To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Czworobok

Peter Pan - 2016-06-27, 10:41

Wkroczył na czworobok niosąc łeb luźny w potylicy i miękko oparty na wędzidle, kontakt z ręką pozostawał niezwykle subtelny ale stabilny dzięki czemu ogier prowadzony przez brunetkę w zamkniętych łydkach, poruszał się w linii prostej od litery A, aż do samego środka czworoboku. Parskając głośno złapał głębszy oddech zatrzymując się równo i obciążając wszystkie cztery kończyny równomiernie.
Ruszając stępem, obszernym i aktywnym, kroczył ochoczo przed siebie aż do momentu w którym oboje natrafili na literę C, w miejscu której wygiął się w prawo, czując wyraźnie dominującą łydkę po tej stronie ciała. Po wyjechali zakrętu płynnie i bez wypadania czy wpadania zadem, ruszył chętnie kłusem naprzód, momentalnie odpowiadając na pomoce amazonki. Ruch miał wyjątkowo wydajny i miękki, a przede wszystkim starał się jak mógł pomóc Delphine i nie spieprzyć nic swoim zachowaniem.
Wyginając się od wewnętrznej łydki pozostawał zamknięty przez tą zewnętrzną, miękko się gnąc zachowywał równowagę na kole, starając się jak najgrzeczniej i najspokojniej kłusować, by brunetka mogła bez problemu przejść pomiędzy kłusem anglezowanym, a ćwiczebnym.
Wyjeżdżając z koła, zareagował na półparady stawiając jedno z uszu w stronę kobiety, czując wypchnięcie z bioder, lekko i przyjemnie okrągłym galopem ruszył przed siebie zaczynając od aktywnie podstawionego zadu.
Z galopu do kłusa przeszedł płynnie i miękko dzięki czemu Delphine mogła zachować równowagę w siodle i całkowicie skupić się na sobie. Kłusował wciąż aktywnie i lekko, gnąc się od pomocy kobiety, zachowując rytm i równe tempo.

Delfinek - 2016-06-27, 10:42

Finalnie podjeżdżając pod B w kłusie ćwiczebnym nakierowała ogiera na łuk, dokładniej na pół koło w do E. Łydka za popręgiem, łydka przed popręgiem, nadgarstki zablokowane, wewnętrzna wodza napięta, pięta w dół, wzrok między oczy. W jej głowie kolejne opisy czynności przelatywały niczym z bicza strzelił coraz bardziej denerwując. Przed nią jeszcze połowa czworoboku, dokładniej moment kiedy przed E nakazane jest zagalopować. Tak też zrobiła, wypchnęła siodło ciężarem ciała, dodała aktywizującą łydkę za popręgiem oraz delikatnie rozluźniła i napięła wodze prosząc o galop na lewą. Jak mniemam tak się stało, stąd mijając M kierowali się po brzegach czworoboku w galopie. Elastyczny, aczkolwiek nieustannie silny kontakt nie pozwalał zbytnio na przyśpieszenie tempa, a łydki łaskoczące boki Ogierka nie pozwalały na zwalnianie więc poruszali się średniej szybkości galopem. Przed każdym z narożników obciążała lekko zad wierzchowca, tym samym oznajmiając mu żeby zwolnił i uważał, natomiast łydki wtedy zmieniały swoje położenie pomagając w uzyskaniu łuku. W taki też sposób para minęła literkę M, po której należało zwolnić do kłusa. Lekko zastosowane pomoce parady pomogły w tym, a łydka nie pozwoliła na na całkowite zatrzymanie, stąd wolnym kłusem pokonali kilka kroków, podczas których ciało kobiety rytmicznie unosiło się w siodle, i opadało. Na narożniku napięła oczywiście wewnętrzną wodzę oraz zmieniła pozycję łydek. Mijając C spięła uda siadając w najgłębszą część siodła, co poskutkowało rozpoczęciem wysiadywania kroków Piotrusia. Podczas tej części przejazdu pozwoliła mu przyśpieszyć do szybszego, aczkolwiek nie przesadnie zabójczego kłusa dodając łydkę oraz chwilowo napinając wodzę. Narożnik nie tyle sobie odpuściła, co wykonała rutynowe czynności, o których już tak wiele wspominałam. Coraz więcej par czekało na ich kolej w zdawaniu, co Delph przyprawiało o zawrót głowy. Nie lubiła być oglądana, w szczególności podczas ,,pracy'', lecz cóż poradzić, teraz powinna się skupić na czworoboku i zignorować innych.
Nadszedł czas literki E, przy której obciążenie zadu, przyciśnięcie łydek i napięcie wodzy jak mniemam poskutkowało zatrzymaniem. Trzymając Petera nadal na pomocach odliczyła 5 sekund w myślach by znów łydką i rozluźnieniem dosiadu wraz z wodzami poprosić go o stęp. Praca bioder mająca na celu delikatne przyśpieszenie kroków ostatecznie ustała kiedy ogier szedł tak jak należy, i aktywowała się wraz z łydką przy K, nakazując przyśpieszenie do kłusa. Dodatkowe objęcie Ogierka kolanami oraz rytmiczne uniesienia poskutkowały próbą stałego utrzymania tempa oraz większą starannością pomocy przy skrętach (narożniku i linii środkowej obok A). Finalnie wcześniejszym tempem jechali po linii środkowej, na której łydki wyznaczające równą linię nakazywały utrzymanie jak najlepszego prostego toru jazdy, aczkolwiek nie wykluczam jakiś trudności, jakie przekaże mi Piotruś. Przed i na X nastąpiło wzięcie konia w paradę tym samym zatrzymanie i ukazanie szacunku sędziom poprzez ukłon. Na koniec wypuszczenie wodzy pozwalające rozluźnić koniu szyję, by na dosiadzie kobieta wyjechała z czworoboku.
Po przejeździe

Wszechobecny gorąc nie był niczym przyjemnym ani dla niej, ani dla ogiera. Pierwszą czynnością jaką zrobiła było zaprowadzenie go w cień oraz poluźnienie popręgu. Nie był to koń stricte ujeżdżeniowy, stąd startowała w nim również na próbie skoków, do której nie zostało wcale tyle czasu. Podstawiła więc konikowi wodę, dała smakołyki i poprawiła wszelki sprzęt by chwilę później skierować się na lonżę w cieniu drzew. Dużym plusem był fakt, że wszyscy gnieździli się na rozprężalni mimo że, do dyspozycji mieli również łąkę. Kilka drzew rosnących na jej skraju dawało przyjemny wiatr oraz cień, którego tak bardzo potrzebowano. Podpięła lonżę dla Piotrusia, przez jakieś 10 minut go lonżowała, by chwilę później znów niestety iść na słońce. Czekała ich jeszcze próba skoków, a przed nią potrzeba rozgrzewki na parkurze.
/z.t

