To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Oliver Pelerieux - 2018-01-21, 16:28

Zainteresowany jej słowami, otaksowałem kartę wzrokiem. Mnogość pozycji faktycznie okazała się problematyczna, szczególnie dla kogoś, kto na co dzień nie bardzo zastanawiał się nad tym, co włożyć do ust. Zwyczajnie nie miałem czasu by planować sobie posiłki i by je przyrządzać - jadłem cokolwiek, co dało się szybko przełknąć przed wyjściem do pracy i w przerwach. Wieczorem najczęściej nie miałem już na nic siły i po prostu kładłem się spać. Jeżeli coś nas łączyło, to na pewno pracoholizm, który osobiście lekceważyłem...
W każdym razie wybrałem kawę, nie odczuwając specjalnie głodu. Swoją drogą było to strasznie ironicznie zważywszy na moje doświadczenia z zaburzeniami odżywiania. Chyba tylko to chroniło mnie przed zapomnieniem się.
- Dobrze - odparłem, uśmiechając się trochę melancholijnie, jakbym rozumiał, do czego nawiązywała. Na szczęście nie musiałem kłamać, bo naprawdę udało mi się pójść dalej, mimo wszystkiego co się wydarzyło. - Lubię swoją pracę, często wyjeżdżam w jej ramach i poznaję fajnych ludzi. Tylko właśnie parę dni temu koń rozwalił mi kolano i takich momentów mogłoby być mniej - rozwinąłem swoją myśl, jednak nie bez powodu nawiązując tylko do tego, czym się zajmowałem. Moje życie prywatne, jakby to powiedzieć... Nie istniało?

Aileen - 2018-02-17, 20:56

Cóż, choć ja sama dość często odwiedzałam ''imprezy'' to wiązało się to głównie z poznawaniem nowych ludzi oraz próbą uzyskania profitów. Przykre jak szybko przeminęły mi lata przewidziane na zabawę, z których i tak nie korzystałam. Popadłam z jednej skrajności w drugą, z obsesji na punkcie nauki do obsesji na punkcie pracy. Zdawałam sobie sprawę jak bardzo jest to niezdrowe, jednakże tak jak Oliver bagatelizowałam ten problem. Dopóki nie popadłam w alkoholizm bądź uzależnienie od komputera nie ma się co martwić.
- Mam nadzieję, że to nic poważnego. Jednakże, cieszę się, że robisz to, co lubisz. - Uśmiechnęłam się delikatnie, zdając sobie sprawę z tego w jakie bagno sama wpadłam. Cholera, idąc na kierunek jaki sobie obrałam liczyłam na piękną przyszłość i pomoc obywatelom. Tym samym jestem ładną buzą na tle bandy pełnych pychy i stronności ludzi. To wszystko cuchnie. Polityka, dziennikarstwo, ''piękne życie bogatych ludzi''. Jesteś nieatrakcyjny - odpadasz, nie chcesz się podporządkować - odpadasz. Na dobrą sprawę, kiedy znajduję się wśród ludzi obeznanych z tym specyficznym światem wolę się nie przyznawać do tego co robię. Jeden z najbardziej specyficznych programów, którego jestem twarzą nie jest szczytem tego, co chciałabym osiągnąć. Ludzie odbierają mnie taką, jaką jestem przy stoliku - oschłą, łapiącą za słówka i będącą na przekór obywatelom. Być może słusznie - skoro zgodziłam się być marionetką, to nie mam co mówić o tym jaka jestem naprawdę.
- Ja właściwie także nie narzekam, choć nie ukrywam, że to co robię nie jest szczytem moich marzeń i aspiracji. Wymagająca praca, w której układy sięgają życia prywatnego. - Wzruszyłam lekko ramionami zbijając usta w cienką linię. Bałam się coś więcej powiedzieć, drążyć drażliwy temat. Postawiłam więc na przerzucenie pałeczki znów na stronę Olivera.
- Nie wiem czy się orientujesz, ale także bywam w tutejszej stajni. Ba! Kupiłam konia, może nie w pełni świadoma konsekwencji, ale nie żałuję i Grand chyba też nie. - Zaśmiałam się krótko, lekko nerwowo starając się wyjść całkowicie poważnie, choć na samo wspomnienie mojej decyzji zrobił się ze mnie burak.

