To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Aileen - 2018-06-05, 20:20

- Ale to zbliża ludzi o ile nikt nie wykorzystuje potem nagromadzonej wiedzy. - Rzuciłam, upijając następnie łyk kawy i uśmiechając się lekko. Cóż, jestem pewna, że następnym razem nie skuszę się na rajd. Nie ma opcji, Oli będzie musiał mnie tam zaciągnąć siłą! Miałam podobnie wyzwanie co Elizabeth, ale akurat w moim mordercza była jaskółka. I to od kogo dostałam! Gnojek :c
- Kurczę, aż sobie smaka narobiłam. - Zaśmiałam się, łącząc się z kobietą w duchu na wspomnienie tego zapachu drewna, skwierczenia tłuszczu i smaku prawdziwej, pieczonej kiełbaski. Cudownie. Na dobrą sprawę zorganizowanie takiego spotkania nie byłoby ani trochę problematyczne, gdyby nie to, że bez doborowego towarzystwa kiełbaska też traci smak, a tego nie chcemy.
- A jak Tobie podobał się rajd? - Uśmiechnęłam się, będąc prawdziwie zaciekawioną i zaraz wzięłam kawałek swojego ciasta, ukazując na twarzy błogi zachwyt, który z powodzeniem mógł rozśmieszyć pannę White.

Amelie - 2018-06-05, 20:36

No nie wiem czy akurat umie się obchodzić z takimi jak ona.. o ile na przykład Amelie nie była jedynym przedstawicielem swojego wymierającego gatunku. Chociaż trzeba przyznać, że jednak Friedrich coś osiągnął (choćby to, że wciąż miała nogi jak z waty, ale to szczegół). O ile się zachowywał i trzymał łapki przy sobie był znośny.
- To całkiem możliwe, bo startuję dość regularnie, podobnie jak twoja kuzynka, z tego co się orientuję. - odpowiedziała, podpierając brodę na dłoni i również przypatrując mu się, chociaż nie wlepiała w niego niebieskich ocząt, ani też nie robiła tego przez cały czas, bo nie miała na to odwagi. Jeszcze sobie gotów coś pomyśleć, a tego by nie chciała. Jej starty w zawodach nie były spowodowane pragnieniem wielkiej sportowej kariery na końskim grzbiecie - chociaż to byłoby miłe, czemu nie - ale chęcią rozwoju swoich koni. Uczestnictwo w zawodach było kolejną do tego sposobnością.
Z zainteresowaniem wysłuchała jego kolejnych słów. Była zaciekawiona tym co powiedział (rozmowa dotycząca jeździectwa to zawsze punkt dla Frieda), jednak zapewnienia mężczyzny jakoby to było "dawno temu i nieprawda" odwiodło ją od pomysłu by drążyć temat. Friedrich najwyraźniej nie miał na to ochoty, co rozumiała przynajmniej w pewnym stopniu, bo pewnych spraw ona także nie miała ochoty poruszać.
- A teraz? Chcesz mieć własnego konia, czy będziesz jeździć na koniu kuzynki? - zapytała, głównie po to, aby pozostając w szeroko pojętej tematyce jeździeckiej, nieco zejść z tematu jego dawnego konia, Septuna.

Elizabeth White - 2018-06-06, 01:23

- I o ile nikt nie zrobił Ci mega kompromitującego zdjęcia, które później dziwnym trafem ląduje w internecie... - dopowiedziała, choć na szczęście tym razem nic takiego nie miało miejsca. Chyba. A najbardziej zbliżającym czynnikiem wszystkich ognisk czy imprez był i tak alkohol. Nie oszukujmy się, że jego poziom wcale nie rósł proporcjonalnie do integracji, bo tak właśnie było. W końcu można bawić się bez procentów, tylko tutaj nasuwa się jakże ważne pytanie... po co?
- W takim razie muszę zorganizować jakieś ognicho, czy chociażby grilla. Zbieram się do tego już od dłuższego czasu, ale jestem totalnie zabiegana - powiedziała, upijając dużego łyka kawy. Miejsce miała, więc pozostało zrobić zakupy, upichcić coś dobrego i zaprosić gości. Oczywiście Aileen mogła czuć się zaproszona, o ile jakimś magicznym sposobem naukowcy zwiększą ilość godzin w dobie, albo zmniejszą zapotrzebowanie człowieka na sen. Tak, to by było super. Łykasz tabletkę, śpisz trzy godziny i jesteś jak ten młody Bóg! Świat od razu stałby się piękniejszy!
- Było spoko, ale kobyła mi się grzała i sama widziałaś co się wyprawiało - ostentacyjnie przewróciła ślepiami, chcąc podkreślić dramaturgię tej sytuacji. Nie wybaczyłaby sobie jednak, gdyby wzięła ze sobą innego podopiecznego. Rajdy na Petit były już tradycją, która nie miała się zmienić, o ile organizatorzy nie zaniechają tego eventu.
Zaśmiała się w reakcji na mimikę swojej towarzyszki, w międzyczasie konsumując swój deser, który przynajmniej w połowie zdołał już zniknąć z jej talerzyka.
- Co jak co, ale ciasta mają wybitne - stwierdziła z uznaniem, nawet nie usiłując porównywać chłamu z komercyjnych sieciówek.

