To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Delfinek - 2018-04-25, 19:56

Phi! :-(
Po zapoznaniu Jaspera z Jess rozejrzała się za kimś, kogo warto poznać od razu i choć w jej oczach przewijały się niektóre osoby, to preferowała jednak późniejsze zapoznanie. Po krótkim uśmiechu w stronę Jess i poczekaniu, aż ta zapozna się z jej kompanem postanowiła zbliżyć się trochę w stronę ogniska, tym samym orientując się jak szybko skroi się butelka czy cokolwiek w ten deseń. Chciał jeździeckiego życia, proszę bardzo!
- Jesteś skłonny do grania w butelkę czy raczej cichy obserwator? - Rzuciła do blondyna i uśmiechnęła się słodko. Skoro Jasper z Jamesem, to ja zapraszam Lisę do mojego namiotu! O! Dobra, pomińmy, że to namiot Jaspera. :lol2:
- Swoją drogą co powiesz na coś mocniejszego? - Rzuciła do mężczyzny sięgając do kieszeni po paczkę papierosów, zaraz jednak schowała ją na nowo i wskazała ruchem głowy na miejsce z prowiantem procentowym. Jak się napije to zachowanie Jess nie będzie go płoszyć!

Aileen - 2018-04-25, 20:03

Dobra, nie ukrywam, cykam się. Ja nie wiem co on ma w planach, ale to na pewno nie jest coś dobrego! Ani grzecznego. :lol2:
- Jak to śpisz, jak nie śpisz? - Rzuciłam idealną składnią wystawiając głowę i w pół roznegliżowany tułów z namiotu, zakrywając się przy tym bluzą a na twarzy miałam jeden, wielki mindfuck. No ja wiedziałam, że to jakiś sadysta by mnie tak straszyć, grr!
Ubrałam migiem wcześniej wspomnianą bluzę i wyszłam z namiotu splatając włosy w niezgrabny kok i pozwalając mężczyźnie też się przebrać BO PRZECIEŻ DZIELIMY NAMIOT. W tym też czasie rozszerzyłam oczy i plasnęłam ręką w czoło, zaglądając do środka bez żadnego skrępowania, nawet jeśli się tam przebierał. O nie, jeszcze zobaczę nieogolone nogi! :lol2:
- Zapomniałam śpiwora kurwaaaa! - Pisnęłam półgłosem i zerwałam się na równe nogi sącząc piwo na uspokojenie. O nie, fail życiaa!

Elizabeth White - 2018-04-25, 21:01

Westchnęła krótko i pobłażliwie pokręciła głową, wcale nie mówiąc, że po powrocie do namiotu grzecznie pójdzie spać. W końcu na coś ubrała na tyłek te koronkowe gacie, a mogła przecież założyć coś wygodniejszego choć mniej seksownego. A świecić przecież wcale nie chciała! Kulturalnie uprzedziła Collinsa, żeby nie podglądał, a skoro jej nie posłuchał, to już jego problem.
- Przecież znam swoje granice... - oburzyła się, choć już po chwili uniosła kącik ust w geście rozbawienia - Po prostu czasami sprawdzam, czy da się je lekko przesunąć - dodała. Ale o to akurat nikt nie powinien mieć do Kanadyjki pretensji, bo upijała się raz na ruski rok. I tak w ogóle, to userka właśnie sobie uświadomiła, że Elka upiła się dwa lata temu, a nie rok :lol: . No ale załóżmy, że upijanie się na wiosennych rajdach było już dla niej tradycją, która w tym roku miała zostać przerwana.
Zignorowała fakt, że Collins odpalił sobie jointa, myśli w całości skupiając na kwestii jedzenia. Udała się wraz z brunetem do przygotowanego stolika, który był sowicie zastawiony różnymi dobrociami. Elizabeth była na tyle głodna, że nie zamierzała wybrzydzać. Chciała po prostu napełnić żołądek i wtedy już w pełni wyluzować. Po krótkim namyśle zdecydowała się po prostu na kiełbaskę, którą nadziała na kija w towarzystwie dwóch kromek chleba. Z uniesioną brwią popatrzyła na to, ile mięcha zamierzał przyswoić Collins, ale bynajmniej nie była tym faktem zdziwiona. Jednocześnie wolała nie ryzykować, że jej jedzenie spadnie na trawę, więc zabrała od mężczyzny swój kijek. Przynajmniej dopóki był zajęty paleniem.
- W ogóle co z Anne? Ostatnio coś się nie odzywa - zagadnęła, wykorzystując okazje. Już dawno miała podpytać Bastiana co u jego siostry, bo odkąd El zostawiła u niej Dragona na weekend, ta przestała dawać oznaki życia. Czyżby smok aż tak dał jej w kość?