Peter Pan - 2016-06-27, 11:13

W momencie, gdy dziewczyna zaczęła jechać kłusem w półsiadzie wyciągnął lekko łeb w dół, aktywnie pracując nie tylko zadem ale i grzbietem w celu utrzymania równowagi, dopiero po przejściu do kłusa ćwiczebnego podniósł się znacznie na przodzie, skracając optycznie swoją sylwetkę. Wciąż zachowywał równe, żwawe i niezmienione tempo niosąc amazonkę miękko na swoim grzbiecie.
Przytrzymany i ocknięty półparadą skupił się na kolejnym wyzwaniu jakim był ponowne galop, ruszając ochoczo naprzód, zaczął od zadu i zagarniając przednimi kopytami kolejne metry podłoża. Chód miał miękki i łatwy w kontroli dzięki czemu bez problemu brunetka mogła skrócić to wielkie cielsko i dostosować jego tempo tak, aby oboje nie narozrabiali na czworoboku.
Przechodząc płynnie do kłusa zadbał o to, aby nie szarpnęło brunetką w siodle dzięki czemu zarówno amazonka jak i on mogli zachować równowagę i kontynuować przejazd. Przytrzymany dosiadem jak i ręką, zwolnił znacznie pozwalając Delphine bezproblemowo wysiadywać swój miękki i utrzymany w równowadze kłus. Parskając głośno dał znać o swoim zmęczeniu, chociaż wciąż pozostawał rześki i gotowy do działania, nie mógł przecież zawieść swojej właścicielki.
Zatrzymując się i nieruchomiejąc na te kilka sekund, pozwolił mięśniom odpocząć aczkolwiek nie wychodził ze stanu gotowości. Stojąc w liniach prostych obciążał równo wszystkie cztery kończyny czekając na kolejny sygnał ze strony dziewczyny. Płynnie ruszył kłusem kontynuując zbliżający się ku końcowi przejazd. Podobnie jak brunetka był nieco zmęczony kolejnym przejazdem, który wykonywał niemal z pamięci. Intensywna rozgrzewka pozwoliła mu pozbyć się nadmiaru energii, uelastycznić i uwrażliwić ogiera na kolejne bodźce. Chciał dać z siebie jak najwięcej i nie zawieść właścicielki, w końcu czuł podświadomie, że ten egzamin ma dla niej ogromne znaczenie, sam stres i zdenerwowanie o tym świadczyły a, że Piotruś był mądrym koniskiem to wyraźnie to czuł i starał się nie dać zdominować tym uczuciom.
Wjeżdżając na linię prostą szedł wciąż skupiony i uważny, zatrzymując się finalnie na środku czworoboku. Spuszczając niżej łeb odetchnął z ulgą, po ukłonie Delphine i oddaniu wodzy wyciągając mocno szyjsko i nos w dół, jednocześnie otrzepując się cały występował powoli z placu egzaminacyjnego.
/zt /zt

Tate - 2016-06-27, 13:16

Brąz

Wypożyczyła jednego ze spokojniejszych koni- Momentum. Właściwie, sama nie wiedziała dlaczego. Lubiła raczej konie żywiołowe, niegrzeczne, podobne do niej. Lecz, skoro już go wzięła to w dzień zdawania odznaki bardzo rano trafiła do boksu przygotowując konia. Dlatego też spory czas przed godziną, w której miała zdawać brąz wyszykowanym od A do Z koniem wjechała na rozprężalnię. Początkowo poświęciła 10 minut na rozstępowanie wokół ogrodzenia, finalnie jednak jeździła najróżniejsze wolty, serpentyny i ósemki w celu rozgrzania i rozciągnięcia. Liczne przejścia kłus-stęp-galop-stój zwieńczyły jej przygotowania, tak że dziewczynie pozostało tylko czekać.

Przejazd
Wjechała w punkcie A stępem w przyjętym wcześniej tempie. Aktywizującymi łydkami korygowała ewentualnie próby zwolnienia, natomiast ręce w silnym, lecz elastycznym kontakcie nie pozwalały na przyśpieszanie. Dosiad miała równy, łydki pracowały aktywie, stąd próby odejścia od równej linii kończyły się uruchomieniem wszelkich koniecznych pomocy by wrócić do idealnego stanu. Przed X obciążyła zad konia, przyłożyła łydki za popręgiem i unieruchomiła wodze tym samym wykonując paradę kończącą się zatrzymaniem nad wyznaczoną literą. Odczekała chwilkę po czym pewny siebie wzrok podniosła w stronę sędziów, by chwilę potem nachylić głowę i wyciągnąć rękę w bok. Odkąd oglądała w stajni jak inne osoby zdają odznakę, ta czynność wydawała jej się zbędna, w końcu po co kłaniać się komuś, kto siedzi tam bo buli niezłą kasę, a nie z własnej nieprzymuszonej i charytatywnej woli. Ostatecznie jednak i ona się ukłoniła, następnie wyrównując wodze i wypchnięciem miednicy wraz z siodłem pogonić Moma stępem, o tempie podobnym jak tym co wjechali. Linię musiała korygować ustawieniem łydek, a ewentualne zwolnienia, czy też przyśpieszenia dosiadem. Dojeżdżając do C wewnętrzną łydkę przycisnęła za popręgiem, natomiast zewnętrzną tuż przed, jednocześnie pracując biodrami nad idealnym zaokrągleniem. Po zakręcie czekał ich narożnik, przy którym Amerykanka wykonała podobne czynności jak przy literce C, dodając do nich aktywizującą łydkę i pracę dosiadem nad ładnym wyjechaniem. Kiedy kolejny zakręt pokonali czekało ich M, gdzie kobieta silnie wypchnęła siodło ogiera dodając łydkę tuż za popręgiem, jednocześnie delikatnie rozluźniając wodze. Momentum ruszył na odpowiednią nogę, więc nie było problemu z jej zmianą, toteż kobieta spokojnie kłusowała do B, gdzie zaplanowana była wolta. Przy niej kobieta znów umiejscowiła odpowiednio łydki, przed jak i za popręgiem oraz wykręciła tułów podążając za ruchem konia. Prawa wodza wzmocniła napięcie, lewa pozostała w takim kontakcie, w jakim była. Koło miało około 20 metrów średnicy, więc prawidłowo. Przy E kobieta chwyciła siodło nogami następnie odchylając nieznacznie miednicę za pion przy przyzwyczaić się do ruchu konia. Po dwóch krokach wyrównała znów swój tułów, wracając do wypracowanego godzinami jazd ujeżdżeniowego dosiadu pracując aktywnie łydkami nad nakłonieniem ogiera do równego kłusa aż do momentu, gdzie tuż przed B miała zagalopować. Wykonała ruch biodrami wraz z miednicą i udami w przód, jednocześnie niezauważalnie wyciągnęła zablokowane nadgarstki w przód dodając łydkę. Mometum ruszył na prawą nogę, całe szczęście. Mijali kolejno B, F, A, K, E i H zwracając szczególną uwagę na równe tempo, i ładne wyjechanie narożników, przy których dziewczyna wspomagała się dosiadem i łydkami. Tuż po H przejechała jeszcze chwilę w galopie, by obciążyć zad konia, i finalnie zwolnić do kłusa, przy którym dziewczyna wysiedziała dwa kroki i zaczęła anglezować.

