To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Stajnia - Basen

Windsor - 2015-07-02, 02:58

Ochlapany wodą machnął pyskiem, nie cofając się jednak. Wciąż miał postawione do pionu uszy, nieustannie wyrażając zainteresowanie oraz ekscytację. Głaskanie nie miało na niego większego wpływu, a mimo to doskonale panował nad swoimi emocjami. Tego od niego oczekiwano, przez całe życie. Gdy zostało mu umożliwione zejście do basenu, robiąc niewielkie kroki ruszył ochoczo w stronę wody. Im głębiej wchodził, tym bardziej się pochylał, aż wreszcie zatrzymał się gdy poziom wody sięgał jego piersi. Widocznie potrzebował zachęty; dalsze wejście równałoby się już zanurzeniem, a następnie utratą gruntu pod nogami, co dla koni było raczej stresujące. Do pływania samego w sobie nie przywykł, nigdy.
Amelie - 2015-10-09, 20:11

Przyszła tutaj z Deadią żwawym krokiem, jednak nie biegła, nie śpieszyło im się aż tak. Gdy już wprowadziła karą na obiekt, oprowadziła ją po basenie na spokojnie, żeby kara zapoznała się z nowym miejscem Chociaż niekoniecznie musiało być nowe. Była to jakaś odmiana od korytarza skokowego lub parkuru. Klaczy przyda się podbudowanie kondycji po rozleniwiającym urlopie macierzyńskim - w końcu trzeba wrócić do formy.
Mel uważnie obserwowała reakcje hanowerki na basen i otoczenie. To nie musiało być pierwsze spotkanie dziewięciolatki z basenem, ale od ostatniego mogło minąć trochę czasu.
W końcu Mel zatrzymała się przed basenem. wolną ręką uspokajająco głaskała Dumę, gdyby ta była jakoś specjalnie nerwowa. Na chwilę pochyliła się, mocząc dłoń w wodzie, a gdy się wyprostowała prysnęła wodą lekko na swoją podopieczną. Wolała poczekać z rozpoczęciem treningu aż klacz oswoi się z tym miejscem.

Fleau de Baian - 2015-10-09, 21:10

Kara kilkukrotnie miała okazję do odwiedzenia basenu, jednak było to na tyle dawno, że praktycznie zapomniała swoją ostatnią wizytę. Cały basen wydawał sie być jej taki inny, obcy. Ochoczo i ciekawsko rozglądała się po nowym miejscu, póki co nawet nie przejmując się czymś takim jak stres. Stojąc już przy wodzie, gdzie nie zauważyła kiedy się znalazły, zniżyła głowę i przyglądając się lustrze wody. Dotknęła nosem cieczy, tworząc małe fale na jej powierzchni. Spojrzała na Amelie jakby pytając się jej "I co teraz?", nie rozumiejąc po co tutaj przybyły. Pić jej się nie chciało :<
Całkowicie zgłupiała, gdy została delikatnie ochlapana przez kobietę. Lekko się spłoszyła, uciekając może z pół metra i kładąc po sobie uszy. Parsknęła, choć jej parsknięcie bardziej przypominało urwane rżenie, strzelając mocno z ogona. Już po chwili ciekawość wzięła górę i hanowerka sama podeszła do brzegu, tym razem kopytem macając wodę, która była przecież całkiem nowym dla niej wytworem.

Amelie - 2015-10-14, 17:25

Oj, zaraz zrozumie. Nie spodziewała się tego, że Deadia się spłoszy, gdy delikatnie ją ochlapała, chciała by była to forma zabawy, wprowadzenie do kondycyjnego treningu i zapoznanie z basenem. Zachowała jednak zimną krew, nie pozwoliła karej uciec za daleko i postarała się ją uspokoić, delikatnie masując umięśnioną szyję. Jak się okazało klacz szybko o tym zapomniała i sama zbliżyła się do wejścia do basenu.
Amelie uśmiechnęła się i podeszła do hanowerki. Jeszcze chwilę miziała podopieczną w jej ulubionym miejscu, po czym białowłosa spróbowała wprowadzić ją do basenu i na spokojnie zacząć trening. Stały przy okrągłym basenie z "wysepką". Wejście do basenu było lekko spadziste, tak, że koń stopniowo wchodził do wody. Rozwinęła lonżę na większą długość i poprosiła dziewięciolatkę o wejście do basenu, sama dziewczyna natomiast nieśpiesznie znalazła się na wysepce przeznaczonej dla człowieka Oczywiście o ile Duma w ogóle jej posłuchała i wkroczyła do wody.
Jeśli tak się stało, Mel zachęcała ją znanym jej tonem głosu, nie pozwalała jej jednak zagłębiać się do wody zbyt szybko, bo dopiero się zdziwi jak zabraknie jej gruntu pod kopytami.

