Questionable - 2018-04-07, 21:31 Po bezproblemowo zakończonych serpentynach, klacz chętnie weszła do kłusa, głośno sobie przy tym prychając. Bo tak. Nadal całkociwie skupiona była na, dosiadającej ją, amazonce, a więc gdy ta poprosiła o żucie z ręki, gniada zaczęła stopniowo opuszczać łeb i mielić metalowe "urządzenie" w swoim pysku. Już po chwili przeszła do stępa, a gdy blondynka oddała jej wodzę, chętnie wyciągnęła się, uczciwie nadal stępując naprzód. Nie zamierzała oszukiwać, wiedząc, że nawet w tej ostatniej części treningu, jeźdźcy i tak będą ją upominać o dobrych manierach. Poddawała się im więc bez żadnych obiekcji, wkrótce kończąc trening. Mizianie po nosku przyjęła z dużą satysfakcją, a zarzuconą na plecy derką zupełnie się nie przejęła. Ah, przyzwyczajenia.
zt.Elizabeth White - 2018-04-09, 23:06 Drążki nie były czymś, z czym Panta mogłaby sobie nie poradzić. Elizabeth była tego w pełni świadoma, więc o samo pokonanie przeszkody pozostała spokojna. Po zakończeniu ćwiczenia pochwaliła kopytną poklepaniem po szyi, ale nie dała jej odetchnąć, jako że w najbliższym narożniku zaplanowała zagalopowanie. Ów działanie poprzedziła półpradą, by następnie zaserwować siwej łydkę, równocześnie lekko wypychając ją biodrami do przodu. Jednocześnie lekko oddała jej rękę, nie chcąc zniechęcić Panty naporem wędzidła i od razu zabrała się za ustawianie dobrego tempa. Tutaj również w pierwszej chwili dała jej możliwość rozprostowania nóżek przy nieco większej prędkości, by następnie podebrać ją i wprowadzić na kilka sporych kół. Ich średnica była dostosowana do umiejętności klaczy, a po za tym White nieustannie wspomagała ją w zachowaniu równowagi, przez co żadne większe problemy nie miały prawa tutaj wystąpić. Po pewnym czasie zmieniła stronę z lotną zmianą nogi (albo przez kłus, jeżeli lotna im nie wyszła) i wtedy powtórzyła sekwencję również na drugą stronę.Panta Rhei - 2018-04-11, 17:51 Majtnęła uchem, wychwytując rzuconą jej pochwałę, a chwilę później zagalopowała w narożniku. Chociaż jeszcze uczyła się swojej równowagi, jej galop był całkiem przyjemny, głównie dlatego, że miała sporą foule. Ogólnie przez to, że była sporym koniem, miało się wrażenie, że jej galop był spokojny. Że mijały wieki, zanim zad doganiał przód. Było zupełnie inaczej niż na niziutkich koniach, ale przez to chyba bezpieczniej. No i na pewno wygodniej osobie wzrostu Elizabeth.
Toteż galopowała sobie po ścianie, nie usiłując zmienić tempa. Przyjemnie się rozluźniła, pozostając lekką na ręce i mięciutką w pysku, a także chętnie idąc od zadu. Mając takie podstawy, także na kołach znacznie prościej było jej zachować pożądaną równowagę, choć Elizabeth oczywiście nie powinna schodzić poniżej pewnej średnicy - pewnie już około 15 metrowe koła były dla Panty sporym wyzwaniem na tym etapie treningu.
Wkrótce zmieniła kierunek, ale przez kłus, bo lotna była jej jeszcze nieznanym pojęciem i chyba nadeszła już najwyższa pora na wdrożenie go w życie, bo mogło się okazać przydatne.Elizabeth White - 2018-04-12, 00:10 W takim wypadku nad lotną również będą musiały popracować, ale zmiana nogi przez kłus kompletnie nie zniechęciła Elizabeth. Po takim rozgalopowaniu, postanowiła naprowadzić klacz na niziutką (około 60 centymetrową) stacjonatę, która stała luzem równolegle do dłuższej ściany hali. Najazd w tym przypadku nie był przesadnie długi, ale zarazem wystarczający, by siwa zdążyła zaznajomić się z konstrukcją. Na dobrą sprawę nie powinna ona ani sprawić klaczy problemu, ani wywołać większego podekscytowania, toteż amazonka była spokojna. Chciała potraktować to jako dobry wstęp do następnego ćwiczenia, które zaplanowała sobie w głowię.