Momentum - 2016-06-27, 13:52

BRĄZ

Rozgrzewka
Był jednym z najspokojniejszych koni w stawce Chrisa, może to wynikało z bycia profesorem? Kto to wiedział, jednak na pewno, nadawał się do przejazdu na odznakę. No spróbuj, jeszcze na niego narzekać :lol2: Był tylko koniem, więc zawsze mogło mu coś odbić, ale raczej to nie było w jego stylu. Kiedy kobieta, stawiła się pod jego boksem, wyraźnie się nią zainteresował. Jakiś czas później, już poruszali się po roprężalni. Na samiutki początek, rozstępowali się, krążąc wokół ogrodzenia. Dopiero po jakieś chwili, wykonując liczne: wolty, serpentyny, ósemki. Porządnie się w tym czasie, rozgrzali i rozciągnęli. W to wszystko, wplątali dodatkowo liczne przejścia: kłus-stęp-galop-stój.

Przejazd
Poruszał się żwawo naprzód, nie za szybko nie za wolno, angażując w pracę zad i będąc na kontakcie. Kiedy byli gotowi, wjechali przez A na linię środkową czworoboku. Ogier poruszał się harmonijnie, płynnie oraz po linii prostej naprzód. Dojeżdżając do X, ogier po otrzymaniu stosownych pomocy, zatrzymał się naraz. Ustawił wszystkie cztery nogi równo, wchodząc zadnimi pod kłodę. Kiedy się kobieta ukłoniła, a koń otrzymał pomoce do ruszenia, znowu wrócił do energicznego - stępa pośredniego. Dojeżdżając do C, mieli skręcić w prawo. Ogier ładnie wygiął się wokół wewnętrznej łydki kobiety, zamknięty w zewnętrznej nie wypadał zadem. Mijając M zaraz po sygnale od kobiety, kasztan płynnie wszedł w kłus. Dojeżdżając do B, zepchnął swoje cielsko na koło, o średnicy 20m w prawo. Ponownie blokowany przez kobietę nie wypadał zadem, owijał się wokół wewnętrznej łydki i zginał się odpowiednio w potylicy. Koń nawet kiedy kobieta siadła w siodło, poruszał się nadal dobrze, nie miał z tym żadnych problemów. Po zamknięciu koła, wyprostowali się, jadąc dalej na wprost. Dojeżdżając do B, skupiali się na nowym zadaniu. Gdy miał wejść w wyższy chód, wysunął znacznie prawą nogę, by właśnie na tą nogę zagalopować. Potem znów pojechali daleko na wprost, dojeżdżając do H, gdzie znów mieli zwolnić. Ogier był wprawiony w bój, więc harmonijnie wszedł w niższy chód. Koń poruszał się z siłą z zadu, która wyraźnie była akcentowana. Poruszał się równym, aktywnym chodem naprzód.

Tate - 2016-06-27, 14:47

Przytrzymała łydki, dając ogierowi znak, że nadal ma iść kłusem, dopiero przy narożniku przytrzymała odpowiednio łydki za i przed popręgiem, oraz napięła wewnętrzną wodzę nakierowując konia na przekątną. Na niej pozwoliła mu deczko przyśpieszyć, ciągle jednak trzymała go na elastycznym, stałym kontakcie i kontrolowała łydkami ewentualnie zmiany tempa. Przy narożniku po drugiej stronie przytrzymała łydki za popręgiem, oraz ściągnęła wodze skręcając ogierem w stronę A, przy którym stanęła w strzemionach unosząc tyłek na odpowiedniej wysokości, oraz nachyliła tułów wzdłuż ciała konia. Łydkami oraz wodzami naprowadziła ogiera na koło, dbając o ładne wygięcie. W takim wykonaniu przejechali przez X, następnie wracając do A. Przy tej literce Amerykanka odchyliła miednicę w tył, złapała się udami za siodło, by kilka kroków z delikatnym trudem wysiedzieć, a następnie rozluźnić się i jechać kłusem ćwiczebnym już odpowiednio. Na narożniku przytrzymała lewą nogę za popręgiem, prawą zaś przed. By ładnie wyjechać zadbała również o wykończenie całości pracą dosiadem. Wysiadywanym pokonali drogę do B. Przy niej wykręciła ogierem na koło, dbając o ładne ustawienie, lecz nie dokończyli go, gdyż po połowie przejechanego okręgu, dokładniej E musieli skończyć. Tak też się stało, uwzględnić jednak muszę, że jakieś 2/3 metry przed E dodała mu łydkę, wyciągnęła wodze w przód oraz wypchnęła siodło – tym samym zagalopowując na lewą. Ruszyli w kierunku K, po którym następował narożnik. Zadbała o wyjechanie go w dobrym stylu, między innymi pracując łydkami i wodzami. Przejechanie krótkiej ściany, kolejny narożnik, przy którym czynności się powtórzył i galop bez zbędnych trudności do M. Tam, jeszcze przed narożnikiem, lecz po punkcie umiejscowienia literki Tet przycisnęła łydki do boków konia, obciążyła zad Ujeżdżeniowca oraz wstrzymała kontakt tym samym prowadząc do zwolnienia tempa, i ruchu w kłusie. Koło punktów pomiędzy punktem C, obok punkt H i przed E wysiadywała kłus, już z bez trudności, pozwalając sobie na szczególną uwagę wobec ładnego zakrętu na narożniku. Pracowała aktywnie łydką, wodzą przytrzymywała tempo a dosiadem współgrała z ruchem ciała konia.
Przycisnęła łydki do boków Momentum, ściągnęła wodze, obciążyła tył siodła – oznaczało to zatrzymanie nad E, przy którym odliczyła dla bezpieczeństwa do 6' gdyż zawsze myliła się o jedną sekundę, a po upływie czasu dodała łydkę prowadząc ogiera stępem. Zebranym, lecz niezbyt wolnym przez ciągłe pracującą łydkę, zarówno nad równą linią, jak i nad tempem. W taki sposób minęła im droga do K, przy którym ściągnęła wodze, dodała solidną łydkę i wypchnęła ciężar siodła na przód konia, aby ten ruszył kłusem do A. Tam kontynuowała kłus, lecz przytrzymała go trochę w ostatnich metrach przed X. Jechali równą linią, starając się nie wyjść w żadną ze stron. Na X Amerykanka zadziałała pomocami parady, po czym oczywiście koń się zatrzymał, ona ukłoniła się sędziom i wróciła go wyjechania z czworoboku przy A. W międzyczasie poluźniła prawie maksymalnie wodzę dla konia, poganiając go wodzami.

