Lucas - 2020-02-17, 21:21 No byłby zaskoczony, gdyby obecność innych koni całkowicie obeszła się bez echa. Mimo wszystko był zadowolony z Viceroya, że ten od wejścia nie stroszył swoich piór. A dopóki był spokojny, to i Lucas pozostawał zrelaksowany, po prostu nie ułatwiając mu wchodzenia w interakcje z innymi końmi. A gdy już rozstępowali się wystarczająco, zatrzymał karego gdzieś przy bandzie na uboczu i zdjął derkę, odkładając ją w jakiś bezpieczny dla otoczenia sposób. Od razu podciągnął też popręg i teraz po półparadzie zaprosił Viceroya do kłusa. Tym razem zamierzał już od samego początku dać mu więcej zajęcia, by ten nie miał czasu rozmyślać o niebieskich migdałach. Zaczął od obrania dobrego tempa kłusa, rytmicznie i miękko przy tym anglezując. Następnie zaczął prowadzać kopytnego po łukach różnego pokroju, chcąc by trochę się powyginał i zachowywał przy tym sylwetkę wpisaną w krzywiznę figury. Oczywiście sam go w tym wspomagał, prowadząc na zewnętrznej wodzy, a wewnętrzną pulsacyjnie podpierając i oddając. Łydki też odgrywały kluczową rolę w gięciu kłody, no i oczywiście nie można było zapomnieć o dobrym, roboczym tempie, którego Lucas nieustannie pilnował. Tutaj również poruszali się bez określonego schematu. Opierało się to raczej na tym, ile i gdzie w danym momencie mieli miejsca, by upchnąć woltę czy serpentynę. Zmieniali przy tym co jakiś czas stronę, a po pewnym czasie brunet dodał jeszcze trochę przejść do stępa i do stój, by urozmaicić karemu zadanie i nie dać mu się znudzić.Viceroy - 2020-02-18, 20:47 Daleki był od stroszenia się i ogierzenia, nawet jeśli w tym wieku potrafiło być to normą. Niektórzy przedstawiciele płci męskiej całkowicie tracili rozum na wiosnę, ale Vicek zdawał się być wciąż obecny i przytomny. Pytanie jak z właścicielem?
Czując spokój u Lucasa, sam nie nakręcał się niepotrzebnie i zwyczajnie ignorował obecność innych, przebywających tu par. Stępował spokojnie do momentu, kiedy Lucas zarządził krótką przerwę, w trakcie której pozbawił go dereczki i za moment podciągnął popręg. Stęknął wtedy cicho, ale nie reagował w żaden sposób negatywnie na działania mężczyzny.
Zaproszony do kłusa, zareagował na pomoce błyskawicznie i swobodnie ruszył przed siebie, miękko niosąc właściciela na swoim grzbiecie. Pozostając skupiony na nim i stosowanych pomocach, pozwalał się bezproblemowo prowadzić w obranym kierunku. Będąc od początku dobrze jeżdżony, teraz nie miał najmniejszych problemów z odczytywaniem pomocy i intencji jeźdźca.
