To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

One Million - 2016-09-28, 20:15

Kucynka nienagannie się prezentowała i zachowywała, przez co dziewczynka i instruktora mogły jej zaufać. Wiadomo że nie w 200%, ale jednak zawsze coś. Kiedy dziewczynka wysłała klaczy znajome sygnały, ta zgodnie z jej wskazówkami zwolniła do stępa. Udało jej się to wykonać bez szemrania, a na pochwałę krótko parsknęła. Klacz słuchał jedynie słów kobiet, intensywnie strzygąc uszami na boki. Jak to mówią: nie ma ludzi idealnych, zwierząt też nie. Lepiej się czasem pomylić i naprawić, niż nic z tym nie robić. Będąc na ścianie przeszły do kłusa, jakościowo wyszedł im lepiej niż ten poprzedni. Klacz poruszała się wciąż dość energicznie, nie szła za szybkim tempem ani za wolnym. Mieliła wędzidło w pysku, angażując też w pracę bardziej swój rudy zadek. Wykonywała okrążenia z dziewczyną bez szemrania, a z racji poprawienia postawy dziewczynki, klacz nie traciła na wspólnej jakości pracy. Po wykonaniu owych okrążeń, miały zmienić kierunek przez przekątną. Klacz prawidłowo wygięła się od jej łydki, nie wypadając zadem z łuku i wjeżdżając prawidłowo na linię. Jess poprawiła trzymanie jej, ale i tak minimalnie im się zjechało z tej linii prostej. Była raczej nauczona zmiany przez dociążenie, ale ostatecznie zmiana tej nogi im wyszła. Po zmianie nogi na przeciwną, ruda poruszała się nadal tak jak wcześniej. Dopiero wyraźnie proszona o zmiany, robiła coś innego. Nigdy nic samemu, ale owszem pomagała swoim doświadczeniem - najczęściej juniorom. Po wykonaniu ostatnich okrążeń i otrzymaniu pomocy od dziewczyny, One nieco spóźniona przeszła do stępa. Wynikało to raczej z jej zagapienia się, niż z błędu dziewczyny. Chciała to uratować i przeszła szybko do stępa, ale mało idealnie. Po chwili przerwy w stępie, zaraz ponownie przeszły do kłusa. Ruda po ustaleniu właściwego tempa, poruszała się z widocznym zaangażowaniem w pracę i w skupieniu. Poruszając się pod ścianami hali, wyjeżdżały dość uważnie każdy jej narożnik i jechały dalej naprzód.
Naomi Eaton - 2016-10-15, 16:43

/Ja nie wiem co wy macie z tą zmianą nogi w kłusie, przecież to tylko jeździec ją zmienia. Koń cały czas idzie tak samo, to nie galop ;P.

Nie dostrzegła większych błędów w wykonywanych ćwiczeniach, dlatego entuzjastycznie pochwaliła Jessamine, wiedząc, że pozytywna atmosfera na zajęciach jest kluczem do sukcesu. To na pewno podnosiło samoocenę ucznia, a także motywowało go do rozwoju. Oczywiście mogłaby wypominać dziewczynce każdy jeden błąd, ale po co...? Część z nich miała zniknąć samoistnie, w miarę godzin spędzonych w siodle. Nikt nie jeździł idealnie od początku.
- Chwila przerwy - zarządziła, co oznaczało przejście do stępa. - Oddaj jej wodze, możesz wyjąć nogi ze strzemion - zasugerowała, podejrzewając, że dziewczynkę mogły boleć kostki lub ścięgna Achillesa od jazdy w półsiadzie.
Po trzech minutach stępa poleciła ponowne skrócenie wodzy (i włożenie stóp w strzemiona, jeżeli Jessamine je wyjęła) i zmianę kierunku, po której miała nastąpić powtórka poprzedniego ćwiczenia, czyli zakłusowanie i jazda kłusem anglezowanym, ćwiczebnym i w półsiadzie na przemian.
Ukończywszy to ćwiczenie Jessamine miała ponownie przejść do stępa. - To co, teraz galop? - Zagadnęła z uśmiechem. Wiedziała, że dziewczynka samodzielnie porusza się tym chodem (w końcu startowała w zawodach), więc póki co nie proponowała jej lonży, chyba że okaże się to konieczne. - Zakłusuj i kiedy będziesz gotowa, zagalopuj. - Poprosiła, zaraz dając dziewczynce wolną rękę do działania. Załóżmy, że jechały na lewo.

