Nevada - 2013-10-01, 18:39 Prześledziła odchodzących dwunożnych wzrokiem po czym zeskoczyła z miejsca spoczynku... Brzmi jakby była na wykończeniu . No więc zeszła ze swojego miejsca Potruchtała kawałek przez drogę wchodząc przy tym do kałuży. Oczywiście na chodniku, po drugiej stronie ulicy zaczęła coś fukać pod nosem. Otrzepała mokrą łapkę po czym wylizała ją. Spokojnie przeszła wzdłuż chodnika i znów zniknęła gdzieś za rogiem.
zt.Rouv - 2013-10-04, 19:22 Przyczłapał znudzony atmosferą w domu. Poza tym potrzeba wzywała, jak każdego psa po wypiciu pełnej michy. Właściciele byli zajęci sobą i wyprosili go to też zrobił im w ten sposób jakoś na złość. Szedł powoli co chwila unosząc mordkę i łapiąc zapachy, ewentualnie pochylał się i wciągał zapachy z chodnika. Pomimo że dookoła nikogo nie było to jego ogon lekko przecinał powietrze z nadzieją że spotka jakiegoś psowatego albo dwunożnego który się z nim pobawi. W sumie too... Alexis chciał się z nim bawić ale Mirka! Mirka go wygoniła, a Alexis przecież często się z nim nie bawi... Rzadko nawet na niego patrzy! Eh... Szedł sobie co jakiś czas sprawnie przeskakując lub mijając nieduże kałuże... Jaki rym Bolka - 2013-10-04, 20:43 Gdzieś spomiędzy budynków rozległ się odgłos przypominający cykanie. Zielony Mesio toczył się po brukowanej zapewne ulicy, autorka nie ogarnia. Za kółkiem siedziała czarnowłosa dziewczyna, ruszając głową w rytm ulubionej piosenki, nucąc/śpiewając przy tym. Wszystko byłoby fajnie, gdyby silnik nie odmówił współpracy, poprzedzając to strzałem z rury wydechowej. Czarnowłosa zerknęła błagalnym spojrzeniem na świecącą się oczopsującym, pomarańczowym światełkiem kontrolkę. Tak, brakło wachy.
-Szlag. Na samym środku skrzyżowania - mruknęła pod nosem, wyłączając radio i wysiadając. Prawą ręką capnęła kierownicę, lewą słupek, na którym była umocowana przednia szyba i starałą się poruszyć prawie 1,5 tonowego krążownika. W końcu się udało i jakoś dotarła z nim do boku uliczki. Kłapnęła 40 letnimi drzwiami i usiadła "po turecku" przed autem, gładząc pieszczotliwie przedni zderzak <3 .Rouv - 2013-10-05, 12:00 Krążył po tych uliczkach długo dość. Co prawda w oddali było słychać jakieś zgrzyty i sapy ale nie przyciągnęło to jego uwagi. Nie znalazł też nikogo do zabawy. Lecz do domu jeszcze nie wróci! Nie! Lubił ruch, zabawę i świerze powietrze, pomimo że zaczynało robić się już coraz zimniej i zimniej. Spokojnie krocząc natknął się na interesującą siatkę. Oczywiście dziurawą. Przelazł przez nieduży otwór, jednak na tyle duży by się zmieścił. Co prawda zahaczył grzbietem o jeden z drucików tym samym przecinając lekko swą skórę. Puki krew nie leciała było dobrze. Zgrabnym truchtem poszedł gdzieś tam..Bolka - 2013-10-06, 03:47 W końcu siedząc przy aucie, oparła się łokciem o zderzak, a głową o rękę na tym zderzaku opartą. Siedząc bokiem spojrzała gdzieś w bok. I co zobaczyła? Psa wielkości kucyka, o ile się Bolka nie myliła. Czasem wszechobecna miara "na oko" myliła.
