To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Basen Publiczny

Jasper Nowell - 2014-07-22, 16:54

Uśmiechnął się kiedy nie zamierzała kręcić nosem. Zastanowił się przez chwilę o co mógłby ją zapytać, ale chyba nie chciał wiedzieć niczego konkretnego. Miał nadzieję poznać ją ogólnie, taką jaka była, bez zbędnych szczegółów, które i tak ciężko zapamiętać, szczególnie po pierwszym spotkaniu. Tego typu rzeczy dowiadywało się o człowieku kiedy spotykało się z nim częściej. Na bieżąco poznawało się jego usposobienie, rzeczy, które lubi a których nie, ulubiony kolor poprzez ubrania w jakie się ubiera i wiele innych rzeczy, dla których nie ma tutaj miejsca aby je wyliczać.
Mężczyzna podparł głowę na dłoni i przesunął językiem po swoich wargach, postanawiając w końcu otworzyć usta.
- Ogólnie. Czym się interesujesz, skąd jesteś, choć tu akurat strzelam, że z Francji – posłał jej zachęcający uśmiech. Akurat francuzi mieli na tyle prosty akcent do odgadnięcia, że w zasadzie nie było ważne w jakim języku mówili, zawsze pozostawał nalot po tym ojczystym. Miękko wymawiane litery, płynne przechodzenie ze słowa w słowo. Mówili, jakby śpiewali i zawsze na Jasperze robiło to ogromne wrażenie. I choć kilkukrotnie już podchodził do nauczenia się tego języka, niemal zawsze rezygnował. Twierdził, że nie brzmi tak dobrze jakby chciał i nie powinien więcej kaleczyć tej pięknej mowy.
- Posłucham chętnie wszystkiego co chcesz mi opowiedzieć.

Anais - 2014-07-23, 21:09

Widząc uśmiech na twarzy mężczyzny bez zastanowienia odwzajemniła go tym samym delikatnym uśmieszkiem co zawsze. Lubiła widzieć szczere uśmiechy na czyiś twarzach, uśmiechy przyjazne, subtelne, nie te wilcze, zwiastujące złe zamiary. Czekała cierpliwie, aż mężczyzna odpowie na pytanie, które zadała. Nigdzie się jej nie śpieszyło, minuta, czy wie w tą czy w tą różnicy brunetce nie robiła. Poza tym wieczór przy kawie miała spędzić właśnie z Tym mężczyzną. Pomimo, że Jasper wydawał się być przekonywujący i spokojny to dziewczyna nie zdradziłaby mu wszystkich szczegółów i szczególików ze swojego życia. Poza tym, śmiała sądzić, że by go to zbyt nie interesowało, zwłaszcza, że jej "historia życia" jest długa i nudna. Bez pikantnych smaczków i urozmaiceń. Pewnie ktoś inny koloryzowałby swoje opowiadanie na bieżąco, lecz Anais nie potrafiła kłamać, co zresztą było widać przy każdej tego próbie. Nie była przekonywująca, a raczej śmieszka, kiedy próbowała taką być.
Widząc, że Jasper zmienił pozycję sama poprawiła swoją usadzając się nieco wygodniej. Oparła łokieć na zgiętym kolanie, a na dłoni tej samej ręki spoczęła jej broda. Ponownie uśmiechnęła się nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że jej akcent może być aż tak charakterystyczny. -Aż tak to słychać?- spytała, ni to siebie, ni Jaspera. -Dokładnie z Lyonu.- dodała po niedługiej chwili. -Grywam na gitarze i od czasu do czasu coś namaluję, ale wolę jazdę konną.- odpowiedziała bez większego zastanawiania. Mogłaby wymieniać swoje hobby jeszcze długo, ale te trzy rzeczy lubiła najbardziej. Nie uważałaby jej mowa ojczysta była jakaś "inna", według brunetki była zwyczajna jak każda inna, lecz nie zamierzała podważać czyjegoś zdania. Z resztą o gustach się nie dyskutuje.
Nie wiedziała, co chce powiedzieć Jasperowi, więc teraz zaczęła się zastanawiać. Milczała przez dłuższą chwilę próbując przypomnieć sobie coś, co mogłoby być warte uwagi. -Zanim przyjechałam tu mieszkałam parę miesięcy w Londynie.- odezwała się w końcu wzruszając lekko ramionami. Mogła mu opowiedzieć o wielu rzeczach, ale bała się, że zacznie zanudzać go na śmierć. -Mam też psa i...- zaczęła skrzywiając się delikatnie. -i nic.- dokończyła wzruszając znów ramionami.

