To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Christian Levrull - 2014-03-01, 22:15

Lockhard napisał/a:
Ochłonąwszy po ostatnim niepowodzeniu i po chwili na złapanie oddechu, raz jeszcze stawił czoła linii przeszkód złożonej z różnego typu konstrukcji.
Znalazłszy się na przeciw przeszkód, ruszył sprężystym kłusem z wysoką akcją nóg, już po chwili przechodząc w okrągły galop. Każdemu kroku galopu towarzyszyło głośne parsknięcie, koń był już zmęczony i głęboko oddychał przez szeroko rozwarte nozdrza. Szczęśliwie brak ukrytych wad i dobra kondycja umożliwiły mu ponowne pokonanie całego korytarza. Na pierwszym drągu wydłużył lekko galop, podobnie jak na kolejnym, tym samym uzyskując odpowiednią prędkość na kolejne przeszkody. Kopertę przeskoczył bardzo elastycznie, bez najmniejszego problemu, odbijając się we właściwym miejscu i miękko lądując po drugiej stronie. Szanował każdy z elementów korytarza, także unosił nogi zarówno nad samotnie leżącym drągiem jak i nad drągiem w przeszkodzie. Po kopercie pokonał jeszcze dwa drągi, równie energicznie co poprzednie, po czym wykonał długą foule, po której nastąpiło mocne odbicie do tripplebarre'a. Wszelkie wskazówki którymi wspomógł go Christian okazały się być bardzo pomocnymi, tym razem Lockhard nie miał problemu z oceną wysokości i szerokości przeszkody. Podszedł do niej bardzo pewnie, dzięki czemu w trakcie skoku nie ogarnęło go zawahanie; skok oddał wysoki, a zarazem szeroki, rozciągając się wyraźnie nad drągami. Starannie poskładał nogi i chwytał równowagę dzięki wyciągniętej szyi i pracy grzbietu, po czym wylądował dość daleko za przeszkodą, tym razem się nie potykając. Tripple pozostał nienaruszony... ale trzeba przyznać, że kosztowało to ogiera niemały wysiłek. Przeszedł stopniowo do stępa, parskając jeszcze ciężej. Zwiesił łeb do samej ziemi i dmuchnął w nią potężnie, ogonem obijając swoje uda. Teraz do spa, drogi panie!


Obserwując jego poczynania jedynie utwierdził się w fakcie, że kupno Lock'a to był dobry wybór. Koń był cholernie ambitny i pojętny, ale jak to facet miał swoje zdanie. Teraz jedynie czas, by "poszli na piwo" prowadząc męską rozmowę i pójść na jakiś kompromis. Tylko do tego trzeba jednej rzeczy - czasu. No i chłopak postara się ją jemu dać, przyda się nauka cierpliwości i pokory. Dokładnie przyjrzał się oddanemu skokowi nad tripl'em, który skoczył wręcz fenomenalnie, a w końcu dzisiejszy początek korytarza był fatalny. Dlatego uśmiechnął się szczerze, nadal w głowie mając idealnie złożenie się karego nad przeszkodą, z bardzo dobrą i widoczną pracą szyi i grzbietu.
Christian odłożył bat na ziemię, kierując się w stronę karosza. Podszedł z mało agresywną postawą, przemawiając do niego z nieukrywaną radością, ale i dumą. Podpiął pod wędziło wcześniejszą lonżę, podsunął również w nagrodę dwie połówki soczystego jabłka, ruszając z nim w stronę derki. Zarzucił mu ją na grzbiet, zapiął, by wreszcie postępować z nim w ręku trochę, w końcu był to nie mały wysiłek dla jego ciała. Nie chcemy niepotrzebnych kontuzji. Co jakiś czas klepał go w nagrodę po szyi, sporo też gadając. Po prawie 15-20 minutach wyszli do stajni.

{zt}

Matthew - 2014-03-02, 23:22

Przyszedł z karą bestią, potocznie zwaną Nemesis, spuścił ją z uwiązu, owym sznurkiem zaraz odgonił od siebie. - Idź się ruszyć, maszkaro - uśmiechnął się do niej i pokręcił jeszcze końcówką uwiązu, gdyby ta nie odeszła. Tylko nie machał tak zajadle, by zaraz tam galopem ruszyła,a tylko sobie odeszła od niego.
Po drodze do owego miejsca nie widział jeszcze co chce z nią porobić, natomiast wiedział, że chce z nią pobyć. W końcu jednak stwierdził, że warto by ją chociaż na drągi wrzucić, coby kopytka popodnosiła.
Dotarli tutaj i Matt poprosił stajennego o doniesienie ochraniaczy, bo sam nie wiedział, że tutaj trafi, to i nie wziął. Polecił też, coby wziął lonżę i bat. A na razie pilnował by koniucha chodziła sobie gdzieś dookoła niego w stępie.

