Adele - 2019-07-27, 00:11 Entuzjastycznie pochwaliła go, gdy prawidłowo uporał się z nietypową kombinacją drągów - nie było to po prawdzie ćwiczenie aż tak szaleńćzo trudne, bo w końcu pomimo tego, że tak wiele się w drążkach działo, była to nadal bardzo prosta rzecz do wykonania. Cieszyło ją głównie to, że Naughty Boy'a nie rozproszył nadmiar drągów, a zatem i kolorów, czego nie omieszkała mu jasno zakomunikować rzeczoną pochwałą. Choć nie sprawiło mu to trudności, powótrzyła ćwiczenie, najpierw z prawej, potem z lewej nogi, gotowa przejść dalej wyłącznie pod warunkiem, że po drodze nie napotkała żadnych trudności; między przejazdami fundowała izabelowatemu proste, niewymagające zadania - przejścia kłus-stój i stój-kłus czy zad do wewnątrz, który był powtarzającym się elementem tego treningu, ale jednocześnie wymagał sporo zaangażowania i skupienia, zwłaszcza, że Adele zaczęła wymagać coraz dalszego schodzenia zadem do wewnątrz, oczekując już więcej niż tylko zahaczenia o drugi ślad. W ten sposób zapobiegała ewentualnej nudzie, nie dając ogierowi ani chwili na zastanowienie się nad tym, jak można umilić tą pracę. W końcu, gdy uznała, że kuc jest już wystarczająco rozgrzany i skoncentrowany aby bezpiecznie mogli przejść do nowości, po głębokim wyjechaniu narożnika wyjechała na przekątną, już od początku działając uprzedzającymi półparadami, znów zabiegając o jego uwagę. Po przekątnej skierowała go na drągi, tu już wyraźnie mu podpowiadając, prowadząc w pewnym, wyraźnym korytarzu pomocy, ograniczając go wodzami i łydkami aby nie spróbował spłynąć czy pokonać drągów jednak na wprost, zachowując dużą czytelność sygnałów aby dobrze rozumiał, czego tak naprawdę od niego oczekiwała. Dbała, aby zachować rysunek i przejść wszystkie 4 drągi, łydkami też akcentując miejsca, w których miał unosić nogi, coby jeszcze bardziej mu to zadanie ułatwić. Niezależnie od tego, czy po drodze napotkała jakiś problem czy nie, zdecydowała się to ćwiczenie powtórzyć, w zasadzie robiąc to do skutku, to jest momentu, w którym Naughty Boy w równowadze i bez pływania był w stanie aktywnie przekłusować cztery drążki, pomiędzy przejazdami znów dbając o brak nudy, tym razem poprzez jazdę na wprost z głową do wewnątrz i na zewnątrz, tej drugiej próbując również na razie na bardzo obszernych łukach, nie dając się izabelowatemu zbyt mocno na niej zafiksować, pamiętając o ich ostatnim treningu ujeżdżeniowym.Naughty Boy - 2019-07-29, 18:38 Pochwałę przyjął równie entuzjastycznie, bardzo delikatnie podbijając zadem - na tyle, aby Adele nie musiała wypaść z siodła, bo była to zwykła oznaka radości, a nie złośliwości. Przy powtórzeniu tego ćwiczenia na obie strony znowu wykazał się stoickim spokojem, mocniej pracując grzbietem, a także nogami, tylnymi w szczególności uważając na ewentualne puknięcie o któryś z drążków. Spotkawszy się z o wiele trudniejszymi ułożeniami drągów, nie miał z nimi kłopoty ani razu, ale na razie nie był też bardzo znudzony tym jednym ćwiczeniem, głównie dzięki zajmowaniem go innymi elementami. Zatrzymania z kłusa nie sprawiały mu też większego problemu, wykonywał je bez przechodzenia w stęp, a przy tym dalej nie wypadał z ustawienia, a jedynie przy stój odpuszczał nieznacznie głowę. Bardziej zajmujący był dla niego trawers, kiedy musiał łączyć nieco więcej umiejętności w jedno. Niemniej pełne skupienie gwarantowało mu zachowanie chodu bocznego przy jednoczesnym odpowiednim zachowaniu wygięcia wokół łydki dziewczyny, zgodnie z zaleceniem zadem wykraczając coraz bardziej do środka, przechodząc coraz wyraźniej przez drugi ślad. Było to dla niego dość męczące zadanie, więc nie w głowie było mu przeszkadzanie Adele w przeprowadzaniu rozgrzewki. Tym bardziej, kiedy ta zdawała się wprowadzać coś nowego, przez co zastrzygł uszami zaciekawiony, po mocnym wygięciu się przed narożnikiem wjeżdżając na przekątna. Półparady sprawiły, że zaczął oczekiwać kolejnych sygnałów od niej, początkowo rzeczywiście próbując drążki przejechać "po staremu" na wprost. Nie walczył z nią długo i poprawił się tak, aby wjechać na nie pod kątem wskazanym przez nią. Zaokrąglił obniżoną szyję, korzystając z wskazówek od właścicielki, aby wraz z nimi wyżej podnieść nogi, na razie jeszcze nie czując się zbyt pewnie i odrobinę spływając na boki. Szczęśliwie wraz z kolejnymi powtórzeniami dało się zauważyć u niego poprawę, kiedy nie tracił już tak równowagi przy przechodzeniu przez drągi. I tak jak jazda na prostych z głową na zewnątrz czy do wewnątrz nie była dla niego takim problemem, tak w pierwszym odruchu na łukach znowu się spiął, próbując podążyć z łukiem za kierunkiem, w którym była skierowana