Jasper Nowell - 2014-07-24, 23:58

Mogła nie zdradzać mu każdego szczegółu swojego życia. On także by tego nie zrobił. Nie dlatego, że nie lubił się tym dzielić, ale po prostu uważał, że nie jest to ważne na pierwszym spotkaniu. Można zniechęcić do siebie drugą osobę poprzez zdradzanie zbyt wielu swych jasnych czy mrocznych stron. Chodziło mi o bardziej ogólne rzeczy, dokładnie takie, o których opowiedziała Anais. Mężczyzna wsłuchiwał się w jej słowa, przytakując co jakiś czas, a na pytanie czy aż tak słychać, że jest francuską, zwrócił szczególną uwagę.
- Ah, tak, jasne. Twój akcent – uśmiechnął się zachęcająco, kiedy do jego uszu wpadło kolejne zdanie twierdzące o grze na gitarze. Kochał rozmawiać o muzyce. Uwielbiał jej słuchać, grać a także całkiem nieźle szło mu komponowanie. I mimo tego, że nie lubi dzielić się z ludźmi swoim talentem, chwalić grą czy w ogóle pokazywać na co go stać kochał swoje skrzypce. Kiedy miał beznadziejny humor siadał w pokoju i po prostu grał, z głowy, to co myśli przyniosły mu na palce. Jeśli akurat wychodziła mu jakaś dobra melodia, zapisywał ją na pięciolinii, a potem często gubił i nie umiał do niej wrócić. Taki już był, nieco nieokrzesany pod względem muzyki, ale stojący za nią całym swoim sercem.
- Serio? Ja gram na skrzypcach. Chętnie kiedyś posłucham jak grasz – oświadczył, żywo zainteresowany tematem. Zmrużył oczy, kiedy słońce zbyt mocno zaczęło go razić, a jako że siedział idealnie na wprost niego, musiał robić to cały czas. Przypomniawszy sobie jednak o ukrytych w niewielkim plecaku, który miał ze sobą, okularach ochronnych, prędko je wygrzebał i wsunął na nos, poprawiając tym samym komfort widzenia.
- I jak Ci się podoba słynny Londyn?

Anais - 2014-07-28, 18:24

Z czasem takie szczegóły same wychodzą na jaw, wystarczy bacznie obserwować i czekać. Bo kto zapamiętuje czyjś ulubiony kolor? Albo kto myśli o tym, w czym ktoś lubi chodzić, to akurat można zaobserwować już na trzecim, czy nawet drugim spotkaniu.
Skinęła minimalnie głową potwierdzając słowa mężczyzny. O nic innego nie mogło jej chodzić. Sama nie chwali się tym, że potrafi grać na gitarze, a mogłaby. Szło jej całkiem dobrze, o ile nie doskonale, lecz ona tego tak nie postrzegała. Grała bo lubiła, chciała, kochała to, ale jedynie dla siebie. Nigdy nie zdecydowała się wystąpić przed publicznością większą niż rodzice. Z komponowaniem szło jej nieco gorzej, ale także dawała radę, gdyby się wysiliła i posiedziała nad tym trochę dłużej pewnie wyszłoby z tego coś naprawdę dobrego i miłego dla ucha. Nigdy nie zapisywała tego co wymyśliła. Jakimś cudem niektóre bardziej chwytne melodie zwyczajnie zapamiętywała, kilka z nich pamięta do teraz. Nie jest zorganizowana na tyle, by wszystko zapisywać i układać w miejscu, o którym by nie zapomniała. Kiwnęła głową potwierdzając swoje słowa. -Ja też chętnie posłucham jak grasz Ty.- uśmiechnęła się delikatnie. Dla dziewczyny gra na skrzypcach była jak czarna magia. Nim zaczęła grać na gitarze uczyła się gry na skrzypcach... Przez jeden dzień. Od razu w siebie zwątpiła. Na jej szczęście siedziała do słońca tyłem, więc nie musiała martwić się o swoje oczy. Obserwowała uważnie każdy kolejny ruch Jaspera. Dopiero, gdy zadał pytanie otrząsnęła się z przedziwnego zamyślenia. Skrzywiając się lekko wzruszyła ramionami. -Same miasto jest piękne, ale ludzie są... Dość dziwni.- odpowiedziała uśmiechając się krzywo. Nie wiedziała, czy to przez jej niedostępność, czy po prostu nie natrafiła na odpowiednich ludzi...

