To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Duża hala

James Levrull - 2018-02-19, 23:56

Pozytywnie nastawiony po wcześniejszym występie ucieszył się, że będzie miał możliwość wystartowania w niejakiej dogrywce. Liczył na to, że ze względu na wcześniejszy start ogier zmęczył się na tyle, by już tak nie szarżować względem przeszkód. Na szczęście mieli trochę czasu, by po wcześniejszym starcie odpocząć i następnie zacząć skróconą rozgrzewkę, w trakcie, której chwilę pojeździli w trzech chodach, na sam koniec oddając parę skoków, na docelowej wysokości kończąc.
Po raz kolejny wjechał z Pandą na parkur kłusem, na kontakcie niewiele czasu poświęcając na zaprezentowanie mu przeszkód, które zresztą przed chwilą pokonywał. Przeszedł od stępa oczekując na sygnał do startu, a wzrokiem szybko powtarzając wybraną przez siebie ryzykowną trasę. Czy ryzyko się opłaci? Się okaże, ale był dobrej myśli po wcześniejszym starcie.
Słysząc po raz kolejny rozpoczynając się piosenkę i sygnał do startu zagalopował od razu docierając się z ogierem co do docelowego galopu, który tym razem dość szybko udało im się uzyskać. Kierując się w korytarzu z przeszkód wzrokiem odnalazł ósemkę rozpoczynającą drugi etap. Galopując na lewą nogę wcześnie usiadł w siodło biorąc ogiera na siebie, ale dalej utrzymując dobre tempo, tak, by móc go w pełni kontrolować nie zwalniając go jednak, tym bardziej, że był nieco zmęczony, jeśli to tak było można nazwać.
Prowadząc go w korytarzu z wodzy podjechał pod przeszkodę pilnując go w łydkach i następnie posłał go do skoku przygotowując w locie na lądowanie na lewo. Oczywiście sam również pilnował się w locie, by zaproponować ogierowi półsiad w równowadze, który miał mu nie przeszkadzać. Udało im się wylądować z czystym kontem za przeszkodą dlatego James wracając w siodło od razu głęboko usiadł w siodło zaczynając kręcić na dziewiątkę w lewo ciasny zakręt. Udało mu się zrobić to na tyle sprawnie, że ten przesadnie nie zwolnił nie wahając się. Prowadząc go na zewnętrznej wodzy zaproponował mu całkiem niezłą równowagę w razie czego korygując w go w pomocach. Gdy wyprostowali się na przeszkodę została im tylko foula. Ryzykownie, ale pewnie domknął ogiera w łydkach posyłając go do skoku z dobrego miejsca wybicia. lądowanie i od razu mocna galopada na prawo.
Mimo mocnego tempa od razu po minięciu wcześniej skakanej ósemki zaczął zakręcać w prawo prawo o 90 stopni, nie dawał ogierowi jednak możliwości do kombinowania czy wychodzenia z pomocy pewnie trzymając go na kontakcie i głęboko siedząc w siodle. Dał mu nieco zaatakować piątkę, którą po chwili mieli w prostopadłym najeździe i następnie posłał z dalszego odbicia do pozytywnie zakończonego skoku. Do szóstki nie było czego skracać dlatego pilnując wpasowania się w ogierem w odpowiednią odległość w linii poprowadził go po łuku nadal siedząc w siodle choć nie przyhamowując go tym. Będąc dostatecznie blisko przeszkody posłał go do skoku samemu ciałem czekając do końca nie chcąc go wyprzedzić i tym samym zmotywować do zrzutki. Na szczęście i to pozostawili nienaruszone.
Po wylądowaniu James bardzo zaryzykował praktycznie od razu po wylądowaniu zakręcając w lewo przed jedynką - ale bardzo się do niej "przytulając". Umożliwiło mu to ryzykowny, ale okrągły zakręt nadrabiający trochę sekund niestety w trakcie najazdu na szereg, który po chwili mieli prostopadle do siebie nieco przesadnie wziął ogiera na siebie. Owe skrócenie doprowadziło do tego, że znaleźli się za blisko przeszkody przez co ogier musiał skakać prawie spod niej samej. Mimo tego, że się starał, co Zawodnik poczuł nie udało mu się poskładać na tyle by nie strącić przodami członu A.
W trakcie lądowania wraz z nimi na ziemię leciał drąg, na szczęście ogier mimo bliskiego lądowania pozwolił się rozciągnąć na tyle, by w fouli dokryć odpowiednią odległość i wybić się do kolejnego skoku nie spłaszczając się i tym samym pokonując stacjonatę na czysto.
Po minięciu mety przeszedł z ogierem do kłusa, a następnie do stępa chwaląc go mocno - podjęli ryzyko nie udało się, bo "za bardzo chciał", więc teraz czeka ogiera sporo ćwiczeń nad gibkością, by był w stanie wyjść z takich sytuacji, ale i tak spisał się wyśmienicie. James czuł, że ma go pod kontrolą co bardzo go ucieszyło. Po opuszczeniu parkuru porządnie go występował, nagrodził i udał się do stajni.

[zt]

