To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Klif

Jonah Wrens - 2017-11-13, 22:52

Widząc, że zmierza do mnie ten samotny pirat, :lol: przyglądałem się jej chwilę i postanowiłem sięgnąć do reklamówki za moim krzesłem gdzie stała whisky, którą wyciągnąłem i zacząłem nią wymachiwać w stronę zbliżającej się blondynki. Opierając o udo butelkę, na jej słowa tylko poprawiłem kocyk i pokazałem palcem swój polik, a co!
-Gdybyśmy byli na randce to bym wstał, żeby wydawało Ci się, że się staram. Ale, że tak nie jest to jest mi za wygodnie żeby do Ciebie wstać, zostałem na Twoich wysokościach.
Wyszczerzyłem się mając ewidentnie dobry humor. Poklepałem krzesełko obok mnie i podniosłem kocyk, żeby go na nią rzucić, coby nie pomyślała, że o nią dbam czy coś.
-Cześć, co tam słychać w wielkim świecie?
Zerknąłem na nią i uniosłem kącik ust. Zająłem się jednak tym, że podałem Lorien całą butelkę whisky, a drugą wziąłem sobie.
-Dzisiaj to są nasze szklanki, mam nadzieję, że Ci pasują?
Spojrzałem się na blondynkę i wyciągnąłem nogi, by ulokować je bliżej ogniska. Było już na dworze zimno ale dawałem radę z moją niską tolerancją na chłód.

Lorien Wayford - 2017-11-13, 23:00

Spojrzała na whisky powoli przeżywając wewnętrzny mini zawał, najcenniejszy alkohol świata, a on sobie nim tak wymachiwał jak gdyby nigdy nic.
- Jo postaw to do cholery bo zaraz nie będziemy mieli czego pić, a na trzeźwo z tobą nie wytrzymam.- Ostrzegła i jeśli sam nie przestał machać reklamówką, zabrała mu ją z dłoni i postawiła przy swoim krzesełku.
Pocałowała go w ten polik pochylając się nieznacznie, niech już ma trochę tej czułości dopóki jeszcze nie jest żonaty. :lol2:
- Zaraz zarobisz w ten bury łeb, a ja nie pokażę ci niespodzianki, którą przygotowałam.- Burknęła i zajęła miejsca obok na krzesełku. Odebrała RZUCONY kocyk i okryła się nim, siadając wygodnie i po chwili odbierając butelkę whisky.
- Wielkim świecie? Same biedy...- mruknęła niby smutno, choć tak naprawdę nic takiego się nie działo poza emocjonalnym chwilowym rozdarciem. Nie pokazała jednak po sobie tego, że cokolwiek się działo, przed najważniejszych w swoim życiu dniem nie potrzebował dodatkowych zmartwień.
- Załatwiłam Ci udział w tej reklamie
- Jak najbardziej pasują.- Przytaknęła krótko i na potwierdzenie swoich słów odruchowo skinęła głową, jednocześnie od razu otwierając butelkę, która swoją zawartością potrafiła rozgrzać lepiej niż ognisko. Już raz to przetestowała i może tym razem uda jej się nie zachorować po wypiciu całej butelki.
- Jak nastrój przed ślubem?- Spytała wprost nie bawiąc się w półśrodki.