Fleau de Baian - 2015-10-14, 18:01

Czując pociągnięcie lonży stanęła jak wryta i spojrzała na białowłosą. I że niby ona ma wejść do tej wody? Parsknęła głośno, okazując swoje niezadowolenie z tej sytuacji. Z początku odruchowo zapierała się, broniąc zażarcie przed wejściem do basenu. Nie tyle ze strachu, co lenistwa, bo to głównie przeważało jej dotychczasowe emocje. Trzeba ją było naprawdę solidnie przekonywać zarówno głosem, jak i działaniem kiełzna, ale finalnie zrobiła kilka "tip-topów", by zanurzyć kopyta w cieczy. Wtedy też zyskała więcej odwagi i robiąc większe kroki i zanurzając się powyżej pęcin, potem nadgarstków. Z każdym przebytym centymetrem podnosiła wyżej łeb, parskając co rusz i starając się nie utonąć na tej płyciźnie :lol2:
Amelie - 2015-10-14, 18:16

Skoro odmówiła jej wejścia do basenu Amelie starała się ją przekonać z początku po dobroci: było mizianie i motywowanie głosowe W końcu podziałała kiełznem, bo chociaż nie lubiła nic robić na siłę, to trzeba to było jakoś ruszyć, nie będą stały w miejscu do wieczora.
Gdy Deadia w końcu przełamała się i weszła do basenu Mel trochę ją hamowała, żeby nie weszła od razu za głęboko. Chociaż na razie nie miała się co martwić, że utonie. Bacznie obserwowała jak kara radzi sobie z oporem wody. W końcu, gdy woda zakryła całe jej nogi, białowłosa skierowała ją w bok, tak aby klacz mogła poruszać się w koło i poprosiła o ruszenie stępem. Chodziło tu raczej o to, żeby hanowerka złapała i utrzymała odpowiedni rytm i oswoiła się z sytuacją. Lenić jej się nie dała, a jeśli dziewięciolatka z nią współpracowała sowicie ją chwaliła. Póki co Duma miała jeszcze solidny grunt pod nogami, jednak wkrótce miało się to zmienić.

Fleau de Baian - 2015-10-20, 21:34

Raczej nie paliła się do tego, by wbiec na złamanie karku do tej wody - podchodziła do niej ostrożnie, początkowo zadzierając wysoko nos, lecz już po chwili powrót jej ciekawości sprawił, by kilkukrotnie musnęła chrapami lustra. Nakierowana na okrągły tor miała pierw trochę większe problemy, by iść pod takim naporem. Kuliła uszy i jakoś brnęła dalej, z czasem też odczuwając coś na kształt przyjemności. Może to jednak takie straszne nie było? :lol2: Co prawda dalej była cała spięta, jej przyklejone do potylicy uszy nawet nie drgnęły.
Amelie - 2015-10-24, 15:08

Widziała, że Deadia jest spięta i ze swojego miejsca próbowała jakoś ją rozluźnić, motywując pochwałami za dotychczasowe wysiłki. Miała nadzieję, że prędzej czy później kara się rozluźni (oczywiście lepiej, ,żeby to nastąpiło prędzej), bo nawet jeśli musiała zaprzęgnąć całą siłę mięśni, by stawiać opór wodzie, taka harówka w basenie jest o wiele przyjemniejsza, przynajmniej jej zdaniem.
Dlatego na razie nie zachęcała klaczy do wejścia głębiej, nie chciała wybuchu paniki w basenie, na razie czekała, czy klacz złapie jakiś rytm, dzięki któremu nieco łatwiej będzie jej brnąć przed siebie w wodzie. Dawała jej trochę luzu, skupiona na dawaniu jej w razie potrzeby odpowiednich sygnałów i wspieraniu jej, przynajmniej mentalnie. Znajomy, spokojny ton głosu Mel towarzyszył hanowerce przez cały czas.