jego głowa, a nie przeciwnym. Wraz z powtarzaniem tego elementu, zyskiwał co prawda na nieco lepszej przepuszczalności i nie uciekał już tak w bok, niezbyt chętnie poddawał się woli osiemnastolatki.Adele - 2019-07-29, 19:14 Sprawa głowy do zewnątrz na łukach była dla Adele raczej sprawą drugorzedną - prosiła go o raczej niewiele, bo tyle co dwa-trzy kroki w jedynie bardzo delikatnym zgięciu, po wytrzymaniu takiej krótkiej chwili w równowadze chwaląc entuzjastycznie. Wiedziała, że nie był to problem do jednorazowego przepracowania, więc nie spieszyła się, zwłaszcza, że w siodle skokowym nie miała pełnego komfortu właściwego usadzenia się tak, aby jak najbardziej pomóc izabelowatemu. Kontynuowała to ćwiczenie najkrócej jak się dało, kończąc je w chwili, w której rzeczone wcześniej wymagania zostały spełnione, to jest ogier w choćby częściowym rozluźnieniu przeszedł symboliczne trzy kroki w tym ustawieniu. Wówczas wyprostowała go i usiadła w siodło, aby wrócić na chwilę do stępa, tym samym nagradzając jego starania bardzo chojnie, bo aż kilkoma minutami stępa na całkowicie luźnej wodzy. Uznała, że będzie to dobra okazja nie tylko na nagrode i odpoczynek, ale i również na to, aby odciągnąć myśli kucyka od niewygodnego ćwiczenia innym, nowym i zapewne bardziej odpowiadającym mu zadaniem. Chwilę więc postępowali po hali, gdzie Adele dała mu sporo swobody, dbając jedynie o to, aby utrzymywał aktywny stęp. W końcu na nowo zaczęła zbierać wodze, dość niespiesznie, znów przykładając uwagę do ustawienia i tego, aby nie utracić tego co poprzednio wypracowali - w razie potrzeby weszła na obszerniejsze łuki i stamtąd na nowo pozbierała ogiera do kupy. Po chwili stępa w ustawieniu, ruszyła w kierunku drążków, jednokrotnie pokonując je na wprost, wzdłuż linii środkowej stępem, aby kilka metrów za nimi wykonać ciasny zakręt i skierować Naughty Boy'a do "wejścia" ułożonego z drągów korytarza. Jadąc równolegle do drągów, dbała o wyprostowanie, wszelkie sygnały wykonując zupełnie tak, jakby przemieszczali się po pełnowymiarowej serpentynie. Półparadą przygotowała go na ciasny zakręt, dbając też o to, aby stępował aktywnie, ale nie w pośpiechu, więc dzięki temu miał odpowiednio dużo czasu na płynne wpisanie się w nieobszerny zakręt. Mocno zadziałała wewnętrzną łydką, starając się wręcz owinąć go dookoła rzeczonej nogi, oferując duże podparcie na zewnętrznej wodzy, którą ograniczała go na tyle, aby nie wszedł w zewnetrznego drąga. Gdy tylko pokonali zakręt, ponownie go wyprostowała, odpuszczając trochę i w ten sposób nagradzając za uporanie się z zadaniem, analogicznie postępując w wypadku pozostałych dwóch zakrętów niezależnie od tego, czy pierwszy był niepowodzeniem czy sukcesem. Pozostawała cierpliwa, wytrwała i wyrozumiała, nie nagląc kucyka w tej ciasnej serpentynie i pozwalając mu delikatnie zwolnić, jeżeli potrzebował czasu na zastanowienie się gdzie postawić nogę.Naughty Boy - 2019-07-30, 16:07 Nawet tych parę kroczków w odpowiednim ustawieniu kosztowało go sporo wysiłku i samozaparcia, aby jednak nie podążyć za odruchem. Dzięki temu, jak i pomocom Adele, udawało mu się osiągnąć tych paru kroczków z wygięciem się w drugą stronę, na razie jeszcze bardzo subtelnym, jakby nieśmiałym. Dużo lepiej wychodziło mu przechodzenie przez drągi, które poprzednio wychodziło mu coraz lepiej. Mimo wszystko ze sporą dozą ulgi przyjął długą chwilę przerwy w stępie, gdzie mógł swobodnie wyciągnąć i rozluźnić lekko napiętą do tej pory szyję. Zmęczony był bardziej psychicznie niż fizycznie, ale i tak korzystał z tego w miarę swoich możliwości, wykorzystując ten czas do unormowania oddechu i zapomnienia o tym nieszczęsnym ćwiczeniu. Szedł więc aktywnie, bez ociągania się czy spływania na boki ani nawet zbytniego rozglądania się. W trakcie zbierania wodzy zdołał wrócić do poprzedniego ustawienia bez kolejnych spięć i zgrzytów, płynnie unosząc głowę i ustawiając ją przed pionem na optymalnej wysokości. Izabelowate uszy skierował na kombinację, w której stronę skręcili, bez problemu przechodząc przez nią. Pieczołowicie podnosił wszystkie nogi tak, aby nie dotknąć niczego i mieścić się w odległościach między nimi. Nie było to już tak pochłaniające zadanie i nie był aż tak bardzo skupiony, ale w ciągu dalszym udawało mu się wykonywać to prawidłowo. Dopiero z ciasnym zakrętem i skierowaniem się do całego tego "labiryntu" ożywił się. Mimo że było to dla niego nowe, nie kombinował zanadto i szedł odważnie przez korytarz utworzony z tych drągów, pozostając wyprostowanym, ale z obniżoną lekko głową. Zachowywał też średnio aktywny, równy stęp, zdecydowanie zbyt zajęty przeprawą przez to, aby