To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Stajnia - Basen

Adele - 2016-03-20, 19:22

Przyszła na basen razem z Koszykarzem, po drodze zostawiając sprzęt w stajni i ubranego jedynie w zwykły, parciany kantar wraz z miękkim uwiązem kucyka wprowadziła do hali. Wiedziała, że basen może być doskonałą formą uzupełnienia treningu konia sportowego, więc w związku z chęcią do jak największego rozwinięcia możliwości swojego podopiecznego zdecydowała się na tą aktywność. Miała nadzieję, że Gortat nie postanowi podeptać jej na sam widok wody, ale świadomie podjęła się tego ryzyka. Wybierając na początek prosty basen, podprowadziła kucyka pod taflę wody, przygotowana dosłownie na wszystko. Chlapanie, entuzjastyczny skok do przodu, panikę albo totalną obojętność. Uniosła jedną brew w oczekiwaniu na reakcję ogierka.
Naughty Boy - 2016-03-21, 20:45

Pozbycie się nieco już uciążliwego sprzętu sprawiło, że kucyk odżył i wręcz całkowicie zregenerował swoje siły, które zaraz miał spożytkować na drugiej części jego treningu. Biedny, nieświadomy co go czeka w niedalekiej przyszłości, radosnym krokiem opuścił stajnię z Adele pewny, że idą na pastwiska. Lecz kiedy nieoczekiwanie tamta zmieniła kierunek, stał się nieco podejrzliwy, ale nie stawiał oporu. Dopiero po wejściu na halę i dostrzeżeniu basenów, zainteresował się tym. Nieraz już miał dostęp do basenów, zarówno w starej stajni nieraz miał styczność z tą forum ruchu, jak również na Orchardzie raz czy dwa miał okazję spotkać się z tutejszymi basenami, które łączył z dużą przyjemnością i zabawą. Podprowadzony do wody, najpierw niepozornie zniżył łeb, aby pyskiem lekko dotknąć tafli. Sprawiał wrażenie niezbyt przejętego tym wszystkim, ale do czasu...
W najmniej oczekiwanym momencie, zapewne kiedy dziewczyna starała się jakoś przekonać swojego Gortata do wejścia, ten bez żadnego zawahania wykonał wysoki skok i wskoczył do wody, swoim nieoczekiwanym ruchem zapewne wytrącając z równowagi nastolatkę i ciągnąc ją za sobą <3.

Adele - 2016-03-21, 21:04

No tak. Tego nie miała prawa się spodziewać. Po prostu nie mogła. Dlatego gdy tylko jej kucyk wpadł na genialny pomysł skoczenia do wody, ostatkami sił i ograniczonych przez niewielką wagę i wzrost możliwości usiłowała ratować się z tej sytuacji. Szukała oparcia w obudowaniu basenu, ale nie szło jej to zbyt dobrze - koniec końców te i tak ześliznęły się z metalowych ścianek, sprawiając, że Solve wylądowała nigdzie indziej, jak po prostu w wodzie. Na całe szczęście nie z takim pięknym rozmachem, żeby cała być mokra, ale woda w butach (które na całe szczęście z oficerek zmieniła na jakieś stajenne, bo wiedziała, z czym wiąże się basen) i prawie całe mokre bryczesy były tutaj nieuniknione. Westchnęła, śmiejąc się cicho i klepiąc Gortata po... dupie? :lol2: Najprawdopodobniej, bo jak sądzę ten wszedł na tyle głęboko, żeby głaskanie go po szyi bez konieczności moczenia się jeszcze bardziej nie było możliwe. Zgrabnie wygramoliła się ze zbiornika, ustawiając się na wysokości jego łba już poza wodą i cmokając w jego stronę, zachęcając do płynięcia, chociaż zapewne nie było to konieczne. Cały czas coś do niego mówiła, gdyż wydawało jej się to niezbędnym elementem treningu z ziemi. Każdemu wierzchowcowi opowiadała to i owo - czy to o swoich ostatnich zakupach jeździeckich, czy o tym, jak pod nieobecność siostry prawie spaliła kuchnię.
Naughty Boy - 2016-03-21, 21:38

