To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Czworobok

Jonah Wrens - 2016-05-31, 22:33

Po rozprężeniu Schocka, udałem się z nim na czworobok. Nie czekając długo zostaliśmy wywołani.
Dając mu sygnał do kłusa, utrzymałem tempo robocze, pozostając w siodle. Stąd miałem większą kontrolę nad siwym, więc o pomyłkę było ciężko. Prowadziłem go w łydkach i korytarzu z wodzy, jedynie przed X zrobiłem półparadę, by po chwili wykonać paradę i dzięki zablokowaniu bioder, nacisku na strzemiona wywołanym głębszym siadem w siodło i chwilowym domknięciu palców na wodzy zatrzymałem ogiera. Ukłoniłem się i krótką półparadą uprzedziłem ponowne ruszenie kłusem roboczym w linii prostej. Odbijając na prawo, ponownie skręciliśmy będąc na wysokości M. Dodając łydki przy jednoczesnym delikatnym otwarciu palców poprosiłem go o wydłużenie kroku, swobodnie poruszając biodrami w rytm jego kroków. Nieco odchyliłem plecy ułatwiając sobie wysiadywanie kroku siwensa, a tym samym unikając zaburzenia równowagi. Dojeżdżając do K, przez półparadę przygotowałem wierzchowca do kolejnej zmiany, jaką było skrócenie go do roboczego tempa już w K. Domykając palce i wracając z ręką na swoje miejsce (wcześniej ta została wysunięta lekko do przodu), zablokowałem biodra do momentu uzyskania pożądanego tempa. Nie zapominając o tym, że łydki utrzymywały go cały czas w kłusie. Kolejno w B poprowadziłem go przez zwykłą zmianę kierunku przez szerokość ujeżdżalni, co oprócz pilnowania dosiadem w zakrętach nie wymagała niczego specjalnego. Dopiero przed C zastosowałem kolejną półparadę, aby na środku krótkiej ściany (tj. C) zrobić pełną paradę i zatrzymać konia za pomocą dosiadu, łydek i wodzy. Policzyłem do pięciu i docisnąłem lekko łydki do boków konia, zapraszając go do stępa. Utrzymując aktywne tempo poprowadziłem go na przekątną ME gdzie oddałem mu stopniowo wodze, ostatecznie trzymając jedynie za sprzączkę i tym samym prowadząc ogiera dosiadem. Takim sposobem dojechaliśmy przed K gdzie już stępowaliśmy na kontakcie i aktywnie. Na wysokości samego K, zrobiłem szybką półparadę i dokładając łydki umożliwiłem mu ruszenie kłusem. gdzie skupiłem się tylko na utrzymaniu roboczego tempa. Po wyjechaniu na krótką ścianę kolejną półparadą uprzedziłem go o następnym zadaniu. W A przesunąłem lewą łydkę za popręg, dociskając ją w tym samym momencie co wewnętrzną, która została na popręgu. Takim sposobem poprosiłem go o zagalopowanie na lewo. Oddając mu rękę na pierwszy swobodny krok. Następne już były w roboczym tempie do momentu wyjechania na długą ścianę i dotarcia do F wtedy wyraźnie dołożyłem łydki do boków konia, przesunąłem rękę do przodu i lekko otworzyłem palce umożliwiając mu swobodne wyciągnięcie kroku. Przed M półparada i zwolnienie do tempa roboczego wraz z wróceniem pomocy na swoje miejsce. W C poprowadziłem go po kole o średnicy 15 metrów, pilnując jego wygięcia zarówno wodzą jak i łydkami. Po wróceniu na ścianę, czekało na nas kolejne zadanie. Prowadząc go do linii ćwiartkowej od H, odbiłem w połowie drogi do K, utrzymując tą samą nogę. Jedynie nacisk wewnętrznej się zmienił, a korytarz z wodzy lekko przesunął się do zewnętrznej strony. Tym samym uzyskałem kontrgalop. Wracając na ścianę utrzymałem tempo robocze galopu.

Shockwave - 2016-05-31, 22:38

Ruszając kłusem bez problemu poruszał się w wymaganym chodzie, nie mając z tym największego problemu. Równy i wyprostowany ruszył po linii środkowej, aż do X, w którym zatrzymał się równo obciążając kończyny. Mieląc wędzidło i pieniąc się co chwila doczekał się w końcu kolejnego polecenia. Ponownie wprawiając ciało w robocze tempo kłusa skupiał się na swoim zadaniu. Wchodząc w zakręty poprawnie układał ciało, nie uciekając nim na żadną ze stron, doskonale odczytując wszystkie pomoce. Wchodząc na przekątną i czując łydki na swoich bokach, oraz możliwość wyciągnięcia nosa, znacznie poszerzył ramy. Nie nacieszył się strzelaniem z nadgarstków, a już został poproszony o zwolnienie tempa, co zrobił znowu równo i aktywnie krocząc. Nie gubiąc równowagi ponownie wyjechał na środek czworoboku tym razem w zmianie kierunku przez szerokość. Odpowiadając płynnie na zmianę pomocy bezproblemowo wybrnął z zakrętu i wrócił na ścianę poruszając się teraz w prawo. Skupiając swoją uwagę na jeźdźcu odczytał kolejne sygnały i prawidłowo zatrzymał się w wyznaczonym miejscu. Parsknął krótko w oczekiwaniu na dalszy rozwój akcji i zamiótł jasnym ogonem po swoich bokach. Ruszając tym razem stępem, aktywnie kroczył przed siebie, a wychodząc na przekątną podążył za ręką Jo rozciągając całą szyję i relaksując się. Nie tracąc na jakości chodu po chwili wrócił do ustawienia nieustannie bawiąc się wędzidłem. Odchylając uszy w stronę zawodnika ruszył kłusem akcentując pierwszy krok. Na prośbę o zagalopowanie odpowiedział od razu, przy okazji podrzucając zadem. Utrzymując harmonię ruchu wyjechał na przekątną ponownie chętnie idąc do przodu. Opierając ciężar na silnym zadzie, unosił wysoko przody wyciągając daleko przed siebie kończyny. Zwalniając tempo przed wejściem na ścianę dalej w tempie roboczym radził sobie świetnie. Wchodząc na woltę ładnie wpisał się w łuk, utrzymując równe tempo. Galopując przed siebie, na długiej ścianie odbił od niej na linię ćwiartkową, skąd od razu odpowiedział na zmianę pomocy. Odsuwając się od wewnętrznej łydki nie zmienił nogi w galopie, a poruszał się w kontrgalopie nie mając jednak z tym większego problemu. Po skończonym elemencie śmiało kontynuował galop na lewo.
Jonah Wrens - 2016-05-31, 22:39

Po wyjechaniu z jednego zakrętu, wprowadziłem go na kolejny, tym samym jadąc przekątną. Przed X półparada, w X płynne przejście do kłusa, a dopiero po przejechaniu H prośba o zagalopowanie na prawo. Analognicznie do wcześniejszych pomocy poprosilem konia o ruszenie galopem. Będąc w M, znowu docisnąłem łydki do siwych boków, przesunąłem rękę do przodu i podążałem za ruchem konia. Przed F półparada, a w F powrót do roboczego tempa. W A zrobiliśmy woltę o średnicy 15 metrów, gdzie przypilnowałem ogiera jeżeli chodzi o równe tempo i poprawne wygięcie. Następnie znowu zrobiliśmy wężyk na ćwiartkowej linii, rozciągając go od K do H. Wracając na ścianę, zeszliśmy z niej dopiero w M, gdzie wjechaliśmy na przekątną. Przed K zrobiłem szybką półparadę i przeszliśmy do kłusa roboczego. W F kolejna przekątna, tym razem z wydłużeniem kroku w kłusie. Co osiągnąłem przez dołożenie łydek, przesunięcie ręki i cofnięcie pleców bez blokowania miednicy. Przed H półparada, na wysokości H zwolnienie kroku do roboczego tempa. Następnie w B duże koło o średnicy na szerokość całego czworoboku. Gdzie już anglezowałem i rozmawiając z pyskiem siwego, stopniowo oddawałem mu zewnętrzną wodzę, wewnętrzną zachęcając do zejścia w dół. Przed B ponownie zacząłem go podnosić do ustawienia, by w B ruszyć dalej przed siebie. Przygotowałem wcześniej konia do zakrętu w A, gdzie prowadząc go sumiennie w łydkach uniknąłem spłynięcia Schocka na boki. Zatrzymanie w X i ukłon.
Wyjechałem na luźnej wodzy z czworoboku, klepiąc ogiera po szyi.
/zt