w głowie miały mu być przyspieszenia. Gdyby nie półparada przed zakrętem, byłby przeszedł przez ograniczający drążek, ale w ostatniej chwili skręcił w dalszą trasę, przez to też delikatnie zahaczając zewnętrznym tyłem o ów drąg, przez co przesunął się. Sam zakręt jednak pokonał bez innych problemów, od razu prostując się. Przy drugim zakręcie był już bardziej ostrożny i przygotowany, dzięki czemu uniknął kolejnego puknięcia. Szedł co prawda wolniej, ale bardziej uważnie, rozglądając się tak, żeby mieć na oku oba otaczające go drągi.Adele - 2019-07-30, 23:52 Po poprawieniu drągów przez personel, ponownie wjechała w kombinację stępem, tym razem z drugiej strony. Chwilę popracowała na drągach w taki sposób, przejeżdżając je niejednokrotnie, wkrótce także w kłusie, w ramach ułatwienia prosząc o bardzo mocne skrócenie i praktycznie graniczące ze stępem tempo, jako że zależało jej po prostu na tym, aby kłus przez takie drągi po prostu zaznaczyć. Jeżeli udało im się za pierwszym czy drugim razem przejechać kombinację bez większych nieporozumień, nie męczyła izabelowatego więcej; kłusem, już dużo aktywniejszym, odjechała od drągów, rozglądając się po hali, na której w trakcie stępowania po drągowej serpentynie pojawiło się sporo przeszkód i drągów dedykowanych rozgrzewce i nie tylko. Ponieważ w serpentynie siedziała w kłusie ćwiczebnym, za chwilę przeszła w półsiad, odciążając grzbiet wierzchowca i oferując równe, stabilne oparcie na adekwatnie skróconych wodzach. W takiej pozycji poprowadziła go na linię ćwiartkową, przejeżdżając przez ustawione na aktywny kłus 4 cavaletti, chcąc przygotować go do odrobinę większego wyzwania - jeżeli więc poszło im pomyślnie, znów wyjechała na ścianę, z której odbiła na drugą ćwiartkową, gdzie czekał na nich już szereg, który miał otworzyć galop na dzisiejszym treningu. Ten składał się z dwóch drągów, dwóch cavaletti (ustawionych na kłus), następnie trzech stacjonat 40 centymetrów i jednej 50 centymetrów, wszystkich ustawionych na skok wyskok. Była to typowa gimnastyka, raczej niewymagająca - celowo poprosiła personel o ustawienie przeszkód o stopniowo wzrastającej trudności, choć ciężko mówić o trudności w wypadku takich wysokości. Z dozą pewności poprowadziła więc izabelowatego w stronę przeszkód, działając półparadami w razie, gdyby za bardzo mu się do nich spieszyło; do końca pilnowała, aby przez drągi i cavaletti kłusował, w razie potrzeby mocniej blokując też miednicę i napinając krzyż. Łydkami delikatnie podpowiadała momenty odbicia, zwłaszcza w części skoków wyskoków, choć pilnowała, aby te sygnały nie były zbyt wyraźne i Koszykarz nie potraktował ich jako prośby o mocniejsze tempo - szereg ze skokami-wyskokami wymagał koncentracji i precyzji, a nie dodań i samowolki. Cały czas ograniczała go też z dwóch stron wodzami i nogami, pilnując, aby nie przyszło mu do głowy na przykład ewakuować się z kombinacji w czasie jej pokonywania. Po lądowaniu zasugerowała lądowanie na prawo, zostając w galopie i za chwilę powracając do lekkiego siadu, odciążając plecy czternastolatka.Naughty Boy - 2019-08-01, 21:02 Przy drugim najeździe w szereg drążków Naughty Boy wydawał się być już nieco bardziej spokojnym, chociaż dalej zaaferowany tym ćwiczeniem, to już w bardziej zdrowy sposób. I tak jak w stępie niedługo potem osiągnął prawie perfekcję w ich pokonywaniu, ładnie wpisując się we wszystkie łuki i proste. Dopiero przy kłusie zebranym miał pojawić się nieco większy problem, kiedy początkowo nie był zbyt przekonany do aż tak mocnego skrócenia, które kosztowało go dużo wysiłku. Niemniej udało mu się przejechać kombinację w miarę poprawnie, bez trącania drąga i uciekania gdzieś na bok czy zbyt do przodu. Pokonywaniu ustawionych cavaletti też raczej nie towarzyszyło wiele emocji, ogier nawet odrobinę je lekceważył, myślami będąc już przy przeszkodach, na które rzucał okiem co chwilę. Niemniej przeszedł przez nie poprawnie, ale darował już sobie komiczne podrywanie nóg do samego nieba, sprawnie prześlizgując się nad nimi bez marnowania sił. Był już w końcu na tyle doświadczonym koniem, aby wiedzieć, jak wysoko podnosić kończyny, aby uniknąć puknięcia, co przekładało się na jego zaangażowanie - wykonywał prawdziwe minimum, po koziołkach wręcz wyrywając się do pierwszego szeregu. Mocno parł na kiełzno, szastając ogonem w zniecierpliwieniu, chociaż nie chciał zagalopować, doskonale potrafiąc już rozpoznać drągi ustawione na kłus. Nie poświęcił im jednak wiele uwagi, podobnie jak znowu cavaletti, bo zaraz zabrał się do pierwszego, upragnionego skoku. Co prawda nie wydawał się być zadowolony ich śmiesznie niskim wzrostem, ale doceniając