To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Cedella - 2014-05-29, 16:00

Przyglądała się Danielowi, ciekawa co zrobi. Głosik w głowie podpowiadał jej, że wrzuci ją do wody. I w sumie to się wiele nie myliła.
Mrugała, patrząc jak stan wody z każdym jego krokiem sięga coraz wyżej. Widocznie zapomniał wziąć pod uwagę, że jest od niej wyższy! Przeszedł ją dreszcz. Smutno patrzyła do przodu, nie mając siły się nawet wyrywać. Zapewne i tak niefortunnie by się jej to udało i wpadłaby cała do tej lodowatej wody.. koniec końców i tak będzie mokra ;d
Pisnęła w momencie ponownego zetknięcia z wodą. Pomachała energicznie rękami po czym objęła się w pasie. Lodowata! ;__; Wbiła morderczy wzrok w Daniela, niestety to jest niewybaczalne. Zaczęła się trząść i szczękać zębami. -Hyhyhyhy.- czyli mówiąc prosto: śmiech psychopaty. Zemsta będzie słodka! :lol2: Tylko będzie musiała trochę poczekać, aż Ced będzie w stanie, teraz ważniejsze jest uciekać z tej cholernej wody.
-Dobra, wystarczy.- stwierdziła, nie ma zamiaru dłużej z nim tu przebywać.
Mrucząc coś pod nosem ruszyła z trudem ku plaży, przy okazji niby niespecjalnie ochlapując Danielka, no przecież żadnej mu to różnicy nie zrobi, a Ced będzie miała odrobinę satysfakcji z tego, że odważyła się to zrobić. Szła sobie dalej jak gdyby nic się nie stało, no bo nic się nie stało, prawda?

Daniel - 2014-05-30, 20:02

Wziął pod uwagę... Tylko był jeszcze do tego pijany. <3
Zmrużył nieco powieki słysząc pisk dziewczyny, miłe to nie było, ale i tak miał bekę :lol2: Spojrzał na ten jej mord w oczach i pogłaskał ją po policzku na złagodzenie.
- Złość piękności szkodzi.- mrugnął do niej obiema powiekami robiąc taką jakby żabią mordkę. Kiedy go ochlapała po prostu przetarł mokrą od wody twarz dłonią i poszedł za nią, bo jemu też się w tej wodzie siedzieć za bardzo nie chciało jakby na to nie patrzeć. Ale były plusy tego wszystkiego - już nie było mu aż tak gorąco jak wcześniej! Przez chwilę miał takie wrażenie jakby Ced się na niego za to obraziła, ale może to tylko jego takie dziwne schizy?

Cedella - 2014-05-30, 20:53

Ciepły piasek, jak miło. Założyła spodnie, skarpetki no i na koniec buty. -Czas się stąd zwijać- mruknęła, posyłając delikatny uśmiech do Daniela. Zabrała ich wszystkie rzeczy z piasku, wrzucając je niechlujnie do swoich kieszeni.
Jeszcze dość chwiejnym krokiem podeszła do niego, nie pytając o żadne pozwolenie, złapała go za dłoń i ruszyła wolnym krokiem w stronę, z której przyszli. No to ten, wyszli o.o

Anne Howard - 2014-06-23, 21:40

Pokierowała tutaj swe kroki razem z Łośkiem. Był dzisiaj nawet ciepły wieczór, więc chyba nawet ta lekka bryza nie powinna mu zaszkodzić w jakiś sposób. Odetchnęła pełną piersią, kiedy poczuła pod bryczesami chrzęszczący, mokry piasek.
- Pewnie tu już byłeś, co?- zagadała do gniadosza po dość długiej ciszy. Skierowała ich na dość zatarte końskie ślady, które biegły niedaleko od szumiącego brzegu. Dobrze, że nie założyła dzisiaj bluzy. Zaraz posprawdzała, czy Who nigdzie nie uwiera kantar, żeby przypadkiem nie czuł żadnego dyskomfortu.

Who Knows - 2014-06-25, 17:54

Był dość grzeczny... Z racji tego, że ilość rzeczy nowych - a raczej dawno niewidzianych - była tu tak ogromna, że to aż niepojęte. To dźwięk przejeżdżających samochodów, ogromne skupiska drzew, straszne wiewiórki! W chwilach większego cykora ocierał się o bok Anne i sprawdzał jak ona reaguje. Ludzie zawsze byli dla niego sporą podporą.
Przystanął na złocistym piasku, odetchnął głęboko, tak, że jego pierś uniosła się znacząco. Zna ten zapach. I to miejsce. Ale słabo... Pamięta tylko smak marchewki nasiąkniętej słoną wodą i opadający na wątłe ciałko deszcz. Był wtedy jeszcze mały. Teraz rzadko bywał na spacerach. Zarżał w odpowiedzi na słowa dziewczyny, już sam nieświadom co... Kroczył po tropie wyraźnie spięty, niepewny czego się po tym miejscu spodziewać.

