To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Plac zabaw

Coco Chanel - 2013-06-02, 19:35

O rzesz w mordę ! jebane .. gryzie!
Skuliła uszy wzdłuż potylicy naraz kłapiąc japą. Bokiem, wręcz ustępowaniem odcaplowała od niego. Spojrzała zmieszana na siwą.
Stępem udała się do domku, gdzie po momencie obserwacji wsadziła malowany łeb do metalowej rury :lol2: A kuku ! zarżała cicho, co z mechanizmem bumeranga wróciło ze zdwojoną siłą do rudych, czuły uszu.

Insostenible - 2013-06-02, 21:01

Wścieklizny dostanie od groźnego słonia ! Teraz będzie unikać tych stworzeń jak ognia ,chociaż nie zbiera się na to żeby ktoś zabrał ją do zoo czy cyrku :lol2: Lekko oszołomiona atakiem spojrzała jak kasztanka wsadza pysk do rury , nie zdziwiłaby się jakby nie mogłaby mordy z niej wyciągnąć :lol: . Ruszyła ku huśtawką , jednak zerkając ukradkiem na Coco , zaraz wchodząc na trawę , by przejść na chwilę do galopu ,hamując przy płocie także moment później odskakując na piasek wywołując istną burze jak na Saharze !
Coco Chanel - 2013-06-02, 21:11

Słysząc pałętanie się siwej, postanowiła wyjąc mordę z rury. Odsadzając się nią w górę, sążnie pokarało ją pacnięciem w końską głowę. Aaała! Szarpiąc i szarpiąc, po skuleniu uszu wyślizgnęła łeb z paniką w ślepiach.
Zagalopowując wraz z podbiciem zadem, prędko znalazła się przy zakurzonej Inso. Przymrużyła ślipia, fufu, okropny piach nie miło naleciał ! :<

Insostenible - 2013-06-02, 21:21

Otrzepała się ,całkowicie zamykając narażone na piach ślepia.Trochę zgłodniała jednak nie miała pewności do jedzenia tutejszej trawy . W końcu odechciało jej się jeść więc zrobiła krok na przód , zwieszając na moment łeb , parskając także przeciągle.Wędrujemy dalej ? :lol:
Coco Chanel - 2013-06-02, 21:28

Kiedy tylko burza piaskowa opadła, kasztanka otworzyła szeroko oczy. Strzygąc uszyma, rozwarła szerzej chrapy wyciągając je do siwej. Mieląc jęzorem w paszczy, powiodła spojrzeniem po placyku, gwałtownie ruszając z miejsca żwawym krokiem do piaskownicy! Pewnie wchodząc na piach chwila moment i już hulała się cała, dopóki grabki nie wbiły jej się w wrażliwe plecki, tworząc natychmiastowy zryw. Miejsce w ogóle nie przyjazne koniom ! ._.
Insostenible - 2013-06-02, 21:41

Kaszlnęła gdy piach opadł , także kierując swe obolałe chrapy ku kasztance , zaraz gwałtownie cofając łeb , gdyż usłyszała szczekanie .Spięła się cała i wręcz przybrała pozę bojową , łypiąc ukradkiem na koleżankę,która widocznie nadziała się na kolejne niebezpieczne dzieło.Dobrze że dzieci nie bawią się sztućcami :lol: .Gdy odgłosy psa ucichły siwa ruszyła energicznym kłusem , unosząc wysoko ogon ,który stworzył piękną platynową flagę , oczywiście w kierunku towarzyszki .Przed piaskownicą zahamowała i zawiesiła na chwile na niej wzrok ,moment później już będąc przy kręciołku ( czyt. duże koło , w środku jest małe ,które trza kręcić żeby wszystko ruszyło :lol: )Jako iż nie było bajerek siwa nastąpiła przednimi na metal ,jednak była zdecydowanie za gruba żeby się cała zmieścić ;<
Johnny - 2013-06-02, 21:45

CO DO KURWY?! ;O
Powiedzmy, że przyszedł na wieczór do stajni, do swojego ukochanego konia. A tam niespodzianka, konia nie ma. Poszedł więc na padoki, gdzie spotkał dwóch poturbowanych stajennych, którzy stwierdzili, że mu Coco razem z Inso gdzieś spierdoliły: 'o w tamtą stronę'. Chłopak czym prędzej ruszył biegiem we wskazanym kierunku, odnajdując drogę po zniszczeniach, śladach kopyt i okrągłych kupkach.
Wparował na plac zabaw, stając jak rażony piorunem. Dzioba otworzył będąc w ciężkim szoku. Po chwili podniósł szczękę z ziemi, łapiąc się za głowe.
-Ja jebie.
Wyrwało mu się, bo czegoś takiego nie widział dawno. Zaraz gwizdnłą przeciągle do klaczy, wołając je.