Naomi Eaton - 2018-02-20, 20:21

Naomi była szczerze podbudowana zakwalifikowaniem się do drugiego etapu. I chociaż dopiero rozgrywka miała wyłonić zwycięzcę, Nao była już znacznie spokojniejsza o wynik, chociaż przy próbie osiągnięcia jak najkrótszego czasu mogły się wydarzyć różne rzeczy... Niemniej podczas tej krótkiej przerwy zdążyła przemyśleć sobie to i owo, choć tak naprawdę nie mogła postąpić inaczej niż podczas eliminacji - wybrane do rozgrywki przeszkody przewidywały dokładnie te same skróty, na które Naomi zdecydowała się za pierwszym razem.
Wywołana na parkur, wjechała na niego stępem i nie tracąc czasu na oglądanie przeszkód (w końcu żadna z tych, które były w rozgrywce, nie wzbudzały wcześniej w Foudre wątpliwości), zatrzymała ogiera by krótko ukłonić się sędziom, a następnie zagalopować z lewej nogi na wysokości 4a. Bez większego trudu dogadała się z wątrobianym w kwestii docelowego tempa galopu, którym udała się w kierunku pierwszej przeszkody, wcześniej będącą numerem osiem. Dość wcześnie usiadła w siodle by wziąć konia na siebie i pod kontrolą doprowadzić go do stacjonaty, co nie zmieniało faktu, że wciąż jechała trochę szybciej niż standardowo. Utkwiła wzrok w przeszkodzie, podjechała pod przeszkodę prowadząc Foudre w korytarzu z wodzy oraz pilnując go w łydkach. We właściwym momencie posłała go do skoku, w trakcie którego zasugerowała koniowi lądowanie na lewo, uważając jednak, by nie zaburzyć jego równowagi. Takie przygotowanie miało jednak znaczenie głównie z tego względu, że Nao ponownie zamierzała wykręcić na dziewiątkę w dość ryzykowny sposób. Ponownie udało im się tego dokonać, mimo iż po wyjściu z zakrętu pozostała im zaledwie jedna foule. Naomi jednak nie zwątpiła w swoje, ani w konia możliwości, pewnie domknęła go w łydkach i dała jasny sygnał do wybicia, po którym zgrała się z jego ruchem, wychodząc do stabilnego półsiadu z oddaniem ręki. Tym razem zasugerowała ogierowi lądowanie na prawo, w które zamierzała skręcić przy pierwszej sposobności. Wiązało się z to z dość ostrym zakrętem tuż za stojakiem ósemki, w którym Nao owinęła Foudre wokół prawej łydki, jednocześnie "trzymając" go lewą i zapewniając mu oparcie na lewej wodzy. Niestety nie udało się im uniknąć drobnego potknięcia, w dodatku dość zaskakującego, bowiem ogierowi nagle "zabrakło" jednej z tylnych nóg, co wpłynęło na koncentrację zawodniczki i samego konia. Mimo to zdołała dojechać do piątki i wejść w poprawny odskok, pomimo emocji. W skoku jednak doszło do nieszczęśliwego zgubienia podkowy, która zapewne obluzowała się w jakiś sposób już wcześniej; Nao zdawszy sobie z tego sprawę, od razu zwolniła i zjechała z trasy, nie chcąc okulawić Foudre przez wyczuwalną teraz dysproporcję. Prawdę mówiąc przysporzyło jej to trochę stresu, ale z obecną na zawodach Jess szybko podjęła decyzję o ponownym przybiciu podkowy i ponownym podejściu do konkursu, chociaż zmęczenie (przede wszystkim psychiczne) mogło już dawać się Foudre we znaki, zresztą nie tylko jemu.

Foudre Rouge - 2018-02-20, 23:29

Po pierwszym etapie był mocno rozemocjonowany nie tylko samymi skokami, ale także reakcjami publiczności. Stępował spokojnie na rozprężalni, jednak wystarczyłby jeden huk uderzających o drągi kopyt, aby Wątrobiany się spłoszył lub wesoło bryknął. Nadal rozpierała go energia, co Naomi mogła poczuć i zauważyć po zachowaniu ogiera, który tym razem zamiast z rozprężalni po rozstępowaniu udać się od razu do stajni ze swoją amazonką, został wywołany na parkur.
Wkraczając energicznym stępem przeżuł wędzidło i po zatrzymaniu oraz ukłonie blondynki ruszył galopem zgodnie z jej poleceniem. Od samego początku szedł energicznie i aktywnie naprzód, bez większych problemów pozwalając wyznaczać trasę Nao. Odważnie zaatakował stacjonatę z numerem ósmym dając się jednak doprowadzić pod przeszkodę w takim tempie, w jakim chciała tego blondynka. Po jej pokonaniu zmuszony był do lądowania na lewo, a następnie ciasnego zakrętu gdzie duże znaczenie miała zwrotność i siła kasztana.
Dobrze wyjeżdżając zakręt udało im się w ostatniej chwili wyprostować na dziewiątkę, by już po jednej foule galopu oddać skok. Zdecydowanie Naomi i jej pewność nie pozwalały Foudre na chwilę zawahania, dzięki czemu po prostu skakał nie stresując się otoczeniem jak i samymi skokami. Składając się w locie mocno wyciągnął nos do przodu jednocześnie korzystając ze swobody, jaką dawała mu w tej kwestii Brytyjka. Lądując miękko na prawo zmuszony był skręcić już przy lądowaniu, aby dość sprawnie wykonać zakręt przy ósemce. Niestety potykając się zbyt mocno wszedł zadem pod kłodę przy próbie łapania równowagi i jednocześnie tyłem nadepnął na przednią podkowę. To poskutkowało jej poluzowaniem się i zgubieniem w trakcie lotu nad piątką gdzie ogier wziął potężny zapas nad okserem.
Wylądował już bez podkowy, co od razu zauważyła Naomi zatrzymując go do stój tuż po przeszkodzie. Zdyszany stanął w miejscu i czekał na decyzję zawodniczki, która zabrała go na rozprężalnię. Tam razem z właścicielką zadecydowały o sprawieniu Foudre nowego bucika i ponownym podejściu do konkursu. Był zmęczony, ale też kondycyjnie przygotowany na takie ewentualności, dlatego mimo wszystko posiadał sporo energii i był może odrobinę przy tym wyciszony, co jednak mimo wszystko było zaletą w jego przypadku.