Fleau de Baian - 2015-11-06, 14:39

Rosnące zniecierpliwienie Amelie mogło okazać się zgubne dla ich obu, bo vel Duma była na tyle inteligentna i spostrzegawcza, że dostrzegała tak nieistotne gesty ze strony kobiety, często odbierając je też jako negatywne. Niewiele brakowało do tego, aby hanowerka zaczęła panikować, nieustannie zamiatała ogonem, kuląc się i gubiąc w nowej sytuacji. O ile Halley wykazała się swoją cierpliwością i stoickim spokojem to już niedługo potem Deadia zaczęła się stopniowo przyzwyczajać do sytuacji. Widziała, że to nieuniknione, a jej właścicielka nie dość, że nie odpuści to wydaje się być niczym nie zdenerwowana, w przeciwieństwie do swojej podopiecznej. Także jej miękki głos przyczynił się do tego, aby dziewięciolatka pierw odkleiła jedno ucho od potylicy, potem drugie. Kroczyła już nieco bardziej pewnie, błyszczącymi oczami nieprzerwanie obserwując białowłosą. Może dalej nie była idealnie rozluźniona, ale to, co udało się osiągnąć w tak krótkim czasie można już śmiało nazwać jednym, małym zwycięstwem.
Amelie - 2015-11-10, 16:55

Oczywiście, że była cierpliwa, w końcu przez trening miała jakiś swój cel i nie miała zamiaru się poddać tylko dlatego, że Deadia była spięta i nie mogły dojść do porozumienia. Widząc, że po chwili starań karej idzie coraz lepiej nie omieszkała jej pochwalić. Czekała na to, aż klacz bardziej się rozluźni, tymczasem wspomagając ją w kroczeniu naprzód, cały czas do niej mówiła i wspierała ją lonżą podpiętą do ogłowia.
Rzeczywiście był to jakiś mały postęp. Pilnowała jej tempa, nie narzucając jej zbyt szybkiego poruszania się, z czym hanowerka mogła sobie nie poradzić.
Jeżeli zauważyła w końcu poprawę i większe rozlużnienie zatrzymała dziewięciolatkę i zachęciła do wejścia głębiej do wody, tam gdzie już prawie nie sięgała dna. Sprawdźmy Dea, czy umiesz pływać.
Jeśli jednak Duma spłoszyła się, lub nastąpiło coś podobnego, Amelie wycofała ją i spróbowała uspokoić ze swojego miejsca, cały czas mówiąc do klaczy. W takim wypadku miała zamiar wykonać jeszcze jedną próbę, jednak nie chciała też do niczego zmuszać karą. Nie był to obowiązkowy punkt ich treningu

Fleau de Baian - 2015-11-17, 16:18

Parsknęła głośno w odpowiedzi na pochwałę. Przykleiła pysk do klatki piersiowej, podnosząc głowę dopiero wtedy, gdy Amelie zaczęła "ściągać" ją na głębię. Z każdym przebytym centymetrem zaczęła unosić głowę coraz wyżej, by uniknąć kontaktu z wodą. O dziwo tracenie gruntu pod nogami nie było już dla niej takie straszne jak samo wchodzenie do basenu. Przebyła swój największy lęk i lekko zgłupiała, momentalnie nieświadoma, że przez nieuwagę może utonąć. Znając Amelie nie pozwoliłaby klaczy na to, ale zawsze istniało jakieś ryzyko.
Gdy już ledwo muskała kopytami podłoże, wzięła się na odwagę i odepchnęła tyłami, by wbić bardziej w głębię. Coś, najprawdopodobniej instynkt, podpowiedziało jej "jak się pływa" i zgrabnie machała nogami, by nie utonąć. Nos zadzierała tak wysoko, że z szyją tworzyły praktycznie prostą linię, błyskając co chwilę białkami oczu. Początki były naprawdę trudne, wyglądała komicznie, ale po kilku minutach zaczęła łapać równowagę i wyglądać w końcu jak koń, a nie czarna, pływająco-tonąca masa :lol2:

Amelie - 2015-11-19, 11:30

Amelie prędzej by za Deadią do tego basenu wskoczyła, niż miałaby pozwolić jej się podtopić. Chociaż może zachowałaby zimną krew i obyło by się bez przymusowej kąpieli. Mel bardzo starała się nie roześmiać widząc kiepskie początki pływania, wolała się koncentrować na tym, by pilnować klaczy i pomagać jej ze swojego miejsca Chociaż prawdopodobnie minę miała równie groteskową. Widać jednak było, że hanowerka załapała i z czasem szło jej lepiej. Kto wie, może jej się to nawet spodobało?
- Brawo Dea! - pochwaliła ją głośno, jednocześnie nadając jej jakiś konkretny kierunek, żeby nie pływała bez ładu i składu. Pozwoliła jej tak popływać przez kilka minut, po czym znów poprosiła ją o skierowanie się tam, gdzie dziewięciolatka miała stabilny grunt pod nogami. Niejako powtarzając pierwsze ćwiczenie, białowłosa kontrolowała czy Duma nie dostała "zadyszki" i nie zmęczyła się zanadto. W końcu miała przerwę na macierzyństwo i Halley nie chciała jej przemęczać na pierwszym treningu po "urlopie".

