To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Nemesis - 2014-03-04, 20:35

Poszła po kole kłusem, jak burza. No prawie, bo poczłapała sobie normalnie. Zrobiła tyle okrążeń, ile trzeba, skupiając się już bardziej na tym co robi, niż na paczeniu na Mefjowatego. Wreszcie poszła przez drągi. Wróć... pobiegła. Otrzepała łeb, jak to co jakiś czas robiła i nakreśliła kolejne kółko. Musiał ją Matt nieco przyspieszyć, bo złapała jakiegoś leniucha, ale jeśli facet podziałał, to i fryzia się ogarła i po raz kolejny natarła na drągi.
Matthew - 2014-03-04, 22:40

Człapiąca burza, no jeszcze czego... :lol:
Widząc jak nieudolnie Nemesis na początku usiłuje się skupić, Matt zacmokał do niej parokrotnie. - Pobudka kochanie! - zawołał. - Skup się, daleeej! - zachęcił klacz do aktywniejszego tempa i zaklaskał nawet, by rozbudzić jakoś fryzię. Cmokał, wołał, tupał, klaskał i takie tam, dopóki dziewczyna nie weszła w odpowiednie tempo do pokonania drągów, takie swobodne wyciągnięte. Znów przed drągami głośno jej zawsze przypominał o nich i jeśli tym razem poszła je dobrze, łagodniej już zawołał:
- Brawooo! Grzeczna dziewczynka! - i zachęcał ją do tego, by utrzymywała aktywne tempo. Jeszcze ze dwa razy ją wpuścił na te drągi i chwalił, jeśli prawidłowo jej to wychodziło, a zaraz potem złagodniał, opuścił barki, łagodnie nakazał jej głosem by wyhamowała do stępa.
- Prr, Nemesis... - wołał cicho i nieco bokiem odwrócił się do klaczy, by ta załapała, że może bez problemu teraz zwolnić i nawet skierować się do niego Nie odganiał jej teraz, czekał aż się przy niej znajdzie, a pewnie w końcu to zrobiła, znając ją. Wtedy Matt pogłaskał ją po nosku, czole i całej reszcie ciała, jak wcześniej. Głaskał, podrapał za uchem. Poprosił raz o jedną z przednich nóg, potem przeszedł za nią, przytulając się do karego zadu brzusiem. Stanął po jej drugiej stronie i poprosił o tylna kończynę. Jeśli podawała je bez problemów, to w górze już delikatnie próbował ruszać nimi na boki, do przodu, do tyłu, oswajając kobylisko z podobnymi rzeczami. Bo nie widział w sumie na ile sobie pozwalała w kwestii nóg. Tylko tyle co jej na razie czyścił, no i raz zdejmował podkowy. Ale takie ruszanie nogami jak wstęp do ich rozciągania? Pewnie nikt tego z nią nie robił.
Odstawił zadnia nogę, pochwalił dzieciaka jeśli był grzeczny i dalej sunął po niej całymi dłońmi, stojąc blisko przy jej ciele. Jedna po kłębię druga po brzuchu, tam pod spodem bliżej dupska, po wewnętrznych stronach jej nóg, potem pierś, szyja, uszy i głowa. Jeśli wszędzie bez problemu i rozluźniona dawała się dotykać, Bella chwaliła ją głosem i oczywiście pochwałą samą w sobie było głaskanie.
Gdy już tak ją pooswajał, odgonił klacz znów od siebie, w stronę przeciwną niż wcześniej kłusowała. I pozwolił jej odejść stępem, ale gdy tylko znalazła się na kole, pogonił ją tymi samymi sposobami, których używał wcześniej do kłusa żwawego, stopniowo ją rozpędzając. I znów na drągi, wszystko jak poprzednio.

Nemesis - 2014-03-05, 15:44

Przeleciała jeszcze te dwa kółeczka, żwawiutko i zerknęła w końcu na Mefjowatego, gdy ten się odezwał. Natychmiastowa też reakcja była i fryzia z uwielbieniem zwolniła. Stępem teraz człapała, wręcz zatrzymała się na chwilkę, wykonując ze dwa kroki w miejscu, rżąc cicho. Powstrzymać się jednak nie mogła i przydreptała do czerwonokudełkowatego, myziając go chrapami po ryjcu. "Mac, mac, mac". Macali się nawzajem, niczym para napalonych zboczeńców.
Wtem Mefju poprosił ją o nogę :lol2: Jakie to romantyczne - fryzia obróciła w jego stronę łeb(oczywiście w miarę możliwości), unosząc przednią kończynę. Odwrotnie - najpierw noga, potem łeb, to i go troszkę dociążyła, ale bez przesady. Tak tyci, tyci.
Równie dobrze, a może nawet i odrobinę lepiej poszło z tylną kończyną, którą fryzia uniosła zaraz.
Nie za bardzo mogła ogarnąć, czo ten Mefju? Dawny właściciel z nią chyba coś takiego robił, jednak może tylko raz? Więcej nie zdążył, niestety. A macaj pan sem. Ona lubi myzianie wszelakiej maści.
Tak żeby nie przedłużać, bo czas nagli, to odpbiegła kiedy trzeba na koło, rozpędziła się i robiła tam ogólnie co trzeba. Troszkę ją trzebabyło pogonić, ale to mniejsza.

