To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Karuzela

Sensual Seductress - 2020-04-18, 18:14

Udawała, że całe to prychanie i próba zwrócenia na siebie uwagi nie robi na niej najmniejszego wrażenia i że ogiera wcale nie zauważa. Do czasu kiedy stajenny umieścił go w oddalonym boksie, po drugiej stronie. Wtedy zerknęła na siwego parskając cicho, żeby później od czasu do czasu na niego zerkać, kierując na niego jedno ucho.
A jemu się kiedyś motyw zalotnika wyłączał? Bo w obecności Sisi był zawsze aktywny. Ach no tak, to wszystko wyjaśnia. Faktycznie nie mogła mu zarzucić jakiejś dużej natarczywości, przynajmniej nie w tej chwili, a jej próba zignorowania go, wynikała tylko z jego umorusanej błotem prezencji. Ładnie to tak? Usiłowała więcej uwagi poświęcić poruszaniu się w odpowiednim rytmie w stępie, korzystając z tej okazji do ruchu, zerkając jednak czasem na ogiera, żeby nie było, że tak całkiem go olewa. Po prostu gra niedostępną.

Daiquiri - 2020-04-27, 15:57

Karuzela stanowiła podstawę treningu Daiquiriego i pomagała mu w podtrzymaniu kondycji, która w dużej mierze odpowiadała za rodzaj pozostałych treningów i odpowiadała za sukcesy podczas gonitw. Jako że był w trakcie przygotowywania się do kolejnej z nich, dodatkowych ruch na karuzeli był bardziej niż wskazany, jeżeli Daiquiri miał zaprezentować na wyścigu szczytową formę. Chociaż nie był niebezpiecznym koniem, to sposób chowania i gorący temperament nakazywały jednak stajennym zachowanie szczególnych środków ostrożności w związku z ogierem, który po wyjściu z boksu najchętniej wyrwałby się żeby pobiec przed siebie. W drodze na karuzelę był spokojny tylko dzięki temu, ze łańcuszek przepleciony przez kantar i przechodzący przez pysk skutecznie zniechęcały go przed próbami oswobodzenia się. Nie powstrzymały go jednak przed rżeniem i nerwowym rozglądaniem się na boki, które trochę ustało już po umieszczeniu w karuzeli. Zamknięty w boksie i puszczony stępem, zaczął nerwowo stępować w maszynie, kręcąc przy tym młynki ogonem i furkocząc chrapami. Ewidentnie brakowało mu ruchu i długich galopów, ale taka forma ruchu była lepsza niż żadna, więc zapewne miał się zaraz odrobinę wyciszyć i uspokoić.
Fleau de Baian - 2020-04-27, 16:31

Po ostatnich zawodach Fleur dostała wystarczająco dużo czasu, aby zregenerować siły i odpocząć, co teraz oznaczało dla niej powrót do bardziej wymagającej pracy celem przygotowań do kolejnych zawodów. Podstawą do tego była karuzela, dzięki której jej kondycja nie podupadła i klacz utrzymywała swoją formę. W drodze na nią szła grzecznie u boku stajennego, rozglądając się przy tym na boki, ale nie zatrzymując i nie nadwyrężając jego uprzejmości. Nie przejęła się nawet szczególnie obecnością ogiera, którego jedynie krótko zmierzyła wzrokiem, po czym dała się zapakować do wolnego boksu, który obkrążyła jeszcze nerwowo przed ruszeniem z miejsca. Kiedy natomiast została przymuszona do stępowania dookoła, zaczęła iść spokojnym, nieco leniwym stępem, trzymając się raczej tylnej części swojego boksu i nie wykazując zbyt dużych nakładów energii.
Daiquiri - 2020-04-27, 20:05

Kiedy karuzela została zatrzymana w celu wprowadzenia do środka kolejnego konia, poziom emocji Daiquiriego ponownie skoczył w górę. Nie mogąc dłużej gonić ściany, zaczął się nakręcać wymuszonym postojem. Nerwowo obrócił się w boksie, nie dbając o to, że obijał się przy tym o ściany i robił hałas. Zarżał nisko rozpoznając w przybyłym koniu klacz, która z wiadomych względów interesowała go bardziej niż inne osobniki. Od razu zaparkował nosem przy kratach karuzeli, chcąc być jak najbliżej Fleur i poznać jej zapach z bliska. Przeszkodziło mu w tym jednak ponowne uruchomienie karuzeli, które zmusiło go do nagłego obrócenia się i kontynuowania stępa w poprzednim kierunku. Poddał się temu pokornie i podrzucając łbem, kroczył przed siebie żwawym stępem, nie mogąc się już doczekać kłusa. Na szczęście nie musiał długo czekać na zmianę biegu karuzeli, bo już po paru minutach stajenny podszedł do panelu kontrolnego i zwiększył obroty karuzeli, pozwalając koniom na wolny kłus. Daiquiri ruszył się niechętnie z miejsca, nie będąc fanem kłusa w jakiejkolwiek formie. Nie miał jednak na to większego wpływu - na prawdziwe bieganie musiał jeszcze poczekać.
Fleau de Baian - 2020-04-28, 15:12