Shockwave - 2016-05-31, 22:48

Wpisując się w łuk zakrętów wyprostował się na przekątnej, odpowiadając na pomoce do zmienienia chodu, wszedł w kłus nie tracąc równowagi dzięki czemu każdy jego krok został pod kontrolą. Obciążając zad, lekko poruszał się przodem i chociaż nie był ujeżdżeniowcem to i tak chwytał za oko. Wracając na ścianę zagalopował tym razem na prawą nogę, odnajdując się śmiało w roboczym tempie. Poruszając się po długiej ścianie ponownie poszerzył ramy i rozciągnął nogi śmiało korzystając z zadu jako siły napędowej. Wracając do roboczego tempa, zamachnął się ogonem i galopował dalej. Wjeżdżając na dużą woltę śmiało poruszał się w korytarzu stworzonym z pomocy, tym samym wpisując się w łuk. Po powrocie na ścianę znowu odbił do linii ćwiartkowej i analogicznie do poprzedniej strony, odpowiedział na spychające działanie łydki kontrgalopując. Odbijając w M na przekątną bacznie wyczekiwał kolejnego polecenia, od razu odpowiadając na zwolnienie. Wchodząc w roboczy kłus, ponownie odbił ze ściany na przekątną i tym razem poszerzając ramy bez zgubienia równowagi. Zwalniając przed powrotem na pierwszy ślad, ponownie poruszał się w roboczym tempie. W B na kole poruszał się swobodnie, ufając dłoni jeźdźca i schodząc wraz z nią do dołu, cały czas przeżuwał wędzidło. Rozciągając grzbiet bez utraty oparcia na zadzie, rozciągnął się pod siodłem. Wracając płynnie do ustawienia, parsknął. Wyszedł w A na linię środkową, krocząc przed siebie bez spływania na boki. Zatrzymanie w X i obniżenie szyi przy wyjeżdżaniu na luźnej wodzy z czworoboku.

/zt

Ruth - 2016-06-19, 15:57

BRĄZ


Rozgrzewka
Pełna spokoju i entuzjazmu wjechała Ogierem na długich wodzach na ujeżdżalnię. Wiedziała, że prezentowali się wyśmienicie- ona w białych bryczesach i zaplecionych z kok czarnych włosach, a Unexpected z koreczkami i warkoczem na ogonie. Do tego biały czaprak i równie jasne, czyste owijki. Pierwsze 10 minut Węgierka poświęciła na rozstępowanie Ogiera, by chwilę później powykręcać się na najróżniejszej wielkości woltach i ósemkach. Dużo kłusa, galop wstrzymany i pilnowaniem tempa, oraz odpowiedniego wyjechania narożników, aż po cofanie. Niby program na BOJ nie był dla niej niczym trudnym, ot streszczenie w przejeździe zwykłego treningu, lecz nigdy kobieta nie podjęła się zdania odznaki. Może przez stres, może przez brak chęci i czasu- tego nie wiem, lecz zdecydowanie te kilka lat, kiedy mogłaby startować w zawodach nie były wykorzystane odpowiednio.
Wracając do jazdy. Przy dłuższej ścianie ujeżdżalni kobieta zebrała ogiera dbając o odpowiedni łuk szyi, a następnie skróciła wodze, dodając aktywizującą łydkę i wypchnęła biodrami siodło nakazując ogierowi galop. Kiedy w takowy wszedł łydki oderwała na kilka sekund, by znów je przyłożyć, działając jednocześnie wodzami oraz dosiadem nad wyciągnięciem kroku. I tak po kilkudziesięciu metrach w galopie wyciągniętym wykonała paradę, aby następnie pogonić ogiera samym dosiadem do kłusa i tak w kółko.

Przejazd
Kiedy nastała ich kolej kobieta pogoniła ogiera do kłusa, by kilka metrów przed wjazdem na czworobok zwolnić do stępa w równym, niezbyt szybkim, ani nie zbyt wolnym tempie. Wjechała przy A, kierując ogierem głównie dosiadem, wodzami kontrolowała tempo chodu natomiast łydkami to, by poruszali się w równej linii. Elastyczny kontakt z pyskiem dawał komfort dla ogiera, a pewność dla niej. Podjeżdżając do X zmieniła nieznacznie dosiad, przyłożyła łydki ściągając i blokując wodze, prowadząc tym samym do zatrzymania. Kiedy do takowego doprowadziła wychyliła prostą rękę w bok, nachylając głowę i obdarzając sędziów spojrzeniem pełnym pewności siebie, by kolejno chwycić znów wodzę i podziałać dosiadem nad ruchem w stępie takim samym, w jakim wjechali. Pilnowała cały czas równego tempa oraz tego, by linia po której się poruszali była prosta. Dojeżdżając do C napięła prawą wodzę skręcając miednicą w prawo, przy czym przyłożyła odpowiednią łydkę, by ładnie zaokrąglić konia przy zakręcie, jednocześnie tuż po jego wykonaniu przytrzymała łydkę pilnując tempa w jakim się poruszali.
Dojeżdżając do M wypchnęła siodło poluźniając i napinając wodze, dodatkowo również dodając delikatną łydkę za popręgiem, tym samym przekonując ogiera do kłusa. Pierwsze kroki wysiedziała, by następnie kłusować na odpowiednią nogę aż do B, gdzie znów naprężyła prawą wodzę, dodała łydkę i pokonała z ogierem koło E do B o średnicy mniej-więcej 20 metrów. Uwzględnić również muszę, że drugą połowę koła pokonała w idealnie wyuczonym kłusie ćwiczebnym, postawa wyprostowana, pierś do przodu a ręce i łydki swobodne, lecz nie na tyle by latały w każdą możliwą stronę. Około 1,5 metra przed B, kiedy wyjechała na wprost wypchnęła siodło Unexa, jednocześnie niezauważalnie dla sędziów, wyczuwalnie dla konia wyciągnęła ręce w przód i przycisnęła łydkę, tym samym skłaniając go do zagalopowania na prawą nogę.
Po prawidłowym przejściu w wyższy chód pokonali dużą część okręgu w galopie, uwzględniając, że na narożnikach kobieta działała pomocami mającymi na celu ładne wyjechanie- dosiadem, łydkami i wodzami oraz wstrzymała te ostatnie, by nie wyjechali poza teren czworoboku choćby jedną nogą. I tak w galopie dojechali aż do H, gdzie po pokonaniu kolejnego narożnika Węgierka wzmocnieniem kontaktu, przechyleniem miednicy na tył i przyłożeniem łydek skłoniła Unexpected'a do kłusa, tym razem od razu anglezując na prawą nogę. Rytmiczne unoszenia się w strzemionach były dla niej nowością, mianowicie zazwyczaj jeździła w pełnym siadzie, ze względu na lepszy kontakt z ciałem konia. Nie zmienia to jednak faktu, że jazda w kłusie anglezowanym szła jej wyśmienicie, a ruch był na tyle dobrze prowadzony, że osobom patrzącym mogłoby się wydawać, że ona wcale się nie rusza, gdyż daszek kasku był wiecznie w jednej linii. Dojeżdżając kłusem do M dodała wewnętrzną łydkę ściągając tą samą wodzę oraz nakierowując ogiera na środek kontynuowała kłus po przekątnej- tym samym zmieniając kierunek. Wieczna praca łydkami kontrolowała ruch w równej linii, a ręce Trenerki połączone z pyskiem konia za pomocą wodzy pilnowały odpowiedniego tempa. Kłusując aż do narożnika dodała tym razem zewnętrzną łydkę, wzmocniła kontakt z lewej strony skłaniając ogiera do powolnego skrętu, w stronę literki A, gdzie działając pomocami aktywizującymi pokonała z Unexem woltę, od A do środka czworoboku, by znów wrócić do A. W tym momencie wszelkie możliwe pomoce działały tak samo, jak podczas innych skrętów nad prawidłowym wygięciem oraz utrzymaniem nakazanej szybkości.