Aileen - 2018-06-17, 21:56

Przytaknęłam, bo w istocie liczyłam, że nikt owego zdjęcia nie ma. No może prócz Olivera, który miał już chyba mnóstwo moich kompromitujących zdjęć, tym się jednak nie przejmowałam. Kto jak kto, ale on nie upubliczniłby ich.
- Też o tym myślałam, w końcu niedługo urodziny Olivera i chciałam mu coś zorganizować, by się w końcu oderwał od pracy i rozerwał. - Uśmiechnęłam się, ukazując wielką aprobatę na słowa dziewczyny. Myślałam o jakimś wyjeździe, o zabiegach SPA, o sprzęcie jeździeckim, czy nawet bokserkach, ale o ognisku nie. A to zdecydowanie świetny pomysł, godny wykonania!
- Tak, niestety Stranger też poczuł powiew natury. - Zaśmiałam się, przypominając sobie batalię ogierów o względy Petit. Nieźle tam się nawalczyliśmy, jako jeźdźcy, aby tych małych rozrabiaków powstrzymać od, dosłownie, końskich podrywów. Kropek nie był w tym wcale łatwy, mimo to odniosłam osobity sukces i dotarłam na miejsce cała i zdrowa.
- Tak, a jadłaś ciasta z cukierni na rogu, obok Starbucksa? Taki mały lokal. Serio, są zajebiste! - Wyrzuciłam zaraz po przełknięciu i zakryłam usta lekko ręką, by nie wyjśc na niegrzeczną, po czym powróciłam do interesującego mnie tematu.
- Z tego co wiem to dość dobrze znacie się z Oliverem. Może pójdziemy na współpracę w sprawie jego imprezy urodzinowej? - Skoro Elizabeth była chętna na ognisko, znała Olivera i to dość dobrze, a do tego była bardzo miłą i pozytywną osobą, to czemu by tego nie wykorzystać?

Elizabeth White - 2018-06-17, 23:15

- Oliver ma niedługo urodziny? Nie wiedziałam - zmarszczyła brwi, starając się dosięgnąć najgłębszych zakamarków swojej pamięci. Z drugiej strony, skąd miała wiedzieć? Co prawda się przyjaźnili, ale Elizabeth nigdy o to nie pytała, bo nie miała ku temu potrzeby.
- Dobrze, że nikt nie ucierpiał i jakoś dojechaliśmy - westchnęła, kończąc tym samym wspominki o rajdzie i zachowaniu swawolnych ogierów.
- Jeeeny, po co mi powiedziałaś... Teraz będę musiała tam pójść i przez ciebie przytyję! - zaśmiała się, choć nie należała do osób, które tyły od samego powąchania frytek. Zdziwił ją jednak fakt, że mała kawiarenka, o której wspomniała Aileen, jakimś cudem jej umknęła. W końcu swego czasu była stałym klientem Starbucksa - do momentu, aż przestały bawić ją przychodzące tam tłumy i wygórowane ceny za przeciętne produkty.
- Można powiedzieć, że połączyła nad miłość do podróży - odparła, przypominając sobie dokładnie to, jak się poznali. Nie była pewna, czy znała go jakoś szczególnie dobrze, ale z pewnością dowiedziała się o nim sporo ciekawych rzeczy, zarówno podczas wyjazdu do Francji, jak i po powrocie do Anglii. A że był fajnym, ambitnym facetem, to szybko znaleźli wspólny język i cóż, takim sposobem się zaprzyjaźnili.
- Dobry pomysł. Co powiesz na imprezę niespodziewankę? Mogłybyśmy zorganizować to u mnie. Mam duży dom, basen i spoko sąsiadów. No i mogłybyśmy za jednym razem odhaczyć ognisko - bez najmniejszego zastanawiania się, wyraziła swoją aprobatę. Śmiem nawet twierdzić, że bardzo szybko wkręciła się w planowanie, naprawdę uwielbiając to robić.