Lisa - 2018-04-25, 21:14

Paliła sobie w spokoju papierosa bo nic innego jej nie pozostało. Również lubiła się zabawić w grupie swoich znajomych, wtedy wiedziała, że nie musi się pilnować i może wyrabiać te wszystkie głupie rzeczy na które ma ochotę. A tak to trzeba trzymać jakiś fason :lol: .
- Nie podpalam na co dzień, ale skoro jest okazja to czemu nie. - odpowiedziała Jamsowi, zerkając na jego piwo. - Masz ochotę na coś mocniejszego? Właściwie nie gustuję w piwie, wolałabym jakieś whisky.
Jeżeli Levrull przystał na jej propozycję to szybciutko sporządziła dwa drinki rudego trunku z colą, niby profanacja ale za to jaka smaczna!
A co do Jamesa i Japsera... To właściwie Delifn mógłby rzeczywiście zostawić chłopców samych i przyjść do liskowego namiotu :lol2: . Obie były drobnymi, niskimi chochlikami, ładnie by razem wyglądały <3 :lol2:

Elynn Sands - 2018-04-25, 21:27

- Niby mam swój, ale ani rozkładać ani spać samej jakoś niefajnie... - przyznała z lekkim rozbawieniem podczas pomocy w rozkładaniu namiotu. Szło jej to raczej sprawnie, bo ani nie była niezdarą, ani sierotą jak co poniektóre tutaj :lol: . Kiedy już obie się z tym uporały, Elynn sięgnęła po swoje piwo, upijając kilka łyków.
- Było super, chociaż wolałabym więcej wrażeń. Jakieś upadki czy kąpiele w rzecze... Mam nadzieję, że chociaż impreza będzie bardziej rozrywkowa! - prawda była taka, że ona raczej nie narzekała. Nie było dla niej ani za długo, ani zbyt męcząco, chętnie spędziłaby w siodle jeszcze trochę czasu. Nie rozumiała dobiegających zewsząd narzekań, bo przecież na tym polegał rajd, że się siedzi tyłkiem w siodle przez parę godzin :lol2: .
- A Tobie jak się podobało? Jak w porównaniu z poprzednimi w których brałaś udział?- nie miała pojęcia, że wcześniej Naomi sprawowała pieczę nad początkującymi jeźdźcami i oprócz czerpania przyjemności z jazdy musiała jeszcze pilnować grupki osób i ich koni. Biorąc to pod uwagę pewnie obecna wycieczka była dla dziewczyny najbardziej udana.