Tak więc naprowadziła Pante na sam środek drążków, kawałek przed miejscem wybicia zamykając ją w korytarzu z łydek oraz wodzy na wypadek, gdyby kopytna postanowiła wyciąć jej jakiś numer. Dalej już tylko starała się nie przeszkadzać, przechodząc w nie przesadzony półsiad i lekko oddając rękę. Jeżeli wszystko poszło po jej myśli, pochwaliła podopieczną głosem i wykonała jeszcze jeden, identyczny najazd. Jeżeli i tym razem obeszło się bez zgrzytów, zezwoliła na powrót do kłusa, a następnie również do stępa. W ów chodzie zaoferowała klaczy dłuższą wodzę, jednocześnie rozglądając się za kimś, kto mógłby dla niej nieco zmodyfikować stojący już na hali szereg i tą pojedynczą stacjonatkę.Panta Rhei - 2018-04-12, 13:58 Widząc przed sobą niewielkich rozmiarów przeszkodę, nastawiła uszy na sztorc i spokojnie, w tempie narzuconym przez Elizabeth, dogalopowała do stacjonaty. Potraktowała ją trochę jak podwyższoną kawaletkę, nie wkładając za wiele siły w odbicie. Istnieje duża szansa, że Panta zacznie się prawdziwie odbijać dopiero na ponad metrowych przeszkodach, bo te niższe - przy jej gabarytach - nie stanowiły dla niej większego wyzwania. Uczyła się na nich jednak oceniania odległości, z czym miała jeszcze problem i przez co czekała na wskazówki ze strony jeźdźca. Zresztą od czegoś trzeba było zacząć, prawda?
Przy drugim podejściu podeszła do przeszkody równie chętnie, a przy tym niejako grzecznie i kulturalnie, nie wożąc Elizabeth, która zresztą na to nie pozwalała. Nieco większym susem galopu pokonała stacjonatę, podnosząc nogi na tyle wysoko, żeby nie ruszyć drąga. Po tym podskoku parsknęła krótko, ciągnąc nieco nos ku ziemi, a po chwili zgodnie z oczekiwaniami przeszła do kłusa i stępa.Tate - 2018-04-22, 16:52 /uznając, ze nikogo nie ma/
Wprowadziła Gossip na teren hali, gdzie dopięła cały sprzęt do reszty i podprowadziła w róg, gdzie wsiadła sprawnie na jej grzbiet. Przeszkody, jakie sobie zaplanowała były już rozstawione na całym terenie hali, którą miały całkowicie dla siebie. Większość ludzi preferowała obecnie treningi na powietrzy, Tate też lecz wolała się nie gnieździć w 6 na jednym parkurze, tym samym weszła na nieużywaną halę.
Po tym jak wsiadła na klacz dała jej stosunkowo wolny kontakt prosząc o ruch wokół hali, wspierała ją co prawda na łydkach, coby nie uciekła jej tempem w żadną możliwą stronę i takim aktywnym, ale nie szaleńczym stępem prowadziła ją wzdłuż ścian. Przeszkody były przygotowane na klasę klaczy oraz umiejętności Tate, która po kontuzji i sporym czasie bez koni nie należała do najwyśmienitszych jeźdźców.Gossip Girl - 2018-04-22, 18:02 Weszła na halę zaraz za dziewczyną, ale zatrzymała się niemal momentalnie, zarówno uszami jak i całą głową strzygąc na wszystkie strony. Było to miejsce zupełnie dla niej nowe, z każdej strony atakujące ją nieznanymi zapachami i zakamarkami, które kasztanka musiała dobrze poznać, żeby czuć się pewnie na tym obiekcie. Tate powinna więc poświęcić odrobinę więcej czasu na stępowanie i pokazanie jej wszystkiego, co potencjalnie mogło zaskoczyć podczas jazdy.