Nemesis - 2014-03-02, 23:32

Spuszczona z uwiązu, schowała się za Mefjem, widząc stajennego. Jakoś tak bezpieczniej się czuła, choć i tak pewnie zza tej chudziny widoczna była cała. Gdy zły człowiek się zabrał stąd, fryzka rozluźniła się i zrobiła kilka kółek wokół czerwonowłosego, raz do Belli podbiegając, to znów odskakując. Z chodu na chód przechodziła jak niezdecydowany automat w nowym VW garbusie ciągnącym lawetę pod górę. W końcu podlazła do człowieka, pakując mu ryj na ramię. Tuliiimy!
Matthew - 2014-03-03, 15:29

Oj biedny czarnuszek, tak się boi stajennych. :'c Mefjowi się autentycznie przykro zrobiło karusi, co taki uraz do nich miała. Swoją drogą, właściwie czemu ? Może już to wiem, ale zapomniałam. :v
Gdy tylko mężczyzna odszedł, fryzia przestała się go obawiać i uciekła na koło zgodnie z poleceniem Mefja. Nie zamierzała jednak stępować jak zauważył czerwonokudły, albowiem co chwilę zmieniała tempo. Pozwolił jej na razie na to - może z jakiegoś powodu jest troszkę niewyszalana? Albo tak szczęśliwa z powodu jego obecności, że nie wie jak się zachować. :'D
Wreszcie klacz wstrzymała się, ale aż nadto, bo stanęła. Matt już chciał ją dalej pogonić, gdy ta podlazła do niego i się najzwyczajniej w świcie wtuliła w niego. On nie mógł się temu oprzeć niestety i schował się w jej czarnej grzywie, wdychając ten cudowny koński zapach. Ach, jak mu tego brakowało w tej chorobie. <3
Zaraz i wrócił stajenny, więc Smołka pewnie uciekła albo znów się za nim schowała. Matt odebrał sprzęt od mężczyzny i podziękował mu, a kątem oka patrzył na czarnucha, gdyby ten zamierzał się przypadkiem rzucić na faceta. :lol:
Mefjowi wrócił lepszy humor i nawet ból głowy mu znacznie minął. Koniuchy dobre na wszystko? :'D
Bat odłożył na ziemi, bo pamiętał, że Smolista średnio dobrze na niego reaguje. Lonżę natomiast przypiął jej do kantara, ogonił od siebie stanowczo konia. Podniósł wolną rękę i głośno nakazał: "Dalej Nemesis, na koło, ruszaj". Cmoknął też. Jeśli klacz posłuchała i wycofała się na okrąg dookoła niego, spojrzał na nią nieco łagodniej przez chwilę, ale zaraz znów wwiercił się w nią nieco spojrzeniem, coby wiedziała, że nie ma takiej opcji, że sobie do niego podejdzie. Teraz pracujemy!

Nemesis - 2014-03-03, 16:51

Coś to było z tej całej poprzedniej stajni, że fryzia się z nimi żre teraz, tyle, że nie pamiętam, a w KP nie miałam zapisane. Że jeden cośtam jej robił i takiego "focha" załapała. Nie wiem.
A jak teraz patrzę na KP to to jest tak ludzko napisane, że aż nie końsko xD
Się tak nim nacieszyć nie mogła, że dostała kota w łeb. Mniejsza, jedziemy dalej. Zaiste, po ujrzeniu człowieka wchodzącego i sprzęt niosącego, znów polazła za Mefja (choć właściwie to Mefju był pomiędzy nią a drzwiami, soł...), a jako, że był to ten sam stajenny, to fryzia dodatkowo postanowiła pogrozić mu, stając dęba za Bellą. O jaka ona odważna <3 Takie szkapa ma spaczenie psychiczne.
Się mi przypomniało się no! Bo jak się ten wypadek stanął wtedy wtedy, to ją zaciągali do stajni, bo głupiała bidula. Także ją wtedy wzięli za narowną, odseparowali i cośtam, bo Walter jej nie lubił. Ale głównie, to jak ja odciągali od tego właściciela, to wtedy. Bo tak szalała, że hej.
Widząc bat, odsunęła się jeszcze bardziej i dopiero gdy 'pomoc' leżała gdzieś na ziemi, niedostepna dla ludzia, podlazła do czerwonokudłego. Owszem ufała mu, ale z batem w łapie ciężko. Może kiedyś się przełamie. Się zobaczy. Gdy Mefju zapiął lonżę, poczekała ułamek sekundy, coby się z zapięciem nie wyrywać i odlazła na znak na kółko. Koniec zabawy, trzeba znów do treningów nabrać wprawy! Ruszyła stępem.

