Fleau de Baian - 2019-12-15, 15:14 W przeciwieństwie do Panty, Fleur nie wyglądała na taką, której gdzieś by się miało spieszyć. Odstawiona od bardziej intensywnej pracy, zdążyła się rozleniwić, więc trzymała się takiego tempa, które pozwalało jej na trzymanie się bardziej tylnej ściany. Uważała jednak na to, żeby nie zostać przypadkiem pogonioną przez nią, tym bardziej, że Panta goniąc swoją przednią, znajdowała się dość blisko karuski. A ta przecież nie dość, że bała się własnego cienia, to jeszcze za nietykalską robiła, co dawało cudowne połączenie jej spierdolenia
Nieco wolniejsze tempo kłusa sprawiło jednak, że na przejście do stępa mogła pozwolić sobie nieco później, co wykonała z głośnym parsknięciem, mającym na celu wyrażenie bardziej jej znudzenia niż zmęczenia. Mimo to już domyślnie obróciła się w drugą stronę, zapewne kierowana brutalnymi wspomnieniami z pierwszego pobytu w karuzeli Tym razem to ona miała siedzieć siwej na ogonie, chociaż nie wykorzystywała tego w żaden sposób i nie zaczepiała jej w sposób inny niż poprzednio. Po uruchomieniu karuzeli ruszyła z miejsca stępem, wykazując się minimalnie większym zaangażowaniem niż poprzednio.Panta Rhei - 2019-12-15, 15:55 Niedługo cieszyły się chwilą stępa, bowiem już po chwili karuzela znowu ruszyła szybciej, prowokując oba konie do kłusa. Panta znowu machnęła silnie łbem, po czym chaotycznie weszła w wyższy chód, najwyraźniej wciąż mając mnóstwo niespożytej energii. To, że teraz była tą gonioną, nie miało większego wpływu na jej zachowanie. Tym bardziej, że towarzysząca jej Fleur trzymała zdrowy odstęp od ściany, która oddzielała je od siebie. Znowu minęło dobrych kilka minut, zanim Panta przestała się spieszyć w kłusie i ekscytować tym, co widziała poza nią. Dopiero wtedy opuściła lekko łeb, tym samym nieznacznie uwypuklając grzbiet, choć raczej w tych okolicznościach nie niosło to za sobą żadnych korzyści treningowych. Były tu w końcu głównie po to, żeby nie roznieść boksów i podtrzymać kondycję.Fleau de Baian - 2019-12-15, 16:06 Sprowokowana do ruszenia kłusem, tym razem nie oponowała już tak bardzo przed przyspieszeniem i całkiem płynnie przeszła w wyższy chód. Na ogół nie należała do koni bardzo ekspresyjnych, więc i temu z jej strony nie towarzyszyło wiele emocji. Jedynie ogon uniosła u nasady, dla odmiany nieco więcej uwagi poświęcając teraz otoczeniu, a nie drugiej klaczy. Głowę niosła więc wysoko, co umożliwiało jej obserwowanie tego, co działo się na zewnątrz, chociaż i to nie wydawało się być dla niej na tyle interesujące, aby zająć jej myśli na dłuższą chwilę.Panta Rhei - 2019-12-15, 17:50 Po kolejnych kilkunastu minutach kręcenia się w kółko, to zajęcie stało się już dość monotonne. Pancie nie brakowało sił, więc w dalszym ciągu żwawo przebierała nogami w kłusie, ale gdyby spytać ją o zdanie, to już dawno by się zatrzymała i zajęła czym innym. Na przykład jedzeniem albo drzemaniem. Nie miała jednak innego wyboru niż dalej "uciekać" przed ścianą za sobą, co też wytrwale czyniła do momentu, aż stajenny znowu pojawił się w okolicy karuzeli i zwolnił jej obroty do stępa. Wtedy siwa przeszła do stępa i przeciągle parsknęła, a następnie się rozciągnęła. Kolejnych parę minut zostało przeznaczonych na odpoczynek, podczas którego Panta zdążyła uspokoić oddech i ochłonąć po długim cyklu spędzonym na karuzeli. Po upływie tego czasu, stajenny sprowadził konie do boksów. ztFleau de Baian - 2019-12-15, 18:36 Z pewnością znaczna większość koni była zwolennikami innych aktywności, tak i Fleau nie była wyjątkiem od tej zasady. O wiele bardziej wolałaby znaleźć się na pastwisku, gdzie miała pełną dowolność, a przy tym - najważniejsze! - możliwość jedzenia. Parokrotnie próbowała jeszcze zaczepić swoją sąsiadkę i towarzyszkę w tych męczarniach, bez względu na to, czy miałaby dostać za to odpowiedź. Rzadko bywała tak natrętna jak właśnie w karuzeli, gdzie wynajdowała sobie ciekawsze zajęcia za wszelką cenę, na szczęście wszystkich dookoła nie posuwając się z tym do bardziej destrukcyjnych zachowań. Mimo wszystko z ulgą przyjęła zwolnienie do stępa, chociaż nie była zmęczona. Wiedziała jednak, że wiązało się to z odstawieniem do boksu, co wydawało jej się być dużo atrakcyjniejsze. Kiedy karuzela została zatrzymana, cierpliwie wyczekała swojej kolejki na wyprowadzenie, w zniecierpliwieniu kręcąc się po boksie.