Matthew - 2014-03-05, 17:00

Jak była potrzeba pogonienia klaczuchny, to ją dalej motywował gorąco do wyciągania dobrego nóżek. I tak własnie na tą stronę ją poprzeganiał jeszcze z kilka razy, potem zatrzymał jeszcze raz i znów zmiana kierunku, jeszcze wa przejścia. Pozwolił potem klaczy postępować, a sam poszedł zmienić przeszkodę. Zgarnął drągi, a ustawił krzyżaczka niskiego, a przed nim i za nim w odległości fouli po drągu. Czyli coś takiego: drąg - krzyżak - drąg. Drągi na razie leżały swobodnie na ziemi, nie stwarzając zbyt strasznej przeszkody. W połączeniu jednak z krzyżakiem mogło być nieco ciężej, bo miało to być coś w stylu lekkich ćwiczeń na skok-wyskok.
Mefju zawołał Nemesis do siebie i przeszedł z nią w stępie nad owymi przeszkodami, coby się zapoznała z tym jak owe rzeczy tera wyglądają. W obydwie strony je pokonali, klaczuchna została pochwalona bo pewnie spokojnie sobie przeszła przez to, a potem czerwonokudły ją odgonił od siebie. I pogonił, udając nieco drapieżnika, na ugiętych nogach i szczerząc olśniewające kły. :lol: A wszystko to w konkretnym celu - coby fryzia się ruszyła i zagalopowała, bo nie była dziś najaktywniejsza i trzeba było ją chyba odpowiednio właśnie zmotywować do tego.
Jeśli czarnuch ruszył wybranym przez Matta chodem, dynamicznym acz nie wyciągniętym galopem, to chłopak pochwalił ją i zachęcał wszelkimi sposobami do tego, aby takie tempo utrzymała. I zagonił ją w korytarz, gdzie przed przeszkodami jak zwykle cmokał, pomagając jej się zmobilizować do działania.

Nemesis - 2014-03-05, 20:25

A jak to bywało w końskich typach a'la Nemesis, fryzia podreptała za nim, niczym wierny pies. Dumnie kroczyła, trzymając się Mefjowego tyłka, coby jej nie uciekł. Może nie do końca, ale coś się tam pod tą czupryną zrodziło, że jej odbijało wręcz. Układanie drągów jednak znudziło ją momentalnie i pokłusowała sobie prawie na drugi koniec hali. Ledwie doszła do galopu, a Mefjowaty ją zawołał. Zatoczyła więc spory łuk i poczęła nacierać na Bellę. Będąc już całkiem blisko wykonała coś w deseń serii naskoków na piach, które spowolniły ją do zera. Czy ona dalej na tej lonży? Jak na lonży to sobie się poszlajała tylko w kółko przecież. Ajjj, nie ogarłam. Mniejsza.
Przelazła z Mefjem przez to ustrojstwo. A potem spierniczyła na odpowiednią odległość z miejsca galopem ruszając, po kole oczywiście, ograniczona lonżą.
Odpowiednio rozpędzona i nakierowana na korytarz, zrobiła sobie małe hopsnięcie przez drąg, wylądowała za nim, odbiła się, podskakując nieco wyżej i ogarniając krzyżaka, lądując za nim i znów wykonując małe hopsnięcie przez drąg. Następnie poleciała dalej. Galopem, choć nieco wolniejszym.