Jessamine - 2016-11-08, 22:41

Uśmiechnęła się lekko otrzymując pochwałę od instruktorki, co zdecydowanie wpłynęło pozytywnie na jej "morale". Kiwnęła głową i podczas jazdy pod ścianą usiadła w siodło, dodała łydki i zablokowała dosiad, chcąc przejść One Million do stępa, tak jak ją o to poprosiła Naomi. Chętnie wyjęła stopy ze strzemion, bo praca w półsiadzie dała jej ścięgnom trochę w kość. Oddała wodze kucynce i poklepała ją po łopatce, dziękując za dotychczasową pracę. Gdy przerwa dobiegła końca Jessamine umieściła z powrotem stopy w strzemionach i skróciła wodzę. Następnie zmieniły kierunek jazdy, tym razem bez większych problemów, rudowłosej zwykle udawało się utrzymywać kasztankę na linii prostej. Po zmianie kierunku na długiej ścianie przeszły z One z powrotem do kłusa: najpierw półparada, napięła krzyż, odchyliła się w siodle, dodała łydki i lekko wypchnęła ośmiolatkę do kłusa biodrami, jak zwykle dając kucynce duży kredyt zaufania co do zrozumienia jej pomocy. Przeszły poprawnie do klusa, nawet jeśli przejście nie było bardzo płynne, ale pewnie wraz z kolejnymi ćwiczeniami nabierze i tej płynności, miejmy nadzieję.
Następnie powtórzyły z One te same ćwiczenia co wcześniej: najpierw okrążenia kłusem anglezowanym. Anglezowanie szło czternastolatce już lepiej: znajdowała właściwy rytm i anglezowała na właściwa nogę. Okrążały halę kolejno kłusem anglezowanym, ćwiczebnym i w pólsiadzie. Przechodząc z anglezowanego do ćwiczebnego Jessamine siadała w siodło, starając się to robić tak, żeby nie zdekoncentrować kucynki, chociaż ta w tym względzie wydawała się być bardzo cierpliwa wobec dziewczyny. Podczas okrążeń w półsiadzie trzymała się kolanami siodła, chcąc utrzymać równowagę. Sytuacje w których na chwilę traciła tą równowagę w pólsiadzie zdarzały się rzadziej. Następnie znowu przeszły do stępa przed kolejnym ćwiczeniem - galopem.
- Jasne. - zgodziła się na propozycję blondynki. Chwila galopu chyba przyda się One Million, choćby dla jakiejś odmiany - w końcu odwalała połowę roboty i znosiła Jessamine. Przeszła najpierw do kłusa używając tych samych pomocy co wcześniej, ograniczając się jednak do używania samych łydek, dodatkowo nie wypychając kucynki do tego chodu z bioder. Będąc już w kłusie usiadła w siodło, zewnętrzną łydkę cofnęła za popręg, wewnętrzną przesunęła nieco do przodu. Dodała łydki, pomagając sobie bacikiem, jeżeli One nie zareagowała na wcześniejsze pomoce. Dociążyła lewą stronę, chcąc by na tą nogę zagalopowała kucynka. Starała się, by całe przejście ą nogę zagalopowała kucynka Starała się, by całe przejście jak najlepiej wyglądało, mimo jednak jej szczerych chęci, być może za sprawą jakiegoś niedociągnięcia w pomocach przejście było chaotyczne, lecz chwilowo dla rudowłosej najważniejszy był sam fakt przejścia do galopu i zagalopowania na właściwą nogę. Do tej pory One nie szarżowała z tempem i Jessamine nie sądziła by tym razem z nim przesadziła, była jednak czujna, tak na wszelki wypadek.