//Weno wróć!

Jasper Nowell - 2014-07-29, 18:05

Wsłuchiwał się dokładnie w każde słowo dziewczyny zupełnie jakby był dziennikarzem, który próbuje wyłapać zdanie na nagłówek artykułu o jakiejś ekstra gwieździe w słabym brukowcu. Wszystko dlatego, że zwyczajnie chciał zapamiętać co brunetka ma do powiedzenia, aby choć trochę ją poznać. Kiwnął głową, kiedy wspomniała o posłuchaniu jego gry na skrzypcach, choć na wargi mężczyzny wkradł się krótki grymas. Nie lubił grać przed ludźmi, ale kiedy na kimś mu zależało trema puszczała a spod smyczka wychodziły piękne dźwięki. Lubił budzić swoją drugą połówkę dźwiękami skrzypiec z przygotowanym śniadaniem do łóżka. Był niepoprawnym romantykiem, marzeniem kobiet, ucieleśnieniem ideału mężczyzny… aż trudno się dziwić, że nikogo nie miał.
- Pożyjemy, zobaczymy – uśmiechnął się i przekręcił na brzuch, aby choć trochę odciążyć swoje oczy od palącego słońca. Ponownie podparł dłonią swoją głowę i przesunął językiem po wargach, na chwilę zwracając uwagę na bawiące się obok nich dzieci. Piszczały i krzyczały ze szczęścia, biegając między ręcznikami i oblewając się wodą z basenu. Zadumał się przez moment na pozytywach płynących z bycia dzieckiem, kiedy nie ma się żadnych zmartwień a jedynym co ma się w głowie jest dobra zabawa i wyrwał z letargu dopiero kiedy dziewczyna wypowiedziała kolejne słowa. Powoli obrócił głowę w jej stronę i kiwnął głową ze zrozumieniem.
- Dość? Są okropni – puścił dziewczynie oczko. Był anglikiem i nie raz bywał w Londynie, więc zdążył się przekonać o tym iż mieszkający w nim ludzie są dość specyficzni. Czasem można było nawet uznać jednego czy drugiego za gbura gdy w tym swoim śmiesznym pospiechu rzucali przekleństwami na prawo i lewo. Londyńczycy. Lepsi niż ktokolwiek inny – tak sądzili i dokładnie tak się zachowywali.

Anais - 2014-08-05, 22:01

//Banalna wymówka, ale nie spodziewałam się, że przesiedzę u znajomej tak długo. :lol:

Również była sceptycznie nastawiona do gry przed kimś, rzadko to robiła, a jedynymi osobami, które słyszały dźwięki wydobyte przez nią, byli jej rodzice i nauczycielka, której sposoby nauczania były naprawdę dobre, skoro brunetka tak sceptycznie nastawiona do wszystkiego nauczyła się gry na gitarze. Dobrze widziała niezbyt wesołą minę mężczyzny, jednak postanowiła ją zignorować i nie komentować w żaden sposób. Każda szanująca się kobieta pewnie dałaby dużo, za takiego mężczyznę, tym bardziej Anais, tak bardzo samotna i zraniona przez płeć brzydką.
Skinęła lekko głową w potwierdzeniu słów Jaspera. Nie miała zielonego pojęcia jak mogłoby to wyglądać, pewnie zaczęłaby się wzbraniać i wymyślać przeróżne historyjki żeby tylko uniknąć dotknięcia chociażby jednej struny. Podczas gdy on zmieniał pozycję dziewczyna pozostawała w tej samej od dłuższego czasu. Nie miała potrzeby zmieniania jej, obecna była wygodna i korzystna, gdyż słońce nie biło prosto po oczach, a wręcz przeciwnie przyjemnie grzało w plecy. Kompletnie nie zwracała uwagi na osoby przebywające dookoła, tym bardziej dzieci, chociaż to one krzyczały i robiły najwięcej. Nie to, że nie lubi dzieci, po prostu nie potrafi się nimi dobrze zająć, zainteresować. -Nie chciałam tego mówić.- uśmiechnęła się delikatnie, hamując instynktownie szerszy uśmiech. W Londynie mieszkała ponad pół roku, w tym czasie w niewielkim stopniu zdążyła przyzwyczaić się do tej dziwnej mentalności tamtejszych ludzi, jednak wiele rzeczy nadal ją zaskakiwało. -A może teraz Ty opowiesz coś o sobie?- bardziej zaproponowała niż spytała, jednak nie chciała mężczyzny do niczego zmuszać. Chociaż... Fajnie byłoby wiedzieć o nim coś więcej...

