To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Łąki - Duża łąka

Jessie - 2013-05-06, 13:55

Chociaż nie wymagała od niego tyle, ile na treningu ujeżdżeniowym, to starała się zachować choć minimum dokładności - wyjeżdżając wolty, odpowiednio operowała łydkami, a także wodzą, by odpowiednio rozciągnąć ogiera. I tak mieli poświęcić na to zaledwie parę chwil, teren miał się opierać głównie na wybieganiu się, a więc skupimy się na galopach, lecz to z czasem. Po zrobieniu paru wolt na obie strony, wyszli na prostą, na której Jessie zdecydowała się porobić parę przejść, co by uwrażliwić ogiera na pomoce. Bo co gdyby zagalopowali, a jego by poniosła radość i nie dałby się zatrzymać ? :lol2: Tak więc zrobili parę przejść z kłusa do stępa i na odwrót, poprzeplatane z zatrzymaniami oraz dodaniami.
Sternkämpfer - 2013-05-06, 14:11

Czuł, że ta nie wymagała od niego wiele, ale i tak sprawiało mu przyjemność to, że mógł się poruszać. A co dopiero pracować. Z resztą Jessie wie, że Stern to jeden wielki pracoholik. Dokładny idiota, który robi to co chce dziewczyna <3 W woltach utrzymał ten minimum sposób dokładności. Co najważniejsze nie wypadał, i nie wpadał ani zadem, ani łopatką. Jego stawy skokowe pracowały jak trzeba. Kiedy tak pomerdali te kółka w dwie strony, wjechał na prostą, gdzie zaczęli robić owe przejścia. Przechodził elastycznie z kłusa do stępa, ze stępa do kłusa. Na początku oczywiście nie był taki chętny do wykonywania tego, no bo.. FREEDOOM! Ta dzikość na około i tak dalej i tak dalej. Ale po kilku wymuszeniach tego na nim, ogier zaczął się bardziej słuchać. Albo bardziej skupiać na jej pomocach. Strzelał co jakiś czas ogonem, czy strzygł uszami z ciekawości, bądź natrętności owadów.
Jessie - 2013-05-06, 14:39

Gdy stał się bardziej skłonny do współpracy, oczywiście pochwaliła go, umacniając pozytywną reakcję. Kiedy już całkiem płynnie przechodził pomiędzy chodami, a także wyciągał i skracał krok, przeszli na chwilę do stępa. Wówczas brunetka pochyliła się, by pogłaskać konia po szyi. Zaraz ponownie się wyprostowała i stępowała konia przez dobre parę minut, idąc wgłąb łąki, pozwalając Sternkämpferowi iść z luźną, wyprostowaną szyją. Po tym czasie jednak zebrała lekko wodze, zrobili przejście do kłusa, weszli na duże koło, na którym zawodniczka dała pomoce do zagalopowania. Gdy już wpędziła ogiera w owy chód, pierw na tym samym kole nieco wyrównała tempo zanim wyszli na prostą. Jak na razie, był to galop w miarę kontrolowany, w pełnym siadzie.
Sternkämpfer - 2013-05-06, 18:50

Czując, słysząc pochwałę ogier parsknął głośno, jako to nie on i w ogóle ;> Kiedy już zrobił co do niego należało, to Walcząca Gwiazda przeszła do stępa. Wyciągnął mocniej nos do ziemi, i uderzył kilka razy ogonem o swoje stawy skokowe. Przegryzł wędzidło, przerzucając je sobie nad językiem. Kiedy ta wychyliła się, by po pogłaskać ten lekko odwrócił łeb w ramach możliwości, jednak na długo tego nie zrobił, bo musiał iść dalej. Po jakimś czasie wszedł na kontakt i przeszedł elastycznie do kłusa, jak został o to poproszony. A w dużym kole, wyskoczył płynnie w górę do galopu. Utrzymywał ten chód, idąc w owym kole.
Jessie - 2013-05-06, 21:31

