Hachiro - 2013-10-06, 20:45 Nie podszedł, a co. Po prostu sobie stał i uważnie obserwował dziewczynę. Po chwili dziewczyna do niego podeszła, podpinając uwiąz do jego kantara. Pochłonął łapczywie marchewkę z jej dłoni. Ciekawiło go, co piętnastolatka chciała przez to osiągnąć. Cóż, i tak dostał nagrodę :3Hachiro - 2013-10-09, 14:00 Wyszedł razem z dziewczyną c:
z.tSara - 2013-10-10, 17:05 Prowadząc spokojnie Darka upewniła się iż na lonżowniku nikogo nie ma. Idąc tak nuciła coś tam pod nosem i stając przed wejściem poklepała karusa. Potem weszli, Sara odpięła uwiąz. Z początku zrobiła wraz z koniem kilka okrążeń, tak by ten szedł przy jej boku. W końcu nie chciała żeby ten zaczął wierzgać i skakać jak dzikus, zamiast ładnie się prezentować. W końcu przystanęła pośrodku sali a Darkowi rozwinęła nieco długą lonżę. W końcu dała mu raźny sygnał do rozpoczęcia stępa. Powoli zaczęła się obracać wraz z koniem. Po kilku kółkach długim bacikiem dała koniowi kolejną pomoc, tym razem do przejścia w energiczny kłus. Lekko pociągała lonżę tak by hanower wiedział że należy robić okrąglutkie kółeczka a nie biec prosto. Co jakiś czas wspomagała konia tym samym, długim bacikiem żeby nie zwalniał tempa, cicho pogwizdywała żeby w pewnym sensie zmotywować go do dalszego działania. Kolejne kilka kółeczek Dark miał wykonać w kłusie, potem kolejna pomoc batem i pomocniczy gwizd do przejścia o jeszcze jeden stopień w górę. W galopie miał się troszkę wyszumieć. Teraz co jakiś czas chwaliła konia mówiąc coś w stylu "Dobry koń".Dark Tirith - 2013-10-10, 17:24 Z podniesioną głową wszedł u boku Sary na lonżownik. Po odpięciu uwiązu spokojnie dał się prowadzić i cierpliwie szedł obok dziewczyny. Zdziwił się trochę, widząc jak odchodzi od niego i staje na środku sali. Ruszył wokół niej raźnym stępem z zwieszonym łbem. Słysząc w swoich uszyskach świst baciku niemal natychmiast zarył w ziemię, przyśpieszając gwałtownie do kłusa. Łypał na bacik złowrogo i nie spuszczał z niego wzroku przez większość czasu. Po prośbie przeszedł do galopu, niezbyt śpiesznego, można nawet rzec że leniwego. Nie żeby mu się nie chciało, ale nie miał jakiejś zbytniej motywacji. Zarżał i potrząsnął głową, nie wyskakując z rytmu.Sara - 2013-10-10, 17:40 Nie lała go przecież tym batem tylko lekko dotykała, żeby wiedział że ma przyśpieszyć. Po już łącznie kilkunastu okrążeniach Darka wokół Sary stopniowo zaczęła obracać się za koniem wolniej i wolniej tak żeby on sam zwolnił. W lekkim kłusie dała karusowi wyraźny sygnał do zawrócenia w drugą stronę. Rozwinęła lonżę jeszcze trochę tak by koń stał nieco dalej od jej persony. Sama cofnęła się o dwa kroki w tył tak by linka była bardziej naprężona, a nie wisiała na ziemi. Koń dostawał wyraźne pomoce, teraz miał kłusować w przeciwną stronę. W końcu nie chciała coby zaczęło mu się kręcić w łebku. -Jeszcze chwila- Oznajmiła ogierowi, który entuzjastycznie wcale nie wygladał. Kolejny rozkaz, tym razem przyśpieszenie do galopu a zaraz potem do cwału. Gwizdnęła do hanowera, głośno lecz krótko, by jakoś go tym zmotywować, żeby nie był taki ospały.Dark Tirith - 2013-10-11, 05:27 No przecież wiem że go nie lała, ale on miał swoje uprzedzenia do bacików i tyle. Zwolnił zaraz potem, bo przecież nie chciał ciągnąć za sobą Sary po ziemi. Zdziwił się, że dziewczyna kazała mu kłusować w odwrotną stronę, toteż