Bastian Collins - 2018-02-21, 09:56

W trakcie przerwy Bastian pozwolił ogierowi na chwilę odpoczynku, stępując na nim dookoła parkuru, tak by nie przeszkadzać wciąż rozgrzewającym się parom. Gdy jednak zaczęła zbliżać się pora ich powtórnego przejazdu, spiął konia do kłusa, a po chwili do galopu i skoczył z nim raz czy dwa przeszkodę, pokazując w ten sposób, że chłopak nie może się rozleniwić, gdyż za moment ponownie będą skakać. Druga runda była już nieco okrojona, więc nie musieli jeszcze raz przechodzić przez te same przeszkody (po kolei), choć dużym plusem było to, że tym razem Chaos znał już ich ułożenie i okoliczności w jakich się znajdują, więc niewiele powinno go rozproszyć. Chociaż.. właściwie kto go tam wie. :lol:
Gdy przyszła ich kolej para wjechała na parkur, aby rozpocząć przejazd zaraz po otrzymaniu ku temu stosownego sygnału. Collins rozpoczął z lewej nogi, aby nie musieć zmieniać jej w trakcie lotu nad ósemką by przedostać się do dziewiątki, i podprowadził ogiera pod przeszkodę, wcześniej ustalając z nim aktywny i równy galop. Nie chciał narażać ich na jakiekolwiek niespodzianki i dlatego zdecydował się na szybką, acz mało ryzykowną, jazdę. Dojechał go odrobinę do ósemki, a wybrawszy miejsce odskoku wysłał gniadego w powietrze, samemu podążąjąc w górę tużza jego ciałem. Zaparłszy się w strzemionach przeszedł w półsiad i oddał mu tyle ręki, ile Amir potrzebował. Już balansując nad pierwszą stacjonatą swój wzrok kierował na kolejną przeszkodę, a raczej drogę do niej, gdyż dziewiątka znajdowała się w zasięgu ręki. Po ponownym znalezieniu się na ziemi wziął konia nieco na siebie by gładko poprowadzić go po dość ciasnym zakręcie. To wprawdzie odrobinę mijało się z jego planem braku ryzyka, ale z drugiej strony nie chciał zataczać dużego koła, które momentalnie pozbawiłoby ich możliwości dalszej walki. Na wprost dziewiątki znaleźli się dopiero na dwie foule przed miejscem odskoku. Sebastian skupił uwagę konia półparadami na nadchodzącym skoku, a kiedy przyszedł czas by go oddać, ponownie wysłał go w powietrze, tam zmienił ustawienie pomocy i zasugerował gniademu wylądowanie na drugą nogę niż jechali dotychczas, a po wylądowaniu poprowadził konia na prawo, ponownie dość ciasno – tuż za ósemką – i rozjechał go do stojącego nieopodal oksera. Wybrawszy nieco wcześniejsze miejsce odskoku, które pozwalało Chaosowi ładnie rozciągnąć się w locie, posłał ogierowi mocniejszą łydkę i ponownie wyszedł z nim w powietrze, balansując nad przeszkodą by nie zachwiać równowagi zarówno swojej jak i konia. Oddał mu nieco głębiej rękę, a wzrokiem już podążał za przeszkodą numer sześć, ku której ponownie zmienili nogę zagalopowania w trakcie lotu nad okserem.
Najazd na szóstkę był nieco łatwiejszy – w końcu po linii prostej i bez typowych komplikacji, choć tych, w tym momencie, nie zabrakło. Na parkurze bowiem musiała znajdować się jakaś nierówność, na której Amir potknął się, wyrywając właścicielowi odrobinę wodze i sprawiając, że ten zdekoncentrował się i chwilowo stracił równowagę. Pozbieranie się zajęło mu jednakże tylko szybkie sekundy, w trakcie których Collins ponownie wziął konia na siebie, wrócił w siodło i półparadami skupił uwagę konia na kolejnym skoku. Dobrze, że wydarzyło się to na, w miarę, prostej linii, dzięki czemu tak naprawdę niewiele ryzykowali, posiadając jeszcze kilka foule na to, by poprawnie oddać skok.
Kilka chwil później byli już za szóstką, którą Chaos pokonał bez żadnego zająknięcia, a po której poprowadził konia naprzód za jedynkę i po krótkiej ścianie, prostując go dopiero na wprost szeregu numer siedem. Podniósł nieco jego łeb by pokazać, że przeszkoda ma dwa człony i równym tempem podprowadził ogiera pod szereg, półparadami wskazując mu konieczność skupienia. Wybrał wcześniejsze miejsce odskoku, a kiedy to nadeszło posłał ogiera w górę, gładko pokonując, będący pierwszym członem, okser. W dystansie szybko wrócił w siodło, wziął konia na siebie, a już w chwilę później szybował wraz z nim nad 7b. Lądując za przeszkodą zakończyli przejazd, po którym Collins ponownie pochwalił konia za dobrze wykonaną robotę i z którym udał się na rozprężalnię.

Pandemonium - 2018-02-21, 11:58

Wcześniejszy etap rywalizacji rzeczywiście go zmęczył, chociaź skromne nakłady energii mu pozostały. Jeszcze przed skròcona rozgrzewka James dał mu okazję do lekkiego odpiczynku, więc na samej rozgrzewce był dość spokojny, czasem tylko pokazujac ròżki dla zasady. Nie miało to jednak wpływu na ich rozgrzewkę w trzech chodach, po czym skoczyli kilka przeszkòd.
Po tej rozgrzewce James poprowadził go na parkur w kłusie na kontakcie, by pokrótce przypomnieć karemu przeszkody, jakie mieli do pokonania. Pandemonium przeszedł do stępa, oczekując na rozpoczęcie przejazdu. Strzygł uchem, koncentrując się jednak na przeszkodach i swoim jeźdźcu. Ryzykowna jazda przypadła mu do gustu, ale czy i tym razem się opłaci?
Kiedy otrzymali sygnał do startu i ponownie usłyszeli muzykę, Pandemonium idąc za sygnałem od Jamesa zagalopował na lewą nogę. Tempo było aktywne, jednak tym razem nie przesadzone, ogier nie szarżował, więc powinni uzyskać dobry, parkurowy galop. Skierowali się na lewo, na ósemkę, od której mieli zacząć całą „zabawę”, ze skakaniem przeszkód. James prowadził karosza w korytarzu z wodzy do przeszkody, przed nią wziął go bardziej na siebie, jednak pozostali w dobrym tempie. Levrull doprowadził anglika pod przeszkodę, odsyłając go do skoku łydką, za którą Panda wybił się, ładnie ułożył w skoku i nawet zgrał się z jeżdżcem, lądując na lewo. Przeszkodę pokonali na czysto, a zaraz po lądowaniu odbili na ciasny zakręt w lewo na stacjonatę numer 9. Jednocześnie zachował na zakręcie dobre tempo i równowagę. Po naprostowaniu do stacjonaty zostało im mało miejsca. Jednak James pewnie doprowadził go do przeszkody, którą sześciolatek ochoczo zaatakował, wybił się w dobrym miejscu, zabaskilował i również tą przeszkodę pokonał na czysto i w ładn6m stylu, a także z niewielkim zapasem. Lądowanie na prawo, gdzie Demon ochoczo pogalopował mocniejszym tempem.
Pozostając w tym tempie zaraz za ósemką skręcili prawie pod kątem prostym, kierując się na piątkę. Podczas tego najazdu karosz wyjątkowo nic ńie kombinował, pozostając w pomocach od mężczyzny. Kiedy piątkę mieli w prostopadłym najeżdzie ogier ochoczo ją zaatakował, wybił się we właściwym miejscu, by oddać daleki, udany skok. Do szóstki James tak poprowadził ogiera, że wpasowali się w dystansie do przeszkody. Doprowadził folbluta na środek przeszkody, gdzie Pandemonium się wybił, zaprezentował Baśki i zgrał z Jamesem w ruchu, w efekcie zostawili za sobą nietkniętą przeszkodę z numerem 6.
Zaraz po lądowaniu zakręcili w lewo dość ryzykownie, przed jedynką, przyklejając się do niej jednak. W ten sposób, ryzykując uzyskali okrągły zakręt, który powinien im pozwolić na nadrobienie czasu. Jednak podczas już bezpośredniego, prostopadłego najazdu na pierwszy człon James wziął go bardziej na siebie, ale to skrócenie sprawiło, że ogier miał za mało miejsca na odbicie. Wyszło ono niemal spod samej przeszkody i mimo starań folbluta, podczas skoku zaliczył zrzutkę. Skwitował to niezadowolonym parsknięciem i krótkim wierzgnięciem łbem. Pozostał jednak pod pewną kontrolą Jamesa, który rozciągnął go do członu b w ten sposób, że kary się do niego zmieścił i tym razem wybił we właściwym miejscu, by na czysto pokonać 7b.
Gdy minęli metę Panda dał się zwolnić do kłusa a potem stępa bez żadnych oporów. Sam był z siebie dość zadowolony, gdyby nie liczyć tej zrzutki na 7a. Rozstępowali się i James odprowadził go do stajni.