Opierając się na wędzidle przyszedł do ręki, chociaż momentami lekko się na niej zapierał. Szukał jeszcze równowagi, która w dość aktywnym kłusie i na łukach, potrafiła się zgubić. Od łydek giął się lekko, nie potrzebując dosadnego użycia pomocy. Poruszał się z lekkością i swobodą, pokazując całym sobą, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Dopiero przy rozpoczęciu przejść, zaczął zadzierać głowę do góry, niechętnie przechodząc z kłusa do stępa i do stój. Rwał się do ruchu naprzód, dlatego jakiekolwiek próby wyhamowania kończyły się ucieczką w górę. W końcu jako młody koń miał głowę pełną pomysłów. Lucas - 2020-02-18, 23:00 Cóż, Lucas w tej kwestii był nieprzytomny cały rok XD Ale bardzo się cieszył, że pod tym względem syneczek się w niego nie wdał, bo ostatnie o czym marzył, to fruwający 2 metry nad ziemią, rosły ogier. W każdym bądź razie o to, że miał dużo energii nie mógł być na niego zły, bo mimo wszystko wolał taką niżeli odwrotną sytuacje. Uciekanie nad wędzidło przy przejściach nie zdołało w żaden sposób zniechęcić czy poddenerwować bruneta. Co prawda kombinowania nie lubił, ale póki co starał się rozwiązać problem najbardziej ugodowo, wracając do kłusa i na nowo skupiając się na rozluźnieniu karosza. Bawił się przy tym wewnętrzną wodzą, pilnując aktywnego tempa i podpierając Viceroya łydkami. Wkrótce, gdy z nim trochę to przepracował, znowu skupił się na przejściach, początkowo zamierzając sprowadzić skoczka do stępa. Uprzedził swoje zamiary półparadą, następnie dociążając go i to właśnie głównie dosiadem, zablokowanym kręgosłupem, cofniętymi ramionami usiłując wymusić na nim przejście. Starał się nie działać zbyt mocno ręką, by nie prowokować go do złośliwych zachowań, a jeśli to nie podziałało, to po prostu posłużył się ścianą, chcąc postawić na swoim. Skupił się na tym jeszcze przez chwilę, po dobrym przejściu do stój i zakłusowaniu, odpuszczając i chwaląc kopytnego głosem. A skoro tak bardzo rwał się do biegania i miał tyle energii, to Lucas postanowił dać mu okazję, by trochę tej energii spożytkować i jednocześnie ułatwić sobie dalszą pracę. Wprowadził ogiera na duże koło, gdzie po półparadzie zaprosił go go galopu, pilnując przy tym ustawienia do wewnątrz. W galopie dał mu iść aktywnie, aczkolwiek bez przesady, bo w dalszym ciągu był to łuk, na którym nie można było rozwinąć prędkości światła. I dobrze. Prowadził go na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną łydką napychając go w jej kierunku. Pilnował również zadu, by ten nie uciekał im na zewnątrz. Potrzymał tak Viceroya przez chwilę, chcąc by troszkę się rozluźnił i zaokrąglił, dopiero po uzyskaniu określonej sylwetki wypuszczając go na ścianę. Tutaj pozwolił na dodanie, ale starał się przy tym nie utracić nad karym kontroli, by w dowolnym miejscu móc go znowu skrócić. Jeżeli wszystko było w porządku, przeszedł na moment do kłusa, w którym to zmienił kierunek i ponownie zagalopował, oferując kopytnemu taką samą rozgrzewkę również na drugą stronę.Viceroy - 2020-02-20, 18:59 Podrywacz wstrętny! Zobaczysz, Kath wyjedzie i nie wróci. :c
Vickowi nie groziło zostanie tykającą bombą, ale ilość energii miał nie spożytą. Kondycyjnie był nadal jeszcze nie na takim poziomie na jakim powinien, przez co szybko się męczył, ale szczęśliwie treningi nie były dla niego aż tak obciążające.
Dużo chętniej zszedł do dołu w kłusie, popuszczając przy tym spięte mięśnie szyi. Dosyć chętnie przeżuwał przy tym wędzidło, pieniąc się i wyraźnie będąc miękki w pysku. Niemniej przejścia były dla niego lekko problematyczne dlatego przy kolejnej próbie znów lekko podniósł głowę, może nie w takim stopniu jak poprzednio, ale próbował. Półparada znacząco mu w tym pomogła, ale nawet mocniejsze przytrzymanie również zdałoby egzamin, przy jednoczesnym wyraźnym dojechaniu do zamkniętej ręki. Szczęśliwie udało się uniknąć parkowania pod ścianą, jeśli tylko Lucas uznał, że jakikolwiek postęp również zalicza się do sukcesu. Przy panu perfekcjoniście ciężko czasem było sprostać jego wymaganiom. Vicek jednak starał się jak mógł, dlatego ostatecznie przejście wyszło nie najgorzej, aczkolwiek wciąż mogłoby być lepsze.
Ponownie wchodząc w kłus wyraźnie się ucieszył, będąc naprawdę szczęśliwym już po tym jak Lucas zaprosił go do galopu. Wesoło sobie przy tym bryknął, podrzucając umięśniony zad do góry. Nie było to złośliwe, a raczej wykonane w przypływie radości.