Jonah Wrens - 2017-11-13, 23:13

-Wszystko mam pod kontrolą.
Zaśmiałem się w reakcji na jej panikę. Nawet bym nie spróbował wypuścić z rąk alkoholu, nie ze względu na pieniądze bo to nie było problemem, tylko na szacunek w stosunku do trunku.
-Dobrze, grzeczna Lorka.
Skomentowałem jej buziaka i się uśmiechnąłem. Uwielbiałem dokuczać wszystkim, którzy byli dla mnie bliscy, one się tak uroczo złościły i myślały, że będą groźne.
-Nie lubię niespodzianek, ale możemy się swoimi wymienić.
Puściłem doń oczko, poważniejąc w momencie, gdy powiedziała bardzo skróconą wersję tego co się u niej dzieje.
-Czemu tak?
Odkręcając butelkę, najpierw zajrzałem do jej środka, jakbym chciał siebie przekonać, że bez problemu obie poradzę co było kłamstwem. Musiałbym inaczej żyć, żeby nie napić się taką ilością alkoholu.
-No proszę, co mi załatwiłaś? Maść na hemoroidy czy ból dupy?
Wyszczerzyłem się rozbawiony i poczekałem na faktyczne info odnośnie rodzaju reklamy. W sumie to był dobry moment, żeby zacząć się sprzedawać i inaczej też zarabiać, bo nigdy nie wiadomo ile zostanie mi jeszcze grania.
-Staram się o tym nie myśleć, załatwiliśmy obrączki.. Czyli Jess wybierała ja tylko obstałem za jakąś żeby mieć to z głowy i jakoś się udało. Jeśli mnie nie przytrzymasz to nie wiem czy dojdę do ołtarza.
Spojrzałem się na Lorien całkiem poważnie, poniekąd obarczając ją tym trudnym zadaniem. Odwracając się do reklamówki żeby coś jeszcze z niej wyciągnąć, zacząłem gadać do blondynki.
-Przyjedzie kilku kumpli z byłej drużyny, w tym mój przyjaciel Raúl, który będzie świadkiem bo Ciebie niestety nie mogę. Nie masz penisa.
Uśmiechnąłem się i położyłem na jej nogach nieotwarte pudełko, w którym był test ciążowy. Chyba nie musiałem jej niczego więcej mówić? Gorzej, jeśli to Lorien podejrzewała u siebie coś takiego i właśnie wprowadziłem zamęt. :lol:

Lorien Wayford - 2017-11-13, 23:27

- Jakoś nie do końca ci wierzę.- Zmrużyła oczy podejrzliwie mu się przyglądając, na pierwszy rzut oka był trzeźwy, ale nie mogła mieć pewności czy przypadkiem czegoś nie wypił tuż przed jej przyjściem.
W reakcji na pochwałę głosową przypominającą bardziej chwalenie psa trzepnęła go ręką po głowie, oczywiście z wyczuciem ale w taki sposób, aby poczuł.
- Myślałeś, że żartuję?- Burknęła składając ręce na piersiach i krzyżując je w wymowny sposób, powinien zacząć uważać na to co mówi, bo jeszcze go znokautuje przed ślubem. :lol2:
- To zaczynaj...- zarządziła jednocześnie pozwalając mu zacząć z tą niespodzianką.
- Bo nie dzieje się nic wartego uwagi, chorowałam ostatnio, a teraz czeka mnie powrót do "ukochanej" pracy.- Westchnęła ciężko jednocześnie mówiąc prawdę, ale też nie wspominając o chwilowych rozterkach, które ją dręczyły.
W przeciwieństwie do Jonaha powąchała tylko whisky i wzięła odważnie pierwszy łyk, dzięki ostatniej kuracji u Gerarda zdążyła stanąć na nogi i nie tylko. Miała teraz znacznie mocniejszy łeb i usprawiedliwiała się tym, że powinna pilnować porządku na weselu przyjaciela.
- Perfumy męskie, może być?- Miała oczywiście na myśli jedną z topowych marek, a załatwienie takiej reklamy trwało nieco dłużej, ale też przynosiło później większe zyski.
- Mam cię prowadzić do ołtarza?- Aż zgłupiała, ale to przez to, że równie mocno jak on przeżywała ten ślub. Nie czuła, że traci przyjaciela, ale ewidentnie udzielała jej się atmosfera i nerwówka Jo.
- No trudno, doszywać sobie niczego nie zamierzam.- Zaśmiała się nie mając mu tego za złe, po prostu obowiązywały takie, a nie inne procedury.
Zauważając pudełko spojrzała podejrzliwie na bruneta i otworzyła je licząc raczej na jakiś drobny upominek, jednak to co ujrzała w środku wywołało na jej twarzy szeroki uśmiech.
- Gratuluję Jo i jestem z ciebie dumna, zostaniesz wkrótce ojcem i mężem, założysz swoją własną małą rodzinę. Dbaj o nią, o nich....- słowa które padały z jej ust były całkowicie szczere, a Lorien choć tak naprawdę niewiele wypiła to jednak poczuła jak łzy kręcą się w jej oczach.
- Mam nadzieję, że mimo wszystko nie zapomnisz o przyjaciółce.- Dodała po chwili zbierając wierzchem dłoni łzy z policzków. Rzadko się wzruszała i płakała przy kimś, ale były to łzy szczęścia, a nie smutku. Mały Jo dorastał i była naprawdę z jego dumna. <3