Pochwaliła go głosem, po czym wyprowadziła z koła na prostą, na której pozwoliła mu na rozwinięcie prędkości, przechodząc do półsiadu. Zachowując równowagę, mocno trzymała się kolanami, patrząc na wprost i pozwalając ogierowi po prostu galopować x3 Skierowała go na leżącą nieopodal kłodę, naprowadziła go mniej więcej na wprost i w odpowiednim momencie dała mu łydkę, a gdy się wybił, podążyła za jego ruchem. Po skoku pozostała w półsiadzie i pochwaliła ogiera klepaniem po szyi, po czym pozwoliła mu dalej galopować przed siebie w nieznane :lol: .
Sternkämpfer - 2013-05-07, 16:41

Co tu wiele mówić ogier widząc przed siebie długą prostą, jak i dążność ruchu ze strony dziewczyny zaczął galopować w nieznaną. Co by nie brakło niespodzianek, nagle nie wiadomo dlaczego, skręcił w boczną uliczkę lasu na inną zupełnie inną trasę. Jako, że użytkowniczka miała już kiedyś taką sytuację, z racji swojego rozluźnienia to była tak zaskoczona, co ile obolała. Bo trochę kręgosłup jej konica przestawiła takim nagłym skrętem o 90 stopni. Stern nie dał po sobie poznać, że do takiego procederu dojdzie. Buhaha <3 Jednak nie zrobił tego ze swojej złośliwości, tylko po prostu wpadł mu pomysł do głowy.
Jessie - 2013-05-07, 16:49

Rzeczywiście nie spodziewała się nagłej zmiany trasy. Ogiera prowadziła szybko, luźno, a więc miał pełną dowolność, choć nie spodziewała się, żeby miał tak zrobić... ale jak widać, nigdy nie można być niczego pewnym! Jako, że była w półsiadzie, to straciła nieco na równowadze, którą wręcz rozpaczliwie złapała przylepiając się do konia i lekko zawisając na jednym boku :lol2: Spróbowała wrócić do pełnego siadu, przytrzymać nieco ogiera, nawet do stępa, jeżeli nie dało się normalnie, od dosiadu i wodzy, to spróbowała wejść na koło, coraz mniejsze..
Sternkämpfer - 2013-05-07, 17:04

Czując, że ta praktycznie zwisa u jego boku, ogier momentalnie zatrzymał się w miejscu. Jak chcesz spadać, to teraz ;> Odwrócił łeb, a w oczach miał przekaz co najmniej taki "a ty to co robisz?". Zastrzygł uchem i zarżał cicho. Kiedy ta juz ponownie sie usadowiła w siodle, zaczął wykonywać te koła, o ile je po zatrzymaniu musiał robić ;>
Jessie - 2013-05-07, 17:07

Nie, po zatrzymaniu już nie musiał! :lol2: Stern szczęśliwie należał do tych koni, które gdy czują, że tracą jeźdźca, zatrzymują się. To zdecydowanie pomogło zawodniczce w szybkim odzyskaniu równowagi i powrocie w siodło. Odetchnęła wówczas i pogłaskała gniadego po szyi, komunikując mu w ten sposób, że wszystko już w porządku. Po chwili postoju, dała lekką łydkę do kłusa, w którym nawrócili by udać się już powoli w stronę stajni. Ale w temacie jeszcze byli. :lol:
Sternkämpfer - 2013-05-07, 17:41

No więc jak wrócili na poprzednią ścieżkę, ale w drugą stronę ogier już kłusował. Czuł, że jedzie do stajni, więc jak to każdy normalny koń stara się wręcz pędzić w tamtą stronę, ale oczywiście pod kontrolą. W owym kłusie wyciągał szkity mocno w przód, bujając ogonem co chwilę, jakby z dzikiej, nieuzasadnionej radości.
Jessie - 2013-05-07, 17:45