Matthew - 2014-03-05, 22:02

Od dawna śmiga luzem, już parę postów temu jej ją odpiął. :lol:
Gdy potwora tak wiernie poczłapała wpierw za nim, dłoń wystawił jej swoją za plecy zanim dotarł do drągów, coby go ewentualnie obwąchała ciepłym oddechem - zawsze cieplej w łapki! No ale zaraz karuska uciekła, nie będąc zainteresowana jego staraniami w układaniu tych jakże skomplikowanych przeszkód. Gdzie tu wdzięczność? xd
A potem to natarcie galopem! No skrzydełka jej doczepić i byłaby idealnym koniem dla husarii - tak się Matt zreflektował, jak zobaczył te czarne jak sześćset prawie kilo pędzące na niego, z rozwianym włosiem. Imponujący zwierz, doprawdy.
Gdyby ta nie zamierzała wyhamować, podniósł w razie czego dłoń do góry nieco, ale na szczęście murzynek niczym zająć wykicał ostatnie metry przed Bellą i się zatrzymał. No widzę solidne ćwiczenia na stawy sobie robisz, Nemesis? :lol: Matt to do ich fitness programu dołączy! :'D
Klaczuchna została odgoniona i efektownie całkiem poszła w korytarz. Mefju był pewien, że będzie bardziej leniwa, ale jakoś odzyskała wigor, którego nie mogła znaleźć tak prędko przy wciąganiu kłusa. To go uradowała i dostosowywał się z poganianiem się do jej tempa. Pochwalił gdy przeszła przez korytarz,a gdy zwolniła pozwolił jej na wolniejsze przegalopowanie po tej części hali gdzie miała tylko biec, ale przed przeszkodami znów ją napędził nieco, by lepiej mogła sobie wymierzyć.
Po tym zwolnił ją i zmienili jakoś ładnie kierunek, a Bellamy znów pogonił koniucha do żwawego, dynamicznego galopu i pilnował w korytarzu. Dwa razy przejechali czy trzy na tą stronę i poprosił ją o wyhamowanie trochę, a sam poszedł znów zmieniać tor przeszkód.

Nemesis - 2014-03-05, 22:18

Gorąca dmuchawa. Jak w Wartburgu - albo Mordor, albo biegun północny, co wolisz? Ewentualnie w zimę chłodzi w lato grzeje. :lol2: Kocham klimę w starych autach <3
Fryzia ponowiła natarcie na zestawik i równą gracją, z jaką wcześniej pruła, poprzeskakiwała. Po skoku znów spadek tempa, jak i wcześniej, więc trzeba było gonić łajzę.
Potem zmieniła jako-tako posłusznie kierunek, znów uprzednio próbując podejść do Mefja. Zrobiła kilka okrążeń ile tam miała. Wykorzystałą zaraz okazję na zwolnienie i dodraptała do Matta, postanawiajac sprawdzić, czy nie ma przy sobie jakiegoś smaczka. Zaczęła niuchać mu kieszenie i przeszkadzać mu nieco, a jeśli została odgoniona, to popruła środkiem hali, łukiem omijając gdzieśtam leżący bat.

Matthew - 2014-03-06, 17:58

Ty to wszystko kochasz w starych autach. :lol:
Tyy, fee! Jaki spadek tempa po skoku? Matt już tam stał, przygotowany, toteż gdy ta zbliżała się do ziemi ten od razu zaczął ją dalej gorąco zagrzewać klaszcząc, wołając do niej, machając łapą. - Co się tak po lądowaniu lenisz, hę? - zawołał z wyrzutem do niej i jeśli jego próby przytrzymania jej w tym żwawym tempie zaowocowały odpowiednio, Matt pochwalił klacz głosem.
Po zmianie kierunku i przy każdym kolejnym okrążeniu pilnował tego tempa, zawsze kiedy trzeba czyhając bliżej przeszkód gotów był pogonić Nemesię.
W końcu ją zwolnił właśnie, a ta podlazła do niego. No cóż, już go to nie zadziwiało ani trochę - pozwolił jej na to wyjątkowo i poprzytulał czarnucha, poklepał, pochwalił.
- Całkiem sprawnie ci idzie, grubasie - dał jej jakiegoś smakołyka, kawałek suchego chleba dajmy na to. Zaraz jednak odgonił ją i powrócił do drągów.
Zmienił sekwencję na: krzyżak - krzyżak - krzyżak. Wszystkie były jednakowej wysokości, niewysokie właśnie, w odległości jednej fouli jak wcześniej drągi. Teraz już bardziej wyraźnie skok-wyskok.
No i pogonił klaczuchnę troszkę kłusem, trzymając ją na razie gdzieś dookoła siebie a nie pędząc na korytarz. Głupio tak ciągle galop - stęp, galop - stęp, prawda? To dał jej się trochę spokojnie przekłusować, potem chwilka stępa i znów kłus; finalnie galop.
Znowu kibicował jej tak, aby utrzymała dynamicznie odpowiednio żwawe tempo i ładnie wpasowała się w przeszkody. Przy każdej jej cmokaniem przypominał o skoku, dostosowywał się do jej tempa z popędzaniem się.