Unexpected - 2016-06-19, 15:58

BRĄZ


Rozgrzewka
Wyglądał jak ciul w zaplecionej grzywie i ogonie, nie cierpiał takiego strojenia się. Jakby nie mogli, wyglądać normalnie tylko jak choinka. Nie miał jednak, na to wpływu dobrze chociaż, że miał dobry charakter (dla kobiety). Dużo czasu, poświęcili na porządne rozstępowanie się. Ogier w pełnym zaangażowaniu, wykonywał wszystkie zadanie, stawione przed nim przez dziewczynę. Odpowiednie wyginął się, wokół wewnętrznej łydki kobiety, nie wypadając z ustawienia, nie tracąc tempa. Wykonali kilka licznych wolt, ósemek, wyjeżdżali narożniki. dużo kłusując, zmieniając chody, wykonując także cofanie. Dla niego nie był niczym trudny, startował już kilka razy ba BOJ. Tay chętnie, wypożyczała go do tego typu spraw, gdyż wtedy miał okazję trenować, polepszać swoją technikę i pracować pod innymi jeźdźcami. Ogier bez problemu, wyciągał i skracał odpowiednio sylwetkę, stosownie do otrzymywanych pomocy. Był doświadczonym koniem, nie miał z tym żadnych problemów. Powtórzyli to jeszcze kilka razy, zanim mieli wyjechać na odznakę.

Przejazd
W końcu nadeszła ich kolej, gniadosz płynnie przeszedł do kłusa, by kilka metrów przed wjazdem na czworobok, zwolnić do stępa. Poruszał się energicznie, wyraźnie z zaangażowanym zadem, idąc "pod górkę". Poruszał się również po linii prostej, zamknięty w łydkach kobiety, nie miał szans na spłynięcie. Wjechali na czworobok w literce A, poruszał się płynnie, aż do literki X. Tam uprzedzony o, nadchodzącym zadaniu, zatrzymał się wraz z otrzymaniem pełnej parady. Ładne, efektowne zatrzymanie, bez zaburzenia ustawienia. Podstawiony zad, tylne nogi mocniej wchodzące pod kłodę, a wszystkie cztery równo ustawione. Pysk na kontakcie z ręką jeźdźca, a on cierpliwie czekał na kolejny sygnał. Po jego otrzymaniu, ponownie ruszył stępem naprzód. Utrzymywał te same zaangażowanie i linię prostą, aż do momentu gdzie powinni skręcić. Odpowiednio wygiął łeb, zginając się w potylicy. W tym samym czasie, ciało ogiera, wygięło się wokół łydki kobiety, również wykręcając. Pilnowany przez kobietę, nie miał szans wypaść z ustawienia. Dojeżdżając do M, ogier w pełni skupiony na kobiecie, bez problemu dał się wprowadzić w wyższy chód. Miękko i płynnie, zaczął się poruszać wyższym chodem, utrzymując równe robocze tempo. Poruszał się z zadu, wyraźnie nim pracując, niosąc kobietę miękko na sobie. Dojeżdżając do E, odbił na koło o średnicy 20m. Utrzymując stałe tempo, zginął się w potylicy oraz wokół wewnętrznej łydki kobiety, nie wypadając zadem ani łopatką z ustawienia. Poruszał się po nim płynnie, energicznie aż do B. Dojeżdżając do końca koła, mieli wykonać zaraz zagalopowanie. Czując odpowiednie pomoce, wysunął znacznie nogę prowadzącą w przód, by to właśnie na nią zagalopować. Tutaj również, duże znaczenie miał zad, który był motorkiem ich ruchu. Po wyprostowaniu się na ścianie, pokonali sporą część czworoboku właśnie galopując. Zginał się odpowiednio w narożnikach, idąc za pomocami kobiety. Tym sposobem, znaleźli się krótko później przy H, gdzie po wyjechaniu kolejnego narożnika, zwolnili do kłusa. Ogier mimo, że był raczej skoczkiem, to posiadał doskonały ruch i prezencję. Dzięki szybkiemu odpowiadaniu na pomoce, wszystko wyglądało idealnie w doskonałej harmonii oraz zgraniu. Dojeżdżając do M, wjechali zaraz na przekątną czworoboku, by zmienić kierunek jazdy. Pilnowany przez kobietę, poruszał się w linii prostej, pracując aktywnie zadem. Dojechawszy do narożnika, ogier ponownie, zgiął się w potylicy i wygiął wokół wewnętrznej łydki kobiety, skręcając w kierunku A. Tutaj ogier ponownie, wygiął się na koło o średnicy 20m, odpowiednio się na nim wyginając, podążając za pomocami kobiety.

Ruth - 2016-06-19, 15:59

BRĄZ


Przejeżdżając koło A usiadła głęboko w siodle łapiąc się udami i przechodząc do kłusa ćwiczebnego, ku jej uciesze. Pilnując łydkami idealnej linii, oraz tempa na mocnym, aczkolwiek elastycznym kontakcie pokonała w ćwiczebnym odcinek od A do B, następnie pracując dosiadem w stronę literki B, napinając wewnętrzną wodzę i dodając zewnętrzną łydkę. Nakierowała ogiera na koło, lecz tworzenie jego zakończyła przy E. Około metra przed E dodała łydkę, wypchnęła również miednicą siodło poluźniając kontakt i przyciskając obie łydki jednocześnie. Galop na lewą prowadził przez dwa narożniki, stąd na nich kobieta prócz ciągłego pilnowania równej linii musiała również pracować nad ładnym wygięciem i wyjechaniem narożnika. Delikatne puknięcia wewnętrznej łydki skłoniły ogiera do ustąpienia, a rytmiczne ruchy ciała kobiety, wraz z ciałem ogiera utrzymywały równe tempo. Wyjeżdżając drugi narożnik minęła M, gdzie ściągnęła wodze Unexa unosząc się w strzemionach. Przeszli do aktywnego, szybkiego kłusa anglezowanego prowadzącego obok C, H i E. Przy tej ostatniej wykonała pomoce prowadzące do parady i przytrzymując ogiera odliczyła w myślach 5 sekund, następnie odetchnęła głęboko przyciskając łydki za popręgiem ogiera i skłoniła go do stępa w miarę szybkim ruchu, na całkowitym, mocnym kontakcie. Na koniec dojechali do K gdzie przy pomocy dosiadu i łydek skierowała ogiera do A, jednocześnie poganiając do szybszego chodu, tam ustawiła na równej linii i wolnym kłusem dotarli do X. Kobieta wykonując pomoce parady zatrzymała konia, ukłoniła się i wykręciła ogierem na luźnej wodzy w stępie, głęboko oddychając.

Po przejeździe
Wyjeżdżając z czworoboku zeskoczyła z konia prowadząc go na plac treningowy. Tam szybko rozsiodłała, zakładając siodło skokowe by następnie dać siodło zaufanej osobie i wskoczyć na grzbiet Unexa aby chwilę go rozstępować przed kolejną próbą umiejętności.
/z.t

Unexpected - 2016-06-19, 16:00

BRĄZ


Nawet zmiana dosiadu, nie zrobiła na nim większego wrażenia. Ogier nadal chętnie i mocno aktywizował zad w pracę, mieląc wędzidło w pysku na którym, równo był oparty. Po zamknięciu koła, pojechali dalej na wprost, aż do B. Tutaj ponownie odbił na koło, a raczej na jego połowę. Tutaj również, nie miał żadnych problemów z wygięciem się i utrzymaniem, stałego tempa pracy. Zamykając półkole, otrzymał ponownie pomoce do galopu. Więc noga prowadząca w przód, przyspieszenie do galopu z jednocześnie, pozostającym roboczym tempem. Galopowali od E, aż do M, ogier odpowiednio wyginął się w narożnikach, nie spływał z linii prostej i pracował zadem. Dojeżdżając do M, ponownie się skupili na sobie, bo zaraz czekało ich zwolnienie w tempie. Sekundy później, poruszali się już kłusem, między CHE. Dojeżdżając do tej ostatniej literki, ogier otrzymał pomoce do zatrzymania i paradę. Dlatego równo, zatrzymał się w miejscu, podstawiając zad pod kłodę. Po odczekaniu 5s nie ruchomo, ogier naprzód ruszył stepem pośrednim. Zdecydowanie był szybszy od roboczego, poszerzając lekko swoje ramy, szedł aż do K. Tutaj po otrzymaniu pomocy, przyspieszył do roboczego kłusa, by zaraz wyjechać na linię środkową w A. Gotując się aż do X, ogier ponownie płynnie się zatrzymał, by ostatecznie po chwili zjechać z czworoboku na długiej wodzy.

