To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Friedrich - 2018-05-03, 21:46

Wypowiedziałaś się o niej jak o zwierzęciu! :lol2: Ah, ta Amelka, taki kocur!
Zaśmiał się krótko i pokręcił z aprobatą głową, bo naprawdę była komiczna w tym swoim bronieniu terytorium. Brakowało tylko stawania słupem jak surykatki mogłaby o niej opowiadać Krystyna Czubówna. Zaraz jej wyrosną takie małe różki, będzie jeszcze słodsza!
- Oj Mel Mel, co z Ciebie wyrośnie jak zawsze będziesz tak stawać okoniem? - Powiedział, przez lekki śmiech i zamówił swoją kawę, kiedy podeszła do nich kelnerka, czekając aż Mel coś zamówi i kobieta odejdzie. Mógł wtedy znów na spokojnie zaatakować!
- Naprawdę Ci dziękuję za to dzisiaj. Ta dwójka jak jest razem jest gorsza od fałszującej Katy Perry. - Narzucił tu pamiętliwy koncert fałszującej czarnulki, której nienawidził, dlatego tym bardziej wyśmiewał. Gorzej, jak blondynka jest jej jakąś fanką czy zagorzałą feministką. Choć może wtedy lepiej i tak zakończyć tą znajomość?

Amelie - 2018-05-04, 20:16

Nad nią prędzej by mogli podyskutować jacyś psycholodzy niż Krystyna Czubówna.
Kiedy oboje dostali swoje zamówienia Amelie przyciągnęłą do siebie swoją kawę w wysokiej szklance z uchem, na porcelanowym spodku, na którym znajdowały się dwie saszetki cukru. Białowłosa wykorzystała jedną z nich i zamieszała długą łyżką, po czym ją oblizała i odłożyła na spodek.
- No nie wiem, może zostanę politykiem? Oni chyba często stają okoniem. - odpowiedziała, chociaż tak naprawdę nigdy się za bardzo nie interesowała polityką i dopóki nie zechcą jej wysiudać ze Zjednoczonego Królestwa, zapewne się nie zainteresuje. Upiła łyk gorącej kawy słuchając jego podziękowań. Na chwilę zapadło milczenie, jakby dziewczyna się nad czymś zastanawiała, po czym jednak się odezwała.
- Nie ma za co. - odpowiedziała, a na jej twarzy na chwilę pojawił się subtelny uśmiech, zapewne wywołany porównaniem do Katy Perry. Amelie z pewnością nie była jej zagorzałą fanką, przynajmniej nie w ostatnich latach, chociaż czy nie była feministką, tu bym się zastanowiła. Czyżby Friedrich bał się feministek? Nie miała mu za złe, że spotkanie z jego matką i ciotką nie należało do szczególnie przyjemnych, w końcu rodziny się nie wybiera, sama coś o tym wiedziała. Mogła być na niego najwyżej zła, że przedstawił im ją jako swoją dziewczynę, ale z drugiej strony jego tłumaczenie, że byłą jedyną osobą, którą mógłby przedstawić w takim charakterze, trafiało do niej i jeśli była zła, złość jej przeszła.

Friedrich - 2018-05-05, 15:24

Przytaknął lekko i uśmiechnął się, odwzajemniając jej uśmiech. Oh, jak miło było go widzieć na jej ustach!
- Opowiedz mi Mel czym się zajmujesz. Prócz jeździectwa masz jakieś hobby? - Rzucił, zmieniając temat i starając się ją jakoś rozerwać, w istocie wcześniejsze rozmowy był dla niego lekko problematyczne, zaś to powinno rozwiać wszelkie komplikacje. Dodatkowo mógł się dowiedzieć o kobiecie czegoś nowego, ciekawego. Czegoś, co mógłby użyć, by jakoś złagodzić swój wizerunek w jej oczach.
Sam był skory do odpowiedzenia na te samo pytanie, nie miał nic do ukrycia, przy okazji mógł jej jakoś zaimponować, podlizać się, cokolwiek. Nie miał zamiaru kłamać, jeśli coś by się nie zgadzało, przede wszystkim zależało mu na tym, by kobieta polubiła go takim, jakim jest.
Musiał jej jeszcze zdradzić pewne rzeczy, nie był to jednak na to czas. Może, kiedy trochę uda mu się do niej zbliżyć zdradzi jej powody swojego dziwnego zachowania - na razie jednak pozostawał w milczeniu.