zt

Christian Levrull - 2018-02-21, 12:16

Ucieszył się z faktu, że wraz z Bremen udało mu się dostać do kolejnego etapu rywalizacji. Bądź co bądź była jednak jednym z młodszych narybków w jego stawce, a zaczęła nabywać naprawdę fajne doświadczenie, również w konkursach szybkościowych, znacznie trudniejszych od tych zwykłych, tylko na dokładność.
Przed drugim startem dał jej odsapnąć, by następnie rozruszać ją w trzech chodach, a na sam koniec skoczyć parę razy adekwatne do startu przeszkody jeśli chodzi o wysokość, czując, że jest gotowa zaczekał, aż znów zostaną wywołani na parkur. Już po chwili usłyszał, że zostają o proszeni na udanie się na parkur. Łapiąc kontakt z pyskiem klaczy ruszył kłusem w stronę miejsca, gdzie miał rozegrać się konkurs.
Tym razem po wjeździe nie pokazywał klaczy przeszkód, które zresztą i tak już widziała i skakała. Przechodząc na moment do stępa czekał na rozpoczęcie się piosenki do startu, a następnie dzwonka umożliwiającego rozpoczęcie przejazdu. Dając sygnał do galopu na początku wszedł w lekki półsiad chcąc ponownie nieco rozgalopować klacz, wzrokiem wyszukał ósemki, która była jako pierwsza, by ostatecznie po skorygowaniu tempa klaczy ruszyć w jej stronę. Zdecydował się nieco zaryzykować chcąc sprawdzić jak klacz poradzi sobie z ciaśniejszymi zakrętami i mocniejszym tempem. Będąc już na wprost stacjonaty usiadł w siodło nie wstrzymując jednak klaczy, a dalej aktywnie i pewnie galopując do przeszkody. Będąc w odpowiednim miejscu do wybicia posłał ją do skoku samemu szukając dobrego oparcia w strzemionach umożliwiając tym samym klaczy skok bez „przeszkadzającego bagażu”. Po wylądowaniu od razu płynnie wrócił w siodło od razu zaczynając kręcić na lewo nieco mocniejszy zakręt, który miał prowadzić na dziewiątkę.
W trakcie całego zakrętu oferował klaczy pewne oparcie się na wodzy zewnętrznej, gdzie łydkami korygował ustawienie reszty jej ciała, a wewnętrzną wodzą rozluźniał w zgięciu. To wszystko miało umożliwić jej pokonanie zakrętu w równowadze i stałym tempie galopowania. Po wyprostowaniu klaczy na stacjonatę została im tylko foula, dlatego Christian pewnie posłał ją do skoku uniemożliwiając ewentualne próby wyłamania czy zatrzymania „zarażając” ją swoją pewnością w jeździe i pomocach. Udało im się i tą przeszkodę pokonać na czysto, dlatego po wylądowaniu zaczął od razu kręcić na prawo kierując się na przeszkodę nr 5. Cały zakręt udało im się pokonać bez utraty tempa i równowagi, płynnie dojeżdżając również do przeszkody. Niestety klacz mimo dobrego wybicia zapomniała złożyć podwozie strącając przodami przeszkodę. Możliwe, że była to kwestia stresu spowodowana emocjami nie tylko tej dwójki, ale i krzyków całego otoczenia. Zawodnik nie zraził się jednak i po wylądowaniu nie tracąc tempa i płynności galopu skierował klacz po lekkim łuku na szóstkę, którą udało im się pokonać na czysto.
Podejmując kolejne ryzyko postanowił na szereg pojechać przed jedynką przejeżdżając jednak blisko niej chcąc uzyskać jak najbardziej okrągły zakręt. Tu wspierając ją ponownie pomocami w zakręcie po chwili znalazł się z klaczą na wprost szeregu nieznacznie biorąc ją na siebie tak by klacz podniosła się przodem, a zad bardziej obciążyła i dociążyła. Tym sposobem udało im się odpowiednio podejść pod przeszkodę i wejść w dobry skok nad członem A, w trakcie lotu Zawodnik oddając jej z ręki tyle ile potrzebowała po lądowaniu znów wycofał się w siodle ułatwiając jej pokonanie okrągłą foulą odległości w szeregu i następnie korzystnego wejścia w skok nad członem B i pokonania szeregu z czystym kontem.
Po minięciu mety mimo jednej zrzutki pochwalił klacz za całą resztę, którą znacznie jej utrudnił, a spisała się bardzo dobrze. Kłusem opuścili parkur, po którym porządnie ją rozstępował, chwaląc.

[zt]

Mistrz Gry - 2018-02-21, 15:00


NAOMI EATON & FOUDRE ROUGE


124; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.
81; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.

Opis;
Para przeszła rozgrywkę bezbłędnie.

