To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Duża hala

Viceroy - 2020-02-26, 22:06

Niechętnie przeszedł do kłusa, ale zgonie z życzeniem Vaugiera podporządkował mu się. Krocząc stępem przyglądał się przebudowie szeregu jednocześnie będąc ciekaw przeszkód, jakie czekały go tym razem.
Żując wędzidło ogier pienił się obficie i oglądał kątem oka przeszkody wokół których prowadził go Lucas. Zgalopował chętnie i z przytupem, ale finalnie nadział się na stabilną rękę i wędzidło, przez co wesołe podskoki czy brykanie nie miały miejsca. Niemniej był podekscytowany wizją skoków, co z kolei przekładało się na jego chęć do skakania i odwagę.
Wyprowadzony na wprost szeregu już z daleka próbował atakować pierwszą przeszkodę. Szczęśliwie nie był w tym na tyle chamski i Lucas mógł bez problemu wziąć go na siebie, jeśli zachodziła taka potrzeba. Dobrze respektował takie działania dzięki czemu nie wbijał się w przeszkody, a cierpliwie czekał aż jeździec wskaże mu miejsce odbicia.
Odbijając się od ziemi pokonał pierwszą stacjonatę bez najmniejszego problemu, po niej sprawnie zbierając się do galopu i za moment atakując drugą.
Przed okserem nieco mocniej podgalopował, ale wyratował sytuację i nawet jeżeli miejsce odbicia się wypadło zbyt blisko, to Viceroy dzielnie pokonał przeszkodę. Pomimo młodego wieku charakteryzował się ogromną elastycznością w skoku i posiadał niesamowitą potęgę skoku, dzięki czemu Lucas prowadząc go dobrze w treningu mógł liczyć w przyszłości na spore sukcesy. :lol:

Lucas - 2020-02-26, 23:46

Mając kolejne udane podejście do szeregu za sobą, znowu pochwalił swojego podopiecznego i pozwolił mu zwolnić do stępa, ponieważ znowu zamierzał wprowadzić pewne modyfikacje. A mianowicie, podobnie jak uprzednio, poprosił o podniesienie wszystkich przeszkód o 10 centymetrów. Takim sposobem - dla przypomnienia - otrzymali metrową stacjonatę, 1 foule galopu, stacjonatę 110 centymetrów - 2 foule galopu - okser 120 x 100 centymetrów. Miała być to już wersja ostateczna, więc podziękował swojemu pomocnikowi i znowu pokazał Viceroyowi, że przeszkody są wyższe. W końcu nie chciał, by ten z tego całego szoku mu wyłamał, choć sądząc po jego zapale i chęci skakania, mógł mu spokojnie postawić coś dużo wyższego, a ten i tak ciągnąłby do skoku. I w sumie bardzo go to cieszyło, bo nie ukrywał iż co do Viceroya miał poważne plany i jednocześnie wielką nadzieję, że z tym zapałem, siłą i odwagą uda im się zajść razem daleko. A jak nie, to zawsze zostawał jeszcze plan B - kabanosy :lol2:
Najechał na szereg w identyczny co poprzednio sposób, wykorzystując swoje doświadczenie, by poprowadzić ogiera jak najlepiej. Pomiędzy przeszkodami wracał w siodło i przy równo domkniętych łydkach pilnował, by nie spływał mu na boki i jednocześnie zachował energię do skoku. Oczywiście nie dawał mu się również wyciągać do przeszkód, szczególnie przed okserem, który był już sporych rozmiarów i na pewno wywołał w karym falę ekscytacji. Zaakcentował chęć skoku wyraźną łydką i po raz kolejny tego dnia odciążył grzbiet podopiecznego w locie, starając się być mu kompanem, a nie zbędnym balastem. Jeżeli wszystko poszło zgodnie z jego oczekiwaniami, pochwalił go i pozwolił mu przegalopować jeszcze kawałek, po którym wrócili do kłusa, w którym to Lucas umożliwił karemu obniżenie i rozciągniecie szyi. Skoro wszystko było w porządku, nie zamierzał go już dzisiaj bardziej męczyć, tym samym kończąc trening. Popuścił mu popręg i porządnie rozstępował. Gdy kary ochłonął, zeskoczył z jego grzbietu i opuścił halę.