Po przejeździe
Po przejechaniu z czworoboku na chwilę zeskoczyła z konia, by ustawić krótsze strzemiona, oraz napoić Momentum. Następnie dała mu kilka smakołyków, rozstępowała w ręku i znów skierowała się na ćwiczenia- tym razem przed próbą skoków.

/z.t

Momentum - 2016-06-27, 14:50

Dojeżdżając do M, wyjechali na przekątną, żeby zmienić kierunek. Zaraz zjechali z owej przekątnej, poruszając się cały czas kłusem roboczym. Dojeżdżając do A, ogier został stosownie przygotowany, do nadchodzącego zadania. Zaraz odbił na koło w lewo i mimo tego, że kobieta je robiła w półsiadzie. Kasztan gładko, poruszał się po rysunku koła, zachowując stałe tempo oraz zaangażowanie w pracę. Zaraz jednak zamknęli koło, nie tracąc w chodzie nic. Mom chętnie wykonywał wszystkie polecenia, poruszał się do przodu, bez błędnie odczytywał sygnały. Dojeżdżając do B, znowu odbili na woltę, a raczej jej połówkę. Skupiony na kobiecie, odpowiednio się wyginał wokół łydki i wpisywał w koło. Dojeżdżając do E, ponownie mieli zagalopować. Po otrzymaniu odpowiednich sygnałów, wysunął lewą nogę znacznie w przód i od niej, zaczął poruszać się najwyższym chodem. Długo galopowali, aż do MC, gdzie znów mieli wrócić do kłusa. Mom ponownie do niego płynnie przeszedł, robiąc wszystko jak należy. Przy zmianie dosiadu kobiety w C, ogier nie specjalnie się przejął i jechał dalej. Dojeżdżając do E, mieli się zatrzymać. Więc po otrzymaniu stosownych pomocy, ogier naraz zatrzymał się w miejscu, stawiając równo wszystkie cztery nogi i zadnie pod kłodę. Po określonym czasie, zaczął się poruszać naprzód stępem pośrednim. Nieco energiczniej niż w roboczym, ale nie za szybko. Tak jechali do K, gdzie ponownie wrócili do kłusa roboczego. Mom płynnie przeszedł w wyższy chód, by zaraz wjechać na linię środkową przez A. Tam poruszali się po linii prostej, aż do X, gdzie ponownie, ostatni raz się zatrzymali. Po ukłonie, ogier zjechał z czworoboku na długiej wodzy.

Po przejeździe
Po zjechaniu z czworoboku, napoił się dość chętnie i zjadł coś w przerwie. Po rozstępowaniu, skierowali się na ćwiczenia do parkuru.

Mercedes - 2016-06-27, 14:54

SREBRO

Tego jakże ważnego dnia, miała znów dosiąść konia i tym razem, był to jej własny koń <3 Na którym miała i podchodziła, właśnie do srebnej odznaki. Po krótkim przywitaniu w stajni, oporządzeniu i osiodłaniu go na myjce, ruszyli na rozprężalnie. Tam, dokładnie go rozgrzała we wszystkich chodach, wykręcając z nim różne figury, ćwicząc przejścia, zmiany chodów (robocze/ćwiczebne/wyciągnięte). Kiedy byli jednak gotowi, kobieta zrzuciła mu wodzę i czekała na wezwanie na czworobok.

PRZEJAZD
W końcu nadszedł ich czas, więc szybko pozbierała konia na kontakt, poprawiając dosiadem, jego zaangażowanie w pracę. Wypchnęła go do kłusa, by zaraz wjechać w tym chodzie na część przeznaczoną do zdawania odznaki. Wyregulowała z nim tempo, ustawiając na kłus roboczy. Tak właśnie, skierowała go do literki A w której, wjechali na czworobok. Trzymała go na stabilnym kontakcie, łydki przyłożone po bokach, co by nie spłynął przypadkiem z linii prostej, a dosiadem trzymając zaangażowanie zadu. Dojeżdżając do X, wysłała mu skupiające półparady, by w X wysłać jedną pełną, odchylając się w siodle i ściągając wodzę. Kątem oka, sprawdziła czy koń się równo zatrzymał, kiedy tak było, ukłoniła się w kierunku sędziów. Po chwili, ponownie złapała pewnie wodzę, wypchnęła kasztana do kłusa z krzyża i podparła łydką. Wracając tym samym do kłusa roboczego, ponownie kontakt, mocne wysiadywanie w siodle oraz zamknięte po bokach łydki. Dojeżdżając do C, mieli skręcić w prawo, to też odpowiednio wcześniej, przesunęła wewnętrzną łydkę za popręg i ograniczyła go, zewnętrzną wodzą. Dojeżdżając, do M, mieli zacząć, wydłużać krok w kłusie. Poprzedziła to półparadami, by w odpowiednim miejscu, mocniej dołożyć łydki do jego boków, zamykając go w nich. Jednocześnie, wysunęła nieco nadgarstki do przodu, by jechać tak przez przekątną czworoboku, aż do punktu K. Przed tym miejscem, wzięła wałacha nieco bardziej na siebie, wracając do kłusa roboczego. Kolejno, czekało ich wyjechanie dwóch narożników, kobieta ponownie lawirując łydką i wodzą, prosiła konia o prawidłowe wygięcie na nich. Potem skierowali się do P, gdzie czekała ich wolta 10m, w prawo. Tutaj również, pilnowała go łydką, wodzą, pilnując tempa, zaangażowania oraz kształtu koła, by miało ono prawidłowy kształt. Po jej zamknięciu, skierowali się wzdłuż ściany, aż do E, gdzie skręcili w lewo, jadąc do literki S (przeciwległej). Gdzie, wyjechali lekko na prawo, zrównując się ze ścianą. Za każdym razem, po łuku prostowała wałacha, by szedł równo po śladzie. Przed S, wysłała mu półparadę, przygotowując do wejścia na kolejną woltę, tym razem, w prawo. Ponownie pilnowała jego zaangażowania, ograniczając i prowadząc na kole odpowiednimi pomocami. Po jej zamknięciu, wrócili na ścianę, gdzie wyjechali kolejny narożnik, by w dojeździe do C, kobieta znowu wysłała mu półparady, a dokładnie w tej literce, wysłała mu pełną paradę, odchylając się, w siodle i ściągając wodze, zatrzymując jednym słowem na 5s, które odliczyła, w myślach.