Naomi Eaton - 2018-02-21, 16:47

Przybicie podkowy na szczęście udało się załatwić we wręcz ekspresowym tempie, tak, żeby Nao przed ponownym wejściem na parkur zdążyła jeszcze rozgrzać Foudre na rozprężalni, przeprowadzając rozgrzewkę w bardzo okrojonej formie. Wszystko po to, aby jednak nie nadwyrężać jego kondycji, nawet jeśli była dobra i jak dotąd nie dawała podstaw do zmartwień.
Ta "przygoda" sprawiła, że Naomi i Foudre zostali przeniesieni na sam koniec listy startowej, więc gdy ponownie wjechali na parkur, Nao odczuwała swego rodzaju presję. Wiedziała, że jeżeli uda jej się przejechać parkur na czysto, ale szybciej niż osoba, która dotychczas miała najlepszy wynik, to wygra ten konkurs; z drugiej strony, mogło jej się nie powieść, a nawet jeden błąd mógł sprawić, że znalazłaby się poza podium.
Niemniej po krótkim ukłonie, oznaczającym gotowość do startu, ponownie zagalopowała z lewej nogi na środku parkuru. Już po raz trzeci jechała dzisiaj na ósemkę rozpoczynającą parkur, ale mimo to nie traciła czujności, ani też nie pokładała bezgranicznej wiary w Foudre, który przecież mógł sobie coś ubzdurać bez względu na wszystko. Znajomość tej przeszkody miała jednak swoje plusy - Nao zdołała pewnie, bez cienia zawahania z którejkolwiek stron doprowadzić wątrobianego do przeszkody, a następnie przedostać się na jej drugą stronę. Podobnie podyktowała mu lądowanie na lewo, w zakręcie dokładając wszelkich starań, by tam razem udało im się uniknąć utraty równowagi oraz potknięcia; prowadziła go na zewnętrznej wodzy, a w razie potrzeby była gotowa skorygować go w pomocach, jednocześnie siedząc w siodle by nie utrudniać mu tego zadania. Tak jak podczas eliminacji i przerwanej dogrywki, zatoczyła ciasną półwoltę na dziewiątkę, znowu zostawiając ogierowi zaledwie jedną foule. Chociaż w ogóle nie czuła po nim strachu, to pewnie domknęła go w łydkach i za chwilę posłała wyraźny sygnał do skoku, nie chcąc ryzykować wyłamaniem. W skoku zmieniła nogę i zakręciła w prawo tuż za ósemką, starając się nie myśleć o tym, że ostatnio właśnie w tym momencie powinęła im się noga. Tym razem nic takiego nie miało miejsca, więc Nao bez stresu zdołała wyprostować ogiera i w korytarzu utworzonym z wodzy oraz w łydkach, doprowadziła go do miejsca wybicia, które oczywiście mu wskazała, nie zostawiając go samego z tak ważnymi decyzjami. Przechodząc w półsiad w trakcie skoku nad okserem, wzrokiem podążyła ku następnej przeszkodzie, ustawionej po lekkim łuku. Tym razem postanowiła zaryzykować i postąpić według wskazówek udzielonych jej przez Jessie, według których stacjonatę mieli skoczyć pod skosem, by następnie ułatwić sobie skrócony najazd na pierwszy człon szeregu. Podczas eliminacji Nao bała się tego kroku, ale teraz odważnie, raźnym tempem najechała na stacjonatę, odpowiednio wcześniej biorąc konia na siebie i wycofując się na tył siodła. Była pewna swego do samego końca, co zapewne udzieliło się ogierowi, bo skoczył pod oczekiwanym skosem, stacjonatę pozostawiając nienaruszoną. Lądując, wywarła nieznacznie mocniejszy nacisk na lewe strzemię, tak by ułatwić ogierowi wejście w zakręt. Jak wspomniałam, podczas rozgrywki Naomi zaryzykowała i pojechała przed jedynką, tym samym pozostawiając Foudre naprawdę niewiele miejsca przed okserem. Zadbała jednak o aktywny galop w zakręcie, zaś po wyjściu z niego nakłoniła konia do poszerzenia ostatniej foule, co miało mu ułatwić odskok. Całkowicie wyciszyła swoje obawy, które jeszcze czasem dawały jej się we znaki; dzisiaj jednak pomogła jej adrenalina, dzięki której szybko podejmowała decyzje, bez strachu czy niepewności. Szybko się okazało, że decyzja o wykonaniu skrótu była korzystna, bowiem Foudre bez wahania wszedł w odskok. Naomi wyczekała momentu, w którym ogier wzbił się w górę, by sama mogła w tym momencie przejść do półsiadu. Trzymając mocne oparcie w strzemionach, przesunęła rękę w przód, w ślad za ruchem końskiego pyska, tak by kasztan mógł dokryć oksera. Lądując, odruchowo cofnęła ramiona, ale jednocześnie domknęła konia dołem, by uniknąć skrócenia, na które nie było teraz miejsca. Pilnując go w pomocach, za sekundę powtórzyła sygnał do skoku, a potem dała się porwać akcji i wyszła za Sebastianem Wątrobą (:lol: <3) do półsiadu, ponownie nie zawodząc go w kwestii swojej równowagi. Po wylądowaniu pomogła mu odejść spod przeszkody, zaś po przekroczeniu celowników zaczęła zwalniać, wjeżdżając w tym celu na ścianę, na której stopniowo zwolniła do stępa. Lekko oszołomiona, ale bardzo szczęśliwa, pochwaliła konia, wylewnie głaszcząc go po szyi. W przypadku zajęcia dobrego miejsca, mógł się nawet spotkać ze spontanicznym buziakiem, ale to już za kulisami. Jednak bez względu na wszystko, dostał tam też smakołyki, będące wyrazem jej wdzięczności za udany przejazd w obu "fazach".

Foudre Rouge - 2018-02-21, 23:01

Po przybiciu przez kowala podkowy w naprawdę ekspresowym tempie Foudre znów był gotowy do działania. Po raz kolejny dzisiejszego dnia przeszedł rozgrzewkę przed wkroczeniem na parkur oczywiście odpowiednio dostosowaną i znacznie krótszą niż za pierwszym razem.
Jako ostatni wkroczyli na parkur po raz trzeci, kasztan nadal pozostawał lekko pobudzony, choć wyraźnie był już oswojony z publicznością czy obecnymi na parkurze przeszkodami. Po standardowym ukłonie ze strony blondynki zagalopowali pod górę od samego początku poruszając się aktywnym i energicznym tempem. Nie tylko dokładność w pokonywaniu przeszkód miała tutaj znaczenie, ale również czas. Nakierowany na ósemkę sam zaczynał wyraźnie pociągać do stojącej stacjonaty, którą zaatakował pewnym i sprężystym skokiem. Sprawnie pokonując przeszkodę znów zmuszeni byli wykonać ten ciasny i trudny technicznie zakręt na dziewiątkę, do tej pory udało mi się pokonać dwukrotnie na czysto stojącą stacjonatę. Nie inaczej było tym razem, odpowiednio pilnowany przez Naomi wiedział, że mimo wszystko nie powinien lekceważyć skakanych uprzednio przeszkód nawet, jeśli ostatnio po dziewiątce zaliczyli mało bezpieczne potknięcie.
Lądując na prawą nogę mocno przytulili się do ósemki stojącej tuż przy łuku obranej trasy na piątkę. Pewny najazd na okser i solidny skok oddany przez ogiera pomogły im przedostać się na drugą stronę przeszkody bez najmniejszego problemu.
Dawał z siebie wszystko i z ogromnym skupieniem oraz zaufaniem słuchał Naomi, która do tej pory wspierała go niemal na każdym etapie pokonywanego parkuru. Pozostawiając piątkę daleko w tyle zaatakowali teraz szóstkę, odpowiednio wycofany i przytrzymany przed samym skokiem czekał do ostatniej chwili by w wyznaczonym przez Brytyjkę miejscu wybić się do góry i pod skosem pokonać na czysto stacjonatę. Taki manewr pozwolił na zaoszczędzenie kilku cennych sekund i o wiele łatwiejszy najazd na stojący szereg.
Po wylądowaniu na lewo i bardzo ciasnym zakręcie w tą stronę Foudre miał niewiele czasu na to, aby wyprostować się przed pierwszym członem szeregu. Dzięki swojej zręczności i zdecydowaniu Naomi wyprostowany zaledwie na foule przed przeszkodą dodał lekko i odbił się mocno biorąc tym samym spory zapas. W locie nad okserem mocno wyciągnął nos do przodu i zanurkował nim za drągi tym samym prezentując świetny baskil oraz nienaganną technikę skoku. Po wylądowaniu bardzo szybko musiał się ponownie pozbierać i dogalopować do drugiego członu, aby sprawnie pokonać ostatnią już przeszkodę w rozgrywce, którą była stacjonata stanowiąca człon b szeregu. Kolejny skok Foudre oddał także z zapasem dość widowiskowo kończąc parkur potężnym skokiem.
Lądując opadł miękko na kwarcowe podłoże i wesoło galopując dalej podrzucił energicznie zadem, a także zamiótł rudym ogonem w powietrzu. Dopiero po chwili galopu przeszedł do kłusa zmęczony, ale i dumny z siebie. Pochwalony razem z Naomi udał się na rozprężalnię tam również ciesząc się z udanego przejazdu zarówno w towarzystwie swojego jeźdźca jak i właścicielki.