z/t

Viceroy - 2020-02-27, 19:22

Korzystając z kolejnej chwili przerwy ogier aktywnie stępował , podczas gdy każdy element trójczłonowej kombinacji ponownie został podniesiony. Wysokość w zasadzie nie miała tu większego znaczenia, bo Vicek był bardzo ambitnym koniem.
A te kabanosy to sobie możesz wsadzić wiesz gdzie! :lol2:
Poprowadzony w kierunku szeregu raz jeszcze, znów śmiało szedł na przeszkody i nie zastanawiał się nawet przez chwilę nad oddaniem skoku. Z lekkością pokonał całą kombinację, sprawnie składając się do lotu nad każdą z jej części. Okser zdecydowanie wzbudzał najwięcej emocji, ale skacząc te same przeszkody ogier nie miał żadnej chwili zawahania.
Elastycznie pracował całym ciałem, jednocześnie będąc uważnym na sugestie i wskazówki właściciela. Dzięki temu udało im się raz jeszcze bezbłędnie pokonać szereg, co finalnie zakończyło dzisiejszy trening.
Przechodząc do kłusa Viceroy wypuścił w nim nos do dołu, chętnie korzystając z możliwości uspokojenia oddechu i rozluźnienia zmęczonych mięśni. Porządnie występowany po jakimś czasie razem z właścicielem opuścił halę udając się w stronę stajni.
/zt

Hayley - 2020-02-28, 12:32

Kiedy tylko ogier podniósł nieco przód i trochę bardziej się rozluźnił, pochwaliła go miłym głosem, cały czas kontynuując jazdę po dużym kole. Po pierwszym okrążeniu, dodała kilka obszernych wolt, cały czas kontrolując rysunek koła, rozluźnienie i przepuszczalność, w razie potrzeby dojeżdżając łydką i wspomagając się półparadami. Nie zapominała o aktywnym tempie, z którego dopiero po kilku okrążeniach zdecydowała się skumulować konia do przejścia i w kłusie zmienić kierunek przez ujeżdżalnię. Starała się jechać przy tym prosto na ścianę, zamykając zwierzątko w korytarzu z pomocy, dzięki którym miał szansę nie wypadać zadem czy łopatkami. Potem znów zrobiła kilka kół galopem dodając wolty, analogicznie do wcześniejszej sytuacji nie dopuszczając do "rozsypania" się konia. Przed kolejnym ćwiczeniem dała mu więc trochę odpocząć, tym bardziej że nie był przyzwyczajony do długiej pracy w zebraniu. Później znów wjechała na wcześniejsze koło, które tym razem miało być jednym z brzuszków ósemki. Najechała kłusem na drągi, anglezując i pilnując tempa oraz zaangażowania, po czym w kłusie zakreśliła koło, mniej więcej na środku prosząc o galop. Jeśli wcześniejsze drągi robiła na lewą stronę, naturalnie galop, wykonała na prawą nogę, by pojechać drugi brzuszek prawidłowo. Na środku znów przeszła do kłusa, dojeżdżając łydkami i przytrzymując wodze, po czym po przejściu do chodu niższego powtórzyła najazd na drągi.
Spectacular - 2020-03-02, 19:42