Seth - 2018-04-25, 21:39

- Nie. - zgodził się i zaśmiał, nadal ją obejmując. Można rzeczywiście powiedzieć, że przeskoczyli z przyjaciół na związek pełną gębą, ale po drodze było mnóstwo tarć i skomplikowanych dwuznacznych sytuacji. Nawet kiedy niby byli przyjaciółmi zacierali granice, a chociaż pół godziny temu jeszcze twierdzili, że to tylko przyjaźń, to też nie zgadzało się ze stanem faktycznym i z ich uczuciami względem siebie. Zastanowił się chwilę nad jej pytaniem, nadal z szerokim uśmiechem na twarzy, zapominając o całym otoczeniu, może poza górami i padołami. Nigdy jakoś nie zależało mu na ojcostwie, chociaż z zasady mężczyzna powinien zbudować dom (mieszkanie się liczy?), spłodzić syna i zasadzić drzewo. Może po prostu jeszcze nie dorósł do myśli o dziecku, a po śmierci Julie w ogóle przestał o tym myśleć. Z pewnością jednak nie spodziewał się, że zostanie ojcem w ten sposób.
- Jeszcze pół roku temu powiedziałbym, że najwcześniej koło czterdziestki, najpóźniej nigdy.
Biorąc pod uwagę, że jego trzydzieste pierwsze urodziny miały mieć miejsce krócej niż za pół roku, to może rzeczywiście był koło czterdziestki. Wszystko to wypowiedział żartobliwym tonem, ale prawdę mówiąc nie miałby nic przeciwko temu, żeby Ruth przedstawiła go swojej córce jako ojca, chociaż nie był nim z punktu widzenia genealogii, o ile sama kobieta nie miałaby nic przeciwko. Jednak tak po prostu nie oznajmił tego Ruth, nie zanim dobrze się nad tym nie zastanowił.
- Jako twego przyszłego męża? - zapytał. Była to dość neutralna odpowiedź, jednak nie miał zamiaru na niej poprzestać. Miał tu głównie na względzie dobro dziewczynki, w której życiu dzieje się i jeszcze się będzie dużo działo.
- Tak jak mówiłem: ojcopodobna osoba. - dodał, chociaż oczywiście było to skomplikowane stwierdzenie, które potrzebowało rozwinięcia. - Prawdę mówiąc Ruth nie mam doświadczenia w byciu ojcem, ale chcę spotkać Jej Wysokość, chcę nawiązać z nią jakieś relacje i o ile tobie to odpowiada i uznasz, że to będzie dla niej dobre, mogą to być właśnie relacje ojciec - córka. - dodał, wyrażając swoją wolę, lecz jednocześnie zostawiając to decyzji Ruth.
W tej chwili wyobraził sobie swoją najbliższą rozmowę z rodzicami, w której przekazuje im, że nie tylko się zaręczył, ale ma ośmioletnią córkę. Jego rodzice, z którymi kontaktował się raz na miesiąc wiedzieli o istnieniu Ruth jako przyjaciółki Setha. Mówił im czasem o poczynionych planach i o zmianach w jego życiu, u których podstaw była Ruth. Mówił im o nowym lokum i o tym, że Węgierka mu w tym pomaga. Ostatnio jednak niewiele im mówił, bo trudno jest nazwać i przekazać wszystkie wydarzenia w ciągu jednej, nawet kilkugodzinnej rozmowy telefonicznej.

Anthony Wayford - 2018-04-25, 23:55

Nigdy nie był dobrym pocieszycielem, bo negatywne emocje udzielały mu się zaskakująco łatwo, a poza tym zwyczajnie nie miał pojęcia co robić w takich sytuacjach. Dlatego gdy Aaren niejako dała mu wybór, zdecydował się zostawić ją samą i przeczekać jej zły humor pośród innych. Powiedział jej tylko, że w takim razie będzie przy ognisku, po czym udał się w jego stronę. Nie był jeszcze głodny, więc po prostu usiadł między innymi i utkwił wzrok w płomieniach, popadając w chwilowe zamyślenie.
Na szczęście nie minęło wiele czasy gdy Aaren zdecydowała się wrócić. Pewnie gdyby nie było jej dłużej, sam by po nią poszedł, a tymczasem mógł odetchnąć. Podniósł na nią wzrok i chcąc nie chcąc, zmarszczył lekko brwi gdy podeszła do Aidena i pocałowała go w policzek. Nic jednak nie powiedział, ani wtedy, ani kiedy usiadła obok. Wziął od niej butelkę, ale zanim objął brunetkę w pasie, otworzył jej i sobie piwo. Dopiero wtedy ją przytulił, rzucając jej badawcze spojrzenie. - Na pewno? - Mruknął tylko, po prostu chcąc mieć pewność, że już wszystko gra i przyjebanie Lucasowi jednak nie będzie konieczne. Kiedy uzyskał potwierdzenie, uśmiechnął się tylko i wziął łyk piwa. - Ja też dostanę buzi czy nie? - Zapytał, najzwyczajniej w świecie się z nią drażniąc. Nie był zazdrosny, bo Aiden nie był dla niego żadną konkurencją, po prostu chciał jakoś oderwać myśli Aaren od tamtej wymiany zdań.