Amelie - 2018-05-06, 14:52

Przez moment pomyślała, że jest całkiem przyjemnie. Pomijając całą tą sytuację, gdy udawała jego dziewczynę, to teraz pili kawę i prowadzili mniej więcej cywilizowaną rozmowę. No i siedziała, więc nie mogła upaść, gdyby jej watowe nóżki nie wytrzymały, gdy przyglądała się dyskretnie jego uśmiechowi. Jego pytanie wydało jej się całkiem zwyczajne i akceptowalne, typowe dla ludzi którzy chcą się bliżej (byle nie za blisko) poznać. Miała się jednak nadal na baczności.
- Chyba tym co wszyscy. Mam stajnię i konie, a poza tym oswajam swojego psa. - zaczęła. Zabrzmiało to jakby Xavior był kompletnym dzikusem, podczas gdy poczynił duże postępy, jednak białowłosa wiedziała, że pełnego sukcesu z nim nie osiągnęła. Pracuję nad tłumaczeniami, a gdy dodatkowo znajdę wolną chwilę spędzam ją czytając książki, słuchając muzyki, takie tam...[/i] - dodała i wzruszyła ramionami. Nie wspomniała o nieodzownych spotkaniach z przyjaciółmi, czy znajomymi, bo jej życie towarzyskie z wiadomych powodów przypominało pustynię z pojedynczymi kwiatkami, poza tym nie musiała się ruszać za daleko poza stajnię, by napotkać te znajome, przyjazne jej duszyczki.
Ona też mu nie mówiła o sobie wszystkiego i kto wie, może kiedyś dotrze do sedna sprawy, chociaż gdyby to zależało od niej i jej rozsądku najpewniej nigdy to nie nastąpi. Czasem jednak argumenty rozsądku nie wystarczają.

Friedrich - 2018-05-06, 15:28

Zainteresował się żywo i uśmiechnął się szeroko zaraz rozszerzając lekko oczy.
- Jesteś tłumaczem? Z jakiego języka? Zawsze mnie interesowała ta praca, nie opanowałem jednak żadnego języka, nawet ojczystego do tego stopnia, by tłumaczyć. - Rzucił, bo w istocie znał 3 języki, w tym też Węgierski, ze względu na korzenie ze strony matki, nie umiał go na tyle, by się sprawie posługiwać a co dopiero tłumaczyć. Wtedy zabrał się za naukę włoskiego, będąc już na miejscu i choć tym posługiwał się wyśmienicie... papiery papierki.
- Ja mam na wychowaniu tylko kuzynkę i jej humorki. - Rzucił, po chwili wybuchając śmiechem i dodając. - Ale teraz chyba ktoś inny się tym zachowuje... więc mi zostały rybki i czasami konie. - Rzucił, gdyż postanowił wrócić rekreacyjnie w siodło, głównie z powodu klaczy, którą kupiła jego kuzynka a jemu się bardzo spodobała. Lubił jeździć, umiał to całkiem dobrze przez rodzinną tradycję, nie był jednak zainteresowanym sportem - dla niego liczył się sam kontakt z kopytnymi, niżeli medale.