Na pochwałę zareagował jedynie cofnięciem ucha, ale był to wyraźny znak, że pozostał uważny i skupiony na jeźdźcu. Galopując rozluźniał się coraz bardziej chociaż kontakt pozostawiał jeszcze wiele do życzenia. W trakcie wykonywania wolt pojawiało się nieco więcej problemów, ale szybkie i skuteczne korekty nie pozwalały ogierowi czy to wyjść z ustawienia czy wypaść zadem lub łopatką na zewnątrz.
Skumulowany przed przejściem zaczął się odrobinę denerwować, bowiem skrócenia nie były jego mocną stroną. Szczęśliwie udało im się dość płynnie przejść do kłusa, z którego ponownie zagalopowali na drugą nogę. Starając się dawać od siebie jak najwięcej, Spect wykonywał wszelkie ćwiczenia z ogromnym zaangażowaniem. Było to odczuwalne również z siodła, dzięki czemu Hayley miała pewność, że Kasztan nie oszukuje.
Po krótkiej przerwie ochoczo podjął wykonanie kolejnego ćwiczenia, w trakcie którego znów wrócił do pracy na drągach w kłusie. Jednak tym razem dołączył do tego także galop, w trakcie którego Hayley proponowała mu przejścia do kłusa i pokonywanie wspomnianych drążków. Starał się robić to jak najlepiej, ale gdzieniegdzie wkradały się małe błędy w postaci rozsypywania się przy przejściach w dół, czy chociażby problemy z kontrolą tempa w galopie.

Hayley - 2020-03-03, 08:26

Na zdenerwowanie ogiera zdawała się nie zwracać uwagi, by dodatkowo nie nakręcać go swoimi emocjami. Zamiast tego postawiła na całkowity spokój i ewentualne wsparcie spokojnym, miłym głosem w połączeniu z precyzyjnymi pomocami. Miała w sobie cały ogrom wyrozumiałości dlatego konsekwentnie ponawiała próby aż do osiągnięcia pożądanego efektu tak na jedną, jak i na drugą stronę. To samo dotyczyło przejść i ósemek, na których mimo wszystko ogier nie mógł rozpędzić się za bardzo ograniczony łukiem w galopie i znowu miękką, ale konsekwentnie wstrzymującą ręką w połączeniu z aktywizującymi łydkami. Oczywiście nie ciągnęła pusto za wodze, a jedynie ograniczała go czasami, po prostu przytrzymując na chwilę i odpuszczając wraz z dojechaniem łydką, by zrozumiał, że należało teraz trochę mocniej zginać nogi w stawach skokowych, kolanowych i biodrowych. Zapewne w połączeniu z drągami szybko pojął jak jest wygodniej dlatego jeśli tylko ćwiczenie zaczęło wyglądać w miarę przyzwoicie, zmieniła kierunek i ponowiła prośbę. Ostatecznie po kilku udanych próbach przeszła do kłusa, poklepała go po szyi i poluzowała wodze. Porządnie rozkłusowała go na obie strony, po czym przeszła do stępa.Po około piętnastu minutach zeszli do stajni.
/zt

Spectacular - 2020-03-03, 17:09

Spokój Hayley pomagał mu zachować zdrowy rozsądek, dzięki czemu nie denerwował się niepotrzebnie, ani nie nakręcał. Starał się jak mógł chociaż czasami nie był w stanie przezwyciężyć swoich własnych ograniczeń. Szczęśliwie Blondynka miała to na uwadze i nie wymagała od niego więcej niż byłby w stanie z siebie dać.
Ostatecznie wykonał ćwiczenie tak, jak oczekiwała tego od niego amazonka, co z kolei sprawiło, że oboje mogli uznać cel za osiągnięty. W trakcie kłusa już na sam koniec wyraźnie wyszedł nosem do dołu korzystają z tego, że Hay oddala mu wodze.
Parskał głośno i powoli się wyciszał, podobnie zachowując się w stępie, którym zakończyli trening.
/zt