Teraz jednak pytanie trzebaby postawić: Jak tu zareagować? Spierniczać, czy zawołać do siebie? Po chwili namyślenia zagwizdała do psa, nie zmieniając pozycji. W sumie i tak nigdzie by nie pojechała, to może sobie podyndać trochę.Jessie - 2013-11-10, 15:39 Chcąc się trochę oderwać od rzeczywistości i zająć się czymś innym niż zwykle, udała się na miasto by poddać się czysto babskiemu zajęciu - oglądaniu pierdół na bazarze. Wyszła z jednej z tych ciemnych, pustych uliczek i niezauważalnie wtopiła się w tłum, o ile tak można go nazwać. Spacerując między ludźmi, od czasu do czasu podchodziła bliżej stoisk. Przy niektórych zatrzymywała się nawet na chwilę, nieobecne spojrzenie zawieszając na prezentowanym towarze. Jej myśli koncentrowały się zupełnie na czym innym, pozostawała jakby nieobecna... Nie był to najprzyjemniejszy stan, ale nie zrobiła niczego, by to zmienić.
Na dłużej zatrzymała się przy stoisku z jakimiś błyskotkami i innymi duperalami, które do szczęścia nie były jej potrzebne. Jednak obracanie w palcach koralików w pewnym sensie działało kojąco. Marszcząc lekko brwi, popadła w zamyślenie, przebierając we wspomnianych głupotach.Robert - 2013-11-10, 16:44 No proszę, a cóż robił Robert na bazarze? Oczywiście pragnął zakupić kilka świeżutkich jabłek oraz marchwi dla swoich podopiecznych. Czegóż to się dla nich nie robi! Przy jednym ze stoisk zatrzymał się dłużej, targując ze sprzedawcą. Kto to widział sprzedawać tak dorodne marchewki po 5 zł za kilogram! W między czasie zdążył się z facetem pokłócić, ale i tak udało mu się wytargować na 3.70 zł! No, to już jakiś sukces. Wpakował marchew do plecaka i zarzucił go na plecy, rozglądając się dookoła. Nagle jego uwagę zwróciła postać dziewczyny stojącej przy biżuterii. Uśmiechnął się nieznacznie i ruszył w jej kierunku, po chwili rozpoznając w niej Jessie. Zatrzymał się cicho tuż za jej plecami i nachylił, wpychając jej głowę przez ramię, aby zobaczyć co ogląda.
- Podobają Ci się? - Spytał mrukliwym głosikiem, poruszając zabawnie brewkami.Jessie - 2013-11-10, 18:33 Wzdrygnęła się, naraz odkładając korale jakby ze zrezygnowaniem, gdy przerwano jej rozmyślanie.
- Czemu zawsze mnie straszysz? - zapytała z wyrzutem, obracając się do Roberta. Uśmiechnęła się po chwili, bo przecież jego obecność definitywnie jest lepszą opcją niż samotne chodzenie po bazarze i co gorsze, niepotrzebne wydawanie pieniędzy.
- Nie - odpowiedziała mu na zadane pytanie, zaraz po tym jak lekko popchnęła go do tyłu nakłaniając do zmiany położenia. Nie chciała zrobić sprzedawcy przykrości, that's all!
- Nudziło mi się. A ty co taki obładowany? - czyżby przygotowany na wszystko? Robert - 2013-11-10, 20:36 - Bo lubię. - Odrzekł z uśmiechem na twarzy, cofając nieco się do tyłu. Przywitał się, przytulając dziewczynę, nieco ją przy tym unosząc nad ziemią. Mmmm poczuł cycuszki na klacie <3 - Szkoda. Myślałem, że Ci je kupię... - Wzruszył ramionkami, odchodząc od stoiska. Poprawił kurteczkę oraz plecak, zerkając jeszcze za siebie.
- No wiesz, przydałoby się trochę dogodzić koniom. Kupiłem im więc jabłka i marchew. - Uśmiechnął się, zerkając na Jess. - A Ty co tak sama chodzisz? ;> - Spytał, dźgając ją palcem w bok.Jessie - 2013-11-10, 21:59 - Jak ci tak ciężko w portfelu to możemy zawrócić :> - zapewniła go. Dupereli nigdy nie dość! Zwłaszcza jeżeli jest się kobietą i nie ma nikogo, kto by cię i twojego portfela pilnował.