Questionable - 2018-02-22, 09:40

Nie trzeba było zachęcać jej ostrogą. Przy mocniejszym pchaniu łydkami Questionable weszła w tryb treningowy i bez ociągania się przebierała nogami, raz za razem stawiając ładne, energiczne kroki. Etap stępowania nie był jej ulubioną częścią rozgrzewki, gdyż zwyczajnie nudziła się w jego trakcie, choć musiała przyznać, że starania blondynki choć w pewien sposób zebrały jej myśli w przeciwnym, do nudy, kierunku. Chętnie wchodziła na wszelkie koła i inne figury, których egzekwowała od niej amazonka, cały czas gładko trzymając się na kontakcie i od czasu do czasu mieląc w pysku wędzidło. Jej uszy stale postawione były na sztorc, a gniada przyglądała się bacznie otoczeniu, choć prócz obserwacji nie robiła nic, co mogłoby przeszkodzić w prowadzeniu jazdy.
Wyluzowana i chętna do roboty kontynuowała stępowanie, choć te piętnaście koniecznych minut zdawało się być dla niej męczącą wiecznością.

Oliver Pelerieux - 2018-02-22, 11:49

Zajęty rozprężaniem konia przed ponownym wejściem na parkur, nie miałem szans na kontrolowanie wyników innych. Mimo to zewsząd dochodziły mnie słuchy, że rozgrywka nieoczekiwanie sprawiła parę problemów; podejrzewałem, że to ze względu na to, że wszyscy chcieli pojechać w jak najkrótszym czasie, a jak wiadomo... Pośpiech nie był dobrym doradcą.
Wkrótce nadeszła na kolej, więc kłusem udałem się w kierunku parkuru. Pokazałem Cruzowi jedynie szóstkę oraz pierwszy człon szeregu, bo choć żadna z tych przeszkód się nie zmieniła, chciałem mieć pewność, że ogier nie odmówi skoku, jeżeli ponownie zdecyduję się na zrobienie w tym miejscu skrótu. A nosiłem się z takim zamiarem.
Zatrzymałem Cruza i ukłoniłem się krótko sędziom, po czym zagalopowałem z lewej nogi, zostawiając sobie niezbędne minimum przestrzeni na dogadanie się z ogierem w kwestii tempa. Czułem, że wciąż był pobudzony, niemal tak samo jak pierwszego podejścia, ale kontrolowanie go było jakby łatwiejsze.
Wreszcie skierowałem się ku pierwszej przeszkodzie z rozgrywki, usiadłem w siodle i wziąłem konia na siebie, zapobiegając władowaniu się w przeszkodę. Wskazałem mu miejsce odbicia, po czym wyczekałem jego ruchu, by dopiero wraz z nim przejść do półsiadu, co by nie zaburzyć równowagi siwka. Już w trakcie tego skoku pomyślałem o swoim kolejnym ruchu, i żeby go zrealizować, w końcowej fazie lotu wywarłem większy nacisk na lewe strzemię, uważając jednak, by nie zaburzyć tym ruchem równowagi Cruza. Chciałem go w ten sposób przygotować do ciasnego zakrętu w lewo, ale nie wszystko poszło po mojej myśli. Nieco za daleko wyjechałem w przód, bo ogier zwyczajnie nie poddał się mojej woli od razu. Nic wielkiego się nie stało, bo to nawet ułatwiło nam nawrót na dziewiątkę, ale w zamian wydłużyło nieznacznie czas przejazdu. Niemniej podeszliśmy pod kolejną przeszkodę i ją także pokonaliśmy na czysto, w skoku zmieniając nogę, tak, by później pojechać w prawo tuż za ósemką. Tym razem byłem trochę bardziej stanowczy, usiadłem w siodle i wziąłem Cruza na siebie, w zakręcie prowadząc go na zewnętrznej wodzy i owijając wokół wewnętrznej łydki. Udane wyjście z zakrętu praktycznie ustawiło nas prostopadle do oksera, do którego pozwoliłem Cruzowi na poszerzenie foule, zakończone mocnym odbiciem i nieco dłuższym lotem, którym ogier powinien bez problemu dokryć oksera. Sam w tym czasie przeszedłem do półsiadu, z mocnym oparciem w strzemionach, i podążyłem ręką za pyskiem konia, umożliwiając mu swobodne pokonanie przeszkody. Po wylądowaniu wróciłem do odciążającego dosiadu i tylko po dwóch foule wykonałem krótką półparadę, chcąc mieć pewność, że ogier się nie zapomni. Na szóstkę ponownie pojechałem tak, by skoczyć ją pod lekkim skosem. Podobnie jak w pierwszym etapie konkursu, i tym razem dla Cruzeira nie stanowiło to najmniejszego problemu, choć w najeździe ponownie musiałem się z nim trochę "posiłować", co w gruncie rzeczy oznaczało tylko tyle, że siedząc w siodle wycofałem ramiona i ściągnąłem łopatki, nie pozwalając ogierowi wyciągnąć się do przeszkody przedwcześnie.
Za szóstką powtórzyłem manewr z rozgrywki, chociaż ostatnim razem niewiele brakowało, żebyśmy popełnili w ten sposób błąd. Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować, wiedząc o odwadze konia i jego zapale. Zakręt pokonałem siedząc w siodle i dosiadem oraz łydkami motywując konia do galopu, a także rozluźniając go na ręce, co pozwoliło nam na uzyskanie aktywnego galopu od zadu, będącego podstawą do oddania skoku nad okserem, do którego po wyprostowaniu nie zostało nam za wiele miejsca. Tym razem udało mi się tego nie zepsuć, tylko dopilnować konia, co poskutkowało udanym wejściem w szereg; automatycznie odległość między dwoma członami zgadzała nam się bardziej niż ostatnio, ale mimo to nie zostawiłem Cruza samego z tym zadaniem, tylko domknąłem go dołem i w korytarzu utworzonym z wodzy doprowadziłem do drugiego członu, sprzed którego podyktowałem kolejne odbicie.
Ukończywszy parkur na czysto, z uśmiechem pochwaliłem konia i po chwili zjechałem z parkuru na rozprężalnię, gdzie w oczekiwaniu na wyniki pozwoliłem już odetchnąć Cruzowi na dobre.