Naomi Eaton - 2020-03-19, 21:48

Ukryj: 
Cytat:
Angel nadal emanował swoim dzisiejszym optymizmem i pozytywnym ożywieniem, aktywnie idąc za Naomi, która wprowadziła go na halę, na której ćwiczyła inna para, z całkiem innymi treningowymi założeniami niż oni. Angel bezproblemowo zaakceptował ich obecność, z resztą innego wyjścia to za bardzo nie miał. Kiedy Naomi ustawiała dla nich przeszkody z własnej woli trzymał się blisko, obserwując jej poczynania, ale nie przeszkadzając jej. Bardzo chętnie przyjął smaczka, dając Naomi możliwość poprawnego dociśnięcia mu popręgu, po czym gdy znalazła się na jego grzbiecie odesłała go do stępa. Nie trzeba było go do ruszenia specjalnie przekonywać, ani też do tego, żeby aktywnie przebierał nogami, problem mógł być odwrotny: że zbyt aktywnie nimi przebiera, bowiem Angel stępował z lekkością, ale i też sporą energią, ciesząc się chwilowo możliwością ruchu, ustępując jednak z pewną niechęcią blondynce, jeśli uznała to tempo za nieodpowiednie. Po 10 minutach takiego stępa ogier zatrzymał się we wskazanym miejscu, kiedy Naomi zdjęła z niego derkę i sprawdziła jeszcze popręg, po czym ruszyli dalej, początkowo stępem, przy czym Angel od razu wyczuł, że teraz się jednak od niego czegoś wymaga, co było dla niego motywacją, aby się nie obijać, i ładnie wyginąć na łukach, które zdarzało mu się wyjeżdżać. Tym razem jednak stęp nie trwał długo, po czym Naomi posłała mu pomoce do zakłusowania, które dodatkowo ożywiły Angela i o ile przejście było płynne i nie było się tu czego doczepić, to pierwsze kroki w kłusie były energiczniejsze niż być może Naomi tego chciała i ogólne dzisiejsze dobre samopoczucie i doskonały humor, w połączeniu z zapasami energii trochę poniosły Oldenburga, ale nadal w sposób niegroźny dla Naomi.


Wolała mieć taki problem, niż odwrotny, jako że nadmiar energii łatwiej było jej przekształcić w coś korzystnego i poprawnego. Absolutnie nie hamowała konia, a jedynie dążyła do zrównoważenia go, by to energiczne stępowanie nie wiązało się z uwaleniem się na przodzie, tylko z aktywną pracą zadu. Dlatego też ilekroć wykonywała półparadę, to nie zapominała o aktywnym udziale łydki, w wyniku czego Angel powinien podstawić zad i delikatnie zaokrąglić sylwetkę. W kłusie zasada działania była podobna, aczkolwiek mimo tego Naomi pozwalała podopiecznemu na poruszanie się żwawym, energicznym kłusem. Poza przeszkodami rozstawiła też parę pojedynczych drągów, które zamierzała wykorzystać na tym etapie, głównie jako punkt odniesienia - otóż jeden z nich ustanowiła środkiem ósemki, po której niebawem zaczęła jeździć kłusem, sprawnie zmieniając ustawienie z lewego na prawe i na odwrót ilekroć przychodziło im zmienić kierunek. Prowadząc konia po łuku tworzącym brzuszek ósemki, pilnowała ustawienia do wewnątrz, delikatnym pulsowaniem wewnętrzną wodzą prosząc go by zgiął się mocniej wokół wewnętrznej łydki, którą miała przyłożoną do jego boku. Zewnętrzną łydką natomiast kontrolowała zad konia, zapobiegając wypadaniu nim z koła, a zewnętrzną wodzą kontrolowała ślad, po którym się poruszali. Dojeżdżając do środka ósemki wyznaczonego przez leżący drąg, prostowała konia na parę kroków celem przejechania przez sam środek drąga, w trakcie czego nie zaprzestała anglezowania, natomiast nie zaniedbała wspomnianego już przestawienia pomocy ani zmiany nogi, na którą anglezowała, dzięki czemu mogła płynnie rozpocząć drugi brzuszek ósemki.