Widzę, że zmiana imidżu

Fleau de Baian - 2015-11-19, 21:50

Zastrzygła uszami, słysząc entuzjazm w głosie Amelie. W tym momencie starała się całkowicie skupić na niej, a zarazem nie zatonąć. Może na razie jeszcze niezbyt jej się to podobało, bo czuła się nieswojo. Zdecydowanie wolała kąpiele, kiedy to przy okazji była miziana :< Nie stawiała już więcej oporu, pokracznie przecinając wodę nogami, z ulgą odbierając możliwość powrócenia "na ląd", chociaż dalej nie mogła się wynurzyć. Zarżała donośnie, schodząc z głębi na płytszą część basenu, gdzie mogła trochę odsapnąć od nerwowego i pokracznego pływania. Zmęczona ciągłym noszeniem głowy w chmurach, zniżyła ją nieco i przez przypadek zanurzyła w wodzie. Zachłysnęła się, przez co zaczęła parskać bez przerwy, by pozbyć się cieczy z nozdrzy. Mogło to wyglądać dość komicznie, tym bardziej, że nie była to niebezpieczna sytuacja - gorzej by było, gdyby tak stało się, kiedy musiałaby pływać.
Po kilku takich powtórzeniach już zaczęła odczuwać zmęczenie w nieco większym stopniu niż wcześniej. Jej kondycja naprawdę potrzebowała regeneracji, choć tamta dalej starała się nie zawieść właścicielki i próbowała podejść każdą kolejną próbę pływania. Nie lubiła się sprzeciwiać i unikała tego jak ognia, więc wszelkie wyłamania i inne odmowy były dla niej prawdziwą nowością. "Gdy Deadia wyłamuje, wiedz, że coś się dzieje!" :lol2:

Ano jakoś tak wyszło, mam nadzieję, że nie gorszy ^^

Amelie - 2015-11-22, 18:42

Mizianie będzie po kąpieli.
Mina Amelie zrobiła się jeszcze bardziej groteskowa, kiedy Deadia zanurzyła chrapy w wodzie i zachłysnęła się nią. Zaraz też jednak Mel starała się uspokoić karą, żeby ta nie wpadła w panikę. Białowłosa znała klacz na tyle, by wiedzieć, w którym momencie ta jest zmęczona, i wiedziała też, że hanowerka starała się nie sprawić właścicielce zawodu. Dlatego po kilku kolejnych minutach, podczas których cały czas wspierała Dumę zarówno za pomocą lonży podpiętej do wędzidła, co własnego głosu, poprosiła dziewięciolatkę o skierowanie się do wyjścia z basenu. Nie można było powiedzieć, że klacz się nie napracowała, ale nie można było przedobrzyć. Najwyżej Halley zafunduje jej kolejny kondycyjny trening.
Sama zeszła z wysepki, powoli zwijając lonżę, o ile Duma ruszyła się w jej stronę. Powoli wyprowadziła ją z basenu, nadrobiła braki w mizianiu, nie przejmując się, że zaraz pewnie będzie cała mokra. Poczęstowała karą ćwiartką jabłka i jako tako doprowadziła do porządku.
- Dobra robota, Dea. - jasnowłosa pochwaliła hanowerkę i pogładziła po kości nosowej, po czym wyprowadziła z powrotem w stronę boksów.

zt

No oczywiście, że nie. Podoba mi się.

Fleau de Baian - 2015-11-24, 15:51

Powoli opadała już z sił, czując coraz większą niechęć względem wody. Pływanie sprawiało jej przyjemność przez bardzo krótką chwilę, gdzieś w złotym środku całego tego moczenia. Sama Deadia była już trochę otępiała, zmęczenie niekorzystnie działało na jej zachowanie. Skierowała się na mieliznę, z chęcią przyjmując fakt, że w końcu zaczęła odzyskiwać grunt pod nogami, a jeszcze bardziej ucieszyła się, wychodząc z basenu. Pierw uderzyło ją nagłe zimno, ale myślę, że Amelie zadbała o to, ściągając nadmiar wody z kruczoczarnej sierści no i oczywiście podsuwając klaczy kolejnego smakołyka! Niestety jej również nie ominęły mokre ciuchy, bo kara nie żałowała sobie nagłego przypływu miłości <3 Prawdę mówiąc nasza vel Duma już taka dumna nie była, bo wyglądała jak mokra kura :lol2: Jednak z nałożoną derką i ewentualnie poprawioną grzywą, która wchodziła jej w ślepka, przypominała już bardziej ssaka niż ptaka... Ale dalej do konia było jej daleko :lol:
Oporządzona i "zapakowana" w ciepły, błękitny materiał podążyła za swoją właścicielką, włócząc się umyślnie za nią, by trącać ją od tyłu zimnym noskiem <3

zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group