Lockhard - 2014-03-03, 17:00

Christian napisał/a:


Obserwując jego poczynania jedynie utwierdził się w fakcie, że kupno Lock'a to był dobry wybór. Koń był cholernie ambitny i pojętny, ale jak to facet miał swoje zdanie. Teraz jedynie czas, by "poszli na piwo" prowadząc męską rozmowę i pójść na jakiś kompromis. Tylko do tego trzeba jednej rzeczy - czasu. No i chłopak postara się ją jemu dać, przyda się nauka cierpliwości i pokory. Dokładnie przyjrzał się oddanemu skokowi nad tripl'em, który skoczył wręcz fenomenalnie, a w końcu dzisiejszy początek korytarza był fatalny. Dlatego uśmiechnął się szczerze, nadal w głowie mając idealnie złożenie się karego nad przeszkodą, z bardzo dobrą i widoczną pracą szyi i grzbietu.
Christian odłożył bat na ziemię, kierując się w stronę karosza. Podszedł z mało agresywną postawą, przemawiając do niego z nieukrywaną radością, ale i dumą. Podpiął pod wędziło wcześniejszą lonżę, podsunął również w nagrodę dwie połówki soczystego jabłka, ruszając z nim w stronę derki. Zarzucił mu ją na grzbiet, zapiął, by wreszcie postępować z nim w ręku trochę, w końcu był to nie mały wysiłek dla jego ciała. Nie chcemy niepotrzebnych kontuzji. Co jakiś czas klepał go w nagrodę po szyi, sporo też gadając. Po prawie 15-20 minutach wyszli do stajni.

{zt}


Po rozstępowaniu opuścili razem korytarz. /zt

Matthew - 2014-03-03, 17:48

Usłyszał jak coś mu tam jebło za plecami a zaraz ogarnął, że to ta kara paskuda stanęła sobie dęba, broniąc się przed iście przerażającym stajennym. Matt na chwilę obecną tego nie rozumiał, ale gdyby wiedział coś więcej o jej przeszłości, na pewno by zrozumiał przypadłość nieszczęsną klaczy.
Bat jest taki bardzo fe? To jeśli czarnuch będzie chodził jak w zegarku, to czerwony go nawet nie dotknie! Ale w zamian prosi o współpracę. :'D
Potwora ruszyła potulnie na koło i stepowała! Matt się zachwycił pokornością teraz swojej dziewczynki i pochwalił ją głosem. Zacmokał co jakiś czas, coby utrzymała ona aktywne tempo, żwawe. Trzeba się po kolei dobrze porozgrzewać, prawda?
Z parę minut tak ją w tym chodzie trzymał, a w końcu zawołał: "Prr!" i gdy kobyła zwolniła i zwróciła na niego uwagę, ten poprosił ją do siebie:
- Chodź do mnie, chodź - łagodnie nawoływał klacz i odwrócił się bardziej bokiem do niej, coby wiedziała, że ma taką sposobność by się do niego ruszyć. Gdy więc to zrobiła, bo mam nadzieję, że tak właśnie było, Bella pochwaliła ją głosem.
Ale zanim czarna podeszła całkowicie do Matta, ten wyprostował się i stanął znów przodem do niej, przestąpił nieco na bok i przepędził klacz tak, coby ruszyła w drugą stronę na koło. - Dalej Nemesis, stępem - zakomenderował i jeśli klacz grzecznie wykonał polecenie i znalazła się na kole zmierzając w przeciwnym kierunku, Matt przez chwilę patrzył na nią łagodniej i pochwalił głosem, ale zaraz znów natężenie jego spojrzenie uległo zmianie, coby przytrzymać te ponad czterysta kilo na okręgu.
Ile ważą fryzyjskie?