Po przejeździe
Na placu treningowym się rozsiodłali, by zmienić sprzęt na właściwy. Gniadosz nieco zmęczony, ale jeszcze gotowy, ruszył na rozprężalnie za kobietą.

z.t

Nadya - 2016-06-24, 21:17

SREBRO


Skoro już się powiedziało a, to trzeba było powiedzieć b, czyli skoro już zrobiła brązową odznakę, to czemu nie zrobić srebrnej? Nie znalazła żadnych przeciwwskazań, dlatego w dniu próby wcześniej zjawiła się w stajni. Zostawiła rzeczy w socjalu, poprosiła stajennego o przyniesienie przygotowanego sprzętu i poszła po Prescription'a. Przywitała się z nim, poczęstowała smakiem, założyła kantar i zaprowadziła na myjkę, gdzie już wszystko czekało. Zabrała się za pieczołowite czyszczenie ogiera, w które wplotła elementy masażu, następnie zabrała się za jego siodłanie. Czaprak, siodło, ogłowie, to wszystko i jeszcze więcej znalazło się na kasztanku. Zostawiła go na kilka minut pod okiem stajennego, y samej się przebrać i przygotować. Gdy byli gotowi odwiązała go z myjki i zaprowadziła na rozprężalnię.
Tam porządnie się rozgrzali w każdym chodzie z woltami, półwoltami i wężykami, poświęcając szczególną uwagę przejściom pomiędzy chodami. Stępowali na długiej wodzy, dopóki ich nie wywołano

Kiedy ich wywołano usiadła głębiej w siodle, napięła krzyż i dodała łydkę Presc'owi do kłusa roboczego, jeszcze przed wjazdem na czworobok stopniowo nabierając wodze na kontakt. Wjechali na czworobok w A na linię środkową, równym tempem, kierując się do X, gdzie mieli się zatrzymać. Przed X Nadya posłała kasztanowi półparadę, następnie z łydkami dociśniętymi do boków delikatnie ściągnęła wodzę i zablokowała krzyż, zatrzymując konia dokładnie w X, a przynajmniej taki był plan. Gdy się już zatrzymali, Bravo się ukłonił, a następnie ogier dostał łydkę do wznowienia kłusa. Pojechali dalej po prostej do C, gdzie skręcili w prawo, dokładnie wyjeżdżając narożnik. Zaraz na długiej ścianie mieli zmienić kierunek przez przekątną, co poprzedziła półparada. jeszcze przed zejściem na przekątną Bravo wysłała zangersheide pomoce do wydłużenia kroku w kłusie, cały czas pilnując tempa, oraz tego by ślady tylnych kopyt przekreślały ślady przednich. Jeszcze przed zejściem z przekątnej kolejna półparada i pomoce do skrócenia kroków do kłusa roboczego.
Przejechali przez krótką ścianę i znów znaleźli się na długiej, gdzie w P czekała ich wolta w lewo o średnicy 10 metrów. Znowu półparada, przed zejście na koło, na którym pilnowała cały czas równego tempa w kłusie. Siadając głębiej w siodło pracowała z wewnętrzną łydką na popręgu i zewnętrzną za nim, co miało zapobiegać wypadaniu z ustawienia, wodzami pilnowała także kontaktu. Podczas wykręcania koła zwracała uwagę, by razem z Boy'em ładnie wpisywali się w figurę, ewentualnie korygując jakieś błędy. Zamknęli koło i ruszyli dalej po prostej, stałym tempie. Przy następnej literce - B - poprowadziła dziewięciolatka w lewo, a dalej w E w prawo.
W S czekała ich kolejna wolta o średnicy 10 metrów, tym razem w prawo. Poprzedzając figurę pólparadą, skierowała wierzchowca na woltę wspierając go korytarzem z tych samych pomocy. Zawsze starała się jak najlepiej dostosować pomoce, by były zrozumiałe dla konia, ale subtelne. Ułatwieniem było to, że już troszkę się z Presc'em znali. Jak zawsze na kole pilnowała tempa, ustawienia i tego, by kasztan ładnie wyginał się wokół jej łydek. Zamknęli koło, dalej ruszyli na wprost i na krótką ścianę. Przed C półparada, łydki dociśnięte do boków ogiera, zablokowanie krzyża, to wszystko powinno poskutkować zatrzymaniem w C, a to byłą już połowa sukcesu. Chwilowo ściągając bardziej wodze utrzymała Prescription'a w nieruchomości przez wymagany czas, a potem kolejne wyzwanie, brunetka dała łydkę podopiecznemu do ruszenia, ale stępem pośrednim, starając się o skupienie wierzchowca, spokojne tempo, ale energiczne, wyraźnie zaznaczone kroki. Na długiej ścianie przed M kolejna półparada, następnie z łydkami dociśniętymi do boków zangersheide dwudziestotrzylatka dała mu lużne wodze, zachęcając do wydłużenia szyi i obniżenia łba. W stępie swobodnym przejechali jakieś pół okrążenia po czworoboku, dopóki w V zrobili poprzedzone przez półparadę przejście z powrotem do stepa pośredniego. Utrzymując tempo pojechali dalej po prostej. Przed następną literką znowu półparada, po czym Nadya usiadła głębiej w siodło, docisnęła lekko łydki i wypchnęła dziewięciolatka do kłusa roboczego, pozwalając mu nieznacznie przyśpieszyć. Spokojnie pokonali w tym chodzie, utrzymując stałe tempo i kontakt aż do krótkiej ściany i A. Półparada poprzedziła przejście, tym razem do galopu, co zasygnalizowała Boy'owi przez głębszy siad, łydkę, napięcie krzyża i ewentualnie wypchnięcie z bioder, dociążając też lewą stronę, by koń zagalopował z lewej nogi. Zjeżdżając z krótkiej na długą ścianę, nie zapomniała o półparadzie przed F, w literce prosząc kasztana o wydłużenie kroków w galopie. Starała się, by ogier galopował równym tempem, wydłużając sylwetkę i zauważalnie foule, kryjąc w ten sposób więcej terenu. Nie trwało to długo, w M cały czas na kontakcie ściągnęła lekko wodze, prosząc o skrócenie kroków i powrót do galopu roboczego, którym ruszyli dalej. Chyba na razie szło im nieźle. W razie pojawiających się błędów, Rosjanka starała się szybko im zaradzić. Skierowała zangersheide na krótką ścianę, wcześniej przypilnowała go, by ładnie wpisał się w narożnik. Półparada przed C poprzedziła odesłanie na woltę o średnicy 15 metrów w lewo, podczas której siedząc głębiej w siodle, co dawało jej większą kontrolę nad wierzchowcem, pilnowała jego ustawienia łydkami, wodzą pilnując kontaktu, cały czas wskazywała mu właściwy kierunek jazdy.

Prescription Boy - 2016-06-24, 21:20

SREBRO


No właśnie, popieram lepiej zrobić za w czasu, niż potem żałować. Ogier coś przeczuwał, bo od rana panował w stajni totalny harmider. Dopiero kiedy, zobaczył Nad pod swoim boksem, utwierdził się w tymże przekonaniu. Z chęcią zjadł smakołyka, by zaraz wyjść za kobietą na myjkę. Cierpliwie, czekał na skończenie czyszczenia oraz siodłania, by ruszyć za kobietą na rozprężalnie. Odpowiednio na niej, się rozgrzali w każdym chodzie, wykonując liczne: wolty, serpentyny, wężyki, przejścia między chodami.

