Lorien Wayford - 2017-11-17, 21:25 - No nie wiem czy tracę cokolwiek...- odpowiedziała mu równie rozbawiona, ale nie zamierzała poruszać dalej tego tematu. Jeśli będzie chciała założyć firmę to tylko jak współwłaściciel, a nie podwładny. Wbrew pozorom potrafiła oszczędzać i nie bez powodu jeździła takim, a nie innym autem. ;>
- Nie ważne jakbyś kombinował, nie wrobisz mnie w opiekę nad dzieckiem.- Znał ją doskonale i wiedział, że wbrew wszelkim przyjętym normom byłaby w stanie zostawić dzieciaka samego nie poczuwając się od odpowiedzialności za ta małą kopię, dopóki sama by tego nie zaoferowała.
- A masz zamiar się wyplątywać? Daruj sobie, wyszalałeś się już w młodości.- Gdyby nie kochał Jess i nie chciał spędzić z nią reszty swojego życia, to nie klękałby przed nią i nie prosił o rękę. Wiadomo życie jest przewrotne i potrafi zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie.
- To zrelaksuj się i odpocznij, innym razem pozawracam ci sobą dupę. Naprawdę nie chcesz żebym tu teraz rozpętała mały armagedon.- Tak właśnie się czuła, jakby przejechał ją czołg, a w dodatku w głowie miała istny chaos związany ze swoimi uczuciami, których do końca nie potrafiła zrozumieć.Jonah Wrens - 2017-11-17, 22:43 Nic nie odpowiedziałem, zostawiając jej dowolną interpretacje tego wszystkiego.
-Przekonamy się.
Może i tak by było, a może właśnie nie? W końcu byliśmy przyjaciółmi i robiliśmy dla siebie dużo. Dlatego czasami można nagiąć własne zasady i wcale się tego nie wstydzić czy brzydzić.
-Aż tak się nie wyszalałem, bez przesady..
Mruknąłem jakbym zapomniał o tym jakie prowadziłem życie. Poniekąd liczyłem, że Lorien też o tym zapomni chociaż to bardzo nisko prawdopodobne zwłaszcza, że użyła takiego argumentu.
-Właśnie może tęsknie za takim luźnym stylem bycia? Ludzie nie lubią zmian.
Uśmiechnąłem się lekko i pociągnąłem kolejny łyk whisky. Tak naprawdę znudziła mi się zabawa w zdobywanie trofeów i dlatego pozwoliłem sobie na jeden związek, co jest dla mnie jak egzotyczny owoc, wśród samych jabłek i pomarańczy.
-Kiedy ja nie jestem zrelaksowany?
Zaśmiałem się i poprawiłem się na krzesełku, rozwalając się na nim bardziej. Częściowo zsunął mi się z nogi kocyk ale jakoś miałem to gdzieś.
-Tylko jeśli myślę o ślubie wtedy się stresuje.
Nie poruszyłem już tematu jej życia, skoro miała ewidentny problem z rozmową na ten temat.Lorien Wayford - 2017-11-18, 01:12 Definitywnie zamknęła temat nie chcąc udowadniać kto ma rację, to było bez sensu. Pozwoliła na to, aby to on pozostawił ostatnie słowo w tej kwestii i nie zagłębiała się w to mocniej.
- Oj nie marudź Jo, bo zrzędzić zaczynasz jak stary dziad. Dobrze ci chyba z nią?- Uniosła sugestywnie brwi jednocześnie wkraczając w dość intymną sferę, nie chciała szczegółów, może jedynie zależało jej na usłyszeniu potwierdzenia, że nie ma na co narzekać.
- To, że bierzesz ślub nie oznacza, że masz zatracić swój luźny styl bycia. - Starała się uświadomić mu, że to nic złego, a on wręcz nad wyraz panikował. Z jednej strony doskonale to rozumiała, znała go jak nikt inny i wiedziała, jaki jest naprawdę. Od zawsze niepokorny i wolny, nie lubiący przywiązywać się na dłużej do czegokolwiek oprócz zwierząt. Był jaki był i nigdy nie próbowała go zmieniać, mogła go jedynie wspierać i już od dłuższego czasu to robiła.
- No to o tym nie myśl, porozmawiajmy o czymś innym, o czymkolwiek...- mruknęła opróżniając już do połowy butelkę. Przyjemne ciepło przemykało przez jej przełyk rozgrzewając od środka i przynosząc przyjemny oraz błogi stan odprężenia.
- Właściwie to chcę ci o czymś powiedzieć...- zaczęła zagadkowo. ;>Jonah Wrens - 2017-11-18, 01:34 Wzruszyłem ramionami i westchnąłem.
