To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Anonymous - 2013-03-11, 22:11

//Złe konto było, wybaczcie XD
Rose nie spodziewała się takiego czegoś po Hachim, ale to w sumie jeszcze młodziak. Dlatego jedyną reakcją z jej strony było utrzymanie się w siodle i niepozwalanie quarterowi na ciągnięcie, szarpanie lub pędzenia.
- Gorzej niż ja z moim byłym. - mruknęła w odpowiedzi. - Chyba będzie lepiej jak pojedziemy obok siebie.
Następnie serce jej zamarło kiedy wyścigowiec niemalże nie zaliczył parteru. Zatrzymała swojego wierzchowca (mrr, jak to brzmi :lol2: ) czekając aż cała sytuacja dobiegnie końca, a następnie dała mu delikatną łydkę. Dogoniła drugą parę. Hachi był na kontakcie, ale nie wymagała od niego zabrania. Wodze spoczywały w jednej ręce tak jak to w reining'u bywa, a drugą umiejscowiła tymczasowo na rogu.
- Trzymaj tego potwora krótko. - powiedziała niby poważnie, ale zaraz wyszczerzyła ząbki nie mogąc się powstrzymać.

Hachiro - 2013-03-11, 22:17

Słysząc, że Karus odbija się od podłoża wystrzelił z tylnych nóg, których kopyta minęły się o parę centymetrów z ciałem drugiego ogiera. Prychnął tylko widząc, że ten omal się nie zabija o własne nogi. Oczywiście na razie grzecznie stał, po czym zakłusował z miejsca czując łydkę i szybko zrównał się z Vesiputous'em, podszczypując go wcześniej w łopatkę. Niech sobie nie myśli, że może sobie za dużo pozwolić.
Dean Smith - 2013-03-11, 22:21

Prawie by spadł, nawet noga ze strzemienia mu wyleciała. No, ale trzymał się jakoś, próbując jakoś uspokoić ogiera. gdy ten już stanął zebrał wodze i włożył nieszczęsną nogę do strzemienia. - Ma więcej siły, niż można się spodziewać - powiedział. Nie odwracał się wolał być czujny. Jakby znowu wypruł na przód, w bok po przekątnej, w tył albo w dół, to by było źle. Teraz trzymał go na krótszej wodzy, a przy próbie jakiegokolwiek wybryku od razu działał dosiadem, łydkami, głosem no i wodzą. - Małe diabełki. - zachichotał. Nie dał już zbliżyć się Ves`owi do Hachiro, bo się oni pozabijają zaraz.
Vesiputous - 2013-03-12, 08:04

Co tam pisać no. Uspokoił się znacznie pod wpływem głosu Deana i jego pomocy jeździeckich. Rzucił Hachiemu spojrzenie z góry. Pff, jak można być takim grzecznym? Poza tym to nie do końca jego wina, że właśnie prawie ich zabił. To ten cień i odgłos i korzeń. Żadna jego wina! ;c
Ogarnięty już znacznie zrównany został z quarterowym tempem, parskając mu przelotnie gdzieś tam, zależy z której go mijał. Najchętniej to w ryjca oczywiście. Oddał niebieskowłosemu wodze bez żadnych protestów większych już i szedł tam jakim chodem do którego go poganiano.

Anonymous - 2013-03-12, 19:41

Ach te ogiery, takie temperamentne, pełne ognia. W dodatku oba były młode i zasadniczo to wciąć dzieci, tylko takie większe i mądrzejsze. Dotrzymywała kroku drugiej parze, mimo że musiała trzymać Hachiego w szybkim stępie coby nadążyć za folblutem.
- Twój nie jest aż taki mały. - mruknęła zwracając uwagę na znaczną różnicę wzrostu obu koni.

Hachiro - 2013-03-12, 23:35

Mimo znacznej różnicy wzrostu pomiędzy nimi Hachiro dzielnie dorównywał kroku karemu ogierowi. Rose nie musiała go w ogóle popędzać, sam trzymał odpowiednie tempo, choć musiał przyznać, że było dosyć szybkie. Wyciągnął głowę w stronę folbluta, chwytając go zaczepnie za jeden z pasków ogłowia, po czym lekko pociągnął i puścił. Później zachowywał się tak, jak przedtem, jednak wciąż obserwował karusa.
Dean Smith - 2013-03-12, 23:52

-Ale jest młody - odparł lekko zwalniając konia dosiadem a przy okazji zauważając, że Hachiro znów zaczyna lekko skierował mu wodza głowę w bok. - Przynajmniej się w połowie uspokoiły - zaśmiał się.
Anonymous - 2013-03-13, 14:42

- Coś czuję, że to nie jedyny wybryk jakie nam ni dziś szykują. - powiedziała półgłosem stopniowo zbierając Hachiego. Nie ma piękny wygłupów, nie po to tu przyjechali. Wymagała do niego żywego stępu. Wiedziała jednak, że aby nie zrazić ogiera do terenów należy nieco mu odpuścić, więc gdy przemaszerowali tak kawałek oddała mu nieco wodzy - o, niech ma! Następnie, jeśli był grzeczny, poklepała go po szyi.
Hachiro - 2013-03-13, 16:46