Wyginając się od wewnętrznej łydki, chętnie oparł się na tej zewnętrznej podobnie postępując w przypadku zewnętrznej wodzy. To pozwoliło mu w krótkim czasie złapać niezbędną równowagę i lekko się przy tym zaokrąglić.
Po wyjściu na ścianę poniosła go lekko fantazja przez co Lucas zmuszony był wziąć go nieco bardziej na siebie, ale taki silny chłopiec jak on, nie powinien mieć z tym problemu.
Dopiero po zmianie kierunku i ponownym wejściu na koło, Kary rozluźnił się i znów spuścił nieco pary, przez co przy kolejnym wyjechaniu na ślad, szedł już spokojnie. Niemniej galop pozostał aktywny i zrównoważony, co z kolei przekładało się na równowagę ogiera i jego rozluźnienie.Lucas - 2020-02-21, 17:01 Kath doskonale wiedziała, na co się pisze :c
Przejścia i kwestie równowagi to był dłuższy temat, wymagający większego skupienia. Cóż, będą musieli trochę popracować bardziej ujeżdżeniowo i więcej z ziemi, ale to jest materiał na inny dzień. Dzisiaj Vaugier miał w głowie ułożony pewien plan, którego zamierzał się trzymać, bo przecież bardzo nie lubił, gdy coś nie szło po jego myśli. Tak więc gdy uzyskali poprawę w przejściach, brunet pochwalił kopytnego i póki co mu odpuścił. Nie chciał zniechęcać ogiera monotonnymi powtórkami, gdy póki co całkiem co innego było mu w głowię.
Bryknięcie nie zdołało w znaczący sposób zaburzyć równowagi Lucasa, więc ten jedynie uniósł kącik ust i pozostawił to bez echa, kontynuując galop. Mając dwa młode ogiery był mentalnie gotowy na wszystko, więc takie akcje totalnie go nie zaskakiwały. Po spuszczeniu z koła również dopuszczał możliwość, że Viceroy może się ucieszyć trochę za bardzo z możliwości rozwinięcia skrzydeł i w sumie go nie zawiódł Był jednak szczęśliwy, że sytuacje udało się łatwo opanować, a kary mimo wszystko nie miał swojego właściciela głęboko pod ogonem. Gdy rozgalopowali się również na drugą stronę, zarządził chwilę przerwy, wracając do kłusa, w którym to pozwolił na obniżenie szyi, jeżeli kopytny wykazał takową inicjatywę. Następnie sprowadził go również do stępa, na dosłownie chwilę przerwy na złapanie oddechu. Niestety w związku z tym, że hala była dzisiaj dość zatłoczona, nie mógł sobie pozwolić na rozstawienie całego parkuru. Mimo wszystko zdołał upchnąć szereg składający się z cavalettii i trzech przeszkód. Miał też do dyspozycji jedną luźną stacjonatę, od której postanowił zacząć. Nie była wysoka, bo miała zaledwie około 80 centymetrów, ale w sam raz nadawała się do wstępnego rozskakania. Tak więc po tym przerywniku w postaci stępa, po półparadzie poprosił o ponowne zagalopowanie na prawą nogę i wymagając od ogiera aktywnego, ale nie nadto szalonego tempa. Wtedy po nieprzesadnie długim najeździe naprowadził go na wspomnianą stacjonatkę, celując w sam środek drążków. Zamknął go również w korytarzu z pomocy i pomógł w doborze optymalnego miejsca do wybicia, następnie bez zwłoki zabierając się z karym na drugą stronę. Nad przeszkodą ułożeniem swojego ciała i rozmieszczeniem ciężaru zasugerował zmianę nogi na lewą, by zaraz po lądowaniu odbić właśnie w tym kierunku. W ten sposób weszli na koło, na którym Lucas tak jak poprzednio podpierał kopytnego łydkami, by zaraz znowu naprowadzić go na przeszkodę. Tutaj ponownie zmienili nogę, tym razem jadąc w prawo i oddając trzeci już, identyczny skok. Jeżeli wszystko było w porządku, pochwalił ogiera głosem, choć kontynuował póki co galop, zamierzając od razu rozprawić się z pierwszą wersją szeregu.Viceroy - 2020-02-22, 14:11 Halo, halo! Ona na nic się nie pisała, to ten pan podrywacz podrywa, a później łamie serduszka.