Nemesis - 2014-03-03, 18:25

Wg przelicznika to od 589,55 kg wzwyż. Twoja szkapa, to tyle miłości pod karą sierścią :lol2: Więc jak dołożysz o tego z 200 kg to będzie w sam raz...
Więc i zatrzymała się Nemesis i zbliżać do Mefjowatego się poczęła. Z tym, ze dojść nie zdążyła, pogoniona przez czerwoną paskudę. Znaczy, zatrzymała się w miejscu w jednej chwili, podrzuciła łbem i tyłami zostając praktycznie w miejscu. Pracowały głównie przody, by Smołka obróciła się w drugą stronę i poszła stępem. Grzeczniejsza dziś będzie chyba, wyżyła się już ostatnio z Samantą na plaży, więc upuściła z siebie ten nadmiar energii.
Nawet kobyła się skupiła jako-tako i równo szła, zaszalelimy!

Matthew - 2014-03-03, 19:01

To tylko jeszcze więcej ciałka do kochania! <3
Pochwalił klacz za zmianę kierunku i znów pilnował by szła aktywnym, żwawym tempem. Tak przez kilka kółek ją trzymał w owym tempie, rad z tego, że była tak ogarnięta.
- Potworo - zwrócił się do kobyliska i przełożył sobie lonżę w rękach tak, coby mieć w ręce jednej jej długą końcówkę. Zawirował nią lekko w powietrzu i zacmokał do fryzi. - ...kłus! - dokończył wtedy to co zaczął mówić. O ile klacz ruszyła chociaż wolnym tempem, to została pochwalona, a Matt zaraz zaczął cmokać w ryt jej chodu i machać nieco bardziej zajadle końcówką lonży, coby ją zachęcić do żwawszego tempa. Chyba, że od razu takie było, więc wtedy tylko co jakiś gdyby ta zwalniała, cmokał do niej, by się pilnowała.
Zrobili kilka kółek tak spokojnie kłusem średniej prędkości, a zaraz czerwonokudły tymi samymi metodami co wcześniej zaczął zaganiać Smołkę do wyciągnięcia kroku. Cmokał w rytm jej chodu i i wołał rytmicznie: "Dalej! Hop, hop, hop! Wyciągaaaamy! Dalej, Nemesis!". Starał się tym rozemocjonować kobyłkę, coby ta z ochotą i zapałem poszła do przodu i nogi czarne jak noc podciągała pięknie do góry jak i w przód.
Jeśli to wszystko fajnie wyszło i klacz weszła w takie wyciągnięte mocno tempo, Matt chwalił ją, ale zaraz dalej cmokał i ewentualnie zachęcał lonżą do trzymania takiego oto tempa.
Po jakimś czasie takiego wyciągania, ale niedługi, bo o jednak znacznie bardziej meczące ćwiczenie niż zwykłe człapanie, zawołał: "Prr! Stęęęępem, prr".
Poprosił ją jak uprzednio by zaczęła zmierzać w jego stronę, a gdy ta się odwróciła ku niemu, ten znów odgonił ją. zmiana kierunku i od razu trzymał ją w kłusie. Ze dwa kółeczka spokojnie, żwawym, ale spokojnym tempem, a potem jak przed chwilą na drugą stronę wyciąganie chodu.

Nemesis - 2014-03-04, 12:55

Nie zauważyłam posta wczoraj, a tyle czekałam nań. Od tylu godzin był ;_;
Klaczucha szła zgrabnie po okręgu, zerkając raz po raz na człowieka w środku tego okręgu stojącego. Zerkała to za mało. Ona się na niego gapiła. Wlepiała te ciemne oczysko w smukłą postać Belli.
Ten wreszcie odezwał się i przygotował się do pogonienia Nemesis. Słysząc komendę przyspieszyła do energicznego, odrobinkę nawet wyciągniętego kłusa.
Słysząc Mefja, zaczęła wyciągać bardziej te swoje kopytka uzyskując całkiem niezły efekt. Przyfolgowała, lecz w kierunku Belli, znów kłusem wypruła. Odgoniona, kwiknęła zadzierając łeb w górę i zmieniając kierunek, z miejsca galopem ruszając. Zaraz pewnie jednak przyfolgowana, dreptała kłusem.
Jak tam Matt chciał, to i wyciągnęła.