Aileen - 2018-06-17, 23:33

Przytaknęłam i uśmiechnęłam się lekko. Ah, znałam tą datę już tak długo - na pierwszym roku Noemi wraz z jego kumplami z roku zorganizowali imprezę. Nie byłam na nią zaproszona, z czego co prawda nie ubolewałam, ale słyszałam z niej szczegółowe relacje. Jak z każdej imprezy, gdyż na żadne nie chodziłam - i tak nie miałabym co robić, skoro nie dało się nawet ze mną tańczyć.
- Dla tego smaku warto przytyć, naprawdę. Osobiście polecam szarlotkę z gałką sorbetu malinowego i polewą waniliową. Orgazm dla podniebienia. - Zaśmiałam się, nie oszczędzając w słowach. Naprawdę kawiarenka była godna polecenia, szczególnie, że ceny były konkurencyjne do tych w Plain, o Starbucksie nie mówiąc.
- Także podróżujesz? Jejciu, jak ja Wam zazdroszczęę! - Przeciągnęłam specjalnie ostatnią sylabę, nabierając lekko smutnego wydźwięku. Cóż, moje podróże ograniczały się do kilkudziesięciu godzin nagrywania w Japońskim studiu, albo łażenia po zatłoczonych ulicach Europejskich miast, w poszukiwaniu potrzebnych mi do wywiadu ludzi. Ostatnie prawdziwe wakacje miałam... 3 lata temu?
- Brzmi świetnie. Naprawdę. Ja mogę się zająć jedzeniem i sprowadzeniem go na tą imprezę, bo to taki pracoholik, że trzeba sposobu by wyciągnąć go ze stajni. - Pokazałam widocznie zadowolenie, zaraz zaś układając ręce w wieżyczkę i uśmiechając się szeroko.
- Ale to muszą być urodziny z mocą. I nie mówię tu tylko o alkoholu. - Uśmiechnęłam się łobuzersko, unosząc przy tym jedną brew ku górze.

Elizabeth White - 2018-06-18, 22:47

- Przestań! - powiedziała błagalnie, z rozbawieniem usiłując zakryć sobie uszy. Niestety - na nic to się zdało, bo i tak usłyszała cały opis przepysznej szarlotki...
- Przez Ciebie zamiast wieczorem pójść biegać, to znowu wyląduję w kawiarni! - dodała oskarżycielskim tonem głosu, ale oczywiście nie była na Aileen zła nawet w najmniejszym stopniu. Lubiła odkrywać nowe miejsca i próbować nowych smakołyków, więc z pewnością wkrótce skorzysta z tej rekomendacji i wyląduje tam na ''przed-stajennej'' kawie.
- Zawsze, gdy znajdę trochę czasu na urlop - odparła, bo z tym niestety było najgorzej.
- Nie ma czego zazdrościć, tylko po prostu musisz się kiedyś gdzieś ze mną wybrać - dodała całkowicie serio, bo brak odpowiedniego kompana był drugim, z najpoważniejszych problemów w tej kwestii. Był to kłopot do tego stopnia, że ostatnim razem White musiała się posiłkować facebook'iem i specjalnie do tego przeznaczoną grupą. Ale patrzeć na to z innej strony - gdyby nie to, to nie poznałaby Olivera. A przynajmniej nie w takim stopniu, bo widywała go już wcześniej na zawodach.
- Dobra, ściągnięcie go na miejsce zostawiam Tobie. A jeśli chodzi o jedzenie... to może razem skoczymy na zakupy i się tym zajmiemy? - zaproponowała, nie chcąc zbytnio przeciążać Belgijki. Po za tym lubiła gotować, wiec przygotowanie kilku smakołyków nie robiło jej problemu.
- Co masz na myśl? - zmarszczyła brwi, w głowie zaczynając kalkulować różne, możliwe opcje.