Oliver Pelerieux - 2018-02-18, 01:05

- Jeszcze całe życie przed tobą. - Zwróciłem jej uwagę, nie dopytując o drażliwe szczegóły, których wyraźnie unikała. Mogłem to uszanować. Swoją drogą dziwiło mnie, skąd we mnie tyle wiary w lepsze jutro. Może dlatego, że gdy straciłem nadzieję na to, że jeszcze może być dobrze, nagle wstałem z kolan?
W każdym razie byliśmy jeszcze młodzi. Co prawda statystycznie osoby w naszym wieku miały już mężów/żony, a nawet dzieci, ale to jeszcze nie powód aby uznawać, że nic się już nie zmieni. Pracę akurat było łatwo zmienić.
Ja też nie byłem przekonany co do swojego zawodu. Nie poszedłem na ekonomię z przypadku, kiedyś naprawdę chciałem się z tym związać zawodowo, głównie dla Noémi, bo od zawsze wiedziałem, że konie to straszni głupi sposób na zarobek. Pochłaniały za dużo pieniędzy i czasu, a poza tym zawsze istniało ryzyko, że kiedyś mogłem nie wrócić do domu, bo jakiś uroczy konik uzna, że fajnie będzie mną rzucić o ziemię. Oczywiście wypadki zdarzały się wszędzie, nawet na ulicy, ale nie ukrywajmy - w przypadku mojej pracy były one wkalkulowane w ryzyko. Nie kochałem tego aż tak by nie móc bez tego żyć. Ale teraz, gdy nie musiałem się o nikogo martwić i byłem zdany tylko na siebie, mogłem robić co chciałem. Na razie mi się podobało, choć to środowisko też było dosyć toksyczne.
- Czekaj - wtrąciłem, wyraźnie zaskoczony do tego stopnia, że nie zwróciłem większej uwagi na to, że się zawstydziła. - Jeździsz konno? Od kiedy? - Zapytałem, zupełnie nie kojarząc tego faktu z przeszłości. Choć właściwie mogłaby powiedzieć mi wiele, a ja pewnie nie potrafiłbym stwierdzić co było prawdą. Nigdy nie interesowało mnie za bardzo życie innych ludzi.

Aileen - 2018-03-17, 19:26

No tak, Oliver i jego ekonomia, która nagle przerodziła się w przeliczanie punktów za zrzutki. Ja całe szczęście trafiłam w miejsce, które pośrednio łączy się z moim zawodem... niestety nie o takiej pracy marzyłam. Kolejne jego pytanie dotyczące jeździectwa dało mi chwilę ulgi, przy okazji mogłam jawnie powiedzieć o swojej pracy. Ba! Trochę się poskarżyć, czego strasznie mi brakowało. Brakowało mi osoby, która nie negowałaby mojego wyboru i wysłuchała. Na tyle ile znałam Olivera wcześniej, na tyle wiedziałam, że on tak właśnie zareaguje. Miałam przynajmniej taką nadzieję.
- Cóż, każda branża rządzi się własnymi prawami. Jeździć w miarę regularnie zaczęłam odkąd poznałam światek politycznego showbiznesu. Ba! Kupiłam nawet konia, nie powiem, by było to przemyślane, lecz nie żałuję. A jeździć jeździłam jako bachor, choć wtedy ograniczało się to do gospodarstwa dziadka. - Rozgadałam się widocznie, nabierając coraz więcej luzu w tej rozmowie. Zdaje się, że Oliver powinien być mi kompletnie obcą osobą, mimo to czułam do niego swojego rodzaju miłe uczucie, jakby był takim małym powrotem do wcześniejszego, pięknego życia. Kiedy Noemi była jeszcze zdrowa, kiedy mój brat odrabiał ze mną pracę domową w biurze mamy a jedynym problemem był profesor od psychologii, który sam był świetnym przykładem zaburzeń psychicznych.
- O Twoje jeździectwo się nie pytam, jestem niezłym stalkerem i obserwatorem. - Puściłam mu zawadiackie oko, w myśli przywołując wszystkie rozmowy jakie słyszałam siedząc nosem w książce. Właściwie znałam kartotekę większości osób z mojego wydziału a wszystko przez to, że ludzie zapominali o moim istnieniu.