możliwość oderwania się od ziemi. Nie przewidział jednak tego, że taką przeszkódkę mógł równie dobrze przejść, wkładając w pierwszy skok zdecydowanie za dużo siły, co odbiło się na lądowaniu i miejscem odbicia przed kolejną stacjonatą, bo znalazł się niebezpiecznie nisko jej. Na szczęście wysokości nie wymagały od niego aż tyle precyzji i był w stanie się z tego wywinąć, oddając dość śmieszny skok o maksymalnie skróconym locie. Pozostałe dwie stacjonaty przeskoczył już prawidłowo, wykonując dużo bardziej ekonomiczne skoki, nauczony poprzednią wpadką z próbowaniem zabłyśnięcia.Adele - 2019-08-02, 19:13 W trakcie pokonywania szeregu zadbała o to, aby stale pozostać w półsiadzie i zapewnić izabelowatemu miękki, elastyczny kontakt - dzięki temu nawet drobne nieporozumienie pod postacią zbyt mocno oddanego skoku nie musiało kosztować go uderzeniem kiełzna po zębach. Już w trakcie szeregu głosem pochwaliła go entuzjastycznie za wybrnięcie z niewygodnej sytuacji, czemu zawtórowała pochwała pod postacią delikatnego poklepania już po opuszczeniu kombinacji. Chociaż nie miała dużych zastrzeżeń względem przejazdu, asekuracyjnie powtórzyła go jeszcze raz lub dwa, w zależności od tego, jak kuc sobie z tym poradził. Dbała jednak o to, aby na dzisiejszym treningu nie towarzyszyła im nuda, pogalopowała go więc chwilę na obszerniejszych łukach, prowadząc na pojedyncze, leżące na hali drągi, dłużej zostając na jednym konkretnym ćwiczeniu. Mianowicie, wzdłuż linii środkowej (równolegle do litery X) został ułożony pojedynczy drążek - dokładnie na samym środku hali; w lekkim siadzie Adele najeżdżała na niego, w trakcie przechodzenia go sugerując zmianę nogi na zasadzie lotnej. W zasadzie, była to najzwyklejsza lotna, z tą różnicą, że oferowała Gortatowi pomoc pod postacią leżącego na ziemi drąga. Sama płynnie podpierała go pomocami i przestawiała je odpowiednio wcześnie, pilnując, aby nie pochylać się mocno nad jego szyją podczas zmiany i tym samym nie zaburzać jego równowagi. Po kilku powtórzeniach tego ćwiczenia na obie strony, na moment zwolniła kolejno do kłusa i stępa, nie wydłużając jednak wodzy. Zamiast tego rozejrzała się niespiesznie po hali, półpradami przygotowując izabelowatego do następnego ćwiczenia, delikatnym, pulsacyjnym ruchem wewnętrznej wodzy przy napiętej zewnętrznej proponując nieco niższe ustawienie w ramach relaksu między poszczególnymi ćwiczeniami. Wkrótce jednak zagalopowała z lewej nogi, wchodząc lekki siad i prowadząc Naughty Boy'a ku ustawionej na przekątnej, jak na razie niewielkiej przeszkodzie; wiedziała, że już jest dość dobrze rozgrzany i gotowy, ale dla jego własnego komfortu wolała nie rzucać go na głęboką wodę. Z resztą, nie wysokość, a wygląd przeszkody miały mieć największe znaczenie - była to bowiem półmetrowa stacjonata wzbogacona o odkosy i trzy kolorowe krzyżaki do cavaletti (o takie, mające tworzyć swojego rodzaju podmurówkę. Siedziała po prawdzie na koniu, który był WKKWistą i niejedną wizualnie nietypową przeszkodę skakał, ale mimo to pozostała czujna, pewnie prowadząc ogiera do przeszkody, zamykając go w korytarzy pomocy i mocno ograniczając wodzami, w czym pomóc miały także odkosy. W optymalnym miejscu łydką odesłała go do skoku, płynnie podążając za jego ruchem i zabierając się do lotu, aby to samo ćwiczenie od razu powtórzyć.Naughty Boy - 2019-08-04, 17:28 Przy kolejnych podejściach przeskoczenia tego szeregu Naughty Boy wydawał się być już nieco bardziej spokojny i opanowany, kolejne skoki wykonując dużo bardziej przemyślanie, a dzięki ich oszczednościom dobrze mieścił się w odległościach, aktywnie pracując grzbietem i nogami w trakcie pokonywania kolejnych członów. Na łukach nie wykazywał się już tak wielkim zaangażowaniem, myślami z pewnością dalej będąc przy przeszkodach, niemniej nie dało mu się zarzucić braku starań czy niewpisywania się w ich kształt, bowiem robił to w dość zadowalającym, jak na trening skokowy, stopniu. Troszkę lepiej było przy pokonywaniu drągów, a nawet zmianie nogi przy jednym z nich. Przez to, że kontrgalop szedł mu chyba najgorzej, lotne zmiany były dla niego dość intuicyjne i z łatwością odpowiadał na przestawienie pomocy, zmieniając sprawnie nogę prowadzącą z niewielkim podskokiem. Nie miał problemów z zachowaniem równowagi, z tym zapewne mając większy kłopot w kontynuacji galopu na poprzednią nogę.