Jonah Wrens - 2017-11-13, 23:40

Byłem czysty jak łza niemowlęcia jeśli chodzi o alkohol. Nie mniej jednak się skrzywiłem kiedy dostałem od niej w głowę i spojrzałem na nią z lekkim wyrzutem. Szybko zapomniałem o "bólu" i już wróciłem do dobrego humoru.
-Tak myślałem, bo nie jestem bury, mały agresorze.
Wzruszyłem ramionami i ponownie się zaśmiałem. Aż strach się bać takich niskich osób, pałały taką agresją, że tylko je trzymać na długość ręki. :lol:
-Może chcesz żebym chodził z Tobą do pracy? Nie będziesz się nudziła, czasem Cie rozbawię, częściej załamię.
Trąciłem ją w ramię, mając stosunkowo blisko swoje krzesło, więc nie musiałem kombinować, żeby jej dosięgnąć - zresztą ona we mnie trafiła, więc naprawdę siedzieliśmy blisko siebie. :lol2:
-Wiesz... wolałem damskie, no ale niech Ci będzie.. pogodzę się z tym.
Położyłem rękę na jej ramieniu i pokiwałem głową, mając "smutną" minę. Tak na serio to pogładziłem jej ramię chyba w ramach podzięki i zabrałem rękę, żeby napić się whisky.
-Nie, głuptasie. Po prostu mnie popchnij, żebym tam poszedł czy coś.
Sam do końca nie wiedziałem czego chce, nigdy wcześniej takich rzeczy nie robiłem, ani nawet o nich nie myślałem. To trochę jakbym nagle znalazł się w filmie science ficion, a dotychczas bywałem w komediach. Czarna magia, nic więcej.
-To dobrze, bo pocałowałaś mój polik i czułbym się dziwnie gdybyś była facetem.
Wykrzywiłem się, patrząc chwilę na nią z taką miną. Jeszcze bardziej się wykrzywiłem, gdy opętało ją te dziwne wzruszenie, którego kompletnie nie zrozumiałem. Pokazałem jej zwykły test ciążowy, jeszcze nie obsikany, a ona już płakała? Podrapałem się z tyłu głowy i napiłem się whisky, żeby jakoś to przełknąć.
-Wstrzymaj konie kowbojko, ja tylko podejrzewam, a nie jestem pewny. Ale wydaje mi się, że tak będzie co jednak Cie nie usprawiedliwia jeśli chodzi o te łzy.
Palcem wskazałem jej polik, który przez chwilę był wilgotny. No co się z tymi kobietami działo to ja nie wiem, aż westchnąłem przez własną myśl.
-Jesteś pierwszą osobą, z którą tym się dzielę. Nawet Jess nie wie, że jej to kupiłem, ona twierdzi, że wymyślam bo powiedziałem, że wyglądała dzisiaj dziwnie.
Spojrzałem się na nią jakbym kompletnie nie rozumiał co było w tym złego - co zresztą było prawdą.
-Nie powiesz mi co więcej u Ciebie, prawda?
Zerknąłem na nią, uspokajając się i zabierając od niej ten dziwny test, może to przez niego się popłakała? Schowałem go do reklamówki i wrzuciłem pod swoje krzesło, coby jej nie sprowadzał na złą drogę. A pro po bycia małym.. skoro ja byłem "mały", to Lorien chyba zamykała się w randze mikro.