edit. 27.03 - zawieszam na chwilę

Hayley - 2020-04-07, 20:19

Tuż przed zakupem Argent zdecydowała się na trening skokowy, by ostateczną decyzję podjąć na spokojnie i w pełni zobaczyć jej możliwości. Specjalnie w tym celu wybrała dużą halę, na której dosiadła grzbietu kobyłki i standardowo rozpoczęła rozgrzewkę od piętnastu minut stępa na całkowicie luźnej wodzy. Przez cały ten czas pilnowała aktywnego tempa, nie pozwalając jej samodzielnie zmieniać kierunku czy zbaczać ze ścinany, ale jednocześnie starając się polecenia wydawać samym dosiadem i łydkami. W ten sposób kręciła duże wolty i półwolty, w końcu odrobinę zbierając wodze, by zaprosić klacz na kontakt. Dopiero kiedy ta oparła się na ręce, Hayley zaczęła proponować porządne wygięcia na boki. Starała się przy tym pozostawiać ją całkowicie wyprostowaną w kłodzie, ale przy tym rozluźniać linię górną poprzez nakierowanie jej głowy raz na prawą, raz na lewą stronę. To zadanie było o tyle trudne, że Argent mogła zacząć dążyć do wyginania się w żebrach, co tym razem nie było mile widziane. Właśnie dlatego zamknęła ją w równym dosiadzie i łydkach, lekko odpuszczając wodzę zewnętrzną, by mogła swobodnie podążać za wędzidłem. Nie robiła tego jednak siłowo, starając się delikatnym działaniem dłoni nakłaniać ją do wykonania ćwiczenia. Następnie powtórzyła ćwiczenie na drugą stronę, dopiero po chwili ruszając kłusem.
Red Star d'Argent - 2020-04-07, 21:04

Po wejściu na halę Argent rozejrzała się tylko po niej pobieżnie, ale nie wydawała się zaniepokojona tym, że znajdowały się tutaj same. Zatrzymana przy schodkach dała się dosiąść, w oczekiwaniu na co stała grzecznie w miejscu i ruszyła z niego dopiero, kiedy dostała takowy sygnał. Korzystając z luźniejszej wodzy, nosiła głowę raczej nisko, bo tak było jej najwygodniej. Praca na hali niosła ze sobą te korzyści, że było dużo mniej czynników rozpraszających, więc klacz mogła się w pełni skupić na blondynce. Kroczyła aktywnie i regularnie, podążając po wyznaczonej przez amazonkę trasie i nie schodząc z niej. W miarę kręcenia pierwszych kół była zmuszona bardziej skupiać się na kobiecie niż otoczeniu, tak więc po zebraniu wodzy przemieliła wędzidło w pysku, na razie dość nieśmiało opierając się na nim. Dopiero przy kolejnych ćwiczeniach zaczęła nabierać więcej pewności siebie. Niemniej na początku nie do końca porozumiała się z kobietą, kiedy ta zaczęła ją prosić o wygięcie szyi z pozostawieniem wyprostowania w kłodzie, bo w pierwszym odruchu gniada już była gotowa wykręcać kolejne łuki. Przy drugiej czy trzeciej próbie, gdy została poprawiona przez blondynkę, zaczęła łapać, o co jej dokładnie chodziło, dzięki czemu z kolejnymi powtórzeniami wychodziło jej to coraz lepiej.
Kiedy przyszła pora na kłus, płynnie przeszła do wyższego chodu, od razu narzucając sobie dość aktywne tempo, chociaż nie dało jej się zarzucić spieszenia się.