Oliver Pelerieux - 2018-03-17, 23:02

- No proszę, nie wiedziałem o tym - mówiąc to, odwróciłem wzrok na kelnerkę nadchodzącą z naszym zamówieniem. Podziękowałem, po czym objąłem kubek dłonią, ogrzewając ją. Przez pracę w stajni strasznie marzły mi ręce i wiecznie zapominałem o tym, żeby o nie należycie zadbać.
- Co to za koń? - Zapytałem, korzystając z tego, że Aileen najwyraźniej swobodnie czuła się w rozmowie na ten temat. Na ogół unikałem tego tematu, bo po prostu nie chciałem by moje życie kręciło się wyłącznie wokół koni, ale skoro było to coś, co mogło nam pomóc przełamać lody - czemu nie. W sumie ciężko było rozmawiać z kimś, kogo teoretycznie zna się tyle lat, a tak naprawdę nic się o nim nie wie... Może była to kwestia tego dziwnego uczucia, o którym wspomniałaś. Łączyła nas cudowna przeszłość, chociaż nie dzieliliśmy jej razem.
- Teraz nie wiem co o tym myśleć - skomentowałem, nie kryjąc rozbawienia. Skoro wiedziała o mnie wszystko, to chyba faktycznie nie było sensu, żebym poruszał ten temat. Nie byłem też szczególnie zdziwiony, bo przez te półtora roku, które tutaj spędziłem, osiągnąłem naprawdę wiele. Rok temu jeździłem raczej po regionalnych zawodach, a teraz moim celem były międzynarodowe zawody w Rzymie. - Robisz też czasem sportowe reportaże? - Nie zdziwiłoby mnie to szczególnie, zwłaszcza, że Eastbourne dzięki Orchardowi było znane.

Aileen - 2018-03-18, 00:06

Jak dobrze, żę zeszliśmy na temat koni. Uff! Zdecydowanie lepszy grunt do rozpoczęcia rozmowy, choć nie wiedziałam, że dla niego jest lekko kłopotliwy.
- Grand Illusion. Andaluzka bez nadmiernej kariery sportowej. Coś tam miała, ale nie powiem by to były osiągnięcia rangi światowej, jak Twoje. - Uśmiechnęłam się lekko i puściłam mu oczko pijąc łyk mojej kawy i chwilę przypominając sobie to, co o nim rzeczywiście wiedziałam. Cóż, wiadomości ze świata jeździectwa to coś, czym żyje te miasteczko. A że ostatnio nazbierało mi się trochę miejscowej prasy postanowiłam w końcu ją przejrzeć.
- To lepiej się nie zastanawiaj, bo to może mieć odwrotny skutek od zamierzonego! - Zaśmiałam się i upiłam łyk kawy będąc już kompletnie rozluźnioną, do tego stopnia, że kolejne pytanie nie zrobiło na mnie wpływu. Oh, jak bardzo chciałabym odpowiedzieć na nie twierdząco.
- Nie, niestety głównym obiektem moich zainteresowań są tylko fascynaci rosyjskich prostytutek, bankierzy i najlepsi kłamcy tego kraju. W naszej ojczyźnie wcale nie jest lepiej, lecz przynajmniej nie gryzą się poza kamerami. - Rzuciłam i cicho westchnęłam przeczesując kudły za ucho, tym samym pozwalając sobie na uniknięcie kawowej maseczki na rozdwojone końce. Taka była prawda, moja praca to wielkie bagno, w którym jedynym pozytywnym aspektem jest mój uśmiech i firmowe garnitury. Kłamstwa każdego polityka jakiego spotkałam były tak oczywiste a mimo to tyle ludzi w nie wierzy. Ahh, gdyby było mnie stać na rzucenie jej.
- Mam nawet wycinek gazety z Twoim zdjęciem na Cruzeiro! Zaraz zbiegną się fanki prosząc o zdjęcia! - Zaśmiałam się lekko drapiąc jego profesję, lecz naprawdę podziwiałam go, że doszedł tak daleko po tym co przeżył... choć w sumie, kto to mówi. Sama nie jestem lepsza. Śmierć brata jest równie bolesna, choć to inny rodzaj bólu. Nie byłam zakochana, nie wiem jak jest stracić swą miłość, lecz nie trudno mi się domyślić, że to co przeżył nie było plusem w jego karierze.