Anonymous - 2016-06-27, 14:55

Srebro

Tego dnia rano jak zawsze stał w boksie i zajmował się własnymi sprawami. Musiał sobie jakoś zorganizować czas dopóki ktoś się nim nie zainteresuje. Zwykle nikt oprócz stajennych nie zatrzymywał się pod jego boksem. Miał już swoje lata toteż nie cieszył się zbytnim zainteresowaniem, no chyba, że chodziło o juniorów. Bo tych widywał dosyć często. W końcu doczekał się wizyty dziewczyny. Wyszedł z nią boksu, kierując się zaraz na myjkę, gdzie został wyczyszczony i osiodłany, po czym udał się na rozprężalnię. Szybka rozgrzewka sprawiła, że znacznie się rozluźnił i rozgrzał, przez co stał się łatwiejszy w prowadzeniu i wygodniejszy. Teraz tylko czekał na swoją kolej.

To nie była jego pierwsza i na pewno nie ostatnia odznaka, więc program znał praktycznie na pamięć. Kiedy nadeszła ich kolej przeszedł do kłusa roboczego i tym tempem wjechał na czworobok. Wspomagany pomocami aktywizującymi wjechał na literkę A, w której po linii prostej kłusować do X. Kłusował prosto, nigdzie nie spływając na boki. Czując przed X lekkie półparady zaczął przygotowywać się do zatrzymania, a gdy w samym X dostał jedną pełną paradę zatrzymał się. Kiedy poczuł łydki dociśnięte do swoich boków ruszył ponownie kłusem roboczym, utrzymując żywe tempo. Sam z siebie wiedział co miał robić, więc dziewczyna nie musiała się zbytnio wysilać, żeby to wszystko wyglądało jak należy. Program znał praktycznie na pamięć. Nie sprawiał też żadnych problemów, szedł posłusznie do przodu, nigdzie nie uciekając na boki. Dojechali do literki C, w której wałach musiał wyjechać narożnik na prawo. Toteż zrobił, odpowiednio wyginając swoje ciało i wyjeżdżając go w dobrym stylu. Dojeżdżając do M zaczynał stopniowo wydłużać swój krok w kłusie, tak też robił. W akompaniamencie głośnych parsknięć kłusował z wydłużonym krokiem, po przekątnej aż do literki K. Przed tą literką wrócił z powrotem do kłusa roboczego i kłusując po ścianie wyjechał kolejne dwa narożniki, wyginając się w nich jak należy. Był w dobrej formie, więc nie sprawiało mu to żadnych problemów. Po nich czekała na niego literka P, w której miał do wyjechania dziesięciometrową woltę. Wyjechał więc na nią, kierując się w prawo. Pilnował ustawienia swojego ciała, żeby nie zepsuć kształtu oraz wielkości koła. Pozostawał też ciągle w tym samym tempie, nie zwalniając ani nie przyspieszając. Po jej wykonaniu wrócił na ścianę, jadąc teraz w kierunku literki E, gdzie skręcił w lewo i dalej kłusując pokierował się do przeciwległej literki S, gdzie wyjechał w prawo, zrównując się ze ścianą. Przed S przygotował się do kolejnej wolty, tym razem na drugą stronę. Z nią również nie miał problemów, a gdy tylko ją skończył wrócił z powrotem na ścianę.

Mercedes - 2016-06-27, 14:56

SREBRO

Odliczyła w myślach, owe 5s, by poprosić wałacha łydką oraz wypchnięciem z krzyża. o przejście do stępa pośredniego. Wyjechali kolejny narożnik, gdzie kobieta cały czas, podpierała wałacha, wszelakimi i potrzebnymi pomocami. Wyjechali, przez ten narożnik na przekątną, gdzie kobieta całkowicie, popuściła wodzę, prosząc go, o zejście łbem w dół i w przód. Jednak utrzymywała łydką w ogóle ruch naprzód, przypominając, że jednak ma iść. Dojeżdżając do V, ponownie pozbierała wałacha na kontakt i zaangażowanie zadu, wracając jednocześnie do stępa pośredniego. Przejeżdżając te kolejne 12m, aż do K, wysłała mu półparady, by w literce, wypchnąć go do kłusa roboczego. Wyjechali kolejny narożnik, oczywiście prawidłowo się na nim wyginając. By w dojeździe do A, ponownie wysłać mu półparady, a dokładnie w tej literze, znów wypchnąć go do galopu. Tym razem, dociążając lewą stronę, by zrobił to właśnie na tą nogę. Ponowne wyjechanie narożnika w dojeździe do F, gdzie mieli znowu wydłużyć krok. Więc ponownie, wysunięcie nadgarstków do przodu, zaciśnięcie łydek na bokach kasztana, które wcześniej tam zamknęła. Utrzymywała przy tym, stałe tempo w dojeździe do M, gdzie ponownie, wzięła konia bardziej na siebie, wracając do roboczego. Wyjechanie kolejnego narożnika, a potem C. Tam wysłanie półparad i odbicie na koło, ponownie pilnowanie tempa, wygięcia, kształtu koła. Kiedy je zamknęli w punkcie, gdzie zaczęli, wrócili na ścianę, by wygiąć się w kolejnym narożniku. Pełne tam skupienie, by na długiej ścianie, zacząć kontrgalop. Pilnowała jego ustawienia, a w szczególności, by nie zmienił nogi. Dojeżdżając do środka, zaczęła go spychać łydkami i wodzą do środka. Dojeżdżając do końca ściany, wyprostowali się, by wyjechać kolejne dwa narożniki w dojeździe do F. Tam, wjechali na przekątną czworoboku, by dojeżdżając do X, wysłać mu kolejne półparady, odchylić się w siodle, ściągnąć wodzę i przejść do kłusa. Dojeżdżając do końca przekątnej, by po półparadzie, znów wypchnąć wałacha do galopu. Dociążając tym razem, prawe strzemię, tym samym sugerując nogę prowadząca. Po pokonaniu dwóch narożników, znów czekało ich, wydłużanie kroku w galopie. Dostał te same pomoce co wcześniej, więc powinien bez trudu, wykonać te zadanie. Dojeżdżając do F, ponownie wzięła wałacha na siebie, wracając do roboczego tempa. Potem jazda, aż do A, gdzie odbili na koło w prawo, o średnicy 15m. Owijała go sobie, wokół wewnętrznej łydki zostawionej na popręgu, zewnętrzną przesuwając za popręg i blokując zad. Po zamknięciu koła, ponownie czekał ich kontrgalop. Po wyjeździe na długą ścianę, ustawiła wałacha na prawo. Utrzymując te ustawienie, aż do X, gdzie zepchnęła go w odwrotnym kierunku - na lewo. Trzymanie w pomocach, by przypadkiem nogi, nie zmienił. Po zakończeniu kontrgalopu, ponownie naprostowała wałacha, wyjeżdżając kolejny narożnik, a potem wjechanie, na przekątną. Utrzymywali jeszcze galop do K, gdzie po półparad, dociążeniu zadu i ściągnięciu wodzy, przeszli do kłusa. Zaraz ponownie, czekało ich wydłużanie kroku, tylko tym razem w kłusie. Ponowne zamknięcie łydek na jego bokach, dociśnięcie ich nie znaczne, wysunięcie nadgarstków do przodu. Dojeżdżając do H, ponownie wzięła go na siebie, wracając do roboczego. Kolejne wyjechanie narożników, aż do B, gdzie znów czekało ich koło. Wyginanie go wokół wewnętrznej łydki, zewnętrzną blokując zad, lekkie otwarcie ręki na zgięcie wałacha w potylicy. Ona sama wraz z wejściem na koło, zaczęła anglezować w siodle, stopniowo popuszczając mu wodzę, pracując nadgarstkami. Chciała by wałach, mimo wykonywania ciężkiej pracy, zszedł łbem w dół, żując wędzidło. Dojeżdżając do zamknięcia koła zebrała konia do poprzedniego ustawienia, by wrócić na ścianę. Chwilę później, wyjechanie narożnika i łuku na linię środkową. Gdzie trzymała go w zamkniętych łydkach, by nie spływał z linii prostej, aż do X. Przed tym punktem, wysyłała mu półparady, a tam pełną paradę. Odchyliła się w siodle, ściągnęła wodzę, prosząc o zatrzymanie. Ukłoniła się sędziom, po czym zjechała z koniem na długiej wodzy z czworoboku. Na rozprężalni, go rozstępowała i ruszyli na część parkurową.