-Na nic nie narzekam, ale wiesz jak jest. Czasami ma coś się pod nosem, a mimo tego nadal się szuka w sumie nawet nie wiem czego. Taka moja natura, będę kombinował ale jestem naprawdę grzeczny i aż sam się dziwię.
Z kim jak, z kim ale Lorien mogłem powiedzieć wszystko, to że się waham albo wręcz przeciwnie. Chociaż nigdy nie usłyszy tego co naprawdę myślałem o Jessie, i że właśnie tę myśl próbowałem wyprzeć poprzez takie kombinowanie. Ale to już była moja słodka tajemnica.
-W sumie na zaobrączkowanych też lecą.
Przez chwilę udało mi się być poważnym, aczkolwiek wybuchnąłem śmiechem głównie za sprawą alkoholu. Przerażało mnie to jak cholera, a miałem słyszeć coraz więcej na temat małżeństwa, przynajmniej przez jakiś czas.
-Czuje się jakbym wszedł na minę.
Spojrzałem się na Lorien i wstrzymałem powietrze tylko po to, by ochłonąć i na szczęście zmienić temat. Inaczej to ja chyba skoczyłbym dzisiaj z tego klifu, albo gdzieś wyjechał bez słowa.
-Słucham Cie bardzo uważnie.
Nawet podniosłem krzesełko, żeby obrócić się przodem do blondynki i móc tak naprawdę odpocząć od ognia, którego swoją drogą musiałem przypilnować bo zaczęło nam wygasać ognisko.Lorien Wayford - 2017-11-18, 02:22 - Może z wiekiem ci to przejdzie, ewentualnie nauczysz się to ignorować. Może to jakaś nieodłączna część twojej natury, z którą musisz tak po prostu nauczyć się żyć.- Posłała mu krzepiący i szczery uśmiech, który ostatnio co raz częściej gościł na jej twarzy za sprawą mężczyzn.
Znali się jak dwa łyse konie, ale mimo to mieli swoje własne prywatne tajemnice, których nie zdradzali nawet najbliższym. Każdy człowiek ma swoje prywatne sekrety te mniejsze lub większe.
- Czasem nawet bardziej niż na wolnych. Poczekaj aż przekroczysz trzydziestkę i będziesz przystojnym starszym panem.- Zaśmiała się choć tak naprawdę sama leciała też na starszych mężczyzn, którzy pomimo wieku potrafili wciąż być atrakcyjni, a w dodatku umieli obchodzi się z kobietami.
- Nie może być aż tak źle...- mruknęła wbijając spojrzenie przed siebie, na ciemne i gwiaździste niebo rozciągające się przed nimi niczym ogromny ocean.
- Przygotuj się na prawdziwą petardę i złap mocno to krzesełko.- Celowo przedłużała oczekiwanie na tego ogromnego niusa, którego mu przyszykowała. Z pewnością wywoła zaskoczenie na jego twarzy, a może nawet niedowierzanie, ale Lorien od zawsze lubiła prowokować i zaskakiwać.
Poczekasz sobie wredny Łosiu. <3 Jonah Wrens - 2017-11-18, 12:10 Rozłożyłem bezradnie ręce nie mając pojęcia co jej powiedzieć. Dzisiaj wyjątkowo często ten gest w repertuarze moich min i innych takich. Jak będzie tak będzie, chociaż wszystko chyba przetrwało najgorszy okres. Bo im będę starszy tym powinno mi właśnie się nie chcieć wydurniać i odławiać małolaty, chociaż kto wie jeśli same zaczną się łapać? Potrząsnąłem głową, jakbym w taki sposób miał wyrzucić tę myśl z głowy.
-Wystarczy, że przejdę się po mieście, a jak dodatkowo ściągnę koszulkę to nie muszę się o nic martwić.
Uniosłem kącik ust, doskonale wiedząc, że kobiety też uwielbiają patrzeć na ciało. A szczególnie wtedy kiedy szukają kogoś tylko na jeden raz, żeby odhaczyć kolejnego typa na liście.
Czekając na jej nowinkę, zrobiłem niezadowoloną minę kiedy kazała mi dalej czekać, więc zgodnie z poleceniem przytrzymałem krzesło ale te, na którym siedziała blondynka.
-Trzymam i nie puszczę. Chyba, że mnie mocno zaskoczysz to je zrzucę niechcący z tego klifu.