Stępowali na długiej wodzy, aż ich wywołali na właściwy czworobok. Ogier chętnie bez sprzeciwów, przeszedł do kłusa, wchodząc na kontakt i zaangażowanie zadu w pracę. Szedł po linii prostej, aż do X. Wraz z pomocami kobiety, ogier zatrzymał się w miejscu, podstawiając zadnie nogi pod kłodę. Nie drgnął nawet, kiedy stali w pozycji stój. Dopiero z wyraźnym sygnałem kobiety, ogier ponownie ruszył kłusem naprzód. Dojechali po prostej aż do C, gdzie skręcili w prawo. Ogier prawidłowo, wygiął się wokół wewnętrznej łydki kobiety, nie wypadając zadem z ustawienia, zginając się poprawnie w potylicy. Wyjeżdżając na długa ścianę, mieli zaraz zmienić kierunek przez przekątną. Wraz z wjazdem na nią, ogier zaczął wyraźniej wchodzić zadnimi nogami pod kłodę, łapiąc równowagę i wyrzucając przody w przód z nadgarstków. Dojeżdżając do końca przekątnej, skrócił swój wykrok, wracając do roboczego. Zjechali na krótką ścianę, by zaraz znów znaleźć się na długiej. Dojeżdżając do P, mieli odbić na koło, o średnicy 10m. Zjechał na nie, bez większego problemu. Tutaj również, prawidłowo się wyginając wokół łydki kobiety i nie wypadając zadem z ustawienia. Dobre zgięcie w potylicy i nadal aktywnie pracował zadem, utrzymując równe tempo. Po zamknięciu koła, po prostu pojechali dalej na wprost. Dojeżdżając do B, skręcili w lewo, a w E w prawo. Dojeżdżając do S, ponownie czekała ich wolta, tylko tym razem w prawo. Ponownie zjechał wraz z pomocami na woltę, odpowiednio się wyginając cielskiem i szyjskiem, utrzymując stałe tempo i zaangażowanie w pracę. Po zamknięciu koła, pojechali dalej na wprost na krótką ścianę. Otrzymując pomoce do zatrzymania, dokładnie w C, ogier ładnie się zatrzymał bez kroku w stępie czy spowolnienia. Utrzymywał kontakt z ręką dziewczyny, zadnie nogi podstawione pod kłodę. Po odczekaniu 5s, ruszyli naprzód stępem pośrednim. Nieco szybszym od roboczego, a ogier poruszając się nim, poszerzył swoje ramy. Dojeżdżając do M, pozostali w stępie, jednakże przeszli do swobodnego. Ogier jeszcze bardziej poszerzył swoje ramy, wyciągając łeb w przód i w dół. Poruszał się energicznie, nie leniwie po linii prostej. Dojeżdżając do V, powrócili do stępa pośredniego, wchodząc na kontakt, mocniejsze zaangażowanie w pracę. Potem kierunek na wprost, dojeżdżając do kolejnej literki, gotowali się do wejścia w wyższy chód. Wraz z otrzymaniem sygnałów, ogier przyspieszył znacząco do kłusa, wyrównanie tempa i dojechanie do krótkiej ściany, a potem do A. Tutaj znowu, przygotowali się na wejście w wyższy chód. Wysunięcie nogi prowadzącej w przód i przyspieszenie, poruszał się bardzo aktywnie, energicznie i przyjemnie dla oka. Dojeżdżając do F, znowu przygotowanie na nowe zadanie. Znów zaczął, mocniej wchodzić zadnimi nogami pod kłodę, łapiąc idealną równowagę i wyrzucając przody, mocno przed siebie. Utrzymywał odpowiednie zaangażowanie zadu, trzymając kontakt i równe tempo. Poruszali się tak, jednak dość krótko, bo aż do M, gdzie wrócili znów do roboczego tempa. Skierowali się na krótką ścianę, ładnie wpisując się narożnik. Pomału dojeżdżali do C, gdzie znów mieli wejść na woltę. Ponownie ładnie się wygiął na łuku, utrzymując pełne zaangażowanie i stosowne tempo.

Nadya - 2016-06-24, 21:23

SREBRO


Utrzymując Presc'a w równym, aktywnym, spokojnym galopie zjechali na długą ścianę, gdzie czekał ich jeden z dwóch wężyków. Zejście na wężyk o jednym łuku w kontrgalopie poprzedziły półparady, po których Nadya głębiej usiadła w siodle, cały czas na kontakcie, naprowadziła kasztana na tor po jakim mieli się poruszać. Cały czas była skupiona na zachowaniu ustawienia i wygięcia, by ładnie wpisać się w figurę, cały czas wyraźnie wskazywała mu kierunek jazdy. By nakłonić kasztanka do kontrgalopu, w którym wykonać mieli ten wężyk prawą łydkę docisnęła do popręgu, lewą przesunęła za niego, prawa dłoń na wodzy pilnowała ustawienia, a lewa zapobiegała zbytniemu wygięciu w prawą stronę. Pilnowała by ogier galopował "ze złej nogi". Jeżeli udało im się dość płynnie wykonać to ćwiczenie pochwaliła zangersheide. Znajdując się na przeciwległej ścianie w F zeszli na przekątną do H, by zmienić kierunek, co brunetka poprzedziła półparadą, stale mając na uwadze tempo, z jakim poruszał się Presc. Przed zejściem z przekątnej, przed X kolejna półparada, głębszy siad w siodle, łydki przy bokach wierzchowca, lekkie pociągnięcie za wodzę i ściągnięcie pięt, były sygnałami do zwolnienia do kłusa roboczego od X, zaraz też wyregulowała tempo w kłusie.
Wrócili pod ścianę, i ruszyli dalej. Przed H półparada, a w literce pomoce do ponownego zagalopowania z obciążeniem prawej strony, tak aby dziewięciolatek z prawej nogi rozpoczął galop. Kolejnym krokiem było na długiej ścianie wydłużenie kroku w galopie poprzez te same pomoce, wysłane dziewięciolatkowi w M. Bravo pilnowała, żeby kroki były zauważalnie wydłużone, a koń krył więcej terenu. W F poprzedzone półparadą przejście do galopu roboczego, po czym ruszyli dalej rozsądnym tempem w galopie, skręcając na krótką ścianę. Przed A półparada, następnie dwudziestotrzylatka głębiej usiadła w siodło, naprowadzając Presc'a na woltę w prawo o średnicy 15 metrów Ponieważ nie była to ich pierwsze koło w programie, Rosjanka zastosowała sprawdzone, dobrze dostosowane pomoce, które powinny pozwolić im bez problemu, w dobrym stylu wykonać figurę.
Kolejny dokładnie przypilnowany narożnik i długa ściana. Półparada i skierowanie na wężyk o jednym łuku w kontrgalopie, podczas którego zastosowała takie jak wcześniej pomoce, jak zwykle czuwając nad tempem, ustawieniem, wygięciem na łukach, wskazując kierunek jazdy i tym, żeby w tym wypadku ogier galopował na niewłaściwą nogę w jednym z łuków. Po zejściu z wężyka ruszyli dalej prosto. Następnym punktem programu była zmiana kierunku przez przekątną z M. Znajdując się przez literką dwudziestotrzylatka posłała kasztanowi kolejną półparadę i naprowadziła go na przekątną, przed zejściem z niej zwalniając konia do kłusa roboczego, który kontynuowali dalej pod ścianą.
Następnie w F kolejne przekątna, na której mieli wydłużyć krok. półparada, będąc cały czas na kontakcie odesłała go na przekątną, prosząc o wydłużenie kroku przez stabilną łydkę, pilnując przez ręce, by zangersheide został w ustawieniu. Przed powrotem pod ścianę kolejna półparada i powrót do kłusa roboczego.
Znajdując się na przeciwległej długiej ścianie, przygotowała dziewięciolatka przed woltą, odsyłając go na nią przez sprawdzone pomoce. Pilnując tempa i ustawienia zaczął anglezować po wjeździe na koło. Będąc cały czas na kontakcie zaczął stopniowo popuszczać kasztanowi wodze, co powinno spowodować, że ten obniży łeb, zachęcała go też do żucia kiełzna. Przed zamknięciem koła w B z powrotem stopniowo nabrała wodze na większy kontakt i pochwaliła konia za starania w tym ćwiczeniu. Po zamknięciu koła ruszyli na wprost kłusem roboczym. W A wjechali na linię środkową do X, gdzie mieli się zatrzymać Półparada, łydki dociśnięte do boków, zablokowanie krzyża, zasygnalizowanie zatrzymania dokładnie w literce. Ukłoniła się i odesłała Boy'a do stępa dając długą wodzę, w ten sposób opuścili czworobok.

