To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Jack - 2013-11-01, 19:36

Po co podchodzić do tego wszystkiego z innej strony, jak tak jest o wiele ciekawiej i zabawniej? :lol2: Poza tym, nie wiem, czy widziałaś kiedykolwiek, ażeby Jack grał rolę romantyka. Bardziej mu wychodzi to skurwielstwo, niż cokolwiek innego na świecie. :lol2: Z resztą, bicz plis, nawet dochodzi prawdopodobieństwo, że ma nikłe oznaki myślenia. Ale ciiiiiiiiiiii.
Ale jeżeli już chcesz wiedzieć, to okres mu nie przeszkadza tak bardzo. :lol2: Dalej ją kocha, kochał i kochać będzie. Po swojemu.
Czując jej wampirze kły w swojej skórze, chociaż w nikłej ilości poprzez bluze, delikatnie się skrzywił. Powinien ją tu gdzieś zostawić. Tak w środku lasu. Chociaż nie, ten typ i tak znajdzie cudownie drogę do domu i jeszcze mu przylezie do chałupy i opieprzy. Awr.
- Jak przestaniesz się opierdalać. :lol2: - powiedział i tak no, ten.
Narobili hałasu i wyszli z lasu, hehe ;_;

zt in dżak hałs.

Ginger - 2013-11-01, 19:40

NO HALO, NIE. NIE ZGADZAM SIĘ. :lol2:
;____________________; zt

Elizabeth White - 2013-11-04, 22:00

O! No proszę, nie było najgorzej. Wyjechali...w lesie. A Elizabeth już się bała że skończą w jakimś buszu z chaszczami po pas. Niestety nie skończyło się tak ciekawie, a szkoda, szkoda. Ale jeszcze nie wszystko stracone! W końcu nie muszą się trzymać głównego szlaku, prawda? Mogą sobie gdzieś skręcić i wtedy to już na pewno wyjechać na jakimś pustkowiu...
Eli pilnowała tempa, nie dając ani przez chwilę ociągać się karej. Nie miała zamiaru słuchać docinek Bastiana że się nie mieści z tyłu i że gramolimy się jak ślimak pod wiatr. W sumie to było na tyle dużo miejsca, że gdy szatyn tylko chciał (a konie nie puszyły się do siebie), to mógł spokojnie jechać obok. Tak by było nawet lepiej. Łatwiej się komunikować itd. O właśnie! Jakaś straszna cisza zapadła odkąd wybyli z Orchard. Trzeba by było coś powiedzieć...
- Dawno przyjechałeś? - zapytała starając się rozpocząć jakąś rozmowę. Taki głupi temat, ale jednak lepsze to niż gdyby mieli jechać w osłupieniu jak do tej pory...

/Wybaczcie, ale ja spadam uczyć się wiersza x.x

Bastian Collins - 2013-11-04, 22:11

Wyjechali w lesie! No, to już było coś. Teraz Sebastian miał podstawy żeby twierdzić, że dziewczyna naprawdę zna okoliczne tereny i wyprowadziła ich w doprawdy ciekawe miejsce. Może faktycznie znajdą jakieś kłody przez które będą mogli sobie poskakać? Wszystko wyjdzie w praniu.
Collins, jak do tej pory, trzymał język za zębami. Darował sobie wszelkie docinki, które wkradały się na jego usta. Cieszył się wyjazdem w teren z ulubioną osobą i dał również jej się cieszyć tą chwilą. Bo przecież nie będzie jej od razu po kilku minutach spotkania uprzykrzał życia.
Dał Chaosowi łydkę do kłusa, gdyż do tej pory grzecznie szli za dziewczętami, a kiedy znalazł się na ich wysokości, przeszli ponownie do stępa.
- Trzy dni temu? Może cztery? - odparł, wzruszając przy tym ramionami. Nie przykuwał większej uwagi do lecącego, jakby gdzieś obok, czasu. Poprawił się w siodle, spoglądając na reakcję koni. Zaraz się okaże, czy mogli tak obok siebie iść.
- Lepiej mów co u Ciebie - domyślał się, że zaraz to pytanie padnie w jego stronę, toteż wolał jako pierwszy zacząć ten temat.

/Ok

Nemesis - 2013-11-04, 22:27

Karuska podreptała stępem we wskazanym kierunku, wchodząc pomiędzy drzewa, krocząc po szerokiej ścieżce. Przeszła na chwilkę do kłusa, dając niewielki upust nagromadzonej przez dłuższy czas energii. Zaraz jednak pewnie została przyhamowana i wróciła do żwawego stępa.
Radary skupiały się na dziewczynie, czasami na chwilę kierując się w stronę jakiegoś dźwięku. W końcu kara zauważyła kroczącego na równi z nią achała. Szczerze, niezbyt go kojarzyła. Może jakiś nowy.
-Witaj, jestem Nemesis. zarżała do niego. Nic nie wskazywało na wrogie nastawienie ze strony klaczy. Zatem jak potraktuje ją ogier?