z.t

Anonymous - 2016-06-27, 14:59

Srebro

Czekał nieruchomo, aż dziewczyna da mu sygnał do stępa, a kiedy ten nadszedł ruszył z miejsca idąc stępem pośrednim. Wyciągnął nieco nos do przodu, swobodnie poruszając się naprzód. Wyjechał narożnik, pilnując w nim swojego ustawienia i wyszedł na przekątną. Tam poczuł całkowity luz, więc wyciągnął szyję do przodu, rozluźniając swoje mięśnie. Przed V kobieta ponownie zaczęła go zbierać, więc z powrotem ustawił się z nią na kontakcie. Po dojechaniu do K przeszedł do kłusa roboczego. Prawidłowo wyjechał kolejny narożnik, utrzymując w nim dobre ustawienie. Dojeżdżając do A poczuł w pysku półparady przygotowujące go do zagalopowania także w tej literce przeszedł do galopu na lewą nogę. Kolejny narożnik i w dojeździe do F wydłużenie kroku. Wyszło mu to bez problemu. Utrzymywał stałe tempo, nie zwalniając ani nie przyspieszając. Grzecznie galopował z wydłużonym krokiem, aż do M, gdzie kobieta wzięła go z powrotem bardziej na siebie. Po tym wyjechał kolejny narożnik, wyginając na nim swoje kasztanowate cielsko. W C wyjechał na koło bez zmiany tempa, pilnując przy tym swojego ustawienia i kształtu całej figury. Po wykonaniu koła i wrócił z powrotem na ścianę, wyjechał narożnik i na długiej ścianie zaczął kontrgalopować ustawiając przednie kończyny na tym samym śladzie co tylne. W dojeździe do F wjechał na przekątną, a gdy dotarł do X zwolnił do kłusa. Dojeżdżając do końca przekątnej ponownie się naprostował i przeszedł do galopu na odpowiednią nogę. Po wyjechaniu dwóch narożników wydłużył swój krok. W dojeździe do F przestał już wydłużać krok, wyjechał narożniki i w A odbił na koło w prawo. Po wyjściu z koła ustawił się na prawo w kierunku X, gdzie został zepchnięty na lewo. Po dojeździe na ścianę wyprostował się i wyjechał narożnik, a potem wyjechał na przekątną. Galopował do K, gdzie zwolnił do kłusa roboczego. Poruszał się tym chodem od K do F. Po pokonaniu długiej ściany wydłużył krok w kłusie. Przez H skrócił swój wykrok z powrotem i wrócił do kłusa roboczego. Wyjechanie narożników i w B odbicie na koło. Na kole pilnował swojego ustawienia i kształtu figury, wydłużył szyję nie schodząc z kontaktu i zaczął przeżuwać wędzidło wykonując tzw. żucie z ręki. Po tym zamknął koło, wracając do poprzedniego ustawienia, po czym w A wyjechał na linię środkową. Poruszał się po linii prostej do literki X, w której się zatrzymał. Po chwili opuścił czworobok.

zt

Eva - 2016-06-29, 18:46

SREBRO

Kobieta tego dnia, zdecydowała się ponownie zdawać odznakę. Ponownie będzie dosiadać, swojego wierzchowca <3 Tego dnia, dość wcześniej pojawiła się w budynku stajni, by po krótkim przywitaniu, zabrać ogiera na myjkę. Tam go dokładnie wyczyściła oraz osiodłała, a w ostatecznym rozrachunku, wyszła z nim na rozprężalnie. Nie przypuszczała aby, były z nim jakieś problemy, więc na początek więcej luzu i zwykłe kręcenie się po tym miejscu. Po pewnym czasie, zebrała konia na kontakt, pracując dosiadem, prosiła o aktywizacje zadu. Wysyłała mu także półparady w odpowiednich do tego miejscach. Z kolejną chwilą, zaczęli pomału wykręcać różne wolty, serpentyny, wężyki oraz koła. Pilnowała ogiera w pomocach, nie pozwalając mu na żadną samowolkę. Gdyby im coś nie wychodziło, to powtarzali do skutku, aż w końcu było dobrze. Po odpowiednim rozgrzaniu w stępie, przeszli wpierw do kłusa, potem stepa. Powtórzyli dokładnie te same ćwiczenia, dopiero później, doczepiając inne. Takie jak: przejścia oraz zatrzymania, ustępowanie od łydki. Co, by mózg odświeżyć.