Matthew - 2014-03-04, 17:52

Haha, geniuszu mój. <3
Matko, jeśli ona tak się wgapiała nań, to może Matt powinien zacząć się martwić? Z opisu poczułam się zmiażdżona tym spojrzeniem, zwłaszcza w połączeniu z twoim avatarem... :lol:
Gdy klacz zaczęła wyciągać, uśmiechnął się szeroko. - Dobrzeeee! - pochwalił koniucha i cmokał jeszcze, chcąc wprowadzić dziewczynę jeszcze lepsze tempo, co zaraz takowym poskutkowało.
Gwałtownie trochę wyszła im ta zmiana kierunku, no i Nemesis takoż nakręcona wyrwała w galop. Matt pozwolił jej na przegalopowanie kółka, podczas gdy sam nieco odpuścił z sił swojego spojrzenia i opuścił barki. - No już, spokojnie, kłus... - poprosił te swoje sześćset kilo żywego mięcha (dużo kabanosów by było!), a ono usłuchało i zwolniło. W kłusie najpierw ją wyhamował tak, coby sobie podreptała wolniutkim tempem, rozluźniła się. Poczekał, aż nie odpuściła trochę głowy i parzył na jej mięśnie, czy nadto nie są spięte. Pozwolił jej tak parę kółek się wyciszyć i zaraz znów zaczął ją podkręcać, jak wcześniej na drugą stronę. Przypilnował jej w wyciągniętym kłusie tym przez jakiś czas, aby nogi powyciągała, a w końcu wycofał się trochę, odpuścił na tyle, by klacz znów się rozluźniła bardziej i uspokoiła. Pozwolił jej teraz kłusować znowu wolnym tempem, ale pilnował, coby pozostała na kole.
W końcu zarządził, by przyhamowała do stępa, ze dwa kółeczka dał jej przejść, a potem poprosił, by do niego przyszła.

Nemesis - 2014-03-04, 18:39

O tym mięchu miałam wspomnieć właśnie, tak łaziło za mną od wczoraj. Łażące mięcho. Ba, biegnące nawet xD
Więc to mięcho, żywe jak widać (chyba, że jakieś zombie tu są) zwolniło, rozluźnione jak po ziole. Znaczy no, tak rozluźnione, żeby się nie rozlało na podłodze. W każdym bądź razie trzymało się w kupie, że tak to ujmę. Zaraz też Nemcia i wyciągać kopytka zaczęła znów, o tak, bardziej, bardziej, dalej, mmmmm... :lol2: A Mefju motywował ją, niczym instruktor fitnessu.
Zwolniła kłus, podreptała trochę, wciąż kontynuując lampienie się na Bellę. No napatrzeć się nie mogła, tyle go nie widziała. Zwolniła do stępa i przeszła te dwa kółka. Musiała nieco patrzeć też, gdzie lezie, coby się nie zabiła, ale kiedy mogła wlepiała ponownie oczka w Bellą, za każdym razem z równym zaangażowaniem.
A gdy ją zawołał, już miała lecieć kłusem i nawet prawie się wyrwała na początku, lecz przeszła w stęp, nie wiedząc, czy to znowu zmiana kierunku. O ilke nie, to złapała go za kudełky, nie chcąc puścić, o!

Matthew - 2014-03-04, 19:37

Rozluźnione jak po ziole... :lol2:
Kobylisko było aktywne chwalone gdy wykonywało każde z poleconych przez Matta ćwiczeń. Instruktor fitnessu, haha. To się jej trafił właściciel! Dobrze ją wygimnastykuje w takim razie - jutro robimy przysiady, brzuszki i inne takie. :lol:
Gdy klaczucha dość niepewnie zaczęła do niego podchodzić, zachęcił ją jeszcze, wystawiając do niej rękę. Ta jednak ją zignorowała nieco i wpakowała mu łeb we włosy. No paskuda! >:(
Zabolało go to nieco jak kudły mu pociągnęła (no, on się prędzej ruszył i sam się pociągnął), więc w efekcie klacz dostała pstryczka w nos i leciutkiego liścia w policzek. W zasadzie to Mefju przyłożył jej bardziej dłoń do tej japy, niż plasnął.
- Zostaw, potworo - poprosił i jakoś tam się oswobodził z jej paszczęk okropnych. Zaraz potem przytulił się do kobyliska, pogłaskał po czole, szyi, uszu dotykał, pomiział przy kłębie. Obmacał każdą praktycznie część jej ciała, trochę w ramach takiego: "Zaufaj mi" a "Cała jesteś moja".
Wziął ją i poprowadził do korytarza. Stępem w niego weszli, a tam było ułożone na ziemi kilka drągów, o które poprosił Matt wcześniej stajennego. Jeśli klaczuchna była spokojna i nie okaże się, że ma jakieś wąty do drągów, to ją na luzie starał się przez nie przeprowadzić.