Amelie - 2018-05-06, 20:48

- Z niemieckiego, i na niemiecki. - odpowiedziała lekko przygryzając dolną wargę, po czym upiła nieco swojej kawy, zanim jej wystygła. Znała jeszcze płynnie francuski, jednak niemiecki był językiem, którym się porozumiewała prawie przez 19 lat z drobnymi wyjątkami i czuła się w nim sto razy pewniej niż we francuskim. - Nie ukończyłam germanistyki, ani nic w tym stylu, po prostu znam ten język od dziecka. - dodała i skupiła wzrok na stoliku, jakby była tam jakaś interesująca plama. Zawsze trapiło ją to przy takich rozmowach, które z rzadka miały miejsce, bo mogła się pochwalić najwyżej średnim wykształceniem. W związku z tym nie mogła się nawet nazwać profesjonalną tłumaczką, ale ludzie nadal ufają osobom bez wyższego wykształcenia, które pochodzą z Niemiec - w innym wypadku miałaby o wiele skromniejsze fundusze. Poza tym teksty nad którymi pracowała nie były szczególnie skomplikowane.
- Ojczystego? - dopytała, bo to ją zaciekawiło. Głównie dlatego, że płynnie posługiwał się angielskim, w takim stopniu, że chyba poradziłby sobie z tłumaczeniem. Chociaż do tego potrzebna jest znajomość dwóch języków, a u niej tym bardziej znanym był niemiecki. Na szczęście prosta natura tłumaczeń nie wymagała u niej dużego wysiłku jeśli chodzi o znajomość angielskiego. Uczyła się go w szkole, ale dopiero od przeprowadzki do Eastbourne używała go co i rusz w rozmowach z innymi (o ile się odzywała).
Zaśmiała się cicho i nieśmiało na jego słowa, po czym nieco się ożywiła. Może podejmowanie tej niewinnej wydawałoby się rozmowy nie było takie mądre? W ten sposób Friedrich ponownie u niej zapunktował.
- Jeździsz? - zapytała. Z tego co pamiętała wiedziała, że potrafi jeździć, ale nie robi tego aktywnie. Jak widać to się zmieniło.

Friedrich - 2018-05-07, 00:06

Chyba i na niej w głębi duszy zależało na tym punktowaniu. Choć na fakt niemieckiego jedynie przytaknął, to na jej pytanie postanowił co nieco wiecej powiedzieć.
- W połowie jestem Węgrem i nim też się czuję. Od dziecka uczyłem się dwóch języków, niestety węgierskiego nie miałem gdzie używać i jakoś się zakurzył. - Wzruszył lekko ramionami i upił łyk swojej kawy, spoglądając na kobietę z delikatnym uśmiechem. Więc była Niemką... a podobno, to jedne z najbrzydszych kobiet. Mel na taką nie wyglądała, zdecydowanie.
- Umiem też włoski, nawet lepiej niż węgierski. Byłem tam kilka lat za pracą... Z resztą widać. - Zaśmiał się, bo w istocie nie ma bardziej włoskich samochodów niż Lamborghini, Ferrari, Fiat i właśnie Alfa Romeo. Dodatkowo te ostatnie były kojarzone przez samą, bardzo włoską nazwę.
- Jeżdżę. - Przytaknął i uśmiechnął się szerzej, coby nie powiedzieć, że od ucha do ucha. - Moja kuzynka podrzuciła mi swoją nową klacz, więc nie mogłem odpuścić takiej okazji! - Zaśmiał się krótko upijając znów łyk kawy.
- Być może spotkamy się w stajni. - Nie ukrywając taki miał plan, nie miał jednak zamiaru go zdradzać. Jeszcze się rozmyśli i mu stąd ucieknie? Jak na razie niech sądzi, że to zwykły przypadek, że wcale nie spędzi w stajni całego dnia, by ją wyłowić.