Anne Howard - 2014-06-25, 19:20

Anne uwadze nie uszło to dość spięte zachowanie, jakie zauważyła niemal natychmiast po wejściu na plażę u gniadosza. Zmarszczyła czoło, myśląc, jak tu by go zrelaksować. Być może masaż mu w jakiś sposób pomoże. Zaczęła otwartą dłonią lekko masować szyję ogiera, próbując dopuścić do tego, żeby na początek rozluźnił spięte mięśnie, które nadal wyczuwała poprzez stały dotyk. Powtarzała ten zabieg tak długo, aż wszystko było w jak najlepszym porządku.
- Możemy iść dalej?Chodź, nie bój się- szepnęła mu do ucha krzepiąco, całując w kość nosową.

Who Knows - 2014-06-25, 19:26

Kiedy jej dłoń dotknęła jego szyi spiął się dosłownie na sekundę jeszcze bardziej, coś jak gardłowy kwik wydobyło się z jego pyska, kiedy oddech uszedł z niego gwałtownie. Ale zaraz też do jego łosiowatej mózgownicy doszło, że to tylko Anne... Odetchnął głębiej, jej dłoń przyjemnie pobudzała neurony, mięśnie faktycznie zaczęły się rozluźniać - sam Who też, w chwili obecnej łypał tylko czujnie na boki. Może i się uspokoi, ale pozostanie jednak czujny. Jest z deczka podejrzliwy wobec świata wokół... Wobec nieznanego.
Luke - 2014-06-25, 20:44

Chłopak szedł brzegiem plaży, trzymając w lewej dłoni trampki, w prawej zaś odpalonego papierosa. głowę miał zwróconą w stronę horyzontu, obserwował chylące się ku jego linii słońce. Nogawki jego dżinsów był podwinięte prawie do połowy łydki, ale i tak na końcach zdążył się trochę pomoczyć. Delikatne fale co kilka chwil obmywały jego bose stopy. Czuł się dzisiaj jak młody bóg, tak też musiał wyglądać w ciepłym świetle wieczora.
Buk - 2014-06-25, 21:04

I szurał Buk po chmurkach świat oglądając, aż nad wielką wodą niewiastę o anielskich włosach zobaczył. Zdziwił się Najwyższy widząc, tuż obok piknikowego koszyka, kocyk w czerwono-białą kratkę. I zerknął Buk na niebiański zegarek i zdziwił się raz jeszcze, ujrzawszy, że ten, połyskując w świetle zachodzącego słońca, wskazuje godzinę dwudziestą pierwszą sekund sześć.

Uśmiechnął się Buk do siebie, szeleszcząc gałązką i posłał na brzeg małą falę wielkiej wody, a ta, jakby na rozkaz, ruszyła w kierunku Wiktorii, ledwo muskając pleciony jej kocyk. A Buk widząc, że fala nie zdołała dosięgnąć niewiasty posłał w jej kierunku falę kolejną, która z powodzeniem zalała kocyk kraciasty, zostawiając na niej kilka rybek, które jeszcze przed chwilą beztrosko pływały w otchłani wielkiej wody. :-/

Ratuj kocyk i rybki, niewiasto.

Luke - 2014-06-25, 21:18

Zamyślił się trochę, ale gdzieś w pobliżu wyłapał kątem oka jakiś ruch. Wzrok skierował więc w tamtą stronę, a oczom jego ukazała się uroczo uśmiechająca się blondynka, która wyglądała, jakby była właśnie na swojej najlepszej randce życia, tylko jej faceta gdzieś wywiało. Może musiał akurat? Jeśli rzeczywiście tak było, to wybrał sobie koleś zły moment, bo damie jego serca właśnie wredne morze zalało koc! Cóż, jako, że był w dobrym humorze nie omieszkał powziąć pomocy niewieście. Chociaż chwila, jak on mógł jej pomóc? Nic jej się nie działo.
- Z tym kocem to chyba był zły pomysł. - Uśmiechnął się do niej pobłażliwie, wyciągając rękę, aby mogła łatwiej wstać z mokrego wszystkiego.

Buk - 2014-06-25, 21:35

Smakowita kanapka wzbudziła zainteresowanie okolicznych mew. Białoszare żyjątka w ilości coraz-większej-acz-bez-przesady-pohamujcie-wyobraźnię-mewy-nie-latają-w-stadach-po-sto zerkały na Wiktorię z zaciekawieniem, tupając w bezpiecznej odległości od jej ręcznika. Ot, kierował nimi zwykły żyjątkowy instynkt, nie miejcie pretensji do Buka, który teraz tylko siedział i obserwował, bo akurat panowanie nad żyjątkami powierzył swojej siostrze Topoli jakieś dwa tysiące lat temu. :C

I siedział Buk i patrzył, jak mewy tupają coraz bliżej, wpatrując się w nęcącą czerwień pomidorka, kiedy jedna z nich wzbiła się w powietrze i, zaaferowana także soczystą szynką, uderzyła skrzydłem w chłopaka. Broń Buku, żeby sobie czegoś nie złamała! A może to spisek i chcą odwrócić Waszą uwagę? Przemyślcie to. Raaazeeeem. :-D