Po płynnym przejściu do stępa przez kłus parsknął głośno i obił ogonem o zad, przez brak luźniejszej wodzy i półparady nie tracił jednak zainteresowania jeźdźcem. Dość chętnie zszedł do niższego ustawienia, nosem wędrując do przodu i delikatnie rozluźniając swoje mięśnie szyi. Nie oponował jednak na zagalopowanie i wrócił do poprzedniej postawy, mając jeszcze w sobie sporo energii, która skumulowała się na widok pojedynczej, niewysokiej przeszkody. Prawdopodobnie w niej najmniej podobały mu się stojaki w roli podmurówki, które nadawały jej dość nietypową formę, a w końcu nastawiony był na trening skokowy, a nie crossowy, więc miał prawo oczekiwać normalniejszych przeszkód. Niemniej nie zawahał się, w końcu mało rzeczy budziło w nim rzeczywisty lęk, więc i dość chętnie zabrał się do skoku. Tym razem jednak dla własnego samopoczucia odbił się mocniej, pozostawiając sobie całkiem spory zapas, ale nadrabiając to książkowym baskilem i lądowaniem w pełnej równowadze. Przy powtórzeniach dalej wolał zostawić sobie te dziesięć centymetrów zapasu, nie wykazując się jednak żadnym oporem czy niechęcią.Adele - 2019-08-05, 23:03 Entuzjastycznie pochwaliła go za prawidłowe pokonanie przeszkody, w lekkim siadzie prowadząc go galopem dookoła hali i wypatrując kolejnej potencjalnej ofiary. Tym razem padło znów na stacjonatę, także wzbogaconą o odkosy które miały zapobiec ewentualnym próbom spłynięcia na boki, oraz o wskazówkę - pod rzeczoną stacjonatą leżała bowiem zwinięta w cienki pasek, najzwyklejsza derka polarowa, mająca w tym wypadku funkcjonować jako straszak. Adele zależało na tym, aby na dzisiejszym treningu zrobić coś niczego i poskakać nietypowe kombinacje składające się nie tylko z kolorowych stojaków i drągów oferowanych przez Orchard. Dążyła do tego, aby mieć pod sobą konia jezdnego i skoncentrowanego na tyle, aby większej uwagi nie przywiązywał do tego, co leżało pod przeszkodą. Na potrzeby tego skoku, mierzącego również pół metra, zwolniła do kłusa, pilnując aktywnego tempa ale dla bezpieczeństwa i komfortu wracając w siodło. Dzięki temu płynnie wyprostowała Naughty Boy'a do przeszkody, ograniczając mocno obiema wodzami i łydkami nadając aktywne tempo, ostrzegawczymi półparadami informując o potrzebie skoncentrowania się. Jeżeli miał jakiekolwiek wątpliwości, dołożyła wszelkich starań, aby pozostał wyprostowany i nie zwalniał, w razie potrzeby gotowa wepchnąć go w galop, choć to z kłusa miało być mu najwygodniej skakać. Pewnie doprowadziła go do przeszkody, bo zakładam, że nie wyrzucił jej z siodła gdzieś po drodze - tam pozwoliła wskazówce zrobić swoje i płynnie podążyła za ruchem kuca, gdy ten zabrał się do lotu, oddając mu odpowiednio dużo wodzy. Ten skok powtórzyła jeszcze dwa lub trzy razy, w zależności od tego, jak im się ta próba powiodła. Jeżeli nie pozostał po ostatnim z nich w galopie, zagalopowała na lewą nogę, aby po delikatnym łuku skierować go w stronę stojącego nieopodal oksera, mierzącego także pół metra, dość wąskiego, kolorystycznie prezentującego się mniej-więcej tak. Tu już miała mniej do powiedzenia, oczekując od kucyka, że nie rozproszą go aż tak kolory i wzory na drągach i desce oksera, wiedząc, że nie takie rzeczy już wspólnie skakali - mimo to, postawiła na bezpieczny, asekuracyjny najazd, odpowiednio wcześniej przysiadając Gortata i z nieco krótszego galopu odbijając go na przeszkodę, płynnie wchodząc w półsiad.Naughty Boy - 2019-08-06, 01:35 Pochwałę przyjął z parsknięciem, uwagą dużo bardziej skupiając się na sygnałach od jeźdźca niż pochlebnych słowach. Podobnie jak ona, rozglądał się w poszukiwaniu kolejnej przeszkody, której co prawda nie potrafił przewidzieć, ale nie zdawało się mu to przeszkadzać. Galopował aktywnie i dość okrągło, nie prując już tak do przodu jak na początku treningu, ale zdecydowanie nie poruszając się ospale. Naprowadzony na przeszkodę z polową wersją wskazówki, skierował na nią oboje uszu i zapewne zmarszczyłby czoło w konsternacji, gdyby miał taką możliwość. Straszak w postaci derki nie spełnił jednak swojej roli, bo izabelowaty nie stawiał oporu, a przynajmniej nie takiego, jakiego można się było spodziewać - przeszedł bowiem do kłusa nieco później niż Adele to zasugerowała, ciągle nie będąc przekonanym do oddawania skoków z tego chodu. Taka wskazówka ułatwiła mu odnalezienie optymalnego miejsca do odbicia, chociaż przy tak niskich przeszkodach nie było to tak ważne, bowiem nadrabiał to siłą skoku. Tym razem jednak nie zostawiał już sobie widowiskowego zapasu, a gładko przeleciał nad górnym drążkiem przy lekkim zaokrągleniu grzbietu, adekwatnym do wzrostu stacjonaty. Dopiero przy drugim powtórzeniu miał pojawić się problem, kiedy to nieco zagapił się przy odbijaniu się i zaplątał jedną z nóg w derkę, zabierając ją ze sobą do lotu. Na szczęście ta zaczepiła się o stojak i nie towarzyszyła mu w dalszym treningu, nie płosząc też zanadto - bo oczywistym było, że w pierwszym odruchu kwiknął głośno, czując coś plątającego mu się pomiędzy nogami w trakcie skoku. Z tego powodu przy lądowaniu opadł nieco do przodu, tracąc przez chwilę równowagę. W ramach niezadowolenia oddał lekko z zadu po tym, jak już mógł kontynuować galop. Szczęśliwie przy kolejnej próbie, kiedy niesforna derka wróciła na miejsce, nie zastali już takich problemów i mogli bezkonfliktowo pokonać konstrukcję.