Uśmiechnąłem się szeroko i kątem oka zerknąłem w stronę ogniska. Musiała się streszczać, albo skończy nam się światło.Lorien Wayford - 2017-11-18, 12:18 Jeśli zacznie mu odbijać to ma Lorkę, po to aby porządnie trzepnęła go w łeb i ogarnęła, w momencie który sam zacznie zatracać siebie. Z drugiej jednak strony nie chciała robić nic, co mogłoby mieć wpływ na jego osobowość, bo tej w żaden sposób nie chciała zmieniać.
- Och i ahhh, jakiś ty przystojny.- Zaśmiała się jednocześnie nie widząc w Jonahu nic pociągającego, owszem był przystojny i atrakcyjny, ale w jej oczach był tylko i wyłącznie przyjacielem. Nie chciała tego zmieniać, jest dobrze tak jak jest.
- Swoje Jo!- Zaprotestowała głośno, alkohol powoli zaczynał się rozprzestrzeniać w jej organizmie , ale nie mogła go już tak dłużej trzymać w niepewności. Chociaz...
- Ognisko gaśnie, możesz się tym zająć jak prawdziwy mężczyzna?- Raczej nie chciał słuchać jak Lorka szczęka zębami podczas zdradzania mu małej tajemnicy. Jonah Wrens - 2017-11-18, 12:26 I weź tu bądź mądrym, po której stronie stanąć jeśli zacznie się armagedon.
Uniosłem brew i spojrzałem na nią lekko rozbawiony. Aż korciło mnie, żeby coś zrobić ale sobie odpuściłem. Skończyło się na tym, że minimalnie wyciągnąłem w jej stronę rękę, ale ją cofnąłem. Nie chciałem przecież niczego jej udowadniać, a była moją siostrą, więc nie powinienem. Puściłem krzesło i westchnąłem cicho podnosząc się, żeby dorzucić drewna, coby podtrzymać "domowe ognisko". -Bardziej pijany nie będę, powiesz już?
Ponownie usiadłem na krzesełku, gdy ogień zaczął trawić rzucone drewno. Chwilę się przyglądałem jak ponownie ogień zaczyna szaleć, ogrzewając i rozświetlając nam jakże uroczy wieczór. Aż się napiłem i zorientowałem, że dopiero połowa butelki za mną. Nie miałem ochoty na więcej, więc po prostu ją zakręciłem i schowałem za krzesło.
-Więc?Lorien Wayford - 2017-11-18, 12:56 Dokładnie, ale mógł być pewien jednego, zawsze będzie dbała o jego dobro, w końcu nie bez powodu są przyjaciółmi.
Gdy odpuścił puściła mu oczko, doskonale wiedział gdzie są granice i zdawał sobie sprawę, że jak je przekroczy to może być nieciekawie. Nie zamierzała go bić ani atakować, ale znali się już na tyle, aby wiedzieć w jakim momentach po prostu odpuścić.
- Nie widzę abyś był pijany. Jess nie będzie zła, że wrócisz tak późno?- Zapytała powoli zbierając się do ujawnienia mu skrywanej tajemnicy. Poczekała tylko aż ognisko mocniej zapłonie, tak aby swobodnie była w stanie obserwować zmieniającą się mimikę jego twarzy.
- Kupiłam konia...Jonah Wrens - 2017-11-18, 13:06 -Jestem ale się trzymam. A ona powiedziała, że mam nie wracać do domu w takim stanie jak wtedy. Więc mam całą noc albo jeszcze kilka dni.
Uśmiechnąłem się i nie wiem czy mogłem być z tego dumny, no ale trudno. Pewnie odbije mi się to później ale nie teraz.
Słysząc jej wyznanie uniosłem brew i uśmiechnąłem się lekko, pozwalając zaskoczyć się pozytywnie.
-No proszę, wracasz do jeździectwa?
Pogłaskałem ją po głowie, tak jak małe dziecko i wyszczerzyłem się.
-Dobra Lorka, dobra. Co kupiłaś i czemu w sumie?
Jedna myśl jaka mi przyszła do głowy to, to że ona wcale stąd nie wyjedzie. Skoro już miała swojego konia, to raczej nie będzie ciągała go po świecie, a została na własne życzenie uziemiona.
-To kiedy jedziemy w teren? No i trzeba go oblać.
Tą entuzjastyczną myślą, skończyłem swoją część dialogu i sięgnąłem ponownie po butelkę whisky, a co! Mogłem być pijany, nie musiałem się krępować.Lorien Wayford - 2017-11-19, 11:29 - Czyli mam cię przenocować, tak?- Całe szczęście, że ogrzewanie w domu wróciło i mogła go tam zabrać, ale jeszcze parę dni temu była zdana tylko i wyłącznie na Gerarda. Nie chciała chwilowo wspominać o nim Jonahowi, ale wiedziała, że prędzej czy później będzie musiała mu o wszystkim powiedzieć. W pewnym stopniu bała się jego reakcji, lecz z drugiej strony powtarzała sobie to, że są prawie jak brat i siostra i cokolwiek by się nie stało Jo zawsze będzie stanowił jej plecy.
