Anonymous - 2013-02-20, 21:47 Ona sama niedawno była szczeniakiem, w dorosłość wkroczyła niedawno. Z pyska samca, bo już wiedziała, że to samiec, dobyło się szczenięce warczenie. Uniosła wargę do góry, ukazując nowy komplet zębów. Uniosła łeb, chciała wydać się większa. Nie chodziło, by przestraszyć malca, lecz pokazać mu gdzie jego miejsce. Napuszyła się nieco, starała się przybrać dostojną pozę. Machnęła nerwowo ogonem i wydała z siebie gardłowy, choć krótki warkot.Anonymous - 2013-02-20, 22:03 Miał ochotę ją obsikać ( ) ale wiedział, że to się dla niego raczej źle skończy. Nie cofnął się, nie bał się samicy. Patrzył jej wyzywająco w oczy, prężąc się. Odruchowo co jakiś czas przenosił oczy na jej gardło, choć okryte przez długą sierść, to teraz dosyć łatwo dostępne szczególnie, że był na tyle, wysoki, że bez problemów mógłby do niego teraz doskoczyć.
Nagle szczeniak odskoczył ja oparzony i podbiegł do skrawka trawy, który ciągnął się kilkadziesiąt lub kilkanaście, trudno mu było ocenić, metrów dalej. Nachylił się nad trawą, a jego oczy zaszkliły się niezdrowo. Szczeniak po chwili zwrócił część swojego posiłku. Teraz miał nauczkę, że karmę trzeba gryźć, a nie niemal od razu przełykać. Po tym oddalił się od tamtego miejsca, zasypując je. Spojrzał jeszcze raz na sukę, po czym odszedł parę metrów dalej, niż stał poprzednio. Ułożył się tam, dosyć spokojnie, jakby wiedział, że tamta nic mu nie zrobi. Z resztą, teraz było mu to obojętne. Był głodny, wymęczony, było mu zimno i chciało się pić. Do tego rany na łapach paliły go teraz niemiłosiernie. Ok, mógł już umierać.Anonymous - 2013-02-20, 22:26 Pokręciła głową. Choć wiedziała, że może dojść do łapoczynów, już na większym luzie podeszła do niego, ale wciąż nie pozwalała, by ten przejął "kontrolę" nad całym spotkaniem. Coś czuła, że powinna przemówić pierwsza. Samiec był osobliwy, poraniony, chudy i ledwo żywy. Podeszła do niego, leżał sobie tak niewinnie na piaseczku. Zdecydowała się zagadać, bo nie lubiła zbyt długo milczeć, jak każda przedstawicielka płci pięknej
- Cześć - jak na drugie słowo wypowiedziane w tym mieście, jej głos nie był tak zachrypnięty. Zastrzygła znów uszami i wciągnęła głośno powietrze nosem i wypuściła je gwałtownie. Takie psie westchnienie.Anonymous - 2013-02-20, 22:37 Spojrzał na sukę. Idzie go wykończyć? Bardzo proszę, łatwy łup.
- Tylko zabij mnie szybko.
Mruknął w odpowiedzi. Cóż, rozważając, to by się sobą nie najadł, były z niego same kości. Popatrzył na nią z ukosa. Chciał umrzeć teraz, czuł się w sumie, jakby go coś zżerało od środka, co nei było w sumie takie całkiem nieprawdopodobne, by był szczepiony jakieś trzy miesiące temu. Przymknął oczy, rozluźniając mięśnie, przygotowując się na "ostateczny cios".Jessie - 2013-02-21, 13:13 - Trzy lata. - odpowiedziała, wtulając się w niego. - Wierzę w ciebie, ten drugi twój koń nie wygląda na takiego narwanego jak Lux - ona coś o tym wiedziała, oj tak! Co prawda na Desperadosie nie jeździła i nie zapowiada się, by miało to ulec zmianie z wiadomych względów, no ale Jackson się też nigdy na niego nie żalił, więc...
Spojrzała we wskazanym kierunku i wytężyła wzrok, by rozpoznać zwierzę - podejrzewała, że to pies, dzikich zwierząt w tej okolicy nie powinno być.
- Mhm - potwierdziła krótko, po czym przeniosła wzrok na cel ich podróży. Jej. Omiotła całość wzrokiem.
- Jesteś niesamowity - uśmiechnęła się, całując go w policzek, po czym usiadła na kocu, podciągając kolana pod brodę. No, nie jest to pogoda na siedzenie na plaży, ale kto wie... może jeszcze zrobi się goręcej
Uniosła lampkę wina.