Klacz od początku wydała się być nieco przytłoczona zachowaniem kasztana i kiedy tylko ten podszedł do oddzielających ich krat, wycofała się na drugą stronę z przyklejonymi do potylicy uszami, zdecydowanie nie będąc zainteresowaną jego osobą tak jak on nią. Na ogół stroniła od kontaktu z ogierami i innymi końmi, należąc do wąskiego grona introwertyków, dlatego bardzo odpowiadało jej to, że karuzela po chwili ruszyła tak, że to ona znajdowała się za Daiquirim i mogła zachować dystans bez większego wysiłku. Nie spieszyła się i leniwym krokiem szła w kółko, ciągle trzymając się bardziej tylnej części swojego boksu i nie zaczepiając przy tym drugiego konia. Dopiero kiedy karuzela została ustawiona na kłus, początkowo rozpędziła się bardziej w stępie, żeby ostatecznie zostać zmuszoną do przejścia w wyższy chód. W kłusie także nie rozpędzała się, stawiając na bardziej oszczędne tempo. Obniżyła głowę i zaokrągliła szyję, unosząc ogon u nasady i tylko parokrotnie spoglądając w kierunku folbluta.
Daiquiri - 2020-04-28, 18:58

Brak zainteresowania ze strony Fleur niekoniecznie zdziwił folbluta. Przywykł do tego, że inne konie, a w szczególności klacze, nie są tak wylewne i są bardziej skore do przeliczenia takiemu delikwentowi zębów, niż do bliższego poznania się. Szybko zapomniał więc o towarzyszącej mu klaczy, tym bardziej, że przemieszczała się w boksie za nim. Zakładając, że towarzyszyły im jeszcze jakieś inne konie, to Daiquiri skupił się na tym, który obecnie szedł przed nim. Nie próbował go jednak zaczepiać, jedynie bezmyślnie podążał jego śladem, nie analizując zanadto swoich ruchów. Karuzela była monotonnym, mało wymagającym zajęciem, więc mógł sobie pozwolić na taką bierność i wykonywanie wyuczonych ruchów, co zresztą wychodziło mu na dobre, bo sprawiało, że przynajmniej kłusował równo i w stałym rytmie. Nie był jednak skory do rozluźnienia się, o czym świadczyła uniesiona szyja i spięte mięśnie grzbietu.
Fleau de Baian - 2020-04-29, 15:08

Mimo wszystko Fleur nie była agresywna i pewnie nawet w ostateczności nie spróbowałaby zaatakować ogiera, bo zwyczajnie brakowałoby jej na to odwagi - podobnie jak na prawie wszystko. :lol: Zajęta spokojnym kłusowaniem nie zwracała większej uwagi na pozostałe konie, ale kiedy słyszała jakiś hałas spoza karuzeli, odruchowo spoglądała w tamtym kierunku, nieznacznie zwalniając przy tym kroku. W końcu jednak karuzela stopniowo zwolniła celem zmienienia kierunku poruszania się, na co hanowerka reagowała już odruchowo, ale ciągle nerwowo obkrążyła swój boks, obijając ogonem o stawy skokowe. Kiedy została zmuszona znowu do ruszenia stępem, zaczęła iść przed siebie, ciągle utrzymując raczej spokojny krok, dzięki któremu trzymała się tylnych krat bez większego wysiłku.
Daiquiri - 2020-04-30, 23:46

Po paru długich minutach wreszcie zaczął stopniowo rozluźniać mięśnie i wyciszać się pod wpływem rytmicznego kłusa, w którym gonił przednią ścianę boksu, unikając jednak dotykania jej nosem. Nie nacieszył się jednak długo spokojem, bo gdy ledwie zdążył się przyzwyczaić do spokojnego rytmu, karuzela znowu zwolniła, a po chwili zatrzymała się. Dla Daiquiriego był to znak, że lada moment zmieni się kierunek, więc automatycznie obrócił się, znowu stawiając uszy na Fleur i obrzucając ją zainteresowanym spojrzeniem. Chętnie zbliżył się do krat karuzeli i parsknął chrapliwie, ale nie próbował przedostać się do Fleur ani jakkolwiek inaczej naruszać jej przestrzeni osobistej. Spokojnie kontynuował stęp, tym razem niosąc szyję luźno i swobodnie. Dopiero po ponownym zwiększeniu obrotów karuzeli drgnął niespokojnie, jakby kopnął go prąd i energicznie zakłusował, przez parę pierwszych minut znowu zdradzając nadmiar energii.
Fleau de Baian - 2020-05-02, 13:28