Alexander - 2016-11-19, 18:46

Chłopak podążył z ogierem na halę rekreacyjną. Wcześniej dorwał jakiegoś stajennego, pytając go o wolne obiekty. Na szczęście było tu pusto i cicho, więc mogli się oddać na spokojnie treningowi. Weszli na halę, by obejść ją dookoła i zapoznać się z tym miejscem. Nie powinni raczej mieć do niej żadnych obiekcji, bo hala jak hala. Potem ustawił go pod schodami, by poprawić sprzęt i ostatecznie wsiąść na jego grzbiet. Siwek pewnie miał nadmiar energii, ale mieli ją dopiero spożytkować na skokach. Odesłał go na ślad stępem i na długiej wodzy, pozwalał mu na spokojne rozstępowanie się. Facet jednak pilnował aktywnego tempa i spokojnego zarazem, uważał by koniowi też nie odbijało czy coś. W razie jednak coś, to stanowczo sprowadzał go na ziemię za pomocą dosiadu, wodzy czy ściągania na ciasne wolty. Jednak jeśli szedł grzecznie, to stępowali po około 6 kół na prawo i lewo w rozluźnieniu i przy zmianie kierunku przez przekątną.
Carcassonne - 2016-11-22, 18:28

Alexander napisał/a:
...


Zaciekawiony nowym miejscem zaczął powoli kroczyć po hali tuż obok swojego Pana nastawiając uszy ażeby się z tym miejscem dokładniej zapoznać. Nowe zapachy, szczególnie innych ogierów działy na niego drażniąco co nie spowodowało jednak jakiejś lawiny czynności. Zarżał cicho i wbił wzrok w najciekawsze miejsca hali następnie znów skupił się na właścicielu. Czekał również grzecznie podczas wszelkiego oporządzania aż do czasu gdy wsiadł. Tam od razu ruszył z miejsca szybkim stępem śpiesząc się sam nie wiedząc gdzie. Pracował aktywnie całym ciałem - w szczególności zadem i szyją która powoli kolibała się w górę i w dół przez kolejne 6 kół aż na przekątnej zmienili kierunek gdzie ogier od razu dostał zewu energii zechciał przyśpieszyć co zapewne Alex skorygował.

Shamrock - 2016-12-09, 22:04

Sara napisał/a:
[...]


Odpowiedział parsknięciem na pochwałę ze strony kobiety. Był koniem przyjaznym i dobrym do jazdy, bez względu jak się było doświadczonym. Kolejno zjechali na przekątną, by tam też nieco odsapnąć. Tym sposobem zmienili również kierunek poruszania się na treningu, by zrobić ustępowanie od łydki na drugą stronę. Mimo swoich całkiem pokaźnych rozmiarów, poradził sobie z tym zadaniem dość dobrze. Stał już jakiś czas w tym kompleksie i mimo że nie brał udziału często w zawodach czy treningach, to nie zapomniał z czym się to je. Kiedy dostał tak zwany luz, chętnie zszedł do luźnego ustawienia. Jednak nadal kroczył dość energicznie i nie potrzebował do tego większej zachęty. W końcu się zatrzymał i puknął delikatnie Sarę w ramię, by wyjść za nią z hali.