Amelie - 2018-05-07, 15:49

Oparła brodę na ręce, słuchając go z dość dużym zainteresowaniem, zanim się na tym nie złapała, by podjąć próbę większego dystansu. W sumie jednak całkiem dobrze go rozumiała.
Tak mówią, chociaż sama Amelie nie traktowała tego poważnie. A może z resztą o jej urodzie zdecydowały geny po ojcu, Francuzie? Ciekawe co mówią o Francuzkach.
- Tak jak ty czujesz się Węgrem, ja czuję się Niemką, chociaż w połowie jestem Francuzką, dlatego znam również ten język, ale nie aż tak dobrze. - odpowiedziała, potem jednak nie kontynuowała tematu, gdyż zbyt blisko oscylował wokół jej rodziny, z którą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. Ale Friedrich chyba coś o tym wiedział i uświadomiła sobie, że jeśli ktoś mógłby ją w tej kwestii zrozumieć to chyba tylko on, chociaż przecież tak na dobrą sprawę wcale nie znała jego sytuacji rodzinnej, jednak natychmiast wypchnęła tą myśl z głowy. Mimo to w kąciku jej ust pojawił się lekki uśmiech, gdy wspomniał, że wyjechał do Włoch za pracą i w związku z tym zna też ten język. Chyba zatem jego wyjazd się udał. ów uśmiech tylko jeszcze nieco śmielej ukształtował się na jej twarzy, przy temacie jazdy konnej.
- Może. - rzuciła luźno i wzruszyła lekko drobnymi barkami. Co miało znaczyć, że sama go nie będzie szukać po wszystkich kątach, ale mu nie zwieje, jeśli akurat się na siebie natkną.

Friedrich - 2018-05-27, 21:57

A on przypadkiem zadba, by na siebie trafili. To wcale nie tak, że będzie w stajni codziennie po kilka godzin. Ani trochę! Trochę to creepy, taki stalker psychopata z niego, jednocześnie nie miał wobec niej złych zamiarów... prawie. No nie były one grzeczne, ale przecież jej nie skrzywi, ogólnie to się umie obchodzić z takimi i tak dalej... :lol2:
- Kiedyś Cię chyba widziałem na zawodach, jak pojechałem pokibicować Ruth. - Zmarszczył lekko brwi i rzucił jej delikatny uśmiech, upijając kawę i zaczesując włosy do tyłu, ciągle się w nią wpatrując. Cóż, nie ukrywając Amelie startowała w tych samych klasach co Ruth, przynajmniej wtedy, kiedy pamiętał. A że ma pamięć do takich rzeczy, to kojarzył gdzieś ją na siwym ogierze.
- Miałem kiedyś konia, nazywał się Septun, ale to dawno i nieprawda. - Mowa tu oczywiście o karym ogierze oldenburskim, który za czasów jego nastoletniego podbijania stajni był oczkiem w głowie i jego, i jego siostry. Potem jeździła na nim Ruth i ona też doprowadziła do tego, że Septuna już nie ma. Ale wolał o tym nie mówić, szczególnie nie teraz. Po prostu ogier nie żył, ale był w jego pamięci a fakt posiadania go mógł być kolejnym rozwinięciem tematu w stronę Amelii.

Aileen - 2018-06-01, 00:16

Po tym jak Oliver pokazał mi ową kawiarnię trafiałam tu dość często. Tym razem usiadłam przy jedynym wolny stoliku, by napić się idealnej mrożonej latte i zjeść ciasto, które mnie urzekło już dawno, dawno temu. Niby powinnam być na diecie z powodu operacji, z drugiej strony nie mogłam się oprzeć tej półpłynnej czekoladzie. Po prostu siła wyższa.
Zamówiwszy swój codzienny zestaw usiadłam, jak wspomniałam, przy jedynym wolnym stoliku sięgając po telefon i przeglądając gazetę, do której udzieliłam wywiadu. Pominę już pominięte stwierdzenia, czy użycie innych słów. Najciekawsze było zdjęcie, na którym przytulam się z jednym z czołowych polityków i ten podpis ''Czyżby kolejny partner?''. Ah, ilu ja już ich miałam? Średnio 3 razy w tygodniu dowiaduję się, że mam nowego faceta, czy też kobietę. Co jak co, ale nie mam skłonności homoseksualnych, a wszelkie pocałunki w policzek z przyjaciółką były zwykle odbierane jako związek. Media i ja, ich mała cząstka, która coraz bardziej rośnie. Sama się o to prosiłam, i nie żałuję. Nie ważne co mówią, oby mówili. :lol2:

Elizabeth White - 2018-06-01, 00:55

Elizabeth miała już tak w swoim zwyczaju, że przed wizytą w stajni zawsze zajeżdżała do jakiegoś lokalu, by napić się dobrej kawy, której niestety nie miała czasu ani ochoty przygotować sobie w domu. Już jakiś czas temu przerzuciła się z tłocznego i mocno przereklamowanego Starbucksa na mniejsze, aczkolwiek wcale nie gorsze kawiarenki i kompletnie tego nie żałowała. Tym razem zawitała w Plain Cafe, samochód zostawiając na pobliskim parkingu i z portfelem oraz telefonem w dłoni, dziarskim krokiem weszła przez przeszklone drzwi do środka. Ubrana była standardowo - bryczesy w kolorze palonego karmelu, kremowa koszulka polo i swoje ukochane oficerki, które były najwygodniejszymi butami, jakie kiedykolwiek posiadała. Niestety już na wstępie doświadczyła małego zawiedzenia, bo ludzi było dość sporo, a co za tym idzie, stoliki w większości zostały już pozajmowane. Nie zraziła się tym jednak, będąc zbyt mocno napaloną na aromatyczną Americano i tartaletkę ze śliwką, którą serwowali tutaj wybitną.
Zamówiwszy i odebrawszy swoje zamówienie, z lekką dezorientacją zaczęła rozglądać się za jakimś skrawkiem miejsca, gdzie mogłaby sobie przycupnąć. W pierwszym momencie nie zauważyła Aileen, z którą miała okazję jakiś czas temu poznać się na rajdzie zorganizowanym w stajni. Po chwili jednak rozpoznała ją pośród innych klientów i stwierdziła, że jest to idealna okazja, by zamienić parę zdań. Tak więc bez większych oporów podeszła do stolika, przy którym aktualnie siedziała Belgijka i wtem posłała jej ciepły uśmiech.
- Mogę się przysiąść? - zagadnęła, nie chcąc być w żaden sposób nachalną czy niegrzeczną. W końcu dotychczas zdołały zamienić zaledwie kilka zdań.

Aileen - 2018-06-01, 12:51

/Znów ta wakacyjna Elkaa <3

Zamknęłam gazetę i położyłam na stoliku, spoglądając w stronę nadchodzącego znad mojej głowy głosu. Początkowo nie skojarzyłam go z osobą, twarz jednak zaraz rozpoznałam, obdarowując tym samym Elizabeth szczerym uśmiechem.
- Cześć, jasne. - Rzuciłam, o wiele odważniej niż na rajdzie, na którym czułam się pod presją Kropka i faktu, że na dobrą sprawę jestem jednym z najmniej umiejętnych osób. Cały czas mając na ustach lekki uśmiech, uważnie obserwowałam, jak kobieta zapewne siada i stawia na stolik swoje rarytasy.
- Elizabeth, tak? Miło mi Cię znów widzieć. - Rzuciłam niezobowiązująco, wyrażając szczere zadowolenie. Kobieta, mimo tych zaledwie kilku zdań, wydała mi się być miłą osobą, postanowiłam więc nawiązać jakiś kontakt. Nie miałam w stajni prawie żadnych znajomych, prócz Olivera oczywiście, choć znałam także Setha, mimo to miałam zamiar spędzać w Orchardzie więcej czasu i tym samym jako towarzyski zwierz potrzebowałam kogoś do rozmowy.
W istocie kupiłam ogierka, którego oddałam w wykwalifikowane ręce do zajeżdżenia i poduczenia, gdyż - co postanowiłam kilka tygodni temu, dość świeża sprawa, jak coś to nic nie mówiłam - miałam zamiar zacząć startować, robić coś więcej z jeździectwem, niż sama rekreacyjna jazda. Podobnie jak do samego powrotu w siodło, tak i do tego skłoniła mnie chęć bycia kimś, zaistnienia w świecie show-biznesu poza kamerami. Nie jest to może powód, by się szczycić, lecz lepsza taka motywacja do jazdy, niż żadna.