Ciekawiej miało być przy następnym okserze, który co prawda nie był wysoki, ale nadrabiał to wąskością i kolorami, na których widok Naughty Boy w pierwszym odruchu lekko zdębiał i podniósł się lekko na przodach, jakby chcąc się wspiąć, choć ostatecznie nie zrobił tego. Wiadomo, nie chciał się tak przyznawać do tej tęczy przed innymi, ale jednak ciągnie swój do swego i ostatecznie dojechał do przeszkody w mocniejszym tempie galopu, które miało zapewnić mu nieco bardziej spłaszczoną parabolę lotu. Przysiadł na zadzie, aby zaraz oddać skok i zapracować przodami oraz szyją, którą wyciągnął wraz z resztą ciała w locie.Adele - 2019-08-06, 18:54 Nie zdziwił ją lekki szok kucyka związany z widokiem rażącego kolorami oksera, w końcu nie każdy lubi być tak popychany do coming outu! Pochwaliła go więc bardzo entuzjastycznie za prawidłowo oddany skok, po przejechaniu zakrętu stopniowo skracając galop, aby w końcu przejść kolejno do kłusa i stępa. W najniższym chodzie oddała Naughty Boy'owi na moment wodze, sprawdzając przy okazji, czy popręg jest dopięty i w razie potrzeby dociągając go, w tym samym czasie rozmawiając również ze stajennymi, których uprzejmie poprosiła o ponowną rewolucję w przeszkodach, a konkretniej - o podwyższenie ich i dołożenie stacjonaty, która miała poprzedzić wcześniej wskazany okser. Ich krótka trasa miała wyglądać następująco: klik, gdzie pierwsza przeszkoda (krzyżaczki jako podmurówka) mierzyła 90 centymetrów, druga - szereg, pierwszy człon (różowa stacjonata) 95 centymetrów, a drugi człon (kolorowy okser) 90 centymetrów i trzecia (derka pod spodem) 85 centymetrów. Po chwili stępa skróciła więc wodze i przełożywszy dzierżony palcat do prawej ręki, zagalopowała na prawą stronę właśnie, natychmiast wchodząc w lekki siad by odciążyć grzbiet kuca. Od początku egzekwowała aktywnego tempa, pewnym, mocnym galopem prowadząc go po delikatnym łuku, z którego za chwilę zjechała na przekątną, prostując go do pierwszej przeszkody; niby nie wzbudziła w nim sensacji gdy pokonywali ją poprzednio, ale wolała zachować ostrożność - wyraźnie więc zamknęła go w pomocach, pilnując, aby zachował należytą dynamikę, która miała pozwolić im sukcesywnie zabrać się na trochę wyższy skok. W optymalnym miejscu mocno zaakcentowała łydką moment wybicia, podążając za ruchem kuca i składając się płynnie, aby oddać mu rękę. Po wylądowaniu które zamortyzowała w strzemiona, znów wróciła w lekki siad, lewą wodzą pilnując, aby intuicyjnie nie pogalopował w stronę trójki która znajdowała się najbliżej - zamiast tego, precyzyjnie objechała ją, korzystając przy tym z pomocy pod postacią krótkiej ściany, aby wzdłuż śladu jechać przez następne kilkanaście metrów, przygotowując kuca do obszernego zakrętu dopiero wraz z chwilą, w której znaleźli się mniej-więcej na wysokości szeregu. Płynnie "oderwała" go od ściany, wracając w siodło i podpierając galop aktywnym działaniem łydek przy jednoczesnych półparadach, wypracowując dość mocny, okrągły galop, jako że odległość w szeregu była ustawiona bardziej pod wykrok dużego konia. Płynnie zabrała się do skoku, szybko jednak wracając w siodło, aby doprowadzić izabelowatego do oksera; w trakcie lotu również bez kłopotu zabrała się do lotu, cofając biodra i przesuwając dłonie wzdłuż grzebienia grzywy. /1-2bNaughty Boy - 2019-08-08, 18:30 Pochwała była dla niego pokrzepiająca, podobnie jak zwolnienie do stępa, bo był już całkiem zmachany. Może bardziej przez emocje, bo tych było całkiem sporo przez to, ile odwagi musiał wkładać w te skoki, ale nadal bardzo chętnie wyciągnął spoconą szyję z głośnym parsknięciem. Strzygł jednym uchem w trakcie rozmowy właścicielki z innymi obecnymi tutaj ludźmi, nie wymyślając jednak nic, co miałoby bardziej ubarwić ten trening, bo zdecydowanie nie miał na to ochoty. Niemniej nie wykazał się żadnym oporem przed zagalopowaniem, które co prawda było na jego słabszą stronę, ale dalej całkiem niezłe i w ustawieniu. Galopował energicznie, z mocną pracą zadu i nosem lekko przed pionem, wbrew zmęczeniu wykazując się całkiem niezłą lekkością, a także sprężystością kroków. Wyjechawszy łuk, znalazł się na przekątnej, z której dostrzegł ustawioną przed nim przeszkodę ze stojakami od cavaletti. Od razu dostrzegł, że była