Oliver Pelerieux - 2018-03-18, 01:27

- Bez przesady - uśmiechnąłem się, lekko skrępowany tym swego rodzaju komplementem. Dopiero miałem wejść na arenę międzynarodową, jeśli tylko znajdę właściwego konia. Niestety Cruzeiro jeszcze się nie nadawał, ale ze wszystkich moich podopiecznych miał chyba na to największe szanse w najbliższej przyszłości. - Nie jeździłem nigdy na żadnym andaluzie. Startowała w ujeżdżeniu? - Wbrew pozorom nie opierałem tego skojarzenia na stereotypach, po prostu przypomniało mi się, że widziałem niedawno jednego PRE w akcji. Było na co popatrzeć. Mogłem tylko pozazdrościć Noy wyszkolenia Sheridana, bo dla mnie ujeżdżenie na tym poziomie było czarną magią.
- Tak? To ciekawe co mówisz - przyznałem, jako że zawsze mi się wydawało, że Belgia w kwestiach polityki zdecydowanie przoduje. U nas działo się chyba najwięcej ze względu na Parlament Europejski, ale może właśnie za jego sprawą przebywający tam politycy trzymali poziom. W końcu zawsze najgorsi byli ci, którzy im zazdrościli i przepychali się między sobą na arenie własnego kraju...
- Chyba muszę zacząć czytać gazety - odpowiedziałem, cały czas się uśmiechając. Nasze zdjęcie pewnie było przypadkowe, załączone przy okazji wzmianki o jakichś zawodach, ale zawsze miło było mieć taką pamiątkę. Czasem napotykałem swoje zdjęcia w internecie, w różnych galeriach z zawodów, ale na wywiady i prawdziwą sławę musiałem jeszcze trochę poczekać. Nie dążyłem zresztą do tego. Chodziło mi zupełnie o co innego, a cała reszta była tylko tłem.
- Taa, fanki... Może lepiej nie - uśmiechnąłem się pobłażliwie. Podobno byłem całkiem przystojny, co w sumie dało się zauważyć po reakcjach niektórych dziewczyn. Szkoda, że póki co ich średnia wieku nie przekraczała szesnastu lat. Takie to właśnie były fanki. :lol: Wolałbym jednak mieć zainteresowanie w swojej grupie wiekowej. Powoli dojrzewałem do tego pragnienia, rozumiejąc, że nie mogę wiecznie żyć przeszłością.