Aileen - 2018-06-19, 00:06

Śmiejąc się z zachowania Elizabeth nawet nie zdałam sobie sprawy, kiedy kompletnie zaczęłam olewać otaczających mnie ludzi, których tak bardzo się obawiałam. To spotkanie było takie naturalne, wesołe, pozbawione obaw o złe odebranie, a to w moim obecnym życiu niespotykane. Kiedyś martwiłam się o to, czy znajdę cokolwiek by na siebie założyć, teraz martwię się o to, by ludzie widzieli to co założyłam a nie problemy z cerą czy podkrążone oczy. Przecież to temat na pierwszą stronę Pudelka.
- Jejciu, bardzo chętnie kiedy tylko znajdę czas! - Uśmiechnęłam się szczerze w otchłaniach wyobraźni zauważając już błękitne morze, piasek i całkowity spokój. Tak, nie ma opcji na inne wakacje, niż nad morzem! Góry lubiłam tylko na zdjęciach i z końskiego grzbietu, co było całkowitym przeciwieństwem Olivera i skreślało niektóre plany. Chociaż... Grecja? Kreta? Wysokie wzniesienia i klify w pobliżu wody. Marzenie.
- Oj po takich zakupach to na pewno przytyjemy! - Zaśmiałam się i całkowicie naturalnie przybrałam lenny face, zginając przy tym brodę ku szyi, by powstały dwa podbródki. Zaraz po tym znów wybuchłam śmiechem, uspokajając się dopiero po salwie śmiechu zarówno z mojego zachowania, jak i z reakcji Kanadyjki. Swoją drogą świetnie wpisywała się w stereotypy o kanadyjczykach.
- Wiesz, pierwotnie chciałam mu zamówić striptizerkę, ale chyba bym tego nie zdzierżyła, tak szczerze. Myślałam też o czymś na kształt piżama party i tutaj mu nawet upatrzyłam piżamę w jednorożce na bananach, ale za to zaś by mnie zamordował. - Westchnęłam, pokrótce streszaczając chore, ale i niebanalne pomysły, po czym uśmiechnęłam się niewinnie obserwując reakcję towarzyszki z nieukrywanym wciąż rozbawieniem.

Elizabeth White - 2018-06-19, 00:32

- W takim razie dawaj znać, dogadamy się i wyruszamy - obdarzyła blondynkę szczerym uśmiechem, bardzo potrzebując wakacji. W sumie, to zawsze ich potrzebowała, bo przecież każdy pretekst do zwiedzenia kawałeczka świata był dobry! Sama zbytnio nie przepadała za nudnym wylegiwaniem się na plaży i wręcz ubóstwiała góry, choć myślę, że i w tej kwestii dałyby radę się dogadać. W końcu musi być jakiś złoty środek.
- Lepiej tyje się w grupie, niż samemu - odparła i również wybuchnęła śmiechem, nie mogąc obojętnie przepuścić wyrazu twarzy, jaki przybrała Belgijka. W tym momencie naprawdę, szczerze się cieszyła, że postanowiła podbić do Aileen. Co prawda nie spodziewała się, że ta rozmowa będzie tak swobodna i wesoła, ale trzeba przyznać, że dziewczyna bardzo przypasowała Kanadyjce z charakteru i z pewnością poprawiła jej humor na calutki dzień. No i te urodziny Olivera... Ah, brakowało jej takiej intrygi!
- Myślę, że ze striptizerki ucieszyłby się nie tylko Oliver... - przewróciła oczami, nawiązując do tego, że przecież prawdopodobnie na imprezie będą też inni faceci. Sama nie miała nic przeciwko temu, choć była to raczej dla niej słaba rozrywka, jako że nie widziała nic ekscytującego w roznegliżowanej, tańczącej lasce.
- Eh, nie ma opcji żebym namówiła Bastiana na wciśnięcie się w uroczą piżamkę - westchnęła, bo jego również siłą rzeczy zamierzała zaprosić. W końcu im więcej osób przyjdzie, tym lepiej!

Aileen - 2018-06-20, 00:22

- Będę pamiętać! - Uśmiechnęłam się zaraz znów przechodząc w temat imprezy. Mimo spekulacji nie chciałabym prowokować jakiś sytuacji ze striptzerką. To nie tak, że jestem zazdrosna, broń Boże i Latający Potworze Spaghetii. Po prostu uważam, że to do Olivera nie pasuje i powinnam mu prędzej znaleźć kogoś do zagojenia serduszka, niż do rozbudzenia męskości. Kogoś szczególnie wyjątkowego.
- Może dla bezpieczeństwa zamówmy mima albo klauna, przynajmniej nie będą go rozbierać wzrokiem... i dosłownie. - Wzruszyłam lekko ramionami starając wyprzedz sobie z umysłu niedorzeczne wizje Olivera i striptizerki. To po prostu do siebie nie pasuje. Jest na to zbyt porządny. Taa.
- Wiesz, jeśli nie w uroczej piżamie, to w negliżu! - Zaśmiałam się i oparłam łokieć o stolik, aby położyć głowę na pięści i chwilę podumać nad rozwiązaniem.
- A jak negliż, to pływanie! Oli z tego co wiem lubi pływać, to może coś w ten deseń? - Uśmiechnęłam się, chyba na dobre odchodząc od tematu jakiś roznegliżowanych kobiet jego pobliżu. Masakra, Verhoeven, co Ty odwalasz. Zamiast tu go wspierać, dostarczać rozrywkę, to robisz jakieś sceny zazdrości o p r z y j a c i e l a.
Mi także odpowiadało towarzystwo Elizabeth, która wydawała się równie otwarta co ja, a przy okazji odważna. Taka spontaniczność, spotykasz kogoś i nagle organizujecie razem imprezę. Uwielbiam to!