Słysząc Daiquirego niebezpiecznie blisko za sobą, stuliła uszy i zamiotła nerwowo ogonem. Nie robiła jednak nic ponad to, bo ostatecznie kasztan nie był dla niej takim wrzodem na dupie, niemniej wystarczająco dobrze zmotywował ją do tego, aby bardziej ruszyć dupsko i iść aktywniejszym krokiem. Nie czuła się dobrze z jego obecnością z tyłu, dlatego co rusz spoglądała w jego kierunku, bardziej ostrzegając go przed kolejnymi zaczepkami niż wyrażając swoje zainteresowanie. Ponaglona do kłusa, ruszyła sprężystym krokiem przed siebie, unosząc nieco i zaokrąglając grzbiet, chociaż dalej nie poruszała się specjalnie dynamicznie, raczej oszczędzając swoje siły. Karuzela co prawda nie należała ani do ciekawych, ani wymagających aktywności, ale Fleau nie widziała większego sensu we wkładaniu więcej energii w kłusowanie w kółko.
Daiquiri - 2020-05-02, 21:47

Nawet nie myślał o tym, by zaczepiać idącą przed nim klacz. Za dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że oddzielały ich kraty, których nie sposób było sforsować. Nie miał zresztą powodu, żeby się do niej zalecać. Trudno byłoby mu też to robić w ciągłym ruchu, więc krótko mówiąc, dał sobie z tym spokój już na wstępie, woląc się zresztą trochę wyszaleć. Przez dłuższa chwilę wesoło rzucał łbem i podskakiwał niegroźnie przodem, aż wreszcie z powrotem wyrównał tempo kłusa. Krótko parsknął, jakby zrzucając z siebie napięcie i ze znudzeniem kontynuował spokojny kłus, idąc dokładnie tym samym śladem, którym poruszała się Fleur.
Stajenny, po upływie jakiegoś czasu, raz jeszcze podszedł do maszyny by zmienić kierunek. Przy okazji wyprowadził jednego konia, który miał chodzić w karuzeli krócej, niż reszta, a potem ponownie puścił karuzelę kłusem. Taka dawka ruchu, ani dla Fleur, ani tym bardziej Daia, nie była żadnym wyzwaniem, więc dla ogiera nie była to męka.

Fleau de Baian - 2020-05-03, 16:51

Spokój ze strony Daiquiriego zapewnił także spokój Fleur, która w przeciwieństwie do niego nie dawała się porywać emocjom i ciągle poruszała się tym samym, równym kłusem, w który wkładała minimum energii. Dość szybko znudziła się już tą aktywnością, ale to nie wywoływało w niej pokusy szukania sobie innych rozrywek i pozostało jej tylko cierpliwie czekać na koniec i możliwość powrotu do swojego boksu.
Przy kolejnej zmianie kierunku hanowerka znowu zawróciła o 180 stopni, żeby ruszyć tym razem śladem kasztana znajdującego się przed nią. Obejrzała się jedynie krótko za odprowadzanym koniem, ale nie nawoływała go, domyślając się, że niedługo pewnie podzieli także jego los. Dlatego skupiła się na kłusowaniu, które na ten moment było jej jedyną rozrywką.

Daiquiri - 2020-05-04, 21:48

Wreszcie ich wizyta na karuzeli zaczęła dobiegać końca, co oznacza, że stajenny ponownie pojawił się w jej okolicy by nie tylko zwolnić maszynę do stępa, ale też wprowadzić do pustego boksu nowego konia. Daiquiri powitał go stłumionym rżeniem, bo pojawienie się nowego wywołało w nim kolejną falę emocji, którym musiał dać upust w jakiś sposób. Następnie kontynuował stęp przez kolejne dziesięć minut, podczas których stopniowo uspokoił tętno i oddech, mogąc dzięki temu bezpiecznie wrócić do boksu. W drodze do stajni nie był już taki wesoły jak przedtem, co nie oznacza, że snuł się leniwie ze stajennym. Wręcz przeciwnie, narzucił mu tempo żwawego marszu, z zainteresowaniem rozglądając się dookoła i niegroźnie zaczepiając mężczyznę. zt
Fleau de Baian - 2020-05-04, 23:01

Hanowerka zmierzyła krótko wzrokiem nowo przybyłego konia, który był jej jednak obcy, więc szybko straciła nim zainteresowanie. Nuda była dla niej coraz bardziej dotkliwa, chociaż w rzeczywistości nie dawała żadnych jej przejawów, idąc ciągle jednym śladem równym tempem. Daiquiri został przyprowadzony do karuzeli przed nią, więc opuścić ją miała dopiero po nim. W tym czasie zdążyła pewnie zrobić jeszcze kilka okrążeń, aż w końcu stajenny przyszedł z myślą o niej. Wyszła z boksu i parsknęła głośno, po czym ruszyła obok niego do stajni, wykazując się taką samą obojętnością i ospałością co przed przyjściem tutaj.
/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group