PRZEJAZD
I nastał ich czas, weszła z nim ponownie na kontakt, narzucając wyższe ustawienie. Aktywizując odpowiednio siwy zad, skierowała ich w kierunku czworoboki na odznakę. Kiedy wszystko grało, wjechała przez A z ogierem na czworobok. Utrzymując z nim stały kontakt, łydki miała zamkniętego po jego bokach oraz pracujący dosiad, miały im zapewnić równy dojazd do X. W tym dokładnie punkcie, wysłała mu mocniejszą paradę, by idealnie równo się zatrzymać poprzez, ściągnięcie wodzy i dociążenie zadu konia. Ukłoniła się sędziom w budce, by zaraz ponownie zakłusować, poprzez wypchnięcie z krzyża. Utrzymywała jego skupienie, poprzez wysyłane półparady, łydką utrzymując równe energiczne tempo. Zbliżając się do środka krótkiej ściany, należało w końcu wejść na łuk. Odpowiednio wcześnie wygięła siwka, zamykając go w łydkach i wodzy, które ograniczały jego wygięcie, by czymś nie wpadał/wypadał, jednocześnie nakierowywał go w dobrym kierunku. Wjechali także tym samym na przekątną, gdzie zaraz mieli wydłużyć krok. Obijając lekko łydkami o jego boki, zamykała go w nich jednocześnie, wysuwając nadgarstki z przód, inicjowała wyciąganie kroku. Przed narożnikiem, ponownie wzięła bardziej ogiera na siebie, poprzedzając półparadą wrócenie do kłusa roboczego. Potem skierowali się wspólnie do P, gdzie odbili na 10m woltę. Pilnowała ogiera, by trzymał równe tempo, by wolta przypominała woltę, a nie np. jajko. Do tego oczywiście wysyłała mu stosowne pomoce, wywijanie wokół wewnętrznej łydki, która była na popręgu. Zewnętrzna przesunięta za, ograniczająca zad siwka, otwarcie ręki i zachęcenie do zgięcia w potylicy. Po wolcie wrócili na ścianę, by równym tempem skierować się dalej. Dojechali aż do B, gdzie skręcić w lewo. Ponownie dokładnie wyginając ogiera na łuku. Potem kolejno skręcili w prawo, ponownie dokładając wszystkich starań, by nic nie ściąć narożnika przypadkiem. Dojeżdżając do S, ponownie mieli odbić na 10m woltę, tym razem w prawo. Ponownie utrzymywała równe tempo na niej, odpowiednie wygięcie konia, ograniczając i prowadząc go na niej pomocami. Po zakończeniu wolty, powrót na ścianę i wysyłanie kilku półparad, aż do C. W odpowiednim miejscu, odchyliła się lekko w siodle i ściągnęła wodzę, prosząc ogiera o zatrzymanie. W myślach odliczyła 5s i dodała ogierowi łydkę do wejścia w stęp pośredni. Miał być on dość żwawy z poszerzeniem ram konia. Ponownie zaraz wyjechali narożnik i zaczęli się kierować do V, gdzie na początku przekątnej kobieta popuścił wodzę całkowicie, przechodząc do stępa swobodnego. Utrzymując jedynie go na łydce, co by jednak szedł do przodu, a nie gasł. Dojeżdżając do V, delikatnymi półparadmi pozbierała siwka z powrotem, wracając do stępa pośredniego.

Anonymous - 2016-06-29, 18:47

Srebro

Ogier tłukł się po boksie od dobrych kilku godzin, chciałby wyjść na padok i pobiegać, ale żaden ze stajennych nie wykazywał chęci, by go stąd wypuścić. Naparł piersią na drzwiczki boksu, gardłowo rżąc. Nadął nozdrza, wciągając mocno powietrze i zaraz je wypuścił, tłukąc nogą w boks. Na widok swojej właścicielki jeszcze bardziej się ożywił. Wyszedł razem z nią na myjkę, gdzie został dokładnie wyczyszczony oraz osiodłany. Cały czas zachowywał się grzecznie, mimo rozpierającej go energii. Lśniący i błyszczący wyszedł na rozprężalnię, gdzie dziewczyna wdrapała się na jego grzbiet. Zaczęli od prostych ćwiczeń, z czasem przechodząc do nieco trudniejszych. Nie często był koniem na odznakę, więc takie odświeżenie umysłu dobrze mu zrobiło.

Nadszedł w końcu ich czas na wyjście na czworobok. Od razu wszedł z nią na kontakt i zaczął bardziej angażować swój zad w ruch. Przeszedł do kłusa roboczego, po czym wjechał przez literkę A na czworobok. Kierował się równo po linii prostej do punktu X, nigdzie nie spływając na boki. Czując przed X lekkie półparady zaczął przygotowywać się do zatrzymania, a gdy w samym X dostał jedną pełną paradę zatrzymał się. Zadnie nogi podstawił pod kłodę, a szyję trzymał lekko zaokrągloną, by jak najlepiej wyglądać przed sędziami. Językiem bawił się wędzidłem, zajmując sobie jakoś czas zanim z powrotem nie ruszy do przodu. Czując jak Eva mocniej dociska łydki do jego boków ruszył kłusem roboczym przed siebie, utrzymując dość żywe tempo. Dojechali do literki C, w której ogier musiał wyjechać narożnik na prawo. Toteż zrobił, odpowiednio wyginając swoje ciało i w dobrym stylu pokonując narożnik. Przed dojazdem do M czuł jak amazonka zachęca go do wydłużenia kroku, więc nie pozostając biernym w punkcie M zaczął odpowiednio wyrzucać przody przed siebie, wydłużając tym samym swój wykrok. o przekątnej poruszał się tak do literki K, przed którą wrócił do kłusa roboczego. Przed nim były teraz dwa narożniki, więc ogier przygotowując się do nich wygiął się pierw na jednym, a następnie na drugim pilnując swojego ustawienia. Parskał przy tym cicho i obijał ogonem o swoje siwe boki, dając upust siedzącej w nim energii. Dłuższy czas spędził w boksie, więc teraz to wszystko mu się udzielało. Po narożnikach czekała na niego wolta w lewo. Wyjechał na nią, nie zwalniając swojego tempa, oraz cały czas wyginając się, by wpisać swoje ciało w okrąg. Chciał żeby koło miało kształt koła, nie jajka. W dodatku jakiegoś krzywego. Po jej wykonaniu wrócił na ścianę, jadąc teraz w kierunku literki E, gdzie skręcił w lewo i dalej kłusując pokierował się do przeciwległej literki S, gdzie wyjechał w prawo, zrównując się ze ścianą. Szedł cały czas równo po śladzie, nigdzie nie uciekając ani nie odskakując. Przed S poczuł w pysku kolejną półparadę, więc przygotował się do kolejnej wolty, którą wykonał tym razem na prawo. Wykonał ją w takim samym stylu jak pierwszą, zaraz z powrotem wracając na ścianę. Wyjechał kolejny narożnik i zatrzymał się na pięć sekund w literce C. Odczekał je, nie ruszając się z miejsca następnie żwawo ruszył stępem pośrednim. Wyjechał narożnik i wyszedł na przekątną, kierując się do V. Przeszedł do stępa swobodnego, wyciągając szyję przed siebie i parskając głucho. Po dojeździe do V z powrotem wrócił na kontakt.