Lorien Wayford - 2017-11-14, 10:55

Packa w łeb mu się należała i jak zwykle zadziałała perfekcyjnie, doprowadzając rozbrykanego Jonaha do porządku. Przynajmniej ona go trochę wyszkoli, bo Jess pewnie by się nie odważyła, albo nie robi tego z miłości. :lol2:
Aż taka niska nie była i proszę mi tu nie tworzyć swoich dopowiedzeń, jego żona jest niższa, a jakoś nie narzeka i chyba nawet obie wiemy dlaczego. :lol2:
- Może lepiej nie, przy tobie nie hamowałabym się z niewybrednymi komentarzami na temat tych wszystkich modeleczek i modeli.- Westchnęła ciężko naprawdę mając już dość tej roboty, ale musiała wytrzymać jeszcze miesiąc zanim coś ruszy w kierunku tej zmiany. Na trącenie nie zareagowała niczym poza karcącym spojrzeniem pozwoliła mu jednak poczuć się wygranym i nie kombinowała w sprawie odwetu.
- Sorry nie było etatu, wszystkie damskie obsadzone przez przystojniejsze panie.- Podłapała żart jednocześnie odbierając pogładzenie po ramieniu jako podziękowanie z jego strony. Czego nie robi się dla przyjaciół, prawda?
- Dobra, dostaniesz kopa w dupę, pasuje?- Na jego miejscu nalegałabym jednak na to popchnięcie, bo jak trafi tą szpilką w strategiczne miejsce to będzie szedł na czworaka przed ołtarz. Zamierzała go wspierać podczas tego dnia i jednocześnie pragnęła go zapewnić, że cokolwiek by się nie działo, skoczy za nim w ogień.
- Masz to szczęście, albo nieszczęście, że nim nie jestem- mruknęła pod nosem popijając whisky do momentu, w którym nie pokazał jej tego testu.
- Oj daruj sobie, cieszę się po prostu, bo wiem ile to dla was znaczy...- burknęła teraz przestając się już rozczulać. Była kobietą, a w dodatku sama ostatnio miała gorszy okres w swoim życiu, powinien jej wybaczyć chwilowe rozczulenie się.
- Może coś w tym jest, czasem po prostu takie rzeczy się czuje.- Sama nigdy nie miała takich odczuć, jej ostatni związek nie skończył się za wesoło, a teraz nadal nie było żadnych perspektyw na znalezienie swojej drugiej połówki. Była sama i choć ciężko to znosiła, to nie pokazywała po sobie nic.
- Nie Jo, to nie jest rozmowa na teraz...- westchnęła ciężko i wzięła parę większych łyków whisky, zupełnie tak jakby chciała się znieczulić. Nie zamierzała pisnąć ani słowem, nie teraz, gdy na tapecie był ślub.

Jonah Wrens - 2017-11-14, 14:13

Pomińmy te kwestię wzrostu i korzyści.. :lol2:
-No i kto by się tym przejmował? Obrazisz ich to przynajmniej będą chcieli szybko skończyć i przestaną gwiazdorzyć. Sam miałem moment, że zostałem sprowadzony do parteru przez trenera, bo zaczęło mi odbijać i jestem mu wdzięczny.
Wytłumaczyłem ją chyba przed nią samą - chociaż nie wiem czy cokolwiek to zmieniło w jej postawie. Chciałem jej umilić pracę ale nie zamierzałem tam się pchać na siłę. W końcu jest mądra i będzie wiedziała co zrobić.
-O nie, a ja się tak starałam..
W miarę możliwości starałem się powiedzieć to jak najpiskliwiej i jednocześnie zewnętrzną stroną dłoni przesunąłem po poliku, który wpisał się idealnie w ten obrazek, będąc świeżo ogolonym.
Słysząc wzmiankę o kopniaku, niestety nie dałem się złapać w tą niebezpieczną pułapkę. Byłem zbyt dobrze nauczony widoku kobiet na ważnych wydarzeniach - większe lub mniejsze szpilki, to byłaby śmierć na miejscu.
-Możesz mnie kopać ile chcesz, pod warunkiem, że przyjdziesz na płaskim.
Puściłem jej oczko i uśmiechnąłem się zaraz zamazując radość przytkniętą butelką do ust. Pociągnąłem kilka łyków whisky i oparłem sobie butelkę o udo.
-Dla Was?
Uniosłem brew i chrząknąłem. No cóż, nie zamierzałem niczego mówić w tej kwestii. Na następne słowa po prostu wzruszyłem ramionami nie chcąc poruszać tego tematu, chociaż urocze, że nie wzięła mnie za wariata.
-A na kiedy? Jakbym nie chciał z Tobą rozmawiać, to byś mnie nie zobaczyła. Co za różnica czy to będzie dzisiaj, czy jutro.