- O.. a nie chciałbyś i mnie tak dogodzić? :< - czemu w ich świecie konie zawsze miały lepiej? To niesprawiedliwe. - Bo w przeciwieństwie do ciebie mam dość swoich koni.. i w ogóle wszystkich - ledwo zdążyła odpowiedzieć, a już zgięła się w bok, odruchowo zanosząc śmiechem
- Nie.. :< nawet nie próbuj tego powtarzać! Robert - 2013-11-11, 01:11 - Eee, dobra, może innym razem.. - Złapał ją dla pewności za łapkę, coby mu zaraz nie odleciała! On już wiedział do czego były zdolne te kobiety! Daj im palec, a Ci całą rękę urwo!
Spojrzał na Jess, gdyż ten tekst był dla Roberta bardzo dwuznaczny ;> Uśmiechnął się białymi ząbkami i zaśmiał basowo, poruszając brewkami.
- Mmm. Pewnie, że bym chciał! - Puścił oczko dziewczynie, poprawiając plecak, który powoli zaczął ciążyć mu na plecach. - Więc skoro masz tak wszystkiego dosyć, to zapraszam Cię do siebie! Mnie oczywiście nie możesz mieć dosyć, bo mnie trzeba kochać Zrobię Ci pyszne kanapeczki, zjesz, napijesz się kakauka i od razu Ci się humorek polepszy! - Złapał brunetkę za policzki i zrobił jej "a tititit puci puci" - Czego mam nie powtarzać? - Spytał, udając, że nie wie o co chodzi. - Tego? - I powtórzył łaskotki w bok Jessie - 2013-11-11, 12:26 - No ale... :< - trzeba uważać na swoje słowa, tak na przyszłość! Dobrze, że odebrał go dwuznacznie bo taki był cel <3 Może nie miała konkretnych planów, ale lubiła w sobie ten sposób żartować, zresztą zdążyła zauważyć że Robi takie żarty rozumiał najlepiej i był w nich dobry
- Już nie udawaj, że umiesz zrobić kanapki, chudzielcu :< - pewnie sama będzie musiała je zrobić! - No japierdolę, co z tobą nie tak ;__; - już miała go pacnąć w ten głupi łeb za robienie takich scen przy ludziach, ale nim zdążyła to zrobić to znowu zaatakował jej żebra, na co zareagowała piskiem. Właściwie to mało nie usiadła na ziemi
- Nienawidze cie :< Robert - 2013-11-11, 23:49 - Umiem :C Robi Robi pyszne kanapeczki :c - Zrobił smutną minę, układając usta w podkówkę.
- Hhueheuheue - Zaśmiał się jak pojebany w triumfie! - Nie wiem, dużo jaram - Przeczesał włoski ręką, nieco się ogarniając. Wziął Jess pod pachę i skierował ku wyjściu.
- Wiec.. Zapraszam Cię na bara bara, yhmnbhebrbvhfd to znaczy na amu amu dobra kanapeczka do mnie do domu! - Puścił jej oczko i wyszli.
zt*Jessie - 2013-11-11, 23:58 - To wiele wyjaśnia! - a ja przy okazji przestrzegło przed tym, że nie powinna kontynuować tego zajęcia, bo będzie taka jak on Została uprowadzona bo na pewno nie wyszła po tym co usłyszała >:c /ztAnonymous - 2013-11-24, 18:39 Jak na chwilę obecną przeciętnie wyglądający, bezpański ''kundel'' szwendał się po uliczkach wszelakich, zapuszczając się w coraz to mniej godne zaufania miejsca, niejednokrotnie mijając ślepe zaułki, dołki czy sporadycznie -rusztowania. Od paru dni, tygodni, a nawet i miesięcy od kiedy znalazł się w miasteczku przeżywał to dzień w dzień, powoli wyuczany przez matkę ulicę podstawowych zachowań, które powinien sobie wpoić już od początku. Często przekopywał śmietniki w poszukiwaniu resztek jedzenia, co zmusiło go do o wiele mniejszej wybredności pod tym względem. Łasząc się niczym kociak do przechodni bądź straganiarzy był szybko i skutecznie przepędzany. Mimo wszystko radził sobie całkiem dobrze i nie czerpał z tego źródła negatywnej energii, co pomagało mu obudzić w sobie ten urok osobisty. Teraz nieco znudzony przycupnął sobie na krawężniku, odprowadzając przechodzące istoty wzrokiem. Przypominał z lekka żebraka.