Hayley - 2020-04-07, 21:42

Rozkładając ciężar ciała równo na oba pośladki i utrzymując łydki w równym ustawieniu, uniemożliwiła kobyłce próby skręcania. W takim ułożeniu byłoby jej zwyczajnie niezbyt wygodnie, do czego zapewne sama zaczęła dochodzić przy kolejnych próbach. Niemniej Hayley cierpliwie powtarzała ćwiczenie aż do momentu, w którym Argent nie zaczęła faktycznie lepiej się rozciągać i poprawnie interpretować sygnały za co oczywiście była chwalona. Blondynka w tym celu używała głownie głosu, by nie zrywać połączenia z pyskiem konia, ale jeszcze przed przejściem do kłusa podrapała ją po szyi w nagrodę. Za chwilę jednak znów zebrała wodze, usiadła trochę głębiej, by dosiadem zaprosić do kontaktu i przyłożyła łydki do kłusa. Na początku pozwoliła klaczy iść na dłuższej wodzy pierwsze kilka kółek wykonując z dodaniem sporych wolt na krótkich ścianach zarówno na jedną, jak i na drugą stronę. Dopiero później, kiedy kobyłka rozgrzała się już porządnie, dziewczyna poprosiła o odrobinę mocniejszy kontakt i usiadła w siodło, zaczynając wdrażać slalom przy długiej ścianie. Starała się przy tym porządnie wyginać klacz w żebrach zarówno na prawo jak i na lewo, ale tym razem nie mogła pozwolić sobie na zbyt mocne przekrzywianie głowy na boki. Kobyłka powinna była wykonywać łuki tak, jakby jechała w zakrętach, ślady tylnych kopyt stawiając w równej linii z przednimi. Poświęciła również uwagę na niezaburzony takt i tempo, cały czas starając się chwalić klacz za każdą próbę poprawnego wykonania ćwiczenia. Oczywiście i w tym przypadku całość powtórzyła na obie strony, wzrokiem wychwytując już drągi, które planowała w następnej kolejności.
Red Star d'Argent - 2020-04-07, 22:19

Wbrew pozorom nie potrzeba było dużo wysiłku do poprawienia pracy Argent, bo nie była ani upartym, ani złośliwym koniem. Lubiła pracować z człowiekiem, więc chciała spełnić oczekiwania Hayley, która jej to umożliwiła, dosadniej pokazując sedno danego ćwiczenia. Wtedy też mogła się bardziej wykazać przed kobietą, kiedy nareszcie mogła wykonywać je w pełnym rozluźnieniu i bez utraty regularności stępa. Pochwały sprawiały, że jeszcze chętniej wykonywała dane elementy, bo te zwyczajnie motywowały ją do dalszej pracy.
W kłusie zachowywała podobny spokój, chociaż ekscytacja powoli zaczynała w niej rosnąć. Niemniej nie miało to większego wpływu na sposób, jakim się poruszała. Mimo zastania była ciągle dość wygimnastykowana, nawet jeśli pierwsze okręgi przychodziły jej z trudem, szczególnie na jej słabszą stronę, kiedy zdarzało jej się wypaść łopatką czy zadem. Jednak i w tym przypadku w miarę powtarzalności nabierała więcej elastyczności, więc z czasem Hayley musiała wprowadzać coraz mniej poprawek. Dobrym sprawdzeniem tego miał być slalom przy ścianie, kiedy zmuszona była wyginać się na obie strony i dzięki któremu Hayley mogła łatwo wyłapać, że przy pracy na prawo musiała na nią bardziej uważać. Były to jednak drobne błędy, mimo których Red Star ciągle zachowywała równy, aktywny kłus, utrzymując przy tym nieco wyższe ustawienie, w którym zaokrągliła bardziej szyję i uwypukliła grzbiet.