zt

Prescription Boy - 2016-06-24, 21:23

SREBRO


Po zamknięciu koła, wrócili na ścianę, gdzie czekał na nich wężyk. Kontrgalop, był dla nieco problematyczną figurą. Ponieważ z automatu, chciał zmienić nogę, ale ona mu nie pozwalała. Poruszali się na złą nogę w złym kierunku ustawienia, niż normalnie w stosunku do kierunku jazdy. Chwalenie w toku, nie jest chyba pożądane tutaj :lol2: Znajdując się na przeciwległej ścianie, zjechali na przekątną aż do H. Zmieniali właśnie kierunek, poruszając się płynnie i prosto po przekątnej, aż do jej końca. Tam uprzedzony kasztan, zwolnił do kłusa idealnie w punkcie X i to właśni nim, poruszał się do jej końca. Wrócili na ścianę i ruszyli dalej, tak aż do H, by w tej literce znów wejść w galop. Wysunięcie odpowiedniej nogi w przód, znaczne przyspieszenie do wyższego chodu, ale utrzymywanie wymaganego tempa. Znów czekało ich, wydłużanie kroku w galopie. Ponownie mocniejsze, wchodzenie zadnimi nogami pod kłodę i wyrzucanie przednich, przed siebie. Dojeżdżając do F, powrót do galopu roboczego i ruszenie dalej naprzód. Dojechanie do A, kolejne wejście na woltę o średnicy 15m. Bez trudu, wyjechali ową woltę i po chwili ją zamknęli, wracając na ścianę. Kolejne prawidłowe, wyjechanie narożnika i długa ściana. Czekał ich, drugi i zarazem ostatni kontrgalop. Znowu miał odruch, zmiany nogi na właściwą, jednak pilnowany przez kobietę, nie miał szans. Odpowiednie wygięcie i stałe tempo galopu, ostatecznie zjechali z kontrgalopu na ścianę. Chwilę później, odbili na przekątną czworoboku w M. Wyjechali odpowiednio narożnik na nią, a na samej przekątnej równa jazda, zaangażowanie. Zjeżdżając z niej, zwolnili do kłusa roboczego i zjazd znowu na ścianę. W punkcie F, znowu przekątna i wydłużanie kroku, tym razem tylko w kłusie. Wszystko odbyło się, jak poprzednio. Rudy chyba znacznie lepiej, czuł się w ujeżdżeniu, ale duchem był jednak WKKW-istą. Przed końcem, powrót do roboczego i znów, zjazd na ścianę. Po dojechaniu do odpowiedniego punktu, odbili na kolejną woltę. Odpowiednio się wyginając, stopniowo z popuszczeniem wodzy, zaczął wydłużać i obniżać łeb w dół i przód. Aktywnie żuł kiełzno, co nie należało do przyjemnych, bo przywykł do wędzidła. Zamykając koło, wrócili do poprzedniego - wyższego ustawienia, po czym powrót na ścianę. W A, wjechali na linię środkową i do X, poruszali się kłusem roboczym. Tam po otrzymaniu stosownych pomocy, ogier zatrzymał się, równo stawiając wszystkie nogi. Po ukłonie się kobiety, zjechali z czworoboku.

Lucas - 2016-06-25, 22:00

Gdy w stajni pojawiło się ogłoszenie o zapisach na odznaki jeździeckie, Luc bezzwłocznie postanowił wziąć udział. Do zdania egzaminu jakoś nigdy nie było mu po drodze. Był świadomy swoich umiejętności i nie czuł wewnętrznej potrzeby sprawdzania ich. Ranga trenera i chęć startu w zawodach napierały jednakże na niego coraz bardziej, aż brunet postanowił ulec. W owym celu pożyczył od jednej z zawodniczek konia, do którego przyszedł już wcześnie rano. Chciał mieć czas, by na spokojnie się z nim zapoznać i porządnie przygotować do przejazdów. Jako, że pierwsze mieli jechać ujeżdżenie, Luc wyczyścił Fabiole i zabrał się za siodłanie. Na ową okazje przygotował nowiutki biały czaprak, chcąc nienagannie prezentować się na czworoboku. Zgodnie z zaleceniami właścicielki, założył klaczy maskę i nauszniki, uprzednio rozmawiając o tym fakcie z sędziami. I gdy obydwoje byli już w pełni gotowi, zabrał Fabiolę na rozprężalnie, gdzie rozgrzał ją we wszystkich trzech chodach i powtórzył podstawowe elementy przejazdu.
Po rozgrzewce udali się na czworobok, dookoła którego stępowali aż do momentu ich wywołania. Pilnując wypracowanego wcześniej stępa pośredniego, Luc wprowadził klacz na linie środkową, pilnując by ta szła prosto i nie wężykowała. Dopiero przed X dociążył mocniej jej grzbiet, zblokował miednicę i zadziałał ograniczająco ręką, chcąc by zatrzymanie wyszło prosto i w pełnej harmonii. Jeżeli klacz pomimo jego starań odstawiła którąś z nóżek, dyskretnie poprosił ją o jej dostawienie. Chwilę później zebrał wodze w jedną rękę i krótko ukłonił się sędziom. Wtedy też na nowo przybrał odpowiednią sylwetkę, ułożył w palcach skórzane paski i ruchem bioder oraz aktywizującą łydką poprosił o stęp. Od razu starał się przypilnować, by siwa nie przysypiała i zdrowo maszerowała przed siebie. Rękę utrzymywał na elastycznym, stabilnym kontakcie, starał się siedzieć prosto, pilnując by nie garbić pleców i nie odstawiać łokci od ciała. Nie stresował się tym przejazdem, aczkolwiek chciał wypaść jak najlepiej – z resztą jak każdy z tutaj zgromadzonych. Przez treningi podczas których patrzy się głównie na konia a nie na postawę jeźdźca, łapał się na tym, że robił jakieś banalne błędy. Było to o tyle zabawne, że sam z uporem maniaka tłumaczył swoim uczniom jak ważna jest prawidłowa postawa na koniu.
W C skręcił w prawo i dał Fabioli jeszcze kilka kroków stępa. Dopiero przed M wykonał półparadę, by następnie otworzyć nieco rękę i wypchnąć kopytną do kłusa. Od samego początku zaczął płynnie anglezować na odpowiednią nogę, nadając tym samym odpowiedni rytm chodu. Jednocześnie starał się uzyskać możliwie najlepszy kłus roboczy, w razie potrzeby serwując jej łydkę. W literce B wprowadził kopytną na dwudziestometrowe koło, podczas którego skrupulatnie pilnował jej ustawienia. Wewnętrzna łydka aktywizująco działała na wysokości popręgu, zaś zewnętrzna w tym samym momencie pilnowała zadu. Zewnętrzną wodze utrzymywał napiętą, zapobiegając nadmiernemu wpadaniu do środka, zaś wewnętrzną pulsacyjnie podbierał i oddawał za zasadzie ,,wyżymania gąbki''. Nakreślał tym samym odpowiednią trasę i wyginał ją w szyi, chcąc uzyskać sylwetkę przysłowiowego banana. Zgodnie z założeniem, w E przeszedł w kłus ćwiczebny. W owym celu siadł w siodło, odchylił się do tyłu wypychając do góry biodra i tym samym amortyzując każdy krok. Podczas tej czynności jego ręka pozostała na kontakcie, a on od razu zaczął pilnować tempa, w razie gdyby dociążona klacz postanowiła zwolnić. Swoje w końcu ważył, a Fabiola różnorako mogła to zinterpretować. Nie dał jej jednak szansy na obniżenie jakości chodu, bo już przy wyjeździe mieli zagalopować. Swoje działanie oczywiście poprzedził półparadą i dopiero wtedy wypchnął siwą do galopu. Jednocześnie oddał jej nieco rękę, nie chcąc by ta nadziałała się na wędzidło i wypadła przez to z ustawienia. Swoim ustawieniem ciała i ładnym wygięciem, które udało im się uzyskać na kole, zasugerował jej również odpowiednią nogę. Następnie rozluźnił biodra, możliwie najpłynniej poruszając za jej ruchami. Jako, że był to jedynie brąz, nie starał się za wszelką cenę uzyskać sylwetki godnej konia chodzącego grand prix. Nie mniej jednak wymagane elementy wykonywał z największą starannością, wykorzystując przy tym całą swoją wiedzę i umiejętności. Podczas galopu trzymał ją na dosyć mocnym kontakcie, nieustannie zachęcając do ruchu naprzód. Nie dał jej się tym samym rozciągać, a wręcz chciał żeby zaokrągliła nieco foule, nie tracą przy tym na aktywności. W każdym narożniku starał się, by kobyła poprawnie wpisywała się w łuk, podpierając ją łydkami i odpowiednio działając wodzami. Jednocześnie subtelną, niemalże niewidoczną pracą ręki zachęcał ją do zaokrąglenia szyi i ładnego ustawienia łba. Nie mieli jednak zbyt dużo czasu na pracę nad szczegółami, bo przed nimi malował się powrót do kłusa. Tutaj również Luc zastosował półparadę, mającą na celu uprzedzenie Fabioli o jego zamiarach i skupieni jej myśli na zadaniu. Minąwszy H dociążył jej grzbiet, zblokował się i zadziałał na pysku, mając na celu płynne, niczym nie zaburzone przejście. Od razu zaczął anglezować na dobrą nogę, w M wjeżdżając na przekątną. Nie chciał by zejście ze ściany odebrała jako pretekst to obijania się, więc w razie potrzeby zachęcał ją do nieustannego, przyjemnego dla oka ruchu naprzód. Zamknął ją też w pomocach, uniemożliwiając spływanie na boki, chcąc wykonać precyzyjną linie aż do K. Tam z kolei odbił w lewo, wyjechał narożnik i na środku krótkiej ściany zainicjował kolejne koło. Wzrokiem wymierzył trasę, stosując identycznie pomoce co poprzednio, z tą różnicą, że uniósł się w półsiad. Wycofał biodra do tyłu, ściągnął łopatki i mocno przytrzymując się kolanami, stabilizował swoją sylwetkę. Zadbał o to, by figura zajęła im aż pół czworoboku, czego potwierdzeniem miało być przejechanie X ulokowanego na samym środku. Powróciwszy na ścianę, przeszedł do kłusa ćwiczebnego, na nowo wysiadując każdy krok kopytnej. Owym sposobem dojechał do E, gdzie wjechał na pół koła o średnicy dwudziestu metrów. Przed wejściem na ścianę wykonał półparadę i po raz drugi wypchnął nieparzystokopytną do galopu. Od początku zaczął wyrabiać u niej pożądane ustawienie, chcąc by ta poruszała się rytmicznym, regularnym i aktywnym chodem. Z tego, co zdołał dowiedzieć się przed odznaką, była klaczą dosyć młodą, na początku swojej kariery. W związku z powyższym nie mógł wymagać od niej tyle, co od doświadczonego konia. Wszystkie niezgodności przyjmował na klatę, nie złoszcząc się ani nie odgrywając na siwej.
Tuż za M zwolnił do kłusa, do C kilka razy anglezując, by na środku krótkiej ściany wtórnie usiąść tyłkiem w siodło. W ten sposób dojechał do literki E, przed którą już dużo wcześniej zaczął się przygotowywać do wykonania danego elementu. Początkowo skierował rozpierzchłe myśli Fabioli na zatrzymaniu, by chwile przed po raz kolejny ją ostrzec, do samego końca utrzymując aktywne tempo. Dosłownie krok przed E dokończył swoją robotę, znacznie mocniej działając na pysku niżeli na pojedynczych przejściach. Tutaj pomoce musiały być klarowne i zrozumiałe, o co Lucas zadbał. Od razu po zatrzymaniu oddał rękę, nie chcąc by napierające wędzidło wywołało u WKKWistki falę buntu, a ta rozpoczęła cofanie lub nerwowe przebieranie nogami. W całkowitym bezruchu wysiedział przepisowe pięć sekund, by następnie ruszyć stępem pośrednim. Chciał jednak, by klacz wyszła z zadu, toteż przytrzymał ją chwilę na pysku gromadząc w niej energię i dopiero wtedy otworzył rękę, pozwalając na ruch w przód. W K zakłusował i w tym właśnie chodzie wjechał po raz drugi na linie środkową. Na jej środku wykonał zatrzymanie, ukłonił w kierunku budki sędziowskiej i na długiej wodzy pozwolił klaczy na opuszczenie placu. Przekroczywszy szranki obficie ją pochwalił i odprowadził na chwilę odpoczynku przed drugą częścią egzaminu.