- To co, za wspólną przyszłość? :D - zapytała, ignorując fakt, że Jackson jako kierowca nie powinien pić. Trudno.. XDAnonymous - 2013-02-21, 20:35 Secret nie beta, nie dowala czarnej roboty. Obwąchała go raz jeszcze, by się upewnić co i jak. - Nie wyglądasz na kogoś kto zna się na takim życiu - miała oczywiście na myśli życie na ulicy, ale postanowiła to dodać, bo szczeniak mógł się nie domyślić. I teraz następuje analiza. Pies ma zbyt krótką sierść, jest mu zimno, poranione łapy, nie może chodzić. Pewnie jest głodny i spragniony. Jedzenie. Wtedy Secret przypomniała sobie kiedy ostatnio jadła. Trzy dni! Na samą myśl zrobiło jej się miękko w łapach. - Musimy coś zjeść, dasz radę iść? - spytała. matczyny instynkt działa, albo po prostu nie może powtórzyć błędu swego pana? Psów się nie zostawia, a szczególnie wtedy gdy potrzebują pomocy.Anonymous - 2013-02-21, 21:16 - Bo nie miałem nawet kiedy się przyzwyczaić. Dosyć przydługa i nudna historia.
Jego głos wyrażał coś w rodzaju znudzenia. Po jej pytaniu spróbował dźwignąć chude cielsko na patykowatych nogach, lecz nei udało mu się to za 1 razem, lecz w końcu stanął, lekko się chwiejąc.
- Miała byś coś przeciwko temu, żeby się trochę poniżyć przed tamtymi ludźmi?- Wskazał głową Jessie i Jacksona. - Mogą mieć coś do jedzenia.
Ta propozycja nie była zbyt przyjemna jak dla niego, ale cóż, choć trochę jedzenia by się przydało.Anonymous - 2013-02-21, 22:37 Uniosła łeb i spróbowała coś wywąchać. Czuła śmiercionośny-palący dym. Spięła się, bo znała ten zapach. Ogień. Choć psy nie bały się tego żywiołu, coś jednak budziło lęk Blue. Spojrzała na szczeniaka. Na jego próby wstania, przewróciła lekko poirytowana oczami i delikatnie chwyciła zębami chudzielca. - Wiem gdzie je znajdziemy, bo tam jest zawsze - mruknęła przez zaciśnięte zęby i wybiegła truchtem.
z.t*2Anonymous - 2013-02-21, 22:43 Zrobił coś w rodzaju focha i siedział w jej pysku, nie ruszając się, aby nie przeszkadzać. Spojrzał jeszcze na ludzi. Był ciekawy, jak dziwnie to wygląda. /ztJackson - 2013-02-22, 10:44
Jessie napisał/a:
- Trzy lata. - odpowiedziała, wtulając się w niego. - Wierzę w ciebie, ten drugi twój koń nie wygląda na takiego narwanego jak Lux - ona coś o tym wiedziała, oj tak! Co prawda na Desperadosie nie jeździła i nie zapowiada się, by miało to ulec zmianie z wiadomych względów, no ale Jackson się też nigdy na niego nie żalił, więc...
Spojrzała we wskazanym kierunku i wytężyła wzrok, by rozpoznać zwierzę - podejrzewała, że to pies, dzikich zwierząt w tej okolicy nie powinno być.
- Mhm - potwierdziła krótko, po czym przeniosła wzrok na cel ich podróży. Jej. Omiotła całość wzrokiem.
- Jesteś niesamowity - uśmiechnęła się, całując go w policzek, po czym usiadła na kocu, podciągając kolana pod brodę. No, nie jest to pogoda na siedzenie na plaży, ale kto wie... może jeszcze zrobi się goręcej
Uniosła lampkę wina.
- To co, za wspólną przyszłość? :D - zapytała, ignorując fakt, że Jackson jako kierowca nie powinien pić. Trudno.. XD
-Jak ona rośnie szybko...- zdziwił się, bo pamiętał ją jako źrebaka. Wydawało się, jakby to było wczoraj.- To w zasadzie, zajeżdżać już można Panne-dodał po chwili. Jak był młody, mieszkał z ojcem, 3 letnie konie były już zajeżdżone, albo w trakcie zajeżdżania. Fajna sprawa, praca z tak młodym kopytnym.
-Desperado... Hmm... Znam go na wylot, nie zabije mnie. Konisko za bardzo mnie kocha xD- wyszczerzył się, choć faktycznie, zaniedbał tego karego ogiera. Aż mu było momentami głupio z tego powodu, miał wyrzuty sumienia, ale czas go tak gonił, że nie miał na nic czasu. Jednak niedługo się poprawi. Ale czy oni wiecznie musieli rozmawiać o koniach? Zamknął się już z tym tematem i jeszcze raz spojrzał na psa- najwyraźniej były dwa, ale no nic, skupił się na swej ukochanej.
-Wszystko z miłości do Ciebie, Jess.- usiadł obok niej, biorąc drugi koc i okrywając ją i siebie, przytulił ją i zanim uniósł lampkę w górę, zbliżył się do niej i jeszcze raz pocałował czule w usta. Na prawdę stęsknił się niesamowicie przez te kilka dni nieobecności. Teraz mógł unieść wino w górę. Fakt, nie powinien prowadzić. Jak skończą aż tak, źle po winie- przejdą się, a po samochód wróci się jutro,.