z.t

Jessie - 2016-12-22, 14:50

Korzystając z niewielkiej ilości koni na hali, pojawiła się na niej z Foudre. Nie ściągając jeszcze derki, podciągnęła ogierowi popręg i po założeniu kasku dosiadła grzbietu wątrobianego, po chwili prosząc go o ruszenie stępem po śladzie. Szybko wczuła się w ruch konia i narzuciła mu aktywne tempo stępa, nie dając mu szansy na obijanie się - jeżeli wlókł się smętnie noga za nogą i ignorował łydkę, po prostu dostał raz palcatem po łopatce, co jednak pewnie nie było konieczne bo Jess zawsze kładła nacisk na dobry stęp u swoich koni, więc Foudre powinien już pamiętać jedną z takich lekcji. Wodze póki co były długie, ale na kontakcie, dzięki czemu brunetka miała jakąś kontrolę nad koniem, mimo że ten mógł swobodnie nieść szyję. Po paru minutach stępa zatrzymała Foudre przy bandzie i zdjęła z niego derkę, którą odłożyła na bok, po czym ponownie ruszyła stępem, tym razem nieco skracając wodzę - na trzeci lub czwarty stoper, w zależności od tego jakiej długości wodzy potrzebował Wątroba by nieść łeb w niskim ustawieniu. Oczywiście nie brało się ono z samego skrócenia wodzy, zawodniczka cały czas aktywnie pracowała dosiadem, a wewnętrzną łydką spychała konia na zewnętrzną wodzę, podczas gdy wewnętrzną wodzą delikatnie pulsowała, zachęcając ogiera do przeżuwania kiełzna. W ten sposób kręciła się stępem przez najbliższe kilka minut, często zmieniając kierunek bądź zatrzymując konia w celu wzmożenia jego uwagi, ale głównie jeżdżąc po owalu. Po upływie wspomnianego czasu zakłusowała na ścianie, od razu zaczynając anglezować i wymagać od konia póki co spokojnego, wolnego kłusa roboczego, który jednak nie wykluczał zaangażowania zadu, co oczywiste.
Foudre Rouge - 2016-12-22, 19:25

Wchodząc na halę rozejrzał się uważnie dostrzegając obecność innych koni ale nie reagując jakoś szczególnie na ich obecność. Parsknął krótko i stojąc niczym niewzruszony pryz podciąganiu popręgu czekał na sygnał do ruchu naprzód. Niemal od razu rozpoczął energicznym krokiem podążanie po pierwszym śladzie, lekko i przyjemnie niosąc amazonkę na swoim grzbiecie. Oczywiście pamiętał o tym, że właścicielka nie pozwalała na lenistwo na samym początku dlatego grzecznie tuptał po hali. Mocno wkraczając zadem i bujając lekko długim i gęstym płomiennym ogonem. Rozluźniony delikatnie zaczął się ślinić na pysku choć głowę miał luźno opuszczoną w dół na muskularnej szyi.
Zatrzymany stanął czujnie równo na czterech nogach i czekał na to aż brunetka pozbawi go derki. Wtedy kontynuując krok naprzód, wszedł mocniej na kontakt i zaczął mielić wędzidło w pysku. Przyjemnie prowadził się w łydkach, reagując niemal błyskawicznie na ich przesuwanie czy dociskanie do swoich boków.
Zapieniony nieco mocniej przeżuwał metal w pysku pozostając przy okazji lekki i przyjemny na ręce, poproszony o kłus ruszył energicznie. Wybijając dość wysoko ale elastycznie i miękko, rude radary strzygły uważnie na boki wyglądając z zaciekawieniem spod marchewkowej grzywki.

Jessie - 2016-12-23, 13:28

Wzięła konia na koło o średnicy dwudziestu metrów, zostawiając wolne ściany dla pozostałych. Co oczywiste zadbała o odpowiednie ustawienie Foudre, co raczej nie było trudne do wyegzekwowania zważywszy na łagodny łuk po którym się poruszali. Zawarła jednak w tym ćwiczeniu jeszcze inne, polegające na naprzemiennym zmniejszaniu oraz powiększaniu średnicy, które odpowiednio egzekwowała działaniem łydek, ale też odstawianiem/przystawianiem zewnętrznej wodzy od/do szyi, na której Foudre powinien być oparty już przed rozpoczęciem całego ćwiczenia. Po nakreśleniu dwóch takich kół, wróciła na ścianę i zmieniła kierunek przez przekątną, nie zapominając o zmianie nogi, na którą anglezowała. Kolejno powtórzyła cały schemat ćwiczenia na drugą rękę, by wrócić po nim na drugi ślad i tam kontynuować rozgrzewkę, tym razem pod postacią przejść z kłusa do stępa i ze stępa do kłusa, co miało służyć przede wszystkim zaangażowaniu zadu i rozluźnieniu pleców. O każdym przejściu uprzedzała konia półparadą, a same przejścia w dół wykonywała od dosiadu, rękę pozostawiając elastyczną i utrzymującą wodze na kontakcie, by uniknąć zadzierania łba bądź rozjeżdżania się sylwetki konia do przodu (w czym oczywiście miała też udział łydka, bo bez tego byłoby ciężko).
Foudre Rouge - 2016-12-23, 19:57