Treningi ujeżdżeniowe były jak najbardziej wskazane, ale mając konkretny plan na trening skokowy, Lucas z pewnością nie zamierzał z niego rezygnować. Ujeżdżenie będą mogli poćwiczyć w innej chwili, ale teraz na tapecie był galop.
Wyraźnie ucieszony tym faktem, Vicek wesoło galopował dopóki Lucas nie zarządził przejścia do kłusa, w którym ogier mógł złapać oddech i odrobinę ochłonąć po emocjonującej rozgrzewce. Najchętniej jeszcze by sobie pobiegał, ale pomimo chęci i wyraźnego ożywienia, Kary był podporządkowany właścicielowi. Kłusując niósł głowę w dole oddychając głośno i szybko, ale głównie z powodu emocji, a nie zmęczenia. Dopiero w stępie zdołał się wyciszyć i cierpliwie czekał na to, co miało nastąpić dalej.
Szczęśliwie został poproszony o galop, którym niemal wyrwał do przodu. Z pewnością spotkało się to z korektą ze strony Lucasa i dopiero po niej, Viceroy został naprowadzony na przeszkodę. Dynamicznie galopując atakował już ją z daleka, ale przytrzymany i konsekwentnie doprowadzony do miejsca odbcia, oderwał się od ziemi dopiero po sygnale Lucasa.
Mocno idąc w górę wziął spory zapas jednocześnie składając się precyzyjnie w locie, tak aby przypadkiem nie strącić górnego drąga.
Pierwsze lądowanie na lewo nie do końca wyszło tak jak powinno, przez co Lucas zmuszony był zmienić nogę poprzez przejście do kłusa i ponowne zagalopowanie. Dopiero po pokonaniu przeszkody i prośbie o lądowanie na prawo, wszystko wypadało poprawie. Ktoś tu chyba zdecydowanie preferował jedną ze stron, co w przypadku młodych koni było dość częstym problemem. W końcu Vicek wciąż się uczył i dopiero nabierał doświadczenia. Hayley - 2020-02-23, 09:17 Widząc pozytywne efekty pracy, pochwaliła go przyjaznym głosem i zmieniła kierunek jazdy. Wówczas wykonała wszystkie te elementy raz jeszcze zaczynając od drągów w najszerszym punkcie, później najwęższym, a później znów naprzemiennie. Ilość pracy starała się rozłożyć mniej więcej po równo, by miał szanse porządnie rozgrzać się i rozciągnąć na obie strony. Starała się przy tym ciągle pilnować wszystkich elementów, by nie wkradła się im byle jaka jakość. Ostatecznie po zakończonym ćwiczeniu znów wyjechała na długie koło, rezygnując z pomysłu wykonania ósemki na drągach. Ogier wyraźnie potrzebował odpoczynku, dlatego zamiast wymagać od niego pracy ponad siły, lekko poluzowała wodze w stępie, by miał możliwość wyciągnąć szyję i chwileczkę odpocząć. Wykonała w ten sposób dwa porządne koła po głównym, biegnącym dookoła śladzie, po czym zebrała wodze. Docisnęła łydki do kłusa, po czym usiadła w siodło i wydała sygnał na zagalopowanie. Starała się siedzieć przy tym prosto, lekko cofając zewnętrzną łydkę, podczas kiedy wewnętrzna leżała wciąż tam, gdzie powinna leżeć w prawidłowym ułożeniu (na linii pięta, biodro, ramię). Zaraz jednak wyprostowała się całkowicie, kiedy po wykonaniu polecenia zwierzę ruszyło galopem. Od razu poprosiła o lekkie podstawienie zadu, dojeżdżając łydką i lekko ograniczając go dłońmi, by oparł się na wędzidle.Spectacular - 2020-02-23, 19:14 Rozgrzewka w kłusie na drągach pozwoliła mu nie tylko się rozciągnąć ale również zaangażować zad i plecy, co pozytywnie wpłynęło na całą mechanikę ruchu. Swobodnie niosąc zaokrągloną ku dołowi szyję, opierał się delikatnie na wędzidle i lekko je przeżuwał, dając Hayley stosunkowo dobre odczucia z siodła.