Elizabeth White - 2018-06-26, 00:07

- Taa, z mimem to już w ogóle byłby ubaw po pachy - zaśmiała się, już mając przed oczami takiego jegomościa, który próbowałby przeciągnąć niewidzialną linę. No wtedy to już na pewno wszyscy by się schlali, ale z nudy!
- Pool party powiadasz? Świetny pomysł! Co prawda będę musiała wyczyścić basen, bo widziałam, że nasypało jakichś habazi z drzew, ale to najmniejszy problem - wyraziła swoją szczerą aprobatę. Mając już punkt zaczepienia, zaczęła omawiać z Aileen szczegóły ich spisku, co zajęło dość dużo czasu. Ostatecznie zerknięcie na zegarem zadziałało na El niczym wiadro zimnej wody.
- Muszę zbierać się do pracy. Jesteśmy w kontakcie! - pożegnała blondynkę i wybyła z kawiarni.

z/t

Friedrich - 2018-07-15, 22:33

On osiągnie wszystko osobowością, zobaczysz! Łapki przy sobie aż do ślubu (Ruth).
- Tak, a ja jestem wiernym obserwatorem. - Uśmiechnął się szeregiem śnieżnobiałych zębów, wpatrując w jej piękne błękitne oczęta. Urzekły go już na początku, teraz to tylko się pogłębiało.
- Preferuję jazdę na mechanicznych i bycie właścicielem kolejnego takiego. Jeździectwo to działka innych, ja się nie nadaję. - Stwierdził szczerze, gdyż kompletnie nie nadawał się do jazdy konnej, lubił sobie czasami pobujać na koniu, czy go potrenować, ale nie była to jego pasja życiowa. Nie chodziło o tyle o Septuna, co raczej o jego stosunek do jeździectwa. Nie leciał na rywalizację, na sportowy strój i najnowsze modele czapraków, wolał je sprezentować Ruth, czy teraz Amelie, a samemu jeździć w czymś sprawdzonym. Z samochodami było inaczej - przez ostatnie 3 lata kupował co roku najnowszy model, aby tylko mieć to cacko w posiadaniu. Pomijając już, jego kosztowało o wiele mniej, to nadal wszelkie pieniądze poświecał właśnie samochodom.

Amelie - 2018-07-19, 14:40

- To miłe, że kibicujesz kuzynce. - stwierdziła. No proszę, była w stanie znaleźć w nim coś miłego, chociaż to nie tak, że wcześniej był w jakiś sposób niemiły. Może komuś innemu jego zachowanie by odpowiadało i byłby w stanie się w to bawić, w wypadku Amelie było jednak inaczej. Chociaż musiała sama przed sobą przyznać, że coraz częściej oddawała mu pole, tak jakby bawili się w podchody, albo coś takiego.
Ponownie cicho ucieszyła się, że siedzi i że nogi nie mogą się pod nią ugiąć, kiedy Friedrich spojrzał jej prosto w oczy. Zawsze mogłaby jeszcze spaść z krzesła, była taka możliwość.
Oczywiście nawet nie przeszło jej przez myśl, że Fried mógłby kibicować również jej, dlatego nawet nie ośmieliłaby się o tym wspomnieć. Ona również nie "leciała" na rywalizację i nie dlatego startowała, aby zdobywać kolejne trofea, chociaż jeśli coś takiego miało miejsce, oczywiście było jej miło. Niemniej jeździectwo pozostawało jej pasją od wielu lat, mimo to potrafiła też zrozumieć, że kogoś to tak nie jara, jak ją.
Można powiedzieć, że pod tym względem byli swoimi przeciwieństwami. Białowłosą o wiele więcej kosztowało utrzymanie posiadanych koni, wcześniej ich zakup, wizyty weterynarza, wpisowe na zawody i takie tam.
- Jesteś kolekcjonerem samochodów, czy po prostu co rok zmieniasz je na nowszy model? - zapytała. Ona od dłuższego czasu mogła się pochwalić jednym samochodem. W ogóle wyrobienie sobie prawa jazdy wymagało od niej wiele odwagi, chociaż zdała za drugim razem, już tutaj w Wielkiej Brytanii. - Ja tam ograniczam się do jednego, mam garbusa. - dodała. Ponadto nie zawsze go odpalała. Kiedy miała ochotę na spacer jej żuczek zostawał na swoim miejscu parkingowym, a ona nawet jeśli musiała iść hektar, to szła na piechotę. Czasem nie chciało jej się podjechać do pobliskiego sklepu po zakupy, jeśli nie miała ich dużo. Tak więc chociaż potrzeby stajenne i jej konie pochłaniały więcej funduszy, to swego czasu przy zakupie garbusa też wydała na niego wszystkie oszczędności, żeby doprowadzić go do stanu używalności, tak aby służył jej jeszcze na lata.