podwyższona, niemniej nie wzbudziło to w nim większych wątpliwości. Jechał po prostej tym samym tempem galopu, nie wyrywając tak do przodu, zamiast tego skupiając się na Adele. Ostatnich parę foule było nieco mocniejszych, czego wymagała prawie metrowa wysokość, a także w sam skok włożył sporo siły, której na szczęście mu nie brakowało i dalej był w stanie zostawić sobie całkiem spory zapas. Zapracował grzbietem, który uwypuklił w locie, tym razem dużo bardziej skupiając się na tym niż poprzednio. Wyciągnął delikatnie szyję i zanurkował nosem w stronę nóg, które wyprostował pod koniec, aby miękko wrócić na ziemię i móc kontynuować galopowanie. Zgodnie z przewidzeniami Adele, Gortat rzeczywiście w pierwszym odruchu za cel wziął stacjonatę z derką, ale zmieniło się to, kiedy tylko dziewczyna obrała inną trasę, która uniemożliwiałaby mu taki skok. Wyminął więc trójkę i to całkiem zgrabnie, przytulając się do niej lekko. W następnej kolejności wszedł w obszerny łuk, w którym większą uwagę naturalnie przyłożył do utrzymania regularnego chodu, a nie wygięcia, bo w końcu nie było to ujeżdżenie i w tym momencie to jakość galopu była ważniejsza. W tej odległości pozwolił sobie na lekkie dodanie, oczywiście nie takie, które osiągnąłby na zawodach, ale dalej dość wyczuwalne. Mimo wszystko skierowany na wprost do szeregu, wrócił do galopu roboczego, zaokrąglając bardziej swoje kroki i sylwetkę, bo dzięki temu też parabola jego lotu miała być optymalnie wysoka. Stacjonatę pokonał bezproblemowo, znowu wykazując się szybką akcją nóg i szyi, ze zmieszczeniem się w dystansie mając rzeczywiście lekki problem, bo nie była typowo pod niego. Niemniej lekkie poszerzenie ram mu to umożliwiło, a również zagwarantowało nieco spłaszczony skok nad szeroką konstrukcją. Teraz nie był już tak zniechęcony kolorami przeszkody, choć dalej nie wydawał się być bardzo do niej przekonany.Adele - 2019-08-09, 01:47 Po udanym locie nad okserem pochwaliła go, nie tracąc jednak na koncentracji, jako że czekała ich jeszcze jedna przeszkoda - nie był to specjalnie długi i wymagający tor, ale Adele doszła do wniosku, że w zupełności wystarczy im to do zorganizowania trochę ciekawszego, ale nadal wartościowego treningu. Pod koniec skoku nad kolorowym okserem, wysunęła nogi do przodu aby siłę lotu zamortyzować w strzemiona, tym samym płynnie wracając w siodło i w pełnym siadzie dojeżdżając do ściany, gdzie przeszła już na powrót w lekki siad, inicjując delikatne dodanie na ścianie - od zawsze uczyła jeżdżone konie aktywnie pracować w dystansie, wiedząc, że to z czasem pozwalało oszczędzić cenne sekundy na parkurach. Aktywnie galopowali więc wzdłuż śladu, a niedługo przed samą trójką, Adele zadziałała delikatną lewą półparadą, uprzedzając o nieco ostrzejszym zakręciem w rzeczoną stronę, który wyraźnie podparła wewnętrzną łydką i cofnięciem zewnętrznej. Na kilka foulee przed samą przeszkodą, wróciła w siodło, znów biorąc izabelowatego na siebie i sama decydując o odległości, dzięki temu wybierając najbardziej komfortowe miejsce na oddanie skoku, uwzględniając, że kuc był bardziej skłonny do dalszych odbić przez straszaka. Wówczas płynnie zabrała się z nim do lotu, oddając wyraźnie rękę i lądując w równowadze, by za chwilę przejść na kilka minut do kłusa, potem znów do stępa. Czuła, że kuc jest już nieco zmęczony, ale zależało jej na zaznaczeniu nieco wyższego skoku - dawno nie odbijali się wyżej, niż wymagała od nich ich klasa startów, a Solve zależało na tym, aby Naughty Boy zachował czujność i respekt wobec przeszkód. Z tego też względu poprosiła stajennych o podwyższenie jedynki, to jest samotnej stacjonaty z odkosami, do wysokości 110 centymetrów. Nie była to znów szaleńcza wysokość, ale już taka, która wymagała od nich skupienia i sporo mocy od kucyka. Zaraz więc zagalopowała, najpierw dając Gortatowi trochę luzu i czasu na gesty radości czy entuzjazmu, w ten sposób naumyślnie chcąc go pozytywnie nakręcić - zdecydowała się najechać na przeszkodę tylko i wyłącznie, jeżeli zdawał się mieć jeszcze wystarczająco energii po krótkiej przerwie na stęp, w innym wypadku darowała sobie ten skok, nie chcąc ryzykować kontuzji. W razie jednak, gdyby izabel nadal zdawał się energiczny, po krótkim rozweseleniu go, zadziałala kilkoma ostrzegawczymi półparadami, mocnym galopem wyprowadzając na przekątną. Wcześniej niż zwykle wróciła w siodło, łydkami podpierając galop i w koncentracji szukając dystansu, celując w taką odległość, aby skok nawet pomimo wysokości mógł być komfortowy. Na samym odbiciu z kolei zadbała o to, aby bardzo wyraźnie zaznaczyć moment oderwania się od ziemi, mając nadzieję w ten sposób pomóc kucykowi skumulować odpowiednio dużo energii w zadzie aby poderwać się do lotu. Sama z kolei przeszła w głęboki półsiad, oddając ogierowi dużo wodzy; jeżeli z różnych przyczyn przeszkody nie udało im się pokonać na czysto, spróbowała drugi raz, a gdyby i to z nieznanych powodów okazało się dużym problemem, poprosiła o obniżenie jedynki do oryginalnej wysokosci, to jest 90 centymetrów, chcąc koniecznie trening zakończyć pozytywnym akcentem, to jest czystym skokiem bez nieporozumień.