Nemesis - 2014-03-06, 22:42

Bo stare auta są takie kochane <3 Ale na potęgę mordowane ;_;
Dobra, już dobra... przyspieszyła do pożądanej prędkości. Jeszcze ją tam co jakiś czas musiał postymulować, ale było dobrze ogółem.
Wymiziana i odgoniona, teoretycznie odeszła kawałek, tak ze trzy kroczki. Gdy Mefjowaty zajął się drągami, fryzia znalazła sobie twórczą zabawę - uwaliła się na ziemi i wytarzała w piachu. Z tego co wnioskuję, to mokrawym chyba. To źle wpłynie na wartości oporu powietrza, Nemcia straci aerodynamiczny polot i nie poleci niczym concorde ogłuszając wszystkich wokół. dziękujcie jej za poświącenie uratowała tysiące szyb :lol2: Wali mi w dekiel, a czymś trzeba bezsensowne posty dopełniać xD
Znowu Nema poszła po kole, lecz ty razem najpierw kilka kółek kłusem zrobiła, nin do galopu się rozpędziła. Skierowana na korytarz, natarła na krzyżaki, niczym dzika kuna lecąca w krzaki. Cmoknięcia jedynie ją motywowały, więc żadne drągi nie pospadały. Z resztą jak z tak niskiej przeszkody, gdzie tu do porażki powody? :lol2:
Jestę poetę :ble:

Matthew - 2014-03-08, 18:54

Zajęty układaniem drągów nie skupił się na tym, co działo się za jego plecami. Po chwili jednak cisza zaczęła mu się wydawać podejrzana - toteż zerknął za siebie i w tym momencie do jego uszu dotarło solidne "JEB" - Nemesis padła na piach i zaczęła się tarzać. Mefju uśmiechnął się, ale co to kurde no, koń teraz brudny jak cholera będzie!
- Umyję cię za karę! - obiecał i wrócił do układania drągów.
Dalej skoki te jakoś tam wychodziły, weny na to nie mam. Matt poganiał i zwalniał kobylisko, motywował je wedle tego jak to wszystko przebiegało. Na chwilę znowu ją zwolnił i dwa krzyżaki całkowicie rozbroił, a z trzeciego zrobił stacjonatę - czyli przeszkoda jedna, ale trochę wyższa niż wcześniejsze. I znów jął poganiać fryziaka, ze dwa razy na lewą i prawą stronę w galopie, a potem finito. Pozwolił jej zwolnić, pozdejmował wszystko z korytarza i poprosił Nemesis coby sobie na luzie pokłusowała dookoła niego, nieśpiesznym tempem. Tak dla rozluźnienia.
Pilnował ją tak przez kilka kółek, zmienili stronę i chwileczkę jeszcze kłusowali, a potem Bella zwolniła klaczuchnę.
Przytul;ił się z nią, pomiział i dał smaczki w nagrodę za całkiem dobre sprawowanie i zabrał lonżę, podpiął uwiąż do kantara czarnucha. Wyszli stąd w kierunku stajni, a tam Matt odłożył rzeczy i poprosił kogoś o podanie mu ogłowia Nemesis, coby już się między boksy nie pchać. Kantar pozostawił tam, założył jej ogłowie i wsiadł sobie skądś na nią, na oklep; ruszyli jeszcze na jakiś spacerek.

    zt.
    PS: ta poezja <3 :lol:

Jonah Wrens - 2014-03-09, 20:40

Więc przyszedł tutaj z Arte, na początku nie biorąc jej w stronę przeszkód. Stanęli gdzieś z boku i poprosił ją o stęp. Po pięciu minutach, zaprosił ją do środka, wyciągając rękę w jej stronę. Pogłaskał ją po szyjce i zmienił jej kierunek dając kolejne pięć minut stępa.
-Kłusem!
Rzucił kolejne polecenie, obserwując jej całe ciało, jak pracuje bez niczego na sobie. W końcu warto wiedzieć jaki ma ruch jego koń.