z/t

Fabiola - 2016-06-25, 22:03

BRĄZ


Zmiana jeźdźca nie wywarła na Fabioli większego wrażenia. Nie była jeszcze przyzwyczajona do Elizabeth, stąd też bez śladu zdziwienia udała się z Lucasem na czworobok przeznaczony pod odznaki. Rozgrzewka przebiegła stosunkowo bezproblemowo, ale Fabiola nie należała do ciężkich koni. Właściwie nie było z nią żadnych problemów, nie licząc lekko niestabilnego kontaktu czy problemów z równowagą, ale nie miało to żadnego wpływu na wynik z egzaminu. Odznaka w końcu sprawdzała umiejętności jeźdźca, a nie jakość pracy wierzchowca.
Energicznym, równym stępem wkroczyła na linię środkową czworoboku. Pilnowana przez Lucasa trzymała się linii prostej, co było dość istotne, jeżeli chodzi o ocenę umiejętności jeźdźca. To znaczy, że potrafił prowadzić konia w łydkach i trzymać równo wodze, a nie wszyscy to potrafili... W połowie linii środkowej zatrzymała się, dzięki precyzyjności pomocy wszystkie kończyny stawiając równo. Co prawda jej równowaga została zaburzona, bowiem ciężar ciała przeniosła bardziej na przody aniżeli na tył, ale to nie było niczyją winą. Po chwili nieruchomości kontynuowała stęp na wprost, jedno ucho cały czas mając zwrócone w stronę dosiadającego ją jeźdźca. Po tym jak dotarła do końca linii, skręciła w prawo, poddając się pomocom jeźdźca - to jest wygięła się wokół jego wewnętrznej łydki, dzięki pomocy zewnętrznej nie wypadając przy tym zadem. Po paru krokach uczynionych w nowym kierunku, sprawnie odpowiedziała na łydkę poprzez płynne przejście do kłusa. Nie miała problemu z ustaleniem energicznego tempa, niestety ciut gorzej wypadała jeżeli chodzi o utrzymanie równego rytmu. Niekiedy zdarzyło jej się niepotrzebnie zawahać, co jednak nie miało większego wpływu na całokształt. W połowie długiej ściany czworoboku odbiła na koło o średnicy dwudziestu metrów. Jego rozmiar był o tyle przyjemny, że klacz nie miała problemu z zachowaniem równowagi i ustawienia. Zmiana w dosiadzie rzeczywiście sprawiła, że Fabiola automatycznie zapragnęła zwolnić, lecz poddana szybkiej korekcie poprawiła się, wracając do wcześniejszego tempa kłusa. Wychodząc na prostą, płynnie odpowiedziała na pomoce do zagalopowania, przechodząc do pożądanego chodu. Szła chętnie, ale niezbyt ekspresyjnie - jej foula była przeciętnie okrągła i obszerna, ale za to galop był rytmiczny i poprawny. Jeżeli chodzi o ustawienie to również pozostawiało nieco do życzenia, jednak to wszystko było kwestią odpowiedniej pracy. Jedno jest pewne - nie miała dziś zawieść Lucasa. Opornie reagowała na próby wypracowania ustawienia, ale za to na przejście do kłusa zareagowała szybko, wykonując je dość harmonijnie. Szybko ustaliwszy prawidłowe, pożądane tempo, odbiła na przekątną. Trzymała się wyznaczonej linii, zresztą mężczyzna nie dawał jej innego wyboru. Kolejno skręciła w lewo, by analogicznie do prawej strony, w połowie długiej ściany ponownie zejść na obszerne koło. Tuż po nim nastąpiło ponowne przejście do galopu, którego jakość była wysoce porównywalna.
Poruszała się wzdłuż ścian równomiernym, dość energicznym tempem, by w końcu przy wyznaczonym punkcie - M - zwolnić do kłusa, do czego wcześniej została przygotowana. Kiedy jej grzbiet ponownie został dociążony, znów zmieniła nieco swój wykrok, nadal pilnując się jeźdźca.
Ostrzeżona paradą, którą zresztą wykonała, w wyznaczonym punkcie zastygła bez ruchu. Opuściła nieco łeb i tylko jej uszy strzygły na boki. Odczekała tak tyle czasu, ile od niej wymagano, po czym ponownie ruszyła, tym razem stępem. Jej krok był sprężysty, a ona dość zwarta, nie kołysała łbem na boki. Po wykonaniu zakrętu ponownie zjawiła się na linii środkowej. Przyswajając wszelkie pomoce, przygotowała się do zatrzymania, które ponownie nastąpiło przy X. Obiła lekko ogonem o swój gniady bok i znów cierpliwie wyczekiwała pozwolenia do ruszenia. Otrzymawszy na pysku więcej luzu, mechanicznie przemieliła wędzidło i zniosła niżej łeb, wychodząc z czworoboku i będąc obficie chwaloną, co oczywiście do siebie przyjęła.