Lucas - 2018-02-22, 13:13

Przerwa w stępie była odrobinę dłuższa, ze względu na większe zmiany, które pojawiły się w ich ćwiczeniu. Była to już ostatnia jego osłona, więc Lucas postanowił poprosić Viceroya o ten ostatni wysiłek, po czym dać mu spokój. Środkowa przeszkoda została podniesiona do 80cm, a ostatni drąg zmieniony na okser o takiej samej wysokości.
Gdy całość była gotowa, Vaugier zagalopował po raz ostatni, ustawiając sobie rytm oraz tempo. Wtedy naprowadził kopytnego po obszernym łuku na konfiguracje, unosząc mu lekko głowę i tym samym pozwalając na odpowiednie przyjrzenie się przeszkodom. W tym przypadku nie oddawał mu wodzy, pozostając na elastycznym kontakcie. Chciał jedynie by Viceroy bez usztywniania się, rytmicznie przeszedł przez całość tak, jak parę chwil wcześniej. Swoją osobą oczywiście starał się w tym nie przeszkadzać, swobodnie przechodząc w półsiad i podążając za ruchem podopiecznego. Nawet gdy pierwszy raz nie wyszedł perfekcyjnie, Luc pochwalił karusa i wykonał jeszcze dwa identyczne najazdy. Wtedy już na dobre pozwolił mu wrócić do stępa, po którego odpowiedniej dawce udali się z powrotem do stajni.

z/t

Viceroy - 2018-02-22, 15:55

Stępując odpoczywał i czekał na przygotowanie nowej kombinacji, tym razem o wiele bardziej wymagającej. Dopiero po tym jak podniesiono przeszkodę i dostawiono okser karosz został poproszony o ponowne zagalopowanie.
Ruszył okrągłym i energicznym galopem, którym zbliżyli się do postawionej konfiguracji przeszkód. Mając czas odpowiednio wcześnie przyjrzeć się przeszkodom, szedł na nie równym tempem, pokonując najpierw pierwsze drągi, a następnie stacjonatę. Tuż po niej musiał wylądować tak, aby zmieścić się na kolejnych drążkach, co wymagało od niego utrzymywania stałego tempa i nie pozwalało mu się rozpędzać. Dopiero nad okserem mógł pokazać, na co go stać i skorzystał z tej okazji biorąc potężny zapas przy każdym z trzech podejść. Lądując wyraźnie dodawał w galopie ciesząc się z samych skoków, które ewidentnie sprawiały mu frajdę.
Po treningu przyszedł czas na chwilę kłusa, a następnie stępa w ramach rozstępowania. Dopiero po porządnym rozstępowaniu razem z mężczyzną udał się do stajni na zasłużony odpoczynek.

/zt

Anna Ross - 2018-02-22, 23:30

Anna ucieszyła się z faktu że zakwalifikowała się do drugiego etapu wraz z siwym ogierem. Podczas przerwy między I, a drugim etapem stępowała z ogierem dają mu sporo luzu na odsapnięcie. Mimo drobnych nieporozumień kobieta ostatecznie była zadowolona z pierwszej części konkursu, bo zawsze mogło być gorzej. Na krótko przed startem skoczyli kilka przeszkód, by powrócić ostatecznie do stępa i czekać na wezwanie na parkur do ostatecznej rozgrywki.
W końcu nadeszła ich długa wyczekiwana kolej. Pojawiła się z ogierem na parkurze konkursowym, który już znali tylko trochę kolejność przeszkód była inna. Zatrzymała siwka pod budką sędziowską, by się ukłonić w kierunku sędziów. Po otrzymaniu sygnału od razu wysłała ogierowi sygnał do galopu na lewą nogę, starając się ustalić jednolite tempo najazdu do ósmej przeszkody. Narzuciła mu od samego początku aktywne, mocne tempo tego galopu. Zależało im w końcu na jak najlepszym czasie. Naprostowała go do przeszkody, skupiając go na sobie za pomocą półparad i zamykając go w korytarzu z pomocy. Tak doprowadziła siwego ogiera do miejsca wybicia, gdzie odesłała go łydką do skoku. Podążając za jego ruchem przeszła do półsiadu wstając w strzemionach i oddając mu stosowną ilość wodzy. Lądowanie nadal na lewo, by podobnie jak wcześniej obszernie najechać na dziewiątkę. Pod krótką ścianę, gdzie po chwili odbili po łuku na stacjonatę. Utrzymując aktywny i równy galop. Powtórzyła całą sekwencję pomocy w dojeździe, odskoku i samym locie pomagając jak najbardziej ogierowi niż przeszkadzając. Lądowanie podyktowała mu na lewo przez dociążenie odpowiedniej strony siodła, a po wylądowaniu od razu wzięła go na siebie. Podniosła go i osadziła bardziej na zadzie, by po ciaśniejszym łuku za 8 pojechać na piątke która była kolejna na ich drodze. Po naprostowaniu do przeszkody zostało im niewiele czasu do odskoku, ale udało im się dobrze dojechać i wybić po łydce w odpowiednim miejscu do skoku. Od razu podążyła za jego ruchem przechodząc do półsiadu i oddała mu stosowną ilość wodzy podczas lotu. Lądowanie na lewo tym razem, by od razu wbić wzrok w 6 przeszkodę. Chcąc zaoszczędzić nieco czasu zdecydowała się przepchnąć ogiera z mocą przez przeszkodę, dlatego po lądowania poprosiła go o mocny galop w przód. Wykręciła go do przeszkody, ale nieco wymsknęła się jej sytuacja z rąk. Ogier zbytnio zmotywowany do jazdy w przód, lekko się jej wyrwał z pod kontroli. Nie dała rady nad nim zapanować i wyszli do skoku, ale kompletnie im nie wyszedł. Ogier nie zdążył się odpowiednio złożyć i z ciągnął górny drąg przeszkody, a Anna odczuła ból w ręce. Skrzywiła się w duchu, ale trzeba było pojechać dalej naprzód. Po lądowaniu na lewo skierowali się na ostatnie przeszkody - szereg 7ab. Pojechali dalej do krótkiej ściany, gdzie po większym łuku pojechali za przeszkodą numer jeden na ów dwie ostatnie przeszkody. Jeszcze w zakręcie osadziła go ponownie na zadzie i podniosła bardziej, skupiając go bardziej na sobie za pomocą półparad. Było ciasno do pierwszej z przeszkód, ale nie było wyboru. Po naprostowaniu już została jedna foula do wybicia, bo miejsce dalsze ze względu na bliskość drugiego członu. Odesłała go w wybranym miejscu do lotu, by zgrać się z jego ruchem w locie. Bliżej wylądowali pierwszego członu, gdzie podczas lądowania podniosła go do stacjonaty i zaraz ponownie odesłała do skoku. Ostatni raz dzisiaj przeszła do półsiadu i oddała mu wodzę, by po lądowaniu w mocniejszym tempie dojechać do mety. Dopiero za nią przez kłus zwolniła go do stępa i poklepała w pochwalę po szyi. Mimo zrzutki i nabawienia się bolesności w ręce musiała zgryźć zęby i doprowadzić przejazd do końca, może nie był idealnie doskonały ale była naprawdę z niego zadowolona. Po wszystkim wrócili do stajni.