Po wejściu na woltę kasztan delikatnie żując wędzidło i pieniąc się przy tym obficie zaczął elastycznie i miękko opierać się na wędzidle uzyskując optymalny dla siebie kontakt. Sprawnie i bezproblemowo radził sobie na kole, lekko gnąc się od wewnętrznej łydki i pozostając zamknięty przez tą zewnętrzną. Angażując silny zad, pchał się nim aktywnie do przodu choć czasem rozpraszał się przez obecność innych koni na hali. Przy powiększaniu średnicy i zmniejszaniu jej reagował uważnie na przesuwające działanie łydek swojej amazonki, nie wpadał łopatką ani zadem do środka, ani też nie wypadał. Choć brakowało mu w tym elastyczności i czasami wyczuwalne było mocniejsze napięcie mięśni podczas zgięcia w lewo, to jednak starał się jak mógł.
Po wyjściu z wolty poparskując krótko potrząsnął bujną grzywą skupiając się teraz na przejściach, które egzekwowała od niego brunetka. Pierwsze próby wychodziły trochę marnie, w gorącej wodzie kąpany Foudre próbował wyprzedzać działania Jess, jak tylko załapał o co w tym chodzi. Czując półparadę tuż po niej sam wyrywał się do kłusa, z którego niechętnie przechodził do stępa. Rozbudzony i nabuzowany energią dzisiaj był niesamowicie czuły na wszelkie chociażby muśnięcia łydek i niemal od razu wyrywał naprzód.

Jessie - 2016-12-23, 21:44

Widząc, że Foudre zaczyna zgadywać, postanowiła go wybić ze schematu i kolejnym razem po przejściu do stępa poprosiła o zatrzymanie, a po nim o ruszenie kłusem. Innym razem po zatrzymaniu miał ruszyć tylko stępem, a jeszcze innym - cofnąć się trzy kroki do tyłu. Za każdym razem podsuwała mu inne ćwiczenie, dzięki czemu powinien się mocniej skupić na tym, czego Jessie od niego chciała, a nie na zgadywaniu, którym niczego nie osiągnie. W międzyczasie zmieniła także kierunek ruchu, czyniąc z tego dodatkową "atrakcję" dla Foudre.
Czując, że wątrobiany mimo to był wręcz nadwrażliwy, za co zapewne odpowiadał wysoki poziom energii, Jessie postanowiła nieco zmienić kolejność rozgrzewki i przed przejściem do ćwiczeń na drągach, przeszła do galopu. Zagalopowała na ścianie, pozwalając koniowi na zrzucenie pary poprzez przegalopowanie dwóch pełnych okrążeń na lewo, a następnie dwóch na prawo (po zmianie kierunku przez środek hali, w kłusie). Chociaż tempo było słuszne, to brunetka sprawowała nad koniem ciągłą kontrolę, nie pozwalając przykładowo na poniesienie. Jechała w półsiadzie, ale gdyby Foudre przyszło do głowy przyspieszać, poza półparadami zaczęła też "anglezować" co zawsze skutecznie wybijało konie z rytmu.
Zakładając, że tyle wystarczyło kasztanowi by nieco ochłonąć, przeszła z powrotem do anglezowanego kłusa i od razu wzięła konia na koło, chcąc go wyciszyć po galopie. Kolejno przeszło do stępa, dając mu chwilę na odpoczynku, choć był to aktywny odpoczynek - stępując naprowadziła Foudre na leżące drągi, których pokonanie być może nie wiązało się z dużym wysiłkiem, ale fajnie rozluźniało odcinek lędźwiowy kręgosłupa.