Lorien Wayford - 2017-11-14, 22:46

Tym razem Ci daruję... :lol2:
- Jo, w przeciwieństwie do ciebie ja nie śpię na pieniądzach. A gdybym teraz rzuciła pracę nie mając nagranej innej, raczej nie uśmiechałoby mi się jechanie na oszczędnościach. Ja po prostu robię swoje minimum i dostaję za to kasę, gdyby mi dobrze nie płacili już dawno bym stamtąd uciekła.- Zwyczajnie nie chciała pchać go w ten świat przepełniony komercją i sztucznymi uprzejmościami, przy nim nie hamowała się z niczym, ale tam w pracy musiała mimo wszystko uważać na słowa.
- No widzisz, biedactwo...- mruknęła jednocześnie nieznacznie unosząc kąciki ust z powodu rozbawienia jakie wywołał swoim teatralnym gestem.
- Zapomnij, bez szpilek nigdzie nie wychodzę. - Nie była niska, ale jak każda kobieta lubiła dobrze wyglądać podczas takich i zamierzała w tym ważnym dla Jonaha dniu wyglądać elegancko i zachwycająco, ale na tyle gustownie, aby pozwolić pannie młodej błyszczeć tego wieczoru.
- Tak dla was, nie pamiętasz już jak pokazywałeś mi strój małego piłkarza?- Zapytała wprost doskonale wiedząc, że gdzieś tam w głębi cieszył się z tego, że zostanie ojcem, nawet jeśli sam nie chciał przed sobą tego przyznać.
- Jest różnica i nie próbuj tego na mnie wymusić. Nic nie powiem, jasne?- Wyraźnie podniosła głos i cała się najeżyła nie chcąc poruszać niewygodnych tematów, zwłaszcza teraz, gdy sama była w kropce.

Jonah Wrens - 2017-11-15, 18:41

-Też nie śpię, bo to byłoby niewygodne.
Uśmiechnąłem się niewinnie i wzruszyłem ramionami, nie mogąc jak tak jej uratować z tej sytuacji. Skoro tak było, to wierzyłem, że nie kłamie.
-Pamiętaj, że w razie potrzeby Ci pomogę i się nie krępuj.
Miałem pieniądze na głupoty, więc tym bardziej mógłbym pomóc Lorien.
-Właśnie! A co jakbyś założyła własną firmę? Mógłbym w Ciebie zainwestować i żeby nie było brać z tego jakiś procent, jakbyś już zarabiała. Co Ty na to?
Spojrzałem na nią całkiem serio, wiedząc że to nie jest głupie. W końcu to by było kolejne zabezpieczenie dla mnie jak i możliwość dla Lorien. Miałaby plecy i nie ryzykowała niczym, śmiało mogąc robić co chce i jak chce.
-Dasz mi znać kiedy w ogóle mam się gdzieś pojawić?
Tak a pro po jeszcze tej reklamy. Chociaż wyjątkowo bardzo zainteresowałem się swoim pomysłem, chociaż to zależało do blondynki, nie ode mnie.
-To nie możesz mnie kopnąć, bo to się źle skończy.
Rozłożyłem bezradnie ręce i pociągnąłem kolejny łyk whisky, czując, że jest już mi przyjemnie ciepło, chociaż to może kwestia ogniska? Podniosłem się stawiając ostrożnie butelkę na piasku i zostawiłem koc na krzesełku, żeby dorzucić przywiezionego drewna do ogniska. Na jej słowa, nawet nie spojrzałem w tę stronę, mając mieszane uczucia.
-Zapomniałem, że to w ogóle kupiłem.
Odpowiedziałem spokojnie, chociaż nawet nie wiem co poczułem. Niby nie chciałem tamtego dziecka, ale co jeśli te miało skończyć tak samo? Przerwałem tą głupią myśl gałęzią, którą pomogłem sobie złamać nogą. Siadając z powrotem na krześle, wziąłem butelkę i po napiciu się oparłem ją ponownie o udo.
-Jak chcesz, tylko pamiętaj, że ja w końcu też zacznę podchodzić do takich spraw jak Ty i już niczego się nie dowiesz.
Ignorowałem jej oburzenie, zwyczajnie mając to gdzieś.