Normalnie jak stary koń, im bliżej stajni tym szybciej! :> Oczywiście nie zostało to niezauważone przez zawodniczkę, niemniej nie miała ochoty sprzeczać się z ogierem i walczyć z nim o to, by szedł bardziej skrócony. Jak wolne, to wolne. Dzisiaj mamy chillout ! Z czasem, gdy znaleźli się już w pobliżu miasta, poprosiła Szterna o przejście do stępa, w którym skierowali się już do stajni. /zt
Sternkämpfer - 2013-05-07, 17:45

Bzium, i do stajni. /zt
Judith - 2013-05-07, 18:59

Wiadomo, że stępem to by sobie tutaj mogli jechać tak więc po drodze poprosiła go o przejście do kłusa. Utrzymując ogiera na kontakcie zaczęła bawić się wędzidłem. Na razie nie wymagała ustawienia wszak miało to być głównie dla relaksu ale dobrze by było gdyby jednak podstawił ten zadek <3 Poklepała go po szyi i zatrzymała równo na środku łąki. Po lewej mieli rząd małych przeszkód, można spróbować przeskoczyć. Nie były wysokie, a on rozgrzał się na lonży więc raczej nie było przeciwwskazań. Wypchnęła go do stępa i od razu skierowała na woltę o średnicy 10 metrów, na końcu której poprosiła o galop. Utrzymując równe, rytmiczne tempo skierowała go na pieńki liczące góra 45 cm wysokości. Wodze zebrała, przeszła w półsiad odciążając grzbiet ogiera. Nie pozwalała mu na nakręcanie się czy też wyłamanie. Impuls łydką, który miał sygnalizować odskok. Oddała mu wodze, podążając za jego ruchem i przy lądowaniu odchylając się w tył. Nie siadała z powrotem w siodle. Skierowała gniadosza na drugą przeszkodę, nieco wyższą od poprzedniej. Tutaj i przy następnej taka sama sekwencja ruchów. Po przeskoczeniu poklepała do delikatnie po szyi i skręciła w prawo. Dwie obszerne (20m średnicy) wolty po czym przejście do kłusa. Ładnie skakał ale tyle mu dziś wystarczy wszak nie może doprowadzić do uszczerbku na zdrowiu zastanego konia.
Anonymous - 2013-05-07, 19:18

W kłusie wyraźnie wyczuł pomoce, zadek podstawił odciążając swój przód. Tylne wkraczały coraz bardziej pod kłodę, a Strajk bawił się wędzidłem zachęcany przez Jud. Kiedy zatrzymali się na środku łąki Continental rozejrzał się do o koła. Gdy poczuł sygnał do stępa ruszył lekko kierowany na woltę. Zagalopował cichym stęknięciem i po kilku foulach wpadł w swój rytm. O taaak o tak! strzelił z ogona, ale zachował całkowite skupienie, oczywiście był niezmiernie rozochocony. Rytmicznie zbliżali się do malutkiej przeszkody, tuż przed nią lekko wyciągnął szyję ciągnąc przy tym za wodzę, po sygnale z łydki, podkurczył pod siebie zad i wyskoczył przodem mając duży zapas, wyciągnął szyję czując jak Jud oddaje mu wodzę, przelecieli nad małą przeszkodą a Continental wylądował odrobinę ciężko wyrywając do przodu. Zarżał wyrywając ze szczęścia wodze.
Judith - 2013-05-07, 19:26

Wodze trzymała na tyle mocno, że zwyczajnie ich nie wyrwał. Ba, przed przeszkodą również mu na takie szarpanie nie pozwoliła. Rozstępowała konia po czym jednym ruchem z niego zeskoczyła. Podprowadziła go do jednej z kłód, przez które przed chwilą skakał i klapła sobie. A co! Musi się gniady nauczyć, że na szaleństwa trzeba poczekać. Wyciągnęła z kieszeni marchewkę podsuwając mu ją pod chrapy. Niech się cieszy. :lol2:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group