-Za wspólną przyszłość. - powtórzył i puknął szkłem w jej szkło, po czym upił dwa niewielkie łyki czerwonej cieczy.Jessie - 2013-02-23, 21:04 - Trochę jej wydłużyłam dzieciństwo, ale poradzę sobie, mam nadzieję - osobiście nigdy wcześniej nie miała przyjemności od podstaw pracować z tak młodym koniem. W przeszłości niby parę razy wzięła takiego trzy, czterolatka na jakąś lonżę, ale nic poza tym; przygoda z Devo jest swego rodzaju eksperymentem. Oby nie tragicznym.
Tak czy inaczej, podniosła toast i upiła trochę wina. Jej się na pewno szybciej to udzieli, bo zanim wyszli z domu, wypiła parę lampek, więc już teraz była wyraźnie rozluźniona.
- To... chyba nie będziemy tak siedzieć i rozmawiać o dupie maryni, co? :> - zapytała, przygryzając zmysłowo usta i patrząc Jacksonowi prosto w oczy. Nie, nie najebała się jeszcze - ale stęskniła się za swoim facetem i bliskością, no.Jackson - 2013-02-24, 02:43 -Pomogę Ci na pewno. W końcu w pewnym stopniu to nasze wspólne dziecko- odparł z uśmiechem. Jess miała podejście a on doświadczenie, co do pracy z młodzikami- jakoś razem temu podołają, a teraz nie czas na pierdaczenie o stajni i jej mieszkańcach, były ważniejsze tematy do omówienia, a może i czynności xD. On także mega stęsknił się za swym babsztylem i za jej ciałkiem, dlatego też objął ją, chyba że już to robił, a potem jeszcze raz upił nieco wina.
-A co chciałabyś robić tego pięknego wieczoru? - zapytał, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. Jego mina wyraźnie ukazywała kaprys i prowokację. Zbliżył swą mordkę do jej chcąc jeszcze raz dossać się do jej ust, były tak "pyszne", a on tak dawno ich nie czuł.Jessie - 2013-02-25, 17:10 - Ta.. wspólne dziecko. Oto jak rozpoznać parę koniarzy - zażartowała. Ona i podejście do koni? Może i coś w tym jest, ale chwilami bardziej wolałaby mieć doświadczenie, niż podejście, bo ono czasami przeszkadzało... ale racja, mniejsza o to.
- Coś wyjątkowego. Skoro tak się postarałeś, to szkoda byłoby zmarnować ten wieczór, nie? <3 - posłała mu zalotny, może trochę zaczepny uśmiech, po którym również nachyliła się ku niemu, by połączyć się z Jacksonem w zainicjowanym przez niego pocałunku.Jackson - 2013-02-25, 17:17 -A co!- odparł już tylko, nie był czas na rozmowy o tym co zawsze. Momentami byli po prostu monotematyczni. Momentami wyglądać mogło to jak zwykła para przyjaciół, których łączy jedynie pasja, ale mniejsza o to. Teraz oddał się pocałunkowi, który uświadomił go, że tak nie jest. Z każdym dniem i z każdą chwilą zakochiwał się coraz bardziej w Jessie, o ile "jeszcze bardziej" było w ogóle możliwe. Pieścił jej język swym językiem i muskał wargami jej wargi. Niby nic takiego, a tyle przyjemności daje xD.
Kiedy po kilku dobrych minutkach odessał się powoli od niej, nie oddalając się, spojrzał jej w oczy. Dopiero teraz dotarło do niego co mówiła kobieta.
-Więc proponuję, dopić wino w ten romantyczny wieczór i przenieść się z dalszymi planami do domu. Nie chcę sobie tyłka przewiać- zaśmiał się, unosząc szkło w górę.
-No więc za dzisiejszą noc, Kochanie- puknął o jej lampkę i upił wino, wyciągając spod niewielkiego stolika resztę alkoholu w ciemnozielonej butelce. Uzupełnił zawartość cieczy i wyszczerzył się do brunetki.Jessie - 2013-02-25, 17:38 Racja, czasami faktycznie tak wyglądali, ale to przeważnie w danym środowisku. Nie muszą się obchodzić ze swoimi uczuciami przy wszystkich, prawda? Ważne, że na osobności, a przede wszystkim we własnym domu obnosili się wobec siebie jak partnerzy <3 No i na imprezach, ale to może przemilczmy ...
- OK! - to pijemy! Toast potwierdziła skinieniem głowy i stuknięciem się szkłem z Jacksonem, po czym powoli dopiła wino. Kiedy mężczyzna ponownie napełnił kieliszek i uśmiechnął się rozbrajająco, spojrzała na niego spod byka.
- Chcesz mnie upić.. ;< To nie moje pierwsze wino dziś, wiesz? - westchnęła, ot tak dla sprawiania pozorów! Ale przecież długo jej prosić nie trzeba, so.. kolejna lampka też gdzieś wejdzie..