z.t

Lisa - 2018-02-24, 18:43

Zajmowały przedostatnie miejsce na liście startowej do dogrywki, miały więc chwilę aby odetchnąć i uspokoić nerwy przed kolejnym startem. Lisa była bardzo zadowolona z poprzedniego przejazdu, a dobre prowadzenie Devocatis i jej dokładność, spowodowały, że obdarzyła ją większą dawką zaufania niż dotychczas. Oczywiście pozostawała świadoma, że jej klacz jest jeszcze młoda i potrzebuje dokładnego, pewnego prowadzenia, natomiast spisała się znakomicie, dobrze i w odpowiednim momencie reagując na pomoce amazonki.
Kiedy przyszła ich pora Lisa skierowała Devocatis na parkur, a po ukłonieniu się w kierunku sędziów dała jej sygnał do galopu na lewą stronę. Jako,że start wyglądał nieco inaczej niż w przypadku pierwszej rundy i nie musiały od razu wykonywać pierwszego skoku, to kilka pierwszych foule poświęciła na rozluźnienie klaczy, dopiero potem narzucając aktywne i dość szybkie tempo. Siedziała w siodle, łydkami i dosiadem zapraszając zad do mocnego wkraczania pod kłodę. Pokierowała skarogniadą łukiem w kierunku przeszkody numer 8, zaraz przed drugim członem szeregu. Wyprostowała ją, zamykając w korytarzu z pomocy i bez zmiany tempa zaoferowała jej równe trzy foule do stacjonaty, dodatkowo akcentując odskok przyłożeniem łydki. Ułożyła swoje ciało do skoku, podążając ręką do przodu na tyle ile było to potrzebne, a swoje ramiona ułożyła już do lewego zakrętu, obciążając również strzemię z tej strony. Kiedy tylko zad klaczy znalazł się na ziemi, Lisa wróciła w siodło, starając się bez utraty tempa wykręcić ciasny zakręt na dziewiątkę. Wycofała przy tym ramiona, spokojną ręką wykonując kilka półparad, cały łuk jadąc mocno w łydkach. W efekcie udało im się znacząco skrócić dystans a do kolejnej stacjonaty pozostała im jedna foula na wprost, którą dziewczyna dodatkowo rozjechała do przodu, jako, że tak ciasny zakręt siłą rzeczy wytrącił trochę szybkości. Uniosła się lekko do góry, cofając miednicę i dopasowując swoje ciało do paraboli lotu, jednocześnie też obciążyła prawe strzemię. Po skoku wycofała ramiona, biorąc Devocatis na siebie i wykonała kolejny bardzo ciasny zakręt, starając się przykleić do poprzednio skakanej ósemki. Zaraz potem wyprostowała ją, równo dojeżdżając łydkami i dosiadem do dwóch wodzy, jednocześnie znów podkręciła tempo, starając się wykorzystać wszystkie możliwości skarogniadej. Złożyła się z nią w skoku, wzrok mając już utkwiony w kolejnej przeszkodzie. Ponownie zdecydowała się na rozjechanie linii wewnętrzną stroną i mniejszą ilość foule do szóstki. Poprzednim razem udało im się to dość dobrze, dlatego nie miała obaw by i tym razem zaryzykować. Opłaciło się, bo już chwilę później leciały wspólnie w powietrzu. Do pokonania został im tylko szereg, a że ścigały się z naprawdę dobrymi końmi i jeźdźcami to trzeba było podjąć ryzyko. Miała nadzieję, że nawet przy mocnym tempie Devo zachowa swoją dokładność i pokonają parkur na czysto. Wykręciły zakręt przed jedynką podczas którego Lisa nieustannie motywowała swojego wierzchowca do galopu, jednocześnie nie pozwalając jej zawiesić się na przodzie czy rozciągnąć. Podjeżdżając do przeszkody 7a dziewczyna wycofała ramiona, oceniając dystans do oksera. Szybkie spojrzenie, dodatkowa łydka i wsparcie ostrogą aby poszerzyć dodatkowo foule i już musiała zebrać się do skoku, oddając Dev rękę. Pomiędzy członami starała się raczej nie przeszkadzać klaczy, wycofując tylko ramiona i łydką wspierając miejsce odskoku. Wszystko działo się strasznie szybko i zanim się spostrzegła już ukończyły przejazd to na czysto! Kto by się spodziewał, że ich wspólny debiut będzie taki udany?
Opuściły parkur już na luźnej wodzy i udały się na rozprężanie w celu rozstępowania a potem do stajni.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group