Artemida - 2014-03-09, 21:07

Szła niby grzecznie obok mężczyzny od czasu do czasu zaczepiając go. Gdy znaleźli się w pomieszczeniu, klacz skierowała uszy do tyłu a następnie do przodu. Była tutaj pierwszy raz, więc za nim cokolwiek zaczęli, rozejrzała się dokładnie badawczym spojrzeniem, przy okazji przyzwyczajając się do nowego miejsca.
Temi grzecznie ruszyła stępem miała już tyle razy lonżę, więc nie było dla niej problemem wyobrażenie sobie koła po którego torze miała się ruszać. Unosiła minimalnie kopytka na tyle ile było potrzebne. Zniżyła łeb i delikatnie zaokrągliła szyję tak jak poprzednio ją uczył ustawienia niskiego. Temi chciała się jako tako przyzwyczaić. Ucho skierowała w jego stronę i gdy została zaproszona zatrzymała się i od razu do niego podeszła unosząc łeb gdzieś na wysokość łopatki. Prychnęła bardziej mu się ustawiając do głaskania. Gdy miała wrócić na koło bez problemowo ruszyła w danym kierunku. Starała się przybrać podobne ustawienie co poprzednio. Przeszła w wyższy chód i nieco uniosła łeb, prostując szyję. Wydłużyła chód, skierowała ucho w jego stronę. Starała się, aby każdy krok był energiczny, przy okazji napinała mięśnie zadu.

Jonah Wrens - 2014-03-09, 21:19

Jeszcze jej da obejrzeć wszystko z bliska, nie musiała się o to martwić. No ale poczekał spokojnie, kiedy zrobiła te krótkie oględziny. Co go bardzo zadowoliło? To, że starała się ładnie ustawić i wypracowywać sobie górne mięśnie szyi, a nie te dolne, które u koni zbliżały do jeleniej szyi.
-Dobra dziewczynka.
Odezwał się przyjemnym dla ucha tonem, przy czym doszedł do wniosku, że za bardzo ją rozpieszcza. Skoro mu się tak nastawiała na drapanie. Nie mniej jednak obserwował ją uważnie, a kiedy w kłusie uniosła szyję to nie mógł nic z tym zrobić. Trudno. Dzisiaj dał jej więcej kłusa, bo całe 10 minut, a potem dopiero poprosił ją o przejście do stępa i podejście do niego. Zmienił jej kierunek i dał jakieś 2 minuty stępa, by znowu poprosić ją o kłus. Gdy przebiegła te 10min zwolnił ją, by dać jej odetchnąć, a potem zrobił galop na obie strony.

Artemida - 2014-03-10, 17:20

Rozpieszczał? Nie.. skąd.
Klacz kłosowała tak te całe dziesięć minut nawet nie myśląc o ustawieniu. Szyja była uniesiona od czasu do czasu zerkała kątem oka na Jonah'a. Zwolniła do stępa na jego prośbę, tym samym skracając wykrok przednich kończyn. Szyja momentalnie się zaokrągliła, bardziej niż poprzednio starając się przybrać bardziej profesjonalny wygląd. Gdy została poproszona zarzuciła łbem i zaraz zwróciła się ku niemu. Prychnęła zadzierając łeb ku górze po czym wróciła na koło. Znów. Ponownie zaokrągliła szyję i skierowała uszysko w jego stronę. Przeszła do wyższego chodu, starając się utrzymać nisko łeb, aby zachować owe ustawienie. Rozszerzyła chrapki zbliżając je bardziej do klatki piersiowej. Wydłużyła chód i napięła mięśnie zadu, aby utrzymać kończyny w odpowiednim tempie. Przechodząc do galopu uniosła łeb i całkowicie oddała się biegu nie biorąc pod uwagę żadnego ułożenia czy czegoś innego.

Jonah Wrens - 2014-03-10, 17:28

Rozpieszcza za bardzo. Czas to zmienić..;p
Widział, że Arte będzie baardzo dużo chodziła na trójkątach, żeby złapać równowagę w pozycji takiej gdzie łeb i szyja idą w dół. Bo chodzenie z głową w chmurach i jelenią szyją, jest czymś, czego każdy chce uniknąć. Kiedy się ustawiała to wyglądało to ładnie, etapami. W stępa nie mógł jej nic zarzucić, dopiero od kłusa, a o galopie nie wspominając. No trudno. Kiedy pogalopowała swoje, zwolnił ją do stępa i poprosił do siebie.
-Dobrze Arte, teraz skoki.
Odezwał się do niej łagodnie, po czym ruszył w stronę korytarza. Jej dawał się zapoznawać z tym miejscem, z bliższej odległości, zaś sam ustawił jej korytarz 50cm, 50cm, 60cm ,70cm. Pierwszy krzyżak, a reszta stacjonaty. Wpierw przeszkody były ustawione z 2 foulami między sobą, żeby miała czas na wybicie. Wpuścił ją w korytarz, oczywiście odpinając lonżę.
-Galop!
Rzucił stanowczo polecenie, uderzając zwiniętą lonżą o jedną z oficerek, jeśli sytuacja tego wymagała.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group