- Powiedzmy, raczej będę jeździła sobie rekreacyjnie.- Sprostowała i posłała mu spojrzenie spod byka, gdy tak ją głaskał.
- Nie mów do mnie jak do psa Jo...- warknęła znów się szczerząc, wyraźnie była rozdrażniona i niestabilna emocjonalnie, nie powinien podsycać jej gniewu w tym stanie.
- Wałacha, siedemnastoletniego. Chodził konkursy klasy C, bardziej wzięłam go do siebie na emeryturę, ale pewnie będę go jeszcze delikatnie ruszać.- Kupno konia nie oznaczało rezygnacji z marzeń, choć z drugiej strony w tej chwili zaczynała podejrzewać, że nie bez powodu tak się stało. Może ktoś miał w tym nieco głębszy plan i chciał już tu zatrzymać?
- Powiem tak, ktoś na nowo mnie tym zaraził. Nie pytaj, kto i dlaczego, wszystko w swoim czasie, tak jak powiedziałam.- Ostrzegła od razu, z pewnością rodząc masę pytań w głowie bruneta.
- Na pewno pojedziemy, chcę tylko się życiowo ogarnąć. Zbyt dużo się ostatnie u mnie dzieje.- Oznajmiła i nie dodając nic więcej chwyciła pewniej szyję butelki, którą trzymała przy sobie. Stuknęła się nią razem z Jo i oboje wzięli jak przypuszczam dość solidnego łyka. Jonah Wrens - 2017-11-19, 12:24 -Poradzę sobie. Będę miał okazję na ostatnie posmakowanie wolności.
Uśmiechnąłem się bardziej i rozciągnąłem, czując że się trochę zasiedziałem na tym krzesełku. Wszystko spoko ale po jakimś czasie dupa zaczynała boleć.
-Ale to już coś.
Każdy zaczynał od rekreacyjnej jazdy, a po powrocie to już były lekkie treningi i nie wiadomo kiedy startowało się już w C klasie.
-A jednak szczerzysz się jak jakiś Burek.
Puściłem doń oczko i zaśmiałem się, naprawdę ignorując jej napady złości. Nie byłbym sobą gdybym nie wykorzystał takiej okazji.
-No proszę, to ładny zakup sobie zrobiłaś. Taki koń przynajmniej nie będzie miał dziwnych odpałów jak te młodsze.
Mogła sobie teraz na spokojnie przypomnieć co i jak bez obaw, że koń coś wymyśli i ją sprowadzi na ziemię.
-Mam nadzieję, że tylko tym Cie zaraził.
Przez chwilę byłem poważny, ale wybuchnąłem takim śmiechem, że chyba w mieście mogli mnie usłyszeć. Co prawda byłem ciekawy kto to taki, ale moja ciekawość nie była na tyle uparta, żebym o tym myślał dłużej niż przez tę chwilę.
-Spoko, masz mój numer i wiesz gdzie mieszkam.
Również uniosłem butelkę, żeby stuknąć się z Lorien w jedynej dopuszczalnej formie I pociągnąłem z butelki sporą ilość whisky. Zamierzałem dokończyć tę butelkę i iść dalej w tango, skoro mogłem. Jednak blondynka nie musiała o tym wiedzieć.
-Po butelce do spania?Lorien Wayford - 2017-11-19, 13:09 - Tylko nie szalej za bardzo, jasne?- Zabrzmiała śmiertelnie poważnie i groźnie chcąc mu dać do zrozumienia żeby nie fikał za mocno.
- Po prostu potrzebuję oderwania się od pracy i natłoku obowiązków, sam wiesz, że jazda konna to najlepszy sposób.- Nie planowała powrotu do sportu, ale nigdy nie wiadomo jak to wszystko się potoczy.
- Znów chcesz dostać w ten swój bury łeb?- Już podniosłą rękę do góry, aby móc w jednej chwili się zamachnąć i go zdzielić za te żarty. Rzadko stosowała przemoc, ale Jo aż się prosił aby przypomnieć mu gdzie są granice.
- Wiesz, że lubię porąbane konie. Nie bez powodu ścigałam się jak byłam młodsza, lżejsza i szczuplejsza.- Zażartowała szybko odzyskując dobry humor, na który wpływ z pewnością miał alkohol.