Aileen - 2018-03-18, 11:33

Przytaknęłam na jego pytanie dotyczące Grand, nadal mając na ustach uśmiech rozbawienia spowodowany wcześniejszymi ''komplementami''. Oczywiście, nie był jeszcze na arenie międzynarodowej, ale czyż to nie cudowne tak się podrażnić?
- W ujeżdżeniu, zdecydowanie bliżej mi do tej dyscypliny, niżeli miałabym skakać. Zdecydowanie skoki i wszystko inne to nie moja bajka. Ostatnio nawet wsiadłam na araba-wyścigówkę... To nie na moje nerwy. - Wzruszyłam lekko ramionami mówiąc 100 procentową prawdę. Ujeżdżenie najbardziej ciągnęło mnie w swoją stronę wszechobecną gracją i wyważeniem szczegółów, zdecydowanie wolałam skupiać się na walce z moimi umiejętnościami, niż z przeszkodami. Nie kręciło mnie to, choć uwielbiałam oglądać przejazdy skokowe na trybunach, nie chciałabym być na miejscu jeźdźców.
- Belgia nie pokazuje swoich brudów na wierzch, dla dobra Europy. Tutaj jest inaczej, mentalność polityków jest inna. - Westchnęłam prostując wcześniejsze słowa, w myślach nawiązując znów do gazet i obecności Olivera w nich. Nie widziałam ich wiele, lecz może ze względu na urodę pojawiał się częściej niż wielu innych jeźdźców wyższej rangi? Nie ukrywam, że masz chłopie rację i skupiasz na sobie wzrok, zapewne nie tylko nastoletnich fanek :lol2: .
- Zaraz będą prosiły o autografy na dekoltach a w pokojach będą stały ołtarzyki z Twoimi rzeczami, wiesz, jak w takich amerykańskich filmach. - Zaśmiałam się, w głębi duszy licząc, że tak nie jest. Nikomu tego nie życzę, a Tobie przede wszystkim.
Niestety, o ile próg zainteresowania Oliverem to wiek poniżej jego, to mój krajał się o podobną odległość... lecz wzwyż. Nie cierpiałam na brak powodzenia, niestety zazwyczaj byli to żonaci 60-latkowie mający dzieci w moim wieku. Choć to i tak dużo patrząc na to, co działo się kiedy byłam młodsza. Teraz przynajmniej miałam prawo się podobać, choć czy do tego dążyłam, samej ciężko mi stwierdzić. Nie szukałam miłości, żyje mi się bez niej dobrze, choć nie przekreślam możliwości zbliżenia się z kimś.

Oliver Pelerieux - 2018-03-22, 18:32

- Wcale ci się nie dziwię - jakoś nigdy mnie nie kusiło, żeby wsiąść na wyścigowego konia i nie sądziłem, że kiedykolwiek się to zmieni. Nie chciałbym nawet "przebranżowywać" takiego konia na skoczka, ale sądząc po tym, że Orchard miał ich całkiem sporą stawkę, mogłem się kiedyś spodziewać takiego wyzwania... Cóż. Może być ciekawie. - Ale ujeżdżenie? Przecież to nuda - uśmiechnąłem się przekornie, zwyczajnie drocząc się z Aileen. Tak naprawdę tak nie uważałem, miałem olbrzymi szacunek do tej dyscypliny i wcale nie stroniłem od ujeżdżeniowych treningów.
Coś było w słowach Aileen, chociaż nie interesowałem się politycznymi tematami. Anglia pod tym względem była jednak ciekawa, choćby ze względu na swój ustrój polityczny. Z uwagą obserwowałem ogromne zainteresowanie Królewską rodziną, przejawiające się nie tylko podczas różnego rodzaju rocznic czy uroczystości, ale również na co dzień. Domyślałem się jednak, że nie było to takie kolorowe na jakie wyglądało. Szczególnie na tych niższych szczeblach lub tam, gdzie Królowa jednak nie cieszyła się taką sympatią...
- Ale mi życzysz - rzuciłem, nie kryjąc rozbawienia. Wiedziałem, że nie takie były jej intencje, ale skoro już trzymały się nas żarty... Właściwie taka sława nie była zła, dopóki nie dotykała człowieka bezpośrednio. W gruncie rzeczy było mi wszystko jedno czy ktoś na trybunach bardziej zachwyca się mną niż moim przejazdem. Z większością takich osób i tak nigdy nie zamienię nawet słowa. Nie musiałem nawet uważać na jakichś imprezach, bo nie byłem typem faceta, który korzysta z każdej okazji.
- Że dużo pracujesz i jeździsz po świecie to już wiem, a zdarza ci się mieć dłuższe wolne? - Zapytałem, odbiegając trochę od poprzedniego tematu.