Coco Chanel - 2013-06-02, 21:50

Marszcząc chrapy w akcie niezadowolenia, uniosła zgrabny zad w górę, wędrując oczyma za siwą. Widząc, że jest coraz to dalej, odbiła się od zadnich nóg wyskakując z piaskownicy, galopując za nią ze zrolowaną mordą po drodze podskakując jak sarenka od równorakich paskudnych wynalazków.
Co ty tu masz ? Wyłupała ślepia na wierzch, furkając, z każdym dalszym poczynaniem Inso przekonując się do karuzeli. Wyciągając mordę, złapała zębami to mniejsze ? ciągnąc w swoją stronę. Faktycznie przytyło się jej na macierzyńskim i Chanelka nie uciągnie ;<<
Oderwała gwałtownie mordę słysząc gwizd zza, zwracając w tamtą stronę oboje uszu.

Johnny - 2013-06-02, 21:57

-Coco! Bestio ruda moja, chodź tu bo zaraz sobie krzywdę zrobisz!
Jęknął, idąc w jej stronę, jednocześnie wyciagając do niej prosząco ręce. Katem oka cały czas mierzył jej ciało, sprawdzając czy się nigdzie szalona nie uszkodziła.
Chyba za mało rozrywek jej organizuje, że ta poszukuje wrażeń na placu zabaw :c

Insostenible - 2013-06-02, 21:58

Żeby nie psuć zabawy zeszła z ustrojstwa i looknęła na Johnnego , rżąc cicho acz melodyjnie, unosząc w górę swój pysk.Nie miała ochoty wracać , jeszcze tyle rzeczy do zwiedzania .Więc cofnęła się o kilka kroków i zaczęła się gapić na nieznajomego.
Coco Chanel - 2013-06-02, 22:03

Pchnąwszy chrapkami siwą w łopatkę, spojrzała nań pytająco. Znasz gościa ? bo ja nie.. :lol:
Zacinając kitą, ruszyła z miejsca, choć, na pewno się odczepi. Łypała na niego kątem bystrych oczu, idąc w stronę huśtawek.

Jessie - 2013-06-02, 22:03

Zaalarmowana na PW przez Johnny'ego, przybyła na plac zabaw, równie zdenerwowana co znajdujący się tu mężczyzna! Widząc Inso w najlepsze rozrabiającą na placu zabaw, przeklęła pod nosem. Zaraz zobaczycie wściekłą babę w akcji! :c
- Inso! - syknęła na nią, na nikogo innego póki co nie zwracając uwagi. - Co ty tutaj do cholery robisz? - spróbowała zejść z tonu, co by siwa nie spierdzieliła od niej, a raczej podeszła, no miło by było gdyby tak zrobiła.

Johnny - 2013-06-02, 22:07

-Nie wierzę..własny koń się mnie wyparł..
Jęknął sam do siebie, odczuwając tę życiową porażkę jak solidnego liścia. :c
-Tak własnie wygląda Twoja miłość?
Rzucił do gadziny z żalem, a czując ogrom bezsilności cupnął sobie na skraju piaskownicy. Chwycił jakiegos patyka i zaczął nim grzebać w piaseczku. Forever alone. Własny koń ma go w dupie.

Insostenible - 2013-06-02, 22:09

Ruszyła zań , w stronę huśtawek do czasu gdy nie usłyszała Jess.Zatrzymała się na chwilę , wpatrując się w nią jednak po chwili namysłu ruszyła żwawym kłusem do Coco , omijając huśtawki znów zatrzymała się ,tym razem na trawie.
Jessie - 2013-06-02, 22:11

Aż w niej zawrzało! Kto to widział, żeby ją lekceważyć? Spojrzała dookoła, wzrok zawieszając na Johnny'm, który najwyraźniej czuł się bardzo podobnie. Usiadła sobie więc obok niego, będą together alone :lol2:
- Powiedz mi, jak to w ogóle możliwe - westchnęła ciężko.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group