wykonał jej polecenie bez żadnych sprzeciwów. Teraz nie był ospały, był żywy jak nigdy. Z wielką chęcią przeszedł do krótkiego galopu, który przerodził się cwał. Jemu się zbytnio nie kręciło w głowie, ale Sara jak się tak ciągle obracała mogła dostać zawrotów w głowie.Sara - 2013-10-13, 10:45 Kolejne kilka okrążeń cwałem a potem zwolnienie przez galop do kłusa. Zaledwie trzy okrążenia nie najszybszym chodem i Sara dała kolejny sygnał do zwolnienia, tym razem do stępa. Pociągnęła lekko lonżę tak by po paru minutach zatrzymać Darka. Podeszła i poklepała pewnie zmęczonego konia d
po szyi. Z kieszeni wyjęła cukierka, podstawiła go karusowi pod mordkę, a jeśli schrupał słodycz Sara lekko pociągnęła go w swoją stronę, dając tym samym sygnał żeby podążył za nią do stajni.
zt.Harley Davidson - 2013-10-13, 14:40 Wszedł z Artemidą. Masował obolałe po chapnięciu miejsce, mógł zostawić Rapsodię na łaskę Temi, to by może nie oberwał... Ale był człowiekiem od rozdawania talerzy i musiał dbać o stan zdrowia koni w całej stajni. Do tego pasowało chyba uciszanie burd? Tylko, że będzie miał pewnie albo siniak albo maleńki krwiak albo w ogóle bliznę jak po spotkaniu z Niveau.
Chwilę oprowadził ją po lonżowniku, żeby sobie ogarnęła teren (choć pewnie dobrze to miejsce znała). Uwiąz zmienił jej na lonżę, bacik w dłoń i jechane! Przed samą pracą splótł jej jeszcze wodze pod szyją, żeby nie latały i jej nie denerwowały, przeszkadzały. Zostawił ją na ścieżce, sam wycofał się na środek mniejwięcej, sam też będzie krążył, choć nie tak szybko, jak ona. Zacmokał.
-Stęp.
Przy tym pokierował bacik za zad klaczy.Artemida - 2013-10-13, 15:05 Temi przeprasza xD
Klacz jakoś nie miała ochoty na trening. Gdy zostawił ją w danym punkcie rozmyślała co by tu zrobić. Jednak za nim podjęła jakąś decyzję już usłyszała komędę. Niechętnie ruszyła przed siebie. Zerowe zaangażowanie. No może małe. Jedno z radsrków skierowała w jego stronę, aby go pilnować. Miała taką wielką ochotę na zabawę, że z ledwością się powstrzymywała.Harley Davidson - 2013-10-13, 15:17 Na zabawę jeszcze czas przyjdzie. Spokojnie! Może zostanie jej jeszcze trochę energii po treningu, to poberkują czy wymyślą coś jeszcze bardziej kreatywnego. Harłak uniósł lekko jedną brew, a nie chce jej się pracować co? Każdy ma przeważnie ochotę na coś innego niż praca. Chyba, że jest się mega ambitnym, pracoholicznym koniem. A takie też przecież bywają. Przytrzymał ją w aktywnym stępie, przez kilka kółek, a tak na rozchodzenie się, rozgrzanie trochę. Starał się ją przy tym wzrokiem pilnować. Sam nie przepadał za jednostajnością lonży, ale czasami trzeba było je robić. Jednak pomagały w wyrabianiu końskich mięśni, kondycji. Żeby się po tej nudnej lonży trochę rozbudzić to potem coś jeszcze porobią... A przynajmniej taką mam nadzieję.Artemida - 2013-10-13, 15:35 Klacz grzecznie robiła kółka, aż przyszedł jej do głowy stary i znany jej pomysł. Zawsze pomagało jak miała z kimś lonżę. Wspomnienia... Temi w pewnym momencie zatrzymała się i ołożyła na ziemi. I co teraz mądralo zrobisz? Klacz miała nadzieję, że wszystko pójdzie po jej myśli. Od czasu do czasu kukała na misiaczka. Spodobało mi się to xDHarley Davidson - 2013-10-13, 15:39 Z niepokojem patrzał jak zwalnia a potem się jeszcze zatrzymuje. Próbował zachęcić ją potem jeszcze do stępa, ale nic z tego nie wyszło.