Eva - 2016-06-29, 18:48

SREBRO

Dojeżdżając do narożnika, znów przypilnowała ogierzego wygięcia na nim. Jednocześnie, dołożyła łydkę do jego boku i wypchnęła z krzyża, powracając do kłusa roboczego. Odcinek kłusu, był jednak stosunkowo krótki, bo zaraz ponownie dołożyła łydkę do boku i wypchnęła z krzyża, dociążając lewę strzemię. Ogier miał właśnie, zagalopować na tą konkretną nogę i jechać naprzód. Dojeżdżając do F, ponownie mieli wydłuż krok. Więc kobieta tym samym, wysunęła nadgarstki do przodu, docisnęła łydki do boków konia i zaczęła pracować mocniej dosiadem. Prosząc o równy krok galopu, ale i jego wyciągnięcie w przód. Dojeżdżając do końca, ponownie wzięła go na siebie, wracając do galopu roboczego. Kawałek dalej, ponownie czekało ich koło, o średnicy 15m w lewo. Trzymanie równego tempa, mocnego wysiasywania w siodle, wyginanie konia wokół wewnętrznej łydki, zewnętrzną blokując zad konia, otwarcie ręki i zachęcenie do zgięcia w potylicy. Po zakończeniu owego koła, już czekał na nich kontrgalop. Kilka półparad w celu zwrócenia uwagi, pilnowanie pomocami siwka, by nie zmieniał nogi ze złej na dobrą. Natomiast dojeżdżając do środka ściany, zaczęł spychać go łydkami i wewnętrzną wodzą do ściany. Dojeżdżając do końca, wyrównali tor jazdy i pojechali dalej na wprost. Zaraz wyjeżdżając jednak, kolejny narożnik i tym samym na przekątną. Wysłała mu kilka półparad, by w połowie długości, ściągnąć wodzę i dociążyć jego zad, wracając do kłusa. Dojeżdżając do końca przekątnej, dociążyła prawe strzemię, wypychając ogiera z krzyża ponownie do galopu. Dojeżdżając do M, ponownie poprosiła ogiera o wydłużanie kroku w galopie, wysyłając mu te same pomoce co wcześniej. Dopiero ponownie dojeżdżając do F, wzięła go na siebie i wracając do roboczego tempa. Kolejno dojeżdżając do A, ponownie mocniejsze półparady, by w tym miejscu odbić z ogierem na koło. Pilnowała tempa oraz wygięcia konia, odpowiednio dokładając łydki do jego boków, prowadząc i ograniczając pomocami. Po zamknięciu koła, półparady i wyjechanie na długą ścianę. Tam w ustawieniu na prawo, znowu zaczęli kontrgalop. Ponownie trzymała go w pomocach, łydką oraz wodzą spychając do ściany, pilnując jednocześnie nie zmieniania nogi. Po zakończeniu kontrgalopu, wyprostowała ogiera, utrzymując stałe tempo i wyjeżdżając ponownie na przekątną. Dojeżdżając do K, ponownie wysłała półparady, by w odpowiednim miejscu odchylić się w siodle i ściągnąć wodzę, schodząc do kłusa. W tym chodzie, chwilę się poruszali, by ponownie wjechać na przekątną, dokładnie wyginając się w narożniku. Tam ponownie, wysunęła nadgarstki do przodu, dołożyła łydki do boków i pracowała dosiadem, by ogier wyciągał krok w kłusie tym razem. Na końcu owej przekątnej, powrót do zwykłego roboczego. Dojeżdżanie do B i kolejne półparady, tutaj czekało ich ostatnie koło do wykonania. Wraz z jego zaczęciem, zaczęła anglezować w siodle, pilnując tempa i ustawienia konia. Jednocześnie popuszczając wodzę i zachęcając go do zejścia w dół, wraz z żuciem z ręki. Kończąc koło, nabrała z powrotem konia na kontakt, siadając w siodło. Kłusem roboczym skierowali się, aż do A. Gdzie po półparadach, wyjechali narożnik z koniem, a potem na linię środkową. Tam skierowali się do X, gdzie po wcześniejszych półparadach i jednej pełnej paradzie w X, zatrzymała konia. Ukłoniła się do sędziów, puściła wodzę i zjechała z czworoboku.

z.t

Anonymous - 2016-06-29, 18:50

Srebro

Wyjechał narożnik, wyginając w nim swoje ciało jednocześnie przechodząc do kłusa roboczego. Szastnął energicznie ogonem kłusując po ścianie do czasu aż nie poczuł mocniej dociśniętych łydek. Przeszedł do galopu na lewą nogę, dalej poruszając się przed siebie, aż do punktu F, w którym miał zacząć wydłużać swój krok. Tak też robił, odpowiednio wydłużając swój wykrok i nadal utrzymując równe tempo galopu. Kusiło go by strzelić przy tym kilka baranków, ale skutecznie się przed tym powstrzymywał. Gdyby teraz wypadł z rytmu to pewnie pogubiłby nogi i się połamał. Zwolnił dopiero, gdy dostał do tego odpowiedni sygnał. Kiedy dziewczyna wzięła go bardziej do siebie przestał wydłużać swój krok i wrócił do galopu roboczego. Teraz miał do wyjechania koło na lewą stronę, więc nie ociągając się odbił od ściany, wyjeżdżając na koło. Trzymał cały czas równe tempo, wyginając przy tym swoje ciało oraz zginając się w potylicy. Po zakończeniu koła wrócił na ścianę, gdzie miał zacząć kontrgalop. Nie było to dla niego łatwe, bo pokusa zmiany nogi na dobrą była cholernie silna, ale ostatecznie udawało mu się go utrzymać. Dojechał do końca i wyrównał tor jazdy, kolejny narożnik i wyjechanie na przekątną, gdzie wrócił z powrotem do kłusa. Dojeżdżając do końca przekątnej z powrotem przeszedł do galopu, tym razem na prawą nogę. W M ponownie zaczął wydłużać swój krok i przestał dopiero po dojechaniu do F. Dojechał tym tempem do A, gdzie wyjechał na koło. Pilnował w nim swojego wygięcia, oraz kształtu całej figury, by niczego przypadkiem nie zepsuć. Wrócił na ścianę i po kilku metrach ustawił się na prawo i zaczął kolejny kontrgalop. Po skończeniu kontrgalopu wyjechał na przekątną i po dojeździe do K zwolnił do kłusa. Wyjechał narożnik i poruszał się w tym chodzie przez kilka metrów, by zaraz ponownie wyjechać na przekątną i zacząć wydłużać swój krok. Na końcu przekątnej powrót do kłusa roboczego i w B następne koło, wykonane tak samo jak poprzednie. Zszedł pyskiem w dół, pozostając na kontakcie i zaczynając żuć z ręki. Po zakończeniu koła wrócił na ścianę, z powrotem unosząc łeb do góry. Dojechał do A, gdzie wyszedł na linię środkową, nie uciekając nigdzie na boki. W X przeszedł do stój, wchodząc zadnimi nogami pod kłodę. Po krótkiej chwili opuścił czworobok.

zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group