/ztSheridan - 2019-12-15, 19:56 Trafienie pod skrzydła Mii wiązało się z pewnymi, nowymi przywilejami... i z pewnością też wzmożoną aktywnością, w której zapewnieniu miała pomóc kobiecie karuzela. Po tym jak chodzące w niej poprzednio klacze zostały sprowadzone do boksów, na ich miejsce stajenny przyprowadził między innymi Sheridana. Ogier po wejściu do boksu natychmiast zaczął niuchać ziemię i grzebać w niej kopytem, czując, że były tu przed nim inne konie, ale nie było mu dane dobrze zbadać tego zapachu, bo karuzela po chwili zaczęła się kręcić, prowokując siwka do ruchu. Momentalnie położył po sobie uszy i łaskawie ruszył zad, mając jednak taką minę, jakby wyklinował pomysłodawcę tego pomysłu sześć pokoleń wstecz. Chodzenie w karuzeli było całkowicie pozbawione sensu i w ogóle mu się to nie podobało. Na szczęście póki co mógł się poruszać stępem, więc był to jeszcze w stanie znieść. Gorzej będzie z kłusem.Valiente - 2019-12-15, 20:04 Przywilejami? Chyba obowiązkami, które dopadły także Bułanego odkąd został przywieziony tutaj do Eastborune na życzenie swojej nowej właścicielki. Przyprowadzony pod karuzelę rozejrzał się uważnie i zastrzygł uszami widząc chodzącego w niej siwego konia.
W pierwszej chwili zadarł łeb wysoko i zaciągnął się zapachem towarzysza, a także obecnych tu wcześniej koni. Nie dane było mu jednak dłużej kontemplować, bo tuż po tym jak został wsadzony do karuzeli, ta bezlitosna maszyna ruszyła.
Zdziwił się bardzo, że coś dotknęło go w tyłek i zmusiło do ruchu naprzód podczas, gdy stał w miejscu i zapoznawał się z zapachem i obecnym w karuzeli Sheridane. Z pokorą ale leniwie ruszył przed siebie i stęknął ciężko uznając ten wynalazek za wymysł szatana. Sheridan - 2019-12-15, 20:30 Widząc, że w stronę karuzeli zmierza stajenny z kolejnym koniem, obrócił łeb w ich kierunku. Z wiadomych względów było to ciężkie przy nieustannie przesuwającej się karuzeli, więc gdy już został zmuszony spojrzeć przed siebie, zarżał nisko do nieznajomego konia. Dopiero gdy karuzela się zatrzymała, by Valiente mógł wejść do środka, Sheridan przyjrzał mu się uważniej, mocno nadymając nozdrza. Był leniwy, to fakt, ale było w nim też sporo temperamentu, dlatego towarzystwo wyraźnie go rozbudziło. Przynajmniej do czasu aż nie musiał wrócić do nudnego stępowania w kółko.