Aileen - 2018-03-30, 00:13

Gdybym mogła to walnęłabym mocnego kuksańca w żebra!! Żadne to ujeżdżenie nie nudne, nie nie nie! Wypraszam sobie ale już!
- Widzisz, coś z nudziary mi zostało! - Pokazałam mu delikatnie język i zaśmiałam się krótko. Doskonale wiedziałam, że żartuje, podobnie jak z kolejnym słowami, mimo to złapał mnie dobry humor, tym samym wolałam się trzymać droczenia niż zmieniać temat, który niestety mnie spotkał.
Nie chciałam mówić wprost, że na własne życzenie nie biorę wolnego, że nie mam co robić prócz pracą. Za kogo by mnie wziął, jak bardzo dziwną osobą bym się okazała?
- Tak, właściwie mam taką możliwość, jeśli robimy kilka nagrań jednego dnia... zazwyczaj jednak z tego nie korzystam. - Rzuciłam, zdaje się niezobowiązująco i przełknęłam głośno ślinę. Miałam plastyczne godziny pracy, wszystko do ustalenia i dostosowania, chyba, że musiałam być na żywo. Mimo to nie korzystałam z tej możliwości, nie miałam ku temu powodów.
- A Ty? Godzisz urlopy z trudem codziennych treningów? - Przerzuciłam pałeczkę na Olivera, tym samym oddychając z ulgą i widocznie uspokajając się. Nie musiałam nic więcej mówić, mam nadzieję, że jest to temat, który rozgada mężczyznę, bo naprawdę nie chce się skreślić na starcie.

Oliver Pelerieux - 2018-03-30, 21:03

Akurat nie dociekałem, dlaczego robiła tak, a nie inaczej, ale na pewno nie pomyślałbym o niej źle znając prawdę. W tej kwestii byliśmy do siebie podobni, bo ja też nie korzystałem z każdej sposobności na zyskanie urlopu. Brałem go tylko na święta, kiedy jechałem do rodziny, oraz raz czy dwa w przeciągu roku, żeby pojechać ze znajomymi na wyjazd. Wszystkie jednodniowe święta spędzałem w stajni, bo na mnie także nikt nie czekał w domu, a latanie do Belgii na weekendy nie było zbyt ekonomiczne.
- Właściwie to tak - odparłem, biorąc łyk kawy. - Ostatnio miałem pojechać ze znajomymi w góry, ale coś im wypadło. Na szczęście poznałem w stajni dziewczynę, która zechciała ze mną pojechać, więc nie musiałem tego odwoływać. Fajnie było, a teraz się zastanawiam czy nie pojechać dokądś na majówkę - mogło stąd wynikać, że jednak lepiej godziłem pracę i odpoczynek, ale te parę dni w skali roku było naprawdę niczym. Potrzebowałem jednak takiej odskoczni żeby nie zwariować. Poza tym kochałem podróże i jeżeli Aileen znała Noémi choć trochę, na pewno wiedziała, że naszym wspólnym marzeniem i celem było podróżowanie po świecie.
Czas spędzony na rozmowie i kawie upłynął nam bardzo szybko, właściwie nawet nie wiadomo kiedy. Skoro spotkanie wyszło z mojej inicjatywy, zapłaciłem za nasze zamówienie i podziękowałem Aileen za spotkanie, wyrażając chęć spotkania się raz jeszcze, choćby w stajni, skoro mieliśmy teraz taką możliwość. Później się rozeszliśmy do swoich mieszkań. /zt

Friedrich - 2018-04-15, 16:52

Trzymając rękę na talii Amelie wpuścił ją do środka i poprzez pochylenie się do jej ucha wyszeptał, który stolik preferuje. Zaraz po tym miejmy nadzieję udali się do zacisznego, oddalonego od innych ludzi miejsca, gdzie odsunął kobiecie krzesło i rozpiął swoją marynarkę siadając.
- Proszę. - Rzucił podając jej kartę i oparł ręce o blat stołu wpatrując się w piękną blondynkę głębokimi, brunatnymi oczyma.