Chaos Amir - 2013-11-05, 14:51

Rozbudzony achał, szedł żwawo do przodu. Łeb miał co prawda zadarty wysoko a uszy nastawione na sztorc, ale pomimo tego był zrelaksowany i odprężony.
Obecność drugiego konia zupełnie mu nie przeszkadzała. Jako że kara nie wykazała żadnej złej reakcji w stosunku do niego, to i on nie zamierzał tak się zachowywać. Co innego gdyby Nemesis miała aktualnie ruję... Wtedy obawiam się że teren mógł być dodatkowo ubarwiony. Na razie jednak na to nie wskazywało, więc Chaos nie zaprzątał sobie głowy brudnymi myślami.
Bastian dzisiaj wyjątkowo musiał uważać na sygnały, które przekazywał gniademu. Nawet najlżejsza łydka mogła doprowadzić do tego, że ten poszedł by galopem z miejsca. Było to spowodowane bardzo rzadkimi wyprawami poza tereny stajni. Wcale tu nie chodziło o to że achał ponosił albo jakoś specjalnie źle się zachowywał... W stajni której przebywał wcześniej, wszystkie (a przynajmniej znaczna większość) jazd opierała się na tematycznym treningu. Jak nie ujeżdżanie to skoki a jak nie skoki to cross i tak w kółko. A szkoda, ponieważ Chaos był zamiłowańcem wszelakich leśnych wypraw i pomimo pozorów jakie stwarzał, zachowywał się na nich wzorowo. No prawie wzorowo...
Gdy dostał sygnał do przyśpieszenia, natychmiast ruszył przed siebie kłusem i dość niechętnie przystopował będąc równolegle do drugiej pary.
Słysząc powitanie Nemki, odparł jej gardłowym, niskim rżeniem i wygiął szyję chcąc jak najlepiej się zaprezentować. Jeżeli długość wodzy mu na to pozwalała, wyciągnął pysk w stronę fryzyjki chcąc ją obwąchać. Hmm... Nie widział jej nigdy wcześniej.

Elizabeth White - 2013-11-05, 15:15

W sumie to ona też przyjechała kilka dni temu do Orchard. Nie można było się więc dziwić że dopiero teraz się spotkali. Ale skąd on wiedział że Eli tu jest? Oto jest pytanie...
- Po staremu... - tylko taka odpowiedź cisnęła się jej na usta. W sumie to od czasu kiedy ostatni raz się widzieli , nie zmieniło się praktycznie nic w jej życiu. Jedynym ważnym zdarzaniem w ostatnim czasie, była przeprowadzka tutaj. Pozatym Kanadyjkę strasznie nudziły takie drętwe rozmowy typu ,,co tam u Ciebie,, ,,Jak żyjesz,, itd. Wprawdzie sama zaczęła, ale jednak wolałaby porozmawiać na jakieś luźniejsze tematy, nie tyczące się jej przeszłości. Nie to że miała coś do ukrycia, ale znali się z Anglikiem na tyle dobrze, iż aż dziwne że zaczęły padać takie pytania.
Zerkając w stronę ogiera, co chwile upewniała się, czy konie na pewno spokojnie się zachowują. Zarówno Nemesis jak i wierzchowiec Sebastiana, miały najwyraźniej nadmiar energii. Elizabeth cały czas siedziała mocno w siodle i pilnowała fryzyjki na pysku, żeby ta nie podkłusowała co kilka kroków. Może by spuścić z nich trochę tej energii?

Bastian Collins - 2013-11-05, 17:05

Sebastian widział, że konia rozpiera energia. Nic dziwnego, jeśli dotychczas jego otoczenie stanowiły ściany stajni. Teraz, wypuszczony "na wolność" miał prawo być zainteresowany wszystkim, co było dookoła. Mężczyzna nie miał zamiaru dłużej denerwować konia swoim brakiem działania. Postępowali już na tyle długo, że teraz spokojnie mogli ruszać w dalszą drogę.
- To co. Ścigamy się? - rzucił dziewczynie wyzwanie, a nim ta zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, już dał swojemu podopiecznemu łydki do kłusa. Przytrzymywał go jednak nieco, aby koń nie wyrwał od razu energicznym galopem, dając tym samym szansę na dogonienie ich przez Elizabeth i fryzyjkę.
Obrócił głowę w stronę drugiej pary, aby skontrolować czy koń nie robi nic dziwnego, starając się jednocześnie kontrolować również Amira.