Dylan - 2015-08-01, 21:32

Przyszliśmy na grzyb(ic)obranie! ^^
Nie bardzo przejmował się stękaniem Mii, w dniu dzisiejszym mając w zamiarze zrobic jej na złośc i zmusic do tego, żeby tu przyszła. Nie udało się? Oczywiście, że udało. Dylan nie przekona? Pff. Co z tego, że przywlekł ją tu na siłę? Liczyły się intencje, a nie efekty! Pomijam kwestie przebieralni i innych takich pierdół, bo to nie wniesie nic do fabuły, a ja mam zbyt dużego lenia {uzasadnionego}, żeby to opisywac.
Zatem do rzeczy - znalazłwszy się już we właściwym miejscu, to jest u krawędzi basenu, zerknął w stronę dziewiętnastolatki. Nie byłby sobą, gdyby nie spróbował jej wepchnąc, więc tego też się podjął - niemniej jednak zrobił to na tyle delikatnie, że raczej dał jej szansę się z tego wyratowac. Uśmiechnął się zawadiacko i czekał na ruch z jej strony.

Gówno <3

Mia - 2015-08-01, 21:44

....Pff, ona zdążyła zrobić wokół siebie taki hałas, żeby byli już rozpoznawalni na tym całym basenem. Tak, to ta z niedojebaniem mózgowym! :lol2: Jeszcze więcej wysiłku kosztowało ją to, żeby w końcu wyjść na salę, tym bardziej, że nie przepadała za chwaleniem się swoim ciałem. Po co to komu? Na miejscu jednak usiadła na krawędzi jednego z basenów, wpatrując się w taflę wody. Za każdym razem, gdy ktoś chamsko ją ochlapał warknęła, wściekła na wszystko, co się rusza.
....I w tym momencie wkroczył Dylan i to jego wyczucie sytuacji! <3 Była całkowita zajęta analizowaniem wszystkich pomysłów, jak cichaczem wymknąć się do domu, gdy ten chamsko popchnął ją w plecy. Nie zdążyła zareagować, więc mechanicznie wylądowała... w wodzie. Od razu po wynurzeniu posłała mu najgroźniejsze do tej pory spojrzenie, które mówiło, że w tym momencie nie zasługiwał nawet na śmierć.
....- Śmieć - warknęła, nawet nie mając zamiaru pociągnąć go za sobą. Przeciwnie - odwróciła się i odpłynęła, zostawiając go samego sobie.

Ethanie - 2015-08-16, 22:21

Basen długo chodził mi po głowie. Uwielbiałam taplać się w wodzie, cieszyłam się z tego jak małe dziecko. Siedząc tak na kanapie w domu naszła mnie myśl, aby tutaj przyjść. W zasadzie bez zastanowienia wstałam, poszłam zmyć makijaż, przyszykować ręcznik, strój... no i opuściłam dom, kierując swe kroki tutaj.
Już w wejściu "uderzył we mnie" mocny zapach chloru. Nie przeszkadzało mi to jednak wcale a wcale. Podeszłam do kasy w celu zakupienia biletu, po czym udałam się do szatni. Tam przebrałam się szybko w dwuczęściowy kostium i prędko popędziłam w stronę zbiornika z wodą. Rzuciłam krótkie spojrzenie na ludzi siedzących w ów basenie, po czym kucnęłam przy krawędzi aby sprawdzić temperaturę wody. Zanurzyłam ostrożnie jedną z dłoni, jednak nie minęła dłuższa chwila a już wylądowałam z pluskiem w zbiorniku. Zapewne ochlapałam ludzi będących gdzieś obok, ale wcale się tym nie przejęłam.