Lorien Wayford - 2017-11-15, 22:08

- Ale z ciebie dowcipniś...- burknęła jakoś nie podzielając jego humoru w tej kwestii.
- Aż tak źle nie jest, serio. - Zapewniła go, że pomimo wszystko nie głodowała, a co więcej miała odłożoną sporą sumkę.
- Jo to nie o to chodzi, że nie mam kasy. Po prostu tu się męczę, chcę podróżować i jeździć po świecie, czerpać przyjemność z fotografii, a nie cykać zdjęcia chodzącym wieszakom na ubrania. Ta praca mnie nie satysfakcjonuje, a nie jestem pewna czy powinnam znów żyć na walizkach.- Westchnęła ciężko tłumacząc mu jak to wszystko wyglądało, brakowało jej tej wolności i niezależności, a z drugiej strony czuła, że jeśli zacznie znów wyjeżdżać to straci to, co ma tutaj na miejscu.
- Wszystko w swoim czasie Jo, będę cię informować na bieżąco.- Uspokoiła go jednocześnie informując, że jeszcze jest czas na ewentualne wycofanie się lub zmiany.
- Dziecko już podobno zrobiłeś. Chyba, że planujesz kolejne to nie będę kopać.- Zażartowała sama pociągając co chwilę whisky, alkohol znieczulał emocjonalnie i przynosił ulgę dręczonej przez skrajne emocje psychice.
- Starzejesz się, a skleroza nie boli.- Co z tego, że to ona była starsza i tak mu wypomniała, bez takiego przekomarzania się nie byliby sobą. Nie dodała jednak nic więcej w tej kwestii wiedząc, że rozmowa na te tematy po prostu jest dla niego trudna.
- To nie tak, że nie chcę o tym rozmawiać w ogóle. Uważam jednak, że to nie jest dobry moment, aby zawracać ci głowę swoimi problemami akurat przed ślubem. Jasne? Poczekaj aż będzie po wszystkim, masz teraz wystarczająco swoich spraw na głowie.- Już o wiele spokojniej wytłumaczyła mu dlaczego woli się wstrzymać z opowiadaniem co u niej.

Jonah Wrens - 2017-11-15, 23:10

Słuchałem jej uważnie, bo w końcu rozmawialiśmy o czymś poważnym, a nie o głupotach. Pokręciłem głową i westchnąłem.
-Ja też bym miał w tym interes i mogłabyś robić co chcesz byleby z tego był zysk. Nie zrobiłbym fundacji, żebyś czuła się dziwnie czy coś. Dlatego pomyśl o tym, miałabyś fajnego "szefa".
Ostatnie słowo za gestykulowałem palcami i się uśmiechnąłem. Bardziej byłbym inwestorem no ale jeden pies. Dla mnie była to opcja, a dla niej rozwiązanie poniekąd nudnej pracy o ile w ogóle chciała coś zmieniać. Nie zareagowałem na jej kolejne słowa, po prostu przyjmując to do świadomości.
-Raczej w to nie będę celował. Obawiam się, że jedno zepsuje moją swobodę w tym wszystkim.
Poniekąd podzieliłem się z nią swoim strachem, ale nie chciałem o tym więcej mówić. To było coś w rodzaju informacji, bez odpowiedzi zwrotnej.
Pijąc whisky na jej słowa, wpatrywałem się w ognisko, mając to wszystko głęboko gdzieś, a przynajmniej tak chciałem myśleć, podskórnie takie sprawiając rzeczywiste wrażenie. To co się działo w mojej głowie, było tylko moje.
-Ale czym ja mam się przejmować? Jess się wszystkim zajmuje, ja tylko wykładam pieniądze i mam to wszystko gdzieś. Nawet lepiej jak zajmuje się innymi sprawami, a nie myślę o tym, że moja furtka zamknie się w tę sobotę.
Spojrzałem się na nią i widać było po mojej minie, że wcale nie żartuje. Nie chciałem myśleć o ślubie, bo te legalne kajdanki mnie przerażały. Wydawało mi się, że nie jestem na tyle odpowiedzialny.
-Więc ja nie mam nic przeciwko, nawet jestem za tym, żebyś powiedziała jeśli źle się dzieje u Ciebie. Od kilku spotkań już masz taki wisielczy humor.