Niezależnie od tego, czy krzyżaczkową stacjonatę skakali czy nie, solidnie przepracowała ogiera w kłusie, by następnie przejść do stępa, w którym poluźniła popręg i dała mu dobre dwadzieścia minut na odpoczynek po wysiłku. Wkrótce zeskoczyła z jego grzbietu i ruszyła do stajni.
/ztNaughty Boy - 2019-08-09, 23:46 Po wylądowaniu kontynuował galop i lekko podbił zadem z cichym parsknięciem, idąc pewnie wyznaczonym przez dziewczynę śladem. Wraz z takową sugestią, wykonał dodanie, już dobrze nauczony tego manewru z Adele. Sam wręcz odruchowo przyspieszał w dystansach, a kiedy tylko był rzeczywiście o to proszony od jeźdźca, robił je jeszcze bardziej spektakularnie. Jako kucyk był mniejszy, ale zyskiwał przez to na skrętności i szybkości, a to w połączeniu z szerszą foulą czyniło z niego prawdziwego turbokucyka wyścigowego. Nie znał trasy, ale nijako domyślał się kolejnej przeszkody wraz z kolejnymi metrami i torem, jakim go kierowała właścicielka. Półparada tylko go upewniła i dzięki temu płynnie wszedł w zakręt, dość mocno zginając się w kłodzie, ale nie tracąc przy tym na równowadze czy takcie. Idąc wprost na przeszkodę, rzucił krótkie spojrzenie na leżącą derkę, która nie budziła w nim jednak większych emocji. Nieznacznie skrócił wykrok, w ten sposób zaokrąglając sylwetkę i odbijając się w wyznaczonym miejscu, wkładając w skok całkiem sporo siły, którą jeszcze miał w sobie. Przeskoczył prawidłowo konstrukcję, aby po wylądowaniu przejść do kłusa, a następnie stępa, co przyjął ze sporą dawką ulgi. Nie wiedział, co przyszykowała jeszcze dla niego Adele, ale nastawiony był na koniec treningu, bowiem był już całkiem zmęczony, o czym świadczył przyspieszony oddech przez szeroko rozwarte chrapy i spocone ciało. Mimo wszystko w odpowiednim momencie zagalopował, ale teraz wkładał w ten galop nieco mniej serca, będąc zwyczajnie zmachanym. Mając większy luz, nie wymyślał zanadto, zwyczajnie nie mając na to siły, niemniej skierowany na ponad metrową stacjonatę, od razu ożywił się, bowiem była dużo wyższa od poprzednich. Podniósł się więc bardziej na przodach, idąc mocno od zadu i zaokrąglając mocno swój krok. W odpowiednim miejscu odbił się, wkładając w to całą swoją siłę, dzięki czemu bez problemu przeskoczył wysoką przeszkodę, w trakcie czego mocno zapracował grzbietem, ciągnąć kłąb do góry. Sam nie spodziewał się tak dobrego efektu, co nieco mu się rzuciło na czerep i przy lądowaniu potknął się, na szczęście w porę ratując i odgalopowując od przeszkody, w trakcie czego zaserwował osiemnastolatce serię radosnych baranków i rżenia.
Po takim udanym skoku kolejno pracował trochę w kłusie, teraz już dużo spokojniejszy, ale i zadowolony, co było bardzo łatwo od niego wyczuć. Był też mocno zmęczony, ale dzielnie wytrzymał całe rozstępowanie, aby następnie opuścić z nią halę.
/ztYukio - 2019-08-17, 23:22 Przybył razem z Fairytale na dużą halę, widząc, że reszta była pozajmowana. No cóż, nie skorzystają z ładnej pogody na zewnątrz. I w sumie, nie dziwił się, czemu ludzi tam tak ciągnęło. Jako że nie był pewny, czy klacz jest zaznajomiona z tą częścią stajni, obszedł najpierw z nią w ręku całą halę, robiąc kółko w jedną i drugą stronę energicznym krokiem. Jeśli potrzebowała czasu, aby się z czymś zaznajomić, pozwalał jej na to, nie robiąc żadnych problemów. Po to był ten krótki spacerek razem z człowiekiem u boku. Gdy nie wykazywała żadnych oznak strachu czy spięcia, podszedł do schodków i podciągnął popręg. Płynnie wsiadł na srokatą kobyłkę, dając jej lekki sygnał łydkami i wypchnięciem z krzyża, że ma ruszyć do przodu stępem. Na chwilę obecną dał luźną wodzę dziewczynie, aby mogła się rozgrzać i jeszcze bardziej zapoznać z terenem. Wymagał jedynie energicznego chodu przez pierwsze okrążenie na lewą stronę, dopiero potem dosiadem i łydkami wprowadzając ją na linię środkową, by potem zmienić kierunek. Kierował ją na chwilę obecną samym dosiadem i łydkami, w zakrętach wypychając zewnętrznym biodrem klacz i lekko przyciskając wewnętrzną nogę, zewnętrzną lekko przesuwając za swoje standardowe miejsce. Po paru minutach zaczął stopniowo zbierać wodze, chcąc wprowadzić Fairy na lekki kontakt.