- Co za durna pała....- westchnęła wywracając oczami i nie podzielając jego humoru zajęła sie swoją whisky. Zaczęła się też zastanawiać nad tym czy powinna mu cokolwiek mówić o tej osobie.
- Niczego więcej się nie dowiesz jak tak.- Sam sobie nagrabił, a jej przecież wolno tak samo jak jemu mieć swoje małe tajemnice.
- Niestety wiem...- burknęła pod nosem i szczelniej przykryła się kocykiem.
- Mogłabym tu zostać, gdyby nie to, że jest tak zimno. O mnie się nie martw też sobie poradzę...- mruknęła chcąc podobnie jak mężczyzna dokończyć butelkę i udać się w swoją stronę.Jonah Wrens - 2017-11-19, 13:22 -Więcej takich nocy nie będzie.
Ja za to nie byłem już poważny, nie potrafiłem, więc przez to specjalnie lub nawet nieświadomie sprawiałem wrażenie, że zamierzam nagiąć mocno wszelkie granice. Sama pozwoliła mi na striptizerkę, byleby nie dotykać jej w żaden inny sposób, więc cóż.
-Nikt przecież Ci tego nie broni, wręcz przeciwnie.
Widząc jej uniesioną rękę, tylko się uśmiechnąłem i spojrzałem na nią w wyzywający sposób. Niech spróbuje jeszcze raz.
-Uważaj, żebym nie chciał się zemścić za ten raz.
Oczywiście nie zamierzałem jej uderzyć ale to nie oznaczało, że zrobię coś mniej przyjemnego jak jej liść w moją głowę. To smutne, że ona mogła tak bezkarnie mnie uderzyć, a ja już nie mogłem odwzajemnić tego przyjacielskiego gestu.
-Kiedy to było.. teraz to już chyba zostało te "i".
Uśmiechnąłem się łobuzersko, a gdy rzuciła kolejnym tekstem wybuchnąłem śmiechem.
-Wiesz ja nie wnikam jak go nazywasz, zostaw to dla siebie, nie jestem ciekawy Twoich preferencji w łóżku.
To był ten moment, w którym Lorien powinna się ewakuować albo znosić mój humor, który już był lekko mówiąc pijacki.
-O nie, jak ja teraz będę żył? Lor, powiedź jak!
Nawet przybrałem zrozpaczoną minę, którą po chwili zastąpił najszczerszy uśmiech. Jej kolejne słowa olałem, wiedząc, że równie dobrze mogłaby o mnie zapomnieć i sobie iść skoro było jej tak źle, ale że nadal ze mną siedziała - cóż.
-Więc mogę Cie odprowadzić ale nie licz na to, że zostanę na noc.
Kolejny szeroki uśmiech z mojej strony i tym razem śmiech zamaskowałem butelką whisky, z której ubyło trochę whisky.Lorien Wayford - 2017-11-19, 13:41 - I rozumiem , że nie chcesz niańki? - Zapytała wprost, mogłaby mu towarzyszyć lecz z drugiej strony czuła, że powinna mu pozwolić choć raz samemu działać tak, jak tego chciał.
- Wiem Jo...- mruknęła krótko.
- Kobiet się nie bije, wiesz?- Miała tą przewagę, że raczej nie powinien jej uderzyć, co najwyżej dalej mógł być upierdliwym przyjacielem, ale koniec końców chyba by jej nie skrzywdził?
- Przynajmniej cokolwiek zostało.- Podsumowała, nigdy nie miała kompleksów, co więcej czuła się wciąż atrakcyjnie i nie bardzo obchodzili ją mężczyźni, którym mogłaby się nie podobać. Bardziej skupiała się na tych, którzy doceniali jej wdzięki.
- Panu już chyba wystarczy alkoholu.- Wręcz warknęła w jego stronę, bezczelnie wyrywając mu końcówkę whisky, którą trzymał. Co więcej dopiła jego butelkę do końca, a później zaczęła sączyć swoją. Była pewna, że tego pożałuje, ale w obecnej chwili czuła się mocno zdesperowana, a Jo zwyczajnie ją wkurwiał albo była za trzeźwa na takie żarty.
- Poradzę sobie sama. Trzymaj się Jo i nie rozrabiaj za mocno.- Podniosła się z krzesełka lekko chwiejnym krokiem i pochylając nad brunetem pocałowała go w czółko i pogłaskała po główce.
Zostawiając po sobie dwie puste butelki poprawiała kurtkę i odeszła w tylko sobie znanym kierunku.
/zt