Hayley - 2020-04-08, 18:15

Pochwaliła kobyłkę głosem od razu wychwytując zmiany w sposobie poruszania się klaczy, choć czuła również jej ograniczenia. Tym bardziej doceniała starania i posłuszeństwo, dlatego kiedy tylko efekt był zadowalający na obie strony, Amazonka zdecydowała się dać kobyłce chwilę kłusa po prostej w ramach wytchnienia. Zatoczyły mniej więcej dwa koła dookoła hali, włączając w to wolty i jedną półwoltę, by zmienić kierunek, a kiedy ilość pracy rozłożyła się po równo na obie strony, Hayley nakierowała Argent na drągi. Starała się nie pozwalać jej przyspieszać i zmieniać tempa, aktywizując kobyłkę łydką tuż przed drągami i delikatnie przytrzymując wodze, by nie straciła przy tym tempa (lub nie przyspieszyła) a jedynie podnosiła wyżej nogi. Za każdym razem starała się najeżdżać prosto na środek drągów, skręcając raz na prawą, raz na lewą stronę. Następnie zmodyfikowała odrobinę ćwiczenie i dodała zatrzymania tuż przed samymi drągami, po którym miało nastąpić energiczne ruszenie, przejście przez drążki, a po nim kolejne zatrzymanie. W ten sposób pracowała kilka minut, znów zmieniając kierunek i ponawiając ćwiczenie na drugą stronę. Najpierw zaczęła od zwykłej jazdy po drągach, by następnie dodać zatrzymania.
Red Star d'Argent - 2020-04-08, 19:23

Dopiero w kłusie Argent zaczęła się rozbudzać, dzięki czemu nabierała więcej dynamiki i energiczności w tym chodzie, chociaż ciągle pozostawała pod kontrolą jeźdźca. Takie pobudzenie było jednak nieocenione w skokach, więc najpewniej nie przeszkadzało Hayley zanadto. Koła i półwolty były w stanie nieco ostudzić zapał klaczy, choć nie dało jej się zarzucić spieszenia. Na figurach wyginała się zgodnie z pomocami kobiety, utrzymując jedno ustawienie i na ogół nie wypadając w łukach.
Praca na drągach nie była już dla Red Star tak ekscytująca jak przed laty, więc nie odbiło jej, kiedy tylko została na nie naprowadzona. Utrzymywała ten sam, równy kłus, w trakcie przechodzenia nad drążkami unosząc wyraźnie kończyny i unikając ich puknięcia. Dobrze wymierzała odległości i nie nadepnęła na żaden z nich, nosem wędrując nieco do dołu, wraz z czym zaokrągliła bardziej szyję. Na obie strony przeszła przez drągi w podobnym stylu, ale ćwiczenie z zatrzymaniami było dla niej już większą zagwozdką. Z początku nie spodziewała się czegoś takiego, więc zareagowała po ułamku sekund, w trakcie którego już zdążyła wejść w drągi - zatrzymała się więc bezpośrednio za pierwszym z nich. Przy zatrzymaniu na koniec nie dała się już tak zaskoczyć i przeszła do stój w odpowiednim momencie, przy powtórzeniu tego ćwiczenia przewidując już jego przebieg i wykonując je prawidłowo.

Hayley - 2020-04-08, 19:35

Cierpliwie powtarzała ćwiczenie do momentu uzyskania pożądanych rezultatów, a kiedy tylko zaczęła je dostrzegać, jak zwykle, pochwaliła klacz głosem. Wychodziła z założenia, że najłatwiej budować zaufanie i współpracę nie poprzez karcenie rzeczy złych (choć oczywiście czasami było trzeba) ale wzmacnianie tego, co było dobre. Dopiero po dłuższej chwili, kiedy upewniła się, że rezultat jest zadowalający, poklepała Argent po szyi, po czym znów wyjechała na duże koło. Przeszła na chwilę do stępa, dając im momencik na odpoczynek, po którym zdecydowała się od razu zagalopować. Jak zwykle na początku nie wymagała od klaczy zbyt wiele, czekając aż ta porządnie rozgrzeje się na prostej, po czym zmieniła kierunek po przekątnej. Mniej więcej na środku poprosiła o lotną, zmieniając sygnały na przeciwne (jeśli zostały zignorowane, zrobiła zmianę nogi poprzez kłus) i narożnik wyjechała już na prawidłową nogę. W obie strony standardowo dodała kilka wolt, w końcu decydując się wjechać na koło gdzie zaczęła pracę nad przejściami kłus-galop, a później stęp - galop. W obu tych przypadkach starała się pilnować tempa, regularności chodów i nieszarpanych, płynnych zmian wynikających z nieco mocniejszego zaangażowania zadu i wyważonych, delikatnych pomocy.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group