Aaren Wayford - 2018-04-26, 00:10

Nie oczekiwała od niego, że pójdzie za nią i spróbuje ją pocieszać. Czasem pozostanie sam na sam z własnymi myślami było najlepszym rozwiązaniem, dlatego brunetka właściwie z ulgą przyjęła fakt, że mogła przez chwilę sama zmierzyć z tym chwilowym rozdrażnieniem oraz nadmiarem tych złych emocji. Wiedziała, że mimo wszystko Tony jest obok i świadomość tego dawała jej pewien spokój oraz poczucie komfortu w zaistniałej sytuacji. Zapewne gdyby chciała wrócić w tej chwili do domu i zrezygnować z rajdu Tony pojechałby z nią bez względu na wszystko. Może kiedyś był egoistą i z pewnością nie obchodziłoby go jej samopoczucie, ale teraz był nie tylko narzeczonym, ale też partnerem, o czym nie raz się już przekonała. <3
Przytulona wtuliła się w ciepłe męskie ciało, głowę kładąc na ramieniu bruneta, którego obecność ponownie okazała się być najlepszym antidotum na wszelkie zmartwienia.
- Tak, jest już okej.- Potwierdziła i wtuliła się mocniej zwyczajnie chcąc poczuć się bezpiecznie w ukochanych objęciach. Odebrała otworzone piwo i wypiła łyk złocistego napoju.
- A chcesz?- Delikatnie się odsunęła by móc spojrzeć mu prosto w oczy, upiła swoje piwo i uśmiechając się szeroko czekała na odpowiedź. Znała ją, ale chciała to usłyszeć, więc postanowiła być przez chwilę cierpliwa.
- W ogóle jak się czujesz? Nadal boli?- Zapytała z troską w głosie dłoń kładąc na jego policzku, który czule pogłaskała kciukiem. Na szczęście makijaż dobrze maskował te siniaki, których położenie Aaren znała mimo to.

Lucas - 2018-04-26, 00:12

Poczuł się w pewien sposób zaatakowany przez siostrę, słysząc jej wzmiankę o delikatności. Kompletnie tego nie rozumiał i nie chciał tego interpretować na swój sposób, chociaż poczuł się tym po prostu dotknięty. To jednak przestało mieć znaczenie, gdy rozmowa zeszła na temat zaręczyn.
Nie wiedział, czego Aaren się po nim spodziewała, bo chyba nie tego, że zacznie ją ściskać i świergotać o tym, jaka to cudowna wiadomość. Był po prostu wkurzony, zawiedziony i lekko zaskoczony, bo chyba nie brał tego związku do końca na poważnie. A może tylko gdzieś w duchu liczył, że jest to chwilowa miłostka, która skończy się szybciej niżeli się zaczęła. Był wdzięczny Tonemu, że ten nie wtrącił się do tej rozmowy, bo naprawdę nie chciał dać ponieść się emocjom. Po za tym jego zdanie totalnie go nie obchodziło, tak samo jak to, że sprawił siostrze przykrość. Przecież ona po części też mu to zrobiła.
- Jasne - posłał brunetce słaby, chyba trochę wymuszony uśmiech, spodziewając się właśnie, że albo się pokłócą, albo zakończą konwersacje w niemiłej i napiętej atmosferze. I w sumie cieszył się, że padło na drugą opcję, bo stracił ochotę na dalszą rozmowę z dziewczyną.
- Słyszałaś? - tym razem swoje słowa skierował do Kath, jako że na nowo zostali sami.
- Nie mam już kurwa do niej siły - westchnął ciężko i chcąc zająć czymś ręce, przystąpił do rozkładania namiotu. W dalszym ciągu był bardzo spięty, a humor uleciał chyba z niego na dobre.