Oczywiście zawsze mogłoby być lepiej, a ogier mógłby zejść z szyją jeszcze niżej i mocniej zaokrąglić górą linię pleców. Nie można jednak mieć wszystkiego, a praca ze Spectem wymagała sporej dozy cierpliwości.
Przechodząc do stępa parsknął głośno i wypuścił ochoczo łeb do dołu, pozwalając mu swobodnie zwisać na długiej szyi. Krocząc obszernie stawiał duże kroki pchając się zadem i trochę też tropiąc, była to doskonała okazja na poznanie nowych zapachów.
Dopiero po krótkiej przerwie zdołał zregenerować siły dlatego gdy Hayley ponownie nabrała wodzę, Rudy był gotowy do pracy. Przyszedł do ręki i swobodnie przeszedł w kłus, w którym pozostał tylko przez krótką chwilę. Poproszony o zagalopowanie ruszył dynamicznie i galopując przed siebie stawiał okrągłe foule galopu. Zdecydowanie był to jeden z jego lepszych chodów, ale mając jeszcze problem z równowagą Spect lubił zawiesić się na wędzidle.
Nie inaczej było teraz, gdy całym ciężarem swojej szyi i przodem oparł się na ręce drobnej Blondynki. Wyraźnie miał problem z podstawieniem się w galopie, a tym bardziej z podniesieniem przodu, którym powinien lekko i swobodnie galopować. Nie brakowało mu wrodzonego uphillu, ale równowagi którą jeszcze na tym etapie wyszkolenia zdarzało mu się gubić.Hayley - 2020-02-24, 07:42 - O Jezu...- mruknęła cicho, kiedy ogier zawiesił się na ręce w galopie. Niemal natychmiast odczuła spory dyskomfort związany z ciężarem zawieszającego się na rękach przodu ogiera, ale na szczęście była silna. Dzięki temu nie poluzowała wodzy, a jedynie usiadła mocniej w siodło, od razu zaczynając dojeżdżać łydkami. Prawidłowy kontakt wynikał z dosiadu, toteż zanim wykonała pierwszą półparadę starała się zaangażować do pracy zad i grzbiet. W tym celu używała przede wszystkim łydek pulsacyjnie dociskając przy każdym kroku. Dała mu dosłownie kilka foul na reakcję, by ze swoim wielkim ciałem miał szansę zareagować, ale wiedziała już że z jego strony może spodziewać się ignorancji. Łydek używała świadomie, dociskając lewą wtedy, kiedy ogier odrywał lewą zadnią nogę od ziemi i prawą, w momencie, w którym odpowiadająca jej zadnia noga traciła kontakt z podłożem. Uważała przy tym aby nie spóźnić się z działaniem, bo o ile w momencie podnoszenia nogi takie działanie aktywizowało "zad", o tyle opóźnienie tego ruchu i dociśnięcie kiedy koń ciągnął nogi pod kłodę zazwyczaj zaburzało rytm. Siedziała przy tym całkiem prosto, równo rozkładając ciężar swojego ciała na obie strony konia i w taki sposób, by jej kręgosłup biegł równo z kręgosłupem konia. Tylko tak miała szansę działać prawidłowo bez wychodzenia przed lub za pion. Jeśli działania łydek nie spotkały się z pożądanym skutkiem, zdecydowała się z wyczuciem użyć bacika, by mimo wszystko nie szedł zawieszony na wodzach, a sam z siebie pracował nad równowagą.Lucas - 2020-02-24, 13:32 Gdy pierwsze lądowanie wypadło źle, Lucas od razu wrócił na sekundę do kłusa i jeszcze raz zagalopował, tym razem oczywiście na dobrą nogę. Ogółem był zadowolony z synalka, więc tak jak już wspominałam, pochwalił go głosem i kontynuował galop, dając już tej pojedynczej przeszkódce spokój. Teraz bowiem zamierzał skupić się na przygotowanym szeregu, który wyglądał tak: cavaletti - stacjonata 80 centymetrów - 1 foula galopu - stacjonata 90 centymetrów - 2 foule galopu - okser 100x100. Vaugier pojechał na ów konfiguracje po obszernym najeździe, dając sobie czas na ewentualne poprawki w sylwetce Viceroya, oczekując od niego aktywnego, okrągłego galopu. Wiedział, że kary ma tendencje ciągnięcia do przeszkód, więc studził go półparadami, biorąc nawet trochę na siebie, jeżeli zbyt mocno podekscytował się widokiem tylu przeszkód naraz. Prawda była taka, że całość była w dalszym ciągu dość niska, ale mimo wszystko Vaugier chciał to pojechać dobrze technicznie, nie dając wyciągnąć się ogierowi do pierwszej przeszkody, co mogłoby zaważyć na dalszych skokach. Trzymał go w równo domkniętych łydkach, prowadząc na sam środek cavaletti, z którą mieli zmierzyć się jako z pierwszą. Dalej od razu dał mu łydkę, zachęcając do skoku nad stacjonatą, by tuż po lądowaniu wrócić na moment w siodło i przypilnować go przed 10 centymetrów wyższą siostrą bliźniaczką. Na sam koniec został im okser, do którego Lucas nie pozwolił karemu podejść zbyt blisko, chcąc uzyskać ładną parabolę, dzięki której wszystkie drążki powinny ostać się na swoim miejscu. Bez zwłoki po raz kolejny zabrał się z kopytnym na drugą stronę, przechodząc w odciążający półsiad i oddając rękę, umożliwiając tym samym swobodne wyciągnięcie się nad przeszkodą.Spectacular - 2020-02-25, 21:03 Przytrzymany i dojechany do ręki łydkami, zaczął rozpędzać się coraz bardziej, nie do końca rozumiał intencję Hayley, która starała się go trochę wepchnąć na wędzidło. Niemniej wyraźne działanie łydek przy jednoczesnej delikatnej pracy dosiadu, przyczyniło się do tego, że Spect po prostu zaczął uciekać dziewczynie spod tyłka.
Podstawił się przy tym zadem, ale wciąż nie było to lekkie ani przyjemne w odczuciu. Wyraźnie się pogubił w tym wszystkim, a próbując łapać równowagę mocniej wypuszczał łeb do dołu i tym samym tworzył błędne koło.
Docierając do momentu w którym Hayley użyła bacika, ogier mocniej schował zad i lekko podniósł się przy tym przodem, ale trwało to tylko chwilę i było wynikiem jego ucieczki do bata. Mając anielską cierpliwość, nie kombinował ani nie próbował oddawać bacika, znosząc próby podstawienia dosyć dobrze
Nie znając Hayley mógł jedynie zgadywać niektóre z jej oczekiwań, bo choć zasady jazdy konnej były takie same dla wszystkich, to jednak często działanie pomocy wielu jeźdźców, znacząco się od siebie różniło.
Starając się z wszystkich sił, próbował mocniej wchodzić zadem, ale brakowało mu w tym również pewności siebie i wspomnianej równowagi.Viceroy - 2020-02-25, 21:04 Kontynuując galop został naprowadzony na szereg, który choć nie był zbyt mocno złożony to jednak wymagał sporo skupienia od Karego. Galopując równo chętnie szedł na przeszkody, lekko napierając na wędzidło, ale nie rozpędzając się Kontrolowane przez Lucasa tempo, pozwoliło mu płynnie wejść w kombinację. W pierwszej kolejności atakując cavaletkę pokonał ją bez zawahania jednocześnie traktując ją jako wskazówkę do stacjonaty.
Odbijając się mocno wziął spory zapas nad pierwszą stacjonatą, po której miękko wylądował i zaledwie po jednej foule galopu zabrał się za pokonywanie kolejnej. Śmiało i pewnie oddając skok, złożył się pilnie w locie i wyraźnie zapracował grzbietem, wykańczając skok zarzuceniem gęstego ogona.