Akurat w tym wypadku niezbyt go obchodził los dziewczyny, był całkowicie zaabsorbowany wodą, która przyjemnie schładzała jego ciało. Zapewne popłynąłby dalej, gdyby nie fakt, że Adele dalej uparcie trzymała uwiąz, tym samym mając go stosunkowo blisko siebie. Odwrócił mordę w jej stronę, kiedy klepnęła go po jego seksownym tyłku, co przywróciło go na ziemię. Zadarł wysoko łeb i zarżał głośno, po czym podszedł do właścicielki, trącając ją nosem, kiedy wychodziła <3. Odprowadził ją wzrokiem, wyjątkowo nie próbując ponownie wjebać jej do wody, ale tylko i wyłącznie ze względu na przysłowiowy dzień dobroci dla zwierząt :lol2: .
Bez zawahania zaczął płynąć wyznaczony dystans, w przeciwieństwie do wielu koni w wodzie czując się jak istna ryba w wodzie. Rozwarł nozdrza, łapczywie łapiąc oddech i parskając przy każdym ruchu. Głowę niósł wysoko, stopniowo odczuwając coraz większe zmęczenie.

Adele - 2016-03-22, 14:02

wybacz, ze tak marnie i bez sensu, ale nic mi się nie chce .__.

Pochwaliła go krótko, unosząc kąciki ust do góry. Zachęcająco cmokała w jego stronę, mimo, że nie było to konieczne - widziała, jak doskonale czuł się w wodzie, niemniej jednak postanowiła dla zasady nieco powspierać go w tym zajęciu. W końcu to gigantyczny wysiłek! Jako że basen który wybrała był stosunkowo krótki, nie minęło zbyt wiele czasu nim Gortat ponownie miał okazję dotknąć podłoża. Nie chcąc odbierać swojemu kucykowi tej przyjemności, cofnęła się z nim z powrotem na początek, powtarzając czynność jeszcze raz. Nie mogła doczekać się lata, kiedy przyjdzie im popływać nieco w miejscowym jeziorze - niestety, póki co musieli zadowolić się ciasnym Orchardowskim basenem. Wyprowadziwszy izabelowatego z basenu skierowała go w stronę solarium (zakładając, że takie się znalazło :lol: ), dając mu czas na wyschnięcie. Gdy ogierkowi nie groziło już przeziębienie, wyłączyła urzędzenie, narzuciła na jego grzbiet derkę polarową i ruszyła z nim w stronę stajni.
/zt.

Naughty Boy - 2016-03-22, 15:57

Nie ignorował cmokania dziewczyny, co chwilę kierując w jej stronę jedno, bliższe jej ucho. Z pewnością nie potrzebował zachęty do pływania czy innego wsparcia, ale przynajmniej był świadomy tego, że nie jest tutaj sam. Co prawda zawsze mógł zadbać o to, żeby i Adele się tak nie nudziła na brzegu... :lol:
Pod koniec zaczął haczyć nogami o dno, choć było to stosunkowo później niż gdyby był to normalny koń. W końcu był tylko małym, uroczym kucykiem, prawda? :lol2: Choć jego zmęczenie znowu zaczynało osiągać stan krytyczny, z niemała radością wykonał kolejną długość basenu. Było to zajęcie nie tylko męczące, ale również rozluźniające i odprężające, dlatego też wodę zawsze kojarzył z przyjemnością.
Niestety, wszystko co dobre, w końcu się kończy, ale towarzyszyło mu takie szczęście, że nastolatka wręcz idealnie wychwyciła chwilę, w której ogier był na skraju przemęczenia, a co za tym mogło pójść - zniechęcenia do ody. Spokojnie pozwolił jej na wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, po czym wyszedł wraz z nią do stajni.

zt

Anonymous - 2016-05-02, 22:45

Przyprowadziłam ogiera, uznając basen za naprawdę dobrą formę treningu. Po pierwsze była ona stosunkowo krótka, wszak około 15 minut pływania dla konia niejednokrotnie było odpowiednikiem godziny pracy pod siodłem, ale również dlatego, że zwierzę nie obciążało tak mocno nóg i stawów podczas dużego wysiłku. W przypadku koni wyścigowych było to ważne, dlatego też postanowiłam zaznajomić zwierzę z tą formą treningu. Na początku podeszliśmy do basenu kołowego, gdzie zwierzę mogło wejść po spokojnym spadku wreszcie tracąc grunt pod nogami i zaczynając płynąć. Przez cały ten czas dawałam mu jednak odpowiednio dużo swobody, by mógł zaznajomić się z wodą i wejść bez moich ponagleń. Nie chciałam go zrazić, toteż działałam spokojnie i cierpliwie.
Daiquiri - 2016-05-06, 00:10