Friedrich - 2018-11-05, 20:34

Te podchody mu odpowiadały, dzięki temu coraz bardziej mu się podobała. Nie ukrywajmy - gdyby była prosta to poderwania, nie byłby nią tak zainteresowany. A tak trzyma dystans, ale nie jest na nie.
- I nie tylko dla niej. - Uśmiechnął się lekko, następnie upijając łyk kawy i opierając się o oparcie krzesła, by wysłuchać jej kolejne pytanie z powagą.
- Po części i jedno, i drugie. Jestem dystrybutorem samochodów z Włoch, przy okazji mam kolekcję swoich perełek, prócz tego co roku mam nowszy model. A Ty? - Wzruszył lekko ramionami, wsłuchując się w jej odpowiedź. Fakt posiadania garbuska lekko go rozśmieszył, czego nie ukrył, zaraz jednak wytłumaczył swój śmiech.
- Nie do zajeżdżenia jest, co? No i z pewnością lubisz go bardziej, niż ja swoje fury razem wzięte. - Zmarszczył lekko brwi i zerknął na zegarek, a na jego twarzy pojawiło się spore zdziwienie.
- Wybacz Piękna, ale muszę już iść. Mam nadzieję, że do zobaczenia. - Odrzekł, po czym wstał ze stolika i zostawił należną zapłatę za oba zamówienia, by po obok niej podsunąć wizytówkę ze swoim numerem i wyjść z kawiarni, a zaraz ruszyć biegiem w stronę parkingu. zt

Amelie - 2018-11-26, 22:47

Puściła jego uwagę mimo uszu, nadal uważając za całkiem logiczne, że raczej jej nie kibicował, bo niby czemu miałby to robić?
Uniosła lekko brew na jego słowa.
- A to ciekawe.- stwierdziła. Nigdy nie znała nikogo, kto by robił w tym biznesie, oczywiście dopóki sama nie zapragnęła posiadać własne autko. Poza tym Friedrich wydawał jej się dość młody jak na dystrybutora samochodów. A może to ona po prostu się nie znała.
- Teraz tak, chociaż, gdy pierwszy raz na niego trafiłam był w stanie lekkiego rozkładu. A o tym trudno mi stwierdzić, podobno niektórzy mężczyźni darzą swoje zmotoryzowane zabawki naprawdę silnym uczuciem. - odpowiedziała, nie bez złośliwej docinki, bo jeszcze sobie Fryderyk pomyśli, że jest dla niego za miła, a tego byśmy nie chcieli. Prześledziła jego wzrok na tarczę zegarka, był dla niej to doskonale znany ruch, który oznaczał, że ich spotkanie dobiegało końca. Nie wydawała się tym ani odrobinę zawiedziona, ale jak było naprawdę?
- Chyba nie będę mieć innego wyjścia, niż znowu się na ciebie natknąć. - odpowiedziała na pożegnanie szorstkim głosem, po czym po chwili zwłoki posłała jeszcze Friedowi lekki uśmiech. Chociaż trzeba przyznać, że to, że zapłacił za ich oboje ciut ją zirytowało. Dopiła kawę i sama zerknęła na zegarek - w telefonie. Olaboga, to to jej pies w domu pewnie głosem przymiera! Przed wyjściem z kawiarni po chwili wahania zgarnęła ze stolika pozostawioną przez mężczyznę wizytówkę.

zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group