Amelie - 2018-04-15, 18:21

Najchętniej by mu tą rękę złamała, ale nie chciała robić scen w miejscu publicznym. Ścierały się w niej sympatia wobec mężczyzny i typowa dla niej chęć trzymania ludzi na dystans, co jak widać tutaj nie miało miejsca i było dla niej poniekąd niekomfortowe. Zdusiła więc w sobie chęć zrobienia mu krzywdy, co zapewne by jej się nie udało, porównując ich gabaryty. Jedynie poklepała swoją torbę, przypominając mu, że ma paralizator i nie zawaha się go użyć. Chociaż tak naprawdę dysponowała jedynie gazem łzawiącym.
Skierowała się do stolika, który wskazał jej mężczyzna, jedynie przewróciła oczami na odsunięcie jej krzesła, chociaż tak naprawdę takie maniery jej się podobały, może dlatego, że sama nimi nie dysponowała.
- Dziękuję. - mruknęła, rozpościerając przed sobą menu, co było idealną okazją by ukryć się przed spojrzeniem jego głębokich oczu. Dobrze przynajmniej, że siedziała i że nogi się pod nią nie załamią. Szybko wybrała coś dla siebie, ale udawała, że nadal jest pochłonięta czytaniem.

Friedrich - 2018-05-01, 00:16

Obserwował ją ze spokojem, jednocześnie lekko rozmarzony. Brakowało mu takich delikatnych, subtelnych kobiet w otoczeniu, szczególnie też takich, które miały w sobie ''to coś''... A Amelie zdecydowanie to miała.
- :uuu: Cóż, mają taki wybór, że ciężko się zdecydować. -Rzucił po zdecydowaniu się na mrożoną latte macchiato i uśmiechnął się lekko sięgając po chwili do jej policzka przez stolik, by lekkim ruchem zdjąc z niego rzęsę. Był przy tym bardzo spokojny, coby nie przestraszyć blondynki, zaś sam ruch zasygnalizował jej krótki,.
- Zaczekaj... O, idealnie. - By po zdjęciu rzęsy jeszcze ją po tym policzku pogładzić. Miała tak delikatną, jedwabistą skórę. Do tego ta blond rzęsa i jej oczy. Rozpływał się wręcz nad jej urokiem, który, bądź co bądź, był niesamowicie oryginalny, jeśli mogę to tak nazwać. :lol2: Rzadko spotykał takie kobiety, choć na dobrą sprawę takich też nie szukał. A jednak! Amelie podbiła jego umysł, a może i serudszko?

Amelie - 2018-05-01, 15:28

Może z wyglądu była subtelna, ale potrafiła być wyjątkowo niedelikatna, czując zagrożenie. A zagrożeniem był też zbyt bliski kontakt z innymi ludźmi. No nie ze wszystkimi, bo w stajni przecież nie mogłaby każdego unikać, bo nie mogłaby funkcjonować. Friedrich jej zdaniem przekroczył już sporo granic i zamiast stanąć murem oddawała mu coraz więcej pola. Życie to szachy, a ona chyba nie była w nich dobra. Uchyliła kartę z menu, by rzucić mu uważne spojrzenie, zastanawiając się, czy domyślił się, że przegląda menu, chociaż dawno się zdecydowałą, tylko po to, żeby się przed nim "ukryć". W końcu porzuciła jej przeglądanie, decydując się na cafe latte. Zapewne wkrótce w ich pobliżu zakręciła się kelnerka i złożyli zamówienie.
Zamarła, kiedy sięgnął przez stolik do jej policzka, zdejmując z niego rzęsę. Czując jego dotyk na policzku miała wrażenie, że natychmiast się zarumieniła, lecz było to raczej poczucie oderwane od rzeczywistości. No i o tym właśnie mówię. Zamiast się "bronić", oddaje pole.
- Dziękuję.. sama bym sobie z tym poradziła. - powiedziała patrząc na jasną rzęsę, którą zabrał z jej policzka. Swoją drogą musi mieć sokoli wzrok, nie tak łatwo odróżnić jasną rzęsę od równie jasnej skóry. Chociaż jej słowa były nie tyle uprzejme, co neutralne, to piorunował go wzrokiem, jakby chciała mu przypomnieć o czym mu mówiła, gdy zaprosił ją na kawę: "jeden niewłaściwy ruch, to wyciągam paralizator".



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group