Sam widok basenu nie był dla kasztana niczym nowym, ale jak to bywa w przypadku koni, to często nie sam obiekt, ale miejsce było straszne. Dla ogiera wszystko było nowością, dlatego wchodząc do budynku, w którym znajdował się basen, był cały "nastroszony". Niósł wysoko głowę, podejrzliwie łypiąc szeroko otwartymi ślepiami w każdy kąt, zaś nastawione na sztorc uszy obracał w stronę każdego najmniejszego szmeru.
Rudemu jednak najbardziej przeszkadzał brak towarzystwa innych koni, przez po upływie paru chwil spędzonych w samotności, zarżał przenikliwie, denerwując się echem swojego własnego głosu. Stuliwszy uszy, okręcił się wokół Gwen, z grubsza ignorując jej osobę. Skierowany w stronę basenu, znowuż nastawił uszy do przodu i furkocząc głośno chrapami, stanął przy samym brzegu i wyciągnął pysk do tafli basenu. Nie wymagał jednak wielu zachęt - już po chwili uczynił pierwsze kroki, dobrze wiedząc, czego się od niego oczekuje. Stopniowo zaczął zanurzać się w wodzie ze względu na obniżające się dno.

Anonymous - 2016-05-06, 12:11

Nie pozwalałam sobie na nieposłuszeństwo, wiedząc że to najprostsza droga do zrobienia krzywdy sobie, zwierzęciu czy chociażby innym osobom znajdującym się w obiekcie. Powoli jednak kierowałam się w stronę tafli, a słysząc rżenie przeszywające moją czaszkę na wskroś, wykrzywiłam usta w wyraźnym grymasie niezadowolenia. Nie lubiłam dźwięku rżącego wprost do ucha konia, ale akurat za to nie mogłam skarcić ogiera. Zrobiłam to jednak kiedy okręcał się wokół mnie niemal bez kontroli. Prawdopodobnie wystarczyło jedno szarpnięcie uwiązem, by łańcuszek przypomniał mu, gdzie jego miejsce. Naturalnie musiałam uważać, by nie przestraszyć konia jeszcze bardziej dlatego starannie dobrałam moment akurat wtedy, kiedy w ogóle nie miałam z nim kontaktu. Wówczas podeszliśmy do tafli wody, a ja przeszłam na wysepkę na środku, by pozwolić zwierzęciu swobodnie płynąc obok. Pamiętając o wszystkich zasadach treningu w wodzie zwracałam uwagę pracę kończyn zwierzęcia i równomierność oddechu. Nie mogłam dopuścić do tego, by koń płynąc zaciskał nozdrza wszak stwarzało to pewne zagrożenie. Po jednym całym okrążeniu, wyprowadziłam go z basenu, pozwalając mu uspokoić oddech i obniżyć nieco tętno. Pływanie było wszak wyczerpujące dla zwierzęcia.
Daiquiri - 2016-05-09, 09:47

Skorygowany krótkim szarpnięciem, faktycznie zaprzestał kłopotliwego zachowania, chwilowo zwracając na Gwen większą uwagę niż dotychczas. Do wody wszedł z niejaką przyjemnością - jej temperatura była odpowiednio dostosowana, zaś prądy tworzące się przy ruchach kończyn, przyjemnie okalały ciało poddając mięśnie i ścięgna niejakiego masażowi. Nie bez powodu był to najlepszy środek rehabilitacji. Ogier przyszedł tu tym razem jednak w celach wyłącznie treningowych, co doskonale odczuł już po przepłynięciu pierwszego okrążenia. Był to niemały wysiłek, ale Dai był do niego przyzwyczajony - płynąc, zachowywał spokój, chociaż miał szeroko rozwarte nozdrza i szeroko otwarte oczy. Nie było to w końcu do końca naturalna aktywność dla koni. Niemniej oddech kasztana był równy i głęboki, ale ochoczo wyszedł na ląd po pierwszym okrążeniu, ociekając wodą.
Aiden Craven - 2016-05-10, 18:10

Przyprowadził karego w eskorcie znajomego, z którym toczył niezobowiązującą pogawędkę. Widząc, że ktoś już trenował tutaj konia, nie przejął się tym faktem szczególnie; zamierzał skorzystać z innego basenu, a obecność drugiego konia nie powinna być dla żadnego z ogierów problemem. Tak czy inaczej, towarzyszący Aidenowi masztalerz przypiął lonżę z drugiej strony kantara i obaj wprowadzili konia do podłużnego basenu. Oczywiście nie zmuszali do tego konia, dając mu tyle czasu, ile tylko potrzebował do podjęcia decyzji, stojąc na brzegu. Aiden przypuszczał jednak, że basen nie był dla Soula nowością i że wszystko pójdzie gładko i przyjemnie.
Soul Eater - 2016-05-10, 18:36