W końcu Gossip ruszyła za swoją właścicielką, choć kroki stawiała ostrożnie, jakby dość niepewnie. Bez problemu natomiast pozwoliła się dosiąść i chętnie ruszyła stępem, poznawać nieznane dotąd metry hali. Luźniejsza wodza zdała jej się bardziej na wyżyrafianie łba aniżeli na wyciągnięcie go do dołu, ale nic nie mogła poradzić na to, że była zwyczajnie zainteresowana.Tate - 2018-04-23, 17:58 Pozwalała jej się przyglądać i wszystko zwiedzać, ale sama wolała się wozić. Była leniwym potworkiem, przykro mi! Skłaniała klacz do aktywnego stępa, bądź zwolnienia w zależności od tego, co tym razem sobie umyślała, finalnie jednak nie kontrolowała jej jakoś bardzo. Podjechały w stępie do każdej przeszkody, którą Tateś pozwoliła klaczy obejrzeć i obwąchać, dodając przy tym otuchy w postaci głaskania po szyi. Tym samym pokonały dość sporo w luźnym, niezobowiązującym stępie, który z metra na metr przeradzał się na coś porządniejszego. Wpierw kobieta zaczęła zabierać klacz na coraz krótszy kontakt, nie na tyle, by ją ciągać, lecz na tyle, by mieć kontrolę stosunkową nad jej pyskiem. Wzięła ją na pomoce, starając się uaktywnić jej zad i skłonić do równego ruchu po linii, przede wszystkim jednak zadbała o żucie wędzidła, nad którym skupiła się w 100%, jeśli były tutaj ubytki.
O ile dopracowały wszystko w stępie, w którym pokonały kilka razy halę dookoła i halę pomiędzy przeszkodami zabrała się za kłus, wysyłając klaczy wpierw półparadę a następnie posłała ją z dosiadu, wykonując lekkie rozluźnienie kontaktu.Gossip Girl - 2018-04-24, 11:53 Każdy krok stępa w wykonaniu Gossip Girl był bardziej pewny siebie, a klacz chętniej szła naprzód, dokładnie przy tym oglądając nie tylko stojące dookoła niej przeszkody, ale także halę, jej ściany, dach i podłoże. Jako, że była koniem bardzo ciekawskim i chcącym dobrze poznać teren, na którym pracuje, musiała dokładnie przeanalizować każdy skrawek hali, choć to akurat nie powinno być uciążliwe dla Tate. Dzięki temu późniejsza część treningu powinna im pójść dużo łatwiej, a kasztanka z pewnością będzie bardziej skłonna do wyluzowania, kiedy przekona się, że nie grozi jej nic złego.
Kiedy wodze zaczęły się skracać, a amazonka powoli brała Gossip na kontakt, ta, choć dość niechętnie, podniosła szyję do góry i przemieliła wędzidło w pysku raz czy dwa, już w chwilę później ładnie wchodząc na ten kawałek metalu w swoim pysku. Po sygnale do kłusa miękko przeszła do wyższego chodu i choć na początku była bardzo podniecona, a przez to odrobinę pędziła przed siebie, to po upomnieniu przez brunetkę zwolniła, wyluzowała się i ładnie pchała naprzód od zadu, nie mogąc się już doczekać pierwszych lotów.Tate - 2018-04-25, 18:41 Poprowadziła ją dalej w kłusie na wolty, zjeżdżając jednak głównie na ściany i tam ją rozkłusowując. Często zmieniała kierunek oraz zwalniała i przyśpieszała tempo klaczy, by po takim przygotowaniu wykonać półparadę i posłać ją dosiadem i delikatnym ruchem nadgarstków do galopu, w którym wpierw pokonała całą ścianę hali, następnie zaś zjechała na środek kręcąc tam różne wolty i serpentyny, w celu rozgrzaniu klaczy i zapoznania z przeszkodami po raz kolejny.
W pewnym momencie posłała jej szereg pomocy ku całkowitemu wyprostowaniu, następnie zaś półparadę najeżdżając spokojnym galopem na pojedynczy drąg, przed którym dodała jej łydkę i nakierowała na środek. Zaraz po pokonaniu, mimo efektu pogłaskała klacz po szyi i skierowała na małą kopertę, przed którą powtórzyła pomoce, lecz posłała klacz do skoku z pomocą większej ilości pomocy, do tego bardzo stanowczych i precyzyjnych, coby nie było so tamto, w końcu nikt nie chciał zrażenia na pierwszym treningu. Gossip Girl - 2018-04-26, 14:55 Gossip rozkłusowała się chętnie, w chwilę później ładnie i z łatwością wpisując się we wszelkie wolty, po których prowadziła ją Tate. Cały czas była jednak uważna i czasem kierowała ucho to w jedną, to w drugą stronę, by sprawdzić, czy wszystko jest w całkowitym porządku. Wkrótce wyczuła sygnał właścicielki, wyrażający intencję przejścia do kłusa i nie zamierzając go negować, po prostu weszła do wyższego chodu. Chwila minęła, nim udało im się ustalić ładne, równe tempo, bo Gossip trzymała w sobie nadmiar energii, której zwyczajnie musiała się pozbyć, ale o ile Tate cały czas starała się zsunąć ją na odpowiedni tor, wkrótce kasztanka wyciszyła się odrobinę i poruszała w taki sposób, w jaki życzyła sobie tego amazonka.