Kathrin - 2018-04-26, 00:24

Przysłuchiwała się sie rozmowie Lucasa i Aaren, podobnie jak Tony zachowując raczej bierną postawę. Szybko jednak zauważyła, że coś zaczyna tu nie grać i nawet nie zdążyła pogratulować Aaren, gdy sytuacja nabrała jeszcze większego tempa.
Nerwowość bruneta oraz reakcja jego siostry bardzo szybko zagęściły atmosferę sprawiając, że w pewnym momencie stała się nie do zniesienia. Na szczęście nie doszło do żadnej kłótni, przez co blondynka odetchnęła z ulgą.
Odprowadziła spojrzeniem Aaren i jej przyszłego męża, całą swoją uwagę skupiając teraz na Lucasie. Nie chciała ingerować w jego rodzinne sprawy, ale też nie miała zamiaru pozostawić tego bez komentarza.
- Tak słyszałam. Nie cieszysz się, że Aaren wychodzi za mąż?- Nie mogła tego zrozumieć, a z drugiej strony nie znała też motywów Lucasa i powodu, dla którego zareagował tak, a nie inaczej. Nie wychodziła z żadną opinią chcąc pozostać obiektywną.
- Lucas...- mruknęła kojącym głosem podchodząc do niego i kładąc mu drobną dłoń na ramieniu, gdy przykucnął na ziemi celem rozłożenia namiotu. Dla żołnierza powinno to zająć zaledwie parę minut, więc Kathrin nie bała się o to, ze przyjdzie im nocować po gołym niebem. :lol2:
- Powiesz mi o co chodzi i dlaczego jesteś taki zły?- Chciała go zrozumieć, ale jeśli miała to zrobić to musiał się chociaż odrobinę przed nią otworzyć. Jeśli nie strącił jej dłoni usiadła na trawie tuż obok, bruneta nakłaniając do tego samego.

James Levrull - 2018-04-26, 00:39

Tak, a jak wiadomo najgorzej trzymać fason po alkoholu. :lol2:
Kiedy ta potwierdziła chęć zapalenia czegoś innego dopalił szybko swojego papierosa już po chwili sięgając do swojej torby obok. Wyciągnął bletki, tytoń i zielone, sprawnie robiąc jointa dla Lisy, jak i dla siebie, na początek z nie za dużą ilością ziołowego dodatku, by zaraz tu nie pozasypiali. Następnie podał gotowego jej, samemu odpalając sobie swojego i jeśli Lisa chciała podpalił również jej. Od razu zaciągnął się mocno, po chwili wypuszczając białawy dym. O tak.
- A bardzo chętnie.
Odparł już po chwili odbierając od dziewczyny drinka. Wziął łyka odkładając swój kubek obok.
- A więc, Liso, powiedz coś o sobie jak już razem siedzimy. Gdzie pracujesz, co studiowałaś, jakie plany na przyszłość?
Zagaił znów zaciągając się i po chwili wypuszczając dym, o bardzo charakterystycznym zapachu. Cóż, z tego się nie wyrasta, a przynajmniej się wychillują. :lol:

Anthony Wayford - 2018-04-26, 00:45

- Chcę - odpowiedział krótko, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że stało za tym działanie alkoholu. Może jedno piwo to niedużo, ale Tony od zawsze miał tak, że pierwsze bardzo go rozluźniało i skłaniało do czułości. Kolejne już nie miały takiego efektu, chyba że było to kolejne piwo z rzędu, ale wtedy to już był po prostu pijany bo miał słabą głowę. Teraz jeszcze myślał trzeźwo, tylko po prostu chwilowo naszło go na miłość, a najbardziej to na seks. :lol2: Niemniej był gotów zadowolić się zwykłym buziakiem, którego chyba już otrzymał po tej odpowiedzi.
- Trochę. Ale zaraz powinno przestać - odparł, sugestywnie podnosząc trzymaną w dłoni butelkę, z której ponownie się napił.

Lisa - 2018-04-26, 00:53

Minęło sporo czasu odkąd paliła coś więcej niż papierosy, ale pewnie dlatego, że ostatnio prowadziła zdecydowanie bardziej dorosłe życie. Mnie było imprez i pijaństwa, a więcej pracy i obowiązków. Nie tak dawno prowadziła jednak bardziej szalone życie, więc może chociaż ten wieczór będzie miłym powrotem do tamtego czasu.
Przyjęła od Jamesa jointa i po odpaleniu zaciągnęła się porządnie. Zapach był charakterystyczny i nie dało się go pomylić z niczym innym, miała więc nadzieję, że nikt z obecnych się nie obrazi.
Rozsiadła się wygodniej na kocu i po kolejnym buchu upiła trochę whisky.
- Hym. No więc... studiowałam weterynarię ale rzuciłam na drugim roku kiedy okazało się, że mam za mało czasu na jeździectwo. W tej chwili głównie jeżdżę, kupiłam ostatnio dwie klacze z którymi mam nadzieję coś skokowo osiągnąć.
- A w planach na przyszłość mam skopanie wszystkim tyłków na zawodach :lol2: - po wypowiedzeniu ostatniego zdania zaśmiała się głośno. Chyba to zielone tak na nią działało, bo gadała jak najęta.
- A ty? Co możesz mi ciekawego opowiedzieć o sobie?