-Kurde?
Nie za bardzo wiedział, jak się postępuje w sytuacji, w której koń kładzie Ci się na ziemi w trakcie lonży. Coś nie w porządku. Albo to specjalne ćwiczenia na kreatywność dla rozdawacza talerzy! Misiaczek ruszył w jej kierunku. Kucnął sobie w bezpiecznej odległości.
-Przyznaj, że to jakiś podstęp, powiedz mi to w twarz!
Na pewno. Jakieś morderstwo czy coś w ten deseń! Na dwieście procent! Zmrużył oczy, zacisnął lekko wargi, przybierając aż zbyt mocny wyraz zamyślonego myśliciela. Aż tu nagle zaczął powoli jechać końcem bacika po piasku w jej stronę. Na pewno to usłyszała. Tej czynności przed nią nie krył. Patrzał tylko jak zareaguje.Artemida - 2013-10-13, 15:52 Dobiłeś mnie tą drugą wypowiedzią xD
Rybka złapała chaczyk. Klacz jeszcze tak jakiś czas leżała dopóki nie usłyszała bacika. Nie mogła dłużej tak leżeć, bo nie wiedziała co on do końca chce zrobić. W szybkim tempie się podniosła, popchnęła go delikatnie, żeby się przewrócił i dzabnęła równie delikatnie, by poczuł.Na koniec odsoczyła w bok i czekała na reakcje. Goń mnie misiaku! Jak widać rozluźniła się i co więcej bawi się z nim. Tego nie można zlekceważyć. Potwór też może kochać! xDHarley Davidson - 2013-10-13, 16:01 O to w niej chodziło!
Już prawie tknął ją bacikiem, kiedy się zerwała. A on nadal trzymał lonżę, to oznaczało nagłe napięcie się jej... I dopomogła mu jeszcze tym łbem, żeby spotkał się bliżej z ziemią.
-Hej piasek, dawno Cię nie widziałem.
Ale lepsze to niż ściana po jeździe na Monte Cassino. Na dziabnięcie nie zareagował agresją, jak to robią niektórzy. Odebrał to jako zaczepkę do zabawy. Podniósł się z ziemi, popatrzał za nią, chwycił mocniej lonżę, zaczął powoli zbliżać się w jej kierunku, zwijając ją coraz bardziej. Chciał ją odpiąć... Jak już się bawią, to ona tylko plątać się pod nogami będzie. Takiej zabawy się po niej nie spodziewał... Może to jednak dobrze, że zrezygnował z walki o siodło? Pewnie inaczej by się to skończyło na tym treningu, który rzeczywiście planował.Artemida - 2013-10-13, 16:12 Tak dobrze, że zrezygnował. Dla niego, by to się nie skończyło dobrze i modliłby się, żeby znów jedynie walnąć w ścianę. Gdy zaczął zwijać lonżę nie wiedziała, że chce ją odpiąć i... Zerwała się do przodu gnając jak najszybciej. Zatrzymała się dopiero przy ścianie. Tego też się nie spodziewałeś? Temi też nie xD Jednak to od ciebie zależy jak to się skończyło. Twoja wola.