Okser zdecydowanie wzbudził w nim najwięcej emocji, ale przypilnowany przez Lucasa odbił się w odpowiednim momencie i rozciągając nad przeszkodą poszybował w dal. Mając dobrą technikę skoku był wygodny do wysiedzenia, aczkolwiek momentami niektóre przeszkody traktował zbyt ambitnie. Niemniej skakanie sprawiało mu sporo frajdy, co Lucas mógł odczuć na własnej skórze. Zaraz po wylądowaniu Vicek wesoło podrzucił zadkiem i lekko przyśpieszył.Hayley - 2020-02-25, 23:24 Kiedy tylko poczuła z jego strony zmianę tempa, przeniosła swój ciężar ciała na kość łonową, jednocześnie blokując miednicę. Utrudniło to zwierzęciu ruch naprzód, przy ciągłej aktywizacji łydką. Naturalnie sam dosiad okazał się niewystarczający, toteż przytrzymała trochę mocniej wodze, tak dobierając działanie łydek, by było adekwatne do działania wodzami i dosiadem. Chcąc nieco ograniczyć uwieszanie się na ręce, wykonała półparadę, w razie konieczności ponawiając ją i cały czas nakłaniając do aktywności. Liczyła się jednak z tym, że niektórych rzeczy być może nie był w stanie wykonać, chwaląc go za każdą pozytywną reakcję. Jeśli ewidentnie czegoś nie mógł zrobić, była skłonna odpuścić i po prostu pójść na kompromis. Małymi krokami mogli zajść dużo dalej.Spectacular - 2020-02-26, 20:49 Przytrzymany dosiadem wyraźnie wytracił tempo po części nadziewając się trochę na wędzidło. Hayley nie dała mu innego wyboru niż przyjście do ręki i podniesienie się przodem, w momencie w których wyraźnie aktywizowała jego zad łydkami.
Dopiero zastosowanie kilku półparad sprawiło, że ogier delikatnie popuścił nie zapierając się już w tam chamski sposób na drobnych dłoniach swojej amazonki. Dodatkowo podniesiony przodem poruszał się jakby swobodniej i lżej, nos mając jednak przed pionem. Nie było w tym nic złego, ale Spect wyraźnie potrzebował jeszcze pracy nad wzmocnieniem zadu i nabrania umiejętności dźwigania swojego własnego ciężaru.Lucas - 2020-02-26, 21:35 Zignorował chwilową ekscytację karego, chwaląc go poklepaniem po szyi. Po chwili zwolnił do kłusa, a później również do stępa, na zasłużoną przerwę. Po za tym, szereg wymagał udoskonalenia, ale załóżmy iż Lucas znalazł sobie kogoś do pomocy, dzięki czemu nie musiał zsiadać z konia
Stępowali więc na kontakcie, czekając aż wszystko będzie gotowe. Nie trwało to wcale długo i wkrótce otrzymali już zmodyfikowaną kombinację, która teraz składała się z trzech przeszkód (cavalettka odpadła), a każda z nich została podniesiona o 10 centymetrów. Lucas jeszcze szybko pokazał ogierowi przeszkody i wtedy znowu zaprosił go do galopu, podczas w miarę szerokiego najazdu dając sobie czas na ustawienie go. Wyjeżdżając naprzeciwko konfiguracji, wrócił w siodło by mieć lepszą kontrolę nad karym i nie dać mu się wyciągnąć do skoku. Nie bał się go mocniej przytrzymać wedle potrzeby, bo na szczęście trochę siły jeszcze miał i mógł sobie na to pozwolić. W optymalnym miejscu posłał mu łydkę i złożył się z nim do skoku, chwilę później zachęcając do skoku również nad metrową stacjonatą. Po drugim skoku, podobnie jak wcześniej, od razu podniósł Viceroya i zaktywizował, mając teraz przed sobą 110 centymetrowy okser. Tutaj również bez opóźnienia przeszedł z półsiad i oddał rękę, lądowanie miękko amortyzując, co by nie klepnąć tyłkiem w siodło.