Aaren Wayford - 2018-04-26, 00:54

Po odpowiedzi, która padała brunetka od razu rozpoczęła pocałunek nieco dłuższy niż początkowo planowała. Alkohol działał na nią podobnie jak na bruneta, choć miała zdecydowanie mocniejszą głowę. Niestety na jej niekorzyść działał fakt, że ostatnio naprawdę rzadko sięgała po alkohol i dlatego dzisiejszego wieczoru znacznie łatwiej było o lekkie podchmielenie.
Kończąc pocałunek uśmiechnęła się na widok znajomej czerwieni na ustach Tonego.
- To używanie szminki jest bez sensu.- Zaśmiała się i opuszkiem kciuka starła czerwony kolor z dolnej wargi bruneta.
- Nie szarżuj tak z alkoholem...- zamruczała wyjmując mu butelkę z dłoni i odstawiając gdzieś obok podniosła się jednocześnie z ławeczki. Sprawnie zajęła miejsce na kolanach Tonego, bo w końcu tutaj jest najwygodniej. <3
Nie mówiąc nic więcej objęła go za szyję i na nowo złączyła ich usta, nie dbając o to, że nie byli tu sami. Chwilowo większość ławeczek była pusta, a oni siedzieli w odosobnieniu.
- To chyba lepsze znieczulenie, co?- Uśmiechając się czarująco trąciła nosem jego szyję i musnęła ją krótko ciepłymi wargami.

Oliver Pelerieux - 2018-04-26, 01:02

Ukryj: 
Aileen napisał/a:
Dobra, nie ukrywam, cykam się. Ja nie wiem co on ma w planach, ale to na pewno nie jest coś dobrego! Ani grzecznego. :lol2:
- Jak to śpisz, jak nie śpisz? - Rzuciłam idealną składnią wystawiając głowę i w pół roznegliżowany tułów z namiotu, zakrywając się przy tym bluzą a na twarzy miałam jeden, wielki mindfuck. No ja wiedziałam, że to jakiś sadysta by mnie tak straszyć, grr!
Ubrałam migiem wcześniej wspomnianą bluzę i wyszłam z namiotu splatając włosy w niezgrabny kok i pozwalając mężczyźnie też się przebrać BO PRZECIEŻ DZIELIMY NAMIOT. W tym też czasie rozszerzyłam oczy i plasnęłam ręką w czoło, zaglądając do środka bez żadnego skrępowania, nawet jeśli się tam przebierał. O nie, jeszcze zobaczę nieogolone nogi! :lol2:
- Zapomniałam śpiwora kurwaaaa! - Pisnęłam półgłosem i zerwałam się na równe nogi sącząc piwo na uspokojenie. O nie, fail życiaa!


- Jak nie, jak tak? - Pozwoliłem sobie na to, żeby trochę ją poprzedrzeźniać. Jednocześnie obejrzałem się na nią, gdy wyjrzała z namiotu na wpół rozebrana i wielce zdziwiona, co doskonale się ze sobą komponowało. Na widok tej miny parsknąłem śmiechem, nie mogąc się powstrzymać, po czym poczekałem na swoją kolej. Prawdę mówiąc nie zdziwiło mnie, że wparowała do środka namiotu kiedy się przebierałem, bo już dawno przestałem ją podejrzewać o jakiekolwiek zahamowania. Podczas pierwszego spotkania to chociaż jeszcze udawała, że się krępuje, ale teraz? :lol2:
- O nie, i co teraz? - Zapytałem, dalej jawnie się z niej nabijając, ale przecież nie wyrzuci mnie przez to z namiotu. W końcu obiecałem jej masaż, a dopóki go nie zrealizowałem, byłem jej potrzebny. Obrażanie się na mnie byłoby zupełnie bez sensu i niekorzystne.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group