//Moje posty mogą być nieco uboższe, gdyż jestem w pracy. ;)

Nemesis - 2013-11-05, 17:31

Kara zafalowała chrapkami do Chaosa, dając się mu zapoznać z jej zapachem. Sama też skorzystała z tej okazji. W końcu zauważyła, że ten wydziera do przodu. Nemcia jak na razie utrzymywała tempo, choć można było wyczuć narastające ciągoty do przyspieszenia.
O ile dziewczyna na to pozwoliła, kara zaskoczyła błyskawicznie na 'wyższy bieg' i momentalnie zrównała się z achałem. Może i wyprzedziła nieco na chwilę, zależy jak Elizabeth pozwoliła jej się rozpędzić.

Chaos Amir - 2013-11-05, 19:21

Amir nie spodziewał się że dostanie tak nagły sygnał do przyśpieszenia. Nie zastanawiając się, tylko chcąc jak najlepiej wykorzystać zaistniałą sytuacje, ruszył przed siebie galopem. Sebastian musiał się z nim mocno namęczyć, jeżeli chciał go wrócić do kłusa. Achał zadarł tylko łeb wysoko i parskając głośno, caplował w miejscu pragnąc pognać przed siebie. Wystarczyło żeby szatyn popuścił mu wodzę, a popędzili by jak przecinak poprzez las. Skoro nadarzyła się taka okazja do wybiegania, to czemu by z niej nie skorzystać? Gniady się bardzo napalił i o uspokojeniu go nie było aktualnie mowy. Jedyne co chłopak mógł w tej sytuacji zrobić, to pozwolić mu się zmęczyć i tym samym zaspokoić jego silną potrzebę.
Jeżeli chcieli się ściągać to na pewno obydwoje mieli dużo odwagi. Dwa niewyżyte konie i wolna przestrzeń? A co tam! Najwyżej Chaos zrobi chłopakowi dodatkową trasę turystyczną.

Elizabeth White - 2013-11-05, 20:08

Brunetka wiedziała że szatyn w końcu wyskoczy z tym pytaniem. Bo jaki by mógł być teren bez ścigania się i rywalizacji? W sumie to nawet nie miała szansy wyrazić swojego zdania, jako że chłopak pogonił już achała do szybszego chodu. Chce się ścigać? Ok, ona mu jeszcze pokaże gdzie raki zimują!
Dołożyła Nemesis łydki i pozwoliła jej iść do przodu, popuszczając lekko kontakt na pysku. Oczywiście zostawiła sobie na tyle krótkie wodze, żeby ewentualnie móc zatrzymać klacz albo zmienić kierunek. Chcąc ułatwić karej podążanie do przodu, dziewczyna podniosła się w siodle robiąc pół siad i zachęcająco zacmokała.
- Sam tego chciałeś! - krzyknęła w kierunku Anglika, pokazując mu język. Jak ona strasznie tęskniła za tym wszystkim... Z jednej strony cieszyła się z samodzielnego życia i nowego miejsca, ale z drugiej wspomnienia strasznie ciążyły na jej sercu. Może wreszcie teraz zacznie jej się układać? Zaczęła znowu trenować, może niedługo będzie ją stać na własnego konia i co najważniejsze - odnalazła osobę na której jej bardzo zależało.

Bastian Collins - 2013-11-05, 21:07

Oczywiście domyślał się jak zareaguje na to wszystko achał. Drzemały w nim pokłady niepohamowanej energii, której teraz mógł dać ujście. Sebastian przytrzymywał go przez chwilę, aby nie wystrzelił zbyt szybko i aby uzyskać odpowiedź od Elizabeth. Kiedy jednak ta zdecydowała się na wyścig - co do czego właściwie nie miał żadnych wątpliwości - popuścił ogierowi wodze... i nic więcej nie musiał robić, bo ogier bez dalszych zachęt ruszył przed siebie.
Collins również przyjął pozycję półsiadu, aby dać achałowi większą swobodę, jednak, podobnie jak dziewczyna, utrzymał na tyle odpowiednią długość wodzy, aby mógł przytrzymać konia w razie potrzeby.
Ruszyli przed siebie, trzymając się głównej ścieżki. Wiatr dający popalić oczom , falujące ubrania i prędkość jaką osiągał Amir były spełnieniem marzeń ostatnich dni Sebastiana. Czuł wolność. I mimo piekących oczu, którymi co chwilę mrugał, uczucie to było piękne i nie zamieniłby go na żadne inne. To były te chwile, w których nie obchodziło go nic. Był tylko on i pędzący koń. I w tym wypadku również druga para, z której obecności bardzo był zadowolony. Jemu też tego brakowało. To, że się tutaj spotkali było jakimś dziwnym zrządzeniem losu. Ale pokazywało mu przy okazji jaki świat jest mały.
- Dawaj, dawaj - krzyknął, będąc póki co z przodu, ale mała była możliwość, że dziewczyna w ogóle go słyszała. Wiatr i prędkość robiły swoje.