Z czasem karuzela została włączona na kłus, czego Sheridan nie zauważył do momentu, aż ściana z tyłu nie spotkała się z jego zadem, na ułamek sekundy blokując cały mechanizm, bo jednak przesunięcie go było niemożliwe. Niezadowolony machnął łbem na prawo i lewo, po czym ze skulonymi uszami ruszył kłusem, przez chwilę nawet zjawiskowo się prezentując, gdy w żyłach płynęło mu zdenerwowanie. Niestety taki stan rzeczy nie utrzymał się długo, bo już po chwili Sheridan poruszał się spokojnym, roboczym kłusem, łypiąc za siebie okiem na kompana niewoli. Jak tam Waldek ci się podoba w deszczowej Anglii? Valiente - 2019-12-15, 20:39 Słysząc rżenie ze strony Sheridanka odpowiedział mu melodyjnie basowym tonem i za moment szybko opadł tuż po tym jak wyraźnie się podniósł w reakcji na śpiew kumpla. Obaj pochodzili z gorącej Hiszpanii, a w ich żyłach płynęła równie gorąca krew. Mimo to w zaistniałych okolicznościach przypominali raczej dwie ciepłe kluchy zamiast dwóch temperamentnych ognistych ogierów.
Gdy karuzela ruszyła kłusem, a Sher odrobinę ją zblokował Waldek zerknął za siebie i głośno stęknął, bo nawet nie pozwolono mu dokończyć chwilowej produkcji pączków. -_-
Ruszając kłusem nawet nie pokusił się o zaprezentowanie ekspresji swojego ruchu, od początku raczej tuptając noga za nogą. Co przy takiej masie było raczej wygodne i nie wymagało ogromu zaangażowania od ogiera.
Powiem Ci Sernik, że tak nie bardzo. Sheridan - 2019-12-16, 17:19 Świetnie Waldek, dobra robota, teraz Sher będzie musiał deptać po twojej kupie. :/ Z czego naturalnie nie był zadowolony, choć po którymś okrążeniu z rzędu trudno było już stwierdzić obecność jakichkolwiek nieczystości w karuzeli, bo wszystko zostało zadeptane pod kopytami tych dwóch słoni. Aż dziwne, że jeszcze ziemia się nie trzęsła.
Sheridan mimo wszystko nie tracił nadziei, że ktoś po nich lada moment przyjdzie i ilekroć jego boks znajdował się tak, że mógł z niego zobaczyć stajnię, to wyglądał w jej stronę i rżał. Za trzecim okrążeniem zrozumiał, że nie ma to większego sensu, więc pogodził się ze swoim losem i w dalszym ciągu trzymał wcześniejsze tempo kłusa. Nie męczyło go to, ale i tak wolałby robić co innego w tym czasie.
Po jakimś czasie ponownie odwiedził ich jakiś pracownik, który zmienił kierunek ruchu, oczywiście robiąc to stopniowo. Gdy nadeszła chwila na obrócenie się, Sheridan ze stulonymi uszami pierw zrobił parę kroków w tył, gdy zaczęła go gonić ściana z przodu, a potem zaskakująco sprawnie się obrócił by kontynuować kłus w drugą stronę.Valiente - 2019-12-16, 19:16 Uważaj żebyś sobie Serek przypadkiem bucików nie pobrudził przez tę kupkę.
Niewiele robił sobie z tego, że jakieś tam pączki walały mu się pod nogami, ale nie zapomniał poprawić, gdy miał okazję po raz kolejny wyczuć zapach końskiego łajna, który naturalnie prowokował do zaznaczenia terenu. Skąd mógł wiedzieć czy podczas takiego wysiłku Serkowi nic przypadkiem się nie wymsknęło.
Gdy Siwy tak biadolił Waluś w tym momencie ziewał szeroko i ciężko stękał będąc wyraźnie niepocieszony tym, ze przyszło mu zasuwać w kółko bez większego celu. Zrobiło mu się, co prawda trochę cieplej po tym jak wcześniej został brutalnie rozebrany z derki.