Czując, że Rose próbuje go zebrać skierował głowę przed siebie, a uszy skierował w jej stronę. Zaokrąglił nieco grzbiet, tylne nogi stawiając bardziej pod kłodą, jednak nadal szedł w rozluźnieniu. Nie podobał mu się trochę kontakt, jaki mu narzuciła dziewczyna, jednak nie ujawniał tego teraz. Będzie jeszcze na to czas. Jako, że teraz jego stęp był bardziej aktywny i energiczny wyprzedził nieco folbluta, rzucając mu wyzywające spojrzenie, parskając przy tym. Wyciągnął szyję czując odpuszczenie wodzy. Był gotowy na szybką reakcję w przypadku niespodziewanego impulsu.
Vesiputous - 2013-03-13, 17:34

Gdy tylko został chwycony przez quartera za ogłowie, wzdrygnął się lekko i machnął ogonem. Pogroził koledze zębami, ale więcej sie nie denerwował na razie. Skierował na jakiś dobry czas uszy do tyłu, szczurząc się do Hachiego okropnie. Uspokojony jednak pewnie został przez Deana, toteż wyluzował momentalnie i znów radary dał do przodu. Rozglądał się zaciekawiony po lesie, wychwytując wszystkie dźwięki z otoczenia, coby mieć jasność na temat danej sytuacji. Trwało to jednak nie zbyt długo, izabelowaty ogier rzucił mu nieme wyzwanie w wyścigach w stepie. :lol2: Ohohoho! Jaszczur machnął łbem, o mało co nie strzelił barana i wydłużył cholernie krok, rwąc sie niemal do kłusa. Nogi zadzierał wysoko i daleko; szedł jak szczur, taki wyciągnięty do przodu! :lol: Dogonił zaraz quartera i myślę, że z jakąś łatwością nieco go wyprzedził. Postanowił na razie być spokojny, toteż nie startował z żadnymi chamskimi brykami do kolegi.
Dean Smith - 2013-03-13, 17:42

-No, nie wiadomo co wymyślą - Dał mu trochę wodzy, ale nie było to chyba dobre wyjście, bo ten od razu przyspieszył. - Czy mi się wydaję... czy one się ścigają w stępie? - zapytał zaskoczony widząc, co się dzieje z końmi.
Anonymous - 2013-03-13, 17:43

Widząc, że ogiery urządziły sobie wyścig dała Hachiemu łydkę, niech wie, że ma jej wsparcie. Niech maluch pokaże, że kariera to nie wszystko. Wyszczerzyła się wyzywająco do Dean'a i choć było to cholernie dziecinne i nieodpowiedzialne zachowanie dała quarterowi łydkę, coby przyśpieszył. Może i wyścigowiec miał te swoje długie nogi i doświadczenie, ale za to izabelowaty był znacznie lepszy na zakrętach i w dodatku jego jeździec był lżejszy. No i oczywiście doświadczenie w westernie, i wygoda obojga w sprzęcie do takiej właśnie dyscypliny.
Hachiro - 2013-03-13, 18:02

Zarzucił zdenerwowany głową widząc, jak ten go wyprzedza. Wyczuł, że łydki na chwilę zaciskają się na jego bokach. Czyżby dziewczyna wspierała go w samowolnie urządzonym wyścigu ? Najwyraźniej. Wydłużył więc maksymalnie krok, przyśpieszając, nadal jednak poruszając się chodem czterotaktowym. Niby nie miał zbytniego doświadczenia w wyścigach, jednak jakoś udało mu się doścignąć Vesiputousa, a gdy go mijał stulił uszy do potylicy. O nieee, nie da mu wygrać, nie tak łatwo przynajmniej.
Dean Smith - 2013-03-13, 18:03

Uśmiechnął się i podniósł na chwilę brwi do góry a następnie je opuścił -Jak wyścig stępem, to wyścig stępem- mruknął sobie w myślach. Również dodał łydkę ogierowi, jednak pilnował by nie zakłusował. Przy okazji teraz dawał mu łydki na zmianę, żeby nie zwolnił. (chociaż wydaję mi się, że nie ma takiego zamiaru)
Vesiputous - 2013-03-13, 18:21

Szarpnął się z łbem, gdy dostał łydkę. Wydłużył jeszcze krok, pamiętając jednak o zasadach gry i nie kłusując. Zarżał znacznie ożywiony nisko i dość tubalnie, rozszerzając chrapy w podnieceniu. Raz prawie dodał wyższy bieg, ale zwolnił pewnie przytrzymany przez niebieskowłosego. Dawał nogi aktywnie do przodu, wyciągając się jeszcze bardziej. Machnął zaparcie ogonem, bardzo ambitnie starając się prześcignąć Hachiego. Fakt faktem jednak, quarterowi pewnie było lżej. Bez jeźdźca, mógłby go spokojnie minąć, ale Dean jednak miał więcej masy niż Rose. Parsknął zirytowany tym faktem i skoczył nagle przodem i tupnął na poprawkę, buntując się do dalszego ruchu pod mężczyzną. Przegryzł wędzidło, zmierzył wzrokiem Hachiego, ale zaraz wzrok skupił gdzieś z przodu. Uszy jednak wyraźnie dawały znać, że tu chodzi o niebieskowłosego. Radary owe legły już dawno na potylicy, a folblut machnął łbem nagle zdenerwowany i zaczął się cofać, głośno wypuszczając powietrze przez chrapy.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group