Lorien Wayford - 2017-11-15, 23:22

- Jeśli już to wspólnika...- sprostowała nie zamierzając być pracownikiem we własnej firmie. Owszem zapewne by pracowała, ale jako jeden ze współwłaścicieli, a nie podwładny. To niestety uwłaczałoby jej godności, gdyby musiała słuchać czyichś rozkazów sama będąc współwłaścicielem.
Chwilowo była w martwym punkcie swojego życia i nawet sama nie wiedziała dokąd chciała iść i co w nim zmienić. To nie tak, że odrzuciła propozycję Jonaha, zwyczajnie chwilowo odsunęła ją na bok mając, co innego na głowie.
- Poradzisz sobie i pamiętaj, że zawsze masz mnie. Ciotkowanie gówniakom mam już za sobą...- obie jej siostry miały już dzieci i mężów, tylko Lorien wyłamywała się ze schematu i jak zwykle żyła na przekór wszystkim według własnego widzimisię.
- Przestań! Kochasz ją przecież prawda? Nic się nie stanie jak się ożenisz, nadal będziesz miał tylko ją, to tylko kawałek metalu i papier.- Próbowała mu uświadomić, że w gruncie rzeczy tak naprawdę nic się nie zmieni, jeśli dotąd był wierny Jess i ją kochał to po ślubie też tak będzie.
- Nie Jo, nie tym razem. Obiecuję, że o tym porozmawiamy, ale nie dzisiaj. Zwyczajnie próbuję poukładać to wszystko, co się dzieje w całość, wiele rzeczy zmienia się teraz w mojej codzienności i po prostu jest mi ciężko. Odpuść i poczekaj aż sama zechcę ci powiedzieć...- poprosiła go o wyrozumiałość, mając nadzieję, że uszanuje jej prośbę.

Jonah Wrens - 2017-11-15, 23:40

-A może szefem?
Poruszyłem zabawnie brwiami, wiedząc że wpadnie na mój tok myślenia. Chociaż to były tylko żarty to je uwielbiałem.
-Jak już mówiłem, oby tylko pieniądze z tego były i mogłabyś nawet zawodowo tańczyć kankana. Dlatego pamiętaj, moja oferta jest dopóki będę miał pieniądze.
Uśmiechnąłem się i odpuściłem temat bo nie miałem po co jej dalej przyciskać i wymuszać jakąkolwiek decyzję, bo na co? Każdy miał swoje życie i chciał je przeżyć jak najlepiej, rozplanować wedle własnych pomysłów.
-Jak Jess każe mi się zajmować to Ci je podrzucę. Zresztą na pewno zobaczysz, nie odpuściłabyś widoku mojej podróbki.
Aż się uśmiechnąłem wizją ich obu stojących nad dziecięcym łóżkiem i porównywaniem do kogo jest podobne, a co ma od kogo. Gorzej jak dziecko odziedziczy po mnie poczucie humoru, albo sposób bycia. :lol2:
-To po co ten cały ślub skoro to formalność? Przecież sobie nigdzie nie poszedłem do tej pory.
Mruknąłem, całość biorąc jako wymysł tych czasów, a nie ceremonię mającą swoje początki x lat temu. Po cholerę w ogóle ktoś wpadł na taki pomysł?
-No dobrze.
Krótko, zwięźle i na temat. Przełknąłem kolejną dawkę alkoholu i westchnąłem patrząc na Lorien całkiem poważnie.
-Pamiętaj mała blondyneczko, że jesteś dla mnie siostrą i jeśli coś się dzieje złego chciałbym Ci pomóc. Nawet jakbym miał kogoś zabić, to przynajmniej wiem, że zostaniesz za mnie niańką, kiedy będę siedział w pierdlu. Ale tak poważnie, nie chcę żebyś przede mną ukrywała jakieś nieprzyjemne rzeczy, bo wolałbym być Twoim oparciem, a nie wolnym słuchaczem czy wrogiem.
Patrzyłem na nią przez chwilę i odwróciłem głowę lewym profilem, by wpatrywać się spokojnie w płomienie, które pożerały wrzucone przeze mnie drewno.