Bastian Collins - 2015-08-16, 22:28

Jemu także już od jakiegoś czasu marzył się odskok od rzeczywistości i spędzenie wolnego czasu gdzieś nad wodą – z dala od koni, pracy i sprzętu jeździeckiego. Wybranie się na basen stało się zatem wyborem oczywistym – znajdował się niedaleko jego mieszkania i nie zostawiał na ciele okropnych glonów czy innych, pływających świństw.
Zabrał z domu najpotrzebniejsze rzeczy i stanął samochodem niedaleko wejścia. O dziwo dało się spokojnie zaparkować, a to zwiastowało brak tłumów na trawiastych plażach wokół basenu. Fakt ten ucieszył go już na samym wstępie, a przypuszczenia potwierdziły się już po kilku minutach. Choć ludzi było sporo to nie były to dzikie tłumy – szybko odnalazł więc miejsce, w którym mógł rozłożyć swój ręcznik i po rozebraniu się, zwyczajnie na nim usiadł, wkładając na nos okulary przeciwsłoneczne. Położył się, opierając z tyłu na łokciach i rozejrzał po okolicy, przesuwając językiem po swoich wargach. Nie rozglądał się za niczym ani nikim konkretnym. A nuż w oko wpadnie mu jakaś gorąca panna? Cóż, przyjemnych widoków z pewnością nie brakowało.

Ethanie - 2015-08-16, 22:40

Zabawa z wodą dawała mi tyle frajdy, że w ogóle nie zauważyłam przybycia Bastiana. Może to i lepiej? W końcu chciał odpocząć, prawda? A Ethanie raczej by mu nie pozwoliła na ów odpoczynek :lol:
Zaczęłam płynąć przed siebie bliżej nieokreślonym stylem, co jakiś czas nurkując. Czasem zahaczyłam jakąś częścią ciała o przypadkowego człowieka, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Wynurzałam się wtedy żeby posłać krótki, przepraszający uśmiech.
Po paru minutach zabawy poczułam ostry skurcz w stopie. Pech chciał że byłam w miejscu, gdzie nie sięgałam do dna. Spanikowałam, szukając wzrokiem brzegu. Ten także był daleko. Można nawet powiedzieć, że zaczynałam powoli się topić. Próbowałam brać głęboki oddech, gdyż co jakiś czas moja głowa lądowała pod taflą wody. Oczywiście cały czas machalam przy tym rękami jak głupia.

Bastian Collins - 2015-08-16, 22:50

Kiedy skończył rozglądanie się po pobliskich ręcznikach, na których leżały niemalże nagie panny przesunął swój wzrok na basen. Pływało w nim trochę ludzi, ale jego szczególną uwagę przykuła jedna osoba… która najwyraźniej miała problem z utrzymaniem się na powierzchni wody. Zsunął okulary na czubek nosa by móc lepiej przyjrzeć się sytuacji, ale najwyraźniej nikomu nie chciało się ruszyć z miejsca by pomóc topiącej się osobie. Ludzie pływali z dala od niej, a ratownicy zaczytani byli w jakimś, zapewne fascynującym, artykule w gazecie. I pewnie Bastian jeszcze przez jakiś czas poczekałby na czyjąś reakcję, ale tonąca kobieta do złudzenia przypominała mu znajomą blondynkę. Ciężko było to stwierdzić po mokrych włosach i co rusz zanurzającej się pod taflą wodzie, ale nie zamierzał dłużej czekać by sprawdzić czy miał rację.
Podniósł się z ręcznika i rzucił na niego okulary po czym ruszył ku brzegowi basenu. Z tej odległości był niemal pewien, że to właśnie Ethanie próbuje wydostać się na powierzchnię wody, dlatego bez wahania wskoczył na główkę i podpłynął do niej kraulem. Wiedział jak radzić sobie w takich sytuacjach, a więc jeśli nie chciał by i jego zaczęła podtapiać – ratując przy tym swoje życie – zanurkował na kilka metrów przed nią i chwycił blondynkę pod wodą w pasie po czym wraz z nią wynurzył się na powierzchnię basenu. Poczekał, aż dziewczyna nabierze powietrze i nieco się uspokoi, cały czas przebierając nogami aby utrzymać ich nad linią wody.
- W porządku? – zapytał, gdy uznał, że dziewczyna będzie mogła się odezwać. Czuł jak mocno biło jej serce i miał ochotę odstawić ją na brzeg i wjebać ratownikom, którzy najwyraźniej nie wykonywali swoich obowiązków.