Zmiana kierunku na początku trochę go zaskoczyła, przez co przez chwilę stał w miejscu nie bardzo wiedząc, co się dzieje, a gdy już załapał ruszył nieco żywiej, aby za moment znów sobie tuptać, ale w drugą stronę.Sheridan - 2019-12-19, 17:51 Sheridanowi także zrobiło się cieplej pod wpływem ruchu, który też zaczął powoli wpływać na samopoczucie ogiera. Nie mając się czym denerwować, z czasem zaczął się rozluźniać, co przejawiało się przede wszystkim w swobodniejszym ruchu i powtarzającym się parskaniu. Ćwiczenie, choć monotonne, nie nudziło Sheridana. Lubił proste rzeczy, które nie wymagały od niego myślenia, jak właśnie bieganie w kółko. Co prawda gdyby spojrzał na nich ktoś z boku, to nie pomyślałby, że im dobrze w tej karuzeli, ale w gruncie rzeczy chyba obaj nie mieli na co narzekać. Lepsze to niż trening, choć na treningu czasem są cukierki... :| Z drugiej strony, po powrocie do boksu powinien czekać na nich obiad. To w sumie przykre, że życzenie kręci się wokół jedzenia. Przynajmniej Sheridana, choć Waldek miał chyba podobnie. Valiente - 2019-12-19, 20:43 Monotonia zdecydowanie nie była tym, za czym Walduś przepadał. Lubił pracę z człowiekiem, ale tylko wtedy, gdy nie wymagała ona zbyt dużego zaangażowania. Chętnie natomiast wykonywał sztuczki, przy których często udawało mu się wydębić jakiegoś cukierka lub inny łakoć.
Mimo to jakakolwiek forma ruchu była wskazana w przypadku tych dwóch okrągłych pączków, zwłaszcza, gdy każdy z nich potrafił pokazać swój ognisty temperament. Nie byli niebezpieczni, ale z pewnością niejednej osobie mogli podnieść ciśnienie na treningu czy to w obejściu, gdy wyłączał im się mózg.
Kłusując leniwie powoli zaczynał opuszczał łeb do dołu, co było przejawem rozluźnienia, ale też i znudzenia, z którym ogier nie miał jak sobie poradzić. Pogodził się ze swoim losem, podobnie jak Sheridan licząc na obiad w żłobie, który był teraz priorytetowym marzeniem.Sheridan - 2019-12-25, 12:06 To prawda, że gdyby zaniedbać ich trening, to mogłoby się zrobić nieciekawie. Sheridan był co prawda łagodny i przyjaźnie wyglądał, ale wbrew wszelkim pozorom, potrafił pokazać swój gorący temperament. Z pewnością miałoby to miejsce jeszcze częściej, gdyby nie miał wystarczającej ilości ruchu, ale na szczęście - i ku jego niezadowoleniu - dbano o jego kondycję.
Wreszcie jednak nadeszła ta wyczekiwana przez nich chwila, kiedy to stajenny podszedł do karuzeli by zwolnić jej obroty do stępa. Gdy ściana wreszcie przestała uporczywie gonić Sheridana, ten z wyraźną ulgą przeszedł do stępa i parsknął przeciągle, opuszczając i wydłużając masywną szyję. Mimo wszystko wyglądał na ożywionego tą przebieżką, więc gdy znowu dojrzał coś interesującego poza karuzelą, to zarżał basowo i chwilowo cały się zelektryzował.
Po około dziesięciu minutach stajenny wrócił by sprowadzić konie do boksu, co Sheridan przyjął z olbrzymim entuzjazmem, odpuszczając jednak sobie powrót w podskokach na wypadek gdyby miał przez to biegać kolejną godzinę w kółko. /ztValiente - 2019-12-25, 12:16 Waluś też nie mógł narzekać na brak zainteresowania ze strony właścicielki, której co prawda jeszcze nie poznał, ale skutecznie dbała o to, aby nie zabrakło mu ruchu. Wystarczyło, że już raz pokazał swój ognisty temperament przy opuszczaniu bukmanki, co było skuteczną nauczką zarówno dla stajennych jak i nowej mamusi.
W przeciwieństwie do Shera Waldek był raczej znudzony tym wszystkim i krótka przebieżka kłusem nie bardzo go pobudziła. Mimo to w reakcji na rżenie Sheridana podniósł głowę i odpowiedział mu melodyjnie.
Na szczęście nie musieli obaj długo czekać, bo zaraz pojawił się stajenny, który odłowił najpierw pączka Sheridanka, a następnie kluska Walusia. /zt