Przez całą drogę szedł spokojnie w towarzystwie mężczyzn, nie próbując ich wyprzedzać czy szarpać. Droga na basen była dla niego nowością, albo nie pamiętał kiedy ostatnio miał okazję tutaj być. Wciągnął głośniej powietrze przez nozdrza, gdy tylko dotarł do niego zapach wody. Baseny nie były dla niego czymś nieznanym. Jako wyścigowiec wcześniej miał już z nimi do czynienia. Jego uwadze nie umknął fakt, że nie był tutaj sam. Na widok drugiego ogiera próbował trochę przyogierzyć. Zarżał nisko, po czym zbliżył się do długiego basenu, który całkowicie zwrócił jego uwagę. Schylił łeb, by zbadać czy aby na pewno jest to bezpieczne. Zerknął na drugiego wyścigowca, który pluskał się w innym basenie. Skoro on wszedł to on miał nie wejść? Postąpił niepewny krok do przodu, a gdy nic go nie zeżarło postąpił kilka kolejnych. Tupnął kilka razy przednią nogą, rozbryzgując wodę na boki i pomaszerował dalej. Nie było strasznie, nawet woda nie była jakoś strasznie zimna. Woda powoli zaczynała sięgać mu do brzucha, a on uparcie szedł dalej, gdzie robiło się jeszcze głębiej.
Aiden Craven - 2016-05-11, 20:16

Nie zareagował na basowe rżenie ogiera, nie widząc nic złego w próbie pokazania drugiemu ogierowi, że przyszła konkurencja. Dopóki zachowanie Soula było bezpieczne, nie zamierzał w nie ingerować. Nie rozumiał ludzi, którzy oczekiwali, że konie będą ciche, wiecznie czyste i najlepiej nieruchome, a niestety zdarzali się tacy...
Pozwolił karemu wejść do basenu w swoim tempie i wolno przesuwał się do przodu wraz z towarzyszącym mu mężczyzną, idącym po drugim brzegu. Cały czas przyglądał się uważnie zwierzęciu, kontrolując jego oddech i pracę kończyn. Po przepłynięciu całego basenu, wyprowadził folbluta na ląd i wolno nawrócił na początek, dając mu dłuższą chwilę na uspokojenie oddechu oraz tętna. Kiedy uznał, że zwierzę jest gotowe na przepłynięcie kolejnej długości, ponownie wprowadził ogiera do basenu, postępując identycznie co za pierwszym razem.

Soul Eater - 2016-05-11, 20:46

Przepłynął przez cały basen, cały czas głośno parkając przez szeroko rozwarte nozdrza. Brakowało mu takiego pływania w basenie. Jakby nie patrzeć był to niezły trening, no i masaż dla ścięgien i mięśni, które podczas gonitw oraz treningu dostawały niezły wycisk. Ociekając wodą wyszedł z basenu po drugiej stronie i otrzepał się. Odetchnął głośniej, pocierając pyskiem o przednią nogę. Nie zmęczył się jeszcze, był w dobrej kondycji, więc tak szybko sił mu nie braknie. Zaraz przyszła pora na drugą rundę, więc bez sprzeciwu wrócił na początek i wszedł do wody, już nie zastanawiając się nad wejściem do niej. Z powrotem zanurzył się w wodzie, ponownie wprawiając swoje nogi w ruch. Płynął nieco szybciej niż za pierwszym razem. Spodobało mu się to.
Aiden Craven - 2016-05-13, 14:51

Widząc, że ogier nabrał pewności, wraz z masztalerzem dorównał tempa płynącemu zwierzęciu. Oczywiście nie doprowadzał do sytuacji w której którykolwiek z mężczyzn ciągnął konia - obaj dostosowali się do jego tempa, krocząc do przodu wręcz synchronicznie i uważnie przyglądając się ogierowi. Tym razem po wyprowadzeniu go z basenu wprowadzili Soula z tej samej strony, nie obchodząc już niepotrzebnie basenu. Pływanie w basenie podłużnym było mniej obciążające niż w okrągłym, wymagało też nieco odmiennej pracy mięśni, dlatego Aiden bez obaw poświęcił na ten trening kilka minut. Przepłynięcie jednej długości zajmowało średnio trzydzieści sekund, więc wliczając w to krótkie przerwy następujące co po którejś długości, Soul powinien wejść do wody jakieś 10 razy. Ukończywszy trening, podziękował za pomoc masztalerzowi i na jednej lonży, samodzielnie wyprowadził konia z hali na spacer. Chciał by nie tylko wysechł na słońcu, ale też trochę pochodził i skorzystał z możliwości poskubania trawy. /zt


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group