożyć namiot.- Zażartowała będąc niemal pewna, że Liam podoła temu zadaniu. W końcu wychowywali się wspólne i co nieco wiedziała, o jego zdolnościach i umiejętnościach.Kathrin - 2018-04-26, 21:15 - Taaa właśnie widzę.- Rzuciła szorstko nie pozostając w tyle, nie spodobało się to jak się do niej odniósł. Wiedziała, że za wszystko odpowiadając emocje, ale tak naprawdę Lucas nie powinien tego przelewać na nią, co też starała mu się uzmysłowić za pomocą swoich słów oraz mowy ciała.
- Rozumiem.- Mruknęła krótko w ramach potwierdzenia tego, że przekaz do niej dotarł. Mimo wszystko wiedziała, że będzie dręczyło to bruneta jeszcze przez dłuższy czas, dlatego na krótką chwilę oddaliła się od niego, dając mu pobyć samemu.
W tym czasie udała się po piwo biorąc ze sobą dwie butelki schłodzonego trunku. Przyniosła je razem z otwieraczem i podając otworzone piwo Lucasowi bez słowa usiadła na trawie niedaleko. Nie chciała mu przeszkadzać, dlatego milcząc rozpoczęła też swoją porcję orzeźwiającego złocistego napoju.
Pomimo tego, że nie mogli porozmawiać chciała, aby Lucas wiedział, że jest tuż obok i wspiera go nawet, jeśli nie może mu pomóc w żaden sposób.
Bolało ją to, że w takich momentach ją odpychał, nie pozwalając zbliżyć się do siebie i nawet nie próbując zaufać.Mistrz Gry - 2018-04-26, 22:30
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 1:
Oliver (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Elynn (4) -> Naomi (5) -> Aileen(6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Oliver ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Aileen.
LOSOWANIE #1 Gracze biorący udział w drugiej rundzie zasiedli nieopodal ogniska. Niebawem jedna z osób zakręciła butelką, której gwint wycelował w Elizabeth. Osoba: Elizabeth.
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Jeśli miałabyś wybrać dwie osoby do trójkąta, które by to były (z zebranych)?
Bastian Collins - 2018-04-26, 22:35 - Czyli do Ciebie też się nie odzywa? - zapytał, w tym samym czasie rozpoczynając jedzenie swoich kiełbasek, po przytaknięciu na słowa Elizabeth i życzeniu jej także smacznego. Z pełnymi ustami, wprawdzie, bo nie mógł się opanować przed jedzeniem, ale przecież liczyły się intencje!
Wkrótce całe jedzenie, które mieli na talerzach, zostało spałaszowane, a mężczyzna, widząc, że ktoś proponuje grę w butelkę, nie zamierzał przepuścić okazji do świetnej zabawy. Otworzył sobie kolejne piwo, chwytając przy okazji Elizabeth za rękę.
- Chodź, zagrajmy - zaproponował, uśmiechając się przy tym lubieżnie, a gdy panna White wyraziła zgodę, usiedli w kółku razem z innymi osobami, z którymi Sebastian, kulturalnie, się przywitał. Let's get the party started.Elizabeth White - 2018-04-26, 23:01 - Odkąd odebrałam od niej Dragona po wyjeździe, cisza - odparła również zajadając się jeszcze dość gorącą kiełbaską. Z tą różnicą, że ona robiła sobie przerwy na mówienie, nie lubiąc tego robić z pełną buzią. Aczkolwiek była już przyzwyczajona do sposobu konsumpcji Collinsa, jak i do tego, ile potrafił w siebie wrzucić za jednym zamachem.
Wkrótce dojadła posiłek, będąc już w pełni najedzoną i dopiła piwo, chociaż póki co nie pokusiła się o kolejne. W końcu wieczór dopiero się zaczynał, a ona naprawdę starała się kontrolować, by coś z niego skorzystać.
Chwycona za rękę, skierowała swój wzrok na siedzącego obok Bastiana i słysząc jego propozycje, rozpromieniła twarz uśmiechem.
- Czemu nie - zgodziła się od razu, chociaż czuła lekką obawę przed tym, na co będzie musiała odpowiedzieć, albo co będzie musiała zrobić. Póki co wypiła za mało alkoholu, by rozkręcić się na dobre i bez skrępowania podjąć się wszystkiego, co zostanie jej narzucone. No ale, bez ryzyka nie ma zabawy!
Zasiadła w kółku obok bruneta, krótko witając się z Naomi i Elynn. Chwilę później wlepiła już spojrzenie w butelkę, która jeszcze przez chwilę tkwiła w dłoniach Olivera, a następnie zawirowała szybko i ostatecznie zatrzymała się właśnie na biednej Elizabeth.
- Pytanie - bardzo szybko dokonała wyboru, zerkając na Belga z uniesioną brwią i zaciekawieniem wymalowanym na twarzy. Jak się okazało, pytanie nie było wcale najgorsze, a odpowiedź na nie nasunęła się Kanadyjce od razu.
- Bastian i Ty. Sorry dziewczyny - odpowiedziała bez żadnego zawahania, z rozbawieniem posyłając Nao i jej koleżance przepraszający uśmiech. Nie mogła nic poradzić na to, że totalnie nie kręciły ją laski.
Czując swoistego rodzaju ulgę, przechwyciła szklany przedmiot i zakręciła nim z całej siły, w głowie już obmyślając sobie jakieś wyzwania i pytania dla wylosowanej osoby.Delfinek - 2018-04-26, 23:19 Przytaknęła na jego propozycję, tym samym wskazując ruchem głowy miejsce z prowiantem. Choć sama wydawała się nie być głodna zrozumiałym było, że przekąsi coś dla towarzystwa a jedna kiełbaska z ogniska w tą czy w tamtą to nie różnica.
- Co powiesz na spacer? - Rzuciła, podczas gdy przygotowywali sobie jedzenie, jednocześnie też obserwując wszystko wokół. Choć byli w kompletnej dziczy, to właśnie ona pozwalała na niecodzienne dla mieszczuchów widoki, jak pełne gwiazd niebo czy zauważenie Drogi Mlecznej. A któż, jak nie Jasper miał te piękno docenić? Choć koło ogniska tliła się już zabawa nie w głowie jej były teraz pytania czy wyzwania, czy choćby zapoznawanie go z kolejnymi osobami. Ot, umyśliła sobie spacer i już! Może nie było to też zbyt bezpieczne, nie wspomnę już o nadciągającym nocą chłodzie, lecz prawie nic nie mogło jej od tej wizji odwieść. I pomyśleć, że ma tyle werwy po tym rajdzie, ciekawe co będzie następnego dnia!Mistrz Gry - 2018-04-26, 23:21
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 1:
Oliver (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Elynn (4) -> Naomi (5) -> Aileen(6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Oliver ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Aileen.
LOSOWANIE #2 Butelka długo się kręciła wokół własnej osi, aż wreszcie wycelowała w Naomi. Osoba: Naomi.
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Czy kiedykolwiek pocałowałaś kogoś tej samej płci?