/zt

Delfinek - 2016-06-27, 10:36

Rozgrzewka

Do stajni jak zwykle przyjechała bardzo wcześnie. Po części dlatego, że miała taką pracę, a z drugiej strony uwielbiała tu być. Zapach siana, stukot kopyt i uśmiechy dzieci, które pierwszy raz siedział na koniu, bezcenne <3. Tego dnia to na jej ustach pokazać miał się taki uśmiech, gdyż w końcu zdecydowała się zdać odznakę. Wypożyczyła ze stajni jednego z WKKWistów, co do którego podczas obrządzania zastrzeżeń nie miała, by o tej magicznej 7.07 rano wkroczyć do jego boksu. Przywitała się miło, dała marchewki dla zaspanego jeszcze młodzika i zabrała go na czyszczenie. Te zajęło im mnóstwo czasu, głównie z powodów technicznych, i faktu, że taką sierść ciężko doprowadzić do porządku. W końcu jednak się udało, stąd przy pomocy stajennego Francuzka znalazła się na grzbiecie Petera by wkroczyć na rozprężalnię. Początkowe koła w stępie, liczne wolty oraz zatrzymania, by z czasem przejść do kłusa po łukach i galopie po przekątnej. Z każdym krokiem dbała, by ciało ogiera przybrało znośne wygięcie, oraz by zad był aktywny. Plusem treningu o tak wczesnej godzinie był fakt, że słońce nie było jeszcze aż tak mocne by w jakiś sposób utrudniać jej wierzchowcowi pracę. Po długiej rozgrzewce nastąpił moment, kiedy wezwano parę na czworobok. Kobieta zapięła ostatni guzik w swojej koszulce polo, i w pełnej klasie skierowała się w stronę czworoboku.
Przejazd
Wjechała na plac aktywnie pracując łydkami. Dbała bowiem, by tempo chodu było na tyle szybkie, by w końcu mogła się ukłonić, bo to część której najbardziej nie lubiła. Dojeżdżając od A do X dbała również o równą linię, której zmiany korygowała dosiadem i łydkami. Starając się zatrzymać nad X, co domniemam, że jej się udało ukłoniła się, by ruszyć z dalej stępem, do którego skłoniła ogiera aktywizującą łydką i wypchnięciem bioder. Słońce było w zenicie, a jako pracownica stajni znała problem Petera, więc z delikatnym poczuciem winy wykonywała kolejne kroki, tym razem prowadzące do skręcenia w stronę prawą przy C. Prawa łydka za popręgiem, lewa przed, prawa wodza naciągnięta, lewa napięta, biodro w prawą stronę, kolana zaciśnięte.Chyba po raz pierwszy w życiu kobieta myślała nad tym, co robi. Wszystkie swoje poczynania analizowała w trakcie ich robienia, co dla niej samej było dość dziwne, gdyż zawsze robiła to tak jakby z ,,przyzwyczajenia''. W każdym razie wyjeżdżając na linię pomiędzy C, a narożnikiem delikatnym przyciśnięciem łydek zadbała, by linia była prosta, a nogi konia nie przekroczył brzegu czworoboku. Na narożniku w jej głowie znów pojawiła się składanka tego, co robi: wzrok między uszy, głowa delikatnie w stronę skręcania, prawa łydka za popręgiem, lewa przed, prawa wodza naciągnięta, lewa napięta, biodro w prawą stronę, kolana zaciśnięte, a to już kompletnie wydawało się idiotyczne. Nie mogła nic jednak poradzić, mimo jej wieku i umiejętności zdawanie odznaki tak ją zdenerwowało, że robiła jakieś dziwne rzeczy. A może to i lepiej? Przynajmniej wie, że wszystko wykonuje perfect. Po narożniku następuje M, przy którym wyraźna łydka, wypchnięcie siodła oraz nieznaczne wyciągnięcie nadgarstków w przód miało pokazać ogierowi, że ten ma za kłusować. Kobieta za to zaczęła miarowo napinać nogi, dokładniej rzecz ujmując stawać i siadać w siodle, fachowo zwać to anglezowaniem. Elastycznym, aczkolwiek silnym kontaktem kontrolowała tempo chodu, oraz ustawienie szyi, która jak mniemam jest ładnie wygięta. Dojeżdżając do B, przyłożyła lewą łydkę przed popręgiem, prawą za oraz napięła mocniej prawą wodze prowadząc konia po kole o średnicy 20 metrów. Rytmiczne anglezowanie kontrolujące tempo do E ostatecznie musiało się jednak zakończyć, kiedy przejeżdżając obok przechyliła ość ciężkości delikatnie w tył, pomagając sobie tym samym w ruszeniu kłusem ćwiczebnym. Tutaj miała większe pole manewru, stąd dbając o ładny łuk tak, by mało kto to zauważył pogłaskała palcami szyję konia, tuż przy miejscy trzymania wodzy, jak gdyby chcąc mu dodać tym samym otuchy. Po tym drobnym, aczkolwiek moim zdaniem miłym gestem wobec Piotrusia Masztalerz poprosiła o galop wypchnięciem ciężaru i dodaniem łydki. Jak mniemam galopując na prawą nogę kierowali się wzdłuż linii czworoboku mając zakończyć na H. Koń trzymany na silnym kontakcie nie miał zbytnio możliwości przyśpieszenia tempa, a łydki pracowały nad ustawieniem ładnej linii. Oczywiście nie zawsze wychodziło im to idealnie, w końcu Piotruś to jeszcze bardzo młody koń, aczkolwiek Delphine robiła co tylko w jej mocy aby ładnie się zaprezentować. Objęcie konia łydkami za i przed popręgiem, oraz napięcie wodzy miało na celu wyjechanie narożników w najlepszy możliwy sposób. Jeszcze przed H delikatnie przycisnęła łydki za popręgiem, obciążyła zad, aby konik zwolnił tempo, i tuż za H skróciła dodatkowo wodze prosząc o kłus przy którym zaczęła się rytmicznie unosić. Kolejne sygnały dolnych części ciała, oraz wodzy niosące za sobą prośbę o ustawienie na narożniku i stosunkowo zwykły kłus prowadzący wzdłuż krótkiej ściany. Przy kolejnym narożniku jej sygnały co do wyjechania były solidniejsze, aczkolwiek nie brutalne, mianowicie poprosiła KWPNa o ostrzejszy zakręt by wjechać na przekątną. Po niej dodała lekką łydkę pozwalając przyśpieszyć, aczkolwiek do granic kłusa roboczego. Przy przeciwległym narożniku skręciła w stronę A przy pomocy łydek i wodzy, aby dojeżdżając do wcześniej wspomnianej literki przyjąć półsiad i ustawieniem łydek (lewa za popręgiem, prawa przed) i napięciem wewnętrznej wodzy poprowadzić ogiera po kole około 20 m średnicy. Na łukach pilnowała aby łopatka nie wypadała, starając się to ewentualnie korygować aż znów wrócą do A. W tym momencie Francuzka łapiąc udami i siodło nieznacznie odchyliła się do tyłu by złapać rytm konia, i nie telepać się jak worek kartofli, by chwilę później znów przyjść nienaganny dosiad i prowadzić konia w kłusie ćwiczebnym.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group