Elizabeth White - 2018-06-03, 18:03

/<3

Uzyskawszy aprobatę, postawiła kubek wraz z talerzykiem na blacie stolika i zasiadła naprzeciwko blondynki.
- We własnej osobie - zaśmiała się, zakładając nogę na nogę i wygodniej usadawiając się na krześle. - Mi Ciebie również. Opowiadaj jak podobał Ci się rajd? - Zagadnęła, biorąc w palce widelczyk z zamiarem skosztowania ciastka. Niestety przez choćby nerwową atmosferę w grupie i to, że każdy ogier miał chrapkę na jej biedną Petit, Kanadyjka nie miała zbyt wiele czasu na rozmowy. A jak już zdołała do kogoś podjechać, to zaraz pojawiał się kolejny amant, przed którym musiała się ewakuować. A potem? Cóż, pochłonięta towarzystwem Bastiana kompletnie zapomniała o zakładanej integracji. A trzeba zaznaczyć, że sama nie miała zbyt wielu znajomych w stajni i nadszedł najwyższy czas, by to zmienić! W końcu fajnie byłoby od czasu do czasu pojechać w teren w ramach relaksu, czy choćby napić się kawy w dobrym towarzystwie.

Aileen - 2018-06-03, 23:10

Pytanie Elizabeth przyniosło mi na myśl wiele trudnych w przetrawieniu wspomnień, o których zdecydowanie lepiej byłoby nie myśleć. Przynajmniej nie teraz, kiedy nadal stałam na dość grząskim gruncie w relacjach z Olim. Mimo to było też wiele bardzo przyjemnych chwil, które zaowocowały miłymi wspomnieniami.
- Sama podróż była dla mnie o wiele przyjemniejsza niż dla reszty naszej grupy. Stranger trzymał się grzecznie w porównaniu z resztą a sama integracja... No, działo się. Z resztą sądzę, że niektórych rzeczy nie dało się nie zauważyć. Bardzo fajnie, że ktoś wyszedł z taką inicjatywą. - Miałam tu na myśli przede wszystkim Olivera w sukience, czy Aar pijąca do góry nogami. Butelka była zdecydowanym centrum integracji, w którym tliłam się prawie od początku wyjazdu, poznając tym samym kilka osób, lecz wątpię by można było mianować te relacje czymś więcej niż jenorazowymi ekscesami.
- Tak Ci powiem szczerze, że nie było nic lepszego niż zjedzenie w końcu kiełbaski prosto znad ogniska. To kompletnie inny klimat niż grill czy patelnia. - Zaśmiałam się, mówiąc szczerą prawdę, bo zaraz po chwilach w namiocie plasowały się u mnie kiełbaski, ognisko i ten piękny zapach dymu. Jako mieszczuch, mieszkający w dzieciństwie na wsi strasznie za tym tęskniłam.

Elizabeth White - 2018-06-05, 01:36

- Taaak, te butelki na rajdach nigdy nie kończą się dobrze - westchnęła z uśmiechem, myślami wracając do poprzedniej edycji rajdu, na której, w mniemaniu Elizabeth, działo się znacznie więcej.
- Rok temu przez tą cholerną grę zdołali mnie wykończyć w zaledwie dwie minuty - dodała, jakby chcąc potwierdzić swoje wcześniejsze słowa. Cóż, nigdy nie miała mocnej głowy, ale wypicie piwa duszkiem i kręcenie się w miejscu przez dłuższą chwilę nie mogło zakończyć się happy endem. Teraz co prawda również pokusiła się o wzięcie udziału w zabawie, ale trafiały jej się same pytania bądź po prostu błahe zadania. W sumie Kanadyjka nie narzekała na taki obrót spraw, jako że poziom jej upicia alkoholowego był zdecydowanie zbyt niski na poważniejsze atrakcje.
- Masz całkowitą rację. Cały urok ognisk polega na kiełbaskach własnoręcznie pieczonych na kiju. A gdy już jesteś wygłodniała po wielu godzinach walki o życie w siodle, to w ogóle nie ma nic lepszego niż to - przytaknęła, momentalnie nabierając ochoty na kolejną wyprawę podobnego pokroju.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group