Foudre Rouge - 2016-12-23, 23:33

Zaskoczony zmianą ćwiczeń trochę zdębiał, zastanawiając się nad tym co poszło nie tak, owszem zatrzymał się i stał nieruchomo, a następnie ruszył kłusem dopiero po półparadzie i sygnale Jess. Takie atakowanie go różnorodnymi ćwiczeniami sprawnie wybiło Wątrobę z trybu zgadywania wprowadzając ogiera w skupienie. Teraz czekał na pomoce i nie próbował sam zgadywać, będąc ciekawy, o co tym razem poprosi go jeździec.
Po wejściu w galop, kasztan ruszył prężnie, mocno pchając się zadem jednocześnie aktywnie zagarniał przodami kolejne metry podłoża. Galopując obszernie i w szybkim tempie zrzucał z siebie nadmiar energii parskając przy tym głośno. I choć prędkość jaką osiągał na dłuższych prostych mogła stanowić powód do obaw to jednak wciąż pozostawał pod kontrolą Jess. Po zmianie kierunku, galopując na prawą nogę zwolnił trochę niżej opuszczając łeb i będąc o wiele przyjemniejszy na ręce.
Wyraźnie spuszczając z siebie parę uspokoił się i stał się spokojniejszy, a przede wszystkim nie aż tak mocno czuły na pomoce. Owszem słuchał ich i dopasowywał się do stawianych mu wymagań, ale nie uciekał od łydek zachowując we wszystkim zdrowy rozsądek. Kłusując niósł się lekko i elastycznie, miękko i w równym tempie uspokajając swój oddech, a przy okazji trzeźwiejąc w swojej gorącej główce.
W stępie kroczył aktywnie do przodu, zadem głęboko wchodząc pod kłodę, zapieniony na pysku opluł się na piersi jednocześnie mając już delikatnie mokrą sierść na szyi po intensywnym galopie. Już z daleka obserwował drągi i zdążył przyzwyczaić się do ich obecności w trakcie wcześniejszej pracy, dlatego teraz, gdy Jess nakierowała go na nie ostrożnie, przypadkiem żeby nie trącić żadnego z nich, pokonał je poprawnie. Nosem nurkując w dół jednocześnie rozciągał mięśnie grzbietu oraz rozluźniał kręgosłup dając przyjemne uczucie bujania w siodle.

Jessie - 2016-12-25, 22:11

Po przejściu przez drągi poklepała konia po szyi i po chwili najechała na nie raz jeszcze, od drugiej strony. Kolejno wróciła na ścianę, na której dopiero po połowie okrążenia ponownie ruszyła kłusem, zaczynając anglezować. Po ustaleniu równego tempa, skierowała Foudre na pięć cavaletti ustawionych pod rząd. Pilnując go w łydkach i trzymając na kontakcie uniknęła ewentualnego spłynięcia z "przeszkody"; przed wejściem w nią dała mu także łydkę, chcąc by zachował odpowiednią energię, niezbędną do wykonania tego nieco bardziej wymagającego niż poprzednie ćwiczenia. Nie zapomniała o przejściu do półsiadu i lekkim przesunięciu rąk do przodu, by umożliwić wątrobianemu wyciągnięcie szyi w celi zachowania równowagi. Jeżeli poprawnie przeszedł przez cavaletti, pochwaliła go głosem i po paru metrach jazdy na wprost wskazała Foudre drągi ustawione po łuku w taki sposób. Tutaj szczególnie pilnowała go przed ewentualnym spłynięciem czy zwolnieniem, pomagając mu się wygiąć poprzez przestawienie łydek jak do jazdy po kole. Obie te sekwencje drągów - cavaletti na wprost i na łuku - wykorzystywała teraz na zmianę, najeżdżając na nie z obu stron, by nieco pogimnastykować konia, ale też by poprawić jego kłus.
Foudre Rouge - 2016-12-25, 23:33