Lorien Wayford - 2017-11-16, 00:13

- Zapomnij, nie będziesz nigdy moim szefem.- Wytknęła mu język nie zamierzając się podporządkować swojemu przyjacielowi. Już teraz w obecnej pracy ciężko znosiła narzucane wymogi i rygory.
- Jak będę coś kombinować w tym kierunku to na pewno zaoferuję ci współpracę.- Zapewniła go jednocześnie podobnie jak on definitywnie kończąc temat. Z drugiej jednak strony mogłaby być to dobra alternatywa, na wypadek jakby chciała jednak pozostać w Eastbourne z pewnych powodów. ;>
- O nie nie! Mogę tylko być ciocią, ale nie niańką. - W takie bagno jej nie wplącze, już siostry ją próbowały wykorzystywać w ten sposób i była wręcz mistrzem w wymigiwaniu się od zostawiania z dziećmi sam na sam.
- Owszem formalność, ale spójrz na to tak. Może Jess po prostu chce mieć poczucie stabilizacji, a taki świstek ciebie nie zaboli, a ją może uszczęśliwić.- Kobiety po prostu inaczej na to patrzyły, może nie wszystkie, ale w większości posiadanie małżeńskiej obrączki dawało pewne poczucie przynależności do mężczyzny, tworzenia jednej i spójnej rodziny.
- Pamiętam Jo, może tylko wyolbrzymiam. Ale każdy ma w swoim życiu gorszy okres, pogadamy o tym ale nie przed twoim ślubem. Masz teraz ważniejsze rzeczy na głowie.- Posłała mu krótki uśmiech i sama utopiła swoje smutki w alkoholu nadal go sącząc.

Jonah Wrens - 2017-11-17, 15:55

-Nie wiesz co tracisz.
Wzruszyłem ramionami rozbawiony całą tą sytuacją. Były tej całej propozycji plusy i minusy jak w każdej kwestii, jednak zamierzałem poczekać na jej decyzję. Chyba mi się włączył biznesmen w głowie, bo kombinowałem, żeby jakoś wejść na jakikolwiek rynek i sobie znaleźć kolejne źródło zarobku.
-Wyszedłbym bez słowa.
Odpowiedziałem na jej wyraźną niechęć do zostania z gnojkiem sam na sam. Jeszcze bym to tak zrobił, że nawet nie zorientowałaby się, że mnie nie ma, a przecież nie zostawiłaby mojej kopii samej w domu. Zna mnie kupę czasu, więc wie jakie ja miałem pomysły nieraz.
-Nie wiem, wiem tylko że później ciężej się z takich rzeczy wyplątać.
Uśmiechnąłem się lekko i postanowiłem porzucić ten temat. Nie żebym planował zostawiać Jess, ale różne rzeczy się dzieją. Równie dobrze, któreś z nas może się zakochać w kimś innym i tyle. Życie.
-Ja naprawdę nie mam o czym myśleć, Jessie się wszystkim zajęła. Zresztą chyba nawet by nie chciała żebym o czymkolwiek myślał. Ale spoko.
Rozłożyłem ręce w geście bezbronności i zająłem się piciem alkoholu, skoro ten tak bardzo chciał mojej uwagi.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group