Nemesis - 2014-03-04, 19:55

Na pstryczka zareagowała jak to ona - nie wiadomo czy przewidywalnie, czy nie. W każdym bądź razie, szarpnęła łbem w górę, na całe szczęście puszczając kudły Mefja. W przeciwnym razie skończyłoby się to pewnie boleśnie dla samego pstrykającego.
Nim jednak zdążyłaby się rozszaleć, uspokoiła się i zaczęła obmacywać człowieka chrapami, czasem łapiąc go za koszulkę wargami/zębami itp.
Jak ją macał po grzbiecie gdzieś, tak bliżej zadu, to sobie na tyłku klapnęła. Noe miała co ze sobą zrobić widzocznie. Też łeb do Belli obracała, jakby miał się rozpłynąć, gdy zejdzie jej z pola widzenia.
Polazła w końcu za nim do "miejsca przeznaczenia"
Frodo, musimy zniszczyć pierścień!

Dotarli na miejsce. Fryzia ... (no i, o wątek mi urwało, bo mamusia zadzwoniła) polampiła się na te drągale, a jeśli Matt kazał to i przeszła przez nie bez zbędnych utrudnień. N koniec dodała komentarz, pod postacią radosnego rżenia. Tak,tak, TAAAAAK, umiem :lol2:

Matthew - 2014-03-04, 20:09

Klapnęła na dupie? Usiadła sobie od tak? Oszalała? :lol: Matt na to się roześmiał szczerze. - Co ty, wstawaj głupolu! - i poklepał kobylisko po dupce, coby się ruszyło. - Do pracy idziemy dalej!
Drągi poszły jej dobrze, na co Matt miał nadzieję szczerą. I znów klaczy udało się go rozbawić, gdy ta oznajmiła radośnie światu, jaka to jest zdolna, że nogi wyżej podnieść umie. :'D
Poszedł z nią więc na te drągi z drugiej strony, cmokając przy okazji, coby żwawy ten stęp mieli. I gdy tylko znów pokonali przeszkody, poklepał koniucha po szyi i odpiął lonżę, a sam zawrócił i poszedł przesunąć drągi na kłusa - takiego odpowiednio wyciągniętego. Dokonał dzieła, cztery drągi na wysokości paru centymetrów ustawione i gotowe były na przejazd klaczy.
Hm, nie pamiętam - on jej założył te ochraniacze, co stajenny miał przynieść? :lol: Jak nie pisałam, to oczywiście jej je ubrał!
Jeśli kobylisko stało tam gdzie je zostawił, to teraz podszedł do niej i ręką z daleka już machnął na nią i zawołał: "Dalej, kłusuj mój kłusaku!". Oczywiście, nie od razu na drągi ją zgonił, tylko na okrążenie po hali, aby przekłusowała najpierw trochę luzem, a dopiero potem wbiegła w drągi.
Wycofał się gdzieś bardziej na środek hali i pilnował z daleka jej tempa oraz tego, coby nie wpadała do środka. Gdyby tylko tak się działo, to przybliżyła się do niej, ciskał pioruna spojrzeniem i mówił twardo: "Na koło, Nemesis". Oczywiście, uważał by nie przesadzić i coby klacz nie puściła się galopem. Miał też z resztą nadzieję, że jest już wystarczająco wyszalana i nie będzie miała na to ochoty gdyby coś.
Gdy tylko dotarła do drągów, to sprawdził, czy tempo ma odpowiednio aktywne, by wyrobić się dobrze nad przeszkodami. Przed każdym drągiem pomagał jej cmokając, a jeśli tylko dobrze to wykonała, na koniec pochwalił ją głosem i pilnował dalej na kole. Kolejne okrążenie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group