Rozciągając się na drągach leżących płasko rozluźniał poszczególne partie mięśni dodatkowo mając czas na odpoczynek po intensywnym galopie. Oddychając spokojnie z lekkością ruszył kłusem na ścianie, lekko i sprężyście stawiając pary przeciwnych kończyn na podłożu.
Widząc drągi, na które nakierowała go Jess zastrzygł mocniej uszami, chętnie i bez zawahania przekłusowując przez nie. Cały czas pilnowany w łydkach nawet nie próbował spływać na boki, lekko zaokrąglona w dół szyja wykazywała pracę napinających się przy każdym kroku mięśni.
Po pokonaniu tej prostszej kombinacji drągów, nakierowany na te po łuku przyjrzał im się uważniej, ale w żaden sposób nie próbował przed nimi uciekać. Był przyzwyczajony zarówno do cavaletti jaki i przeszkód, zawsze odważnie stawiając im czoła.
W przypadku ustawienia po łuku miał nieco większy problem z ich pokonaniem, wciąż z niskim ustawieniu równoważył się za pomocą silnej szyi jednocześnie wprawiając w intensywniejszą pracę mięśnie grzbietu i kręgosłup. Wygięty przy pomocy łydek amazonki podnosił wysoko przybrane w naturalne skarpety nogi, z każdym kolejnym przejazdem przez kombinację radząc sobie o wiele lepiej.
To ćwiczenie pozwoliło mu znaleźć lepszą równowagę a także uelastycznić kłus jak i całe wątrobiane cielsko.

Jessie - 2016-12-25, 23:56

Po którymś powtórzeniu z rzędu przeszła na chwilę do stępa, prosząc obsługę o dostosowanie tych samych cavaletti do pracy w galopie. Była to zarazem krótka przerwa dla Foudre na złapanie oddechu.
Kiedy drągi były już odpowiednio rozsunięte, Jessie ponownie zakłusowała, od razu biorąc wątrobianego na woltę, na której przeszła do galopu. Uzyskawszy równe, robocze tempo, naprowadziła go pierw na cavaletti ustawione po prostej. Nad każdym z drągów wstawała lekko w strzemionach i oddawała koniowi wodze, umożliwiając swobodne pokonanie konstrukcji. Dopiero gdy przejechała przez owe cavaletti po dwa razy na każdą stronę, dla odmiany wskazała Foudre te ustawione po łuku. I chociaż ich wysokość pozostała jednakowa, to były po prostu szerzej rozstawione tak, by móc je pokonać w galopie. Po paru udanych powtórzeniach wskazała koniowi niewielkiego krzyżaka z drągiem zarówno przed, jak i po przeszkodzie, cały czas kładąc duży nacisk na wygimnastykowanie kasztana. Na wysokość przyjdzie mu się zmierzyć przy kolejnej okazji, w korytarzu, a tymczasem miał szansę ruszyć trochę szare komórki. Wysokość raczej nie prowokowała do wyrywania do przodu, ale mimo to sprawowała nad koniem pełną kontrolę w najeździe, siedząc w siodle i regulując tempo. Przed drągiem dała mu łydkę, po czym zgrała się z ruchem konia przy odbiciu do krzyżaka, przechodząc do niewielkiego półsiadu, oczywiście z oddaniem ręki.
Po pokonaniu krzyżaka i zrobieniu paru foule na wprost, zwolniła do kłusa by po paru krokach zagalopować ponownie, na drugą nogę i ponownie najechać na przeszkodę. Tym razem po jej pokonaniu i zwolnieniu do kłusa przeszła jeszcze niżej, do stępa, z niego rozpoczynając kolejne zagalopowanie. Postępując w ten sposób chciała utrzymać zainteresowanie konia treningiem a także przygotować go na różne niespodziewane sytuacje.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group