Anne Howard - 2014-06-26, 13:05

Who Knows napisał/a:
Kiedy jej dłoń dotknęła jego szyi spiął się dosłownie na sekundę jeszcze bardziej, coś jak gardłowy kwik wydobyło się z jego pyska, kiedy oddech uszedł z niego gwałtownie. Ale zaraz też do jego łosiowatej mózgownicy doszło, że to tylko Anne... Odetchnął głębiej, jej dłoń przyjemnie pobudzała neurony, mięśnie faktycznie zaczęły się rozluźniać - sam Who też, w chwili obecnej łypał tylko czujnie na boki. Może i się uspokoi, ale pozostanie jednak czujny. Jest z deczka podejrzliwy wobec świata wokół... Wobec nieznanego.


W pewnym sensie wcale nie zdziwiła się taką reakcją ogiera. Pociągnęła lekko za uwiąz do przodu, żeby zachęcić go do postawienia kilku kroków naprzód tak na sam początek. Jeśli znów zaczął się stresować, to rozpoczynała masaż od początku. Uśmiechała się do niego ciepło, pragnąc dodać otuchy. Jeśli zdecydował się iść, cały czas starała się być obok Łośka i w razie czego gładzić go otwartą dłonią po szyi. Sama dopiero teraz rozejrzała się po plaży, rozkoszując się widokiem zachodzącego słońca.

Who Knows - 2014-06-26, 13:58

Wziął kilka razy większy oddech, wdychając woń dwójki innych plażowiczów. Byli od niego sporo oddaleni i zapach niósł tylko wiatr... Ale to tylko ludzie. Zaraz też ruszył raźno naprzód, starając się wyrównać tempo do Anne. Nie chce jej przecież zgubić, ani zbytnio zmęczyć! Jego kopyta pozostawiały równe ślady w piachu, wiaterek przyjemnie bawił się grzywą, a towarzystwo było doborowe. Czego chcieć więcej? W chwili kiedy nic już by nie wskazywało na zatrzymanie marszu, przystanął. A co to jest pod jego nogami? Pochylił łeb, trącił delikatnie wielką muszlę uformowaną w róg. Zarżał w jej kierunku i po chwili ciekawskie spojrzenie przeniósł na dziewczę. Może ona mu wytłumaczy o co chodzi?
Anne Howard - 2014-06-26, 14:24

Myślę, że to raczej niezbyt możliwe, żeby Anne mogła zgubić tak dużego czterokopytnego. Z zmęczeniem też nie miałaby większego problemu. Kiedyś swego czasu bardzo lubiła chodzić na piesze wycieczki, ale to przeminęło z wiatrem, który aktualnie targał jej włosy na wszystkie strony. Nie mogła się z tym nie zgodzić - towarzystwo było najlepsze pod słońcem. Poczochrała go trochę po grzywce, śmiejąc się przy tym. Zatrzymała się wraz z nim, spoglądając na gniadego spod przymrużonych brwi. Pochyliwszy się lekko, wygrzebała z piasku muszlę, o którą mu najwyraźniej chodziło. Przyłożyła mu ją do ucha, by miał okazję usłyszeć głośny szum, który wydobywał się z środka.
- Słyszysz? Pewnego dnia wielkie konie zagnały do wszystkich muszli wichrowego wiatru, dzięki temu możesz coś słyszeć. A kto wie, może ty jesteś jednym z nich?- puściła do niego oko, dobrze wiedząc, że go nie zrozumie. Zaraz wpadła na genialny pomysł, żeby zrobił Łośkowi halterek, do którego poprzyczepiałaby muszle.
- A jakbym ci zrobiłaby takie coś ładnego na łebek, to byś to nosił?- zapytała, pakując do kieszeni coraz to jakieś nowe muszelki. Oczywiście nadal nie wypuszczała uwiązu z rąk.

Who Knows - 2014-06-26, 14:31

Przez chwilę słuchał tego szumu... Jak urzeczony, ślepka mu się zamgliły i przed oczyma stanęły mu te wyobrażenia, którymi czasami sobie urozmaicał czas - to jak zostaje mistrzem stępu stepu. Wiatr rozwiewa jego grzywę, szumi drzewami, łanami traw... Wszystko wokół jest tak piękne. I to wszystko zamknęło się w tej muszli. Spojrzał raz jeszcze na jej delikatnie zaróżowioną powierzchnię i w ramach okazania swojego "lubię to" przystawił do niej na chwile oślinione, mokre chrapy i tyle. Yhm.
Nie rozumiał nic z tego co do niego mówi, ale skoro to taki super człowiek, to musi mówić fajne rzeczy... Więc wypada się zgodzić!
-Oczywiście, że tak!
Obserwował czujnie co ona tam robi, co jakiś czas podsuwał łeb do jej dłoni i węszył. Ale to plażą pachnie!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group