Ethanie - 2015-08-16, 23:02

Faktycznie, nikt nie pofatygował się aby mi pomóc. Na szczęście mój bohater jak zwykle czuwał :)
Jeszcze przez moment walczyłam z utrzymaniem się na powierzchni... chwilę później pojawił się Bastian. Dobrze, że posiadał wiedzę na temat tego, jak się zachować w takiej sytuacji.
Czując się już bezpiecznie, oddychałam ciężko, niemal przyklejając się do mężczyzny. Oczywiście starałam się mu pomóc, także poruszając nogami. Co prawda miałam z tym problemy, ale wciąż utrzymywaliśmy się na powierzchni, więc było dobrze. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się delikatnie. - T.. tak. Już tak. - powiedziałam cicho, spuszczając głowę. - Może lepiej wyjdźmy z tej wody. - dodałam po chwili, patrząc gdzieś na bok (no dobra, tak naprawdę podglądałam klatę Bastiana). Niby czułam się bezpiecznie przy mężczyźnie, ale mimo wszystko chciałam poczuć stały grunt pod stopami.

Bastian Collins - 2015-08-17, 18:09

Nadal trzymając ją na rękach popłynął kawałek dalej – tam gdzie dosięgał podłoża palcami u stóp. Jedną ręką podtrzymywał plecy blondynki, a drugą wsunął pod zgięcie w jej kolanach by było mu wygodniej ją nieść.
- Wiesz, jak się nie potrafi pływać to trzeba założyć kółko – upewniwszy się, że z dziewczyną wszystko w porządku pozwolił sobie na swego rodzaju żart – zachowanie z resztą zupełnie w jego stylu. Uśmiechnął się, aby nie miała wątpliwości, że to zwykła Bastiańska złośliwość.
Już po chwili znaleźli się przy brzegu, gdzie mężczyzna ostrożnie odłożył blondynkę. Sam ułożył łokcie na otaczających basen kafelkach i został w wodzie, chcąc jeszcze przez chwilę czuć jej przyjemny chłód na swym rozgrzanym ciele. Przy okazji wpatrywał się uważnie w blondynkę, a widząc jak kombinuje coś z nogą w końcu zrozumiał co mogło być przyczyną jej topienia się. Ułożył swoje palce na jej dłoniach i odsunął je od łydki dziewczęcia, aby samemu móc się nią zająć. Kiedy chciał potrafił być naprawdę opiekuńczy, ale to z reguły zdarzało mu się dość rzadko.

Ethanie - 2015-08-17, 19:05

Pozycja w której niósł mnie mężczyzna spowodowała, że spokojnie mogłam się w niego wtulać. Przyległam więc policzkiem do jego mokrego ciała, starając się uspokoić oddech. Jedną ręką objęłam jego szyję zaś dłoń drugiej oparłam o Bastianowy tors. Pozwoliłam sobie na moment przymknąć oczy.
Kiedy docinka mężczyzny zabrzmiała w moich uszach, zacisnęłam nieco mocniej dłoń (tą na jego piersi), drapiąc przy tym delikatnie przyjaciela w cycka, o. Tak naprawdę to tego dobrze nie przemyślałam.. bo przecież w zemście mógł mnie wrzucić do wody i podtopić, ale na szczęście tego nie zrobił.
Faktycznie, po odłożeniu na brzeg zaczęłam delikatnie masować stopę i łydkę, kątem oka spoglądając na pewne bohaterskie ciacho "wylegujące się w wodzie". Przygryzłam nawet dolną wargę i uśmiechnęłam się łobuzersko. Zapewne to zauważył skoro sam też zawiesił na mnie oko.
Kiedy Bastianowe palce odsunęły moje dłonie od nogi, posłałam mu pytające spojrzenie. - Oh. - wymsknęło mi się ust. Oparłam się wygodnie dłońmi o podłoże i zamknęłam oczy. Wypięłam także dyskretnie pierś do przodu :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group