Nemesis - 2013-11-05, 22:21

Zaraz także i karuska gwałtownie przyspieszać poczęła. Dogonienie achała nie zajęło jej wiele czasu. Ot momencik, chwilka jedna i już zrównała się z Chaosem, ba! wyprzedziła go nawet o pół długości. Ale jeszcze jej nie nosiło, toteż trzymała odległość jak na razie. Zawsze można 'dać więcej do pieca' i uzyskać jeszcze nieco większe przyspieszenie.
Wreszcie po odstaniu swego Nemesis mogła się porządnie wyżyć. Brakowało tylko jeszcze górskiego szlaku. Takie lubiła najbardziej. Bynajmniej jeszcze przed utratą właściciela. Potem w terenie była raptem kilka razy, a kamienistych ścieżek na oczy już nie widziała.
Ale wracając do teraźniejszości...
Nagle przed towarzystwem wyrósł z ziemi sporawy, zwalony przez ostatnią nawałnicę pień. Gdzieniegdzie wystawały jeszcze nienaruszone, uschnięte gałązki przyozdobione suchymi liśćmi, jakimś cudem utrzymującymi się na nich.

Chaos Amir - 2013-11-06, 16:11

Jakie to piękne uczucie móc wreszcie się wybiegać! Ogier był w siódmym niebem, czując wiatr w grzywie (której aktualnie nie posiadał, jako że została ścięta). Zaczął się rozpędzać coraz szybciej, z każdym krokiem atakując ziemię pod kopytami.
Prędkość ta co najmniej była niebezpieczna i Bastian najwyraźniej musiał mu ufać, skoro pozwolił mu takową osiągnąć.
Gniady miał okazję poczuć się jak prawdziwy koń wyścigowy, który właśnie brał udział w swojej pierwszej gonitwie...
O nie! Czyżby Nemesis go wyprzedzała? Podekscytowany, zarzucił łbem i starał się jeszcze dołożyć trochę do pieca. W końcu nie będzie dawał się dziewczynie ustawiać, ot co.
Niestety z kondycją ogiera nie było za dobrze, o czym zresztą szatyn miał okazję przekonać się na ostatnim treningu. W związku z tym achałowi zaczęło brakować siły do dalszego biegu, przez co stopniowo zwalniał.
Kłoda, która pojawiła się na horyzoncie nie zrobiła na nim dużego wrażenia. Był koniec crossowym i na co dzień pokonywał jeszcze straszniejsze i bardziej rozbudowane przeszkody. Jeżeli Sebastian mu na to pozwolił, to Chaos wyhamował trochę i przeskoczył owy pień. Nie potrzebował żadnych pomocy ze strony swojego jeźdźca, które tylko by mu mogły zaszkodzić. Sam doskonale wiedział co ma począć w takiej sytuacji, a skok oddał miękko, ze sporym zapasem.

Elizabeth White - 2013-11-06, 16:38

Miał racje - Elizabeth go nie słyszała. Pochłonięta całkowicie prędkością, była jak odcięta od otaczającego ją świata. Jakie to było piękne uczucie... Tak pędzić sobie poprzez las, bez żadnych trosk i problemów. Kiedy ona w ogóle ostatni raz była w terenie? Brunetka nie pamiętała już tego, była to zbyt odległa przeszłość.
Nie chcąc zostać w tyle, dołożyła kobyle ponownie łydkę mając na celu dogonić chłopaków.
Gdy na horyzoncie pojawiła się kłoda, Eli lekko spanikowała. Była rozbita i nie wiedziała co ma zrobić. W prawdzie miała tylko dwa wyjścia - skoczyć, albo jakimś cudem wyhamować jednakże nie znała fryzyjki i nie wiedziała na co może sobie pozwolić a na co nie. Nie chcąc ryzykować połamaniem Nemesis nóg i przy okazji siebie - usiadła mocno w siodło i z całych sił starała się zwolnić zanim dotrą do przeszkody.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group