Drąg, który znalazł się na jej drodze nie był niczym niezwykłym, ani trudnym do pokonania. Klacz postawiła wprawdzie uszy i nieco napaliła się na przejazd nad nim, ale prócz wyraźnej chęci przepłynięcia nad drewnianą „przeszkodą” nie zrobiła nic niepokojącego. Pewnym krokiem przeszła wytyczoną trasą, nic nie robiąc sobie z drążka, będąc już bardziej zainteresowaną krzyżakiem, na który teraz prowadziła ją Tate. Klacz skakała już dużo wyższe przeszkody, wiec coś takiego nie robiło na niej żadnego wrażenia. Mimo wszystko starała się i chętnie szła naprzód, wkrótce wybijając się łagodnie przed podskoczkiem, by bez większego wysiłku przełożyć nad nim nogi i znaleźć się sprawnie po drugiej stronie.Tate - 2018-04-28, 00:38 Po kopercie wróciła nią na woltę, na której zadbała o dobry łuk, starając się zaokrąglić galop klaczy i uaktywnić jej zad. Zaraz po wykonaniu okręgu naprostowała ją na stacjonatę około 60-centymetrową. Przed nią rzuciła klaczy pomoce do wybicia, by podczas lotu obciążyć jej lewą stronę i skierować się dalej galopem na lewą w stronę kolejnej przeszkody, przed którą leżał drąg. Wpierw skupiła się na wskazaniu jej uwagi na niego, by dopiero przed przeszkodą wykonać właściwą łydkę, wypchnięcie dosiadem i przesunięcie się do półsiadu. Przy lądowaniu zaczęła zbierać wodze i przesunęła jak zwykle ciężar ciała do tylu, pomagając klaczy w lądowaniu. Zaraz po tym znów przejechała kawałek zwykłym galopem, pracując nad zaangażowaniem zadu i skróceniem wykroku, kierując się zaraz na okser o podobnej wysokości. Przed nim rzuciła jej pomoce do skoku, mimo to skok z powodu zbyt wolnego najazdu wyszedł felernie, gdyż klacz zrzuciła jeden drąg. Nie zraziło to jednak Tate - skierowała ją od razy na drugi okres, coby przed nim rozpędzić się bardziej i pokonać go na czysto.Gossip Girl - 2018-05-04, 10:08 Po wylądowaniu dziarsko weszła w łuk i nastawiła uszy, widząc na horyzoncie kolejną przeszkodę, którą, najwyraźniej, miały skakać. Nadal szła równym, aktywnym galopem, będąc bardzo skupioną na pracy z amazonką, a gdy przyszła pora odskoku, wykonała go – choć trochę się z nią pokłóciła, w którym powinien odbyć się momencie. Ona chciała trochę dalej, amazonka szybciej, więc ostatecznie wybiła się w ostatniej chwili, pokonując jednak przeszkodę bez problemu – pewnie tylko dlatego, że miała 60 centymetrów i kasztanka była w stanie ją odratować.
Udało jej się jednak zmienić nogę galopu, a więc teraz poruszała się na lewo, ku kolejnym częściom dzisiejszego programu. Ponownie postawiła uszy na sztorc, chętnie idąc przed siebie, po czym bez problemu pokonała wskazówkę i tym razem ładnie wybiła się do przeszkody, gładko nad nią przelatując. Miękko powróciła na ziemię, by teraz nieco zwolnić, przed kolejnym skokiem. Cóż, wprawdzie wyczuwała, że będzie potrzebowała odrobinę więcej energii do pokonania tej szerszej przeszkody, ale z drugiej strony, nie chciała znów polemizować z Tate. Szła więc ustalonym przed nią tempem i wybiła się do skoku, ale nawet robiąc wszystko by uniknąć zrzutki, nie udało jej się pozostawić przeszkody w jednym kawałku. Jak wcześniej wspomniano, zrzuciła jeden drążek, by w chwilę później się poprawić i drugi okser pokonać już na czysto.Tate - 2018-05-05, 14:05 Po okserze wzięła klacz bardziej na siebie, przy okazji skręcając w zamknięciu łydkami na kolejną przeszkodę, na którą najechały pod lekkim łukiem. Siadając w siodło zablokowała ją łydkami za popręgiem, by utrzymać równą linię i posłała klacz do skoku przejściem w półsiad z wypchnięciem biodrami i oddaniem wodzy, którą zebrała podczas lądowania i tuż po nim, by skrócić wykrok klaczy obciążeniem zadu i skróceniem wodzy a zaraz posłała ją już po równej linii na kopertę. To wymagało najazdu po równej linii, co także się stało. Z pomocy Tate nie zrezygnowała, było ich jednak mniej, gdyż kobieta odpuściła sobie łydkę widząc, że klacz i tak skoczy tą drobną przeszkodę na wyczucie.
Po pokonaniu koperty posłała klaczy półparady, by pełną paradą sprowadzić do kłusa. Wyrównała i zmobilizowała ją ruchem łydek od popręgu do odległości za nim do przyśpieszenia oraz równej linii ruchu. Kierowały się na szereg 5 cavaletii, które były ostatnimi przeszkódkami. Przed samymi drągami na wysokości kilkunastu centymetrów Tate posłała klaczy kilka półparada, by już w miejscu cavaletii dodać jej mobilizującą łydkę i przesunąć zablokowane nadgarstki wzdłuż szyi w celu jej wydłużenia. Miała wygodny, delikatny półsiad, utrzymując ciało na kilka centymetrów nad siodłem i ściskając klacz kolanami. Delikatne, rytmiczne łydki pomagały jej w rytmie cavalettek, choć klacz mogła się poczuć lekko zagubiona chwilowym odbiciem się ciała kobiety od siodła. Cóż, Tate też nie była mistrzem jeździectwa - nie wszystko potrafiła robić idealnie. Być może dlatego ostatnia przeszkoda wyszła klaczy średnio, gdyż zaczepiła o nią tylnym kopytem.
Zaraz po przeszkodach polecała kolejna półparda i parada, sprowadzająca do stępa w którym pokonały kilka kółek wzdłuż hali, na luźnej wodzy by skierować się do stajni.
/z.t i wybacz za kupę ale piszę w pociągu i nie umiem się skupić :CGossip Girl - 2018-05-05, 21:41 Ładnie wpisała się w nadchodzący łuk, chętnie korzystając z oferowanych przez amazonkę pomocy i bez utraty równowagi oraz tempa, skierowała się na stojącą, przed nią, przeszkodę. Wyciągnęła łeb nad przeszkodą i delikatnie podciągnęła nóżki, które już w chwilę później zostały przełożone na ziemię, tym samym miękko na niej lądując. Postawiła uszy na sztorc widząc kolejny punkt trasy – a więc kopertę – do której, specjalnie się nie wysilając, podeszła spokojnym krokiem i którą pokonała bez większych problemów. Wprawdzie odrobinę wahała się, nie wyczuwając łydki amazonki, ale dzielnie ruszyła ku górze, nie zamierzając wyłamać.
Po pokonaniu tej niewielkiej przeszkody, kasztanka chętnie przeszła do kłusa – była już odrobinę zmęczona (choć było to pozytywne zmęczenie!) – w którym jednak jeszcze nie dane było jej odpocząć. Naprowadzona na cavaletti została odrobinę zbita z tropu, ale nie okazała tego w żaden sposób, posłusznie wykonując, zlecone przez amazonkę, zadanie. W pełni skupiona na malutkich przeszkódkach, zaczęła wykonywać je, unosząc przy tym nogi wysoko ku górze i elastycznie lądując na ziemi w dystansach pomiędzy by wkrótce wybić się ku górze. Gołym okiem można było u niej zauważyć delikatną fazę zawieszenia podczas wyciągania nóg nad drążkami. I choć chwilowe zachwianie równowagi faktycznie spowodowało dotknięcie ostatniej cavaletki, to całe ćwiczenie można było uznać za bardzo udane.
Wkrótce klacz przeszła do stępa, w którym chętnie odpoczęła przez kilka okrążeń wokół hali, a następnie ruszyła do stajni u boku amazonki.